Dodaj do ulubionych

Emeryci uczą moje dziecko

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.04, 10:11
Mój syn chodzi do czwartej klasy. Dwóch przedmiotów uczą go emerytowani
nauczyciele. Czy aż tak dużo jest miejsc pracy w szkolnictwie, że trzeba
zatrudniać emerytów? Nie radzą sobie z klasą, dla rodziców są niezastawalni,
bo mają 7 czy osiem godzin w tygodniu, więc jak przychodzę do szkoły zapytać
za co syn dostał tróję, to ich już dawno nie ma. Czy kuratorium nie ma
żadnego wpływu na strukturę zatrudnienia w szkołach. W mojej firmie, jak ktoś
idzie na emeryturę to nie ma mowy, żeby go zatrudniono na godziny, bezrobocie
jest tak wielkie, że nie starcza miejsc dla ludzi mających na utrzymaniu
dzieci i żadnych innych oprócz pracy środków do życia
Obserwuj wątek
    • Gość: mamadama Re: Emeryci uczą moje dziecko IP: *.chello.pl 01.10.04, 14:13
      Problem polega nie na tym czy jest to emeryt czy nie, ale w tym czy radzi sobie
      z klasą i jak uczy.
      A jesli chodzi o dostepność to od tego sa dni otwarte, na których , mniemam,
      nauczyciel jest obecny.
      Daleko mi jeszcze do emerytury, ale chyba za ostro oceniasz emerytów. Ja mam
      zastrzeżenia wobec kilku nauczycielek znacznie młodszych, bo
      - Pani od przyrody ( ok. 30 lat) widząc mizerię szkolnictwa szuka pracy gdzie
      indziej - już 3 rok- a nauka interesuje ją w stopniu minimalnym. Stawia 6 i 5 a
      jak ktoś nie umie nic to 4 i ma spokój. Z rodzicami i uczniami.
      - Pani od angielskiego ( ponad 25 lat). Jest i jej nie ma bo spodziewa sie
      dziecka. Zwolnienie lekarskie pogania złe samopoczucie. A na angielskim, albo
      pani źle się czuje( i nic sie nie dzieje), albo jest zastepstwo - i tez nic się
      nie dzieje.
      - pani od matematyki ( ok. 32-35). Uczy jeśli jest, i to nawet nieźle, ale bywa
      rzadko, bo ma dwoje małych dzieci w przedszkolu. Częste infekcje.
      - Pani od historii. Matka gimnazjalistki- wychowuje córke, równiez przez
      telefon i równiez na lekcji. Dzieci wiedzą co słychać w gimnazjum - mniej
      wiadomości maja z historii.
      - Pani od polskiego się rozwodzi( ponad 30 lat).
      - Pani od plastyki ( emerytka na pół etatu)- ciepła, matczyna , uczy miłości do
      sztuki i nawet największe plastyczne beztalencie ( choćby mój syn) wychodzi z
      jej lekcji podbudowane, że stworzyło coś niezwykłego.
    • Gość: Agnieszka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 15:22
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: całkiem młoda Re: Emeryci uczą moje dziecko IP: *.chello.pl 01.10.04, 16:28
        Jak wiadomo kobiety w wieku 59 lat jeszcze myślą, a w wieku 60 następuje u nich
        gwałtowne otępienie starcze, przestają w ogóle miec kontakt z otoczeniem i
        czytać (dla facetów ta granica wynosi z przyczyn niewiadomych 65 lat- dłuzej
        potrafią nie bełkotać i zajmować się pracą). Zadziwiajacym zjawiskiem jest, że
        profesorowie nie wpadają w otepienie przed 70-tką!
        Opamietajcie się - nauczycieli dzieli się na dobrych i złych a nie na starych i
        młodych. Z klasą nie radza sobie (albo radza) i 25 i 65 latki.
        A emerytura to nie jałmużna. Pracuje się na nią przez całezycie.
        Tym, którzy odssyłają na emeryture bez możliwości dorobienie sprawnych i
        inteligentnych starszych ludzi, zycze z całego serca by w wieku 60 lat zostali
        przymusowo odesłani na emeryturkę (mozliwie niską) bez mozliwości dorobienia w
        zawodzie, który dobeze znają, bez mozliwosci bycia pozytecznym! I oby ich
        dzieci powiedziały, ze są za starzy, aby warto było z nimi gadać!
        • Gość: Olka Re: Emeryci uczą moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 16:35
          Złozylismy podanie u dyrektora szkoły, by pozwolił emerytce uczyć nasze dzieci -
          jest najlepsza!
      • sela1 [...] 01.10.04, 17:36
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka