pawel1940
01.05.05, 20:13
Drodzy Forumowicze, zapraszam do dyskusji.
Chciałbym Was zapytać o opinię na temat linii E-1, a dokładniej na temat
obecnego stanu taboru. Praktycznie nie ma dni by autobus jeżdżący w ramach E-
1 się nie zepsuł. Wybierając tę linię nie można już mieć pewności czy się
dojedzie na czas, a przecież to linia płatna. Autobusy się psują głównie na
środku skrzyżowań (wynika to m.in. z problemów ze sprzęgłem chyba). Tym samym
dezorganizują ruch, powodują korki, a niejednokrotnie byłem świadkiem
sytuacji, gdy usytuowanie zepsutego autobusu powodowało zagrożenie dla
bezpieczeństwa innych pojazdów.
Z moich obserwacji wynika, że to głównie wóz o numerze taborowym 832 się tak
psuje i to on robi linii złą opinię. Reszta jeździ raczej sprawnie. Kiedyś
puścili 832 na linię mikrobusową "S". Nawet na niej się zepsuła :-/.
Szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego Meteor nie wprowadzi zastępstwa za wóz
832, nawet gdyby to miał być zwykły Jelcz. Być może nie ma wolnych pojazdów?
Nie wiem... W każdym razie moim zdaniem MZK powinno być w tym względzie
bardziej stanowcze. Zamierzam o poprawę tej sytuacji walczyć.
Ale ciekaw jestem Waszej opinii w tej sprawie.
Napiszcie proszę jak widzicie wyjście z tej sytuacji i czy Waszym zdaniem
tabor powinien zostać taki jaki jest nawet kosztem regularnych spóźnień (nie
ma co ukrywać, że są to autobusy wygodne, choć niekoniecznie dla stojących w
godzinach szczytu...; i że przyzwyczailiśmy się jako tyszanie chwalić tą
linią właśnie ze względu na tabor :-)), czy może MZK powinno dążyć do
wymuszenia na Meteorze wprowadzenia zastępczych pojazdów nawet gdyby miały
być one niższej klasy? Wydaje mi się, że MZK posiada w kieszeni nawet prawo
do rozwiązania przedterminowego kontraktu, bo przecież Meteor nie wywiązuje
się należycie z obowiązków - czy uważacie, że MZK powinno z tego skorzystać
gdyby nie było innych możliwości?
Innymi słowy - czy Waszym zdaniem MZK powinno w tej sprawie coś zrobić skoro
Meteor sam nie potrafi? (sytuacja trwa już ze 3-4 miesiące). Jakby nie
patrzeć w tej chwili marnotrawione są publiczne pieniądze - nie tylko
pasażerów kupujących dopłaty, ale także nas wszystkich, bo wątpię by bilety
pokrywały koszty obsługi linii. A przecież płacimy za to, by autobusy
jeździły, a nie stały...