Dodaj do ulubionych

Na Podkarpaciu też

IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 15.11.03, 19:06
Obserwując działania SLD-UP w całym kraju, opisywane codziennie na pierwszych
stronach gazet i biorąc pod uwagę ilość różnych kryminalnych zarzutów, jakie
są skierowane pod adresem polityków SLD-UP, można dojść do przekonania, że w
SLD zakorzenili się masowo przestępcy. Działacze SLD na Podkarpaciu bardzo
aktywnie włączyli się w utrwalanie takiego wizerunku SLD. Prokuratura
postawiła zarzuty Józefowi S., czołowemu działaczowi SLD w powiecie
rzeszowskim. Pan Adam Kozak (radny sejmiku-SLD) okradł budżet na 369 tys. zł.
Tarnobrzeski radny Jan Korczak (radny z SLD) nie płaci czynszu, itd. itd.
itd. Naród może podziękować SLD tylko w jeden sposób - nie głosować na
komuchów w żadnych wyborach, ze względu na zbyt duże prawdopodobieństwo
wyboru jakiegoś następnego przestępcy, albo obrońcy homoseksualistów.
Obserwuj wątek
    • Gość: holms Re: Na Podkarpaciu też IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 21:34
      Trochę faktów o pupilach prawej strony i z prawej strony sceny politycznej
      dodaj do tego byłego/wyrokiem sądu za oszustwa ubezpieczeniowe/ radnego
      Tarnobrzeskiego porozumienia prawicy J Zioło - po co szukac daleko mamy swoje
      kwiatki w TBG poczytaj
      Władza domy przenosi

      Prezydent jest klientem sądu. Wiceprezydent kłamie. Przetargi są ustawiane.
      Gdy ktoś jest dla władzy niewygodny, można mu dom przestawić. Urząd wierzy
      nieboszczykom, którzy piszą do niego listy. Tarnobrzeg to miasto cudów.

      Dziesięć lat temu pewnemu facetowi zezwolono na budowę kontenerowej stacji
      paliw w miejscu, gdzie jej absolutnie być nie powinno. Sąsiad faceta oburzył
      się i poskarżył w sądzie, ale sąd mu racji nie przyznał. Dostał bowiem od
      miasta dokumenty, w tym mapki, z których wynikało, że stacja paliw stać tam
      może, ponieważ odległość od domów jest odpowiednia. Problem w tym, że
      urzędnicy zrobili z sędziów durniów przenosząc na mapie dom faceta, któremu
      sąsiad wybudował tuż za płotem stację paliw. Czyli dokonali cudu.

      Stoi tam również stacja z gazem płynnym do samochodów. W jednym ze swoich
      pism dotyczących stacji wiceprezydent Tarnobrzega Andrzej Wójtowicz pisał, że
      widział na własne oczy akt własności 37 arów gruntów, na których stoi stacja.
      Miały one należeć do człowieka, który stację postawił. Okazuje się, że
      wiceprezydent miasta ma chyba dwa komplety oczu. Mamy w łapach jego inne
      pismo; twierdzi w nim, że teren ten należy całkowicie do miasta. Czyli facet
      postawił stację paliw i stację z gazem nie dość, że łamiąc wszelkie prawa, to
      na dodatek przywłaszczył sobie miejską ziemię.

      Przez 10 lat sąsiad skarżył się na kolesia ze stacją paliw. Był w
      prokuraturach, sądach, policjach, urzędach. Nikt nie dawał mu wiary, bo w
      urzędowych kwitach stało jak byk, że jego dom stoi kilkanaście metrów dalej
      niż w rzeczywistości. I nikt nie ruszył dupy, aby urzędowo to stwierdzić. Ta
      z pozoru drobna sprawa jest jednak istotna, jeśli się wie, że córka pana od
      stacji paliw zasiada w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Z tym ciałem władza
      musi żyć dobrze.

      * * *

      Przetargi w Tarnobrzegu robi się tak. Dwa lata temu miasto ogłosiło przetarg
      na wykończenie budynku szkół zawodowych. Startowało kilka firm. Wygrał
      Skobud, firma miejscowych biznesmenów. Członkiem komisji przetargowej była
      pani Zofia Janiec, prywatnie żona pana Jacka. Pan Jacek prowadzi firmę BCJ.
      Ta ostatnia wykonała kosztorys budowy obiektu za drobne 530 tys. zł, a
      następnie została podwykonawcą Skobudu. BCJ skasowała za prace instalatorskie
      ponad milion. Takie praktyki wytknęła NIK w swym raporcie jako niezgodne z
      prawem. Miasto zapłaciło za szkołę 3,5 mln zł.

      * * *

      Inny facet postanowił, że postawi stację z gazem do samochodów przy ul.
      Warszawskiej. Dostał wszystkie zgody. Problem jednak w tym, że stacja mogłaby
      poważnie zagrozić stojącej tuż obok stacji, której właścicielem jest tata
      pani z Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Naczelnik Wydziału Urbanistyki i
      Architektury UM Roman Bokwa mnożył trudności i przedłużał terminy nie
      przejmując się kodeksem postępowania administracyjnego. Konflikt trwał 10
      miesięcy. Naczelnik w końcu przeprosił i sprawa miała być załatwiona.

      Wówczas do urzędu wpłynęła skarga pani, która nie żyje już od 17 lat. Urząd
      uwierzył. Samorządowe Kolegium Odwoławcze cofnęło decyzję o warunkach
      zabudowy. Stacja nie powstała. W "Tygodniku Nadwiślańskim" pojawiło się
      natomiast ogłoszenie: Konia z rzędem temu, kto przebrnie procedurę budowlaną
      we wskazanym urzędzie nie dostając zawału serca, lub oddam sprawę uczciwemu
      prokuratorowi. Tel.

      * * *

      Kłopoty ma też prezydent miasta Jan Dziubiński. Staje przed sądami, ponieważ
      gdy był prezesem miejscowego klubu piłki kopanej, nie był uprzejmy płacić
      kasy na ZUS dla pracowników. Zaległości to jakieś 600 tys. zł. To za
      prezesury Dziubińskiego ze stadionu wydzielono pas ziemi bez pytania, zgody
      radnych, planów zagospodarowania przestrzennego. Obecnie miejscowi notable
      kończą tam budować domki z mieszkaniami na górze i miejscem handelku na dole.
      Niedawno władza obmyśliła, że miasto kupi stadion za 600 tys. zł. Radni
      uwalili ten pomysł i teraz może być kłopot, bo ktoś w końcu weźmie się
      solidnie za kontrolę i stwierdzi, jak to naprawdę było z tym wydzielaniem
      ziemi ze stadionu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka