maheda
16.09.08, 12:59
Łaziłam przez całe lato w sandałach, i teraz, jak przyszły zimne dni, chciałam
wejść w buty z zakrytymi palcami.
Prawie wszystkie buty - stwierdzam - są na mnie za małe. Tak, za małe!
Cisną mnie palce, szczególnie w prawej stopie, którą (jak się tym samym
dowiedziałam) mam większą.
Nie będę chodziła w czymś, co mnie ciśnie...
Efekt jest taki, że mam:
- sandały
- welurowe kozaczki,które wg mojego zeszłorocznego zdania były na mnie
odrobinę za luźne
- dwie pary butów na obcasie (z sześciu!), bo wszak wiadomo, że buty na 10 cm
szpilkach nie mogą nie uciskać wcale w palcach, a te dwie pary jako jedyne są
dobre rozmiarowo.
Niemniej - w 10 cm szpilkach nie da się biegać po mieście - szkoda mi stóp. W
związku z czym posiadam dwie pary butów, w których mogę biegać po mieście...
Sandały oraz welurowe kozaczki.
Nawet zimowe buty trapery okazują się być na mnie dobre na lewą nogę, a prawa
mnie ciśnie. To samo we wszystkich trampkach (!), półbutach, we wszystkich
parach czółenek - niektóre były założone tylko ze dwa razy...
Wymagania, psiakrew, zaczynam mieć...