przemkowa.b
15.04.06, 14:00
Tak się składa, że i ja i moja przyjaciółka wychodzimy niedługo za mąż, toteż
wszystkie zakupy i wnioski z nich płynące omawiamy na bieżąco. Zwłaszcza, że
przyjaciółka dysponuje arsenałem podobnym, tyle że szerszym obwodem. I
zaskoczyła mnie ostatnio totalnie - postanowiła mianowicie że gorset do
swojej sukni nałoży bez stanika pod spód. Twierdzi, że jest sztywny i że ma
taki krój, że będzie ok:)
A ja, no nie wiem...też mam gorset, też sztywny. Faktem jest, że jak zakładam
do niego moje flower curves to jest ok. i pasuje ale...ze strachem myślę o
siedzeniu kilka godzin przy weselnym stole, bo niemiłosiernie to razem
wszystko sztywne. Jakim cudem mam coś zjeść. Zastanawiam się, czy nie pójść w
ślady przyjaciółki albo, kupić jeszcze jeden komplet, tym razem z miękką
bardotką - ten pierwszy ma twardą i sztywną, ale w zestawieniu z gorsetem
okazuje się to zbędne. Problem jeszcze jest taki, że zasznurować muszę się
wyjątkowo mocno, bo jeśli tego nie zrobię, gorset odstaje pod pachami (no
cóż, ja sobie zdaję sprawę z tego, ze mam za mały biust:))))
dodam, że w tym gorsecie przyjdzie mi spędzić jakieś 8,9 godzin. Z tym, że
tańców nie ma. Tylko siedzenie.
Co tu zrobić? Lecieć do BOS-a po jeszcze jedną, tym razem miękką bardotkę czy
wystąpić bez stanika jak prawdziwa feministka? (żartowałam:)))