Dodaj do ulubionych

Koniec liceów ogólnokształcących

03.02.12, 06:17
Co sądzicie o reformie liceów od września 2012 ?

edgp.gazetaprawna.pl/index.php?act=mprasa&sub=article&id=397606
Obserwuj wątek
    • h2so4_pl Re: Koniec liceów ogólnokształcących 03.02.12, 12:40
      Koszmar! Wyjdą ludzie niedouczeni, mający elementarne braki. Od chwili powołania do życia gimnazjów i wprowadzenia egzaminów zewnętrznych nie ma roku bez większej czy mniejszej reformy, zmian programowych, manipulowania przy egzaminach, rekrutacji itd.
      Mamy już ( piszę w imieniu nauczycieli akademickich) pierwszych absolwentów wyższych uczelni, których objęła reforma.
      Obserwuję, że z roku na rok jest coraz gorzej.
      Studenci mają braki - studiując kierunki ścisłe połowa lub więcej oblewa naprawdę nietrudny egzamin z matematyki, a trójczyny są naciągane, bo gdyby stawiać rzetelne oceny odpadłoby 90% przyjętych na pierwszy rok.
      Przyjmując egzaminy ustne ( zwykle w tzw. zerówce) oprócz sprawdzenia wiadomości rozmawiam ze studentami ( dodam, że są to ci lepsi studenci). Pytam o zainteresowania - zwykle niczego sensownego nie potrafią powiedzieć. Nie znają języków obcych. Nie potrafią powiedzieć co ostatnio czytali mają mierną wiedzę o miejscach, w których byli na wakacjach.
      Czy ma to związek ze szkoła? Tak. Szkola średnia nie pobudza do myślenia, do ciekawości świata, zawęża horyzonty, ogłupia.
      W ciągu ostatnich 5 lat ( może 6) miałam 1 ( jednego!) studenta, którego zapamiętalam. Naprawdę zainteresowany studiami, zdający egzaminy w zerówkach, mówiący biegle dwoma językami( pogadaliśmy sobie). Chłopak oczytany, bywały w świecie, po egzaminie wymienialiśmy wrażenia z miejsc, które oboje widzieliśmy.
      Chciałabym mieć takich studentów, ale szkoła skutecznie ich eliminuje, równają w dół, giną gdzieś wśród miernych, bezmyślnych, nie szlifuje talentów.
      A szkoda, że takie okazy zdarzają się raz na kilka lat.
      • sunrise68 Re: Koniec liceów ogólnokształcących 03.02.12, 13:09
        Zgadzam się w 100 procentach. Z przerażeniem patrzę na kolejne roczniki opuszczające klasy maturalne. Fantastyczna młodzież, o różnych zainteresowaniach, z możliwościami oglądania świata jest kompletnie przez szkołę zlekceważona. Nie jest tak, że ostatnie pokolenia są beznadziejne. To szkoła jest beznadziejna. Nie rozwija, nie pokazuje procesów współczesnych, nie uczy analizowana tego, co dzieje się na naszych oczach - i w sferze polityki i gospodarki i kultury. Nie wymaga się od młodzieży wiedzy o filmie, o teatrze, o kulturze współczesnej. fatalnie ułożone programy i nauczyciele w 3/4 nienadający się do zawodu. Skutki społeczne będą opłakane.
        • h2so4_pl Re: Koniec liceów ogólnokształcących 03.02.12, 13:22
          My to wiemy, tylko co będzie jeśli nauka historii w liceum- piszę to jako przedstawicielka nauk przyrodniczych- ograniczy się do 30 godzin?
          Ręce mi opadły kiedy student prestiżowej uczelni, studiów dziennych zapytany co ostatnio czytał odpowiedział, po namyśle, że Pana Tadeusza. Nie mam nic przeciwko Mickiewiczowi, ale wątpię, żeby młody człowiek do poduszki czytał wspomniane dzieło wieszcza, raczej była to książka, która przyszła mu do głowy.
          Młodzież tzw humanistyczna nie będzie potrafiła wytłumaczyć najprostszych zjawisk zachodzących w przyrodzie, a Turcja będzie kojarzyła się z hotelem 4-5* typu all inclusive. I jest już za późno, aby bić na alarm.
          • ewa9717 Re: Koniec liceów ogólnokształcących 03.02.12, 15:56
            Straszne. Kolejne "reformy" coraz głupsze, nie ma odważnego, który rzeczywiscie tę stajnię Augiasza by uporządkował. Nie czarujmy się, gimnazja to w większości przedlużenie podstawówki zdejmującej z ucznia jakąkolwiek odpowiedzialność, a licea w tym nowym kształcie to już zupełny syf. Przepraszam za słownictwo, ale silniejszy wyraz na razie mi do głowy nie przychodzi.
      • fun88 Re: Koniec liceów ogólnokształcących 05.02.12, 21:13
        h2so4_pl napisała:

        > Koszmar! Wyjdą ludzie niedouczeni, mający elementarne braki.
        Zastanów się, co ma wspólnego powyżej napisane przez ciebie zdanie z poniższymi przez ciebie napisanymi. Chcesz uzasadnić błędność tego, co będzie po reformie tym, jak źle jest teraz. Właśnie reforma po to jest, żeby to, co złe (co opisujesz poniżej) zmienić. Żeby po reformie było lepiej. Reforma, moim zdaniem, idzie w dobrym kierunku. Jej założeniem jest wczesna specjalizacja. Chodzi o to, żeby uczniowie mogli od drugiej klasy uczyć się głównie tych przedmiotów, które ich interesują, do których mają zdolności i z którymi wiążą plany przyszłej edukacji i pracy. W szczególności przyszli inżynierowie, matematycy, fizycy, biolodzy, chemicy nie będą musieli od drugiej klasy słuchać wątpliwej wartości mitów (zmieniających się z każdym wiatrem historii), którymi zajmuje się historia. Ponieważ w różnych wypowiedziach bronisz tego przedmiotu, to jeszcze słówko na temat. Zauważ, ze każdy uczeń do końca pierwszej klasy liceum (10. rok nauki) jednak musi z tym przedmiotem mieć do czynienia. Jeśli go to interesuje, to nie ma przeszkód, żeby będąc ścisłowcem poszedł po 1 klasie do biblioteki, czytelni, księgarni i rozwijał swoje zainteresowania. Dlaczego jednak ci, których historia męczy (u ścisłowców to naprawdę częste) mieliby być męczeni nią zbyt długo odciągając (zajmując czas i obciążając pamięć) od nauki przedmiotów ścisłych.
        > Od chwili powołani
        > a do życia gimnazjów i wprowadzenia egzaminów zewnętrznych nie ma roku bez więk
        > szej czy mniejszej reformy, zmian programowych, manipulowania przy egzaminach,
        > rekrutacji itd.
        > Mamy już ( piszę w imieniu nauczycieli akademickich) pierwszych absolwentów wyż
        > szych uczelni, których objęła reforma.
        > Obserwuję, że z roku na rok jest coraz gorzej.
        > Studenci mają braki - studiując kierunki ścisłe połowa lub więcej oblewa napraw
        > dę nietrudny egzamin z matematyki, a trójczyny są naciągane, bo gdyby stawiać r
        > zetelne oceny odpadłoby 90% przyjętych na pierwszy rok.
        Tu jest jeszcze dobre miejsce, żeby wtrącić: liczba godzin matematyki w liceum w klasie mat-fiz. wynosi 15 tygodniowo (np. 5+5+5 w poszczególnych klasach) a za moich czasów była równa 22 (6+6+5+5). No to czemu się dziwić a propos tych egzaminów.
        • h2so4_pl Re: Koniec liceów ogólnokształcących 06.02.12, 14:46
          Mnie jako przedstawicielkę nauk ścisłych historia męczyła jak jasna cholera. I gdybym w jakiś sposób nie była przymuszona w życiu bym nie sięgnęła do książki i z własnej nieprzymuszonej woli nie poczytała. Tak jak nie sięgnęłam do ekonomii, filozofii czy psychologii.
          Piszesz, że uczeń - trzymajmy się historii- ma przez 10 lat 6+3+1 - do czynienia z tym przedmiotem. Nie. W klasach 1-3 nie ma historii, więc zostają 3 lata podstawówki3 gimnazjum i 1 liceum. I jak to podzielić? Co innego rozumie np. uczeń 4 klasy ( 10 latek) a mimo wszystko inne spojrzenie ma 13 latek nie mówiąc już o 16 latku. A z naukami ścisłymi jest jeszcze trudniej- są mechanizmy , których nie da się wytłumaczyć bez odpowiedniego aparatu matematycznego, którego 10 latek nie ma.
          Zgadzam się, że 15 godzin ( 5+5+5) matematyki w licealnym cyklu nauczania to dramatycznie mało. Tylko czy lekarstwem na to jest reforma? Czy znów nie będzie matematycznych analfabetów?
          • jack-7 Re: Koniec liceów ogólnokształcących 06.02.12, 16:02
            Rezczywiście, nauczanie historii to 3+3+1 rok. Przy czym nie ma żadnej koordynacji pomiędzy kolejnymi szczeblami edukacji. W podstawówce dzieciaki zaczynają od starożytności, w gimnazjum znowu zaczynają od starożytności i dochodzą maksymalnie do I wojny światowej. W liceum znowu od początku... Na zagadnienia bliższe współczesności zwyczajnie nie starcza czasu.
      • bimota Re: Koniec liceów ogólnokształcących 08.02.12, 14:44
        > Przyjmując egzaminy ustne ( zwykle w tzw. zerówce) oprócz sprawdzenia wiadomośc
        > i rozmawiam ze studentami ( dodam, że są to ci lepsi studenci). Pytam o zainter
        > esowania - zwykle niczego sensownego nie potrafią powiedzieć. Nie znają języków
        > obcych. Nie potrafią powiedzieć co ostatnio czytali mają mierną wiedzę o miejs
        > cach, w których byli na wakacjach.

        O czym ty, czlowieku, klepiesz ? Z czego ten egzamin... ?
    • sunrise68 Re: Koniec liceów ogólnokształcących 03.02.12, 17:31
      W polskiej szkole absurd goni absurd - poczynając od tego, że nauczyciele bredzą o jakichś prawach autorskich do ułożonych przez siebie pytań testowych i dlatego nie oddają dzieciom do domu kartkówek i sprawdzianów, a skończywszy na żenującym egzaminie maturalnym. Dlatego nie sądzę, żeby kolejne, być może niegłupie w założeniu pomysły, cokolwiek zmieniły. Jeśli nie zweryfikuje się metod nauczania, programów i kadry nauczycielskiej, można wprowadzać tysiąc innych zmian. Na darmo.
      • h2so4_pl Re: Koniec liceów ogólnokształcących 03.02.12, 23:39
        Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłyby następujące reformy:
        - rozpoczęcie nauki przez 6 latki i 9 letnia szkoła podstawowa ( może być podział na klasy I-IV i V-IX)
        - weryfikacja kadry pedagogicznej i zlikwidowanie karty nauczyciela
        - wymaganie od nauczycieli i wyższe pensje
        - powrót szkół zawodowych i techników ( po IX klasie)
        - matura obowiązkowa z 3 przedmiotów: polski, matematyka i nowozytny język obcy oraz dwóch do wyboru
        - likwidacja egzaminów zewnętrznych ( rekrutacja do szkół ponadpodstawowych na podstawie egzaminów organizowanych przez szkołę a na uczelnię- przez uczelnię)
        - praca z młodzieżą szczególnie uzdolnioną
        - coroczne bardzo dokłądne badania lekarskie i psychologiczno-pedagogiczne w celu wczesnej diagnostyki od wad postawy do dysfunkcji i dokłądne przyjrzenie się wspomnianym dysfunkcjom.
        Wystarczy. Wcale nie wymaga to ogromnych kosztów. I w końcu stabilność. Bez eksperymentów, zmian podstawy programowej, podręczników, metod nauczania itd.
    • lusseiana Re: Koniec liceów ogólnokształcących 04.02.12, 15:49
      Mam wrażenie, że w temacie wypowiedziały się tylko roczniki 40+, które "cudu" gimnazjum na własnej skórze nie doświadczyły, za to z rozrzewnieniem wspominają nauczycieli-pasjonatów z własnej szkolnej młodości... Ja niestety miałam już to nieszczęście, miałam również okazję zaliczyć w toku swojej edukacji liceum ogólnokształcące i napiszę jedno - ta reforma może tylko pomóc, ponieważ o wiele gorzej już być nie może. Przynajmniej zaczną się pojawiać na rynku pracy specjaliści z bardziej ukierunkowaną wiedzą. Może.

      Gimnazjum samo w sobie jest pomysłem poronionym - w znakomitej większości przypadków stanowi jedynie trzyletnią powtórkę materiału z podstawówki. Być może istnieją elitarne przypadki, w których jest wprowadzana jakaś dodatkowa wiedza, w każdym razie ja o takim nawet nie słyszałam. Liceum ogólnokształcące również jest instytucją śmiechu wartą - to tylko przechowalnia dla niezdecydowanych, zdejmująca z dzieciaka na kolejne trzy lata ciężar odpowiedzialności za decyzję dotyczącą własnej przyszłości. Ja nie wyniosłam z niego kompletnie nic, a zaznaczam, że uczyłam się w jednym z lepszych (przynajmniej wedle rankingów) w moim regionie. Przyniosło mi jedynie masę problemów na studiach w związku z brakami w wiedzy. Co z tego, że miałam masę godzin w semestrze, jak wszystkiego uczyło się na odwal, byle mieć kolejny przedmiot z głowy? Cały program nauczania, te ramy godzinowe, to przecież kpina. Wolałabym mieć 30 godzin historii poprowadzonej solidnie i MĄDRZE, niż te 90, które miałam, poprowadzone na odwal (lekcje składały się z beznamiętnego recytowania kolejnych suchych dat, a zadania domowe z "doczytywania" reszty z podręcznika), w efekcie czego nie pamiętam z tego przedmiotu kompletnie nic. Podobnie język polski - co mi dało czytanie lektur, skoro z ich interpretacją trzeba było się zmieścić w "kluczu"? Po przemęczeniu się z dwoma pierwszymi dziełami wiekopomnych mistrzów, kolejnych już nawet nie oglądałam z okładki - czytałam klucz maturalny, następnie streszczenie lektury z internetu, jakieś pobieżne notatki i voila! Kolejny sprawdzian zaliczony z oceną bdb, a do tego zaoszczędzona masa czasu na przedzieraniu się przez kolejną, ciężkostrawną cegłę, który można było poświęcić pożyteczniejszym zajęciom. Przedmioty takie jak fizyka, chemia, czy biologia i tak na profilach humanistycznych są traktowane po macoszemu, więc nie widzę celu w ciągnięciu tej farsy, byle program godzin był obszerny. Żeby przestać kształcić matołów bez zainteresowań, system szkolnictwa musiał by przejść gruntowne reformy, niestety pozostaje to w sferze jedynie pobożnych życzeń. To samo z resztą tyczy się uczelni wyższych, które (jak potwierdziła to jedna przedmówczyni) zniżają poziom z każdym rocznikiem studentów, byle tylko za dużo ich nie odpadło - wszak każdy student podwyższa dotację z budżetu. A to, że cała rzesza masowo produkowanych mgr. inż. Kowalskich ze studiów pamięta jedynie imprezy, a dyplomem może się podetrzeć, to pryszcz. Kasa się liczy.

      Wychodzę z założenia, że nie każdy musi skończyć studia. Ba, nie każdy musi mieć maturę. Wykształcenie powinno nobilitować, a powszechne zjawisko magistrów-sprzątaczy/kasjerów w hipermarketach/składaczy długopisów nie powinno istnieć. Szkoda, że ministerstwo i szkoły o tym zapomniały.

      Pozdrawiam.
      • h2so4_pl Re: Koniec liceów ogólnokształcących 04.02.12, 16:46
        Jestem rocznikiem 40++, ale "cuda" gimnazjów a w konsekwencji liceów doświadczam na co dzień mając zajęcia ze studentami. Studentami kierunku przyrodniczego, trudnego, na który dość łatwo się dostać a jeszcze łatwiej wylecieć po pierwszym semestrze. Jestem także matką studenta, który "przerabiał" gimnazjum. Zaznaczam, że dobre, sprawdzone gimnazjum.
        Z uporem maniaka twierdzę, że edukacja na poziomie ogólnym powinna trwać 9 lat. W tym czasie wszyscy powinni nauczyć się o bitwach, prądach morskich, poznać tajniki poezji Gałczyńskiego itd. Potem drogi powinny się rozchodzić. Jedni do ogólniaków dających podbudowę pod studia wyższe, inni do techników dających konkretny zawód bez zamykania ( dla najzdolniejszych) drogi na uczelnię inni do szkół zawodowych, które solidnie wykształcą hydraulików, stolarzy, mechaników itd. To są bardzo potrzebni fachowcy!!!!
        Licea ogólnokształcące wymagają reformy, ale nie takiej. Człowiek, który w założeniu ma mieć wyższe wykształcenie a nie "wyższe wykształcenie" zdobywane na studiach płatnych powinien mieć wiedzę ogólną na średnim poziomie z różnych dziedzin.
        Nie wyobrażam sobie żeby mgr polonistyki szukał Estonii na południu Europy czy socjolog nie znał podstawowych praw fizyki.
        Jestem przeciwniczką powszechnego średniego wykształcenia. Nieporozumieniem jest produkowanie magistrów, którzy pracują w zawodach nie wymagających dyplomów wyższej uczelni. Wykształcenie powinno noblitować a nie frustować, bo sfrustrowany magister układający towary na półkach w Realu to nieszczęście dla tego człowieka.
        • lusseiana Re: Koniec liceów ogólnokształcących 04.02.12, 18:07
          Problem w tym, że to niestety utopia. Szkoły zniechęcają do zdobywania wiedzy. Wszystkie, może z wyjątkiem podstawowej. W gimnazjum - to już bezsensowne tłuczenie do głów schematów pod test, w liceum - kucie na blachę kluczy maturalnych. Poznawanie Gałczyńskiego? No proszę... śmiech na sali w stylu "Gałczyński wielkim poetą był", bo tak w kluczu napisali, że pozwolę sobie na taką parafrazę. Zero miejsca na własne refleksje. Prądy morskie? Klucz obejmuje tylko ten, ten i tamten, reszty nie musicie znać - więc w świadomości nie istnieją. Po co to komu, pytam? Kto będzie chciał tego nieszczęsnego Gałczyńskiego poznać, ten poczyta na własną rękę - kto literaturę ma w poważaniu, ten z ulgą odetchnie po sprawdzianie i z przyjemnością po tygodniu zapomni o istnieniu kogoś takiego. Dokładnie tak samo jest z każdym innym przedmiotem - tak wyglądają niestety realia, choć wiem, że z założenia powinno być inaczej. System szkolnictwa należałoby zburzyć do fundamentu i zbudować od nowa, a na to żaden rząd się nie zdecyduje. A studia? To samo. Program nauczania jest wzięty z takiego kosmosu i tak oderwany od rzeczywistych wymagań, że aż trudno mi uwierzyć, że opracowali go i zatwierdzili ludzie zupełnie zdrowi na umyśle.

          Studiuję kierunek techniczny, na poważnej, państwowej politechnice. Czy Pani, jako nauczyciel akademicki jest mi w stanie powiedzieć, dlaczego lektoraty z języków obcych stoją na tak żenującym poziomie? Dlaczego na naukę projektowania przewidziano zaledwie 30 godzin w całym, pięcioletnim toku studiów? I to w dodatku na zaledwie jednym, jedynym programie projektowym, choć na rynku funkcjonuje ich powszechnie ponad 7. Dlaczego laboratoria z, powiedzmy, techniki cieplnej wyglądają tak: "w tym doświadczaniu powinniście wyznaczyć ciepło właściwe, niestety sprzęt nie działa, podam wam dane, za dwa tygodnie przynieście gotowe sprawozdania"? Dlaczego nawalono nam mnóstwo absurdalnych przedmiotów, związanych co najwyżej luźno z zawodem inżyniera? Z czym ja mam później, jako magister-inżynier stanąć przed pracodawcą? Skoro instalacji mu nie zaprojektuję, z kontrahentem się nie dogadam, to może wyrecytowanie inwokacji, albo wymienienie stolic wszystkich państw Afryki mu wystarczy? Hmmm, nie sądzę. Przykro mi, że chcąc nauczyć się czegokolwiek przydatnego w zawodzie, muszę zrobić to sama, na własny koszt i w czasie poza zajęciami, które z założenia powinny mi to zapewnić. Dlatego już pal licho tą ogólną wiedzę - niech ludzie uczą się konkretnych rzeczy, przydatnych w praktyce zawodowej, zamiast zasilać kolejny szereg bezrobotnych, za to mających szeroki zakres wiedzy, której mogą użyć tylko przy rozwiązywaniu krzyżówki.

          Pozdrawiam
          • h2so4_pl Re: Koniec liceów ogólnokształcących 04.02.12, 21:19
            Większość spostrzeżeń bardzo trafnych, ale nie ze wszystkimi się zgadzam.
            Szkoły bardzo skutecznie zniechęcają do zdobywania wiedzy. Równają w dół. Zdolny uczeń jest niemile widziany, nie ma możliwości poszerzania wiedzy- chyba że we własnym zakresie ( za pieniądze rodziców, jeżeli ci mają i chcą w to inwestować).
            Gimnazjum jest chorym tworem, w którym aż gotuje się od problemów wychowawczych. Nauka schodzi na drugi plan. A jeśli już ktos się uczy to pod test, klucz.
            Mój syn sporo czytał dla przyjemności, ale do klasówek, sprawdzianów , testów żerował na brykach i streszczeniach. Z dobrym efektem ( dla oceny), gorszym dla wiedzy. Gdyby nie bryki byłoby pewnie odwrotnie.
            Lektoraty są zwykle na marnym poziomie, ale można znaleźć dobrego lektora, który czegoś nauczy. Jednak trzeba wiedzieć do kogo się zapisać i mieć szczęście.
            Programy studiów są rózne. Nie znam politechnicznych, u nas nie jest najgorzej choć studenci tradycyjnie narzekają- większość z powodu odsiewu na I roku.
            Szkolnictwo wymaga głębokich reform i to od przedszkola do studiów doktoranckich włacznie. Tylko kto się za to zabierze? Kto przeznaczy na to niemałe pieniądze?
    • jack-7 Re: Koniec liceów ogólnokształcących 05.02.12, 06:05
      Reforma, reforma. Od kilkudziesięciu lat w polskim szkolnictwie trwa nieustająca reforma, przy czym od czasu późnego Gierka reforma coraz bardziej przyspiesza, a zmiany są coraz częstsze. Przychodzi kolejny minister oświaty i DZIAŁA na zasadzie "rzucam pomysł, a wy go łapcie". Podstawówka po wojnie miała 7, 8, 10, znowu 8 i w końcu 6 klas. Programy, podręczniki zmieniają się coraz szybciej i chyba nie tylko ze względu na "postęp nauki". Czy od tego mieszania przysłowiowa herbata staje się słodsza ? Jak twierdzą ludzie mający kontakt z młodzieżą na wszystkich szczeblach edukacji - zdecydowanie nie. Wszystkie te zmiany dowodzą tylko, jak nieprzemyślany jest system oświaty i program nauczania w naszym kraju.

      Nie jestem fachowcem od oświaty i nie mam swojego programu uzdrowienia sytuacji w tym zakresie, ale jako zwykły obserwator dostrzegam absurdy. Na przykład nie bardzo mogę sobie wyobrazić, jak może funkcjonować w społeczeństwie świadomy obywatel, wszystko jedno - biolog, dentysta, czy hydraulik, bez znajomości historii, zarówno polskiej, jak i powszechnej. Nie jestem pewien, czy ograniczenie liczby godzin historii w liceum ze 150 do 60 w całym cyklu nauczania służy wychowaniu myślących ludzi, czy wręcz przeciwnie. Nie rozumiem dlaczego w polskich gimnazjach i liceach w XXI wieku jest 2 razy więcej godzin religii niż informatyki (z całym szacunkiem dla wierzących i ich uczuć religijnych). Czytam za to, że w wyniku nowej "reformy", uczniowie liceum stracą 1 godzinę informatyki tygodniowo - przecież już teraz jest 1 (słownie: jedna) ! Czy w ten sposób można wychować nowoczesnego Polaka, przygotowanego do życia w nowoczesnym społeczeństwie, czy raczej technologicznego troglodytę i analfabetę ? Nie chodzi o to, żeby wszystkich uczyć wszystkiego, ale żeby opracować jakiś rozsądny i PRZEMYŚLANY kanon wiedzy, która jest niezbędna współczesnemu człowiekowi legitymującemu się świadectwem dojrzałości. Nie twierdzę, że humanista musi umieć liczyć całki, ale wiedzieć co to całka i na czym mniej więcej polega fizyka kwantowa, to chyba tak. Inaczej wychowamy pokolenia bezradnych ludzi, którzy nie potrafią sobie obliczyć poprawnie odsetek od kredytu i stwierdzić oferta którego banku jest dla nich korzystniejsza, a gdzie próbują ich zrobić w przysłowiowe bambuko. Wychowamy inżynierów, którzy nie potrafią się wysłowić i jasno sformułować myśli w ojczystm języku, o obcych nie wspominając. Oraz innych obywateli nie potrafiących wyciągnąć wniosków z historii, bo jej po prostu nie będą znali.
      • h2so4_pl Re: Koniec liceów ogólnokształcących 05.02.12, 14:11
        Ale już tak jest! Przeraża mnie brak jakiejkolwiek wiedzy matematycznej, technicznej, przyrodniczej u tzw. humanistów. Całka? Wolne żarty. Znacznie prostsze pojęcia są im całkowicie obce ( rezultat wycofania matematyki z obowiązkowej matury na prawie ćwierć wieku- powstało pokolenie matematycznych idiotów).
        Od jakiegoś czasu na uczelni są tzw OGUN-y ( przedmioty ogólnouniwersyteckie) dla humanistów z puli przedmiotów ścisłych i odwrotnie. Katalog zajęć olbrzymi. Mam przyjemność prowadzić jeden z takich przedmiotów i obcować z humanistami. Ręce opadają.
        Dlaczego kolejni "reformatorzey" nie wrócą do starych sprawdzonych szkół- podstawówka+ ogólniak lub technikum lub szkoła zawodowa? Dlaczego programy są opracowywane w sposób bezmyślny? Dlaczego na siłe promuje się nieuków? ( epidemie dyslektyków itd), dlaczego powstają szkoły wyższe, w których za niewielkie pieniądze sprzedawane są dyplomy ( nie wiedza)?
        Moim zdaniem niewielki zespół fachowców byłby wstanie w ciągu roku ułożyć sensowny program.
    • sammkor wiedza dla wybranych, reszta ma - Jak oni śpiewają 05.02.12, 14:05
      od kilkunastu lat w szkołach jest coraz mniej lekcji z przedmiotów, które czegoś uczą o świecie, prawach przyrody itp. Coraz więcej jest przedmiotów, które i uczniowie i nauczyciele traktują jako duperele, zawracanie głowy. Mniej matematyki, fizyki, chemii, geografii, historii, polskiego, biologii. Za to są 4 lekcje wf (2/3 klasy ma zwolnienie lekarskie) 2 godz. religii, przysposobienia do czegoś tam, wprowadzenia do czegoś tam. Na tych niby nowoczesnych pseudoprzedmiotach uczniowie i tak pod ławką robia zadania z matematyki. Dzisiejsi inżynierowie, lekarze, ekonomiści jakoś nie czują się pokrzywdzeni, że w liceum nauczono ich czytać dzieła światowej literatury, że chodzili na przedstawienia baletowe, teatralne itp. A humaniści nie użalają się, że badali przebieg zmienności funkcji, czy poznali równanie gazu doskonałego. A teraz co , ma być tylko to co potrzebne w przyszłym zawodzie, lekarz nie ma prawa nic wiedzieć o Napoleonie, literat, dziennikarz nic o geometrii przestrzennej itp. Idiokracja realizuje się za naszego życia. W szkołach prywatnych, gdzie uczą sie dzieci polityków i celebrytów też tak ma być !! Żadnego tam ogólnokształcenia. SPRAWDZIMY,
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka