stefan4
28.01.09, 22:56
Jakimi argumentami ewolucjonista mógłby obalić teorię inteligentnego
projektu? Albo fizyk starej daty teorię względności?
Mam wrażenie, że takie próby obalania są na Forum ,,Nauka'' często i
bardzo nieprofesjonalnie przeprowadzane. Najchętniej stosowanym
argumentem jest coś w rodzaju ,,nie masz racji, bo przecież prawda
jest taka: ...''. Otóż nie da się obalić jednej teorii przez
prezentowanie innej teorii. Zawsze pozostaje jeszcze możliwość, że to
nasza teoria jest błędna, albo że obie są trafne, albo że różnią się
stwierdzeniami niefalsyfikowalnymi. Przez prezentowanie własnej
teorii można przekonać tylko tych, którzy już i tak są jej
zwolennikami.
Żeby obalić teorię należy STOSUJĄC JEJ REGUŁY wyprowadzić sprzeczność
lub przewidywanie niezgodne z doświadczeniem.
Np. żeby obalić teorię, jakoby czarny kot przynosił pecha, powinienem:
(1) przycisnąć proponenta tej teorii o definicję pecha (ile i jakich
nieszczęść musi się wydarzyć ,,poza kolejnością''),
(2) zaprojektować badanie statystyczne,
(3) wyliczyć spodziewane wyniki tego badania przy założeniu, że kot
faktycznie przynosi pecha,
(4) wreszcie przeprowadzić badanie i znaleźć istotną rozbieżność
między jego wynikami a przewidywaniami opartymi na teorii.
Jeśli kreacjonista chce obalić teorię doboru krewniaczego, powinien na
chwilę zacząć rozumować jak zwolennik tej teorii, powinien zacząć
rachować procenty wspólnych genów w zależności od pokrewieństwa,
powinien w końcu wyprowadzić obowiązywanie jakiejś zasady