Dodaj do ulubionych

tylko 2% mamy od Jahwe?

27.08.09, 01:35
to skandal!
images.smh.com.au/2009/08/26/699667/chimpseinstein-172x115.jpg

czy mozna nas zmalpic? Szympansy maja 98% naszego DNA
www.smh.com.au/world/science/are-humans-impossible-to-ape-20090826-ezsm.html

Obserwuj wątek
    • andrewleonard Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 10:00
      tylko Homo Sapiens ma zdolnosc rozpoznania Boga.
      • m_caliban Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 11:28
        Skąd wiesz? :)
        • andrewleonard Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 12:17
          Miałem konwersację z szympansami o abstrakcji i one mi powiedzały ,
          że ateistami są. Wiadomo, że mowa sturktralna, mysl abstrakcyjna
          oraz grobowce rytualne to głowne cechy szympansów.
          • m_caliban Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 15:12
            No nie, ja pytam o zdolność rozpoznania Boga, a pan mi tu o
            grobowcach i mowie strukturalnej. A fe!
            Ponawiam pytanie - skąd wiedza, że szympansy nie znają Boga?
            • andrewleonard Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 17:38
              Takie same kryteria dla szympansow co i dla hominidów.
              Kryteria czlowieczenstwa to zdolnosc do myslenia abstrakcyjnego,do
              mowy strukturalnej i do rozpoznania Boga (grobowce rytualne).
              Szympansy tych kryteriow nie spełniają.
              Nie bedę dyskutował bzdetów czy kamien to ateista czy teista.
              • m_caliban Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 19:27
                W takim razie nie tylko ludzie, ale co najmniej kilka praludzkich
                (plus neandertal, który był raczej "równolegleludzki") gatunków
                hominidów musiało znać Boga całkiem nieźle, bo malowali cudności na
                ścianach jaskiń, gdzie składali swoich zmarłych i wkładali im ładne
                kwiaty i przeróżne świecuszka do grobu.
                Ale mnie bardziej interesuje mowa i myślenie abstrakcyjne, które to
                przecież u wiele co inteligentniejszych ssaków występują jak
                najbardziej. Wprawdzie ludziska powtarzają często, że zdolność
                rozumienia składni i budowania zdań u szympansa czy delfina jest na
                poziomie średnio rozgarniętego czterolatka - no, ale jest. Także z
                myśleniem abstrakcyjnym u tego szympansa, co to go tu sobie za
                przykład przywołujemy, też jest nie gorzej niż u czterolatka - bo
                i "theory of mind" może budować (czyli analizować fakty z punktu
                widzenia innej jednostki) i samoświadomość rudymetarną wykazuje. Ba,
                nawet podstaw empatii, a nawet świadomego podejmowania decyzji (bo
                presupplementary motor area 1 taki szympans ma, dokładnie tak jak i
                człek) doszukać się można. Prawda, że znowu na poziomie średnio
                rozgarniętego dziecka albo dorosłego dotkniętego niedorozwojem
                umysłowym - ale oni przecież są zdolni poznawać Boga, bo jakże
                inaczej!
                Skoro więc sama myśl abstrakcyjna i mowa strukturalna nie są
                adekwatnym poznania Boga probieżem, to - ponawiając pytanie - skąd
                pan wie, że szympansy nie są zdolne poznać Boga?
                • trzecikot Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 19:30
                  Nie wdawaj się w dyskusję z ultrakatolickim geniuszem wyposażonym w niemal
                  półmetrowe prącie...
                  • andrewleonard Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 21:27
                    Demiurg Darwin udowodnił , że inteligencja ludzka jest wprost
                    proporcjonalna do sumy długosci nosa i penisa.
                    Moje IQ to 168.
                    • kala.fior Pinokio ??? 27.08.09, 21:31
                      • petrucchio :---------) 27.08.09, 22:13

                • andrewleonard Re: Wszystkie szympansy to ateisci 27.08.09, 21:24
                  Tak, jesteśmy pod wrażeniem rozwoju szympansiej cywilizacji w ciągu
                  ostatnich 100 tysięcy lat a zwłaszcza epokowym odkryciem ,że banana
                  można obrać a nie żrec ze skórą.
                  Rownie bogate są przejawy szympansiej religijnosci a zwłaszcza
                  religijne rytuału drapania się po odbytnicy i iskania wszy z siersci.
                  • m_caliban Re: Wszystkie szympansy to ateisci 28.08.09, 14:08
                    Ustaliliśmy już przecież, że szympans jest głupszy od średnio
                    rozwiniętego pięciolatka. Czy pięciolatki budują katedry i piszą
                    psalmy? Nie. A czy znają Boga?
                    Proszę więc nie uciekać przed odpowiedzią na pytanie: skąd pan wie,
                    że szympansy nie mają zdolności poznania Boga?
                    • andrewleonard Re: Wszystkie szympansy to ateisci 28.08.09, 14:13
                      A skąd pan wie , że szympansy mają zdolnosc rozpoznania Boga?
                      A slimaki , czy taką zdolnosc mają?
                      A dżdżownice?
                      Proszę nie uciekać przed odpowiedzią , panie ateista.
                      • trzecikot Re: Wszystkie szympansy to ateisci 28.08.09, 15:20
                        Pan m_caliban wcale nie napisał, że wie coś niecoś o małpich zdolnościach
                        rozpoznania boga. To pan się wykręcasz, panie Leoś Large Dick!
                      • m_caliban Re: Wszystkie szympansy to ateisci 28.08.09, 15:54
                        No właśnie rzecz w tym, że ja nic nie wiem o szympansiej zdolności
                        do poznania Boga - ale pan najwyraźniej tak, bo napisał pan, że
                        szympansy jej nie posiadają. A skoro pan wie, a ja nie, to proszę w
                        ramach szerzenia prawdy naukowej się tą wiedzą podzielić, wystarczy,
                        że odpowie pan na jedno, prosto sformułowane pytanie: skąd pan wie,
                        że szympansy nie posiadają zdolności do poznania Boga?
                        • andrewleonard Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać Boga? 28.08.09, 16:46
                          Zdolnosc rozpoznania Boga jest związana z rozwojem płatow czołowych
                          mózgu u homo sapiens. Wielkie i ewolucyjnie nowe płaty czolowe
                          kory mozgowej człowieka umozliwiają mu:
                          1) Projekcję terazniejszosci w abstrakcyjną przyszłosc
                          2) Uzmysłowienie nieuchronnosci własnej smierci i smutek
                          egzystencjonalny
                          3) Tęsknota do życia po życiu ,czego archeologicznym dowodem są groby
                          rytualne, ktore pojawiły sie ok. 100 tysiecy lat temu.
                          Jest to częsc emetgentnej triady intelektualnej związanej z rozwojem
                          płatow czołowych człowieka: mowy strukturalnej, mysli abstrakcyjnej
                          i zdolnosci rozpoznania Boga.
                          ANATOMICZNIE MOZG SZYMPANSA NIE POSIADA ROZWINIETYCH PŁATOW
                          CZOŁOWYCH KORY MOZGOWEJ UMOZLIWIAJACYCH EMERGENTNE WYŁONIENIE SIĘ
                          TRIADY INTELEKTUALNEJ. Szympans nie posiada zadnej zdolnosci
                          rozpoznania Boga.
                          Ignorantom przypominam , że własciwosci emergentne działają na
                          zasadzie "wszystko albo nic".
                          Na tym konczę swoją wypowiedz i nie pozwolę wam na bezkarne rżniecie
                          głupów.
                          • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 17:09
                            andrewleonard napisał:

                            > ANATOMICZNIE MOZG SZYMPANSA NIE POSIADA ROZWINIETYCH PŁATOW
                            > CZOŁOWYCH KORY MOZGOWEJ UMOZLIWIAJACYCH EMERGENTNE WYŁONIENIE SIĘ
                            > TRIADY INTELEKTUALNEJ.

                            Biedaczku: szympansy, bonobo i goryle mają znakomicie rozwinięte
                            płaty czołowe, a nawet struktury homologiczne do pola Broki, z
                            podobną jak u ludzi tendencją do asymetrii:

                            www3.interscience.wiley.com/cgi-bin/fulltext/103527412/PDFSTART?CRETRY=1&SRETRY=0

                            > Szympans nie posiada zadnej zdolnosci rozpoznania Boga.

                            Kręcisz się w błędnym kółku. Nie posiada
                            • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 17:48
                              Rżnąc głupa to wedlug znaczenia jakiemu nadał temu powiedzeniu Jan
                              Rokita w Sejmie znaczy "udawac głupiego".
                              A więc miłosiernie zakładam, ze głupiego udajesz. Sądząc jednak po
                              upośledzonym mysleniu ktore wykazałes przy promieniu Schwarzschilda
                              i demografii Warszawy - to być może naprawdę intelektualnie
                              uposledzony jesteś.
                              Emergentnie znaczy wszystko albo nic. I nie mamy szympansow poł-
                              inżynierow czy poł-poetow, tylko zwierzeta , ktore ani abstrakcyjnie
                              myslec nie potrafią ,ani mowy strukturalnej nie znają, ani Boga nie
                              rozpoznają. Zaden z elementow triady intelektualnej nie może
                              istnieć bez dwoch pozostałych elementów.
                              Jeżeli sądzicie , że szympansy to religijni mieszkancy dżungli -
                              - to Bog z wami moje upośledzone duszyczki. ha,ha,ha,ha

                              • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 18:17
                                andrewleonard napisał:

                                > Sądząc jednak po upośledzonym mysleniu ktore wykazałes przy
                                > promieniu Schwarzschilda i demografii Warszawy - to być może
                                > naprawdę intelektualnie uposledzony jesteś.

                                Leoś, litości! Ani w jednym, ani w drugim przypadku ani nie
                                potrafiłeś:

                                (a) uzasadnić własnego widzenia,
                                (b) ustosunkować się do opinii adwersarzy,
                                (c) przekonać kogokolwiek, że masz rację,
                                (d) przyznać do błędu.

                                Zwłaszcza to ostatnie stanowi ukoronowanie autokompromitacji, którą
                                tu uprawiasz. Nie wiem, skąd w tobie tyle masochizmu.
                                • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 18:50
                                  Zaprzeczcie panie P. a sprawa twojej kompromitacji będzie
                                  przypieczętowana:
                                  1) Wielkosc pola grawitacyjnego na promieniu Schwarzchilda jest
                                  identyczna dla każdej BH
                                  2) Urodziny "rekordowych" czterech tysiecy noworodkow w tym roku w
                                  Warszawie to smkierc demograficzna miasta w ciągu 100 lat przy
                                  dzietnosci 1.
                                  A więc rob z siebie durnia panie P. , zaprzeczaj.
                                  • winoman Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 19:00
                                    > 1) Wielkosc pola grawitacyjnego na promieniu Schwarzchilda jest
                                    > identyczna dla każdej BH

                                    Nie jest, a jeśli twierdzisz inaczej, to pokaż jakieś wyliczenie, a nie tylko
                                    swoje spekulacje.

                                    > 2) Urodziny "rekordowych" czterech tysiecy noworodkow w tym roku w
                                    > Warszawie to smkierc demograficzna miasta w ciągu 100 lat przy
                                    > dzietnosci 1.

                                    Artykuł, przy którym toczyła się tamta dyskusja, mówił o 4 tys. urodzin W TRZECH
                                    warszawskich szpitalach, więc może najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem, a
                                    potem pouczaj z wysokości ... przepraszam, długości swego majestatu.
                                    • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 20:42
                                      panie wino, jak to miło jak, ktos w zaparte łeb sobie w pohybel
                                      wpycha.
                                      ad1) Jak to miło słyszec ,ze dla kazdej BH prędkosc swiatla c jest
                                      inna i dlatego dla kazdej BH potrzebna jest inna wielkosc pola
                                      grawitacyjnego potrzebna do "uwięzienia" fotonow na promieniu
                                      schwarzchilda. Przyjemnego dyndania na szubienicy własnej
                                      irracjonalnosci i ignorancji.
                                      ae2) A wiec 4 tysiące niemowlakow urodzonych w szpitalach
                                      położniczych to nie wszystko? No trzeba dodac dzieci urodzone w
                                      tramwajach, metrze i dostarczone przez babcie akuszerki.
                                      No więc ile sie rocznie w Warszawie dzieci rodzi? 4500?
                                      To i tak nie zmienia faktu , ze przy takim przyroscie naturalnym
                                      Warszawa bedzie miała 200 tysięcy mieszkancow za 100 lat.
                                      • winoman Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 21:01
                                        andrewleonard napisał:

                                        > panie wino, jak to miło jak, ktos w zaparte łeb sobie w pohybel
                                        > wpycha.
                                        > ad1) Jak to miło słyszec ,ze dla kazdej BH prędkosc swiatla c jest
                                        > inna i dlatego dla kazdej BH potrzebna jest inna wielkosc pola
                                        > grawitacyjnego potrzebna do "uwięzienia" fotonow na promieniu
                                        > schwarzchilda.

                                        Znowu ktoś mi tu uparcie wmawia, że napisałem coś, czego nie napisałem. Chcesz
                                        mnie przekonać, to pokaż rachunki, inaczej będziesz dla mnie cienki Leoś, który
                                        tylko udaje, że ma jakieś pojęcie o grawitacji, bo jakąś popularną książeczkę
                                        przeczytał, choćby i samego Hawkinga. A najlepiej, to pokaz dokładnie w którym
                                        miejscu mylą się ci, którym z rachunków wychodzi coś zupełnie innego.
                                        • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 21:21
                                          Panie pod wina wpływem. Ja panu przedstawiłem niezaprzeczalną
                                          empirię kosmologii. Trzeba kompletnego ignoranta aby domagal sie
                                          matematyki dla surface grawity BH w promieniu Schwarzchilda. Ani
                                          model Newtonowski ani OTW ani kwantowy nie umożliwiaja takiej
                                          kalkulacji. Istnieją tylko prymitywne aproksymacje dla każdego
                                          modelu oddzielnie.
                                          • winoman Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 21:23
                                            andrewleonard napisał:

                                            > Panie pod wina wpływem. Ja panu przedstawiłem niezaprzeczalną
                                            > empirię kosmologii.

                                            Rozumiem, że byłeś, zmierzyłeś i wróciłeś, by nam maluczkim o tym opowiedzieć.
                                            No no ...
                                            • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 21:49
                                              panie pod wpływem wina, empiria naukowa na temat słonca nie polega
                                              na tym, że astronom piecze sie na wegiel w koronie słonecznej.
                                              Boziu, z kim ja sie muszę zadawać na tym marnym forum?
                                              • winoman Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 21:54
                                                andrewleonard napisał:

                                                > panie pod wpływem wina, empiria naukowa na temat słonca nie polega
                                                > na tym, że astronom piecze sie na wegiel w koronie słonecznej.
                                                > Boziu, z kim ja sie muszę zadawać na tym marnym forum?

                                                No tak, ale jednak to Słońce stąd widzi i jednak może stąd zmierzyć różne
                                                rzeczy. Pytam więc: jak i przy której czarnej dziurze zmierzyłeś natężenie pola
                                                grawitacyjnego. Empiria to pomiar, nieważne czy obok, czy na odległość.
                                                • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 22:14
                                                  czlowieku pod dużym wina wpływem. Empiria na temat fotonow i
                                                  grawitacji w promieniu schwarzschilda została dokonana kilkadziesiat
                                                  lat temu wraz z pomiarem prędkosci światła=c w prożni.
                                                  ha,ha,ha,ha to ty nie znasz nawet tego faktu nauki?
                                              • winoman Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 22:08
                                                > Boziu, z kim ja sie muszę zadawać na tym marnym forum?

                                                A ktoś Ci każe?
                                        • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 21:31
                                          Językoznawca P przecnodzi samego siebie w swej ułomnosci myslenia.
                                          Oto zadanie ktorego jezykoznawca nie może za cholerę rozwiązac.
                                          Dzietnosc kobiet w Polsce jest 1.
                                          Jezeli w Warszawie rodzi sie 4 tysiące niemowlat , to ile niemowlat
                                          urodzi sie w ciągu 100 lat? 100 x 4000= 400 000 niemowląt sie
                                          urodzi w ciągu 100 lat.
                                          Warszawa za 100 lat bedzie miala około 200 do 300 tysięcy
                                          mieszkancow.
                                          • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 21:53
                                            andrewleonard napisał:

                                            > Językoznawca P przecnodzi samego siebie w swej ułomnosci myslenia.
                                            > Oto zadanie ktorego jezykoznawca nie może za cholerę rozwiązac.
                                            > Dzietnosc kobiet w Polsce jest 1.

                                            Dokładniej
                                            • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 22:04
                                              tiaaa. Nie rżnąc głupa, ludziki!!!! Wykonałem jedno działanie na
                                              podstawie danych z atrykułu. Cnodzi o wykazanie zakłamania
                                              dziennikarskiego.
                                              Bo 4 tysiące noworodkow to żaden boom urodzen tylko niesmowita
                                              zapaść. I jezeli ten "boom" sie utrzyma to w ciągu 100 lat urodzi
                                              sie tylko 400 tysięcy niemowlat, co oznacza smierć miasta.
                                              Szkoda ,że jestescie tacy podli i niepatriotyczni. Bo patriota
                                              podchwyciłby alarm , a nie pieprzyl o dupie maryny.
                                              • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 22:08
                                                andrewleonard napisał:

                                                > tiaaa. Nie rżnąc głupa, ludziki!!!! Wykonałem jedno działanie na
                                                > podstawie danych z atrykułu. Cnodzi o wykazanie zakłamania
                                                > dziennikarskiego.
                                                > Bo 4 tysiące noworodkow to żaden boom urodzen tylko niesmowita
                                                > zapaść. I jezeli ten "boom" sie utrzyma to w ciągu 100 lat urodzi
                                                > sie tylko 400 tysięcy niemowlat, co oznacza smierć miasta.

                                                Bla bla bla. Full of sound and fury, signifying nothing.

                                                > Szkoda ,że jestescie tacy podli i niepatriotyczni. Bo patriota
                                                > podchwyciłby alarm , a nie pieprzyl o dupie maryny.

                                                W mojej najbliższej rodzinie dzietność wynosi 2,67. Tacy już z nas
                                                patrioci.
                                                • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 22:20
                                                  A w Warszawie rodzi się 4 tysiące dzieci rocznie, co przy liczbie
                                                  800 tysiecy warszawianek daje dzietnosc 0,5 - panie dęty patrioto.
                                                  A ja mam czworo dzieci i jak nawet ty językoznawco potrafisz
                                                  policzyc, dzietnosc moje kobiety wynosi już 4,0 a pracujemy nad
                                                  piątym.
                                                  • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 22:37
                                                    andrewleonard napisał:

                                                    > A w Warszawie rodzi się 4 tysiące dzieci rocznie, co przy liczbie
                                                    > 800 tysiecy warszawianek daje dzietnosc 0,5 - panie dęty patrioto.

                                                    Dzietności, panie nie-wiem-jak-cię-nazwać, nie oblicza się w ten
                                                    sposób.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Total_Fertility_Rate
                                                  • andrewleonard [...] 28.08.09, 22:44
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 22:48
                                                    andrewleonard napisał:

                                                    > Ale dzietnosc mojej kobiety jest na pewno 4,0 a jak Bog da to i 5,0
                                                    > niedlugo, panie mikrofiut. ha,ha,ha,ha,ha

                                                    Oby wdały się w biologicznych ojców ;)
                                                  • petrucchio PS 28.08.09, 22:46
                                                    Z tego, że w roku x w Warszawie urodziło się y dzieci,
                                                    nie wynika, że "w Warszawie rodzi się rocznie y dzieci".
                                                    Bardzo trudno to zrozumieć?
                                                  • andrewleonard Re: PS 28.08.09, 22:56
                                                    Oj nie trujmy panie językoznawco. Przecież każdy głupi to wie.
                                                    Ale jezeli potrwa taki BOOM o ktorym z zachwytu piszczy GW -
                                                    - to warszawa wyzdycha w ciągu 100 lat. Czy to tak trudno zrozumieć
                                                    językoznawco?
                                                  • petrucchio Re: PS 28.08.09, 23:10
                                                    andrewleonard napisał:

                                                    > Oj nie trujmy panie językoznawco. Przecież każdy głupi to wie.
                                                    > Ale jezeli potrwa taki BOOM o ktorym z zachwytu piszczy GW -
                                                    > - to warszawa wyzdycha w ciągu 100 lat.

                                                    Boom to jest przyspieszenie, nie chwilowa prędkość. Nikt nie użyłby
                                                    terminu "baby boom", gdyby z roku na rok rodziło się tyle samo
                                                    (obojętnie ile) dzieci. Dlatego właśnie twoja stuletnia ekstrapolacja
                                                    jest bez sensu. Z faktu, że swobodnie spadający kamień przeleciał
                                                    metr w sekundę, nie wynika, że następne sześćdziesiąt metrów przeleci
                                                    w minutę.
                                                  • andrewleonard Re: PS 28.08.09, 23:28
                                                    To jest off-topic i nie mam zamiar bzdecic z toba w nieskonczonsc.
                                                    Ale wprowadzając maximum danych statysty w UE prognozują stały
                                                    spadek dzietnosci w całej Europie. A dzietnosc około 1 to
                                                    zmniejszenie sie populacji o połowe w każdym pokoleniu.
                                                    Czyli tak czy owak językoznawco , Warszawa prawdopodobnie za 100 lat
                                                    bedzie liczyła ok 200 tysięcy mieszkancow albo i mniej , jezeli
                                                    dobiją nas virusowe epidmie. Zamykam ze swej strony ten off-topic.
                                                    Dobranoc.
                                      • europitek Demografia Warszawy 28.08.09, 21:34
                                        andrewleonard napisał:
                                        > ae2) A wiec 4 tysiące niemowlakow urodzonych w szpitalach
                                        > położniczych to nie wszystko? No trzeba dodac dzieci urodzone w
                                        > tramwajach, metrze i dostarczone przez babcie akuszerki.
                                        > No więc ile sie rocznie w Warszawie dzieci rodzi? 4500?
                                        > To i tak nie zmienia faktu , ze przy takim przyroscie naturalnym
                                        > Warszawa bedzie miała 200 tysięcy mieszkancow za 100 lat.

                                        A czy sprawdzałeś co to jest <przyrost naturalny>? Chyba jednak nie.
                                        • andrewleonard Re: Demografia Warszawy 28.08.09, 21:53
                                          To nie zmiania faktu , że przy liczbie 4000 urodzen niemowląt
                                          rocznie, liczba urodzen niemowląt w ciągu 100 lat bedzi 400 tysięcy.
                                          I ty też sciemniasz euro-Katonie ?
                                          • europitek Re: Demografia Warszawy 29.08.09, 05:53
                                            Zmienia dużo. Sama ilość urodzeń jest tylko ilością urodzeń, a nie przyrostem naturalnym. Żeby mówić o zmianach ilości mieszkańców jakiegoś obszaru musisz też brać pod uwagę ilość zgonów oraz migracje.
                                            • andrewleonard Re: Demografia Warszawy 29.08.09, 08:52
                                              Tak.tak. Oczywiscie można tu używac definicji naukowych.
                                              Ale co z tego? Chodzi przecież o podkreslenie alarmującego faktu,
                                              ze populacja Polski i Warszawy zmniejsza się w zastraszającym tempie.
                                              I jezeli w perspektwie 100 lat mowię , że jezeli utrzyma sie liczba
                                              4 tysięcy urodzen rocznie w Warszawie to miasto zdechnie to mam
                                              rację.
                                              Dwie generacje wymrą całkowicie a przybędzie tylko 400 tysięcy ludzi
                                              w tym czasie. Czasem prosta logika przemawia bardziej niż
                                              demograficzne bzdety.
                                              • dala.tata debesciak 29.08.09, 23:54
                                                Leos, ty jestes jak Spock i Tuvok razem wzieci! twoja logika, logika Leosia, z
                                                polmetrowym praciem i czterocyfrowym IQ, mnie osobiscie starcza. pieprze nauke!
                                                ja wierze tobie, bo ty jako Konrad Wallenrod religii katolickiej (podziwiam cie
                                                zawsze za wszystkie szkody katolom, ktore czynisz), jestes moim numberkiem
                                                lanem. a wlasciwie to po prostu debesciakiem.
                                                • madcio Dobra, dobra wystarczy. 30.08.09, 12:13
                                                  Kłótnie personalne proszę na priva.
                                                  • europitek Re: Dobra, dobra wystarczy. 30.08.09, 14:09
                                                    Tak mi się jakoś pojawiła myśl, że my jednak mamy fajnie na tym forum. A przynajmniej lepiej niż oglądacze telewizyjnej publicystyki. Mnie się marzy, żeby jakiś redaktor takiego programu ośmielił się strzelić frazą:
                                                    > Kłótnie personalne proszę na priva.

                                                    Z drugiej jednak strony takie "wycieczki" - przynajmniej na forum - nieżle rozpędzają czarne chmury śmiertelnej powagi, której nadmiar w "sezonie ogórkowym" źle wpływa na wegetację roślin, co może odbić się na cenach płodów rolnych w przyszłym miesiącu.
                                              • europitek Re: Demografia Warszawy 30.08.09, 14:32
                                                andrewleonard napisał:
                                                > Tak.tak. Oczywiscie można tu używac definicji naukowych.
                                                > Ale co z tego?

                                                W danym przypadku to z tego, że popadasz w przeddepresję w wyniku złej analizy danych. Wielkie miasta mają to do siebie, że ciągle przybywa do nich wielu nowych mieszkańców z mniejszych ośrodków i ruch naturalny ludności daje im bilans dodatni (przyrost ludności).

                                                "Demograficzne bzdety", tak na marginesie, są odbiciem strasznie "prostej logiki", pozbawionej zupełnie ideologii i subiektywizmu. I pokazują też jakie są dla ludzkich populacji fundamentalne skutki "obecnie jedynie słusznego ustroju". Pewnie z tego powodu demografia jest mało lubiana przez różnistych ideologów.
                                                • andrewleonard Re: Demografia Warszawy 30.08.09, 17:36
                                                  Moja przed-depresja pogłebla się jeszcze bardziej na skutek twojego
                                                  postu. Bo ja nie martwię sie demografią Marsa ale Polski.
                                                  Bo nie ulega wątpliwosci, ze przy utrzymującym sie poziomie 4 tysięcy
                                                  urodzen w Warszawie , liczba jej endogennych mieszkancow bedzie
                                                  wynosiła około 300 tysiecy za sto lat.
                                                  Migracja z innych regionow Polski do Warszawy powiększy populacje
                                                  tego miasta , mowi euro-pit. Tym gorzej, bo znaczy to calkowite
                                                  wyludnienie innych polskich miast. Dzietnosc kobiet w Polsce
                                                  wynosi 1,27 i jezeli taka pozostanie , to cała Polaska bedzie
                                                  liczyła około 15 miionow mieszkancow za sto lat.
                                                  A więc pozostaje migracja muzułmanow i chinczykow, Ale jakos mnie ta
                                                  perspektywa nie cieszy.
                                                  Niestety muszę zaliczyc kolegę Euro-pit do klubu nie myslących , nie
                                                  kojarzących i nic nie rozumiących ,do którego nalezy już Petruchcia
                                                  i Madcia.
                                                  • europitek Re: Demografia Warszawy 31.08.09, 02:25
                                                    > Bo nie ulega wątpliwosci, ze przy utrzymującym sie poziomie 4
                                                    > tysięcy urodzen w Warszawie , liczba jej endogennych mieszkancow
                                                    > bedzie wynosiła około 300 tysiecy za sto lat.

                                                    Wskaźniki rozrodczości nigdy nie utrzymują się na tym samym poziomie przez tak długi okres czasu, co nie znaczy, że ulegną poprawie. Równie dobrze może być jeszcze gorzej - i będzie jeśli rząd nie będzie pakował dużej kasy w socjale. A jeśli zechce na nich oszczędzać (kryzys przecie), to będzie zdecydowanie źle. Na razie kierunek myślenia tuskoidów nie jest dobry.

                                                    > A więc pozostaje migracja muzułmanow i chinczykow, Ale jakos mnie
                                                    > ta perspektywa nie cieszy.

                                                    To są tylko rozwiązania doraźne, które mogą podziałać na krótką metę (niektóre kraje zachodnioeuropejskie już się o tym przekonały). W dodatku Chińczyków niedługo będzie trudno "zakontraktować", ponieważ u nich przyrost naturalny już siadł i za ćwierć wieku mogą być "do wzięcia" jedynie analfabeci z górskich wiosek. Muzułmanie lepiej rokują, ale pod warunkiem, że uda im się obronić przed gospodarką wolnorynkową (w zachodnim stylu) w swoich krajach macierzystych.
                                                    Na większą i stałą "pomoc" z tych kierunków można liczyć tylko pod warunkiem restauracji maoizmu w Chinach i rządów fundamentalistów islamskich w krajach muzułmańskich.
                                                    W przeciwnym wypadku będziemy skazani na własne siły.

                                                    > Niestety muszę zaliczyc kolegę Euro-pit do klubu nie myslących,
                                                    > nie kojarzących i nic nie rozumiących ,do którego nalezy już
                                                    > Petruchcia i Madcia.

                                                    Nie ma sprawy - byle składki nie były zbyt wysokie.
                                                  • andrewleonard Re: Demografia Warszawy 31.08.09, 09:27
                                                    Zgadzam się z twoimi spostrzeżeniami
                                  • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 19:13
                                    andrewleonard napisał:

                                    > Zaprzeczcie panie P. a sprawa twojej kompromitacji będzie
                                    > przypieczętowana:
                                    > 1) Wielkosc pola grawitacyjnego na promieniu Schwarzchilda jest
                                    > identyczna dla każdej BH

                                    Bzdura. I nie będę ci już tłumaczył, dlaczego, skoro poprzednio nawet
                                    nie zajrzałeś do zalinkowanej literatury.

                                    > 2) Urodziny "rekordowych" czterech tysiecy noworodkow w tym roku w
                                    > Warszawie to smkierc demograficzna miasta w ciągu 100 lat przy
                                    > dzietnosci 1.

                                    Powyższe zdanie nie ma spójnego sensu, ale mniejsza o to. Przedstaw
                                    swoje obliczenia, Geniuszu Leonardzie, a ja z przyjemnością pokażę
                                    ci, gdzie popełniasz dziecinne błędy.
                              • trzecikot Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 19:29
                                > Rżnąc głupa to wedlug znaczenia jakiemu nadał temu powiedzeniu Jan
                                > Rokita w Sejmie znaczy "udawac głupiego".

                                To był Korwin Mikke, niedorobiony Eklezjasto ;)
                                • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 20:48
                                  panie trzeci kot, proszę się nie ślinic.
                                  Przyznaje pan , ,ze wyrażenie "rżnać glupa" znaczy udawac glupiego.
                                  Nie ma znaczenia ktory z przygłupich parlamentarzystow to powiedział.
                                  Jęzkoznawca petrucchio uzywa "rżnać głupa" w znaczeniu jako "gwałt
                                  pederastyczny" . Biedaczyna.
                                  • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 20:53
                                    andrewleonard napisał:

                                    > Jęzkoznawca petrucchio uzywa "rżnać głupa" w znaczeniu jako "gwałt
                                    > pederastyczny" . Biedaczyna.

                                    Czy jest coś bardziej żenującego, niż objaśnianie komuś gry słów? Po
                                    francusku "double entendre". Zapisz se, Jasiu, jako ciekawostkie
                                    zawodowom.
                                  • trzecikot Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 20:56
                                    Przeproś Rokitę i JKM, chamie zbolały! Dopiero potem ad rem.
                            • andrewleonard Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 18:57
                              Jezykoznawco P, czy pole Broki nie znajduje się na płatach
                              skroniowych o ile pamiętam z neuroanatomii z med-school? Odswież mą
                              pamięć
                              • petrucchio Re: Dlaczego szympans nie jest zdolny rozpoznać B 28.08.09, 19:23
                                andrewleonard napisał:

                                > Jezykoznawco P, czy pole Broki nie znajduje się na płatach
                                > skroniowych o ile pamiętam z neuroanatomii z med-school? Odswież
                                > mą pamięć

                                Niestety, pamięć znów cię zawiodła. Może pomyliłeś Brokę (pola
                                Brodmanna 45, 46) z Wernickiem.

                                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/03/BrocasAreaSmall.png
                        • bret.2 Re: Wszystkie szympansy to ateisci 29.08.09, 21:09
                          Chyba dlatego ze Bóg to werbalne określenie wyobrażenia (abstrakcyjnego)ludzi na odpowiednim poziomie , większym niż pięciolatek.Naukowcy na forum ,moim skromnym zdaniem nie powinni używać tego określenia w takich dyskusjach .Raczej posługiwać się określeniem: I.P.
                          • europitek Re: Wszystkie szympansy to ateisci 30.08.09, 14:44
                            > Raczej pos ługiwać się określeniem: I.P.

                            I.P. też jest "do bani" jako efekt niemożności zaakceptowania samoisnego powstania inteligencji, czy nawet skomplikowanych struktur organicznych.
                            • bret.2 Re: Wszystkie szympansy to ateisci 30.08.09, 19:26
                              W tej dyskusji o Bogu stwarzacie problemy tam gdzie ich nie ma,dla mnie sprawa jest jasna:Bóg istnieje dla wierzącego. Dla nie wierzącego nie istnieje.Nie można dyskutować o dogmatach jakiejkolwiek wiary.To nie ma sensu.Natomiast o I.P. można przynajmniej dyskutować.
                              • andrewleonard ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 20:47
                                Religia to osobista, kulturowa, dogmatyczna, antropocentryczna
                                wykladnia Boga przez wierzącego. Ja też uważam, że dyskutowanie
                                religii na forum nauka to nadużycie. Jest to rownie niestosowne jak
                                szczególowe opisywanie wdziękow swojej żony.
                                Co innego Teizm versus Ateizm sprowadzony do podstawowego dylematu:
                                stworzenie kosmosu i życia versus samopowstanie kosmosu i życia.
                                Jest to dyskusja jak najbardziej racjonalna, naukowa i empiryczna.
                                Racjonalna eliminacja samo-powstania to automatyczne zaakceptowanie
                                jedynej pozostałej mozliwosci czyli Stworzenia.
                                • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:07

                                  > Religia to osobista, kulturowa, dogmatyczna, antropocentryczna
                                  > wykladnia Boga przez wierzącego. Ja też uważam, że dyskutowanie
                                  > religii na forum nauka to nadużycie. Jest to rownie niestosowne jak
                                  > szczególowe opisywanie wdziękow swojej żony.
                                  > Co innego Teizm versus Ateizm sprowadzony do podstawowego dylematu:
                                  > stworzenie kosmosu i życia versus samopowstanie kosmosu i życia.
                                  > Jest to dyskusja jak najbardziej racjonalna, naukowa i empiryczna.
                                  > Racjonalna eliminacja samo-powstania to automatyczne zaakceptowanie
                                  > jedynej pozostałej mozliwosci czyli Stworzenia.

                                  Mały rewanż: co by nie gadać, to co napisałeś ma sens, no i ładnie sformułowane
                                  jest.
                                  • stefan4 Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:08
                                    stalybywalec:
                                    > > Racjonalna eliminacja samo-powstania to automatyczne zaakceptowanie
                                    > > jedynej pozostałej mozliwosci czyli Stworzenia.
                                    >
                                    > Mały rewanż: co by nie gadać, to co napisałeś ma sens, no i ładnie sformułowane
                                    > jest.

                                    Nie jest prawdą, że samopowstanie Wszechświata oraz jego stworzenie to dwie
                                    jedyne możliwości. Jest jeszcze możliwość, że istniał zawsze. I jest jeszcze
                                    możliwość, że pytanie o początek nie ma sensu, bo skoro czas istnieje tylko we
                                    Wszechświecie, to nie było żadnej chwili przed jego powstaniem. I jest jeszcze
                                    zapewne mnóstwo innych możliwości.

                                    - Stefan
                                    • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:27
                                      Z tym mnóstwem, to drobna przesada:)
                                    • petrucchio Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:32
                                      stefan4 napisał:

                                      > I jest jeszcze zapewne mnóstwo innych możliwości.

                                      I nawet nie jest oczywistą oczywistością, że np. nieskończony regres
                                      jest rozwiązaniem mniej satysfakcjonującym, niż przekonanie o
                                      konieczności istnienia "pierwszej przyczyny".
                                    • andrewleonard Czy stworzenie i samo-powstanie to jedyne możliwos 30.08.09, 23:36
                                      Stefan się pyta. Czy stworzenie i samopowstanie kosmosu to jedyne
                                      możliwosci?
                                      Czy wiecznosc kosmosu to trzecia mozliwosc? NIE.
                                      Odpowiedzi udziela swietnie udokumentowana prawda naukowa o
                                      skonczonosci kosmosu.
                                      Kosmos jest skonczony w każdym aspekcie. Kazda skonczonosc musi
                                      miec swoj początek i koniec. Stalinowska teoria kosmicznego jojo
                                      jest tylko rozwiązaniem pozornym. Skonczony kosmos nie moze miec
                                      nieskonczonej ilosci cykli.
                                      Jezeli ktos sądzi , ze zna trzecią możliwosc, poza samo-powstaniem i
                                      stworzeniem, to prosze ją przedstawic. Podyskutemy.
                                      • andrewleonard Re: Czy stworzenie i samo-powstanie to jedyne moż 31.08.09, 00:03
                                        ooglin i Wiki-pedysta Petrucchio rzuca na szalę nieskonczony regres.
                                        No, nic to nowego i pozostaje ciagle w obrębie SAMO-powstanie versus
                                        stworzenie.
                                        Nieskonczony regeres to marny pomysł, bo jego odwrotnosc
                                        to nieskonczony progress. A w nieskonczonym progress "nasz" kosmos
                                        czekałby nieskonczenie długo na swe powstanie i nigdy by nie
                                        powstał. ha,ha,ha,ha,ha
                                • bret.2 Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:15
                                  Zgoda ładnie to Ująłeś.A o I.P. dyskutować zawsze warto.
                                • dala.tata Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:26
                                  nie! religia to jest zbiore praktyk ludzi uwazajacych sie za religijnych. taka
                                  definicja daje duzo ciekawszy i pelniejszy obraz religii.
                                  • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:40
                                    > nie! religia to jest zbiore praktyk ludzi uwazajacych sie za religijnych. taka
                                    > definicja daje duzo ciekawszy i pelniejszy obraz religii.

                                    Czy zbiór jakichkolwiek praktyk czyni pełny obraz? Wszak ateiści mają w swym
                                    obyczaju i historii, wiele przypisanych im praktyk. Pamiętasz szacowny
                                    Dala.tato, te wszystkie akademie, alerty, pochody, akcje - z ancieme regime,
                                    czyż nie był to zbiór praktyk?
                                    • petrucchio Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:57
                                      stalybywalec napisała:

                                      > Wszak ateiści mają w swym obyczaju i historii, wiele przypisanych
                                      im praktyk.

                                      Nie znam, szczerze mówiąc, żadnych praktyk ateistycznych. A
                                      może po prostu jestem ateistą niepraktykującym.

                                      > Pamiętasz szacowny Dala.tato, te wszystkie akademie, alerty,
                                      > pochody, akcje - z ancieme regime, czyż nie był to zbiór praktyk?

                                      Komuniści, naziści i inni X-iści (zamiast X podstaw dowolny system
                                      stadno-ideologiczny) mieli i mają oczywiście swoje rytuały niby
                                      niereligijne, choć być może quasi-religijne. Ale nadużyciem byłoby
                                      nazywanie tego zbiorem praktyk ateistycznych. Oni zbierali się i
                                      maszerowali jako komuniści itp., nie jako ateiści.
                                      • dala.tata Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:04
                                        nie zauwazylem tego, co natychiast wychwicil Petrucchio. mysle ze ma racje.
                                        komunisci wystepowali w swych praktykach jako komunisci, nawet jesli podszyte to
                                        bylo ateizmem czy innymi izmami.

                                        ateizm to nie jest religia.
                                        • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:13
                                          To jednak, należy każde zjawisko w miarę możliwości sprecyzować, ateizm nie może
                                          być "bezpaństwowcem", czy ma cechy i obyczaje i obrzędy nieokreślone? Jeśli
                                          tak, to jest to 'klapa' tej idei, a może to idea-fix.
                                          • dala.tata Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:18
                                            no to pokaz te cechy i obyczaje.

                                            odrzucenie wiary wcale nie oznacza wpisanie sie do grupy ludzi pt. ateisci. i ja
                                            sobie mysle ze sila ateizmu jest w tej klapie. on nie potrzebuje idei
                                            zafiksowanej. to jest odrzucenie tylko, czasem nabyte w rodzinie, a zatem czaem
                                            to nieprzejecie wiary.
                                            • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 00:14
                                              > sobie mysle ze sila ateizmu jest w tej klapie. on nie potrzebuje idei
                                              > zafiksowanej.

                                              Siła w klapie, o , to odważne stwierdzenie. Nie potrzebuje ateizm idei
                                              zafiksowanej, czyli siła napędową ateizmu będzie li tylko wolna myśl?
                                              Jeśli ateizm w starciu, bo jest jakiś rodzaj starcia niewątpliwie, z teizmem ma
                                              wygrać i pozostać panującym, powinien jednak posiadać zbiór aksjomatów i
                                              obyczajów. Bez tego, pozostanie mu jedynie rola ' kwiatka do kożucha' i polegnie
                                              w tym starciu. Zauważ, jak teiści stają się coraz mniej dogmatyczni a coraz
                                              bardziej plastyczni.
                                              • petrucchio Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 13:23
                                                stalybywalec napisała:

                                                > Jeśli ateizm w starciu, bo jest jakiś rodzaj starcia niewątpliwie,
                                                z teizmem ma
                                                > wygrać i pozostać panującym, powinien jednak posiadać zbiór
                                                aksjomatów i
                                                > obyczajów. Bez tego, pozostanie mu jedynie rola ' kwiatka do
                                                kożucha' i polegnie
                                                > w tym starciu.

                                                Niby dlaczego? Chciałbyś, żeby ateizm stał się ideologią o
                                                charakterze religijnym, bo inaczej nie ma szans na konkurowanie z
                                                religiami? A po co ma konkurować? Żeby przejąć władzę nad światem,
                                                jak "Pinky and the Brain"? Ateizm jest naturalnym "atraktorem" dla
                                                ludzi myślących. Jeśli 70% dzisiejszych uczonych z górnej półki to
                                                ateiści, to losy religii są już przesądzone.

                                                > Zauważ, jak teiści stają się coraz mniej dogmatyczni a coraz
                                                > bardziej plastyczni.

                                                Tak trzymać, teiści. You will be assimilated.
                                                • stalybywalec Ateizm, ruchem walczącym? 31.08.09, 14:54
                                                  >Niby dlaczego? Chciałbyś, żeby ateizm stał się ideologią o
                                                  >charakterze religijnym, bo inaczej nie ma szans na konkurowanie z
                                                  > religiami? A po co ma konkurować?

                                                  Ateizm w zasadzie, już jest 'partyzanckim' ruchem walczącym o umysły ludzkie.
                                                  Czas wyjść z tej 'partyzantki', bowiem teiści walczą na całego i mają tego
                                                  efekty - w sąsiednim wątku wspomniałem o senatorze z Nebraski, jest to
                                                  kuriozalny efekt, ale o czymś świadczy - i choć powrotu w mroczne czasy
                                                  średniowiecznej tyrani teistów już nie będzie, to jednak, jej współczesną
                                                  namiastkę obserwujemy i w Polsce i na świecie.

                                                  >Jeśli 70% dzisiejszych uczonych z górnej półki to
                                                  > ateiści, to losy religii są już przesądzone.

                                                  Rozmarzyłeś się nieco Petrucchio, wspaniale by to było, gdyby uczeni o tym
                                                  mogli decydować. :)

                                                  • petrucchio Re: Ateizm, ruchem walczącym? 31.08.09, 15:05
                                                    stalybywalec napisała:

                                                    > Rozmarzyłeś się nieco Petrucchio, wspaniale by to było, gdyby
                                                    uczeni o tym
                                                    > mogli decydować. :)

                                                    Oczywiście, że nie decydują. Ale dają przykład. Mamy czas. Zauważ, że
                                                    nie tak dawno temu temu ateizm był brutalnie zwalczany nawet w
                                                    krajach, które słynęły z tolerancji religijnej. W złotych czasach
                                                    Rzeczypospolitej można było być luteraninem, kalwinem, prawosławnym,
                                                    muzułmaninem, żydem, a nawet (do czasu) arianinem, ale ateizm był
                                                    przestępstwem karanym "na gardle" (dodatkowy dowód, że ateizm nie
                                                    jest religią). Nie pomogło ;-)
                                                  • europitek Re: Ateizm, ruchem walczącym? 01.09.09, 04:18
                                                    stalybywalec napisała:
                                                    > Rozmarzyłeś się nieco Petrucchio, wspaniale by to było, gdyby
                                                    > uczeni o tym mogli decydować. :)

                                                    Petrucchio ma rację, że to nie uczeni decydują. To postęp wiedzy i jej rozpowszechnianie napędza tendencje ateistyczne. Nie bez przyczyny ateizm pojawił się jako silny trend intelektualny w połowie XIX w., gdy postęp wiedzy zaczął nabierać tempa.
                                          • kala.fior sorry... 31.08.09, 00:13
                                            pełna zgoda z Dalatata.
                                            Ateizm jako "praktyka", jest brakiem religijnego podejścia do życia. Lecztrudno,
                                            szczególnie ludziom religijnym, opisać to wprost, bez stałego przypominania czym
                                            on nie jest.
                                            Religia jest "po prostu" złym pomysłem i nic jej nie zastępuje, trudno to
                                            zrozumieć ludziom których cały światopogląd obraca się dookoła religii.
                                            Wyobrażenie życia bez religii jest dla nich trudne lub niemożliwe. Rozmyślałem
                                            nad tym czytając jeszcze raz "Obcego". Bohater "po prostu" żyje ale nie da się
                                            tego opisać inaczej niż poprzez kontrast z otaczającym światem, w
                                            ostatniejscenie, zakonnik chce jakoś umieścić Obcego w swoim świecie ale spełza
                                            to no niczym.

                                            Co ciekawsze, ateista, jak i Obcy, zawiera w swoim światopoglądzie ten
                                            niechciany religijny świat, jako nieistotny z punktu poznawczego zlepek
                                            egzotycznych bajek (chrześcijaństwo a szczególnie KK wygrywa to bez trudu z
                                            Harry Potterem) i tym samym bezsensowne są nawoływania religiantów w stylu
                                            'poznajcie nas o przekonacie się..etc'.
                                            Wiec klapa na całego .-)
                                            Zbiór rozwiązań w tej przestrzeni jest pusty !
                                            • andrewleonard Re: sorry... 31.08.09, 00:30
                                              A-religijnosc jest dla mnie zrozumiała, b ja sam przez długi okres
                                              swego życia byłem a-religijny. A-religijnosc wynika z wielu
                                              przyczyn. Może to byc niechec do ograniczen behawioralnych
                                              narzucanych przez religie , moze to byc zwierzęca i naturalna radosc
                                              życia , ktora nie pozostawia czasu na myslenie o smierci.
                                              Ale ateizm to co innego. Ateizm to dobrowolne samoograniczenie w
                                              myśleniu, gnusnosc intelektualna, antynaukowosc a nawet uposledzenie.
                                            • vacia Re: sorry... 31.08.09, 08:48

                                              >
                                              > Co ciekawsze, ateista, jak i Obcy, zawiera w swoim światopoglądzie
                                              ten
                                              > niechciany religijny świat, jako nieistotny z punktu poznawczego
                                              zlepek
                                              > egzotycznych bajek (chrześcijaństwo a szczególnie KK wygrywa to
                                              bez trudu z
                                              > Harry Potterem) i tym samym bezsensowne są nawoływania religiantów
                                              w stylu
                                              > 'poznajcie nas o przekonacie się..etc'.
                                              > Wiec klapa na całego .-)
                                              > Zbiór rozwiązań w tej przestrzeni jest pusty !


                                              Od kiedy to fikcyjna postać Harrego Pottera może konkurować z
                                              historyczną wspaniałą postacia Jezusa uzdrawiającego chorych!
                                              Trzeba mieć niezły tupet aby na forum nauka wypowiadac tak
                                              nienaukowe nielogiczne poglady.
                                              Niejeden ateista gdy tylko zajrzał do ewangelii doznał duchowego
                                              olśnienia i fascynacji pieknem moralnym i mądrościa nauk
                                              nauczczyciela i mędrca z Nazaretu.Tez ci tego zyczę
                                              Problem tylko aby wziąc do ręki Biblię skoro kusi lektura w stylu
                                              Pottera,
                                              No cóz łatwiej sie skusić po coś co nie wymaga wysiłku i zmiany
                                              swojego wygodnego życia
                                              • vacia Re: sorry... 31.08.09, 08:53
                                                chciałam własciwie wyrazić swoje niezadowolenie do porównywania
                                                religii z literatura typu Harry Potter bo jest to porównanie
                                                obraźliwe dla ludzi wierzących
                                                Oczywiście nie jestes w stanie okazac empatii wierzacym bo ateiści i
                                                wierzący to dwa równoległe światy których nic nie łączy i
                                                komunikacja jest przez to trudna
                                                • petrucchio Re: sorry... 31.08.09, 14:54
                                                  vacia napisała:

                                                  > chciałam własciwie wyrazić swoje niezadowolenie do porównywania
                                                  > religii z literatura typu Harry Potter bo jest to porównanie
                                                  > obraźliwe dla ludzi wierzących

                                                  Dlaczego? Harry Potter to też charyzmatyczny czarodziej, tyle że
                                                  autorka uczciwie przyznaje, że go wymyśliła. Czy "Księga Mormona" też
                                                  cię obraża?

                                                  > Oczywiście nie jestes w stanie okazac empatii wierzacym bo ateiści
                                                  > i wierzący to dwa równoległe światy których nic nie łączy i
                                                  > komunikacja jest przez to trudna

                                                  Tak by było, gdyby cały świat kręcił się wokół kwestii religijnych.
                                                  Ale tak
                                                  • vacia Re: sorry... 31.08.09, 15:58
                                                    petrucchio napisał:

                                                    . Ateiści i wierzący mają mnóstwo
                                                    > wspólnych zajęć i zainteresowań :-)
                                                    >
                                                    >
                                                    Powierzchownie oceniając tak ale jeśli wnikliwiej zbadamy tą sprawę
                                                    to różnice sa zasadnicze.
                                                    Bóg nie jest mało znaczacym dodatkiem do życia tylko zajmuje
                                                    centralną pozycję.
                                                  • petrucchio Re: sorry... 31.08.09, 16:12
                                                    vacia napisała:

                                                    > Bóg nie jest mało znaczacym dodatkiem do życia tylko zajmuje
                                                    > centralną pozycję.

                                                    Jak u kogo. Sam nie znam nikogo, kto by przez cały dzień zamartwiał
                                                    się, czy postępuje po Bożemu. Ta "centralna pozycja" jest raczej
                                                    symboliczna.
                                                  • dala.tata Re: sorry... 31.08.09, 17:30
                                                    gdybys chciala definiowac katolikow jako ludzi, u ktorych Bog stanowi centralna
                                                    pozycje, a oni posluguja sie jedynie slowem bozym, obawiam sie, ze zostala by
                                                    tych katolikow garstka niewielka.
                                                • dala.tata Re: sorry... 31.08.09, 17:28
                                                  czy tylko ja mam wrazenie ze wierzacy sa jacys tacy strasznie obrazalscy?
                                              • trzecikot Re: sorry... 31.08.09, 09:55
                                                > Od kiedy to fikcyjna postać Harrego Pottera może konkurować z
                                                > historyczną wspaniałą postacia Jezusa uzdrawiającego chorych!

                                                Poproszę o ksero dokumentacji medycznej.
                                              • kala.fior Re: sorry... 31.08.09, 22:03
                                                vacia napisała:

                                                > kala.fior:
                                                > religijny świat, jako nieistotny z punktu poznawczego
                                                > zlepek egzotycznych bajek (chrześcijaństwo a szczególnie KK wygrywa to bez
                                                trudu z Harry Potterem)

                                                Pani Vacia:
                                                > Od kiedy to fikcyjna postać Harrego Pottera może konkurować z
                                                > historyczną wspaniałą postacia Jezusa uzdrawiającego chorych!
                                                > Trzeba mieć niezły tupet aby na forum nauka wypowiadac tak
                                                > nienaukowe nielogiczne poglady.

                                                Szanowna Pani Vaciu, nie watpie ze ma Pani gleboki szacunek do pisma i głębokie
                                                przekonanie o jego dosłownej prawdziwości, ale to nie wystarcza żeby uznać je za
                                                "naukowe i logiczne". Nieprzypadkowo odwołuje się Pani to cudów, do uzdrawiania
                                                chorych, tych fizycznych dowodów boskości. Wiec według Pani boskość Jezusa jest
                                                eksperymentalnie potwierdzona werbalnymi protokołami eksperymentów
                                                przekazywanymi ustnie przez paręset lat przed spisaniem.
                                                Niestety dzisiaj jesteśmy bardziej wymagający, przydała by się jakaś grupa
                                                kontrolna i protokół "double blind".

                                                Analogia do Harry Pottera jest nieprzypadkowa, jedynie Biblia bije go w ilości
                                                sprzedanych egzemplarzy, tłumaczeń i wydań. To tak na wypadek gdyby ktoś chciał
                                                użyć argumentu ze "tyle ludzi wierzy w to to tylu lat".
                                                Warto pamiętać kim jest No 2.

                                                > Niejeden ateista gdy tylko zajrzał do ewangelii doznał duchowego
                                                > olśnienia i fascynacji pieknem moralnym i mądrościa nauk
                                                > nauczczyciela i mędrca z Nazaretu.Tez ci tego zyczę
                                                > Problem tylko aby wziąc do ręki Biblię skoro kusi lektura w stylu
                                                > Pottera, No cóz łatwiej sie skusić po coś co nie wymaga wysiłku i zmiany
                                                > swojego wygodnego życia

                                                Wypraszam sobie .-) Czytałem Pottera w oryginale i niemało machałem słownikiem!
                                                Oczywiście oba testament nie są mi obce, niedoznalem olśnienia.
                                                Bardzo podoba mi się Pani argumentacja pod ambicje i łapanie każdej okazji do
                                                prozelityzmu.
                                            • bret.2 Re: sorry... 31.08.09, 11:07
                                              Operując mentalnością kalafiora: tak jak dziecka nie wychowasz bez bajek, tak i ludzkość nie wychowałaby się bez religii(w ogólnym tego słowa znaczeniu)Trzeba spojrzeć w daleka przeszłość trochę szerzej niż to widać z główki kalafiora.
                                          • madcio Re: ja o wierze nie dyskutuję 01.09.09, 16:13
                                            Może mi wyjaśnij, jak koncepcja, z załozenia twierdząca tyle, że czegoś nie
                                            ma
                                            , miałaby jakieś cechy, obrzędy czy obyczaje?

                                            Takie np. religie twierdzą, że coś jest (tutaj: bóg) i w związku z tym
                                            wyprowadzają całą otoczkę, obrzędy etc.
                                        • europitek Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:21
                                          Ot, ciekawostka - absolwent i późniejszy doktorant katedry naukowego ateizmu jednego z radzieckich uniwersytetów jest aktualnie prawosławnym duchownym (wysokiego szczebla) i wykładowcą na tejże katedrze, która w międzyczasie zdecydowanie zmieniła profil (na teologiczny) i nazwę.
                                          Pełna transformacja systemowa, jak przejście z Windows na Linuxa.
                                        • petrucchio Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:24
                                          dala.tata napisał:

                                          > nie zauwazylem tego, co natychiast wychwicil Petrucchio. mysle ze
                                          ma racje.
                                          > komunisci wystepowali w swych praktykach jako komunisci, nawet
                                          jesli podszyte to
                                          > bylo ateizmem czy innymi izmami.

                                          Dowód? Byli także liczni ateiści antykomunistyczni, którzy nie
                                          chodzili na pochody i akademie. Podobnie nie można utożsamiać np.
                                          Niemców z nazistami.

                                          > ateizm to nie jest religia.

                                          Oczywiście, podobnie jak nieużywanie narkotyków nie jest formą
                                          uzależnienia.
                                          • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 00:17
                                            Petrucchio, sorry, napisałem dość dobry post do Ciebie , ale mi 'wcięło' a teraz
                                            zapomniałem o co mi chodziło.
                                            • petrucchio Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 00:20
                                              stalybywalec napisała:

                                              > Petrucchio, sorry, napisałem dość dobry post do Ciebie , ale mi
                                              'wcięło' a teraz
                                              > zapomniałem o co mi chodziło.

                                              Nie szkodzi. Wierzę na słowo, że był dobry :)
                                        • bret.2 Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 10:52
                                          Pierwsza i naczelna zasada komunizmu było odrzucenie teizmu . Wiec co to było?
                                          • petrucchio Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 12:40
                                            bret.2 napisał:

                                            > Pierwsza i naczelna zasada komunizmu było odrzucenie teizmu.

                                            Nie, Bret. Pierwszą, naczelną i definiującą zasadą komunizmu było
                                            odrzucenie prywatnej własności środków produkcji. Reszta (włącznie z
                                            propagowaniem "państwowego ateizmu") to ideologiczne ozdóbki.
                                            • bret.2 Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 22:51
                                              Bez wyeliminowania teizmu w podstawie swojego działania komunizm nie miał żadnych szans rozwoju.Spróbuj spojler na to głębiej.Tu dalszej dyskusji nie podejmę.Dla mnie to bezsporne.
                                              • europitek Re: ja o wierze nie dyskutuję 01.09.09, 04:36
                                                A dla mnie, to popełniasz bezsporny błąd. Ateizm filozoficzny to nie to samo co państwowy. Ten drugi był efektem silnego zlania się struktur religijnych i państwowych w Rosji carskiej. Cerkiew rosyjska zawsze była prorządowa i bolszewicy traktowali ją jako element obalanej władzy politycznej (jeden z jej filarów).
                                              • petrucchio Re: ja o wierze nie dyskutuję 01.09.09, 08:32
                                                bret.2 napisał:

                                                > Bez wyeliminowania teizmu w podstawie swojego działania komunizm
                                                > nie miał żadnych szans rozwoju.Spróbuj spojler na to głębiej.Tu
                                                > dalszej dyskusji nie podejmę.Dla mnie to bezsporne.

                                                Ateizm państwowy jest równie płytki, jak religia państwowa. Jak
                                                trzeba, to się wierzy, a jak trzeba inaczej, to się nie wierzy:

                                                02varvara.files.wordpress.com/2008/04/putin-easter-2007-6.jpg
                                          • dala.tata Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 17:28
                                            bardzo prosze o dowod na to.

                                            bret.2 napisał:

                                            > Pierwsza i naczelna zasada komunizmu było odrzucenie teizmu . Wiec co to było?
                                      • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 23:17
                                        Oni zbierali się i maszerowali jako komuniści itp., nie jako ateiści.
                                        >
                                    • dala.tata Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:59
                                      nie powiedzialem ze daje pelny obraz.tylko pelniejszy. powiedz, co mi daje
                                      wiedziec, jakie sa zawile zapisy i przepisy religijne, jesli na forum mamy,
                                      pardon za ad personam, Leosia. czyz on nie daje ciekawszego wgladu w katolicyzm
                                      niz cala Biblia?

                                      i jasne ze pamietam akademie itd. i czyz nie jest to lepszy wglad niz oficjalna
                                      propaganda?
                                      • vacia Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 08:38
                                        dala.tata napisał:

                                        > nie powiedzialem ze daje pelny obraz.tylko pelniejszy. powiedz, co
                                        mi daje
                                        > wiedziec, jakie sa zawile zapisy i przepisy religijne, jesli na
                                        forum mamy,
                                        > pardon za ad personam, Leosia. czyz on nie daje ciekawszego wgladu
                                        w katolicyzm
                                        > niz cala Biblia?
                                        >
                                        Dalatato ogląd religii przez pryzmat jednego człowieka nie da ci
                                        obrazu rzeczywistości.
                                        Moim zdaniem trzeba zajrzeć do Biblii bo to podstawa kazdej religii
                                        pretendującej do miana chrześcijańskiej.
                                        My jako grzeszni ludzie nie możemy słuzyc do oceny wartości naszej
                                        religii, jedynie mozna oceniać nas samych, jacy jesteśmy my a

                                        nie religia do której należymy.

                                        Bo na przykład wzór zycia jaki dał Chrystus to jest ideał do którego
                                        dążymy po drodze pełnej upadków, z których sie podnosimy aby coraz
                                        lepiej naśladowac Boga.


                                        >
                                        >
                                        • dala.tata Re: ja o wierze nie dyskutuję 31.08.09, 17:27
                                          zaprawde powiadam Ci Vaciu droga, z pism swietych nie dowiesz sie niczego o
                                          religii. powtarzam, duzo wiecej dowiaduje sie o katolicyzmie czytajac Leosia niz
                                          z Biblii.

                                          a Boga bardzo prosze do tego nie mieszac.
                                  • winoman Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:48
                                    dala.tata napisał:

                                    > nie! religia to jest zbiore praktyk ludzi uwazajacych sie za religijnych. taka
                                    > definicja daje duzo ciekawszy i pelniejszy obraz religii.
                                    >

                                    Jak jedna z definicji jazzu: muzyka grana przez jazzmanów :-)

                                    Pozdrawiam!
                                    • stalybywalec Re: ja o wierze nie dyskutuję 30.08.09, 22:52
                                      > Jak jedna z definicji jazzu: muzyka grana przez jazzmanów :-)
                                      >

                                      Szczególnie jazz grany w Kościele przed południem, a po południu może być grany
                                      na akademii ku czci...:)
                              • europitek Re: Wszystkie szympansy to ateisci 30.08.09, 23:04
                                > Nie można dyskutować o dogmatach jakiejkolwiek wiary.

                                Czym, wobec tego, zajmują się teologowie? Czy dogmaty (ich zestaw i treść) nie ulegają zmianom w czasie?

                                > Natomiast o I.P. można przynajmniej dyskutować.

                                Ale czy to ma sens? Czy jest sens dyskutować o takim zaprojektowaniu właściwości żelaza by świetnie nadawało się jako budulec miecza?
    • losiu4 Re: tylko 2% mamy od Jahwe? 31.08.09, 12:32
      wiesz co... naoglądałem się ckliwych filmików (made in lewusy
      głównie ze Stanów) o małpach co to mają intelekt ze hohoho... a
      prawda jest oczywista i nawet jak reklam nie lubię, to jest w nich
      ziarno prawdy: czasem mała różnica procentowa czyni zasadniczą
      różnicę w jakości. O ile w ogóle o to chodzi, bo ten miszmasz
      genetyczny.. wybaczcie państwo bardzo. Niby naukowcy coś tam
      poznali, ale zachowują się za przeproszeniem humaniści bądź inni
      ekonomiści. Szermują jakimiś tam procentami które albo nijak się
      przekładają na badaną sprawę albo w ogóle nie ma czego w tym
      kierunku badać. A że można z tego spore pieniądze od
      postępofffffcufff wyciągnąc....

      Pozdrawiam

      Losiu
    • andrewleonard Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 10:07
      Nauka NIE napędza endencji atestycznycn. Nauka demaskuje ignorancję,
      zadufanie i irracjonalizm ateistow.
      Nauka nie dała ateistom żadnego dowodu, że skonczony kosmos powstal
      sam z siebie.
      Inna sprawa to tendencje a-religijne. Są one napędzane przez guśnosc
      konsumpcyjnego , sytego społeczenstwa, ktore uważa że bedzie życ
      wiecznie dzięki gusłom zakupów. ha,ha,ha,ha
      • dala.tata Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 11:55
        no to wyjasnij, ha ha ha, Leos, czemu jest coraz wiecej ateistow. czemu wsrdo
        uczonych zdecydowana wiekszosc to ateisci (nie wszyscy, ale wiekszosc). ha ha ha.
        • andrewleonard Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 12:12
          Czy jest coraz więcej aeistów? Bardzo wątpie. Mało jest ludzi
          ktorzy są w stanie podjąc dysputę z Teistami na wysokim poziomie.
          Taka dyskusja wymaga wszechstronej wiedzy, szcunku do nauki i
          racjonalnego myślenia. Takich ludzi wsród ateistów ze swiecą szukac.
          Naukowcy we wspołczesnej cywilizacji spelniają role rzemieslnikow
          garncarzy. Czyli dżdżownic ślepych na swym poletku wiedzy.
          Nie maja oni żadnego autorytetu i mądrosci uczonych. Naukowcy mogą
          tlko wcuiskac pseudo-naukowy, a-religijny kit konsumpcyjnemu,
          gnuśnemu motłochowi.
          • dala.tata Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 12:26
            aaa no rzeczywiscie. dane KK o systematycznym zmniejszaniu sie uczestnictwa we
            mszy (o przystepowaniu do komunii nawet nie warto mowic, bo liczby sa
            zastraszajace, ale nie wskazuja na ateizm, a raczej na katolicyzm na pokaz -
            myslisz Leos, ze ci ludzie sa katolikami?) to przeciez tak naprawde wskazowka ze
            ludzie sublimuja i wchodza w kontakt bezpozredni z absolutem, prawda?

            rozumiem, ze ten wysoki poziom polega na podwyzszeniu literki 't' w slowie
            'teisci' u ciebie, czy tak?

            Leos, mam w nosie co myslisz o naukowacach. napisales jednak:

            "Nauka NIE napędza endencji atestycznycn. Nauka demaskuje ignorancję,
            zadufanie i irracjonalizm ateistow. "

            albo uwazasz ze jest jaka osoba, byt pt. nauka, albo wytlumacz, dlaczego
            wiekszosc uczonych to ateisci. mozesz tez wycofac sie z tego kretynskiego
            stweirdzenia.
            • andrewleonard Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 16:35
              Jestem konsekwentny i o religii nie będę dyskutował.
              Mogę jedynie nadmienic, że mniejsza ilosc obecnych w kosciołach
              swiadczy raczej o rosnącym kulcie złotego cielca. Kult złotego
              cielca to nic nowego i sam Mojzesz wysiekał własnym mieczem wielu
              tych prymitywnych barbarzyncow.
              Co do naukowcow. Czy językoznawca, metalurg, elektronik, ekonomista
              ma jakikolwiek patent na mądrosc? Zadnego.
              Tylko bardzo szeroka multyscyplinarna wiedza uczonego wsparta
              warsztatem filozofii daje uprawienia do uczestnictwa w dyskusji
              miedzy Teizmem a ateizmem. To co mamy na tym forum to gęganie
              gnuśnego motłochu a-relgijnego.
              Najlepszym przykładem jest to , ze nikt z tego gnuśnego tłumu, nie
              opowiedzial na moje wezwanie do przedstawiena nowych, racjonalnych
              mozliwosci powstania kosmosu poza; Stworzenie kosmosu versus
              samopowstanie kosmosu.
              • dala.tata Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 17:18
                a kult zlotego cielca, nawet jelsi masz racje, jest przejwaem religijnosci,
                wedle ciebie, tak? nie, Leos, nie wykrecaj sie sianem. co wiecej, ja nie
                dyskutuje o religii, a o praktykach religijnych, na pewno rozrozniasz. i coraz
                mniej ludzi praktykuje religie. obecnie okolo 50 proc. (sic!) mieszkancow
                katolickiej Polski chodzi do kosciola (a w duzych miastach spada ta liczba do 15
                proc!!!). to nie jest, byc moze posdredni, ale dowod na postepujaca
                sekularyzacje i ateizacje? i osobiscie bardzo dzeikuej miedzy innymi takim
                ludziom jak tobie: jestes nieoceniona bronia na odcinku walki z religia w
                spoleczenstwie.

                Leos, po raz kolejny wykrecasz sie sianem, wiec nie pieprz mi o kosmosie..mam w
                nosie czy lingwista ma patent na madrosc czy nie. odnioslem sie do twoje
                stweirdzenia na temat nauki. wskazalem ci, ze jest to stwierdzenie bzdurne. nie
                jest w stanie go obronic i oferujesz belkot.

              • m_caliban Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 18:05
                Wiesz co, Leosiu, wsadź sobie taki "patent na mądrość" w... buty.
                Językoznawca, metalurg, elektronik albo ekonomista są przynajmniej
                specjalistami w jakiejś dziedzinie wiedzy, tworzą coś sensownego,
                ich działania przynoszą rezultaty.
                Dlatego językoznawstwo, metalurgia, elektronika albo ekonomia to o
                wiele lepszy sposób spędzania czasu i o wiele bardziej zasługujące
                na szacunek zajęcie, niż mielenie w nieskończoność, ad mortem
                usrandum i do wyrzygu wciąż tych samych nieweryfikowalnych teoryjek
                na temat tego, czy Bóg istnieje, a jeśli tak, to czy raczył był
                kichnięciem stworzyć wszechświat, czy nie raczył. Takie teoryjki są
                jałowe, bo jakiegokolwiek byśmy modelu nie założyli, jakichkolwiek
                nie dokonali odkryć, jak głęboko nie sięgnęli w wyjaśnianiu
                powstania kosmosu, ewolucji czy mechanizmów działania mózgu, zawsze
                się znajdzie sposób, żeby upchnąć tam gdzieś tak nieokreślony i z
                definicji niekonkretny mem jak "Bóg".
                Skoro więc chcesz być, Leosiu, szeroko multidyscyplinarnym i
                filozoficznie wyszkolonym specjalistą od niczego konkretnego -
                proszę bardzo, mój ty człowieku renesansu, to w końcu czas
                obliczeniowy swojego własnego mózgu poświęcasz na te jakże ważne
                dociekania. Z pewnością zaufam twojemu autorytetowi w tej
                dziedzinie. A gdybym kiedykolwiek zapragnął dowiedzieć się, czy
                istnieją jednorożce, aniołki i niewidzialne krasnoludki szczające do
                piwa - to nauczony Twoim przykładem, zamiast samemu rozważać tak
                ważkie i wymagające ogromnej wiedzy problemy, natychmiast udam się
                po poradę do multidyscyplinarnych jednorożcologów i krasnoludystyków
                stosowanych.
                • stefan4 Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 19:24
                  m_caliban:
                  > mielenie w nieskończoność, ad mortem usrandum

                  Mors, mortis jest rzeczownikiem rodzaju żeńskiego. Wobec tego ad mortem usrandam, a nie usrandum. Ale ponadto końcówka -anda sugeruje konieczność, coś jak ,,do śmierci, którą trzeba usr ać''. Miałeś pewnie na myśli imiesłów bierny przeszły, ad mortem usratam.

                  - Stefan
                  • m_caliban Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 21:37
                    Dzięki, ja już z jestem z tego pokolenia, którego nie ubogacano
                    nauką łaciny ani w szkole ani na uczelni ;)
                • andrewleonard Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 21:00
                  Posiadanie szerokiej multidyscyplinarnej wiedzy i znajomosc
                  fiozoficznego warsztatu myslenia, jest konieczna aby wniesc cos
                  wartosciowego do dysputy Teizm versus ateizm.
                  Ale nie wyklucza to przecież posiadania zawodu i formalnego
                  wyksztalcenia. Ja na przykład posiadam doktoraty z chemii fizycznej
                  i medycyny.
                  • petrucchio Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 22:04
                    andrewleonard napisał:

                    > Ja na przykład posiadam doktoraty z chemii fizycznej
                    > i medycyny.

                    A jaki był temat rozprawy doktorskiej z chemii fizycznej?
                    • andrewleonard Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 22:22
                      Moje badania były finansowane przez SICIS. Tresc utajniona.
                      • petrucchio Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 22:39
                        andrewleonard napisał:

                        > Moje badania były finansowane przez SICIS. Tresc utajniona.

                        ROTFL

                        Tajny doktor? To coś takiego jak un agente secreto w starym
                        dowcipie o kubańskich partyzantach? Leoś, ja proszę tylko o tytuł
                        pracy, nie o treść. Chyba pamiętasz, czego dotyczyła?
                        • andrewleonard Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 01.09.09, 22:59
                          Możesz napisac do US National Security Office
                          code: ALP/1989/123124126/phys.chem.
                          • petrucchio Pseudologia fantastica 01.09.09, 23:20
                            To raczej z twojego przypadku ktoś mógłby zrobić doktorat ;-)
                            • andrewleonard wracaj do tematu językoznawco 01.09.09, 23:39
                              A więc jakie są inne możliwosci powstania kosmosu poza Stworzeniem
                              i samopowstaniem ?
                              "Tu leży Petrucio niedouczony
                              z ktorego nauczyciel byl zawsze niezadowolony
                              W czaszce nic go nie uwiera
                              bo mózgu tam ani cholera"
                              • dala.tata Re: wracaj do tematu językoznawco 02.09.09, 00:13
                                a moze Leos ty wrocisz do tematu co? chyba ze przyznajesz jednak, ze ateistow
                                jest coraz wiecej, a nauka przyczynia sie do sekularyzacji zycia. jesli tak, z
                                ukontentowaniem bede sie juz tylko przygladal twoim wynurzeniom na temat kosmosu.
                        • stefan4 Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 02.09.09, 09:36
                          andrewleonard:
                          > Moje badania były finansowane przez SICIS. Tresc utajniona.

                          petrucchio:
                          > ROTFL

                          Czy ten SICIS?

                          - Stefan
                          • europitek Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 02.09.09, 14:37
                            "Ten" SICIS jest tak tajny, że Echelon wyłapuje i "pożera" wszelkie wzmianki o nim. W Stanach za samo używanie tej nazwy w miejscach publicznych można dostać dwójkę "na zawiasach".
                          • petrucchio Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 02.09.09, 17:00
                            stefan4 napisał:

                            > Czy ten SICIS?

                            Oczywiście. Instalacja "mozajek" to idealny kamuflaż dla Firmy.
                      • dala.tata Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 02.09.09, 00:14
                        Leos, i ty naprawde myslisz ze ktokowliek moglby pomyslec o tym, zeby w to
                        uwierzyc. zakrztusilem sie ze smiechu herbatka.

                        andrewleonard napisał:

                        > Moje badania były finansowane przez SICIS. Tresc utajniona.
                  • bret.2 Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 02.09.09, 20:56
                    Andrewleonard powiedz mi jak w obszarze miedzy teizmem i ateizmem Zlokalizował byś scjentyzm.
                    • andrewleonard Re: Czy nauka napędza tendencje ateistyczne? 02.09.09, 21:09
                      Sadzę że scjentyzm ma niewiele z nauką wspólnego ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka