niespodziana83
18.07.11, 10:29
hej dziewczyny, u mnie tradycyjna historia. cale zycie 80 B, C, D. moj ulubiony - triumph elastiform. ladnie trzymal, ale i mocno splaszczal ;) bo byl baaardzo za maly. kilka dni temu w "oswieconym' sklepie, z pomoca brafitterki, przymierzylam kilkadziesiat stanikow. w efekcie okazalo sie ze mam 70G lub 75FF (ewa michalak). kupilam jedyny stanik, ktory pasowal - ewa michalak HP czarny. w przymierzalni czulam sie w nim calkiem niezle. roznica w wygladzie rzeczywiscie duza, choc nie wiem, czy chce tak bardzo eksponowac swoje piersi - wlasciwie gdy patrze w lustro odziana w nowy stanik, widac glownie piersi. ale ta polka z piersiami wizualnie to nie wszystko. w sobote po raz pierwszy zalozylam nowy biustonosz. po kilku godzinach - dramat! obwod bolesnie wzynal mi sie w cialo. przy kazdym ruchu mialam wrazenie, ze stanik nie dospaspwuje sie do ciala, ale sterczy sztywno. moze to przyzwyczajenie do miekkich staikow bez tych wielkich fiszbin. ale czy tak ma juz byc? czy caly czas mam czuc ze mam na sobie biutonosz? po kilku godzinach meki, gdy zdjelam juz stanik, na obwodzie byla czerowna, swedzaca prega. czy mozecie polecic cos, co nie sprawi ze bede sie czula jak w zbroi? i w czym moj biust nie bedzie az taka dominanta? wiem, ze nie polecacie minimizerow, ale moze jest cos posredniego?
bardzo prosze o jakas rade!