Dodaj do ulubionych

Co może uczeń...

09.03.11, 16:48
Sytuacja:
2 szkoły - gimnazjum i podstawówka w miarę odseparowane. Notorycznie zdarza się, że ci sami uczniowie, w tym Kowalski, pojawiają się w podstawówce - wiedzą, że nie wolno im.
Idą sobie na skróty, zaczepiają młodszych uczniów szkoły podstawowej, od czasu do czasu nawet informowałem o tym fakcie dyrekcje obu szkół.
Często zdarzało mi się jednego i 2. delikwenta za rączkę (i tylko za rączkę) zaprowadzić do jego szkoły, skoro nie reagowali na moje prośby. Część grona to rzecz jasna olewała i bractwo po prostu chodziło po szkole.
Wczoraj jednego z nich tradycyjnie grzecznie zaprowadziłem na teren gimnazjum i dzisiaj miałem rozmowę z jego mamą.
Przyszła do mnie i mojej szefowej (zupełnie inna placówka niż chodzi do niej jej dziecko) i przedstawiła zarzuty: bez powodu zaciągnąłem jej dziecko do jego szkoły, przydusiłem, pchnąłem na ścianę (chłopak uderzył się w głowę) i zerwałem łańcuszek.
Oczywiście mi opadła szczęka, ale po dłuższej, spokojnej rozmowie z matką zaczęła mnie sytuacja denerwować.
Zostałem przedstawiony przed moim szefostwem jako osobnik, który leje dzieci - pracuje w oświacie z 10lat. Mało tego. Nie wiem, czy dobrze, że się na to w ogóle zgodziłem, ale zostałem skonfrontowany przed obliczem matki i mojej szefowej z uczniem, który zachowywał się arogancko - mama nie mogę powiedzieć, była grzeczna.
Okazuje się, że chłopak nie ma siniaków i śladów, o których była mowa, a tylko jakieś tam otarcie - ja oczywiście nie wiem od czego. Ponoć widział to jakiś jego kolega, ale jak poprosiłem o jakieś konkrety to się okazało, że nie widział.
Zastanawiam się czy nie powinienem zgłosić sprawy na policję z jakiegoś tam artykułu o pomówienie. Z jednej strony rozumiem matkę - martwi się o syna, że być może ktoś mu zrobił krzywdę, ale czy nie zdaje sobie sprawy, że dzieciak może jej kłamać.
Czy matka nie powinna w takim wypadku zgłosić sprawy na policję, że ja rzekomo dziecko uderzyłem? Chciałbym sprawę wyjaśnić - uważam, że moja chyba nienajgorsza reputacja została trochę nadpsuta.
Obserwuj wątek
    • losiu4 Re: Co może uczeń... 10.03.11, 09:22
      jesli sa szanse by to coś dało - ja bym zgłosił. To dobrze wpłynie zarówno na młodych chuliganów, nadopiekuńcze mamuśki jak równiez na trzesacych portkami nauczycieli.

      ozdrawiam

      Losiu
      • mariuszlonca Re: Co może uczeń... 10.03.11, 14:09
        Nie żebym trząsł portkami. W gruncie rzeczy to uważam, że gó...arz od ojca powinien lanie dostać. Ale matka mnie jakoś nie chce pozwać za rzekomy art.217.k.k., a jeśli ja ją za art.212.k.k. to moje szefostwo może być niezadowolone.
        Oczywiście chłopak dzisiaj dalej robi to samo, łazi po szkole, jego koledzy jeszcze liczniej (mnie jakoś omijają), o czym ja na bieżąco informuję moją dyrekcję.
    • angrusz1 Re: Co może uczeń... 11.03.11, 08:52
      Do mariuszlonca :

      Hmm, tak jest zapewne i w innych szkołach . Mi podobne przypadki też się zdarzały .
      No ale to jest skutek działania tych , którzy dorwali się do władzy nad oświatą i rządzą nią od wielu lat .

      To tzw postepacy .

      To ci , którzy ciągle trąbili o prawach ucznia a nic o obowiązkach .
      To ci, którzy uznali, że tzw łapy to agresja a nie skuteczne narzędzie dyscyplinujące i sprawiedliwa kara .

