albrecht1
08.01.05, 07:05
W Cieszynie powstała niezwykła książka kucharska
Fot. Paweł Sowa/Agencja Gazeta
Marcin Czyżewski 07-01-2005 , ostatnia aktualizacja 07-01-2005 21:00
Jak przyrządzić jaja w kminku, sztrudel na kilka wymyślnych sposobów,
poleśniki, biały piernik czy smażone kwiaty akacji - tego dowiemy się z
książki "Tradycje kulinarne Cieszyna". W piątek zaprezentowano ją wraz ze
smakołykami.
Ta niezwykła książka kucharska powstawała przez rok. Na pomysł jej stworzenia
wpadła Renata Karpińska, szefowa miejskiego biura promocji. - Cieszyn opisano
już na wiele sposobów, ale nigdy nie opracowano jeszcze jego bogactwa
kulinarnego. Zastanawiałam się, czy będzie to ciekawe, bo przecież ta kuchnia
nie jest tak znana jak włoska czy chińska - opowiada Karpińska.
Receptury wyszukiwała na wiele sposobów: ze starych rękopiśmiennych książek
kucharskich ze zbiorów Książnicy Cieszyńskiej, od sióstr boromeuszek, które
prowadziły kiedyś szkołę dla panien i uczyły w niej gotować, z zapisków
starych cieszyńskich gospodyń, a także ustnych przekazów babć i ciotek.
Bardzo pomogła Dorota Wiewióra, szefowa Gminy Wyznaniowej Żydowskiej z
Bielska.
Potrawy przedstawione w książce są bardzo zróżnicowane. - Przez wieki
splatały się tu narodowości: polska, austriacka, czeska, żydowska, węgierska,
francuska i różne religie. Dlatego ta kuchnia jest tak interesująca, bo
wyrosła z tradycji tolerancji - mówi Bogdan Ficek, burmistrz Cieszyna.
Znajdziemy tu receptury na kilka rodzajów sztrudla (z jabłkiem, śliwkami,
wiśniami, ryżem, ziemniakami), duszone wróble w maśle i słoninie, smażone
kwiaty akacji, smażonego bażanta, cesarski omlet, całuski pomarańczowe,
fazole na sucho, kluski wątrobiane (obok makaronu nieodzowne do rosołu przy
większych mieszczańskich uroczystościach), cymes z marchewki, Murzina (czyli
szynkę w cieście) czy wreszcie warzonkę i tatarczówkę (gorzałkę z tataraku).
- Niezwykle cenię tę kuchnię za ten tygiel różnorodności, przenikanie się
tradycji - zachwycał się Robert Makłowicz, słynny znawca rozkoszy
podniebienia, szczególnie delektując się jajkami w kminku. - To sensacyjny
przepis - mówił.
Karpińska mówi, że choć potrawy są oryginalne i smaczne, to przepisy proste i
każdy sobie z nimi poradzi. Jeszcze w styczniu książkę będzie można kupić w
Miejskim Centrum Informacji w cieszyńskim ratuszu.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,2483680.html-----------------------------------------------------
Szkoda, że tylko tam. Znowu Centrum doskonale się wypromowało, a efekt jest
jaki jest. Czemu nie można by tej książki kupić w księgarniach, również w
innyc miejscowościach Śląska Cieszyńskiego? Pewnie dlatego, że zima jest
łagodna i można spokojnie dojechać samochodem do Cieszyna, bez obawy że auto
utknie w zaspach.