mary_lu
29.10.07, 20:07
Może mnożę wątki, ale jestem tak nabuzowana, że moją wściekłość może
ukoić tylko założenie wątku plujacego jadem. Za kilka dni możecie
skasować, bo już mi ciśnienie opadnie.
Od dawna nie lubię tej gadziny, ale teraz już mnie wk...!
Moja mama, którą uświadamiałam z trudem i poświęceniem, już jakoś
trzymała się nowych rozmiarów, ale dzisiaj poszła na zakupy sama.
Znów do mojego "ulubionego" Triumpha w Madisonie w Gdańsku.
Czego się dowiedziała? Że panie właśnie wróciły z nowego szkolenia,
na którym równo obśmiano wszystkie programy angielskie mówiące o
zaniżaniu obwodu. Na 82 pod biustem trzeba nosić 80-tkę i już.
Oraz, uwaga, według pań "Triumph jest jedyną firma, w której są
zamienniki, czyli 80F jak najbardziej kupuje się zamiast 75G".
Już raz byłam tam uświadamiać ekspedientki, jak wcisnęły mojej
siostrze 80C zamiast 70E (a nawet właściwsze byłoby 65), ale one
dalej swoje!
Rzeczywiście to świetny sposób, żeby wciskać towar 100% klientek,
nawet jeśli się ma rozmiary tylko dla 40%... Cwane przekupy i tyle.
I to cała firma taka!
A moja naiwna rodzicielka co prawda wytrwała w przekonaniu o ciasnym
obwodzie, ale miskę kupiła stanowczo za małą. Bo większych nie
produkują...