      Hmm, tacy ludzie są od góry do dołu .
      Pora ich odsunąć od wpływu na oświatę .
      • mariuszlonca Re: Co może uczeń... 11.03.11, 18:59
        Ja się jeszcze w to zagłębiłem dalej.
        Nie jestem pracownikiem szkoły, do której osobnik uczęszcza.
        Czy dyrektor szkoły tegoż osobnika nie powinien odpowiadać za to, że osobnik opuścił placówkę?
        A to, że poza szkołą stała się dziecku krzywda (rzekomo), to kto powinien ponieść odpowiedzialność?
    • kkokos Re: Co może uczeń... 12.03.11, 08:39
      reputacja nadszarpnięta?? czym??? tym, że jakiś gó...arz nałgał mamusi, mamusia uwierzyła, przyleciała z awanturą do twojego szefa, a podczas konfrontacji okazało się, żeś niewinny? za to histeryk przewrażliwiony na własnym punkcie. mimoza.

      cieniutka ta reputacja, skoro coś takiego ją nadszarpnęło, naprawdę... twoje szefostwo oczywiście nie zna cię, nie wie, jakim jesteś wychowawcą i człowiekiem, i dlatego jedna mamuśka z sąsiedniej szkoły może zrujnować twój obraz u twojej dyrekcji, tak?
      albo właśnie twoje szefostwo ma cię za łatwo tracącego panowanie nad sobą histeryka i dlatego ta historia wytrąciła cię z równowagi. no ale w tej sytuacji nie mówilibyśmy o nadszarpnięciu, tylko potwierdzeniu.

      pani, która w ubiegłym roku w gimnazjum mojego syna złożyła doniesienie na policję na ucznia (dobrego i bezproblemowego, nie była na tyle odważna, by donieść na dziecko z marginesu), że za jej plecami nazwał ją szmatą (jak wszyscy jej uczniowie), już w tej szkole nie pracuje. dyrekcja uznała, że szkolne brudy pierze się w szkole, a na policję chodzi się z przypadkami sięgającymi dalej niż szkolny regulamin: przemoc, kradzieże, zastraszanie itd. i jak najbardziej (niestety) zdarza się dyrekcji z pomocy policji korzystać. ale nie w sytuacji urażonego ego jednej pani.

      na razie - z tego, jak to opisałeś - wygląda na to, że jesteś jedyną osobą, której zależy, by gimnazjaliści nie snuli się po podstawówce i zaczepiali drugoklasistów. twoja dyrekcja ma to gdzieś, dyrekcja gimnazjum ma to gdzieś, nauczyciele obu szkół mają to gdzieś. i tego ci serio współczuję, bo robisz za don kichota - oczywiście do czasu, gdy (oby nie) dojdzie (lub wyjdzie na jaw) do jakiegoś aktu rzeczywistej przemocy gimnazjalisty wobec małolata. ale twoje pójście na policję w obronie własnej reputacji tej sytuacji raczej nie zmieni.

      • mariuszlonca Re: Co może uczeń... 13.03.11, 18:15
        > reputacja nadszarpnięta??(...) oka
        > zało się, żeś niewinny?
        nie okazało się - moja dyrekcja (w sumie to za moją zgodą, czego żałuję) konfrontując mnie z aroganckim nastolatkiem trochę potwierdza moją winę. no ale już się z tym przespałem - chłopak szybko dorośnie - zwykle potem tak się zachowują w domu.

        > pani, która w ubiegłym roku w gimnazjum mojego syna złożyła doniesienie na poli
        > cję na ucznia (dobrego i bezproblemowego, nie była na tyle odważna, by donieść
        (...) (niestety) zdarza się dyrekcji z pomocy policji korzystać. ale nie w sytuacji urażoneg
        > o ego jednej pani.

        u mnie zwykle miotełka i pod dywanik, włącznie z brudami podchodzącymi pod paragrafy

        > na razie - z tego, jak to opisałeś - wygląda na to, że jesteś jedyną osobą, któ
        > rej zależy, by gimnazjaliści nie snuli się po podstawówce i zaczepiali drugokla
        > sistów. twoja dyrekcja ma to gdzieś, dyrekcja gimnazjum ma to gdzieś,(...) ale twoje pójście na
        > policję w obronie własnej reputacji tej sytuacji raczej nie zmieni.

        na pewno nie zmieni, dlatego pigułkę przełykam, choć gorzka
        i nie ma się co wychylać
        pzdr
        • angrusz1 Re: Co może uczeń... 13.03.11, 18:39
          Do mariuszlonca :


          Stąd pytanie : kto rządzi szkołami ?
          Co to za ludzie ?
          Duch upada .
          Czy będzie lepiej ?
          Nie , o ile nadal postępaki będą rządzić w MEN i na niższych szczeblach .
          • amancjuszka Re: Co może uczeń... 14.03.11, 11:52
            Nie mozesz dotykac dziecka, idziesz w takim przypadku do pedagoga gimnzajum i mowisz o tym, jego reakcja juz dalej.
            • mariuszlonca Re: Co może uczeń... 14.03.11, 18:31
              > Nie mozesz dotykac dziecka
              Często dotykam :) Jeśli masz na myśli nietykalność lub jej naruszenie, (art.217),
              to poczytaj pl.wikipedia.org/wiki/Naruszenie_nietykalno%C5%9Bci_cielesnej.
              Oczywiście o żadnym biciu nie ma mowy.
              > , idziesz w takim przypadku do pedagoga gimnzajum i m
              > owisz o tym, jego reakcja juz dalej.
              Nie mogę opuścić "posterunku". Kilka dni wcześniej interweniowałem w sprawie u dyrekcji gimnazjum i efekt był żaden. Pozostaje czekać aż ktoś kogoś nożem :) Wtedy pedagodzy będą się zastanawiać dlaczego....
        • scher Re: Co może uczeń... 14.03.11, 21:01
          mariuszlonca napisał:

          > na pewno nie zmieni, dlatego pigułkę przełykam, choć gorzka
          > i nie ma się co wychylać

          Nie rób z siebie ofiary, jesteś wychowawcą, a nie trokami od kalesonów. Nie może być tak, ze dziecko ci pluje w twarz, a ty udajesz, że deszcz pada.

          Na policję? Nie przesadzaj, z taką pierdołą?
          Trzeba ucznia przywołać do porządku, nazwać jego kłamstwo po imieniu i niech cię uroczyście przeprosi, najlepiej na posiedzeniu rady pedagogicznej z adnotacją do protokołu.
          • angrusz1 Re: Co może uczeń... 15.03.11, 10:21
            Do scher :

            Hmm, masz racje, że nauczyciele nie powinni pobłażać chamskiemu zachowaniu uczniów .
            Ale nie twierdź , że jest tak łatwo jak piszesz :"

            Na policję? Nie przesadzaj, z taką pierdołą?
            Trzeba ucznia przywołać do porządku, nazwać jego kłamstwo po imieniu i niech cię uroczyście przeprosi, najlepiej na posiedzeniu rady pedagogicznej z adnotacją do protokołu. "

            " Przywołać do porządku " - ha, ha, ha a taki uczeń ci pokaże środkowy palec i o tym wie na pewno wychowawca - bo takich wpisów do dziennika albo zeszytu uwag o zachowaniu ucznia
            jest pełno - żadnej reakcji wychowawcy .

            Owszem kiedy uczeń wszedł do klasy po dzwonku z gestem i okrzykiem hitlerowskim , to dyrektorka poleciła mi zgłosić to na piśmie . Potem policjant zapytał się czy ja chcę by to było zgłoszone do prokuratury - on mnie pytał, kiedy to święty obowiązek ścigać takie zachowanie z urzędu !!! .

            Raz kiedy pod koniec lekcji - już dzwonek zadzwonił i część uczniów podnosiła się , ktoś rzucił mi w twarz kredą . Ja tylko widziałem kierunek skąd ale nie widziałem kto .
            Po zawołaniu dyrektorki i przepytaniu każdego , nikt się nie przyznał ani nikt nie widział .
            No i sprawca był bezkarny .
            Taka to rzeczywistość szkolna .
            Nie sądź , że twoje rady są jakieś odkrywcze i świetne .

            Olewanie dyrekcji i wychowawców jest czasem totalne .
            Czasem to zwyczajne zwalczanie nielubianego ( przez innych nauczycieli , nauczyciela ) nauczyciela .
            Powtórzę .
            Trzeba odsunąć od władzy tzw postępaków, czyli tych , którzy uznali, że tzw łapy to agresja a nie skuteczna i sprawiedliwa kara .
            To wtedy się zaczęło .
            • scher Re: Co może uczeń... 15.03.11, 15:54
              angrusz1 napisał:

              > " Przywołać do porządku " - ha, ha, ha a taki uczeń ci pokaże środkowy palec

              To poniesie tego konsekwencje.

              > o tym wie na pewno wychowawca - bo takich wpisów do dziennika albo zeszytu uwag
              > o zachowaniu ucznia jest pełno - żadnej reakcji wychowawcy .

              A co ty zrobiłeś? Jaka była twoja reakcja? Jak ty przywołałeś ucznia do porządku, jakie konsekwencje wyciągnąłeś?
              Najlepiej oglądać się na innych, samemu nie robiąc nic. Nawstawiać w cholerę uwag i nie egzekwować od ucznia zmiany zachowania.

              Ty musisz być zdolny do podjęcia wobec ucznia interwencji wychowawczej, a nie usiąść na tyłku i czekać na zmiłowanie boskie.

              > Owszem kiedy uczeń wszedł do klasy po dzwonku z gestem i okrzykiem hitlerowskim
              > , to dyrektorka poleciła mi zgłosić to na piśmie . Potem policjant zapytał się
              > czy ja chcę by to było zgłoszone do prokuratury - on mnie pytał, kiedy to świę
              > ty obowiązek ścigać takie zachowanie z urzędu !!! .

              Serio zawiadamiałeś o tym dyrektorkę i policję?
              Kiedy dziecko będące pod moją opieką udaje kretyna, nie mam potrzeby angażować w to osób trzecich. Sam je mogę ukarać.

              > Raz kiedy pod koniec lekcji - już dzwonek zadzwonił i część uczniów podnosiła s
              > ię , ktoś rzucił mi w twarz kredą . Ja tylko widziałem kierunek skąd ale nie w
              > idziałem kto .
              > Po zawołaniu dyrektorki i przepytaniu każdego

              Znów to samo: dyrektorkę musiałeś wołać? Sam nie mogłeś uczniów przepytać i ustalić winnego?

              > nikt się nie przyznał ani nikt nie widział .
              > No i sprawca był bezkarny.

              Chyba tylko w szkole jest taka sytuacja możliwa, że nauczyciele są tak naiwni.
              Skoro nikt nie chce wskazać sprawcy, to ponosi karę za współudział. Proste?

              > Trzeba odsunąć od władzy tzw postępaków

              Akurat tu się zgadzam, choć nie uważam, aby trzeba było wychowywać uczniów, bijąc ich po łapach. Są bardziej cywilizowane metody.
              • angrusz1 Re: Co może uczeń... 15.03.11, 16:16
                Do scher :

                Piszesz :" Sam je mogę ukarać. "

                Jak , jak chętnie usłyszę o tej dolegliwej karze i o tym jak ty ją egzekwujesz .

                Gościu , naiwny jesteś , szkoda z tobą dyskutować .
                • scher Re: Co może uczeń... 15.03.11, 18:11
                  Ok, rozumiem, że nie masz doświadczenia w pracy z trudną młodzieżą, ale musisz przyjąć na wiarę: da się.
                  • angrusz1 Re: Co może uczeń... 15.03.11, 21:02
                    Do scher :

                    mam doświadczenie wieloletnie pracy w gimnazjum , technikum - raczej słabym no i w MOW rok .
                    Coś więc w głowie mam no i po takim doświadczeniu widzę , że są tacy chuligani , którym na niczym nie zależy i ukaranie takiego to dość trudne .
              • angrusz1 Re: Co może uczeń... 19.03.11, 19:28
                Przeczytaj sobie scher i nie pieprz więcej :

                Z portalu w innym miejscu
                " *

                Proszę przeczytać i ocenić! Jestem nauczycielem w 2 technikach, gdzie uczy się 300 i 1000 uczniów na różnych kierunkach. Przeraża mnie głupota rządzących! Mówi się o wysokim bezrobociu młodych i o podwyżkach dla nauczycieli, ale to nie jest główny problem! Dzisiejsza szkoła i system często produkuje bandę nierobów i leni, którzy chodzą do szkoły bo muszą, rodzice każą, tak trzeba. Jako nauczyciel mogę dać niedostateczny, nie przepuścić ucznia z klasy do klasy, ale to wiąże się z MASĄ problemów! Dzisiaj szkoły walczą o każdego ucznia i 'uwalenie' czy wyrzucenie paru osobników wpłynie tylko ŹLE na szkołę i da w kość nauczycielowi. Kto przyjdzie do szkoły, która wyrzuca uczniów? Jeżeli w klasie będzie mniej niż np. 20 uczniów nie ma podziału na grupy = mniej godzin dla nauczycieli. NAUCZYCIEL SAM SOBIE WTEDY SZKODZI I SZKOLE! Nie raz dawanie jedynek i uwag KOMPLETNIE NIC nie pomaga! Uczeń ma gdzieś jedynki, bo wie, że trzeba go przepchnąć. Nawet na studia się załapie - jak tylko chce. Dodatkowo nauczyciel, który da jedynki musi zostawać po godzinach, wyznaczyć godziny na konsultację, pisać uzasadnienia ocen niedostatecznych, męczyć się z takim uczniem i wręcz ciągnąc go za uszy, żeby przeszedł. A uczeń nie raz ma to gdzieś, jakoś to będzie, byle do przodu. Tak działa system. Uczniowie wybierają kierunki i szkoły nie dlatego, że ich coś interesuje, tylko dlatego, że muszą, bo rodzice każą. W 30 osobowej klasie z 30% nadaje się do nauki, reszta to lenie, byle do końca dnia, mało co ich interesuje, prawie każdy ma komórkę, komputer w domu i przez dobrobyt połączony z brakiem zainteresowania rodziców dzisiejsza młodzież ma wszystko gdzieś. Po co się uczyć? Ciągle wymagają, ciągle się czepiają, dali by sobie spokój, kiedy do domu? A w domu komputer, wolny czas, wolność. Praca z takimi klasami to ORKA NA UGORZE! Na 8 klas które uczę 7 pasuje do opisanego schematu. I to wcale nie są złe szkoły. Nie ważne czego uczę, mogę opowiadać o złotych górach i super ciekawych rzeczach, 30% to interesuje - reszta byle do końca dnia/lekcji.

                Jeden z nauczycieli w pierwszej klasie technikum postawił 20/25 jedynek w klasie. Po roku już nie uczył w pierwszych klasach, a dyrektor apelował, aby dawać jedynki 'z rozwagą'. W końcu szkodzi szkole i sobie. Ale to był nauczyciel, który wymagał jedynie podstawy programowej! Potrafił nauczyć, ale ta nauka jest jak ciągnięcie drzewa do lasu. Ale jak uczeń nie umie dodawać po gimnazjum, nie zna podstaw matematyki, nie umie dzielić przez 2 czy 3... Można sobie wymagać - powodzenia. A cudów wcale się nie wymaga! 10 lat temu poziom był dużo wyższy, co się stało??? Przecież tu nie chodzi o nauczyciela! Ten sam nauczyciel dostawał nagrody dyrektora i starosty za wyniki itd itp.

                A teraz proszę sobie wyobrazić jak sytuacja ma się w małych i średnich szkołach, gdzie jeden uczeń mniej w klasie oznacza mniej godzin dla X nauczycieli, bo np. znika podział na grupy lub klasa musi być rozwiązana. Tragedia. Poziom? Jaki poziom? Byle do przodu.

                Dodatkowo moi drodzy, jako nauczyciel nie mam narzędzi do dyscyplinowania ucznia, ponieważ taki delikwent nie boi się uwag, jedynek ani innych gróźb dyrektora itd. Ma to gdzieś, wie, że system go przepuści, bo musi. Nie można wyrzucić z lekcji, rozmowy z rodzicami mało dają, uwagi w dzienniku nie mieszczą się na jednej stronie itd itp.

                Powiedzmy to wprost, szkoła to fabryka nierobów i leni, czasami nawet kretynów, przepuszczanych z klasy do klasy, byle skończył szkołę. 20-30% nadaje się do nauki, a reszta powinna iść sprzątać przystanki, drogi, wykonywać pracę społeczne, uczyć się podstawowych zawodów, zamiatać ulice itd itp. Coś by się znalazło, tylko państwo i rządzący mają to gdzieś. Szkoła dostosowuje się do ucznia, im głupszy uczeń tym głupsza szkoła. Zaniża się wymagania, upraszcza maturę, uczy się by uczyć i 'jakoś to się kręci'.

                WSPANIAŁY JEST SYSTEM SZKOLNICTWA!
                Jak zwykle brakuje ludzi mądrych którzy by coś zmienili. Tragedia.'

                Ot i prawda .
                Ty jakoś dziwnie inaczej postrzegasz oświatę !!
                No cóż są tzw postępacy .
                Pora ich się pozbyć .
    • esteve14st Re: Co może uczeń... 20.03.11, 10:13
      Takie czasy, że nie wiadomo co można zrobić a czego nie. Kiedyś rodzice tłumaczyli się przed nauczycielem - teraz nauczyciel musi tłumaczyć się przed rodzicami i na dodatek ma się do niego pretensje za słabe wyniki dzieci, które w ogóle się nie uczą...
      • angrusz1 Re: Co może uczeń... 21.03.11, 08:37
        Do esteve14st :

        Masz rację . Ale powtórzę to ,co już wielokrotnie tu pisałem .
        To tzw postępaki , które od lat rządzą oświatą , ze swoimi dętymi teoriami są winni takiej sytuacji .
        Póki oni są na swoich stanowiskach od MEN aż po dyrektora szkoły , to sytuacja w szkołach - patologiczna sytuacja - się nie zmieni .
      • kkokos Re: Co może uczeń... 21.03.11, 20:54
        esteve14st napisał:

        > Takie czasy, że nie wiadomo co można zrobić a czego nie. Kiedyś rodzice tłumacz
        > yli się przed nauczycielem

        nie no, absolutny skandal, ze dorośli ludzie już nie płaszczą się przed panem nauczycielem, nie podsyłają kury w koszyku, jajek albo i cielęcinki z domowego uboju, bo pan nauczyciel władcą, bogiem, guru i jasnością wszelaką. skandal.

        teraz nauczyciel musi tłumaczyć się przed rodzicam
        > i i na dodatek ma się do niego pretensje za słabe wyniki dzieci, które w ogóle
        > się nie uczą...

        jak debil, jak podły i wredny, jak ma w dupie uczniów, których uczy, jak jego metody wychowawcze przynoszą więcej szkody niż pożytku - tak, powinien się tłumaczyć. a jeszcze lepiej przestać być nauczycielem i uważać się za bógwico.
    • angrusz1 Re: Co może uczeń... 29.03.11, 08:04
      To widać po meczu w Kownie .
      Przecież ci bandyci stadionowi jeszcze niedawno byli ( może niektórzy są ) uczniami .

      I jak uczeń ma sobie z takimi bandytami poradzić w szkole - bo przecież tacy tez jeszcze chodzą do szkoły .

      A władze MEN próbują nie zauważać problemu . Dla MEN najważniejsze są podstawy programowe - czyli papierki .
    • angrusz1 Oto fragment 30.03.11, 14:25
      z artykułu BBC na temat śmiertelności :

      "This means that although mortality has fallen overall, it is now higher among teenagers and young adults than in children.

      Young men aged 15-24 are now two to three times more likely to die prematurely than young boys aged one to four, the researchers claim.

      "Modern life is much more toxic for teenagers and young people," says Dr Russell Viner of University College London, who led the study. "We've had rises in road traffic accidents, rises in violence, rises in suicide which we don't see in young children. "


      Podkreślę powtarzając zdanie :"This means that although mortality has fallen overall, it is now higher among teenagers and young adults than in children.

      Young men aged 15-24 are now two to three times more likely to die prematurely than young boys aged one to four, the researchers claim.

      "Modern life is much more toxic for teenagers and young people," says Dr Russell Viner of University College London, who led the study."

      Skąd się to wzięło ?

      Ano stąd, że dzieci nie dostawały po d... , kiedy broiły za młodu . Kiedy już trochę odrośli to stały się toksycznymi osobnikami , którzy także powodują śmierć swoją i innych .

      To te poglądy tzw postępaków do tego doprowadziły .

      Pora tych ludzi odsunąć od władzy nad oświatą .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka