maynardd
13.03.08, 21:20
W wielu panstwach obowiazuje zakaz aborcji w imie ochrony prawa do ludzkiego
zycia. No tak, tylko warto sie zastanowic; kiedy czlowiek staje sie czlowiekiem?
Wielu twierdzi, ze staje sie nim juz w momencie fuzji gamet, kiedy jeszcze nie
ma w "nim" uczuc wiecej niz w amebie...No tak,ale czy zygota rzeczywiscie jest
juz czlowiekiem? Czy moze sama chodzic ,jesc, czuc? Nie,poniewaz nie ma ukladu
nerwowego, czy pokarmowego. Nie ma mozgu, a wiec nie jest sama siebie
swiadoma, nie ma wlasnej osobowosci,wlasnego ja..Wlasnie! I tu pies
pogrzebany, bo wedlug wszelkiej logiki stajemy sie ludzmi wowczas, gdy
zaczynamy byc swiadomi wlasnego istnienia...Co bardziej liberalni i douczeni
przedstawiciele kasty duchowej, zdaje sobie sprawe, ze swiezo zygota, to
jeszcze nie czlowiek, bo nie madrzejsze od ameby, wiec zeby sie ustrzec
wszelkich polemik, po prostu mowia o "ochronie zycia poczetego". No tak, ale
czy zycie poczete ma prawo zyc? A czy my w ogole mamy prawo do zycia? A jak
tak, to kto nam je dal? A jak mamy takie prawo, to dlaczego nie mozemy
decydowac komu i kiedy je dawac? Nawet niektorzy teologowie twierdza, iz
zmartwychwstania dostapia jedynie te dzieci, ktore przyszly na swiat (nawet
jesli umarly zaraz potem). No i to ich przekonanie jest z pozoru logiczne,
poniewaz chyba nikt nie mysli (wlacznie z najbardziej nawiedzonymi teologami),
ze dopiero co zaplodnione jajo,mogloby isc do nieba, czy piekla. I tu
pojawiaja sie wewnetrzne sprzecznosci wobec jakich staje teologia. Bo jesli
sam Bog odmawia zycia (wiecznego) poronionym zygotom i ewentualnie
przenoszonym i urodzonym martwo niemowlakom, to dlaczego my ludzie nie mozemy
im tego odmowic (zwlaszcza wtedy,kiedy plod zagraza zyciu matki, lub jest
owocem gwaltu)?
pzdr.