Dodaj do ulubionych

Samo życie

09.12.05, 12:35
Przegladajac inne fora, trafilem na dosc interesujacy watek. Malo co z
krzesla nie spadlem. Postanowilem zrobic cytat
"
Jest taka jedna, samozwańcza oczywiście. Mieszka w mojej klatce na parterze
(blok trzypiętrowy), ja nieco wyżej.W dwa miesiace po tym jak się
wprowadziłam, postanowiła mnie powitać agresywnym dzwonkiem u moich drzwi
około siódmej rano. Zerwałam się z łóżka z zamiarem ukatrupienia intruza, ale
jej autoprezentacja mnie po prostu osłabiła. Otwieram, a tu jakieś indywidum
wypindrzone, zmalowane, trzymające w polakierowanych pazurach ulotki
jako "dowód rzeczowy", wrzeszczy na mnie dlaczego ja nie sprzątam klatki
schodowej?! Co to ma się znaczyć, taki obowiązek jest i już, a na dole kartke
powiesiła z jakimiś dyżurami kto i kiedy, a ja co se myśle?! Drze to babsko
ryja niemiłosiernie, a ja zamiast drzwiami jej tego ryja przyciąć to jak w
jakimś transie głową rzucam na wszystkie stony, żeby się z koszmaru obudzić.
No bo początkowo byłam przekonana, że to muuuusi być sen....W końcu
uszczypnęłam się w policzek. Zabolało. Przetarłam oczy. Zmora dalej stała
przede mną i jak nie wrzasnie: mam powtórzyć?!! Patrze na jej kulasy, w
papciach cholera, patrze na facjatę i wreszcie do mnie dociera, że toto
mieszka na parterze. "Jakie sprzątanie, jakie dyżury, a kimże pani do diabła
jest: dyrektorką klatki schodowej?" - tylko na tyle sie zdobyłam i trzasnęłam
w końcu drzwiami. Wściekłość mi mózg sparaliżowała.
Od tego dnia zaczęłam zbierać ulotki ze swojej wycieraczki (wcześniej kopałam
butem gdzie popadło, najchętniej w kierunku schodów) i zanosiłam je pod drzwi
dyrektorki klatki schodowej, rzucając na jej wycieraczkę.
Czyhała kiedyś na mnie gdy wracałam z pracy i z pretensjami do mnie, dlaczego
ja jej s w o j e ulotki podrzucam. No to grzecznie tłumaczę, że to nie są
moje ulotki, nie zamawiam ich, nie mam żadnego wpływu na zaśmiecanie nimi
klatki. A ona owszem ponieważ zauwazyłam, że otwiera drzwi wejściowe ( jest
przy nich domofon)wszystkim obcym i dosłownie komu popadnie.W przeciwieństwie
do mnie, bo nigdy obcych nie wpuszczam.No to jak chce ulotek, to albo niech
sprząta, albo niech bierze również "za mnie". Powiedziała, że jeszcze sobie
popamietam. I rzeczywiście, poleciała z donosem do administracji osiedla, że
zakłócam spokój na klatce. Nawet kierownik administracji był taki głupi, że
próbował nachodzić gościa, który wynajmuje mi mieszkanie. Ale ja położyłam
temu kres swoją wizytą u prezesa spółdzielni. I tak oto zakończył się wątek
donosów oraz próby zmuszenia mnie do szorowania schodów i dyżurów. Ale to nie
koniec, o nie!
Otóż pani dyrektorka postanowiła zostawiać otwarte drzwi do klatki
schodowej,na całą szerokość, niczym do obory. I robiła to notorycznie. Jak
ktoś inny z sąsiadów zamknął, to dobrze, jak nie, to sobie zostawały otwarte.
Kiedyś zaraz po tym jak je zamknęłam, wyskoczyła jak z procy i ostentacyjnie
otworzyła." Proszę pani dyrektor - mówię debilce - ktoś wymyślił, żeby ludzie
nie wchodzili do swoich mieszkań po drabinie przez okna, więc zamontował
tutaj drzwi, a drzwi obsługuje się w obie strony, tzn. otwieranie,
zamykanie, tak jak to łaskawa pani dyrektor robi w przypadku swoich drzwi do
mieszkania". Nie zgadniecie zo usłyszałam. Że ona wietrzy klatkę schodową! No
mój ty Boże mówię, do tego służą okna i pokazuję je palcem, liczne nawiasem
mówiąc. Niestety, nie dotarło.
Przeważnie wracam do domu wieczorami (mam nienormowany czas pracy). No i
pewnego razu, zmęczona, zamyślona, prawie weszłam na leżącego na mojej
wycieraczce człowieka. To był jakiś ochlej śmierdzący wódą i kompletnie
nieprztomny. Omal nie dostałam zawału!
Sfrunęłam na parter i zaproponowałam francy żeby płaciła za mój domofon w
czynszu skoro to urządzenie dla mnie pozostaje pro forma. Kompletnie sie nie
przejęła. No i oczywiście musiało się wydarzyć coś "bardzo konkretnego".
To było latem. Wychodzę w sobotnie południe z domu, a tu na klatce smród jak
cholera, jakiś dziwny bardzo ale zarąbisty. Zblizam się do otwartych drzwi
wejściowych, patrzę: w korytarzyku ktoś kupsko uwalił straszne! ludzkie, nie
psie, czy kocie. Pierwsza moja myśl jednak całkiem ludzka nie była: jaka
szkoda, że nie na wycieraczce dyrektorki klatki schodowej!
Kupsko sobie tam było i śmierdziało okrutnie przez dwa dni i trzy noce. Nie
wiem kto posprzątał. Ale to jeszcze nie koniec. W dwa, może trzy tygodnie
później sytuacja się powtórzyła, dokładnie w tym samym miejscu. Ale traf
chciał, że to nie ja dokonałam tego drugiego gó..anego odkrycia tylko mój
gość. Składający mi wizytę wiceprezes spółdzielni mieszkaniowej, który
przekonał się osobiście i naocznie jakie są skutki prowadzenia "otwartego
bloku" przez dyrektorkę z parteru.
To drugie gó.., za przeproszeniem, też nie wiem kto sprzątnął, tyle że już
szybciej. Ale raczej nie prezes.
Dyrektorkę zaczęłam kompletnie ignorować, a samopoczucie poprawia mi trochę
jej wściekła mina i zgrzytanie zębami za każdym razem kiedy mija mnie ze
swoim mężem, a ten pięknie mi się kłania. Wyciąga z kieszeni ręce i uroczo
się usmiecha. A w sklepie to nawet z za pleców mi mówi dzień dobry.
problem w tym, że dyrektorka klatki schodowej, po dłuzszej przerwie, znowu
zaczyna zostawiać otwarte drzwi, a dzięki jej gościnności wiecznie mam
zaśmieconą ulotkami wycieraczkę. Już mi się nie chce schylać, żeby jej
zanosić. Dalej kopię w kierunku schodów. Czy ktoś ma pomysł co z tą cholerną
babą zrobić i jak ją ucywilizować???
"
Obserwuj wątek
    • j.oker Re: Samo życie 09.12.05, 12:46
      urwac łep:P
    • radexior Re: Samo życie 09.12.05, 14:05
      Świetne!
      Z jakiego to forum wziąłeś? Chętnie poczytam odpowiedzi : )
      • dementia Re: Samo życie 09.12.05, 14:41
        Sama wcześniej wyczaiłam, bo byłam ciekawa rad,he,he! Masz Tu link Radex:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=33214220&a=33214220Pozdrawiam!
        • dementia Re: Samo życie 09.12.05, 14:43
          Ech, coś mnie przerosło...
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=33214220&a=33214220
          Pozdrawiam! (z bezpiecznej tym razem odległości ;-P)
    • salo Re: Samo życie 09.12.05, 14:23
      Interesujący opis :)
      Jednak autorka tego postu, też nadmiarem kultury nie grzeszy cytat: "wcześniej
      kopałam butem gdzie popadło, najchętniej w kierunku schodów" - milutko się
      zachowuje, nie powiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka