Dodaj do ulubionych

wizerunek producentów/sprzedawców bielizny

12.04.11, 06:33
Do rozpoczęcia tej dyskusji natchnęły mnie ostatnie komentarze na Stanikomanii
stanikomania.blox.pl/2011/03/Sklep-to-moj-sposob-na-zycie-czyli-jak-powstala.html
oraz pod nową sesją zdjęciową kolekcji BiuBiu
www.facebook.com/home.php#!/photo.php?fbid=10150159717108463&set=a.10150159716463463.291210.279220768462&theater
www.facebook.com/home.php#!/photo.php?fbid=10150159717118463&set=a.10150159716463463.291210.279220768462&theater
Jak oceniacie relacje konsumentki - stanikowy biznes? Czy ważne jest dla was w jaki sposób osoby związane profesjonalnie z branżą stanikową (i nie tylko) prowadzą dyskusję z klientem (nami) i sobą nawzajem. Czy oceniacie profesjonalizm brafitterek, właścicielek sklepów, producentów i dystrybutorów poprzez ich prywatne wypowiedzi? A co z Tymi oficjalnymi? Jak reagujecie przepychanki i szpileczki, w które nieraz obfitują dyskusje? Czy maja one dla Was znaczenie, lub wpływają na zakup towarów od konkretnych osób.
Obserwuj wątek
    • ankh_morkpork Nie mam konta na FB, więc... 12.04.11, 08:36
      wypowiedzi pod sesją BiuBiu nie skomentuję. I w związku z tym chciałabym powiedzieć, że byłoby fajnie, gdyby na stronie sklepu BiuBiu pojawił się dział w stylu "Zapowiedzi" dla tych, którzy nie udzielają sie na popularnych forach społecznościowych ;-) Moda zmienną jest, kiedyś modny był chyba MySpace i Nasza klasa, teraz jest boom na fejsbuka, w przyszłym roku wyskoczy być może coś innego. Oficjalna strona firmy to moim zdaniem najlepsze miejsce na główne źródło informacji dla klientów. Chociaż FB daje zapewnie wiekszą "interaktywność" w relacjach z klientami. Ale w obecnej sytuacji mam do wyboru albo założyć konto na FB i "oddać im swoje dane osobowe" albo nie wiedzieć, co w najbliższym czasie pojawi się w ofercie sklepu.

      Kultura osobista, uprzejmość, bycie słownym, informowanie na bieżąco np. o problemach z realizacją zamówienia to podstawy, o których w kontekście "kontakt z klientem" nie trzeba osobno wspominać. Szczególnie rozpatrywanie zwrotów i reklamacji, w tym szybkość zwracania pieniędzy, nie powinny budzić żadnych zastrzeżeń.

      Prywatne wypowiedzi powinny być pomijane w sytuacji oceniania zawodowego profesjonalizmu osób wypowiadających się. Wbijanie sobie szpileczek na forum czy portalu społecznościowym także. Każdy ma prawo mieć prywatnie kontrowersyjne poglądy na jakiś temat lub nie lubić innej osoby z dowolnie wybranego powodu albo i bez powodu.

      Podejrzenia o nieuczciwość, plagiat, kradzież dóbr intelektualnych czy naruszenie praw autorskich to dla mnie bardzo poważne zarzuty i jeśli są poparte dowodami, to stawiają pod dużym znakiem zapytania sens korzystania z usług (i wspierania w ten sposób), nie bójmy się użyć tu tego słowa: złodzieja.
      • kotwtrampkach Re: Nie mam konta na FB, więc... 12.04.11, 09:40
        ankh_morkpork napisała:

        > Podejrzenia o nieuczciwość, plagiat, kradzież dóbr intelektualnych czy naruszen
        > ie praw autorskich to dla mnie bardzo poważne zarzuty i jeśli są poparte dowoda
        > mi, to stawiają pod dużym znakiem zapytania sens korzystania z usług (i wspiera
        > nia w ten sposób), nie bójmy się użyć tu tego słowa: złodzieja.

        To chyba przykład na to, ze powinniśmy się wreszcie przestać bać sądów i traktować je bardziej usługowo - jak miejsce, gdzie mozna rozwiązać konkretny problem. Bo kradzież jest przestępstwem i powinno być karane (choćby jako przykłąd: tak sie nie robi), ale pomówienie jest przestępstwem także i także powinno być karane - wolność słowa to jedno, ale oskarżanie kogoś - również w sieci i pod pseudonimem - nie jest niczym pozytywnym.
      • adamantia Re: Nie mam konta na FB, więc... 12.04.11, 11:25
        ankh_morkpork napisała:
        > Ale w obecnej sytuacji mam do wyboru albo założyć konto na FB i " oddać im swoje dane osobowe"

        Ale można przecież założyć konto jako np. Ania Morporkowska albo Teresa Pracz :-)
        • kotwtrampkach Re: Nie mam konta na FB, więc... 12.04.11, 18:56
          adamantia napisała:

          > ankh_morkpork napisała:
          > > Ale w obecnej sytuacji mam do wyboru albo założyć konto na FB i " oddać i
          > m swoje dane osobowe"
          >
          > Ale można przecież założyć konto jako np. Ania Morporkowska albo Teresa Pracz :
          > -)

          Ale to nie tylko dane dot.nazwiska i daty urodzenia. To też osoby, kt lubię, teksty, które czytam czy komentuję, produkty, które mnie interesują. Łatwo powiązać dane związane z różnymi nickami i aktywnością na różnych forach, portalach typu FB, NK..
          Są ludzie,kt mają większą potrzebę prywatności niż przeciętna..
          • besame.mucho Re: Nie mam konta na FB, więc... 12.04.11, 19:32
            Ale w zasadzie można mieć konto tylko do czytania :). Ja zanim założyłam sobie facebooka z imieniem i nazwiskiem miałam właśnie takie niby konto tylko po to, żeby móc przeczytać jakiś artykuł czy obejrzeć zapowiedzi które są tylko dla zalogowanych. Nie dodawałam żadnych znajomych, nie klikałam w żadne "lubię to", nie komentowałam, nie pozwalałam facebookowi na wysyłanie zaproszeń do ludzi z mojej listy mailowej, itd. Zawsze to jakieś wyjście :)

            No ale swoją drogą zapowiedzi Ewy czy Biubiu można oglądać nie będąc zalogowanym. Dziewczyny zawsze wklejają linki do forumowych wątków - jak się kliknie to można zobaczyć bez logowania
      • agafka88 Re: Nie mam konta na FB, więc... 12.04.11, 13:02
        nkh_morkpork napisała:

        > wypowiedzi pod sesją BiuBiu nie skomentuję. I w związku z tym chciałabym powied
        > zieć, że byłoby fajnie, gdyby na stronie sklepu BiuBiu pojawił się dział w styl
        > u "Zapowiedzi" dla tych, którzy nie udzielają sie na popularnych forach społecz
        > nościowych ;-)

        Klikam na facebookowego linka Sylwiastki i wszystko widzę, mimo że jestem niezalogowana. Klikałaś w ogóle na linki? Również cały profil biubiu widać bez logowania na facebooka.
      • la_parisienne.biubiu Zapowiedzi na stronie BiuBiu są zalinkowane z FB 12.04.11, 14:10
        Kilka dni temu podpięłam pod "zapowiedzi" linki z galerii zdjęć z fejsa. Na dole po lewej stronie są "zapowiedzi" po kliknięciu pojawiają się odnośniki.
        Wcześniej nie miałam pomysłu co tam napisać (grafiki nie da się w tym miejscu podpiąć) i po kolejnej prośbie o linki- wpadłam na ten prosty i genialny pomysł, że tam mogę linkować.
        W moim sklepie, na fejsie też, nie ma możliwości "załadowania" większych zdjęć, ale mam opłacony inny serwer, na który mogę wrzucać zdjęcia w pełnej rozdzielczości, tylko na razie nie wiem jak to zrobić.
        A w ogóle to mnie zawstydziłyście.
        • pinupgirl_dg Re: Zapowiedzi na stronie BiuBiu są zalinkowane z 12.04.11, 14:18
          > Kilka dni temu podpięłam pod "zapowiedzi" linki z galerii zdjęć z fejsa. Na dol
          > e po lewej stronie są "zapowiedzi" po kliknięciu pojawiają się odnośniki.

          Faktycznie, nie zauważyłam wcześniej, zwracam honor :).
        • zazulla OT zapowiedzi 12.04.11, 19:02
          A czemu grafiki nie da się podpiąć? Jeśli wrzuciłaś podlinkowany tekst to może możesz wrzucić obrazek bezpośrednio z FB z hiperłączem jak jest obecnie? Używasz WYSIWYG?
    • anna-pia Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 09:47
      Poczytałam jeszcze tę dyskusję
      www.facebook.com/sklep.ewamichalak#!/sklep.ewamichalak/posts/208916549137376
      i jakoś mam mniejszą ochotę na przepięknego Granatowego Motyla. Stanik jest piękny, ale jeśli dopytując o rozmiar - bo ma ograniczoną rozmiarówkę - miałabym usłyszeć podobne odpowiedzi, to wolę kupić coś innego.

      Dziwi mnie bardzo, kiedy uwagi dotyczące spraw merytorycznych są odbierane jako uwagi osobiste - no jeśli czyimś zdaniem (w tym moim) modelki na zdjęciach EM wyglądają dziwnie, to jest to uwaga techniczna, nie personalna.
      • kotwtrampkach Re: techniczny FB 12.04.11, 19:20
        anna-pia napisała:

        > Poczytałam jeszcze tę dyskusję
        > rel="nofollow">www.facebook.com/sklep.ewamichalak#!/sklep.ewamichalak/posts/208916549137376

        a ja próbowałam poczytać, ale mam wrażenie, ze nie widzę całej rozmowy? Czytam odpowiedzi do wypowiedzi, kt.nie czytałam... To przez niezalogowanie, czy schowana jest wcześniejsza dyskusja..?
        • besame.mucho Re: techniczny FB 12.04.11, 19:29
          Niezalogowanie. Niestety niezalogowana na fb widzisz tylko najnowsze komentarze, dopiero po zalogowaniu pojawia się przycisk "pokaż wcześniejsze komentarze"
    • besame.mucho Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 10:08
      Staram się oddzielać wypowiedzi prywatne od wypowiedzi oficjalnych i nie kierować się przy zakupie uczuciami wywołanymi wypowiedziami prywatnymi. Dlatego m.in. bardzo popieram nasze forumowe rozdzielenie nicków sklepowych i prywatnych - w wielu przypadkach nawet nie pamiętam który z prywatnych nicków wiąże się z którym oficjalnym i dlatego wypowiedzi "pani x.sklep y" nie wiążę z wypowiedziami "pani z" i wypowiedzi prywatne nie wpływają na moją opinię na temat sklepu.

      Ale w żadnym z zalinkowanych przez Ciebie miejsc nie ma IMO wypowiedzi prywatnych - pod notką Stanikomanii b.style występuje jako b.style, na facebooku Ewa występuje jako Ewa-Michalak.pl lub Ewa Effuniak Michalak, a Kinga jako Biubiu. Wszystkie nicki zawierają w sobie nazwę reprezentowanej firmy i z tego powodu wszystkie te dyskusje traktuję jako wypowiedzi oficjalne, a nie prywatne pogaduszki.

      Jeśli chodzi o polskie marki, to mistrzynią kontaktu jest dla mnie Kinga. Udaje się jej mieć z klientkami bliski i przemiły kontakt, ale równocześnie jest stuprocentową profesjonalistką i mimo tej bliskości nie daje się nigdy sprowokować i wie gdzie jest granica, poniżej której jako przedstawiciel własnej firmy nie może zejść w dyskusji. Kilka przedstawicielek sklepów kontaktuje się z nami tak samo świetnie, ale wątki sklepowe przeglądam dużo rzadziej niż firmowe, więc mniej kojarzę imiona dziewczyn, nie chcę strzelać w ciemno.

      Niestety są również marki, których przedstawicielom nie zawsze się ten świetny kontakt udaje. Wszelkie zachowania typu : strzelanie fochów klientkom; wypowiadanie się na forum konsumenckim po to, żeby ponarzekać jakie klientki są złe; odbieranie zarzutów wobec firmy bardzo osobiście i wchodzenie w kłótnie i przepychanki; itd - są dla mnie nieprofesjonalne i negatywnie wpływają na mój odbiór marki.
      Zdaję sobie sprawę z tego, że właściciel biznesu też człowiek i może mieć gorszy dzień - ale niestety, kontakt z klientami polega m.in. na tym, że tego gorszego dnia pokazać nie wolno.

      Oczywiście że nasze wymagania wobec przedstawicielek stanikowych marek i sklepów są bardzo wysokie - chcemy zarówno, żeby miały z nami bliski i codzienny kontakt, ale też żeby przy tym częstym kontakcie pamiętały, żeby zachowywać się profesjonalnie. Ale, jak widać np. na przykładzie Kingi - da się :).

      Wszystkie te rzeczy mają wpływ na mój wybór miejsca, w którym robię zakupy, i tego, co kupuję. Jestem w komfortowej sytuacji, bo w moim mieście jest już dużo sklepów, a na mnie pasują staniki co najmniej kilku firm. Dzięki temu mogę sobie pozwolić na kierowanie się nie tylko tym, gdzie dostanę coś, co na mnie pasuje, ale i tym, które miejsce i jaki producent budzi we mnie najlepsze uczucia. Nie jest aż tak, że zarzekam się, że nigdy nie kupię nic od osoby, której kontakt z klientami mnie drażni - ale mając do wyboru podobny produkt w miejscu, którego przedstawiciela lubię dzięki jego wypowiedziom, i w miejscu, którego przedstawiciel zachowuje się moim zdaniem nie w porządku wobec klientek - z pewnością wybiorę pierwsze.
      • kasica_k Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 13:53
        Zgadzam się w pełni z tą wypowiedzią.

        Wydaje mi się, że trudną sprawą dla przedstawicieli biznesu jest ta swoista asymetria, która występuje w relacji z klientem. Klient krytykuje i marudzi, a sprzedawcy tego nie wolno. No ale na tym właśnie ta relacja polega. Klient wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze i w związku z tym to on jest stroną wymagającą, i zawsze chce tanio, dobrze i szybko. Protesty przeciwko temu to tak, jakby obrażać się, że słońce świeci - do niczego nie prowadzą. W kontaktach z "trudnym klientem" przyda się trochę dyplomacji oraz wiedzy, kiedy warto kontynuować dialog, a kiedy nie. Na pewno nie jest to łatwe.

        Ja również bardzo podziwiam Kingę z BiuBiu i jej "drogę środka" w relacjach z klientkami. Obserwuję od dłuższego czasu, w jakim stylu prowadzone są profile różnych firm na Facebooku i widzę, że męczące są zarówno te na siłę spoufalające się z klientem, jak i te zimno profesjonalne, gdzie komunikaty brzmią jak zdania z ulotek reklamowych. Niektórzy zachowują się, jakby odwzorowywali te same schematy z jakiegoś podręcznika reklamy, wydają się kompletnie niezaangażowani albo wręcz w ogóle nie znają marki, o której piszą. Sztuczność i brak zaangażowania widać od razu. Z drugiej strony - osobiste podejście do tematu też musi mieć swoje ramy, tak jak napisała wyżej besame.mucho. Przedstawiciel firmy powinien mieć "ludzką twarz", ale jednocześnie nie wkładać w relację z klientem nadmiaru swojego ego. Generalnie mam wrażenie, że nasze "stanikowe firmy" wypadają całkiem przyzwoicie w tej dziedzinie.

        Sama patrzę na firmy bieliźniane pod dwoma kątami - bardziej osobistym-międzyludzkim, jako bywalczyni tych samych forów i blogów, co ich przedstawiciele :) oraz, powiedzmy, blogerskim. W tym drugim przypadku interesuje mnie przede wszystkim produkt - jego zalety i wady, jego rozwój. Nie biorę tu pod uwagę zachowań przedstawicieli firmy w kontaktach z ludźmi w jakimkolwiek kontekście - interesuje mnie to, co jest produkowane, w jakiej jakości i cenie, czy jest dostępne, czy oferta się powiększa i rozwija w interesującym mnie kierunku, i tak dalej. Innymi słowy - staram się spojrzeć z punktu widzenia konsumentki, której nadrzędnym celem jest otrzymanie dobrego produktu: ostanikowanie swojego biustu w rzecz o zadowalającej jakości i strawnej cenie oraz dobrze rokującego na przyszłość. Czasem podejmuję też temat reklamy, promocji i wizerunku - i wtedy biorę też częściowo pod uwagę "element ludzki".

        Natomiast pisząc na forum czy komentując na blogach kieruję się tą samą zasadą, co besame: podziału sfer na prywatną i publiczną - jeśli ktoś wypowiada się w imieniu firmy, jego wypowiedź traktuję jako oficjalną, nie prywatną.
        • kasica_k Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 14:35
          Jeszcze jedna uwaga związana z blogami, forami i pracą wizerunkową firm. Jakość dialogu z klientami w publicznych miejscach w sieci odbija się dodatkowym echem. Firma może działać na swoją korzyść - albo szkodę - podwójnie: zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, długofalowo. Jeśli dialog ma dobrą jakość, efektem długofalowym jest z zachęcanie czytelników do powracania na dane forum czy bloga. Miło jest bywać w miejscach, gdzie rozmowy odbywają się na poziomie, gdzie bywają osoby, z którymi przyjemnie się rozmawia. I odwrotnie - gdy natężenie przepychanek przekroczy pewien poziom, czytelnicy zaczynają się zniechęcać. Dobrze byłoby, gdyby firmy pamiętały także i o tym i dbały o miejsca, w których się promują :)
    • ciociazlarada Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla odmiany 12.04.11, 10:34
      Również, podobnie jak Besame, uważam, że najprzyjemniej jest jak prywatne jest oddzielone od oficjalnego.

      Niemniej w tych linkach do Facebooka zafascynowało mnie co innego. Wielokrotnie, na różnych forach, także na LB widziałam postawę w stylu: "dziewczyny, złożyłam zamówienie dwa miesiące temu, wciąż na nie czekam, co robić? Czy to możliwe, żebym została oszukana? Nie chcę podać u kogo kupowałam, żeby nie robić im kłopotu/przykrości" - na pewno nie raz i nie dwa widziałyście w różnych miejscach takie posty zagubionych owieczek, które są zbyt miłe i delikatne, żeby domagać się od drugiej strony umowy wywiązania się z niej.

      Jednocześnie klientki uważają, że jest miło i grzecznie marudzić, a czasem atakować z okazji 1001 niezbyt istotnych spraw, typu "modelka krzywo się śmieje". Szansa, że przez głowę, jak błądzący meteoryt przefrunie myśl, że modelka nie jest (jeszcze) profesjonalistką i może się poczuć co najmniej dziwnie, wydaje się być zerowa.

      Proszę, wytłumaczcie mi to zjawisko. W przypadku oszustów, złodziei, naciągaczy i łamiących prawo - polski Wersal i szeptanie ściszonym głosikiem. W walce o uśmiechy modelek, prostszy makijaż itp - wytaczanie ciężkich dział i szwadronu husarii. Czy to są te same osoby:)?
      • viv78 Re: wizerunek producentów/sprzedawców 12.04.11, 12:41
        Ja osobiście zwracam uwagę na stosunek przedstawicielek różnych sklepów/firm do klientek. I nie umiem oddzielić emocji od zalet towaru. Jak ktoś jest niemiły dla klientów to po prostu tam nie kupię i już. Uraz pozostał mi z czasów kiedy ważyłam nieco więcej niż teraz no i bluzki czy sukienki musiałam mieć w rozmiarze 46/48 (dołem było nieco lepiej). Miny sprzedawczyń, które odpowiadały, że w taaaaakim rozmiarze nic nie ma... Albo obrażona mina kiedy pani jednak miała jakiś jeden ciuch w taaaaakim rozmiarze, a mi się śmiał on nie podobać... Mam tak złe wspomnienia, że większość zakupów robię przez internet. No ale mamy nasze Lobby i tu jest kontakt ze sprzedającymi więc jest nie całkiem anonimowo. Jak ktoś jest niesympatyczny raz i drugi to u mnie ma przegrane.

        A jeśli chodzi o klientki to też potrafią być okropne! Dlatego wnioskuję o jakiś medal dla Kingi z BiuBiu. Tej kobiety nie da się chyba wyprowadzić z równowagi! Ja jestem niespotykanie spokojny człowiek, a nieraz coś mam ochotę odpalić niektórym zmierzluchom. Tymczasem Kinga jest zawsze miła i rzeczowa. Nie wiem na ile to cnota jej charakteru, a na ile to profesjonalizm, ale naprawdę podziwiam!
      • kasica_k Re: Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla od 12.04.11, 12:50
        ciociazlarada napisała:
        >
        > Proszę, wytłumaczcie mi to zjawisko. W przypadku oszustów, złodziei, naciągaczy
        > i łamiących prawo - polski Wersal i szeptanie ściszonym głosikiem. W walce o u
        > śmiechy modelek, prostszy makijaż itp - wytaczanie ciężkich dział i szwadronu h
        > usarii. Czy to są te same osoby:)?

        Moim zdaniem to całkiem racjonalne - oskarżenie o oszustwo może mieć poważniejsze konsekwencje zarówno dla oskarżanego, jak i oskarżającego, niż krytykowanie min modelek. :) Dlatego to drugie jest podejmowane dużo chętniej.
        • ciociazlarada Re: Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla od 12.04.11, 13:06
          Kasico, racjonalne może na krótką metę, ale czy w porządku? Podałam we wcześniejszym akapicie taki przykład, gdzie oszustwo/niewywiązanie się z umowy nastąpiło ponad wszelką wątpliwość - jako kupująca, chciałabym być ostrzeżona przez inne kupujące przed nieuczciwością i chciałabym, aby zawsze miały one tyle mocy w piórze:) by po dosadnej i ostrej krytyce modelek/makijaży/tła/whatever wystarczyło jeszcze na istotne sprawy:)
          • kasica_k Re: Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla od 12.04.11, 14:09
            Nie wydaje mi się, by łączenie tych dwóch tematów (krytyka materiałów reklamowych oraz niewywiązywania się z umowy) miało sens :) Inna sprawa, że w gruncie rzeczy nie spotkałam się z tym "Wersalem", o którym piszesz. Podejrzewam, że tak zachowują się osoby bardzo niedoświadczone w zakupach, nieznające jeszcze swoich praw jako klienci sklepu internetowego. Albo te, które miały już do czynienia Pocztą Polską, dla której przetrzymanie paczki przez dwa miesiące to pikuś :) (miałam taki przypadek, oczywiście zgłosiłam do sklepu, sklep dosłał drugą paczkę, a potem przyszła ta pierwsza ;). Stawiam, że przekraczanie terminów dostaw do Polski bądź na terenie Polski jest w 90% winą tej niesławnej instytucji. Dlatego w naszym kraju klient najczęściej nie wie, czy to sklep się nie wywiązał, czy poczta ukradła.

            Jeżeli chodzi o brak kontaktu z klientem, np. uporczywe nieodpowiadanie na maile, to wiele razy czytałam narzekania na ten temat i tu już PP wykręcić się sprzedawcy nie mogą ;)
            • ciociazlarada Re: Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla od 12.04.11, 14:19
              kasica_k napisała:

              > Nie wydaje mi się, by łączenie tych dwóch tematów (krytyka materiałów reklamowy
              > ch oraz niewywiązywania się z umowy) miało sens :)

              Zestawiłam je na zasadzie kontrastu, jako że zjawisko jest częste - wystarczy na wyrywki przejrzeć jakikolwiek wątek o nieuczciwych sprzedawcach np. z allegro na jakimkolwiek forum internetowych - bo wydaje mi się, że sklepy/producenci/sprzedawcy mają czasami ciężki żywot, z klientkami, które lubią "wiele hałasu o nic". Dlatego patrzę na reakcje z poziomu urażonej dumy raczej tolerancyjnie:)
              • turzyca Re: Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla od 12.04.11, 21:45
                Wiesz, ale pomijajac juz wszystko inne, od klientek nie oczekuje profesjonalizmu. A od drugiej strony owszem.

                I mysle, ze kazda osoba, ktora zostaje spytana "i jak podoba Ci sie?" "przekonuje Cie to do zakupu?" jest w stanie odpowiedziec na takie pytania. One nie odwoluja sie do jakiejkolwiek wiedzy, odwoluja sie do emocji. I czesc umie tylko opisac swoje odczucia "te modelki sa jakies takie smutne" lub "makijaz mi sie nie podoba" - a juz zadaniem drugiej strony jest dowiedzenie sie, dlaczego takie srodki daja takie efekty. To ta druga strona ma ustalic dlaczego jak widze atrakcyjna ale nie perfekcyjna modelke tryskajaca radoscia zycia, to chce kupic produkt przez nia reklamowany, a jak widze smutaske o perfekcyjnym ciale bez najmniejszej skazy, to jakos nie czuje sie przyciagnieta.
                A ze przypadkiem wsrod klientek sa tez osoby, ktore same zawodowo lub hobbystycznie zajmuja sie tymi lub podobnymi zadaniami (jest wsrod nas przeciez sporo makijazystek, fotograficzek, copywriterek i innych pokrewnych), to te osoby beda umialy sformulowac uwagi profesjonalnie i zwrocic uwage na zle swiatlo, uzycia fotoszopa, niewlasciwa tonacje makijazu, etc., etc., etc. Jestesmy przeciez bardzo zroznicowanym gronem.

                I na tej zasadzie sa wsrod klientek kobiety, ktore swietnie wiedza, kiedy nastepuje oszustwo i jakie paragrafy jakich ustaw zostaly zlamane, a sa takie, ktore tylko czuja sie oszukane i nie wiedza, co z tym fantem zrobic. I nie wiedza, czy moga napisac, ze dana firma nie wywiazala sie z umowy.




                A przeciez i klientek tak zupelnie w spokoju nie zostawiamy, tylko uczymy swiadomego bycia konsumentem. :)
                • viv78 Re: Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla od 12.04.11, 22:39
                  No właśnie - są wśród klientek specjalistki z welu dziedzin. Ktoś pomoże coś przetłumaczyć, ktoś naświetli niuanse prawne. Makijażystki, fotograficzki itp. rzucą profesjonalną uwagę na temat zdjęć. Kontakt z takimi fachowcami i ich dobre rady zupełnie za darmo to skarb. A tymczasem przedstawiciel firmy się obraża...
                  • slotna Re: Ja trwam w zadziwieniu nad klientkami, dla od 12.04.11, 23:30
                    > No właśnie - są wśród klientek specjalistki z welu dziedzin. Ktoś pomoże coś pr
                    > zetłumaczyć, ktoś naświetli niuanse prawne. Makijażystki, fotograficzki itp. rz
                    > ucą profesjonalną uwagę na temat zdjęć. Kontakt z takimi fachowcami i ich dobre
                    > rady zupełnie za darmo to skarb. A tymczasem przedstawiciel firmy się obraża..

                    Klientki przede wszystkim sa klientkami i to jest ich podstawowa specjalizacja - bo to im ma sie sklep podobac.
    • pinupgirl_dg Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 13:53
      Nie jestem na facebooku i chciałam zapytać, o co chodzi, bo sama, poza sporadycznymi przypadkami, z wbijaniem szpili się nie spotkałam. Poczytałam facebooka i rzeczywiście, wyszło to trochę nieładnie, ale na moje decyzje w sprawie zakupu raczej nie wpłynie, bo takie drobne złośliwości mnie nie interesują i omijam szerokim łukiem takie dyskusje.
      Dla mnie zarówno biubiu jak i effuniak są bezkonkurencyjne, kontakt z obiema firmami jest bardzo szybki i przyjemny, więc z mojej strony nie mam nic do zarzucenia. Ale podstawą, jeśli chodzi o informacje o firmie i o towarze, jest strona internetowa. Tutaj się zgadzam z facebookiem, że przydały by się większe zdjęcia, chociaż do modelek, ich min, fryzur, makijażu i opalenizny nic nie mam, moim zdaniem zdjęcia i modelki są ok, ale wolałabym większą rozdzielczość i może jakieś zdjęcia detali. I zgadzam się, że obie firmy powinny pomyśleć o dziale "Zapowiedzi", może z jakąś możliwością komentowania, jeśli ma być bardziej interaktywnie, bo przeglądanie facebooka i balkonetki w celu wyłapania takich informacji mnie bardzo zniechęca.


      Jeśli chodzi o dyskusję na Stanikomanii, to, o ile pamiętam, wątkiem przewodnim były "przymierzaczki". Osoba sprzedawcy ma dla mnie znaczenie, jeśli w jakimś sklepie zwraca się na mnie uwagę tylko po to, żeby sprawdzić, czy nie kradnę, tracę ochotę na zakupy ;), ale nie śledzę wypowiedzi sprzedawców i braffiterek na Lobby, facebooku i nie wiem jeszcze gdzie.
      • viv78 Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 18:03
        Moja koleżanka - zresztą stacjonarna sprzedawczyni bielizny bardziej w kontekście pończoch i rajstop - określała przymierzaczko-zwiedzaczki mianem "Apacze". Bo zapytane w czym można pomóc odpowiadają "a pacze tylko" :)
        • pinupgirl_dg Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 20:52
          Mój chłopak jest sprzedawcą (zupełnie inna branża) i też mi sprzedał to określenie ;).
          • bebe.lapin Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 22:57
            Czyli okreslenie jest wielobranzowe, bo moja mama tez go uzywa (ale tylko w domu, nie przy klientach czy obcych :p).
        • besame.mucho Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 23:08
          Jako Apacz, który nie przymierza, żeby później podkupić gdzie indziej, muszę prosić, żeby przypadkiem tych kategorii nie wrzucić do jednego worka ;). Jestem Apaczem, bo zwyczajnie nie lubię kiedy ktoś mi pomaga przeglądać rzeczy, wolę sobie na spokojnie sama pooglądać i zastanowić się czy coś chcę kupić. Na pytanie "Czy mogę pomóc?" twierdząco odpowiadam tylko wtedy kiedy przyszłam po konkretną rzecz i nie chcę tracić czasu na szukanie jej. We wszystkich innych przypadkach wolę sobie wcześniej sama spokojnie popaczeć ;)
          • 100krotna Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 23:21
            Podpisuję się rękami i nogami :)
            Ja sobie często 'apaczę', bo jeszcze nie wiem, czego konkretnie chcę, wiem tylko, że chcę sobie zrobić przyjemność ;) I w takim momencie sprzedawca "czego pani szuka?" jest mi zupełnie nie na rękę. Jak będę chciała rzeczy konkretnej, to sobie poszukam, a jak nie znajdę to zapytam. A może po drodze znajdę coś innego?
            • magdalaena1977 Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 07:39
              100krotna napisała:

              > Ja sobie często 'apaczę', bo jeszcze nie wiem, czego konkretnie chcę, wiem tylk
              > o, że chcę sobie zrobić przyjemność ;) I w takim momencie sprzedawca "czego pan
              > i szuka?" jest mi zupełnie nie na rękę.

              W dodatku często ta oferta pomocy jest pozorna, bo sprzedawca wcale nie zna asortymentu i jeśli powiem, że szukam bluzki do pracy w konkretnym rozmiarze, to staje obok mnie i zaczyna sprawdzać. Nie mówiąc o tym, że potrafi zaproponować strój balowy z cekinami.
              • kasica_k Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 14:29
                magdalaena1977 napisała:
                >
                > W dodatku często ta oferta pomocy jest pozorna, bo sprzedawca wcale nie zna aso
                > rtymentu i jeśli powiem, że szukam bluzki do pracy w konkretnym rozmiarze, to s
                > taje obok mnie i zaczyna sprawdzać. Nie mówiąc o tym, że potrafi zaproponować s
                > trój balowy z cekinami.

                O to, to. Niepotrzebna mi taka "pomoc", dlatego najczęściej za nią dziękuję i wolę się rozejrzeć sama, bo tym sposobem znajdę więcej rzeczy, które mi odpowiadają.

                Niestety 90% tych niechcianych "pomagaczy" jest do tego skakania dokoła klienta, czy tego chce czy nie, zmuszana przez szefostwo sklepu.

                Doceniam natomiast, jeśli sprzedawca dostrzeże, co już sama wybrałam i zaproponuje do przymierzenia rzecz podobną, której mogłam nie zauważyć. Ale jeśli to rzecz faktycznie podobna stylem i rozmiarem do mojego wyboru, a nie różowa koszulka zamiast czarnej i o dwa rozmiary za mała :)
            • turzyca Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 12:07
              > Ja sobie często 'apaczę', bo jeszcze nie wiem, czego konkretnie chcę, wiem tylk
              > o, że chcę sobie zrobić przyjemność ;)

              A ja w takich chwilach odpowiadam wlasnie w ten sposob: "a wie pan, chce sobie kupic cos milego, ale nie mam jeszcze zielonego pojecia co. Jak mi TO wpadnie w oko, to poprosze pana o pomoc, dobrze?" plus usmiech. Czasem po takim wstepie nastepuje "a moze chce pani naszego fioletowego pawia? Jest swietnej jakosci." i wtedy musze sie poupierac przy swoim, wybieranie pod presja odbiera mi polowe przyjemnosci ale czesciej raczej slysze "o, to prosze sie rozejrzec, a jakby pani miala jakies watpliwosci to chetnie pomoge."
            • indigo-rose Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 13:54
              Czasami pomoc sprzedawcy się przydaje ("Pomóc w czymś, czego pani szuka?" - "Koszuli." - "Może być taka? A jaki rozmiar podać?... Jak leży?" - "Za mała." - "Podam większą." etc.). Czasami pomoc sprzedawcy jest nachalna i irytująca ("Czego pani szuka?" - "Czarnego t-shirtu." - "W pani rozmiarze nie ma czarnych t-shirtów, ale podam pani do zmierzenia różowy." - "Nie, dziękuję, chciałam czarny." - "Ale jeszcze pani nie zmierzyła, a już pani mówi, że nie? Przyniosę, jest naprawdę ładny... Prawda, że ładny?" - "Owszem, ładny, ale ja nie lubię różowego i wolałabym też bez tych świecidełek." - "Ale proszę pani, to jest teraz modne! I klientkom się podoba! Dużo kobiet wybiera ten t-shirt właśnie dlatego, że ma diamenciki." - "...") W zasadzie to pomoc sprzedawcy przydaje mi się najbardziej wtedy, kiedy mam mało czasu na znalezienie bardzo konkretnej rzeczy, albo wtedy, kiedy coś mierzę i okazuje się, że potrzebuję inny rozmiar albo krój. Jeśli wiem tylko, że potrzebny mi ciepły sweter, to wolę po wstępnym zlokalizowaniu półki ze swetrami przejrzeć je sama i wybrać według własnego gustu.
              • edhelwen Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 23:19
                "Czasami pomoc sprzedawcy jest nachalna i irytująca ("Czego pani szuka?" - "Czarnego t-shirtu." - "W pani rozmiarze nie ma czarnych t-shirtów, ale podam pani do zmierzenia różowy." - "Nie, dziękuję, chciałam czarny." -"

                yyych, też tego nie cierpię :/ ostatnio spotkało mnie to 2 razy w tej samej drogerii (ta sama sprzedawczyni) - szukałam konkretnego produktu, raz zaproponowała podobny, w podobnej cenie, w promocji, niby ok. ale w Biedronce akurat wtedy było to samo jeszcze taniej ;) i chciałam czego innego. Za drugim razem też szukałam czegoś konkretnego, zaproponowała podobny produkt, ale ok. 2,5 razy droższy :/ Pierwsza sytuacja - w sumie ok, druga, no sorry, ale różnica w cenie za duża.
                Ja rozumiem, jeśli proponuje się coś podobnego, analogicznego, podobna kategoria cenowa. Ale coś sporo droższego lub całkowicie z innej parafii (ten różowy t-shirt ;) ) to dla mnie przesada.
            • edhelwen Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 23:09
              wszystko fajnie, tylko jeśli założenia kierownictwa są takie, że sprzedawca MUSI podchodzić do klienta i pytać w czym pomóc, to niestety inaczej się nie da :/
              Jeśli chodzi o obeznanie w asortymencie - to tylko pozornie proste ;) W sklepie mam np. 100-200 modeli, jako osoba pracująca na pół etatu mniej więcej co tydzień przychodzę po zmianie ekspozycji/dosyłce nowych modeli i prawie co tydzień muszę się na nowo uczyć asortymentu i jego rozmieszczenia. Pewnie po jakiś 4-5 miesiącach miałabym to opanowane. Klienta to nie musi obchodzić, niestety.
              • besame.mucho Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 00:01
                Edhelwen, ale wydaje mi się że my, zwolenniczki samodzielnego oglądania, nie oburzamy się na to, że ktoś w ogóle śmie do nas podejść ;). Doskonale rozumiem, że w wielu sklepach jest taki obowiązek. Poza tym kiedy rzeczywiście szukam czegoś konkretnego, to jest to fajne, bo pomoc się przydaje, a jak sklep jest duży, to nie muszę sama ganiać i szukać ekspedientki. Jak ktoś mnie pyta czy mi w czymś pomóc to nie strzelam oczami w sufit i się nie wkurzam, tylko grzecznie dziękuję i mówię, że sama się porozglądam. Chodzi mi tylko o to, żeby podkreślić, że takiego "dziękuję, tylko oglądam" nie trzeba od razu interpretować jako "przyszłam sobie popatrzeć, żeby później podkupić taniej w internecie" :)
                • felisdomestica Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 01:45
                  tak wogle to pytanie "w czym mogę pomóc" to znowu kalka z angielskiego :-). Za moich czasów dobrze wychowany subiekt pytał czym może słuzyć :-).
                  Ach te szkolenia...:-).
                • kocio-kocio Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 08:25
                  besame.mucho napisała:

                  > Chodzi mi tylko o to, żeby podkreślić,
                  > że takiego "dziękuję, tylko oglądam" nie trzeba od razu interpretować jako "prz
                  > yszłam sobie popatrzeć, żeby później podkupić taniej w internecie" :)

                  Tylko, że to nie wygląda jak "dziękuję tylko oglądam".
                  Widziałam kilka dni temu w stanikowym sklepie dziewczynę, która spędziła w przymierzalni tyle samo czasu co ja, czyli ok. 40 minut, mierząc gigantyczną stertę kostiumów kąpielowych, po czym wyszła z dwoma, poprosiła o spisanie nazw i rozmiarów, z rozbrajającym uśmiechem dodając, że sprawdzi, gdzie w sieci da się je kupić najtaniej.
                  Co to znaczy dla sklepu i sprzedawcy? 40 minut zablokowanej przymierzalni podczas, gdy inna klientka czekała na nią, 40 minut czasu bra-fiterki, która doradzała, donosiła i takie tam, dodatkowe X czasu, który ta sama bra-fiterka musiała poświęcić na odłożenie towaru na miejsce. I żadnego "odszkodowania". I to nie z powodu, że w sklepie nie było nic pasującego, tylko dlatego, że "klientka" przyszła z założeniem, że nic nie kupi, tylko poprzymierza.
                  Różnica między tą panią, a klasycznym "apaczem", który wszedł, bo pada, albo bo chciał się zorientować i tylko sobie przerzuca wieszaki, jest chyba widoczna gołym okiem.
                  • besame.mucho Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 09:36
                    Jasne że jest! Absolutnie nie chcę takich zachowań bronić, wiele razy pisałam na Lobby że uważam je za paskudne, i nie zmieniłam zdania :).
                  • edhelwen "Apacze" też nie są nieszkodliwi :( 14.04.11, 13:24
                    Na pewno większość sobie z tego nie zdaje sprawy, ale w niektórych sklepach są czujniki liczące wejścia i wyjścia klientów ze sklepu :/ Potem się to przelicza na ilość dokonanych zakupów, ewentualnie jeszcze ile przypada na każdego kasjera... Oczywiście bezduszny wskaźnik nie bierze poprawki na "apaczów", 4 osobowe rodziny w weeken, matki wybiegające za dzieckiem ze sklepu i wracające z powrotem (albo odwrotnie), osoby które uparcie wchodzą i pytają którędy do WC ;) A to wg kierownictwa "oczywiście" wina sprzedawców, że mało osób kupuje, a przecież tak dużo wchodzi.
                    A potem klientki się dziwią czemu obsługa zabija wzrokiem :DDD (choć oczywiście nie powinna ;) )
                    • akj77 Re: "Apacze" też nie są nieszkodliwi :( 14.04.11, 13:53
                      No nie wiem. Słyszałaś o zakupach impulsowych? Jeśli do sklepu powinnam wchodzić tylko wtedy, kiedy mam zamiar coś kupić, to nic nie kupię impulsowo :)
                    • indigo-rose Re: "Apacze" też nie są nieszkodliwi :( 14.04.11, 18:03
                      No przykro mi, ale jeśli wchodzę do sklepu i nie ma tam tego, co mi potrzebne, to najmilsza obsługa nie sprawi, że cokolwiek kupię. Wiem, że w tym momencie ucierpią sprzedawcy, ale wolę nie kupić niczego niż byle co. W ogóle właściciel wyżywający się na sprzedawcach za to, że sam sprowadził mało chodliwy towar do sklepu, to paranoja.
                    • kotwtrampkach Re: "Apacze" też nie są nieszkodliwi :( 15.04.11, 15:44
                      ups, dla mnie to idiotyczne. ja lubię wejść i pooglądać rzeczy w sklepie. Lubię wiedzieć jaki towar jest w lubianej przeze mnie sieciówce czy w sklepie, który mijam w drodze do domu. Czasem decyzja o zakupie dojrzewa u mnie dzień, czasem miesiąc, czasem wcale. Czasem nie ma nic godnego uwagi, czasem nie ma koloru/rozmiaru. A czasem wracam po rzecz, która wcześniej do głowy by mi nie przyszła, ale zapragnęłam i wiedziałam, gdzie ją dostanę.
                      Ale tam, gdzie sprzedawca w absolutnej ciszy łypie na mnie okiem i łowi każdy mój ruch żeby o coś zapytać - raczej nie wchodzę drugi raz.

                      Ciekawe, kiedy w sklepach internetowych lub na all będzie się pojawiał login/adres IP żeby było wiadomo kto oglądał ;-) :-) Dla mnei to idiotyczne.. Dawniej, kiedy oglądałam jakąś rzecz sprzedawcy namawiali do przymierzania "bo za to się nie płaci!" - teraz strach wejść do sklepu ;-)
                      • edhelwen Re: "Apacze" też nie są nieszkodliwi :( 17.04.11, 00:18
                        kotwtrampkach -----> może nie sprzedawcy na Allegro, ale system Allegro "obserwuje" to co oglądasz, ewentualnie w jakich kategoriach wystawiasz :/ i potem zarzucają mnie spamem.
                        Wiesz, dla mnie to też jest idiotyczne :/ Czemu sprzedawca ma być rozliczany z tego, że ludzie po prostu LUBIĄ oglądać :/
              • magdalaena1977 Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 00:25
                edhelwen napisała:

                > wszystko fajnie, tylko jeśli założenia kierownictwa są takie, że sprzedawca MUS
                > I podchodzić do klienta i pytać w czym pomóc, to niestety inaczej się nie da :/
                Ale dlaczego?
                Jeśli sprzedawca nie zna dobrze asortymentu i nie jest w stanie realnie pomóc w zakupach, to czemu ma zaczepiać klienta?
                • madzioreck Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 00:30
                  > Ale dlaczego?
                  > Jeśli sprzedawca nie zna dobrze asortymentu i nie jest w stanie realnie pomóc w
                  > zakupach, to czemu ma zaczepiać klienta?

                  Madzia, ale co to znaczy, że nie zna dokładnie asortymentu? Masz na myśli, że nie wie, jaki jest towar w ogóle, nie ma bladego pojęcia, czy sklep ma czarne T-szirty czy że nie wie, czy w danej chwili z tego a z tego jest taki a taki rozmiar? Bo ja, szczerze mówiąc, w małym sklepie stanikowym też często nie wiem, bez rzutu okiem w spis, czy akurat mam dany rozmiar...
                  • madzioreck Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 00:32
                    > iar? Bo ja, szczerze mówiąc, w małym sklepie stanikowym też często nie wiem, be
                    > z rzutu okiem w spis, czy akurat mam dany rozmiar...

                    z danego modelu oczywiscie, nie dokończyłam, bo tak w ogóle to wiem ;)
                • roza_am Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 00:38
                  To pytanie do kierownictwa, które ma taką wizję, a nie do pracownika. Edhelwen przedstawiała sytuację z pktu widzenia pracownika.
                • edhelwen Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 00:40
                  dla mnie sytuacja, że sprzedawca w ogóle nie zna asortymentu, jest naganna ;) Założenia kierownictwa na pewno są takie, że jeśli sprzedawca MUSI pytać klienta, to MUSI też znać asortyment, przynajmniej na pewnym poziomie. Trudno wiedzieć jest wszystko, jeśli na sklepie ma się 2tys. sztuk towaru ;) Nie wyobrażam sobie założenia, że sprzedawca ma się pytać w czym pomóc klientowi, a jest to pytanie całkowicie bez pokrycia. Podobno nie należy nigdy mówić "nie wiem" :)
                  • magdalaena1977 Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 14.04.11, 17:56
                    edhelwen napisała:

                    > Założenia kierownictwa na pewno są takie, że jeśli sprzedawca MUSI pytać
                    > klienta, to MUSI też znać asortyment, przynajmniej na pewnym poziomie.
                    Pytanie było trochę retoryczne, bo mnie taka natrętna obsługa ("szukam bluzki rozmiar 50 do pracy" "a może pani przymierzy tę rozciągliwą eSkę z cekinami ?") zwyczajnie zniechęca do zakupów i zastanawiam się dlaczego właścicielowi miałoby na tym zależeć.
                    Jak jeszcze wchodziłam w Jacqueline Riu, to kiedyś podczas jednej wizyty panie CZTERY RAZY pytały, czy w czymś mi nie pomóc. Za pierwszym razem powiedziałam "nie, dziękuję", za czwartym wydarłam się na panią, rzuciłam ciuchami i wyszłam ze sklepu. Byłam tam w dniu powszednim przed południem, bo lubię SPOKOJNIE pooglądać i pomierzyć.
                    Tam zresztą była taka wyjątkowo obrzydliwa obsługa, która nie potrafiła znaleźć nic, co było mi potrzebne.
      • 100krotna Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 23:03
        > Jeśli chodzi o dyskusję na Stanikomanii, to, o ile pamiętam, wątkiem przewodnim
        > były "przymierzaczki". Osoba sprzedawcy ma dla mnie znaczenie, jeśli w jakimś
        > sklepie zwraca się na mnie uwagę tylko po to, żeby sprawdzić, czy nie kradnę,
        > tracę ochotę na zakupy ;)

        Niestety, przypadków, kiedy klient kradnie jest więcej, niż nam się wydaje (sama miałam okazję przekonać się naocznie, kilka razy w ciągu ostatnich tygodni) - więc sprzedawcy chcąc-niechcąc muszą pilnować :(
    • turzyca Perfumyczekoladowe 12.04.11, 20:17
      Jesli chodzi o forme ten post jest ponizej zasad, wiec za 20 minut bede ciela.
      Ale zachecam Cie do napisania swojego zdania jeszcze raz, w bardziej uprzejmy sposob, bo szkoda, zeby forma uniemozliwila odbior tresci.
    • ciociazlarada Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacji 12.04.11, 20:53
      Do napisania tego postu skłonił mnie post w tym wątku na temat Effuniak i jej wypowiedzi.
      Trochę już minęło czasu odkąd jestem na Lobby, kupiłam sporo rzeczy od probiuściastych firm i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że najważniejsza dla mnie rzecz to producent/sprzedawca/przedstawiciel, który słucha, wyciąga wnioski i wprowadza je w życie.
      Niektóre wypowiedzi Effuniak mogą być kontrowersyjne, owszem, ale daję jej 10/10 za słuchanie "głosu ludu". Wszystko, co nie jest fizycznie niemożliwe, prędzej czy później staje się. Chcę PayPal, mam PayPal, chce lepszą jakość, mam lepszą jakość, chcę porządniejsze ramiączka, mam porządniejsze ramiączka, chce inną konstrukcję, mam inną konstrukcję. Obwody, na które narzekałam swego czasu (że słabo pracują), też się poprawiły.

      Chciałabym np. wypróbować staniki Comeximu, o którym Lobbystki piszą bardzo dobrze - co z tego, skoro w większości polskich sklepów nie można się doprosić tabelek z cenami przesyłek zagranicznych (rozumiem, gdybym mieszkała w Republice Zielonego Przylądka, może to być wyzwanie nie do przeskoczenia) oraz płatności kartą.
      Podobnie jest z akcjami testowymi: firma X testuje produkty, a potem sprzedaje staniki, które ciągle mają wiele błędów konstrukcyjnych. Po dialogach z przedstawicielami/pośrednikami firm brytyjskich na Stanikomanii jestem, delikatnie mówiąc, rozczarowana.
      • sylwiastka Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 21:03
        ciociazlarada napisała:

        > Trochę już minęło czasu odkąd jestem na Lobby, kupiłam sporo rzeczy od probiuśc
        > iastych firm i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że najważniejsza dla mnie r
        > zecz to producent/sprzedawca/przedstawiciel, który słucha, wyciąga wnioski i wp
        > rowadza je w życie.
        > Niektóre wypowiedzi Effuniak mogą być kontrowersyjne, owszem, ale daję jej 10/1
        > 0 za słuchanie "głosu ludu". Wszystko, co nie jest fizycznie niemożliwe, prędze
        > j czy później staje się. Chcę PayPal, mam PayPal, chce lepszą jakość, mam lepsz
        > ą jakość, chcę porządniejsze ramiączka, mam porządniejsze ramiączka, chce inną
        > konstrukcję, mam inną konstrukcję. Obwody, na które narzekałam swego czasu (że
        > słabo pracują), też się poprawiły.

        Myślę, że to konsumentki to wszystko doceniają i zauważają. Fakt często chwalić jest jakoś trudniej, niż narzekać (a to wielka szkoda). Natomiast mnie niepokoi, że te pozytywne zmiany mogą być zostać przysłonięte przez negatywne w przekazie i odbiorze wypowiedzi producentki.
        Dla wielu osób (w tym dla mnie) efekt jest bardzo ważny, ale forma także. W tym przypadku działa zniechęcająco.

        > Po dialogach z przedstawicielami/pośrednikami firm brytyjskich na Stanikomanii jestem, >delikatnie mówiąc, rozczarowana.

        Ja także, dlatego założyłam ten wątek. Bo moje rozczarowanie działa negatywnie na motywację do zakupu. Chcę dać sygnał, że w taki sposób można tracić klientów.
        • amused.to.death Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 21:11
          > Myślę, że to konsumentki to wszystko doceniają i zauważają. Fakt często chwalić
          > jest jakoś trudniej, niż narzekać (a to wielka szkoda). Natomiast mnie niepoko
          > i, że te pozytywne zmiany mogą być zostać przysłonięte przez negatywne w przeka
          > zie i odbiorze wypowiedzi producentki.

          Tak niestety jest.
          Ja np. pamiętam to, że Effuniak napisała, że im się nie chce chodzić na pocztę i dlatego przesyłki takie drogie. I również to, że nie uzyskałam odpowiedzi na pytania dotyczące rozmiaru.
          Biorąc pod uwagę fakt, że rozmiary, które zamówiłam (identyczne), wcale identyczne nie były, potraktowanie mnie przez sklep i ceny przesyłki zdążyłam zniechęcić już kilka osób (zachęcając do kupna gdzie indziej).
          Z drugiej strony - do Biubiu przekonałam już kilka osób, a i ja na pewno wrócę - a to wszystko właśnie dzięki radom jakie dostałam od Kingi - więcej niż się spodziewałam.

          Ja myślę, że takich miejsc będzie coraz więcej i może wtedy niektórzy zastanowią się nad tym co piszą jako firma.
          Linkowane rozmowy pod zdjęciami... żal komentować.
          • akj77 Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 21:43
            > Ja np. pamiętam to, że Effuniak napisała, że im się nie chce chodzić na pocztę
            > i dlatego przesyłki takie drogie.

            A ja zapamiętałam to inaczej: nie że im się nie chce, tylko się nie opłaca. Zasadnicza różnica. Ludzie często pamiętają to, co chcą.
            Ale nie będę grzebać w starych wątkach, żeby to udowodnić :-)
            • pinupgirl_dg Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 21:54
              Też to tak zapamiętałam. W obecnej chwili wiele sklepów nie oferuje przesyłek pocztowych, albo ustala zaporowe ceny, ewentualnie robi wysyłki np. raz czy dwa razy w tygodniu, żeby pracownik nie musiał iść na pocztę z jedną paczką.
            • amused.to.death Aż sobie odszukałam 12.04.11, 23:09
              i już się nie dziwie twojej interpretacji.
              Aczkolwiek nie bardzo mogę zrozumieć, że przedkładasz wygodę jednego sprzedawcy nad wygodę iluś tam osób kupujących.

              cytat:

              Re: Cena przesyłek
              akj77 12.02.11, 18:13 Odpowiedz
              Ja osobiście podejrzewam, że ceny podniosła firma kurierska, a przesyłka pocztowa jest droższa po to, żeby jak najwięcej osób wybierało jednak kuriera, bo wtedy można utrzymać stosunkowo niskie ceny przesyłek (jak ostatnio wysyłałam małą kopertę z dokumentami kurierem z jednej dużej instytucji do drugiej - czyli też pewnie mają jakieś umowy - kosztowało to 30 zł).

              Re: Cena przesyłek
              effuniak 13.02.11, 09:26 Odpowiedz
              Akj77 - właśnie tak , trafiłaś w samo sedno
              Ponadto kurier odbiera paczki w siedzibie firmy a na pocztę moja pracownica musi pójść, odstać w kolejce, znosić humory pań w okienku i stracić ze dwie - trzy godziny(zależy od ilości przesyłek i nastawienia pani w okienku) w czasie dnie pracy na te upojna czynność kosztem innych obowiązków

              Domyślam się, że dla sklepu jest wygodniej gdybym ja się zwolniła danego dnia z pracy i czekała na kuriera (który u mnie bywa w godzinach 9-14 - nie wiem jak wy, ale ja wtedy pracuję) lub wybrała się pod Poznań do siedziby firmy kurierskiej. Albo ścigała kuriera przez pół miasta. Żeby odebrać jedną paczkę.
              A wszystko to po to, żeby jakaś biedna panie nie musiała ODSTAWAĆ w kolejce czy ZNOSIĆ humorów pań z okienka.
              Naprawdę rozumiem, że z punktu widzenia sklepu lepsze jest to, żebym ja straciła kilka godzin na odbiór jednej paczki niż oni mieliby stracić 2 godziny na wysłanie kilkunastu paczek.

              Nadal jednak będę się dziwić, że chcąc coś wymienić za wysyłkę z Łodzi muszę zapłacić 17 zł, a za wymianę i wysyłkę z Anglii 8 złotych, jak to było ostatnio.

              Mówi się, że zadowolony klient podzieli się odczuciami z 3 osobami, a niezadowolony z 10.
              Bardzo prawdziwe.
              • akj77 Re: Aż sobie odszukałam 12.04.11, 23:31
                amused.to.death napisała:

                > i już się nie dziwie twojej interpretacji.
                > Aczkolwiek nie bardzo mogę zrozumieć, że przedkładasz wygodę jednego sprzedawcy
                > nad wygodę iluś tam osób kupujących.

                Ja niczego nie przedkładam. W ogóle nie dyskutuję z modelem biznesowym, który w tym przypadku jest taki, że właścicielce firmy nie opłaca się poświęcać kilku godzin pracy podwładnej, żeby obsługiwać pocztę po kosztach znaczków. Nie moja firma, nie mój biznes, nie ja to mam przemyślane i wyliczone, ja mogę kupić albo nie. A effuniaki można zresztą kupić wysyłkowo w paru innych miejscach.
                • amused.to.death Re: Aż sobie odszukałam 13.04.11, 00:17
                  Ale ja nie dyskutuję o modelu biznesowym tylko o wizerunku firmy, na który składają się również wypowiedzi właściciela.
                  • akj77 Re: Aż sobie odszukałam 13.04.11, 19:48
                    amused.to.death napisała:

                    > Ale ja nie dyskutuję o modelu biznesowym tylko o wizerunku firmy, na który skła
                    > dają się również wypowiedzi właściciela.

                    No więc dla mnie wyjaśnienie, że jeden rodzaj przesyłek się opłaca, a inny nie, nie wpływa negatywnie na wizerunek firmy. Wpływa co najwyżej na decyzję o zakupie w sytuacji, kiedy przesyłka jest droga. Ale nie na postrzeganie producenta ani produktu.
                    • amused.to.death Re: Aż sobie odszukałam 13.04.11, 21:55
                      No a dla mnie SPOSÓB w jaki właściciel się wypowiada wpływa na wizerunek firmy.
                      Zresztą Turzyca doskonale to poniżej wyjaśniła.
                • turzyca Re: Aż sobie odszukałam 13.04.11, 01:31
                  Tylko po kiego grzyba pisac to klientkom?

                  Doprawdy czy tak trudno stworzyc mniej wiecej taki tekst: "w ciagu ostatnich miesiecy mialysmy liczne skargi na terminowosc dostaw. Dotyczylo to tylko dostaw realizowanych przez PP. Poniewaz rozmowy z PP nie daly efektu podjelismy decyzje o rezygnacji z jej uslug. Zdajemy sobie sprawe z tego, ze dla czesci klientek jest to mniej poreczne rozwiazanie, ale nie chcemy ich narazac na problemy wynikajace z kiepskiej jakosci uslug PP."?

                  Efekt rzeczowy jest taki sam - komunikujemy, ze od tej pory bedziemy wyslac tylko kurierem, ale mamy tez explicite wyrazona troske o komfort klienta. Pewnie pare osob zgrzytnie zebami, ze jest to zaglaskiwanie kota na smierc, ale robi lepsze wrazenie niz "nie bedziemy wysylac, bo na poczcie czas sie traci"

                  PS I bedzie to w zasadzie prawda, nawet jesli skarg bylo trzy, a rozmowy z PP brzmialy "pani, nie daloby sie zrobic czegos, zeby te paczki dochodzily szybciej" "a co ja pani moge zrobic, patykiem popchac?".
        • ciociazlarada Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 21:32
          Powiem Ci, Sylwiastko, że ja osobiście wolę, naprawdę 300 razy bardziej wolę, "negatywne" w odbiorze wypowiedzi (choć rozumiem w stu procentach o co Ci chodzi), niż jawne lekceważenie ("poprawimy", "każdą sugestię bierzemy pod uwagę" i tym podobne spychotechniki), niedotrzymywanie terminów ("będzie w przyszłym tygodniu", "wyślemy natychmiast..."), czy po prostu nieprawdę ("ceny naszej bielizny w UK i Polsce są bardzo zbliżone"). To by było na tyle popularnych przykładów:)
          A co do Effuniak, to przy zakupach, w sytuacji klient-sprzedawca, nigdy nie usłyszałam nic "negatywnego". Pełen profesjonalizm.
          • sylwiastka Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 22:00
            ciociazlarada napisała:

            > Powiem Ci, Sylwiastko, że ja osobiście wolę, naprawdę 300 razy bardziej wolę, "
            > negatywne" w odbiorze wypowiedzi (choć rozumiem w stu procentach o co Ci chodzi
            > ), niż jawne lekceważenie ("poprawimy", "każdą sugestię bierzemy pod uwagę" i t
            > ym podobne spychotechniki), niedotrzymywanie terminów ("będzie w przyszłym tygo
            > dniu", "wyślemy natychmiast..."), czy po prostu nieprawdę ("ceny naszej bielizn
            > y w UK i Polsce są bardzo zbliżone"). To by było na tyle popularnych przykładów
            > :)

            To o to też pytałam. I tak samo jak Ty traktuję to jako brak profesjonalizmu, niesłowność, w dodatku prostu takiemu sprzedawcy dziękuję za współpracę. Generalnie "słowność" to słabostka rodzimego rynku (w moim odczuciu) i często obietnice są zamiatane pod dywan, co jest lekceważeniem klienta.

            > A co do Effuniak, to przy zakupach, w sytuacji klient-sprzedawca, nigdy nie usł
            > yszałam nic "negatywnego". Pełen profesjonalizm.

            To najważniejsze! Jednak ja po prostu jestem zniechęcona do próby bycia klientem, tego profesjonalizmu i kultury oczekuję też nie tylko w osobistych e-mailach, ale także w publicznych wypowiedziach.
            • moniach_1 Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 23:33
              Genera
              > lnie "słowność" to słabostka rodzimego rynku (w moim odczuciu) i często obietni
              > ce są zamiatane pod dywan, co jest lekceważeniem klienta.
              >

              Wydaje mi się, że aluzje w poście powyżej twojego dotyczyły raczej rynku brytyjskiego (obiecywane co kolekcję poprawek w G+, takie same ceny w UK i u nas). Mam wrażenie, że większość polskich marek (poza Effuniakiem, Avocado) po prostu się z nami zbyt wiele nie kontaktuje, więc i siłą rzeczy nie obiecuje.
              • ciociazlarada Dotyczyły obu 13.04.11, 08:32
                przynajmniej w poście, w którym owe aluzje zawarłam:) I tak, podobnie jak Sylwiastka, mam poczucie że "słowność inaczej" to dość charakterystyczna cecha naszego rynku, a może ja po prostu nie miałam szczęścia (oczekiwanie na przesyłki ponad 2 miesiące, nagminne obsuwy - nie będę pisać gdzie, bo sklep i producenta lubię:)) Jeśli chodzi o szumne akcje testowania, z których nic nie wynika to grzesznicy są i u nas, i "tam".
                • roza_am Re: Dotyczyły obu 13.04.11, 13:43
                  (oczekiwanie na przesyłki po
                  > nad 2 miesiące, nagminne obsuwy - nie będę pisać gdzie, bo sklep i producenta l
                  > ubię:))


                  Ciociu, :)))))
                  • ciociazlarada Re: Dotyczyły obu 13.04.11, 19:28
                    No co:))
          • turzyca Re: Podstawowa dla mnie sprawa: efekty komunikacj 12.04.11, 22:00
            > yszałam nic "negatywnego". Pełen profesjonalizm

            A ja sie zastanawiam, czy nalezy w tym watku pisac tylko o swoich odczuciach i doswiadczeniach, czy tez o doswiadczeniach innych? Bo ja u Ewy bywalam i Ewa byla, jak to Ewa w kontakcie osobistym, bardzo, bardzo mila. Stanik wysylkowo kupilam jeden, wieki temu, korespondencja byla standardowa. A potem nic nie kupowalam, bo przy niestabilnosci rozmiarowej (mierzylam wtedy akurat staniki z zamowienia zbiorczego) to bylaby zabawa w odsylanie.
            A potem nastapil dosc dlugi okres, kiedy Ewa zamilkla w stosunku do naszych niemieckich kolezanek. Ja wiem, ze miala powazne problemy na glowie, ale mozna bylo przynajmniej klientki powiadomic za pomoca jednego jedynego maila z gotowej formatki, ze ma katastrof i bardzo jej przykro, ale do daty xx.xx.xxxx nie jest w stanie oferowac swoich uslug. Takie oswiadczenie jest naprawde latwiej przelknac niz sytuacje gdy piszesz do firmy, ktora ma Twoja kase, maile, a firma nie odpowiada Ci nawet polslowkiem.
            I jest mi w takiej sytuacji niezrecznie. Bo lubie Ewe jako czlowieka. I uwazam, ze jest swietna konstruktorka bielizny. Ale nie musi byc swietnym piarowcem i menedzerem i od tego powinna miec kogos, kto wie, jak takie rzeczy sie robi.
    • akj77 argh, przeczytałam te dyskusje na facebooku 12.04.11, 21:59
      ...pod zdjęciami i jestem zniesmaczona :-/ przykro mi to stwierdzić.
      Czy takie rzeczy wpływają na mój odbiór marek? Powiem tak. Jeśli daną markę znam od dawna, mam dobre doświadczenia z jej produktami i świetny kontakt ze sprzedawcą i producentem, a tak jest w przypadku dwóch dobrze na Lobby znanych firm (a co, ja też nie będę rzucać nazwami!), to nie, bo wiem z doświadczenia, że to nie ma znaczenia dla jakości produktu i obsługi. Ale gdyby to była nowa, nieznana mi marka? Gdybym była nowa na Lobby? Oj nie wiem.

      Zawsze znajdą się niezadowolone osoby, PR polega jednak na tym, żeby nie dać się prowokować.
      • kotwtrampkach Re: argh, przeczytałam te dyskusje na facebooku 15.04.11, 16:02
        akj77, przeczytałam to, co napisałaś i uświadomiłam sobie, że tak - wypowiedzi właściciela sklepu/producenta/sprzedającego mają wpływ na moją decyzję o zakupie. Kiedy nie znam produktu/człowieka jeszcze bardziej. Kiedy czytam teksty Ewy, to czasem mi żal, że nie moze się powstrzymać z odpowiedzią i sobie grabi.. Momentami też mam ochotę napisać coś szczerze i bez ogródek, a potem sobie przypominam, ze to sieć, ze to tylko tekst (i np.nie widać mojego uśmiechu), ze to publiczne forum i ktoś to moze przeczytać jeszcze..


        > ...pod zdjęciami i jestem zniesmaczona :-/ przykro mi to stwierdzić.
        > Czy takie rzeczy wpływają na mój odbiór marek? Powiem tak. Jeśli daną markę zna
        > m od dawna, mam dobre doświadczenia z jej produktami i świetny kontakt ze sprze
        > dawcą i producentem, a tak jest w przypadku dwóch dobrze na Lobby znanych firm
        > (a co, ja też nie będę rzucać nazwami!), to nie, bo wiem z doświadczenia, że to
        > nie ma znaczenia dla jakości produktu i obsługi. Ale gdyby to była nowa, niezn
        > ana mi marka? Gdybym była nowa na Lobby? Oj nie wiem.
        >
        > Zawsze znajdą się niezadowolone osoby, PR polega jednak na tym, żeby nie dać si
        > ę prowokować.
        >
        • kryklu Re: argh, przeczytałam te dyskusje na facebooku 16.04.11, 17:27
          kotwtrampkach napisała:
          Kiedy czytam teksty Ewy,
          > to czasem mi żal, że nie moze się powstrzymać z odpowiedzią i sobie grabi..

          Też mi smutno w takich chwilach. Nie wpływa to nijak na moje decyzję zakupowe, za bardzo lubię Ewę i żyć bez effuniaków nie mogę, więc tym bardziej żal...

          Natomiast profesjonalizm Kingi w kwestii kontaktów z klientkami jest bezdyskusyjny.
    • urkye Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 22:01
      Dla mnie kontakt sprzedawca (przedstawiciel firmy) / klient jest szalenie istotna. Bardzo często to właśnie na tej podstawie wyrabiam sobie ostateczne zdanie o firmie. Niestety (a może i stety?),wypowiedzi poniżej pewnego poziomu skutecznie zniechęcają mnie do zakupów. Zasada ta działa też w drugą stronę - mogę nie odczuwać potrzeby robienia zakupów w danym miejscu (drogo, niewygodna forma płatności/przesyłki itp.), ale sama atmosfera, jaką tworzą pracownicy danego sklepu, czy też świetne zdjęcia modelek i produktów (w moim odczuciu Bravissimo jest pod tym względem najlepsze - ich zdjęcia są genialne - ich modelki są roześmiane, pełne optymizmu; aż ma się ochotę poczuć choć część tej atmosfery kupując coś od nich) potrafi mnie zachęcić do zrobienia zakupów;) Moim zdaniem przedstawiciele firm powinni się trzy razy zastanowić, zanim coś napiszą na ogólnodostępnych forach, blogach, portalach społecznościowych itp.
      Komentarze kierowane bezpośrednio pod adresem klientek są niedopuszczalne i niesmaczne. Publiczne ubliżanie klientkom robi więcej szkody, niż świetne promocje i genialne produkty razem wzięte. Jedno zdanie potrafi skutecznie popsuć wizerunek firmy. Wszelkie przepychanki i szpileczki skutecznie niszczą wizerunek firmy i warto, by właściciele i przedstawiciele firm mieli tego świadomość, zanim napiszą coś, czego mogą potem żałować.
    • slotna Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 22:25
      Dla mnie maja znaczenie. Nie chce mi sie kupowac od nielubianych osob (po prostu - to chyba normalne?) i nie moge ich polecac - bo wtedy odpowiedzialnosc za ich ewentualne nieprzyjemne zachowanie wobec nowych klientek spadnie czesciowo na mnie.
      • slotna Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 12.04.11, 22:46
        > Dla mnie maja znaczenie. Nie chce mi sie kupowac od nielubianych osob

        Powinnam byla oczywiscie napisac "nielubianych firm", ale ze w kontekscie lobby mowimy jednak raczej o konkretnych osobach, owe firmy reprezentujacych, tak mi sie wystukalo.
    • mefistofelia Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 01:45
      Muszę przyznać, że od początku sytuacja, w której producent prywatnie dyskutuje ze swoimi klientkami na ogólnym forum wydawała mi się trochę niezręczna. Stały kontakt z klientkami i dostosowywanie produktów do ich potrzeb to rzecz naprawdę godna podziwu i warta naśladowania. Jednak w pewnych sytuacjach przydałoby się trochę dystansu, który w prywatnej dyskusji jest często trudny do osiągnięcia. Niestety czasem należałoby po prostu odstawić emocje na bok i pewne myśli przemilczeć, nawet jeśli aż cisną się na klawiaturę.
      Każdy ma prawo do własnego zdania i do wypowiedzenia go na forum publicznym o ile nie zamierza tego robić w chamski sposób. Jak producentka na takie uwagi reaguje emocjonalnie i ironizuje na ich temat na forum publicznym to niestety nie wypada profesjonalnie.
      Chyba, że chce doprowadzić do sytuacji, w której klientki będą się bały mówić co myślą byle jej nie urazić.
      Ale czy to aby na pewno tak ma wyglądać?

      Nie rozumiem dlaczego komentowanie modelek jakiejkolwiek firmy miałoby być niestosowne.
      Wyobraźcie sobie co by się tutaj działo gdyby każda firma, której modelki i obróbkę zdjęć krytykowałyśmy (Kostar, Konrad, Samanta i wiele innych) odpowiadała na naszą krytykę pretensjami i sarkazmem.
      Niestety te firmy, których konstrukcje i zakresy rozmiarów są lata świetlne za Effuniakiem w tym wypadku wypadają profesjonalniej (nawet jeśli powodem braku reakcji jest po prostu to, że nie obchodzi ich nasze zdanie).

      Aha, i rozróżniam nieformalną przepełnioną emocjami reakcję na krytykę od rzeczowego sprostowania. Przecież można napisać klientkom krytykującym obróbkę graficzną zdjęć i pozy modelek co rzeczywiście zostało poprawione i dlaczego modelki zostały upozowane tak a nie inaczej, bez wycieczek osobistych, prawda?

      Jeśli chodzi o moje decyzje zakupowe mogłabym kupić stanik od firmy, której kontakt z klientem jest nie do końca profesjonalny. To za mało żeby mnie zniechęcić (zwłaszcza jeśli produkty nie mają sobie równych). Wystarczyłoby natomiast gdyby się okazało np. że firma wyzyskuje swoich pracowników. Wtedy już bym się wahała. Albo gdybym wiedziała skądinąd, że kontakt z daną firmą/sklepem jest utrudniony i dochodzi na tym polu do nieporozumień (choćby problemy ze zwrotami, reklamacją). Na pewno natomiast nie zrobiłabym zakupów w sklepie internetowym, którego przesyłki podejrzanie często giną/ trwają nadprzeciętnie długo.
      • kryklu Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 16.04.11, 17:38
        mefistofelia napisała:
        > Muszę przyznać, że od początku sytuacja, w której producent prywatnie dyskutuje
        > ze swoimi klientkami na ogólnym forum wydawała mi się trochę niezręczna. Stały
        > kontakt z klientkami i dostosowywanie produktów do ich potrzeb to rzecz napraw
        > dę godna podziwu i warta naśladowania. Jednak w pewnych sytuacjach przydałoby s
        > ię trochę dystansu, który w prywatnej dyskusji jest często trudny do osiągnięci
        > a. Niestety czasem należałoby po prostu odstawić emocje na bok i pewne myśli pr
        > zemilczeć, nawet jeśli aż cisną się na klawiaturę.
        > Każdy ma prawo do własnego zdania i do wypowiedzenia go na forum publicznym o i
        > le nie zamierza tego robić w chamski sposób. Jak producentka na takie uwagi rea
        > guje emocjonalnie i ironizuje na ich temat na forum publicznym to niestety nie
        > wypada profesjonalnie.
        > Chyba, że chce doprowadzić do sytuacji, w której klientki będą się bały mówić c
        > o myślą byle jej nie urazić.
        > Ale czy to aby na pewno tak ma wyglądać?

        Podpisuję się pod tym obiema ręcami.
    • mefistofelia Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 01:51
      I jeszcze jedno :)
      Bardzo podobają mi się profesjonalne komentarze brafitterek w sklepowych tematach. Nieraz wpisują się tam klientki niezadowolone z dobranego stanika/obsługi. W większości przypadków odpowiedzi brafitterek/ właścicielek sklepów na takie posty były rzeczowe i profesjonalne, bez zbytecznych emocji. Według mnie tak właśnie powinna być prowadzona dyskusja między klientką/przedstawicielką sklepu czy firmy na forum.
    • boziaj Re: wizerunek producentów/sprzedawców bielizny 13.04.11, 20:42
      prywatne wypowiedzi nie są da mnie szczególnie istotne - no chyba ze skierowane są do mnie ;)
      to nie tak, ze czegoś nie kupię "z tego strasznego miejsca" mimo ze ma wyłączność na coś, czego chcę lub kupie byle co od kogoś miłego
      ale jest tez ALE
      powiem konkretnie , wpierw o Biubiu: korespondencja "profesjonalna" z Kingą to czysta przyjemność; to dzięki tak miłemu traktowaniu oraz fachowemu doradztwu czekam z niecierpliwością na coś, co znowu będę chciała kupić :)
      zupełnie inaczej sprawa przedstawia sie, gdy chcę cos kupic i waham sie z rozmiarem, pisze do sklepu z prosbą o poradę, odpowiedzi brak, a na forum forumki rownież skarzą się na brak odpowiedzi lub ich ton nie nastraja do ponawiania prób kontaktu; wówczas o ile nie jestem zdesperowana, rezygnuje z zakupu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka