Dodaj do ulubionych

Co Pani na to?

15.02.02, 23:23
Tylko proszę bez takich tesktów że nie będzie się Pani zniżać do poziomu etc.
Takie wytłumaczenie jest dobre dla idioty. Konkretnie i rzeczowo proszę.

Rzecznik Praw Ucznia
To piękna nazwa. Wskazująca na istnienie niezależnej instytucji, nastawionej na
obronę uczniowskich praw, z szerokimi prerogatywami wobec całej szkolnej
machiny. To nieprawda. Rzecznik praw ucznia to człowiek na etacie wizytatora
przy każdym z kuratoriów wojewódzkich.
Płaci mu zatem kuratorium, czyli strona w ewentualnym konflikcie szkoła-uczeń.
Ciekawe, czyją stronę weźmie taki rzecznik: uczniaka czy swojego zwierzchnika?
Mieliśmy okazję zawrzeć znajomość z rzecznikiem mazowieckim.
Nazywa się Magdalena Wantoła. Podlega kuratorowi, co daje gwarancje, że w
konflikcie uczeń-władze szkolne stawać będzie chętniej po stronie szefa.
Ta przezroczysta pani w wypowiedzi dla gazet twierdzi, że najczęstszym
problemem uczniów było zmuszanie do zmiany szkoły oraz poniżanie ich i
niewydawanie świadectwa bez wpłacenia składki na komitet rodzicielski.
Na nasze pytanie, co robi z poszczególnymi skargami, odpowiedziała, że pisze
raz na jakiś czas opinie do kuratorium i sygnalizuje zjawiska. Z
tygodnikiem "NIE" nie chciała gadać, bo to niedopuszczalne, żeby prasa
wywlekała poszczególne sprawy.
Opinia ta jest dowodem, że p. Wantoła stanowi szkodliwą atrapę, imitację
rzecznika służącego samouspokojeniu sumienia systemu znęcania się nad
młodzieżą. Prawdziwy rzecznik praw ucznia zajmowałby się głównie krzyczeniem w
telewizorze
o uczniowskich krzywdach, zaskarżaniem nauczycieli i władz szkolnych.


Obserwuj wątek
    • magdalena.wantola Re: Co Pani na to? 18.02.02, 20:55
      Prawdę mowiąc nic. Bo jak można ustosunkować sie do tekstu który mówi nieprawdę
      i jest po prostu nierzetelny? Po pierwsze nie znam autora tego tekstu. Po
      drugie nieprawda jest to , iz podobno nie chcialam rozmawiać z
      tygodnikiem "NIE". Zglosil się raz do mnie jeden z redaktorów, umówiłam się z
      nim na nastepną rozmowę , przygotowalam pewne materiały o ktore prosił, ale
      chyba nie byly mu potrzebne gdyż się wiecęj nie odezwał - miało to miejsce
      jesienią - dawno, nie pamietam dokładnie.Po trzecie osoba pisząca ten tekst nie
      ma pojęcia o tym co robię, ani jakie mam kompetencje do działania - w ten
      sposób redaktor poczytnego tygodnika zarobił sobie na wierszówkach. Moja praca
      nie plega na krzyku - to pieniactwo - lecz na skutecznym działaniu w przypadku
      łamania prawa i to przede wszystkim oświatowego. W większosci przypadków udaje
      mi się to. Nie mam wpływu na stanowione prawo - to kompetencje ustawowych
      Rzeczników: Praw Obywatelskich i Praw Dziecka. Moja praca plega na czym innym
      i kto inny ma kompetencje aby te prace oceniac. I wydaje mi się iż szanowny
      redaktor tygodnika "NIE" powinien sie trochę merytorycznie podciagnąć.Nie mam
      żalu - takie jego redaktorskie prawo - zarabia w ten sposób na życie. Nie wiem
      tylko co miał na myśli pisząc,że jestem przezroczysta ?
      • zorak Re: Co Pani na to? 19.02.02, 17:08
        Dziękjue za wyczerpujšcš odpowied� - jednakowoż pozwolę sobie zauważyć że nie
        ustosunkowała sie Pani do najważniejszej kwestii w tym tek�cie. To znaczy
        zależno�ć od kuratora która powoduje że nie jest Pani osobš niezależnš lecz po
        prostu powołanš dla uspokojenia sumień, bo rzeczywi�cie dla ucznia ma to
        niebagatelne znaczenie. Niemniej jednak brak odpowiedzi na tę kwestię w Pani
        wštku jest dla mnie odpowiedzia wystarczajšcš.
        • magdalena.wantola Re: Co Pani na to? 20.02.02, 10:50
          Kurator jest moim pracodwca, a wiec jestem w zależności pracownik - pracodwca.
          Z założenia kurator oświaty ma stać na straży przestrzegania prawa, a więc
          jestem osobą, która informuje go o naruszeniach i to Kurator jest władny aby
          nakazać naprwienie "szkody" i wyciagać konsekwencje wobec osób (czyli między
          innymi dyrektorów szkół), którzy je łamią lub pozwalają aby łamali je ich
          pracownicy. JA NIE MAM TAKICH UPRAWNIEŃ!
          • zorak Re: Co Pani na to? 20.02.02, 16:14
            Wobec tego po co jest ten urzšd?
            Skoro Pani może tylko "sygnalizowac"?
            Równie dobrze można by się zgłaszać bezpo�rednio do kuratora o�wiaty?
            A przecież kurator o�wiaty i dyrektorzy szkól to też relacja "pracownik-
            pracodawca"? - Jaki interes będzie miał kurator żeby robic sobie kłopot w
            odwoływaniu jakiego� dyrektora szkoły tylko dlatego że on łamie prawa ucznia.
            Kuratorium reprezentuje wszak szkołe, wraz z jej dyrektorem.
    • magdalena.wantola Re: Co Pani na to? 23.02.02, 11:14
      Otóż nie. Kurator oswiaty nie jest pracodawcą dyrektorów szkół! Kurator
      sprawuje jedynie nadzór pedagogiczny nad szkołami. Pracodawcą dyrektorów są
      jednostki samorządu terytorialnego tzn. gminy lub powiaty. W ramach nadzoru
      pedagogicznego znajdują się prawa ucznia - ja działam w imieniu
      kuratora!.Konkretne łamane praw ucznia zgłaszam kuratorowi nie sygnalizuję! - o
      sygnalizowaniu pisał redaktor "NIE".Jestem osobą, która koordynuje problem praw
      ucznia na terenie województwa. To nie jest stanowisko poza strukturami
      oświatowymi - działam w strukturze kuratorium oświaty.
      Rzecznikiem działjącym na podstawie delegacji ustawowej jest tylko Rzecznik
      Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka, którzy również, gdy wpływają do
      nich sprawy dotyczące konkretnej szkoły zlecają jej badanie odpowiedniemu
      kuratorowi oświaty, w imieniu którego postepowanie wyjaśniajace prowadzi
      wyznaczony wizytator (jesli sprawa należy do zakresu nadzoru
      pedagogicznego).Polecam lekturę ustawy o systemie oświaty z dnia 7 września
      1991r - ostatni tekst jednolity - Dz.U. nr 67 poz. 329 z 1996r.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka