nitka111
19.12.06, 14:02
Ta mnie jakość naszło po wczorajszej lekturze wątku dotyczącego ekspedientek.
Pochodzę z rodziny kobiet o dorodnych biustach, ale do tej pory uchodziłam za
tą z największym rozmiarem miseczki :D.
Moja siostra 70D, wprawdzie długo jej wmawiano, że takiego rozmiaru nie ma i
nosi 75C, ale się nie dała ( ja w jej wieku też miałam taki rozmiar :]). Moja
mama niereformowalna pod tym względem nosi "C" a że za duże w obwodzie...cóż
widocznie trafiała na baaardzo przekonujące ekspedientki i tak jej się utrwaliło.
Natomiast moja babcia:
Postanowiłam ją nawrócić na wiosnę, kiedy zaczęła mi powtarzać : Anitko, dam
CI dobrą radę, ja całe życie miałam taki problem i Ty też go będziesz mieć.
Trzeba pod ramiączka podkładać chusteczki, bo inaczej biust ciężki i robią się
rany, popatrz jakie ja mam już rowki.
Żal mi się jej zrobiło i zaproponowałam przymierzenie mojego biustonosza,
wydawało się, że powinien być ok. Po ciąży mam 80G, babcia wyszła z łazienki
totalnie zaskoczona ze słowami: A całe życie nosiłam 95D!!!!
Wytłumaczyłam w czym rzecz i babcia z moją pomocą zaczęła wymieniać tę część
garderoby cała szczęśliwa.
Chyba się jednak weźmiemy z siostrą za mamę, ale z nią to ciężka sprawa.
obstawiam dla niej miseczkę E, ale niech się da zmierzyć przynajmniej :/.