Dodaj do ulubionych

Dziewczynka bez złego genu

10.01.09, 01:41
mam nadzieje ze kiedys, w niezbyt dalekiej przyszlosci, taka diagnostyka
stanie sie standardem. Dobrze by bylo, gdyby udalo sie podobna technike
zastosowac do "naturalnie" poczetych ciaz, nie tylko dla par in vitro. Jestem
pewna ze wiele kobiet wolaloby punkcje na najwczesniejszym etapie ciazy,
zamiast amnio i pozniejszej ewentualnej aborcji wyzszej ciazy. Ja musialam
usunac kilkunastotygodniowy zarodek z powodu wad genetycznych, wczesniej majac
pare miesiecy ciazy bez swiadomosci problemu. Duzo stresu by oszczedzilo
gdybym mogla wiedziec juz na samym poczatku, ze zarodek ma trisomie.
Mam nadzieje ze dziewczynka z artykulu bedzie zdrowa i szczesliwa, a lekarze
kontunuuja rozwijanie tej techniki, bez zwracania uwagi na ujadanie fanatykow.
Obserwuj wątek
    • karbat Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 05:31
      polscy wielebni sutannicy jeszcze nie obrzucili klatwa naukowcow :o
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Segregacja zarodków vs. sterylizacja chorych 10.01.09, 08:44
      Wielka była afera, gdy okazało się, że w paru krajach sterylizują osoby chore
      (USA, Niemcy, Indie, Chiny, Japonia, Szwecja).
      pl.wikipedia.org/wiki/Przymusowa_sterylizacja
      A przecież było to nic innego, jak segregacja zarodków. Wybieramy do życia w
      społeczeństwie tylko te bez wad genetycznych. Segregacja PRZYSZŁYCH zarodków,
      które mogą POTENCJALNIE powstać.

      Tutaj zaś mamy segregację zarodków, które JUŻ POWSTAŁY.

      Z tego punktu widzenia, sterylizacja ludzi z wadami genetycznymi (pod warunkiem
      że dobrowolna) jest w sumie bardziej etyczna, nieprawdaż?

      A jeśli chodzi o sterylizację przymusową - tam zmuszano ludzi do tego, aby ze
      względu na wady genetyczne nie mieli dzieci. Tutaj zmusza się zarodki, aby ze
      względu na wady genetyczne nie żyły.

      Sorry, gdybym żyła przed II wojną światową, to nic nie miałabym pewnie przeciw
      eugenice. Ale żyję po, i jakoś źle mi się to kojarzy...
      • jacgg Re: Segregacja zarodków vs. sterylizacja chorych 10.01.09, 12:09
        wyobrażam sobie psychiczne cierpienia tych ośmiokomórkowych grudek białka,
        zmuszonych do niebytu...

        PS. zmuszonych, czy nie wybranych?... ile zarodków ginie w sposób naturalny, bo
        np. nie zagnieżdżnych w macicy? a co z milionami ginących plemników?!?!...
        ginących gdzieś na śmietniku...
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Segregacja zarodków vs. sterylizacja chorych 10.01.09, 14:42
          Argument cierpień psychicznych, a nawet fizycznych, jest bez sensu.
          Kierując się nim, mógłbyś zabić człowieka, o ile uprzednio go znieczulisz.
          • jacgg Re: Segregacja zarodków vs. sterylizacja chorych 10.01.09, 15:01
            mój podstawowy argument jest nieco inny: z ideologicznych względów pochylasz się
            nad grudką białka, która jest tylko grudką białka i niczym więcej. żaba
            zasługuje na więcej uwagi, niż kilkukomórkowy zarodek. ile komarów w życiu
            zabiłaś, masowa morderczynio niewinnych istot? ile razy bezdusznie zapobiegłaś
            powstaniu Człowieka uprawiając seks z zabezpieczeniem, hedonistko lub cynicznie
            wybrałaś dzień niepłodny, kalendarzykowa ladacznico?... Ile komórek jajowych
            zabiłaś, ile plemników wylałaś z kąpielą?
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Segregacja zarodków vs. sterylizacja chorych 10.01.09, 20:10
              Z ideologicznych względów pochylasz się nad sterylizowanymi chorymi, a niby
              dlaczego sterylizacja chorych to miałby być skandal, podczas gdy segregacja
              zarodków nie??
              • jacgg Re: Segregacja zarodków vs. sterylizacja chorych 11.01.09, 12:04
                co??? uważam, że sterylizacja chorych to skandal? gdzie tak napisałem? w ogóle o
                tym nic nie pisałem, ale skoro juz o tym to oczywiście uważam, że nikogo nie
                można przymusowo sterylizować bo jest pewna różnica między człowiekiem a grudką
                plazmy... natomiast jeżeli np. ktoś poważnie genetycznie obciążony decyduje się
                mieć dzieci wiedząc, że istnieje bardzo wysokie ryzyko, że urodzą się chore,
                niepełnosprawne - postępuje egoistycznie i okrutnie. można jednak takim osobom
                pomóc: wbrew oporom i przestrogom takich jak ty rozwijając naukę i medycynę, by
                mogły kiedyś liczyc na zdrowe potomstwo. jeżeli wystarczą już teraz np. badania
                prenatalne czy zapłodnienie in vitro - niech próbują iks razy jeśli chcą i
                usuwają, patologiczne zarodki, selekcjonują aż do skutku (zarodek nie obciążony
                = w efekcie po 9 miesiącach zdrowe dziecko, człowiek już, z takimi samymi
                szansami na szczęśliwe, samodzielne życie, jak inne zdrowe dzieci). ograniczenia
                dotyczące postępowania z zarodkami powinny być wprost proporcjonalne do wieku i
                rozwoju zarodka, oczywiście nie rozumiem przez to, że kilkukomórkowy zarodek
                można całkowicie przedmiotowo traktować, bo np. hodowanie zarodków jako
                rezerwuaru części zamiennych dla chorych wydaje się na tyle dyskusyjne, że może
                lepiej szukać innych dróg. chociaż i to czymże jest wobec ogromu zbrodni,
                okrucieństwa (wojny, przemoc, wyzysk) i cierpienia (głód, choroby, nędza)
                dziejącego się na codzień na świecie, co nikogo z humanistów czy zaangażowanych
                wyznawców kultów religijnych tak nie boli jak dylematy zarodkowe.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Jaki rodzaj trisomii? 10.01.09, 08:50

      pl.wikipedia.org/wiki/Trisomia
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 08:50
      > Duzo stresu by oszczedzilo
      > gdybym mogla wiedziec juz na samym poczatku, ze zarodek ma trisomie.
      pl.wikipedia.org/wiki/Trisomia
    • nogod11 Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 09:34
      Nie widzę w tym nic złego, a wręcz przeciwnie. Taka metoda pozwala na
      urodzenie zdrowego dziecka, które nie będzie cierpieć z powodu uwarunkowań
      genetycznych.A zdanie religijnych oszołomów mnie nie interesuje.
      • bogdanzdroj4 jakież to proste!!!!! 10.01.09, 11:18
        Wspaniały wynalazek! Że też wcześniej nie dało się robić takich selekcji:
        wprawdzie nigdy nie przyszli by na świat Władysław Kopalinski, Jacek Kaczmarski,
        ks. Tischner czy dr Religa, co to zdążył zanim zachorował na nowotwór uratować
        życie kilkuset ludziom, ale świat byłby czystszy o tych okropnych chorych na
        raka, co to nam psują humor przypominając o ludzkiej śmiertelności.
        A czy naukowcy są już na tropie odkrywania zarodków osób brzydkich i niezbyt
        mądrych? I tych, co to im po sześćdziesiątce zacznie brzydko pachnieć z ust?
        Mój ojciec i babcia też umarli pokonani przez raka, wprawdzie jakby zabito ich
        jeszcze w okresie prenatalnym nie byłoby mnie na świecie, ale chociaż nie
        musiałbym się bać, czy liberalne prowodawstwo jakiegoś słonecznego dnia aby nie
        wysterylizuje mnie po odkryciu że (co raczej pewne) noszę ten fatalny gen i
        zaśmiecam ten piękny świat.
        • thegreatmongo Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 11:22
          Ludzie dalej sie beda rodzic. Ale czy chcialbys miec dziecko z 80% szansa na
          raka!!?? Bo o takich przypadkach mowimy. Kazdy moze umrzec na raka, ale co
          innego miec pewnosc i robic testy co rok przez reszte zycia czekajac na wyrok.

          A jak znajda gen glupich i brzydkich to niestety nie bedziesz mial szans sie
          rozmnozyc. Ale spoko, mozesz zaadoptowac.
          • bogdanzdroj4 Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 11:32
            A skąd wiesz, że gdyby Ciebie przebadalinie odkryli by genu nowotwora? Sorry,
            ale może w Twojej trzustce czai się i nie długo ujawni rak, o którym medycy
            wiedzieliby już wtedy, kiedy byłeś płodem: i co? Bardzo szkoda że nie zrobili
            racjonalnego ciach! i do śmieci krwawy strzępku a Twoim rodzicom damy zdrowszego
            synka?
            A co do Twojego linka: bez demagogii, ta dziwczynka o któej jest artykuł badana
            była na raka piersi: osoby z tą chorobą w genach żyją dłużej niż do 10 roku
            życia, a nawet (SŁOWO DAJĘ!) potrafią być szczęśliwe i cieszyć swą obecnośią
            innych. Ale skoro jesteś peiwien, ze lepiej by je było zabijać przed urodzeniem,
            to pewno wiesz coś, czego ja nie wiem.
            • thegreatmongo Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 11:37
              Oczywiscie, ze z rakiem mozna dluzej zyc. Ale ty na aborcje mowisz "zabojstwo"
              wiec czy usuniecie plodu z trisomia do ktorej dalem link to tez "zabojstwo",
              wedlug twojej logiki tak. Ja nie chce patrzec na moje dziecko i caly czas myslec
              ze jest prawie pewne, ze bedzie miec raka.

              Ty chcesz? Ok. Nie osadzam, ale nie zakazuj mi robic badan i usuwac te zarodki,
              ktore maja olbrzymia szanse.

              Dalej piszesz, ze moze to ja mam raka. No spoko, i wlasnie gdybym mial taki gen
              to nie chcialbym go przekazac dalej! I zrobilbym wszystko by tak sie nie stalo.
              To, ze ja juz sie urodzilem z nim, trudno, ale to nie znaczy, ze moje dziecko ma
              cierpiec.

              Pozdr
              • bogdanzdroj4 Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 11:48
                Nie wypowiadałem się na temat badan dot. trisomii, to dramat, w obliczu którego
                muszę milczeć.
                Pisałem odpowiedź do artykułu o dziewczynce, która gdyby odkryto u niej gen raka
                piersi już by nie żyła.
                Moja babcia zmarła na tę chorobę, cieszę się jednak, że dano jej żyć, urodzić
                dzieci, jeździć na biegówkach w przedwojennym Zakopanem.

                Piszesz: "gdybym mial taki gen to nie chcialbym go przekazac dalej! I zrobilbym
                wszystko by tak sie nie stalo.
                To, ze ja juz sie urodzilem z nim, trudno, ale to nie znaczy, ze moje dziecko ma
                cierpieć".
                Czyli zgadzasz się z tym, że gdyby Twoi rodzice mieli techniczne możliwości
                odkrycia w Tobie tego genu i Cię usunęli postąpili by dobrze, bo oszczęziliby
                swemu dziecku przyszłych cierpień?
                Nie kapuję takiej logiki.
                Znam rodzinę, w której umarł na raka 19 letni syn. Wszyscy znajomi obserwowali
                postęp choroby jak skamieniali, rodzice mówili: każda chwila z M. jest dla nas
                cudem i radością. Dziś mówią: to wspaniała rzecz, że mogliśmy poznać tak
                niezwykła osobę jak nasz M.
                A Ty im na to: lepiej by było żeby sie nie narodził?
                Kim jesteś? Nadczłowiekiem? Skąd masz odwagę rozsądzać w takich sprawach?
                Mam Cię podziwiać czy się Ciebi bać?...
                • jacgg Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 12:25
                  dopóki nie urodzisz się jako śwadomy człowiek - jest ci doskonale obojętne, czy
                  powstaniesz. gdzie tu tragedia, którą ponuro wieszczysz? być chorym na straszną
                  chorobę, niepełnosprawnym, cierpieć, itp. - to jest rzeczywista tragedia. gdybym
                  miał urodzić się jako trwale upośledzony, chory człowiek to wolałbym żeby wcale
                  mnie nie było, życie i bez tego potrafi zaboleć. gadanie, że życie w każdej
                  postaci jest ultraabsolutną wartościa to ideologiczne miazmaty ludzi, którzy tak
                  naprawdę nie przyznają się nawet przed samymi sobą, że podświadomie uważają
                  naturę człowieka za tak diabelską, że bez zakazów i barier stanie się szatanem
                  wcielonym i życie zamieni sobie i innym w piekło. prawo jest potrzebne i
                  ostrożność, o ile stoi za tym rozum i zdrowy rozsądek a nie fanatyzm, wierzenia
                  i zabobony, emocje i zahamowania. brakuje mi tu tylko jeszcze pouczeń, jak to
                  cierpienie uszlachetnia, a w krzyżu zbawienie (nie znam bardziej okrutnych i
                  oszukańczych kłamstw)...
        • jacgg Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 12:12
          ci wspaniali, których wymieniłaś zafundowali sobie raka NA WŁASNE ŻYCZENIE,
          wskutek WŁASNYCH DZIAŁAŃ albowiem palili fajki i to w ilościach przerażających
          każdego, kto nie jest narkomanem uzależnionym np. od tytoniu (ja byłem przez 14
          lat, wiem co to za g.wno)...
          skup się na tym, co naprawdę złe, otwórz oczy!
          • jacgg Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 12:15
            o zdaje się jestes facetem, więc: wymieniłeś. chyba tylko kopaliński nie palił,
            tego nie wiem - wszyscy pozostali wymienieni przez ciebie na 100% sami ściągnęli
            na siebie chorobę, szczególnie kaczmarski i religa prowadzili niszczycielski
            tryb życia. kaczmarski dodatkowo pił i to do tego stopnia, że musiał się leczyć
            takze z alkoholizmu, zdaje się.
            • bloomek Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 12:28
              heh... wg tego, co piszesz, ludzie prowadzący tzw. zdrowy tryb życia w ogóle nie
              powinni chorować, a tym bardziej na choroby potocznie wiązane z paleniem/piciem
              np. rak płuc.. najwięcej zależy jednak od genów - jeśli ma się predyspozycje do
              danej choroby, to wtedy oczywiście takie palenie może przyspieszyć chorobę, ale
              są też ludzie, którzy palili niemal do ostatnich chwil życia i dożyli niemal setki..
              • jacgg Re: jakież to proste!!!!! 10.01.09, 13:15
                bloomek, jedyny LOGICZNY wniosek z mojej wypowiedzi jest następujący: gdyby nie
                palili, prawdopodobnie nie zachorowaliby, a jeżeli któryś z nich miałby pecha
                (statystyczne ryzyko genetycznie obciążonych" najczęściej nie jest nawet
                kilkudziesięcioprocentowe, zwłaszcza jeżeli chodzi o wspomnianych wyżej znanych
                ludzi, nie byli bardziej "obciążeni" genetycznie niż miażdżąca większość
                populacji) - zachorowałby, ale prawie na pewno dużo później. ostatecznie na
                starość ryzyko raka wzrasta z powodu starzenia i wtedy takie predyspozycje
                genetyczne najczęściej zaczynają odgrywać znaczącą rolę, nad tym procesem
                nieprędko zapanujemy, byc może nigdy. nawet ten, kto ma tzw. końskie zdrowie i
                mimo palenia długo żyje - NA PEWNO skrócił sobie życie wskutek nałogu, pogorszył
                jego jakość i zafundował sobie szereg dolegliwości, które nie zabiły go od razu
                tylko stopniowo. Dym tytoniowy wywołuje m.in. właśnie uszkodzenia genetyczne
                każdej komórki ciała palacza. na to nie ma mocnych, każdy jest z tego samego
                białka. zatem daj sobie spokój z powtarzaniem obiegowych bzdetów, szczególnie
                lubianych przez palaczy z cuchnącym oddechem, niewolników koncernów tytoniowych.
      • hardkatol Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 12:42
        Nie ważne co ty myślisz ważne co Bóg sądzi o tym mieszaniu w genomie który on
        stworzył.
      • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:38
        a co ma do tego religia? a gdzie sa granice ingerencji genetycznej? czy to
        znaczy ze za 50 lat wszyscy beda mieli koniecznie zdrowe zeby, beda blondynami i
        milei dluuuuugie nogi?

        to sa bardzo realne problemy nie majace nic wspolnego z religia.
        • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:02
          gdyby za 50 lat wszyscy mieli zdrowe zęby - świat byłby koszmarem...
          • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:06
            cudna odpowiedz. ale ja nie mowilem o tym.
            • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:19
              granice ingerencji genetycznej są tam gdzie wyznaczy je aktualna wiedza (głównie
              medyczna) wespół ze zdrowym rozsądkiem i trzeźwym osądem, wolnym od
              doktrynalnych zniekształceń. są więc dynamiczne...
              • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:48
                a ten zdrowy rozsadek to kto wyznacza? bo rozumiem ze trzeezwy osad jest czyms
                oczywistym. i na przyklad postep, robienie czegos, nie jest doktryna?
                • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 16:01
                  chodzi o to, żeby mieć otwarty umysł i unikać sztywnych, dogmatycznych założeń.
                  to jest też jakiś pogląd oczywiście, jaks tam szczątkowa doktryna, ale formalna
                  a nie materialna (w sensie: mam metodę, a treścią wypełniam ją różna w
                  zależności od problemu, miejsca i czasu).

                  zdrowy rozsądek pozwala uciec przed zapętleniem się w rozważaniach
                  intelektoalnych bo rozum ludzki także jest ograniczony niestety, "wiem że nic
                  nie wiem" etc., metoda weryfikacji zawodzi, Popper zaproponował użyteczną ale
                  równiez niewystarczającą metodę falsyfikacji, itd. itd.

                  pozwala to właśnie by COŚ robić, czyli: starać się uczynić naszą trudną
                  egzystencję znośniejszą na tej dziwnej planecie, na której przyszło nam żyć.
                  • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 16:28
                    no wiec jeszcze raz: a kto definiuje co jest zdroworozsadkowe? wiekszosc ludzi
                    uwaza ze sie kieruje zdrowym rozsadkiem. kto wiec ma racje?

                    otwarty umysl to jest wielka sciema nic mowiaca. czyj umysl jest otwartszy? moj,
                    bo stawiam pytania, czy twoj, bo slepo wierzysz w 'rozwoj'? i kto bedzie
                    rozstrzygal?
                    • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:12
                      dala tata po to jest demokracja i wolna debata publiczna żeby w toku
                      ścierających się wzajemnie poglądów dojść do ogólnospołecznego porozumienia.
                      chyba, że nie wierzysz w ogólnoludzką przyzwoitość i rozum i wolisz ludziom cos
                      z góry nakazać by chronić ich przed samymi soba i ich wewnętrzną miałkością,
                      nicością, wrodzonym złem i nihilizmem... chyba, że uważasz, że bez boskiego
                      tchnienia i nadzoru pomazańców bożych (oczywiście prawdziwych, bo fałszywych
                      proroków się wytnie i spali) człowiek jest tylko wściekłym zwierzem, pożerającym
                      wszystko wokół.
                      • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:20
                        debata drogi panie polega rtowniez na sluchaniu zdania innych.
                        ogolno ludzka przyzwoitosc? po wojnach krzyzowych, inkwizycji, pierwszej i
                        drugiej wojnie swiatowej, obozoach koncentracyjnych, kambodzy, chile, ugandzie,
                        afganistanie, ze wymienie to co mi tak po sniadaniu przychodzi do glowy, nie,
                        nie wierze w ogolnoludzka przyzwoitosc.
                        • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:38
                          no więc o to chodzi, większość zwolenników daleko idących zakazów i nakazów
                          uważa ludzi za złych z natury, szczególnie fanatycy religijni. wszystko to, co
                          wymieniłeś było dziełem restrykcyjnych właśnie systemów - pełnych surowych
                          zakazów i nakazów (częstokroć rzekomo w obronie Boga, człowieka czy rozmaitych
                          dóbr najwyższych), reżimów nie mających nic wspólnego z demokracją i
                          społeczeństwem otwartym. otwarta dyskusja obnaża kłamstwo i hipokryzję, ludzie z
                          natury czują opór przeciwko takim zjawiskom, zwłaszcza młodzi, o ile nie czują
                          się zastraszeni. skutecznym remedium na wojny, konflikty i przemoc jest rozwój
                          edukacji, podział i równowaga podzielonej, wybieranej przez społeczeństwo i
                          kadencyjnej władzy politycznej, dialog społeczny i szukanie kompromisów.

                          współczuję ci, że przy śniadaniu takie myśli chodzą ci po głowie...
                          • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:57
                            a ja jestem wedlug ciebie za zakazem? gdzie to napisalem?
                            do fanatyka religijnego mi dosc daleko, ale skoro robie takie wrazenie, to musze
                            to zaakceptowac.

                            no wiec jakie to klamstwo obnazyles? o ile pamietam hitler zostal wybrany w
                            demokratycznych wyborach, ale to penwie szczegol, na ktory nie warto zwracac
                            uwagi nie?

                            chetnie uslyszalbym jakikowliek przekonujacy dowod ze ludzie 'z natury' czuja
                            opor. a co do dialogu sppolecznego, zachecam do przygladniecia sie polskiej
                            scenie politycznej. czy to tez wyjatek od reguly wspanialej ludzkosci?
                            • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 13:14
                              hitler został wybrany w demokratycznych wyborach a następnie szybko tą
                              demokrację zlikwidował. system demokratyczny nie jest doskonały i
                              niezniszczalny, znasz coś doskonałego, wiecznego i niezniszczalnego poza
                              wyobrażeniem Absolutu (ta odwieczna tęsknota człowieka do rzeczy trwałych i
                              nieskazitelnych..., jak spojrzeć chłodnym okiem - dosyć dziwaczna)?

                              nie czujesz oporu i niechęci, jak ktoś ci kłamie w żywe oczy?

                              tak cię mierzi polska scena polityczna (jak sama nazwa wskazuje - jest coś
                              teatralnego w tym zjawisku)? moze wolałbyś scenę polityczną w korei północnej,
                              iranie albo chinach?

                              • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 13:16
                                zwrot fanatycy religijni nie był aluzją, jak mogłeś to odczytać, nie miałem
                                zamiaru sugerować, że jesteś fanatykiem.
                              • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 14:04
                                nie nie znam. natomiast rowniez w imie demokracji popelnia sie niesprawidliwosci
                                (Irak, Guantanamo).

                                to zalezy z jakiego powodu klamie.

                                to ostatnie nie ma sensu, wiec nie ma sensu odpowiadac na to. brak argumentow
                                nie musi oznaczac redukcji do absurdu i mozna po prostu wycofac sie z argumentu.
                                rozwaz te mozliwosc.
          • jeroh Re: Dziewczynka bez złego genu 15.01.09, 05:19
            Zwłaszcza dla dentystów.
    • thegreatmongo Popatrzcie na ten link i powiedzicie czy chcecie 10.01.09, 11:24
      takie dziecko, ktore i tak umrze przed 10 rokiem zycia.
      pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Pataua
    • zawilec1 Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 12:26
      Chodzi o naduzycia- niby mozna komus pomóc, moim zdaniem chodzi
      tylko o biznes, wielkie pieniadze jakie mozna na tym zarobic! Takie
      manipulacje doprowadzą do negatywnej selskcji, naturalny porzadek
      rzeczy, naturalne prawa przyrody, zostają naruszone, a to nigdy
      ludzkosci w sumie nie wyszło na dobre. Ostatnio pisali o
      zmodyfikowanych roslinach, przy ich zapylaniu truja sie pszczoły,
      ich brak to brak warzyw i owców...
      • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:24
        zawilec a co to jest natura? słyszałeś o tym, że ewolucja polega na powstawaniu
        przypadkowych mutacji genetycznych, z których niektóre się utrzymują i prowadzą
        do zmian gatunkowych. krótko: naturą rządzi czysty przypadek i na czysty
        przypadek to ty się zdasz, bo czysty przypadek jest sprawdzony, ale świadome
        działania (do pewnego stopnia bo przypadkowych skutków świadomych działań nigdy
        nie unikniemy czy chcemy czy nie, bo nigdy nie będziemy mieli dość danych i dość
        rozumu by uczynić cokolwiek od początku do końca w sposób w 100% kontrolowany)
        są be, są sprzeczne z naturą i Bogiem. no bo tak naprawdę nie ma nic
        przypadkowego, tylko jeden Bóg prawdziwy zarządza światem i wie wszystko, a nam
        się tylko wydaje że natura jest przypadkowa, w tym szaleństwie jest metoda tylko
        trzeba mieć wiarę! trzeba mieć wiarę!... spalmy wszystkie książki i fałszywych
        proroków, powróćmy do Boga! albo spadnie na nas ogień Armagedonu...
        • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:28
          nawiasem mówiąc cała medycyna jest jedna wielką ingerencją w dobór naturalny co
          długofalowo zagraża podstawom egzystencji naszego gatunku. skoro już ingerujemy
          walcząc z naturalnym chorobami, wirusami, bakteriami i zarazkami to i dobór
          naturalny musimy zastąpić sztucznym. tym bardziej, że wybieranie zdrowych
          zarodków z chorych czy zapobieganie lub przerywanie patologicznych ciąż nie
          krzywdzi nikogo poza opieką społeczną i socjalną, lekarzami i pielęgniarkami,
          producentami leków, protez i wózków inwalidzkich.
        • transplantator Re: Dziewczynka bez złego genu 14.01.09, 00:54
          No troche panuje to pomieszanie pojec. Mozna byc agnostykiem czy wrecz ateista i
          miec powazne watpliwosci, moze nie co do diagnostyki preintanplacyjnej
          (eliminacja genow w oczywisty sposob chorobotworczych), ale co do prob selekcji
          zarodkow pod katem wzmocnienia cech pozadanych (inteligencji, atrakcyjnosci
          seksualnej itd). Z drugiej strony mozna byc osoba wierzaca (ba, nawet
          katolikiem) i miec powazne watpliwosci co do spojnosci tzw spolecznej nauki
          kosciola. Zdecydowany sprzeciw kosciola katolickiego wobec manipulacji nad
          embrionami wynika o ile sie nie myle z dogmatycznego pojmowania swietosci oraz
          nienaruszalnosci zycia ludzkiego w polaczeniu z obowiazujaca definicja jego
          poczatku. O ile dogmat o nienaruszalnosci zycia ludzkiego jest integralnie
          zwiazany z istota religii judeochrzescijanskiej (zwiezle zawarty w przykazaniu
          nie zabijaj), o tyle definicja poczatku zycia nie posiada mocy dogmatu i wszyscy
          wiemy, ze ewoluowala wraz z kosciolem i postepem wiedzy o biologii czlowieka.
          Zreszta z agnostycznego punktu widzenia istnieje rowniez potrzeba (logiczna)
          podania takiej definicji. Koscielna definicja opiera sie o ile dobrze rozumiem
          na dwoch fundamenatlnych zasadach - nazwijmy je "potencjalnoscia" i
          "dyskretnoscia" (w matematycznym sensie tego slowa). Pewna niedogodnoscia jest
          brak formalnej definicji czlowieczenstwa, ale pominmy ten problem na razie.
          Opierajac sie o te dwie zasady mozna podac zupelnie inna definicje poczatku
          zycia ludzkiego, a mianowicie moment implantacji (zagniezdzenia) zarodka w
          scianie macicy. Jest to dyskretny moment w rozwoju embrionalnym i jednoczesnie
          absolutnie konieczny dla zrealizowania "potencjalnosci" czlowieczenstwa -
          czlowieka w probowce nie wyhodujesz chocbys sie zesral, no chyba ze wynajdziesz
          sztuczna macice - a nawet i ten fakt nie oslabilby spojnosci definicji.
          Konsekwencje bylyby ogromne - dogmat o nienaruszalnosci zycia czlowieka nie
          obejmowal by zarodkow przed zagniezdzeniem, utrata spontaniczna lub indukowana
          zarodka nie bylaby jednoznaczna ze smiercia dziecka a spojnosc religii
          pozostalaby nienaruszona. O matko, ale ja sie rozpisalem! A tak nawiasem mowiac,
          drwiac z osob wierzacych utwierdzasz je tylko w swoim sprzeciwie. Lepiej
          sprobowac porozmawiac.
    • sinel1980 Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 12:56
      Popieram przedmówczynię - zabijać dziecko bo ma złe geny? To już przerabialiśmy
      - popatrzcie na Spartę w V w. pne - już oni porzucali (lub jak inni uważają, po
      prostu zabijali) ułomne dzieci. Na dobre im to nie wyszło.
      • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:35
        demagogia to twoje drugie imię jak widzę.
    • plorg Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:27
      "Ostatecznie wyeliminowaliśmy chorobę, która od pokoleń gnębiła tę
      rodzinę - przekonuje dr Paul Serhal, który od początku opiekował się
      parą (oczywiście chodzi tylko o dziedziczną formę raka piersi, a
      więc niespełna 10 proc. przypadków, bo za tyle odpowiadają zmutowane
      geny BRCA1 i BRCA2)"
      -------------------------
      Jakie gwarancje daje dr Paul Serhal, ze w przyszlosci ta osoba nie
      zachoruje na raka piersi?
      Poki co wyeliminowano tylko czesc zarodkow, nic poza tym.
    • kala.fior Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:30
      czytam te posty słuchając mego ulubionego francuskiego pianisty jazzowego,
      Michela Petruicciani, fajnie ze te testy nie były dostępne jego rodzicom.

      www.youtube.com/watch?v=tJngXnWtVnI&feature=related
      • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:48
        ilu potencjalnych geniuszy np. muzycznych nigdy się nie urodziło, bo np. ich
        matka poszła do łóżka z inż. koźlikem zamiast z jankiem muzykantem. to też były
        działania zamierzone i to cyniczne, perfidne: inż. koźlik zabezpieczał
        materialnie byt potomstwa... ingerujące w naturę bo inż. koźlik był niski, łysy
        i gruby a janko przystojny i uzdolniony muzycznie, oraz seksualnie i uczuciowo
        nad wyraz pociągający marysię.

        czy ten pianista gra pięknie dzięki swojemu kalectwu, czy moze wręcz wbrew,
        przeciwko niemu? żeby byc geniuszem - trzba być kaleką? czy ten kto chce
        zapobiec chorobie W ZARODKU, że tak powiem - walczy z choroba i się jej opiera
        tak samo, jak ten pianista czy tez pianista jest w jednej drużynie z ludźmi,
        którzy nie chcą zapobiegać kalectwu?

        co proponują amatorzy tanich wzruszeń poza nicnierobieniem i blokowaniem tych,
        którzy coś chcą zrobić?
        • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:52
          every spermy's sacred - z każdego plemnika, nawet takiego z trzema witkami i
          piuropuszem na główce może powstać geniusz...
          • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:53
            ojeju pióropuszem oczywiście...
        • kala.fior Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:55
          Petrucciani kaleka? Pierwsze słyszę, to ja jestem kaleka bo do końca nie
          rozumiem jego muzyki.


          >
          > co proponują amatorzy tanich wzruszeń poza nicnierobieniem i
          > blokowaniem tych, którzy coś chcą zrobić?

          Nie bardzo rozumiem to "coś" ? Powiedziałeś parę fajnych myśli ale o co ci chodzi?
          • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:06
            jeżeli petrucciani to ten malutki łysy facet z krótkimi rączkami przy
            fortepianie no to wydaje się, ze chyba podałeś go jako przykład
            niepełnosprawnego z talentem. fizycznie ewidentnie wygląda dziwnie, więc taki
            wniosek (niewątpliwie dosyć pobieżnie) wyciągnąłem. gra znakomicie, co tu jest
            do rozumienia? to jest do słuchania chyba raczej?

            chcą "coś" zrobić - tj. umożliwiają posiadanie dzieci metodą in vitro przy
            okazji sprawdzajac czy nie stworzą np. potworka, robią badania prenatalne,
            przerywają patologiczną ciążę. co do ingerencji genetycznych -tu też wiele
            dobrego można zrobić, nie tylko tworzyć frankensteinów lub błękitnookich
            wysokich blondynów z aryjskim rodowodem.
            • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:55
              to zdefiniuj potworka co?
              • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:30
                pooglądaj np. zdjęcia dzieci hiroszimy po wybuchu bomby atomowej. może chciałbyś
                takie?
                • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:48
                  rozumiem ze to nie jest epatowanie tania emocjonalnoscia.
                  • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 16:05
                    słusznie rozumujesz. podałem drastyczny i oklepany przykład potworka, żeby
                    uniknąć zmuszania mnie do definiowamia terminów (co rozumiesz przez potworka,
                    czy pełne radości życia i ufne dziecko z zespołem downa to też potworek,
                    bezduszny jacgg? itd.) i zupełnie nieistotnego dla sedna problemu grzęźnięcia w
                    sporach terminologicznych, bo użyłem takiego strasznego, brzydkiego słowa.
                    • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 16:31
                      no wiec jeszcze raz: na jakiej podstawie uwazasz ze zycie dziecka z zespolem
                      Downa jest gorsze i mniej wazne od twojego?
                      • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:21
                        gdzie napisałem, że życie takiego dziecka jest gorsze i mniej ważne? piszę
                        wyłącznie o tym, że mając wpływ na to czy moje dziecko będzie zdrowe lub chore
                        (np. będzie miało zespół Downa) - zamierzam skorzystać z tego i chcę dać życie
                        zdrowemu a nie choremu ZARODKOWI. jeżeli tobie jest doskonale obojętne, czy
                        twoje dziecko będzie miało Downa lub umrze na raka po wieloletnich cierpieniach
                        jako nastolatek - proszę bardzo, nikt nie każe ci korzystać ze współczesnych
                        osiągnięć nauki i medycyny, ja cię na pewno nie będę zmuszał. jak dostaniesz
                        raka - nie musisz się leczyć, jak dowiesz się że twoja kobieta urodzi za 8
                        miesięcy kadłub bez wzroku, słuchu, węchu i smaku który pożyje 5 lat leżąc
                        nieruchomo a potem umrze np. na zawał pięciokomorowego serca umieszczonego w
                        brzuchu zamiast klatce piersiowej - i razem zechcecie mieć to dziecko i dać mu
                        "szczęście" bo życie to taki cud, to niestety też wam nikt tego nie zabroni w
                        demokratycznym państwie.
                        • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:50
                          piszesz o tym caly czas.
                          • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 13:05
                            piszę o tym, że jakość życia takiego człowieka jest niższa, napotyka na wiele
                            ograniczeń - nie wartościuję go w sensie: gorsze jako mniej wartościowe, mniej
                            ważne właśnie. człowiek chory czy niepełnosprawny ma trudniejsze, cięższe życie
                            niż zdrowy i sprawny. to są tzw. "oczywiste oczywistości", jak mawia mały wielki
                            brat. życie i bez choroby i kalectwa jest niełatwe i nie raz potrafi zaboleć.

                            śmieszy mnie naprawdę (jest to uśmiech sardoniczny) pochylanie się nad
                            parukomórkowymi zarodkami w obliczu tego co się na świecie wyrabia, życie jest
                            święte choćbym miał urodzić się jako piętnaste dziecko nędzarza zarażonego hivem
                            w afryce, które po głodowych cierpieniach umrze na aids w wieku 10 lat na
                            śmietniku toksycznych odpadów przywiezionych z europy.
                            • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 14:01
                              a na jakiej to podstawie piszesz ze jakosc takiego czlowieka jest nizsza?
                              przyjmujesz swoj oglad swiata i swoje zycie jako punkt wyjscia. a jakim prawem?
                              trudniejsze zycie wcale nie musi oznaczac obnizenia jakosci zycia, moze, ale nie
                              musi. i to wcale nie sa oczywiste oczywistosci. jest pol biblioteki literatury
                              na temat niepelnosprawnosci jako pozytywnego zrodla tozsamosci, nie mowiac juz o
                              tym, ze mowienie o niepelnosprawnosci jako czyms homogenicznym nie ma
                              najmniejszego sensu.

                              nie przypominam sobie zebym sie pochylal nad czyms takim, szczegolnie ze mam
                              problemy ze stweirdzeniem ze to dziecko.

                              argument o aids w afryce jest nie na miejscu, nie ma sie nijak do przedmiotu
                              dysckusji.
        • bogdanzdroj4 do jacgg 10.01.09, 14:09
          Co to za kretyńskie pytanie: Czy Petrucciani był wielki dzięki kalectwu? Wiadomo
          że nie, wiadomo że był wielki POMIMO. I co z tego wynika? Że lepiej by było
          usunąć go przed narodzeniem? Był kaleką, walczył, kochał, dawał milionom ludzi
          niezwykłą muzykę a swoim bliskim kontakt z kimś, kogo kochali. Nie dlatego, że
          był genetycznie chory, dlatego,że był człowiekiem - mądrym, dowcipnym,
          złóśliwym, wszystko jedno zresztą jaki: był żywym człowiekiem, którego na
          szcęście racjonalni ludzie jak Ty nie zabili dla jego dobra rzecz jasna. Spytaj
          ludzi,o których życiu się wypowiadasz z lekkością rozmowy o pudingu czy lepiej
          dla nich by było żeby ich zabić czy jednak lubią swoje trudne życie? I spytaj
          ich rodziców, ich mężów, ich dzieci.
          Przypomnę: mówimy o dziewczynce, którą by zabito, gdyby miała gen raka piersi.
          Każdy z nas zna conajmniej jedną kobietę, którą ta choroba dopadła. Ja znam 3:
          wszystkie zdecydowanie opowiadają się za przyznaniem jednak im prawa do 40
          zdroych lat, podróży, kolacji, koncertów i dzieci a nawet do kolejnych lat już
          po walce z rakiem, kiedy nadal (nawet bez piersi) żyją pełnią życia.
          • jacgg Re: do jacgg 10.01.09, 14:46
            bogdan przeczytaj całość mojej wypowiedzi. wynika z niej to samo co sam
            napisałeś - gra pięknie POMIMO graniczeń fizycznych a nawet niejako wbrew nim .
            tyle z tego wynika, że choroba nie ma związku z jego talentem tylko mu
            rpzeszkadza. gdyby sie nie urodzil nikt by nie mial pojecia ze mogl sie urodzic.
            urodzili i urodza sie inni muzycy.

            zabito by dziewczynke?! wybrano by inny zarodek do sprokurowania ciąży, a
            patologiczna grudka białka zakończyłaby swoją karierę na etapie galarety.
            • plorg Re: do jacgg 10.01.09, 14:53
              jacgg napisał:

              > gdyby sie nie urodzil nikt by nie mial pojecia ze mogl sie urodzic.
              > urodzili i urodza sie inni muzycy.
              -----------------
              Hahaha... swiat jest pelen muzykow, ktorych muzyki nikt nie ma
              ochoty sluchac. Ale "najwazniejsze", zeby byli piekni i nic ich
              fizycznie nie ograniczalo. Gratuluje glebokiego rozumienia problemu.
              • jacgg Re: do jacgg 10.01.09, 15:17
                człowieku piszę wyłącznie o tym, że nie ma związku inteligencji czy jakichś
                wyjątkowych uzdolnień z wyglądem czy zdrowiem. ergo: alarmistyczne przestrogi
                jak to zaczniemy mordować geniuszy i wybitnych artystów rezygnując z
                patologicznych zarodków i patologicznych ciąży to bzdury takie same, jak
                przestrogi że nie wolno smażyć w ciąży bo gdzie tłuszcz kapnie tam dziecko
                znamię będzie miało i nie wolno patrzeć na księżyc bo dziecko będzie łyse.

                cierpienie milionów chorych i niepełnosprawnych jakoś was nie porusza, liczy się
                "humanizm" lub religia... czyżby ktoś z was żył z osobistym piętnem tragedii, bo
                zniszczył jakiś zarodek?... cierpiał i śnił co noc o moruli lub blastuli (stadia
                rozwoju zarodka - uwaga dla humanistów pochylających się nad czymś choć nie
                wiedzących, nad czym się pochylają, jakie to romantyczne i szalone...) wirującej
                mu przed oczami?
                • plorg Re: do jacgg 10.01.09, 15:40
                  jacgg napisał:

                  > człowieku piszę wyłącznie o tym, że nie ma związku inteligencji
                  > czy jakichś wyjątkowych uzdolnień z wyglądem czy zdrowiem.
                  ---------------------
                  A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Tzw. 'widzimisie'?
                  Czesto ludzie uposledzeni w jakiejs sferze, posiadaja szczegolne
                  uzdolnienia w innej. Artysci chorzy lub doswiadczeni przez zycie
                  tworzyli genialne dziela! Bez tych doswiadczen, bylibysmy pozbawieni
                  penwych wartosci na zawsze. Wg ciebie zaden problem, bo bysmy nigdy
                  ich nie poznali, a nie wiedzac co stracilismy wcale bysmy tego nie
                  zalowali. I tu sie bardzo mylisz. Wiedzac co juz moglibysmy stracic,
                  nalezy myslec co mozemy jeszcze stracic, selekcjonujac zarodki, wg
                  jakichs mniej lub bardziej prymitywnych kryteriow.
                  • jacgg Re: do jacgg 10.01.09, 15:51
                    czy zdajesz sobie sprawę z okrucieństwa swoich słów? podajesz przykłady ludzi,
                    którzy wskutek cierpienia wywołanego jakimś upośledzeniem czy chorobą (względnie
                    dramatycznym doświadczeniem), na zasadzie kompensacji czy reakcji stworzyli
                    jakieś genialne dzieło, które teraz dostarcza ci wzruszeń. w związku z tym, że
                    to "wzbogaca" twoje szlachetne wnętrze i Ludzkość - nie zgodzisz się by
                    przestali się rodzić chorzy i cierpiący, bo żądasz nowych genialnych dzieł
                    wyrosłych z cierpienia.
                    • plorg Re: do jacgg 10.01.09, 16:05
                      jacgg napisał:

                      > nie zgodzisz się by przestali się rodzić chorzy i cierpiący, bo
                      > żądasz nowych genialnych dzieł wyrosłych z cierpienia.
                      ----------------
                      A gdzie to napisalem? Twierdze jedynie, ze kazde zycie ludzkie ma
                      wartosc! Czy zdrowe czy chore. Selekcja opisana w artykule nie daje
                      zadnych gwarancji na zdrowie tego dziecka i pozniej doroslej osoby.
                      A byc moze dzieki tej selekcji urodzi sie osoba ze schorzeniem,
                      ktorego jeszcze nie wykryto(?) Zabawy w pana boga sa bardzo
                      niebezpieczne, a wielu bardzo pragnie sie w nie bawic.
                      • jacgg Re: do jacgg 10.01.09, 16:07
                        plorg, zabawa w pana boga zaczęła się kiedy małpa użyła kija jako broni lub ewa
                        namówiła adama do zjedzenia jabłka, jeśli tą wersję wolisz.
        • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:51
          zdaje sie ze demagogia to twoje drugie imie.coz to za arguiment o tym, ze ktos
          chce cos zrobic? Hitler tez chcial cos zrobic.

          ja gratuluje ci ze masz proste i jasne odpowiedzi na wszystkie te problemy,
          jednak one w rzeczywistosci nie sa ani jasne, ani proste. a argument o tym, zeby
          COS robic jest idiotyczny. postep dla postepu niczemu nie sluzy.

          a ten pianista po prostu sobie gra, ani dlatego ze, ani wbrew temu ze, po prostu
          pieknie gra. istnieje niezla szansa, ze gdyby jego rodzice wiedzieli, ze urodzi
          im sie 'takie' dziecko, postanowiliby o jego nieurodzeniu....i co? i prosze nie
          odrzucac problemu moralnego w imie postepu.
          • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:28
            "argument ... jest idiotyczny"

            nie moja wina, że z moich postów tak jak z komentowanego artykułu wyciagasz
            idiotyczne wnioski.

            pianista może by się nie urodził, ale może jego brat byłby geniuszem
            matematycznym, ale przez niego juz się nie narodził? może jego brat wstrząśnięty
            prawdą odkrytą po latach (żyję, bo rodzice zabili mojego niepełnosprawnego
            brata!) napisałby genialną książkę albo zostałby najwybitniejszym przywódcą
            religijnym po mahomecie i gandhim?

            już napisałem: ględzenie o groźbie "zabijania" (o czym wy gadacie w ogóle)
            geniuszy wskutek selekcji zarodków czy aborcji patologicznych ciąży jest dla
            mnie osobiście okrutne i chore właśnie. i bardzo miałkie intelektualnie... i
            małoduszne tak naprawdę...
            • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:32
              poza tym co to za argument: nie dla selekcji zarodków bo geniusz może być! czy
              to znaczy, że jeżeli nauka pozwoli stwierdzić że przeciętniacha się urodzi to
              juz można selekcję robić bo geniusza się wyłuska?
              • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:54
                a ja mowie 'nie' dla selekcji? coz to za zerojedynkowy swiat? albo za albo
                przeciw? nie ma calego spektrum watpliwosci? ja na przyklad mam wiele. i moge
                pogratulowac ze ty nie masz.
                • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 16:10
                  życie nie polega na posiadaniu wątpliwości. życie polega na podejmowaniu decyzji.
                  • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 16:11
                    mam wątpliwości, ale w końcu muszę podjąć decyzję. inaczej życie za ciebie
                    zadecyduje, i to może być bardzo nieprzyjemne...
                  • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 16:29
                    jacgg, dziela zebrane. t I, aforyzmy.

                    oszczedz mi sentencji, bardzo prosze. szcegolnie takich, ktore sa wyjatkowo
                    bzdurne. bo ja moge odpoweidziec, ze tylko krowa nie ma watpliwosci, a historia
                    ludzi to historia idiotycznych decyzji.

                    bardzo prosze o wstrzemiezliwosci.
                    • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:41
                      ależ jest wiele prawdy w tych sentencjach, które przytoczyłeś :) przysłowia
                      mądrością narodów :)
            • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:52
              a gdzie ja powiedzialem o grozbie zabijania? ja nigdy tez nie poweidzialem o
              aborcji. wiec prosze mi nie imputowac co?

              ja mowie o ingenrecji genetycznej, bo niespecjlanie wierze w 'trzezwy rozsadek'.
              bo historia ludzkosci jakos nie nastraja mnie pozytywnie. a tak naprawde to my
              bedziemy zdrowe zeby mieli i bedzie tylko fajno.


            • plorg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:55
              Gosciu jestes ignorantem. Sperma zawiera material genetyczny ojca,
              jajo material genetyczny matki. Czyli nic nowego! Po polaczeniu obu
              komorek rodzi sie zupelnie nowa, niepowtarzalna kombinacja genow!
              Jako taka stanowi niepowtarzalna wartosc, jak kazdy ludzki osobnik.
              • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 12:53
                no i co z tego? a dlaczego każesz mi uważać niepowtarzalną sekwencję genów w
                kulce galarety za świętość? dlaczego twoim zdaniem jest to wartość, która każe
                zabraniać wyboru zarodków zdrowych zamiast chorych i skazywać na istnienie ludzi
                ułomnych zamiast zdrowych, a ich rodziców na rodzenie i wychowywanie kalekich
                czy chorych potomków(oraz np. patrzenie na cierpienie i przedwczesną śmierć
                własnych, chorych dzieci lub też wychowywanie upośledzonych dzieci aż do własnej
                śmierci, przekazywanych później np. opiece społecznej)? na jakiej podstawie
                uzurpujesz sobie prawo do zakazywania i nakazywania ww. innym ludziom?
                • plorg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 14:39
                  jacgg napisał:

                  > no i co z tego? a dlaczego każesz mi uważać niepowtarzalną
                  > sekwencję genów w kulce galarety za świętość? dlaczego twoim
                  > zdaniem jest to wartość,
                  -----------------
                  Pewnych pojec poprostu nie jestes w stanie zrozumiec. To widac po
                  przeczytanie jakiegokolwiek twojego postu. Nie widze najmniejszego
                  sensu podejmowac prob wyjasnienia czegos czego i tak wiem, ze nie
                  zrozumiesz.

                  > na jakiej podstawie uzurpujesz sobie prawo do zakazywania i
                  > nakazywania ww. innym ludziom?
                  -----------------
                  Na jakiej podstawie uzurpujesz sobie prawo do decydowania, kto moze
                  zyc a kto nie? Twoja ideologie juz probowano wcielac w zycie i nic
                  dobrego z tego nie wyszlo. Pomimo to, barbarzyncy wciaz chca do niej
                  wracac i stworzyc 'idealne' spoleczenstwo z samymi 'idealnymi'
                  ludzmi.
              • madcio Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 20:02
                > Po polaczeniu obu komorek rodzi sie zupelnie nowa, niepowtarzalna
                > kombinacja genow! Jako taka stanowi niepowtarzalna wartosc, jak
                > kazdy ludzki osobnik.
                W każdej niemal komórce ciała (z paroma wyjątkami) mam tę twoją "niepowtarzalną
                kombinację genów", która "stanowi niepowtarzalną wartość".

                Dwa pytania, wbrew pozorom powiązane z sobą:

                Czy jestem, twoim zdaniem, w ciągu całego dotychczasowego życia bilionkrotnym
                mordercą?

                Czy klony są nic niewartymi podludźmi?
                • plorg Re: Dziewczynka bez złego genu 12.01.09, 11:03
                  madcio napisał:

                  > W każdej niemal komórce ciała (z paroma wyjątkami) mam tę
                  > twoją "niepowtarzalną kombinację genów", która "stanowi
                  > niepowtarzalną wartość".

                  > Czy jestem, twoim zdaniem, w ciągu całego dotychczasowego życia
                  > bilionkrotnym mordercą?

                  > Czy klony są nic niewartymi podludźmi?
                  ------------------
                  Ad1. Zero zwiazku przyczynowo skutkowego.
                  Slownik jezyka polskiego:
                  morderca - przestępca pozbawiający życia drugiego człowieka
                  Wikipedia:
                  Zabójstwo – świadome, zamierzone zachowanie skutkujące śmiercią
                  innej osoby.

                  To, ze posiadasz w komorkach DNA, nie oznacza, ze jestes morderca.

                  Ad2. Klony to makabryczny ludzki eksperyment. Klonowanie jako takie
                  powinno byc zabronione. Tak samo jak modyfikacje genetyczne. Jedno i
                  drugie piszac obrazowo, jest podcinaniem galezi na ktorej siedzimy,
                  zeby sprawdzic dokad nas to zaprowadzi. Poza tym, ludzi przeciez sie
                  nie klonuje, prawda?
                  • madcio Re: Dziewczynka bez złego genu 13.01.09, 22:12
                    > > W każdej niemal komórce ciała (z paroma wyjątkami) mam tę
                    > > twoją "niepowtarzalną kombinację genów", która "stanowi
                    > > niepowtarzalną wartość".
                    > > Czy jestem, twoim zdaniem, w ciągu całego dotychczasowego życia
                    > > bilionkrotnym mordercą?
                    > Ad1. Zero zwiazku przyczynowo skutkowego.
                    Na tym dowcip polega, że związek jest. Więcej niżej.

                    > To, ze posiadasz w komorkach DNA, nie oznacza, ze jestes morderca.
                    To jest to samo DNA, które było w jajeczku tuż po zapłodnieniu. Teraz więc
                    twierdzisz, że zniszczenie zapłodnioniej komórki jajowej nie jest morderstwem?
                    Przecież ma ona "niepowtarzalną kombinację genów", która to daje twoją
                    "niepowtarzalną wartość". Każda komórka ciała ma ową nieszczęsną kombinację
                    genów[1].

                    Jesli zaś twierdzisz, że jest jakaś różnica między komórką jajową a jakąś inną
                    komórką ciała, to zapomniałeś o niej wspomnieć w oryginalnym poście. :>

                    > > Czy klony są nic niewartymi podludźmi?
                    > Ad2. Klony to makabryczny ludzki eksperyment. (...)
                    Nie odpowiedziałeś na pytanie. Powiedzmy, że jakiś doktor Mengelofrankestein
                    sklonował człowieka. Jaki jest status klona dla ciebie?

                    [1] Tu zresztą dochodzimy do kolejnego paradoksu: jak zapłodniona komórka jajowa
                    dokona podziału, jej DNA z nagła przestanie być takie niepowtarzalne...
    • ap13579 Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 13:33
      Bethoven ani Steven Hawking nie mieli by żadnych szans w takiej
      selekcji i dawno by byli wyrzuceni do smietnika.
      Wybierajmy tylko w selekcji blękitnookich blondynow.
      Bruneci do kubła.
      • deja.lu Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:05
        Gdyby to mnie usunięto.... Być może w moje miejsce urodziłby się geniusz
        muzyczny... Gram na fortepianie, ale dość przeciętnie. IQ mam niezłe, ale nie
        jestem geniuszem.
        Takie oto myśli mnie nachodzą przy czytaniu tych postów.
        • kala.fior Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:25
          wiesz, smutny filozof robi smutna filozofie a wesoły wesołą, a to nie ma nic do
          embrionów .-)

          pozdrawiam (tez kiepski muzyk, możne zagramy razem?)
        • plorg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:29
          deja.lu napisała:

          > Gdyby to mnie usunięto.... Być może w moje miejsce urodziłby się
          > geniusz muzyczny... Gram na fortepianie, ale dość przeciętnie. IQ
          > mam niezłe, ale nie jestem geniuszem.
          > Takie oto myśli mnie nachodzą przy czytaniu tych postów.
          -------------------
          Coz, sprawa prosta. Popelnij samobojstwo i zwolnij miejsce na
          swiecie dla "geniuszy". Przecietniakow "nam" "nie potrzeba".
          Swoja droga zastanow sie, czy np. wsrod usunietych zarodkow
          ze "zlymi" genami, nie moglo byc np. geniusza? Oceniano ich
          przydatnosc tylko przez wzglad na obecnosc/nieobecnosc jakichs tam
          genow, a cala reszte potraktowano jak smieci. Pomijam fakt, ze
          dyskryminujace geny nie dawaly 100% pewnosci, ze osoba ta musialaby
          zachorowac na raka, a nawet gdyby, to moznaby go bylo wyleczyc.
          A tak (byc moze) geniusz reszty genow poszedl na smietnik, decyzja
          jakiegos konowala.
          • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 14:52
            jeżeli jesteś mężczyzną - gromadź swoją spermę w poswięconych flakonach i
            zamrażaj by nie plemniki nie zginęły. jeżeli jesteś kobietą - przy pomocy służb
            medycznych zbieraj wszystkie swoje naturalnie obumarłe zarodki i wydalane
            komórki jajowe i urządzaj im sakramentalne pogrzeby... pamiętaj o żałobie po
            zmarłych, powinieneś/powinnaś stale ubierać się na czarno do okresu pokwitania.
            jeżeli jesteś bezpłodny/a to protestując przeciwko np. in vitro jesteś idiotą
            (albo nie lubisz dzieci, o które tak się troszczysz juz na etapie kisielu).
            • plorg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:03
              jacgg napisał:

              > jeżeli jesteś mężczyzną - gromadź swoją spermę w poswięconych
              > flakonach...
              ---------------
              Co chesz w ten sposob udowodnic? Swoja ignorancje w sferze biologii
              na poziomie podtsawowki?
              Sperma, ani niezaplodnione jajo, nie przedstawiaja, zadnej wartosci.
              Polaczone komorki juz tak!
              • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:35
                a to ciekawe. a dlaczego plemnik lub komórka są bezwartościowe, a połączone są
                skarbem bezcennym? może rozbudujesz swoją "teorię" ("doktrynę świętego
                zarodka")? i powiedz bezpłodnej kobiecie, że komórka jajowa jest bezwartościowa...
                • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:38
                  jakie proponujesz lekarstwo na tragedię każdej płodnej kobiety, tracącej w swoim
                  życiu dziesiątki czy setki bezcennych zarodków, pardon ludzi niezagnieżdżonych w
                  macicy i zamordowanych przez wydalenie z krwią comiesięczną?
                  • plorg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:45
                    podnies poziom swojej wiedzy z biologii i przestan juz tu marudzic.
                • plorg Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 15:44
                  Wybacz, ale forum to nie miejsce na wyklady z bilogii.

                  jacgg napisał:

                  > i powiedz bezpłodnej kobiecie, że komórka jajowa jest
                  > bezwartościowa
                  --------------------
                  A poco? Czyzby bezplodne kobiety, w jakis szczegolny sposob
                  wykazywaly rowniez brak wiedzy w zakresie biologii?
      • mozart Re: Dziewczynka bez złego genu 15.01.09, 08:30
        Dodaj tez Mozarta. Mial zle geny - ADHD...
    • ap13579 A mopze zabic wszystkich Downow? 10.01.09, 13:38
      Jak eugenika to eugenika. Moze nalezało by zabic wszystkich
      Downow, slepych albo gluchych a także ludzi z dystrofią mięsniową
      takich jak profesor Hawking?
      • jacgg Re: A mopze zabic wszystkich Downow? 10.01.09, 13:50
        ap bredzisz, i tyle.
        • kala.fior Re: A mopze zabic wszystkich Downow? 10.01.09, 14:18
          'bredzisz' - wyjątkowo nie, choć z innych motywacji .-)

          Musisz się najpierw dobrze zastanowić czym jest "normalny zdrowy człowiek" i to
          w kontekscie tej dyskusji, wart nie-eliminacji.
          Szybko się zorientujesz ze tego nie da się zdefiniować. Ty i Ja jesteśmy
          wszyscy gdzie tam felerni, w rożnych stopniach, at to "w różnych" jest
          subiektywne, no bo wiemy z historii ze różnie z tym bywało. Eugenika ma bardzo
          czarne strony.

          żeby było lepiej, w tym proponowanym procesie nie eliminuje się chorych
          embrionów czy plemników z pióropuszami, tylko zmieniejsz rzyko chorob.

          To jest coś nowego i jakościowo innego - "risk management" - podejmowanie
          decyzji oparte o szacowaniu ryzyka a nie eliminowanie chorych osobników. Nie
          elimitowanie zagrożenia tylko ryzyka zagrożenia.

          Co za czasy...
          • ap13579 Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 10.01.09, 14:38
            Dlatego każdy człowiek powinien byc wyrzucony do kubła w stadium
            embriona. Ty umrzesz na raka, on umrze na serce a ja umre w czasie
            stosunku z 18-latką. Zaden z nas nie był idealny i dawno juz
            powinismy byc w smietniku w stadium zarodkow.
            • kala.fior Re: Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 10.01.09, 14:41
              ....oczywiscie, tym bardziej ze koniec jest wiadomy z góry, co za marnotrawstwo
              .-)))
              • jacgg Re: Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 10.01.09, 15:47
                zrobię wszystko na co pozwala współczesna wiedza i medycyna by uchronic moje
                dzieci przed chorobą i nieszczęściem i zapewnić im jak najlepsze życie. lepiej
                być brzydkim, chorym i biednym czy pięknym, zdrowym i bogatym? podobno
                szlachetne zdrowie ten tylko się dowie ile cię trzeba cenić kto cię stracił...
                od dawna też sami decydujemy czy i kiedy chcemy mieć dzieci, na szczęście. mając
                wiedzę, że moje dziecko urodzi się z zespołem downa w momencie kiedy składa się
                z ośmiu komórek - nie zawaham się ani na chwilę co zrobić - jeżeli tego nie da
                się naprawić to trzeba to zniszczyć, nawet kilkudziesięcioprocentowe ryzyko mi
                tu wystarczy, o ile tylko partnerka się zgodzi. nikt nie ma prawa nam tego
                zabronić, zcy choćby utrudniać, a każdego kto spróbuje to uczynić z czystym
                sumieniem nazwę łajdakiem włażącym z buciorami do cudzego życia (życia ludzi
                istniejących, świadomych i czujących).
                • dala.tata Re: Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 10.01.09, 15:57
                  a jak sie nie zgodzi, to w czape, bo jest przeciw postepowi, tak?
                  • jacgg Re: Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 10.01.09, 16:09
                    obawiam się, że to ty raczej chciałbyś karać lekarzy, naukowców i ich pacjentów
                    za zabiegi godzące w naturę (boski plan jak wolisz).
                    • dala.tata Re: Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 10.01.09, 16:32
                      ja????? a gdzie cos takiego napisalem?

                      to ty uwazasz ze zycie to podejmowanie decyzji, wiec co sie stanie jak twoja
                      partnerka bedzie miala watpliwosci?
                      • jacgg Re: Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 11.01.09, 12:27
                        wtedy będziemy mieli duży problem i nie wiem co z tego by wynikło dopóki nie
                        spotka mnie to osobiście w realu (co mam nadzieje nigdy nie nastąpi, bo to są
                        ludzkie tragedie, których nie ma prawa nikt osądzać i tak naprawdę nie dowie się
                        nikt co ludzie dotknięci nieszczęściem czują, jeśli sam podobnej sytuacji nie
                        przeżyje). mogłoby skończyć się decyzją o usunięciu, decyzja o kontynuacji
                        (dalej kontynuacją związku i o dziwo szczęśliwym choć trudnym życiem trojga,
                        kontynuacją i nieszczęśliwym życiem trojga), rozpadem związku od razu lub po
                        latach - życie pisze różne scenariusze.
                        • dala.tata Re: Wszyscy musimy na jakąs chorobę umrzeć 11.01.09, 12:52
                          codo jednego sie zgadzamy - dopoki nie spotkamy tego w zyciu, nie mamy pojecia
                          jak zareagujemy.
      • dala.tata Re: A mopze zabic wszystkich Downow? 10.01.09, 14:35
        no mowie, ze Leos mowi ludzkim glosem. ja sie znow zgadzam. pytanie, ktore
        zadaje jest fundamentalne (choc prowokacyjne) wobec tego typu procedur. czy
        kazda niedoskonoalosc jest problemem? gzie sa granice ingerencji genetycznej?
        czy jestesmy tym, kim jestesmy rowniez przez wszystkie choroby, niedoskonalosci?
        Czy zycie kogos z syndromem Downa jest jakos uniwersalnie i oczywiscie gorsze,
        od zycia kogos zdrowego?

        na te pytania nie ma odpowiedzi. natomiast to sa fundamentalne pytania i tak po
        prostuy zachwywac sie nad taka procedura jest dosc idiotyczne. z punktu widzenia
        dziewczynki - wszystko sie swietnie zdarzylo i stalo. ale to nie znaczy, ze nie
        nalezy sie zastanawiac nad tym, co sie stalo w wymiarze ogolnoludzkim.
        • jacgg Re: A mopze zabic wszystkich Downow? 11.01.09, 12:46
          zadaj sobie następujące pytanie: czy wolę być zdrowy i czy mieć zespół Downa?
          jeżeli szczera odpowiedź brzmiałaby: wolę mieć zespół Downa/ jest mi to obojętne
          to potrzebujesz pomocy np. psychologa (masz jakąś depresję, i wszystko ci jedno
          albo liczysz że jako człowiek z zespołem Downa byłbyś szczęśliwszy, nie zdając
          sobie sprawy z okrucieństwa tego świata i beznadziei swojego życia) o ile nie
          psychiatry.
          • dala.tata Re: A mopze zabic wszystkich Downow? 11.01.09, 13:02
            ja nie mam zamiaru sobie zadawac takich pytan, bo te pytania sa zle postawione.
            ja nie mowie i nigdy nie bede mowic o konkretnych dwojgu ludziach, ktorzy stoja
            przed czasem traginczie trudnymi wyborami.

            ja pytam o procedure. gdzie jest jej granica? i mi nie odpowiada latka fanatyka
            religijnego czy kogos sprzeciwajacego sie rozwojowi. sa to pytania ktore pownien
            zadac kazdy myslacy czlowiek. na tym bowiem polega wlasnie zarowno rola
            obywatela, jak i naukowca (jestem i jednym i drugim). zadawanie krytycznych
            pytan to podstawa demokracji, a takze laickiej moralnosci.
            • jacgg Re: A mopze zabic wszystkich Downow? 11.01.09, 13:23
              dala tata, ja pisze ogólnie o fanatykach oraz o tych, którzy bezrefleksyjnie lub
              w imię dogmatów sprzeciwiają się poszukiwaniom i zmianom. oczywiście, że
              krytyczne pytanie i wątpliwosci są solą demokracji i rzeczywistego rozwoju, to
              są dosyć banalne prawdy. jakieś granice wyznaczamy stale i wszędzie sobie i
              innym, zmienne w czasie i przestrzeni. osobiście traktuję je jako tzw. zło
              konieczne, nie lubię granic (rzeczywistych i wirtualnych).
              • dala.tata Re: A mopze zabic wszystkich Downow? 11.01.09, 14:06
                no najwyrazniej te banalne prawdy sa jeszcze dalekie od powszechnej akceptacji.
                poczytaj swoje posty i zastanow sie nad tym jak reagujesz na krytyczne pytania.
    • jacek230 Psy szczekaja, a karawana idzei dalej. I dobrze! 10.01.09, 18:02
      Nie mam NIC przeciwko selekcji zarodkow. Zarodek to kilka komorek.
      To nie czlowiek, jak wmawia nam sredniowieczny, jak zwykle, Kosciol.
      Gdybym nawet mial genetyczna sklonnosc do kataru i mial mozliwosc
      wyselkcjonowania 1 z 10 zarodkow, tak zeby ten wyselekcjonowany nie
      miewal kataru, to bym to z usmiechem na ustach zrobil. Lepiej jest
      miec zdrowe, a nie chore dzieci. 9 wyrzuconych do smieci
      kilkukomorkowych zarodkow nie robi na mnie zadnego wrazenia. Jak
      kicham to trace tysiace komorke i z tego powodu nie lamentuje.
      • plorg "Dzieci" biora sie za zabawki "dla doroslych" 10.01.09, 18:31
        Niektorym sie wydaje, ze kod genetyczny dziala na dziecinnie prostej
        zasadzie. Masz gen - masz katar, nie ma genu nie ma kataru. Masz
        gen - zachorujesz na raka, nie masz - nie zachorujesz. Dzieci to
        wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane niz wam sie wydaje.
        To mechanizmy bardzo skomplikowane i konfiguracje genow dzialaja
        wspolnie. Brak jakiegos (niby)szkodliwego genu moze za soba pociagac
        inne negatywne skutki.
        Dzieci precz od powaznych zabawek, bo zrobicie wiecej szkody niz
        pozytku.
        • transplantator Re: "Dzieci" biora sie za zabawki "dla doroslych" 13.01.09, 23:21
          To prawda, z drugiej jednak strony w opisywanym przypadku nie chodzilo o
          wyeliminowanie okreslonego genu tylko wybranie zarodka z genem nie posiadajacym
          mutacji prowadzacej do zwiekszonego ryzyka zachorowania na raka piersi. Nie
          bardzo moge sobie wyobrazic istotne znaczenie posiadania akurat zmutowanej kopii
          genu BRCA1. Nie bardzo moge sobie wyobrazic, w jaki sposob wplynelo by na pule
          genetyczna populacji ludzkiej wyeliminowanie z niej zmutowanej wersji genu BRCA1.
    • transplantator Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 20:22
      Na zlozone konsekwencje diagnostyki preimplantacyjnej oraz (co jeszce nie jest
      mozliwe ale byc moze stanie sie mozliwe) genetycznej modyfikacji zarodkow
      zwrocil uwage F Fukuyama w swojej godnej polecenia ksiazce Koniec Czlowieka.
      Tego rodzaju manipulacje sa drogie, nie ludzmy sie. Zaproponowanie tej
      mozliwosci dla wszystkich moze doprowadzic do rozsadzenia systemu opieki
      zdrowotnej. Jezeli zas procedury takie beda dostepne wylacznie dla bogatych,
      moze to doprowadzic do poglebienia rozwarstwienia spoleczenstwa, ktore moze
      miec juz nie wylacznie ekonomiczny charakter, ale odzwierciedlenie w materiale
      genetycznym. No bo nie wydaje mi sie, zeby z ekonomicznego punktu widzenia
      realnym bylo by zastapienie naturalnych sposobow prokreacji (za naturalne
      rozumiem nie wymagajacych finansowego wspomagania ze strony panstwa)
      zaplodnieniem in vitro polaczonym z diagnostyka preimplantacyjna. No coz,
      pozyjemy, zobaczymy.
      • charioteer1 Re: Dziewczynka bez złego genu 10.01.09, 21:19
        Wszystkie "wynalazki" z czasem tanieja, wiec ten podzial na bogatych i biednych
        moze sie realizowac w troche innym wymiarze.
        • jacgg Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 13:25
          wreszcie jakieś mniej banalne spostrzeżenia.
          • dala.tata Re: Dziewczynka bez złego genu 11.01.09, 14:07
            alez pamietaj ze dyskusja z banalami nie jest obowiazkowa i mozesz sie z niej
            wycofac. nie cierp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka