Dodaj do ulubionych

Dzień Świstaka

24.09.05, 12:31
Pamiętacie ten film?
Mam go codziennie w nieco zmienionej wersji, co też uświadomił mi dziś mój Pan
Mąż tuż po przebudzeniu. Wiwat trafne skojarzenia!
Popatrzył na Srajdzinkę, która JAK CO DZIEŃ zaczęła po nas skakac, z tym samym
uroczym i niewinnym uśmieszkiem.
Zaraz...czy to jest dzis, wczoraj, jutro czy za dwa tygodnie...? Dzień
Świstaka jak nic!
I po tym odkryciu, pół godziny kulalismy się ze śmiechu po naszym materacu
(wszystkie trzywink

O 6 wołanie z pokoiku, któr w wolnym tłumaczeniu na nasze brzmi: "Stara, chodź
tu i mnie zabierz czym prędzej, bo się rozbudziłam trochę, a chciałabym
jeszcze pospac przy cycusiu. No rusz się! Bo ja tu stoję w łóżeczku zaplątana
w przydługie nogawki swojej żółtej "kurczakowej" piżamki i nie wytrzymam ani
minutki dłużej!"
Hop, Srajdzinka ląduje między nami, przyczepia się do cyca, pociąga, usypia,
odrywa się i chrapiemy jeszcze pół godzinki do półtorejsmile

A potem brzdąc otwiera oko, chrumknięciem komunikuje ostateczne przebudzenie i
zaczyna po nas skakac.
Tata broni się jeszcze przez chwilę, próbując zakamuflowac się pod kołdrą, ale
Srajdzinka nie popuszcza i ciagnie za kołdrę ile sił w małych rączkach. Tata
musi się poddac...
I tak zaczyna się kolejny Dzień Świstakasmile)))He, he...
A jak u Was wyglądają poranki?
Obserwuj wątek
    • enja11 Re: Dzień Świstaka 24.09.05, 12:42
      Ja też mam wrażenie, że moje życie to Dzień Świstakawink) Ranki wyglądają
      następująco: Jachu budzi się na jedzonko (myślę, że tak ok.6, ale nie jestem
      pewna bo o tej porze nawet jak spojrzę na zegarek, to później tego nie
      pamiętamwink), potem zasypiamy jeszcze na jakąś godzinkę, może półtorej. Ale tak
      naprawdę to pewna jestem tylko tego, że JA zasypiam, bo jak ponownie otwieram
      oczy, to Jachu sobie leży uśmiechnięty i gapi się na otoczenie. Ostatnio
      dołącza do tego jeszcze efekty dźwiękowe, więc podejrzewam, że budzę się zaraz
      po nim. Jego gardłowe eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee mogłoby wprawdzie działać
      usypiająco, gdyby nie było przerywane piskami i okrzykami. Co do skakania po
      nas to jeszcze tego nie doświadczamy, ale przecież wszystko przed namiwink)
    • mmala6 Re: Dzień Świstaka 24.09.05, 12:42
      jak jestesmy sami (tj tatus w srodku nocy pojechal zarabiac pieniazki na waciki
      dla mamusi i pampersiki dla Matusia):
      ok 8 mej: z lozeczka oddalnego od wezglowia naszego lozka o jakies dwa metry
      slychac "spiewanie" Matka "aaaa....eeee...iiii...uuuuu....", bawi sie jakas
      zabaweczka ktora zapobiegliwa mamusia zastawila wieczorem w lozeczku, gada sobie
      do zabaweczki.Mamusia sie powoli budzi ale nie rusza, bo wie, ze jak sie ruszy,
      to dziecko natychmiast to uslyszy i bedzie domagalo sie wyciagniecia z
      lozeczka.Wiec mamusia udaje ze spi i slucha spiewow dziecka. Po kilu minutach
      dziecko zaczyna sie niecierplic ze mamusia tak dlugo spi ("bezczelnosc!!ja tu na
      flaszke czekam a on spi i spi") i zaczyna kulturlanie chrzakac, odwracajac sie
      na brzuch (o ile nie byl na nim wczesniej) z glowa miedzy szczebelkami i
      wzrokiem utkwionym w "spiaca" mamusie.Mamusia sie w koncu "budzi", odwraca glowe
      i spotyka sie z oczekujacym spojrzenie dziecka.Jak Matus zobaczy tylko ze mama
      juz nie spi, to obdarza ja przecudnym dwuzebnym szerokim usmiechemsmile))
      Mama wstaje, caluje dziecko ale dziecko ma ma czasu na takie "pierdoly" bo jest
      glodne, co daje znac coraz glosniejszym chrzakaniem i pokaslywaniem.Ide wiec po
      flaszke i jak wracam to Matus juz niecierpiliwie przebiera nogamismilezjada, biore
      go na przewijak i zbieram calonocny balst a potem wedrujemy do mojego lozka i
      sie witamy, kopiemy, gadamy i jest fajnie.
      No a potem mama idzie robic sobie sniadanie a Matus siedzi w pidzamce w nowo
      zakupionym krzeselku i nie spuszcza z niej oka.I marzy o tym,zeby napic sie
      kawysmile))
    • joa8 Re: Dzień Świstaka 24.09.05, 19:32
      mój syn otwiera swe oczęta ZWASZE O 6!!! staje w łóżeczku, uśmiecha się od ucha
      do ucha i wpatruje się w kłąb na łóżku (czyli na mnie), potem chichra się do
      siebie, potem kotłuje się w łóżeczku, potem zaczyna pokrzykiwać na mnie.
      Jest 6:30.
      Wstaję, daję pierś i odprowadzam do taty (sypiamy ostatnio osobno, hehehe),
      sama zakładam stopery i śpię do 8:30, kiedy to mąż wychodzi do pracy.
      Antek jest już gotowy do drzemki porannej, więc go szybciutko usypiam i mam
      godzinke na kawkę, forum smile, kąpiel.
    • aada100 Hihi, fajny wątek! 24.09.05, 20:42
      U nas jest tak:
      Najwcześniej wstaje Łukasz, bo ok.5. Przypinam go do cycaczka i jak kimnie
      odkładam go do łóżeczka. Śpi w nim do czasu aż nie wstanie Potworzyca, która
      jak tylko otworzy oko włazi nam do łóżka i swoim "Tata chcem soczku" budzi nas
      wszystkich. Z reguły jest to ok. 7. Tatkuś się zwleka (szczerze powiem, że robi
      to z takim wdziękiem, że nawet nie wiem kiedy przeze mnie przełazi-śpi od
      ściany) nalewa soczku i kładzie się z powrotem spać. Kinga robi potem co chce
      np. kładzie się między nami i ssie palucha, albo każe sobie włączyć
      Teletubiśki, albo "czyta" swoje książeczki.

      Łukasz jest już wtedy całkiem rozbudzony i gada sobie do sufitu albo do
      szczebelków łóżeczkowych. Jak już zaczyna być mu naprawdę nudno i zaczyna się
      denerwować wstaję JA. Biorę Łukaszka na ręce ("O, kurczę znowu jesteś cały
      zasikany i przemoczony"),wycałuję, wypieszczę, kładę na leżaczku podkład (z
      uwagi na zasikanie Młodego) na nim Łukaszka i idę do kuchni zrobić sobie i
      mężowi kawę a Łukaszowi przygotować witaminy. Jak kawa i witaminy przygotowane
      lecę przebierać Młodego a mąż w tym czasie zaczyna zajmować się Kingą tzn. robi
      jej śniadanie i pomaga się jej ubrać.
      Czasami jak Łukasz nie jest bardzo przemoczony bijemy się na poduchy tzn. ja,
      Kinga i mąż a Łukaszek siedzi, biedny, w leżaczku na stole i patrzy szeroko
      otwartymi oczami co się dzieje.
      DZIEŃ ROZPOCZĘTY
    • wiolkak Re: Dzień Świstaka - własnie sie zaczął! 25.09.05, 08:02
      z dokładnością do 10 minut Katiusza robi rano kupę (między 6:50 a 7:00), kiedyś
      za starych, dobrych czasów udawało mi sie ja przetrzymac do 8, ale ostatnio
      stwierdziła że nie ma głupich i robi głośno tfu smoczkiem zeby stara zajarzyła
      ze żarty sie skończyły i należy dziecie przytulić i zabawić przez jakiś czas
      zanim zejdziemy na dół, gdzie nastąpi przebranie zasrańca, nakarmienie,
      tulenie, akcja leżaczek i szorujemy z mamą do łazienki gdzie ta wreszcie moze
      przemyć oko i z przykrością stwierdzić że to jednak ona w tymże lustrze sie
      znajduje - niestety, ale sdzybki make up i normalnie Claudia Schiffer nie
      podkoczywink)) a potem na górke sprawdzić co słychać na forum i przez reszte dna
      spacery przeplatane karmieniem i przewijaniem
    • kangur4 Re: Dzień Świstaka 25.09.05, 11:32
      Dziś Matylda wstała jak zwykle 8 punkt i jak zwykle zjadła i jak zwykle zaczęła
      po nas skakać. Powiedziałam do męża "Dzień Świstaka" (że niby to ja wymyśliłam,
      niech mysli, że ma taką bystrą żonę, wybacz Duramgama) - popłakał się ze
      śmiechu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka