Dodaj do ulubionych

HUMOREK:)))))))))))))))))))))

17.10.04, 21:57
1. Dobrze: Twoja żona jest w ciąży.
źle: Ma w brzuchu trojaczki.
Bardzo źle: Ty jesteś bezpłodny.




2. Dobrze: Twoja żona z tobą nie rozmawia.
źle: Ona chce rozwodu.
Bardzo źle: Ona jest adwokatem.


3. Dobrze: Twój syn staje się dorosły.
źle: Zaczął romansować z 40-letnią sąsiadką.
Bardzo źle: Ty też.


4. Dobrze: Twój syn dużo czasu spędza w swoim pokoju.
źle: W jego pokoju znalazłeś filmy porno.
Bardzo źle: W niektórych filmach grasz główną rolę.


5. Dobrze: Twój mąż stwierdził - "Dość dzieci!"
źle: Nie możesz znaleźć tabletek antykoncepcyjnych.
Bardzo źle: Ma je twoja córka.


6. Dobrze: Twój mąż zna się na modzie.
źle: Odkrywasz, że on potajemnie nakłada twoje rzeczy.
Bardzo źle: On lepiej wygląda w nich niż ty.


7. Dobrze: Opowiadasz swojej córce o tym jak "to" robią pszczółki.
źle: Ona ciągle ci przerywa....
Bardzo źle: ........ i cię poprawia.


8. Dobrze: Twój syn ma pierwsza randkę.
źle: Z mężczyzną.
Bardzo źle: Który jest twoim najlepszym przyjacielem.


9. Dobrze: Twoja córka od razu po studiach znalazła pracę......
źle: ...jako prostytutka.
Bardzo źle: Twoi koledzy to jej klienci.
Tragicznie: Ona zarabia więcej od ciebie.


10. Dobrze: Czytając powyższy tekst się śmiałeś.
źle: Znasz ludzi z podobnymi problemami.
Bardzo źle: Jesteś jedna z tych osób.
Obserwuj wątek
    • luzak83 Re: HUMOREK:))))))))))))))))))))) 18.10.04, 13:17
      Z PAMIĘTNIKA POSŁA


      Poniedziałek
      Znów do roboty... Zaledwie zakończyła się poprzednia sesja parlamentu,
      pamiętam, śpiewaliśmy kolędy i dawaliśmy sobie podarunki pod choinkę, a tu znów
      już trzeba do roboty. Dzieciaki się śmieją, bo akurat zaczynają się im wakacje
      a ja muszę kisić się w ławce. No ale nic, trzeba przecierpieć te dwa albo i
      trzy tygodnie. Chyba wystąpię o dodatek za pracę w nadgodzinach. Kto to widział
      tyle tyrać.

      Wtorek
      Jak gorąco! Odparzyłem sobie pośladki o ławę. Wkurzyło mnie to i rzuciłem
      pomysł strajku. Oflagowaliśmy się, założyliśmy Poselski Komitet Strajkowy i
      ogłosiliśmy listę 22 postulatów, bez spełnienia których nie przerwiemy strajku.
      W razie niespełnienia postulatów zagroziliśmy głodówką rotacyjną, tzn. głodować
      będą po kolei wszyscy posłowie w godzinach 8-8.15 rano i 02-02.30 w nocy, oraz
      wszyscy w przerwach między posiłkami. Ci z ZCHN głosowali "za", bo w starszym
      wieku dobrze jest się czasem przegłodzić, ale pod warunkiem żeby głodówkę
      nazwać postem, bo poszczenie jest jak najbardziej zgodne z wartościami
      chrześcijańskimi.

      Środa
      Zachorował kolega z naszego klubu. Mówiłem mu, że langusty z kawiorem nie
      popija się litrem koniaku! Wysłaliśmy mu życzenia do szpitala: "Drogi kolego,
      życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. 34 za, 5 przeciw, 2 się wstrzymało".

      Czwartek
      Wczoraj na balandze doszliśmy do wniosku, że właściwie zapomnieliśmy o jeszcze
      jednym postulacie: Żądamy podwyżki diet do przeciętnej płacy kongresmana i
      wypłaty jej w dolarach. Fuck! Okazało się, że kongresman zarabia mniej niż my.
      Wycofaliśmy postulat i nagłośniliśmy to jako wyraz naszej troski o
      społeczeństwo i jako przykład skromnych wymagań materialnych parlamentu.

      Piątek
      Kupili mi Mercedesa 500. Moi wyborcy przestaną się wstydzić, że jeżdżę jakimś
      marnym BMW.

      Sobota
      Obudziłem się zlany potem, ale po chwili okazało się, że to tylko sen. Nadal
      mam przy sobie - jak każdy mężczyzna - narzędzie gwałtu. Ufff.

      Niedziela
      Pod oknami wrzeszczeli rolnicy albo nauczyciele. Jeden motłoch, chuj z nim.
      Przeszkadzają w mszy i nie usłyszałem kto załapie się na kolejną wycieczkę do
      Rzymu z prezydentem. Wedle listy z naszej partii powinien jechać teraz szwagier
      ciotki mojego szofera, ale jak znam życie to pojedzie znów stryjenka wuja tego
      elektryka od maszynki do głosowania. Facet powiedział, że albo ją poślemy albo
      przestanie dodawać nam głosów.

      Poniedziałek
      Po paru piwkach jechałem sobie środkiem chodnika (przecież nie pojadę ulicą, bo
      o wypadek nietrudno) i jakiś palant potrącił mego Merca. Rodzinę ofiary
      obciążono kosztami naprawy.

      Wtorek
      Spotkanie z wyborcami. Obiecałem emerytom po 130 milionów renty. Bili brawo.
      Potem nazwałem prezydenta agentem. Bili brawo. Potem rzuciłem hasło "precz z
      żydostwem". Bili brawo. Potem powiedziałem, że solidaryzuję się z nimi, bo też
      zarabiam zaledwie 20 milionów. Bili - ale mnie. Okazało się, że oni wprawdzie
      zarabiają 20 mln lecz rocznie. Muszę uważniej czytać notatki jakie mi robią w
      biurze.

      Środa
      Zgłosiłem votum nieufności w stosunku do rządu. Na szczęście koledzy
      powiedzieli mi, że pięć dni temu obaliliśmy tamten rząd i teraz jestem
      wicepremierem. Nawet nie wiedziałem. Powiedziałem, że się pomyliłem. I tak
      wszyscy spali.

      Czwartek
      Dzisiaj głosowaliśmy nad jakąś ustawą czy podatkiem; nie pamiętam. Czytałem
      sobie "NIE" i nagle widzę, że kamerzysta usiłuje sfilmować jak ktoś obok mnie
      głosuje na dwie ręce i jedną stopę. A to sukinsyn! Kamerzysta. Usiłuje
      manipulować opinią publiczną. Wezwałem i opieprzyłem. Jej, jak ja to lubię!

      Piątek
      Prezydent zrobił aluzję, że już dawno nie całowaliśmy go w dupę. Powiedział -
      bezczelny - że jakby co, to rozwali ten cały parlament siekierą. Cham ze słomą
      w butach. Nie pomyślał, że musiałbym wtedy wrócić do tej kanciapy na budowie i
      dalej robić za stróża nocnego.

      Sobota
      Zawiązaliśmy koalicję. Ja i ta blondyna z KPN... czy może z PSL? Cholera ją
      wie. Szybko uzgodniliśmy wspólny punkt widzenia i znaleźliśmy płaszczyznę
      porozumienia. Ruchy frykcyjne... pfu, frakcyjne, odchodziły aż dudniło. Ona
      trochę narzekała, że obtarła sobie kolana na klęczniku, gdy ładowałem ją od
      tyłu, ale co tam, dla dobra Polski można pocierpieć. Miło było, ale potem
      okazało się, że to komunistka! Jak Bozię kocham! W środku była całkiem różowa,
      a miejscami nawet czerwona! Zdekomunizowałem ją przez okno.

      Niedziela
      Grałem w karty z szefem klubu bezpartyjnych katolików, albo niekatolickich
      partyjnych. Nigdy się nie mogę w tym połapać. Wygrałem dwa etaty wice wojewody
      (koledzy się ucieszą!), 15-minutowe "okienko" w TV zaraz przed "Kołem Fortuny",
      podróż z prezydentem do Gwadelupy i służbową hondę accord, ale starą, bo ma już
      pół roku i 10,000 na liczniku. Będzie dla szwagra, bo pieni się, że ma posła w
      rodzinie i nawet nie jest jeszcze ambasadorem. Tamtemu łyso było, więc dałem mu
      potem wygrać w tym głosowaniu nad budżetem. Zabrano emerytom połowę szmalu i
      podniesiono podatki do 95% Niezły interes zrobiłem, może nie?

      Poniedziałek
      Łotr! Sukinsyn bez czci i sumienia! Ta honda ma 35.000 na liczniku i
      popielniczkę pełną petów; a co gorsza prezydent odwołał wizytę w Gwadelupie, o
      czym wcześniej nie wiedziałem. Jakże pazerni i nieuczciwi bywają niektórzy nasi
      wybrańcy społeczeństwa.

      Wtorek
      Ciekawa inicjatywa. Zgłoszono projekt by tytuły senatora i posła przechodziły z
      ojca na syna. Oczywiście ślubnego. Hmmm, trzeba to przemyśleć. Jak by to ładnie
      nazwać, żeby ten motłoch się nie pienił... "proces płynnej sukcesji władzy"...
      nie, to jeszcze nie to. Ale poczekamy, poczekamy, nie ma co się śpieszyć...

      Środa
      Zadzwoniłem na posterunek i dla żartu powiedziałem, że w kiblu jest bomba. Ile
      było radości i zamieszania! A przy okazji wydało się, że Moczulski nosi damskie
      majtki w kwiatki z czarną koronką i podwiązki. Tylko dlaczego na szyi?

      Czwartek
      Dziś zatrzymał mnie policjant, bo podobno przejechałem światła albo
      przechodnia. Dobrze, że mi zwrócili uwagę koledzy, bo wlókłbym tego gościa aż
      pod sam Sejm. Powiedziałem policjantowi, że nie mam do niego urazy i raczej go
      nie wywalę z roboty. Czasem trzeba zdobyć się na jakiś wielkoduszny gest.

      Piątek
      Boże jak nudno! Graliśmy w pingponga i w okręty, a później w chowanego i berka.
      Potem niestety włączono kamery i trzeba było siedzieć w ławach i udawać, że się
      słucha. A gość na ambonie, pardon, mównicy, udawał, że wie o czym mówi.

      Sobota
      Ciężki kac.

      Niedziela
      Klin klinem!

      Niedziela
      O Jezu?! Cały tydzień piłem?!

      Poniedziałek
      Przypomniało się nam, że strajkujemy. Postanowiliśmy nasze postulaty złożyć
      prymasowi albo prezydentowi. Niestety prymas akurat wyjechał do Rzymu. Na
      szczęście prezydent właśnie wrócił z Rzymu, więc daliśmy mu nasze żądania.
      Stasiu umie pisać, więc wykaligrafował je na kawałku papieru. Lech podziękował
      i zawinął sobie w niego śledzika. Ale powiedział, że mu Wachowski poczyta, bo
      umie, a nawet lubi.

      Wtorek
      O kurczę! Przeczytał! Powiedział, że się w pełni z nami zgadza, przyłącza do
      strajku i staje na jego czele. Chce tylko żebyśmy ustawili mu jakiś płotek,
      przez który sobie poskacze dla formy. Tylko niewysoki. No i musi by ksiądz
      Cybula, albo jeszcze lepiej śledzik z Cybulą i pół literka.

      Środa
      Czasowo zawiesiłem strajk, bo mi wątroba strasznie łupie. Do cholery z taką
      głodówką! Ileż można "przyjmować tylko płyny". Jak tu pić bez zagrychy?!

      Czwartek
      Wstaliśmy wszyscy w złym humorze. Te gnoje cała noc wyły pod hotelem.
      Kapitalizm im się nie podoba! We łbach się im przewraca. Ale my im pokażemy!
      Zebraliśmy się, i raz - dwa - zgłosiliśmy wotum nieufności wobec społeczeństwa,
      rozwiązaliśmy je i wybraliśmy sobie nowe. Teraz można żyć!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka