Dodaj do ulubionych

Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony

IP: *.access.telenet.be 01.12.05, 10:39
Ech znowu Mirka męczą, gdyby chociaż połowa nauczycieli była taka zaangażowana
w wychowanie młodzieży jak on,to niebałbym się o przyszłe pokolenie, a teraz
zamiast wycieczek to nauczyciele będą organizowali spotkania kościelne z
moherowymi beretami...i 10 godz tygodniowo lekcji BHP
PS. Byłem z nim na 2 wycieczkach (O% alkoholu, 100% satysfakcji)
Obserwuj wątek
    • Gość: MAM DOŚĆ!! Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony IP: 81.210.88.* 01.12.05, 14:15
      Mam dość słuchania peanów na jego cześć. Może i jest dobrym belfrem ale w
      klasie lekcyjnej ( a i to można poddac dyskusji)Niestety w rejonie zagrożonym
      zawiódł GO instynkt samozachowawczy i poniosła brawura.. a to w wypadku
      opiekuna młodziezy jest NIEDOPUSZCZALNE !!!!!
      • Gość: anaks Łatwo krytykowac nic nie robiąc IP: 213.227.111.* 01.12.05, 14:23
        Może i tak, ale latwo oceniać po fakcie i samemu siedząc na miękkim stołku. Tak
        to juz jest, że człowiek angazując się jakąs działalność ryzykuje, a jesli cos
        sie stanie zlego to zawsze znajda się mądrale, którzy bedą krzyczeć TO
        NIEDOPUSZCZALNE i MAM DOSĆ
        • Gość: hucuł Re: Łatwo krytykowac nic nie robiąc IP: 194.181.127.* 01.12.05, 16:23
          Bo najłatwiej w życiu być nijakim...
          • yamadam2 Re: Łatwo krytykowac nic nie robiąc 01.12.05, 23:02
            Mnie też uczył, ale ja pamiętam go jako człowieka, który był arogancki,zbyt
            pewny siebie i nie akceptował innego zdania niż swoje - wszechwiedzący.I ta
            pewność siebie go zgubiła ...
            • porahora Re: Łatwo krytykowac nic nie robiąc 06.12.05, 14:59
              "pamiętam go jako człowieka, który był arogancki,zbyt
              > pewny siebie i nie akceptował innego zdania niż swoje"

              Ja też go tak pamiętam. A ostatnio jedna matka powiedziała, że jej nie zależy
              już na procesie, sprawiedliwości itp., ale nigdy nie usłyszała nawet słowa
              przepraszam... I to chyba mówi wszystko...
    • bazylia73 Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 02.12.05, 06:35
      no, cóż. moim zdaniem dobrze, że proces powtórzą, bo kara była zbyt mała. nie
      byłoby całego szumu, gdyby sąd pierwszej instancji od razu wziął pod uwagę
      wszystkie aspekty sprawy i wymierzył wyższą kare, zgodną z założeniami
      prokuratury. a tak, znowu zaczyna się rozdrapywanie ran, dyskusje itd. a co do
      organizowania wycieczek, jeżeli nauczyciele mają oraganizować je w podobny
      sposób to może lepiej niech sobie darują.
    • matams Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 02.12.05, 10:01
      Pana Mirka znam tylko z "widzenia" i opowiadan. Moja mama pracowala kiedys w
      jednej z tyskich szkol (juz nie istniejacej) jako ksiegowa. Pan Mirek mial w
      ciagu tygodnia 1 (jedną) godzine lekcyjna. W ciagu miesiaca wychodzilo, jak
      latwo policzyc, 4 godziny - w porywach 5. Jednak co co robil dla szkoly
      (bezinteresownie, za free) i uczniow bylo nie do pojecia dla zwyklego, szarego
      nauczyciela. Organizowal wyjazdy, wycieczki etc. Nie wiem jak dawno to bylo ale
      napewno ponad 8 lat temu jak nie wicej. Uczniowie zadowolieni, nauczyciele tez.
      Wszystkie wycieczki byly zorganizowane na 5+. Podziwiam takich ludzi.
      • ronja2 Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 02.12.05, 10:11
        chyba wiem o jaką szkołę chodzi... ;-))))
        ...i muszę się podpisać pod Twoim zdaniem!
        • videll typowe dla polskiego sądownictwa! 02.12.05, 14:16
          ale to jedna strona sprawy.

          Znam gościa dobrze, a uczył mnie nie tylko geografii! To również dzięki niemu
          zdecydowałem się na wyższą szkołę o profilu turystycznym.

          Ale: czy można zmniejszyć ból rodziny po stracie jej członka - wsadzając
          człowieka do więzienia? - to pytanie właśnie zadałbym tym rodzinom. Z drugiej
          strony zaś czy nie jesteśmy wszyscy równi wobec prawa? Mam tu na myśli to, że
          mimo ogromnych (niepodważalnych) zasług, człowiek ten powinien być oskarżony i
          osądzony! Ostatnio głośna sprawa Otylii - postawili jej w końcu zarzut
          nieumyślnego spowodowania śmierci.
          Niestety, różne przykrości wszystkich nas spotykają. Czasem jednak im pomagamy.
          A to można wykluczyć.
          • ignas0 Re: typowe dla polskiego sądownictwa! 02.12.05, 23:28
            Nie mieszaj w to rodzin ofiar, one chciałyby to już skończyć, to prokuratura to
            ciągnie.
          • matams Re: typowe dla polskiego sądownictwa! 05.12.05, 09:47
            Owszem jestesmy wszyscy rowni. W calym procesie sadowym padaly argumenty, ze
            nie ma on doswiadczenia etc. Jak nie ma doswiadczenia? Owszem, nie mial
            potwierdzonych umiejetnosci na pismie.

            Czlowiek zostal juz osoadzony. DOstal wyrok w zawieszeniu. ALe jesy pewiem Pan,
            nie wiem jak sie nazywa, ktory stracil dwuch synow. Jak slucham jego wypowiedzi
            to nie wiem czego on chce. Mowi, ze osodzic Mirka, pozniej jak juz go osadzono
            to, ze zakazac mu pracy z mlodzieza etc.

            Co do Otylii. Podzowiam kobiete, ale jadac z predkoscia przekraczajaca nawet
            predkosc dopuszczalna na autostradzie, jedzie sie po miejsce na cmentarzu.
      • yamadam2 Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 02.12.05, 21:46
        "Pan Mirek mial w
        ciagu tygodnia 1 (jedną) godzine lekcyjna. W ciagu miesiaca wychodzilo, jak
        latwo policzyc, 4 godziny - w porywach 5. "
        To z czego żył "ten uczciwy człowiek", z tych pięciu godzin na miesiąc? No, bo
        przeciesz resztę robił za free... ha ha
        • ignas0 Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 02.12.05, 23:29
          schowałbyś się z takimi hasłami....
        • matams Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 05.12.05, 09:39
          HAHA no to sie pokazales. Nie wiem czy wiesz jak pracuja nauczyciele? Pewnie
          nie.
          Nauczyciele pracuja w roznych szkolach, w jednej maja 4 godziny w innej 20
          godzin w tygidniu. Ja znam osobiscie nauczyciela ktory pracuje w 3 szkolach.
          Nie wiem czy mam ci tlumaczyc dalej czy zrozumiales?
          Raczej nie.
          A wiec Pan Mirek pracowal w jednej ze szkol w Tychach. Uczyl geografii. Mial
          tam pelny wymiar godzin. W jednej z tyskich szkol poszukiwano nauczyciela na
          jedna godzine lekcyjna w tygodniu (takie zapotrzebowanie). Pan Mirek wiec
          zatrudnil sie w tej szkole.
          • yamadam2 Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 06.12.05, 12:40
            Mam znajomych, którzy pracują w szkole jako nauczyciele i w domu po godzinach
            ale nie chwalą się tym, ani nie żalą uczniom.
            • matams Re: Proces w sprawie lawiny zostanie powtórzony 06.12.05, 13:37
              CO ty pierdo.lisz? Soryy kto tu sie zali?
    • basturk jedynie którzy mogą mu cokolwiek zarzucic to najbl 06.12.05, 16:41
      jedynie którzy mogą mu cokolwiek zarzucic to najblzsi


      stała sie tragedia-to rzecz pewna tak dla rodzin jak i nauczyciela, ale
      jedynymi którzy mają prawo mu cokolwiek zarzucic sa najblizsi tych co zgineli..
      a nie osoby które jedynie mgliste pojecie mają o tym człowieku i o tych
      ludziach jak i całej wyprawie a wielce sparwiedliwie go oskarżają..
      takich nauczycielów jak Mirek /nie uczył mnie/ brakuje-takich którzy własnie
      uczą-on to robił, a nie jedynie przekazują suchą wiedze za murami klas przez 45
      min i stawiają stopnie za wykucie tematu..bo to nie jest nauka przedmiotu i
      nauka życia ale jedynie przekazywanie pewnych informacji.. czy klasa moze
      wykształcić albo uczyć życia?? no pewno ze nie..
      To prawda, moze gdyby nie jezdzili na tego typu "ekspedycje" to pewnie nic by
      sie nie stało, ale skoro byli pasjonatami gór/wypraw to jak mogli sie ich uczyc
      za murami klas?? ich nauką były podróże byli przeciez na islandii, mont blanc,
      w tatrach wielokrotnie głównie zimą itd.. ta miała być kolejną..bieg
      okoliczności, przeznaczenie, Bóg chiał inaczej..
      w tego typu podróze zawsze wpisane jest pewne ryzyko o czym wszyscy wiedzieli
      również i rodzice, ale jeździli bo to było ich pasją, wiedzieli o tym zwłaszcza
      ich rodzice-bo kto sie bardziej martwi jaknie rodzice, i kto bardziej czarno
      widzi takie wyprawy jak nie rodzice?? mimo to nie zabraniali im tego bo
      wiedzieli ze to jest ich pasja, wiec skoro rodzice nie nazywają go mordercą to
      czemu wielu z tego i nie tylko tego forum to robi??? dlatego niedziwie sie
      rodzicom tym którzy nie mają pretensji do nauczyciela,ale tez nie dziwie sie
      jednemu który występuje w roli oskarzyciela posiłkowego-taką ma możliwość i z
      niej korzysta, ale to jest tylko ich prawo a nie żadnego z nas
      • yamadam2 Re: jedynie którzy mogą mu cokolwiek zarzucic to 08.12.05, 22:48
        basturk napisał:
        > takich nauczycielów jak Mirek /nie uczył mnie/
        a mnie owszem, uczył i pamiętam jak z minom ignoranta oblewał osoby dobrze
        przygotowane,nawet nie słuchając co mówią, nie przepadaliśmy za nim.

        >brakuje-takich którzy właśnie
        > uczą-on to robił
        skąd taka pewność z opowiastek koleżanek i kolegów, skoro
        - basturk napisał: "/nie uczył mnie/"

        ale z jednym się z tobą zgadzam:
        > nie dziwie sie
        > jednemu który występuje w roli oskarzyciela posiłkowego-taką ma możliwość i z
        > niej korzysta

        nie jeden z nas by skorzystał...

        nie chcę być nie uprzejma ale denerwuje mnie bronienie człowieka, którego się
        nawet nie zna - tam zgineli ludzie, czyjeś dzieci, które już nigdy nie usiadą
        ze swoimi rodzinami do wigilii.Nie nazywam go mordercą, ale wg. mnie to na
        oklaski chyba nie zasłużył.Zresztą, nie do nas należy ocenianie czy osądzanie,
        ja go poprostu nie lubię jako nauczyciela i mam do tego prawo.
        • basturk Re: jedynie którzy mogą mu cokolwiek zarzucic to 08.12.05, 23:50
          wg mnie rozumiesz tylko samą siebie-tzn sytuacje z własnego punktu widzenia a,
          nie potrafisz zrozumiec samych ofiar, nauczyciela oraz rodziców.. ano dlatego
          tak uważam:

          > a mnie owszem, uczył i pamiętam jak z minom ignoranta oblewał osoby dobrze
          > przygotowane,nawet nie słuchając co mówią, nie przepadaliśmy za nim.

          tu wkraczamy w m.in. pole rozumienia pojęć: co znaczy dobrze przygotowane?
          wykute bez zrozumienia..?? zresztą kwestia ocen nigdy nie była jakimkolwiek
          odniesieniem, ocena ocenie nigdy nie jest równa i nie bedzie, kazdy z nas był
          uczniem czy jest, pretensje zawsze sa do nauczyciela a rzadko kto krytycznie
          oceni siebie bo taka jest ansza natura, tez je miałem nie raz, ale z
          perspektywy czasu /nie takiej odległej, raczej dosyc młodej/ rozumiem ze w
          wielu sytuacjach nauczyciel jednak miał racje..czego wówczas nie dostrzegałem a
          tez mi sie wydawało ze sie dobrze przygotowałem-tak samo jest z rodzicami,
          buntujemy sie i im dziwimy.. ale po pewnym czasie okazuje sie ze mieli poprostu
          racja czego nie bylismy w stanie wczesniej zrozumiec

          jeszcze raz powtórze.to co z pozoru dzieje sie w szkole to nie jest nauka, to
          jest co najwyzej przekazywanie pewnej wiedzy/dowiedzionych czy niedowiedzionych
          tez, jakichś praw i prawd itd.. nauka jest tylko nauką jezeli to przekazywanie
          wiedzy wychodzi poza szkołe, geografii nigdy człowiek nie nauczy sie za murami
          w klasie bo jej nigdy nie zrozumie na suchych zajeciach, tak samo jak z
          historią biologią itd.... bo co bardziej uczy: teoria czy praktyka??? i za to
          cenie tego człowieka ze miał odwage poderwac młodziez, zaszczepić w nich pasje
          do czegoś, bo nie ma nic bardziej wartosciowego od przekazywanie pasji do
          czegoś /różnica pokolen jest trudna do przeskoczenia/ na różne wyjazdy i umiał
          ich do siebie przyciągnąc, pewnie mógł sie ograniczyc do suchych zajęć za
          murami ale nie tak rozumiał słowo nauka i je dobrze rozumiał zresztą jego
          popularność wśród młodych, pozytywne opine rodziców ofiar, którzy co wazne nie
          mają pretensji oprócz jednego rodzica, którego tez jestem w stanie zrozumieć o
          tym najlepiej świadczą. owszem są osoby jak Ty, których nie zaszczepił pasji do
          gór, któe nie akceptowały jego metody nauczania ale czyjest człowiek którego
          wszyscy by akceptowali i jego metody chocby nauczania?? odpwoiedź jest jedna
          NIE bo takiej osoby nie było i nie ma.. to ze ty masz inne zdanie jest
          naturalne.. ale gdyby coś było nie tak, to ten człowiek nigdy by nie zdobył
          szacunku uczniów, rodziców; szybko by tez skonczył edukować swoimi metodami..

          > nie chcę być nie uprzejma ale denerwuje mnie bronienie człowieka, którego się
          > nawet nie zna - tam zgineli ludzie, czyjeś dzieci, które już nigdy nie usiadą
          > ze swoimi rodzinami do wigilii.

          racja zginęli czyjeś "dzieci"... ale nie były to dzieci mające 5, 10 lat,
          byli to dorośli ludzie zdajacy sobie sprawe z ryzyka, tak we wczesniejszych
          wyjazdach jak i tym ..ostatnim.. którz sie o nich bardziej tez nie martwił niż
          rodzice, którzyjednak rozumieli ich pasję i w jakims stopniu akceptowali to
          ryzyko-gdyby było inaczej n aten wyjazd nigdy by sie nie zgodzili??? rodzice i
          ich i jego rozumieli, bo to była ich i jego pasja, którą rozumieli!

          to prawda że nie zasiadą juz do wigilii ale tez nie wejdą już na żadną góre,
          nie zdobędą kolejnego szczytu...... dlaczego chcesz byc bardziej rodzicielska
          niz ich własni rodzice?? czy myślisz ze ci ludzie, których pasją była
          wspinaczka, zdobywanie mieli by pretensje do niego.. to pozostawiam bez
          odpowiedzi bo kazdy z nas moze miec inną -albo identyczną albo rózną odpowiedź
          o dnich.
          czy np. miałabys pretensje do nauczyciela którego uwazałabys za mistrza w
          swojej dziedzinie, którego bardzo ceniłabyś z uwagi na mądrość itd o to ze
          podczas słuchania i zapisywania jego bardzo mądrych wykładów latami w koncu
          straciłaś np wzrok?? no raczej nie bo chodziłas z własnej woli, chodziłaś bo go
          ceniłas, bo słuchanie jego sprawiało ci frajde z uwagi na mądrść, bo czegoś te
          wykłady cie uczyły itp itd.. /może troche abstrakcyjna sytuacja, ale pokazujaca
          czym jest pasja/ nie zapominaj ze to nie była zwykła szkolna wycieczka i zwykli
          licealisci, którzy mieli kaprys iśc na rysy..

          > Nie nazywam go mordercą, ale wg. mnie to na
          > oklaski chyba nie zasłużył.Zresztą, nie do nas należy ocenianie czy
          osądzanie,
          > ja go poprostu nie lubię jako nauczyciela i mam do tego prawo.

          pewnie ze masz do tego prawo, kazdy je ma...
          ale tez nie zapominaj ze to byli ludzie dorośli, nikt ich na siłe nie wyciągał,
          tak jak na inne wyjazdy na islandie czy grenlandie, mont blanc czy inne wyjazdy
          w tatry..

          nikogo nie bronie i jestem od tego daleki bo nie jest to moja rola.. ale spóbuj
          zrozumieć tez..same ofiary ich nauczyciela i ich rodziców -wszystkich a nie
          własną siebie
          • yamadam2 Re: jedynie którzy mogą mu cokolwiek zarzucic to 09.12.05, 11:14
            basturk napisał:
            > byli to dorośli ludzie zdajacy sobie sprawę z ryzyka

            bardzo cenię sobie twoje zdanie tylko miej na uwadze to, że w naszym kraju 15
            latnia młodzież to jeszcze nie są dorośli.Ten pan, który jest oskarżycielem
            posiłowym miał dwóch nieletnich chłopców.Sama mam dzieci chodzące do szkoły i
            zapewniam cię, że nie myślę tylko o sobie.Bardzo często młodzież jest żądna
            przygód nie zdajac sobie sprawy z ryzyka.Od oceny ryzyka w szkole i na
            wycieczce jest nauczyciel.pozdrawiam
            • matams Re: jedynie którzy mogą mu cokolwiek zarzucic to 09.12.05, 11:57
              Nie do konca.
              To rodzicie zgadzaja sie na wycieczke w gory, podczas zimy. To oni wyrazili
              zgode na wyjazd swoich dzieci.
    • bazylia73 o wycieczce 09.12.05, 06:46
      nie chce pisać osobnego postu, wrzucę więc tu coś o wycieczkach.
      kilka dni temu dzieci jednej z tyskich podstawówek pojechały na wycieczkę. w
      drodze powrotnej obie panie nauczycielki opiekunki dzieci usiadły sobie za
      kierowcą i plotkowany w najlepsze. tymczasem z tyłu autobusu dzieci się biły i
      wyzywały. żadna z nauczycielek nie zareagowała, o wszystkim dowiedziały się od
      rodziców pokrzywdzonych dzieci.
      • metgreg Re: o wycieczce 09.12.05, 12:06
        nie broni ani jednej ani drugiej strony, każdy jest poszkodowany w tej
        sytuacji. tak! każdy! i rodzice i opiekun. nie pierwsza to była ich eskapada w
        góry.

        wszyscy (prawie) nalatują na opiekuna, że niedopowiedzialny itd. a rodzice
        puszczając dzieci myśleli że na sanki jadą? nie. też musieli brać pod uwagę
        ewentualne ryzyko wypadku. stało się. każdedgo to boli. obu stron dużo więcej
        niż takich obserwatorów jak my.

        temat nie jest łatwy, bo nie da sie jednoznacznie powiedzieć, co należałoby
        zrobić żeby tego uniknąć, kto ponosi CAŁĄ odpowiedzialność. dlatego nie my
        powinniśmy to oceniać.
        • matams Re: o wycieczce 09.12.05, 12:21
          Oczywisie, ze nie mozna calej winy przelac na jednego czlowieka, ale kazdy z
          nas ma prawo do oceny sytuacji, poczynan pewnych osob, sposobu realizacji
          pewnych zadan. Nie zyjemy w rosji czy na bialorusi, gdzie sie zamyka usta
          GADAJACYM.
        • matams Re: o wycieczce 09.12.05, 12:25
          A i dodam jeszcze pare zdan.
          Przysluchuje sie wypowiedziom czlowieka, ktory stracil dwoch synow w lawinie.
          Przed jedna kamera mowil, ze on chce tylko aby uznac wychowawce za winnego.
          Wychowawce uznano za winnego, ale wypowiedz jego padla ze wyrok jest za niski.
          Wczesniejsze wypowiedzi byly jasne i zrozumiale: chce aby uznano go winnego,
          wyrok nie jest wazny. Teraz brzmi inaczej: wsadzic go do pierda!
          • metgreg Re: o wycieczce 09.12.05, 13:55
            właśnie, i to prowadzi do tego, że wymiernej kary, bo takiej straty nie da się
            przełożyć nakarę. nie generalizuję uogólniając wszystkich winnych czy
            niewinnych czyjejś śmierci. odnoszę to tylko do tej sprawy.
    • salo Drobna uwaga 09.12.05, 14:18
      Piszecie, że rodzice wiedzieli dokąd dzieci posyłają i też ponoszą
      odpowiedzialność,otóż nie mogę się z tym zgodzić.

      Rodzice posyłając dziecko do żłobka, przedszkola, szkoły czy też na wycieczkę
      (jak w tym przypadku) zakładają, że dziecko będzie miało zapewnioną opiekę i
      wykwalifikowanych oraz ODPOWIEDZIALNYCH opiekunów. I mają do tego prawo. W
      każdym z tych miejsc dziecku coś się może przytrafić, ale ...

      Czy ktokolwiek z rodziców może przypuszczać, że np. pani w przedszkolu pozwoli
      biegać dzieciom z niebezpiecznymi przedmiotami w rękach ? Jeśli w takiej
      sytuacji przytrafi się jakieś nieszczęście czyja to będzie wina: opiekunów,
      rodziców, czy i jednych i drugich ?

      W przypadku, którego ten wątek dotyczy Pan zachował się nieodpowiedzialnie i
      tyle. Żal mi go jako człowieka, ale nie widzę nic co by go usprawiedliwiało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka