Dodaj do ulubionych

ja albo Oni...

05.08.04, 08:55
Pierwszy akapit opisu festiwalu Riedla w ostatnim "Echu":
"Największym plusem FM im. Ryśka Riedla jest fakt, że w przeciwieństwie do Dni Czekolady i innych żyrafopodobnych spędów jest to impreza... płatna. (...) Tu nie trafiają ludzie przypadkowi"

Od rana się zastanawiam "co poeta miał na myśli". Może ktoś z Was podejmie próbę przekonania mnie do takiego stanowiska?

W tym samym numerze skandaliczna ankieta "Czy Tychy są przyjazne inwestorom". Prowadzona w oparciu o strony internetowe E. 70% odpowiedzi "nie". Sprawdzilem. Na stronach nie ma żadnego kryterium przybliżającego temat. Jest po prostu gołe pytanie.
Kilka tygodni temu Tychy znalazły się w pierwszej dwunastce (11 miejsce)polskich miast między innymi za przyjazność wobec inwestorów...

Pozdrawiam totalnie zdegustowany
Obserwuj wątek
    • Gość: *** Re: ja albo Oni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 09:00
      perlailotr napisał:

      > Pierwszy akapit opisu festiwalu Riedla w ostatnim "Echu":
      > "Największym plusem FM im. Ryśka Riedla jest fakt, że w przeciwieństwie do
      Dni
      > Czekolady i innych żyrafopodobnych spędów jest to impreza... płatna. (...) Tu
      n
      > ie trafiają ludzie przypadkowi"


      Popieram w calej rozciaglosci...
      nie ma kretynskich dresow, idiotow bezmyslnych...
      • Gość: Kier Re: ja albo Oni... IP: *.crowley.pl 05.08.04, 09:37
        1)Faktycznie, ta chmara dealerów trafiła tu nieprzypadkowo, tylko w ściśle
        określonym celu...
        2)Faktycznie, to, że za bilet trzeba zapłacić, jest ogromnym plusem!!! W
        przeciwieństwie do "spędów żyrafopodobnych", gdzie każdy (nawet ten, który
        nigdy żadnego koncertu nie zobaczy, bo go nie stać) może zobaczyć i posłuchać
        DeMono, Kult, Myslovitz itp. Na festiwalu Ryśka Riedla jest ten "plus", że jak
        nie masz 25 złotych, to możesz sobie zza płotu posłuchać, albo próbować
        przeskoczyć i ryzykować wpadnięciem w łapki ochrony (sam byłem świadkiem kilku
        takich nieudanych prób).
        3) Pisanie o ludziach, którzy przychodzą na imprezy pod żyrafę, że
        uczestniczą "w spędzie", jest moim zdaniem wysoce nieuprawnione i nawet trochę
        obraźliwe.
        Ale najwyraźniej niektórzy żurnaliści z niektórej gazety nie posiedli
        umiejętności pisania dobrze o jednej imprezie, bez jednoczesnego gnojenia
        drugiej. A przecież można. Wystarczy w głupi sposób nie porównywać zupełnie
        różnych imprez.
        Już się cieszę na samą myśl, jak redaktor "Echa" będzie we wrześniu porównywał
        festiwal Riedla z dożynkami miejskimi na Czułowie. Ciekawe gdzie znajdzie
        więcej "plusów"?
      • perlailotr Re: ja albo Oni... 05.08.04, 10:29
        A bo się najpierw zacząłem zastanawiać kto ma skrzywiony obraz świata. Ja, ze względu na skażenie pracą w samorządzie czy Oni, ze względu na nie wiem co. Faktem jest, że często osobom które są blisko "wadzy" wydaje się, że wszystko robią najlepiej, że mucha nie siada itp. Ale w tym konkretnym przypadku zagranie AUtora artykułu jest chyba mocno nie fair.
        No i stąd tytuł ;-)
        Pozdrawiam
        • radexior To jak z alkoholizmem... 05.08.04, 10:49
          Na moje oko jesteś przewrażliwiony, ale pewno ten argument do Ciebie nie dociera. Jesteś stuprocentowo przekonany, że Ty wiesz lepiej. Zarówno w kwestii rządzenia, festiwalu jak i gazety "Echo"...

          :-)))
        • Gość: solo Re: ja albo Oni... IP: 217.96.25.* 05.08.04, 10:59
          oj...emocji widze sporo...cóż, przyznam że też przy okazji każdej imprezy pod
          żyrafą na którą niepomny wcześniejszych doświadczeń jednak polezę, pluje sobie
          w brode że znowu dałem d.. i sie skusiłem...a chodzi zawsze o to samu..moim
          skromnym zdaniem imprezy płatne są bez porównania lepsze!!...i nie chodzi o
          snobowanie sie, bo akurat sama konieczność wydania kasy jest okolicznością,że
          tak powiem "smutną", tylko o to że na imprezy (koncerty) płatne decydują się
          iść ludzie którzy na tyle lubą wykonawcę, że są skłonni zapłacić za przyjemność
          obcowania z nim...na taką imprezę nie złażą się miłośnicy karuzel,
          odpustów,waty cukrowej, kiełbasek i (sorki za wyrażenie) element z całego
          miasta - dla których to co się dzieje na scenie nie ma najmniejszego
          znaczenia...a ze atmosfera spod sceny nader często przenosi się na scenę, to
          artysta którego publiczność w swej większości zlewa na rzecz w/w rozrywek
          festynowo-gastronomicznych też do grania się nie przykłada...stąd w pełni
          zgadzam się z tezą że imprezy płatne są lepsze...z artystycznego punktu
          widzenia na pewno.
          • perlailotr Re: ja albo Oni... 05.08.04, 11:18
            Gość portalu: solo napisał(a):

            > oj...emocji widze sporo...
            > zgadzam się z tezą że imprezy płatne są lepsze...z artystycznego punktu
            > widzenia na pewno.

            Generalnie się z Tobą zgadzam. Wielkomiejskie imprezy typu "Święto Nietoperza" gromadzą tysiące ludzi - przekrój tej publiczności jest ogromny. Na płatnych imprezach bywa inaczej. Oczywiście nie ma reguł, są bezpłatne imprezy z niszową publicznością, są też płatne z bandą dresów.
            Mnie wkurza coś innego. To mianowicie, że w lokalnej gazecie opisuje się jedną imprezę (pozytywnie) odnosząc ją do innej, nazwanej "spędem". Nie dam się przekonać, że nazwanie imprezy "spędem" nie jest pejoratywne...
            Jak się mają poczuć ludzie, którzy pracują nad przygotowaniem takiej imprezy (nie ja - byłem wtedy na urlopie :-) czytając taką recenzję? Najlepiej zwinąć zabawki i dać sobie spokój z czymkolwiek...
            • Gość: solo Re: ja albo Oni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.04, 12:11
              popatrz na to z innej strony...wyrażający swoją opinię publicysta korzysta z
              przysługującej mu wolności słowa i bogu dzięki ma do tego prawo!..a że w takiej
              formie..no cóż powiem tak...ilekroć znajde się na tego typu imprezie różne
              określenia mi się cisną a generalnie słowo "spęd" jest i tak wielce wyszukanym
              i łagodnym..no ale może i masz rację że jednak jest różnica pomiędzy moją oceną
              tego typu zjawisk (którą to ocenę wyrażam w gronie znajomych) a oceną
              prezentowaną na łamach prasy...no ale bierz też pod uwagę jakiej to, że tak
              powiem, klasy prasa....C klasy :)
        • Gość: Paweł Re: ja albo Oni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 11:56
          > A bo się najpierw zacząłem zastanawiać kto ma skrzywiony obraz świata. Ja, ze
          w
          > zględu na skażenie pracą w samorządzie czy Oni, ze względu na nie wiem co.
          Fakt

          Myślę, że nie masz co się przejmować. Dziennikarz chciał mieć ciekawszy
          artykuł. Traf chciał, że doszukał się na czekoladzie bydła, a na Riedlu samych
          świętych, co chyba świadczy, że na obu imprezach był przez 10 minut. Przy
          okazji popełnił rażące nadużycie etyki zawodowej, bowiem nie wolno mieszać
          informacji dziennikarskiej z odautorskim komentarzem. Chyba, że był to
          felieton, tudzież inny twór publicystyczny.
          • Gość: Paweł Re: ja albo Oni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 12:07
            Tak sobie teraz pomyślałem, że tak w sumie to mogło być utrzymane w konwencji
            relacji, która jako taka jest publicystyką, a więc o nierzetelności
            dziennikarskiej mowy tutaj nie ma, bowiem artykuł nic z dziennikarstwem nie ma
            wspólnego.

            Tak czy siak przykro, że dziennikarz posunął się do tak daleko idących
            uproszczeń, bo moim zdaniem na festiwalu, szczególnie w drugi dzień też było
            pełno ludzi przypadkowych, o czym świadczy fakt, że bawili to się tylko ludzie
            pod samą sceną, a im dalej tym więcej był rozmów między sobą i tak dalej.

            Równie dobrze możnaby napisać, że festiwal był okazją do zebrania się młodzieży
            z całej polski w celach wybitnie konsumpcyjnych, co także było wypaczeniem, no
            ale jak już szukać krzywych obrazów to czemu nie?

            Generalnie - daj spokój i rób swoje, niezależnie bowiem od tego czy ktoś chodzi
            na Dni Tyskie, Święto Czekolady lub Szanty w celu słuchania wykonawcy, jedzenia
            waty cukrowej czy zabawy na karuzeli, mieszkańcy czują, że w mieście coś się
            dzieje, że ktoś we władzach stara się, aby czasem było mniej nudno niż na co
            dzień. A przecież chyba o to chodzi. A rzeczą oczywistą jest, że prawdziwi fani
            będą słuchać zespołu nie tylko na takim miejskim festynie, ale przede wszystkim
            na koncertach. Jedno drugiemu jednak przecież nie przeszkadza.
    • Gość: osF naturalna selekcja IP: *.tychy.sdi.tpnet.pl 06.08.04, 23:18
      Gdybym pracował przy organizacji Święta Czekolady czy innych imprez pod Żyrafą,
      to na pewno nie podobałby mi się ten kawałek tekstu. Ale nie pracuję, więc
      chyba podobnie jak inni na forum patrzę bardziej obiektywnie na problem, który
      tu wynika.

      Zgadzam się w pełni, że lepsze są imprezy płatne, właśnie dlatego że mniej jest
      (bo nigdy się tego nie wyeliminuje) ludzi przypadkowych. Co jest najwazniejsze
      podczas koncertów? Sluchanie muzyki. A niestety na imprezach pod Żyrafą
      niekiedy trudno jest się na tym skupić. Tacy ludzie po prostu obrzydzają
      imprezę.

      Przykłady? Koncert Myslovitz, bodajże w ubiegłym roku. Kilku nastolatków, po
      paru piwach drze się na całe gardło, trzeba się przenieść gdzie indziej. Trafia
      się znowu na starszych już nieco gości, którzy na cały głos komentują "Sp... ze
      sceny, ty je... pedale".

      Płatny wstęp jest naturalną formą selekcji. Byłem w tym roku na festiwalu
      Riedla i jakoś tutaj nikt mi nie przeszkadzał w słuchaniu muzyki. Sorry, ale
      klimat i zachowanie ludzi naprawdę jest zupełnie inny. Konieczność kupna biletu
      zaoszczędziła mi nieprzyjemności rodem spod Żyrafy. Nie twierdzę, że wszyscy
      byli tam święci (było dużo kradzieży na polu namiotowym) ale gdyby wstęp był
      wolny, moge się założyć, że byłoby dużo gorzej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka