Gość: karolina
IP: *.centertel.pl
13.10.09, 22:36
Mam duży problem, mój mąż od poczatku naszego małżeństwa żyje na mój
koszt jak tasimiec. Nie dokłada sie do życia do opłat a kożysta ze
wszystkiego bo mu się należy - jakby wciąż u mamusi i tatusia w
cieplym domku mały dzidziuś mieszkał. Wypłata to jego kieszokowe na
własne zachcianki! Ma ktoś pomysł jak go do pionu doprowadzić, może
jakieś paragrafy prawne?