Native czy polski lektor

28.06.02, 01:56
Chce zdawać CAE.Szukam lektora prywatnie.Native czy polski lektor?
Czy brytyjczyk bez kwalifikacji nauczy mnie mówić,a jeśli powinien posiadać
dokumenty to jakie?Nie chcę być oszukany.Ile może kosztować 60 min z nativem.
    • dandelion Re: Native czy polski lektor 28.06.02, 07:47
      Brytyjski native bez kwalifikacj moze Cie nauczyc języka tak samo jak polski
      native bez kwalifikacj polskiego.Wiekszośc English native speakers to
      ludzie,którzy nie moga znależć pracy u siebie... ale niektórzy z nich to
      rzeczywiście dobrzy nauczyciele.Wykorzystała bym ich raczej do poprawienia
      akcentu i pewności uzywania języka codziennego.No i trzeba samemu wiedziec co
      sie chce osiągnąć bo... niektórzy z nich po prostu nie wiedzą jak prowadzic
      zajęcia...ale to nie jest ich wina. Pozdro.
      • Gość: czeko Re: Native czy polski lektor IP: *.chello.pl 28.06.02, 09:45
        Mój nativ przyjechał do Polski za Polką, w której się zakochał i co prawda
        można z nim było pogadać, pośmiać się, pozwierzać ale jego przygotowanie nie
        było w pełni adekwatne do naszych potrzeb (w Stanach był nauczycielem Chemii,
        co prawda skończył kursy dla nativów, ale to nie to samo co dobre przygotowanie
        pedagogiczne). Z moich doświadczeń z nativem możesz poględzić już na etapie
        nauki bardziej zaawansowanym, natomiast początki, gramatyka, struktury- Polak.
        • pawro2001 Re: Native czy polski lektor 03.03.03, 12:15
          Wydaje mi się,że potrzeba nauki z polskim lektorem bierze
          sie tylko z braku przygotowania filologicznego. Prawda
          jest taka, że native speakerzy tłumacząc jakies
          zagadnienia gramatyczne nie potrafią wyjaśnic wszystkiego
          od podstaw, bo barierą jest nasza słaba znajomość ich
          języka. Tymczasem gdy native speaker operuje jakimś
          pojęciem gramatycznym, wielu uczących się nie jest w
          stanie tego zrozumieć, gdyż nie rozróżnia podstawowych
          zagadnień w odniesieniu do języka ojczystego! Trudno
          takiej osobie zrozumieć nativa, mówiącego w języku obcym,
          gdy we własnym nie odróżniają np. dopełnienia bliższego
          od dalszego! Polski nauczyciel może to wytłumaczyć.
          Problem w tym, że jeśli jest to nauka w grupie, to odbywa
          się to z krzywdą dla tych, którzy te zagadnienia znają,
          bo bywa niestety tak, że lektor traci czas na wyjaśnianie
          zagadnień, które uczący sie powinien znać ze szkoły.
          Jeżeli ktoś nie ma problemów z ojczysta gramatyką, a przy
          okazji orientuje się choc trochę w łacińskiej
          terminologii gramatycznej powinien raczej uczyc się z
          native speakerem. Najważniejszy jest bowiem kontakt z
          zywym , oryginalnym językiem, a gramatyke mozna doczytać
          w pierwszej lepszej książce.
          • Gość: obi Re: Native czy polski lektor IP: *.com.pl 01.09.03, 10:31
            Jeżeli znasz nieźle angielski i interesujesz się językami - ich strukturą,
            gramatyką, fonetyką - szukaj dobrego (wykształconego) native`a - nawet bez
            przygotowania pedagogicznego jest zwykle lepszy od Polaka. Z polskimi lektorami
            jest jak z przedstawicielami każdego zawodu - nieliczni ciągle sie uczą,
            czytają i analizują różne rzeczy, od klasyki po teksty hip-hopowe - wielu z
            nich nie zna wielu związków frazeologicznych i wyrażeń stosowanych powszechnie
            w żywym angielskim oraz ma nieprawidłową wymowę. Tak się złożyło,że od kilku
            lat koresponduję z Anglikiem (oraz spotykam się z nim od czasy do czasu), który
            jest korektorem języka z zawodu w poważnym wydawnictwie. Trudno o lepszy adres.
            Pisząc różne eseje i wypracowania zadane przez polskich lektorów, wplatam
            czasem całe zdania zaczerpnięte z bogatej korespondencji. Bardzo często
            lektorzy poprawiają je potem uznając za nieprawidłowe. Nie ukrywam, że jest to
            zabawne. Oczywiście są świetni polscy lektorzy, ale to raczej rzadkość.
      • Gość: Misiek Re: Native czy polski lektor IP: *.telan.pl 18.09.02, 13:08
        Przygotowuję się obecnie do CPE, mam już FCE, CAE i 10 lat doświadczenia w
        udzielaniu lekcji prywatnie, uczę również w szkole. Powiem tak, Anglik (native
        speaker) - musi być to osoba wykształcona, na pewno nie przeciętniak. U
        Anglików z gramatyką często jest niesamowicie na bakier. Czasami robią takie
        błędy jak "She don't...", to na egzaminie klasy CAE nie przejdzie. Ja jestem
        samoukiem i nie korzystałem z żadnych kursów przygotowawczych. Sam
        przygotowałem jednak nieco osób do certyfikatów, z pozytywnym skutkiem. Nie
        martw się akcentem, ponieważ Speaking trwa niewiele czasu i jest to jedynie 1/5
        egzaminu. Akcent poprawia się przez cały czas trwania edukacji, słuchając NBC,
        BBC itd. Uważam, iż Polak, taki nauczyciel z prawdziwego zdarzenia, a
        nie "olewacz" kasujący 45 zł za 45 minut, może przygotować do CAE. Niestety
        wymaga to bardzo dużo własnego wkładu, szczególnie słownictwa, czyli czytać,
        słuchać itd. Wyłożyć dobrze gramatykę nie jest trudno, reguł można się nauczyć.
        Ale te słówka... :-)
        • Gość: Kagan Re: Native czy polski lektor IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.03, 11:35
          Gość portalu: Misiek napisał(a):
          Przygotowuję się obecnie do CPE, mam już FCE, CAE i 10 lat doświadczenia w
          udzielaniu lekcji prywatnie, uczę również w szkole. Powiem tak, Anglik (native
          speaker) - musi być to osoba wykształcona, na pewno nie przeciętniak. U
          Anglików z gramatyką często jest niesamowicie na bakier. Czasami robią takie
          błędy jak "She don't...", to na egzaminie klasy CAE nie przejdzie.
          K: I co z tego? Chcesz znac zywy jezyk (rozumiec tekst pisany i mowiony,
          potrafic sie porozumiec w kazdej sytuacji, jak po polsku), czy tez chcesz
          zdac egzamin z jezyka martwego, gramatycznie moze i poprawnego, ale nie
          majacego praktycznie nic wspolnego z jezykiem zywym, mowionym w krajach
          angielskojezycznych?
          www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,796521.html?f=33&w=2311887&a=3012111&rep=2
          - Ja jestem samoukiem i nie korzystałem z żadnych kursów przygotowawczych. Sam
          przygotowałem jednak nieco osób do certyfikatów, z pozytywnym skutkiem.
          K: To zadna sztuka. Ale czy nauczyles kogos jezyka angielskiego,
          tak, aby sie swobodnie porozumiewal w kazdej sytuacji w kraju
          angielskojezycznym?
          Np. rozmowa na granicy, z policjantem drogowym (highway patrol), na
          interview itp. itd.?

          -Nie martw się akcentem, ponieważ Speaking trwa niewiele czasu i jest to
          jedynie 1/5 egzaminu. Akcent poprawia się przez cały czas trwania edukacji,
          słuchając NBC, BBC itd.
          K: od tego sie porawi cmoze tzw. comptrehension, ale nie akcent.
          Poprawny, "native" akcent da sie wlasciwie nabrac tylko do lat 16-18.
          Pozniej bedzie on wyraznie obcy, albo, jeszcze gorzej, sztuczny...

          - Uważam, iż Polak, taki nauczyciel z prawdziwego zdarzenia, a
          nie "olewacz" kasujący 45 zł za 45 minut, może przygotować do CAE. Niestety
          wymaga to bardzo dużo własnego wkładu, szczególnie słownictwa, czyli czytać,
          słuchać itd. Wyłożyć dobrze gramatykę nie jest trudno, reguł można się nauczyć.
          K: CAE zdac jest latwo, ale to nie ma wiele wspolnego ze znajomoscia
          angielskiego. To jest jak prawo jazdy - papierek stwierdzajacy
          zdanie egazminu, ale nie umiejetnosc prowadzenia samochodu w kazdej
          sytuacji spotykanej na drogach...

          • Gość: katriona Re: Native czy polski lektor IP: *.dip.t-dialin.net 09.07.03, 13:22
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Misiek napisał(a):
            > Przygotowuję się obecnie do CPE, mam już FCE, CAE i 10 lat doświadczenia w
            > udzielaniu lekcji prywatnie, uczę również w szkole. Powiem tak, Anglik
            (native
            > speaker) - musi być to osoba wykształcona, na pewno nie przeciętniak. U
            > Anglików z gramatyką często jest niesamowicie na bakier. Czasami robią takie
            > błędy jak "She don't...", to na egzaminie klasy CAE nie przejdzie.
            > K: I co z tego? Chcesz znac zywy jezyk (rozumiec tekst pisany i mowiony,
            > potrafic sie porozumiec w kazdej sytuacji, jak po polsku), czy tez chcesz
            > zdac egzamin z jezyka martwego, gramatycznie moze i poprawnego, ale nie
            > majacego praktycznie nic wspolnego z jezykiem zywym, mowionym w krajach
            > angielskojezycznych?

            Jaki martwy jezyk?? !!!
            She doesnt to martwy jezyk??
            Chyba na budowacch w Australii.
          • kociamama Re: Native czy polski lektor 29.08.03, 10:26
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Misiek napisał(a):
            > Przygotowuję się obecnie do CPE, mam już FCE, CAE i 10 lat doświadczenia w
            > udzielaniu lekcji prywatnie, uczę również w szkole. Powiem tak, Anglik
            (native
            > speaker) - musi być to osoba wykształcona, na pewno nie przeciętniak. U
            > Anglików z gramatyką często jest niesamowicie na bakier. Czasami robią takie
            > błędy jak "She don't...", to na egzaminie klasy CAE nie przejdzie.
            > K: I co z tego? Chcesz znac zywy jezyk (rozumiec tekst pisany i mowiony,
            > potrafic sie porozumiec w kazdej sytuacji, jak po polsku), czy tez chcesz
            > zdac egzamin z jezyka martwego, gramatycznie moze i poprawnego, ale nie
            > majacego praktycznie nic wspolnego z jezykiem zywym, mowionym w krajach
            > angielskojezycznych?
            > www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,796521.html?f=33&w=2311887&a=3012111&rep=2
            > - Ja jestem samoukiem i nie korzystałem z żadnych kursów przygotowawczych.
            Sam
            > przygotowałem jednak nieco osób do certyfikatów, z pozytywnym skutkiem.
            > K: To zadna sztuka. Ale czy nauczyles kogos jezyka angielskiego,
            > tak, aby sie swobodnie porozumiewal w kazdej sytuacji w kraju
            > angielskojezycznym?
            > Np. rozmowa na granicy, z policjantem drogowym (highway patrol), na
            > interview itp. itd.?
            >
            > -Nie martw się akcentem, ponieważ Speaking trwa niewiele czasu i jest to
            > jedynie 1/5 egzaminu. Akcent poprawia się przez cały czas trwania edukacji,
            > słuchając NBC, BBC itd.
            > K: od tego sie porawi cmoze tzw. comptrehension, ale nie akcent.
            > Poprawny, "native" akcent da sie wlasciwie nabrac tylko do lat 16-18.
            > Pozniej bedzie on wyraznie obcy, albo, jeszcze gorzej, sztuczny...
            >
            > - Uważam, iż Polak, taki nauczyciel z prawdziwego zdarzenia, a
            > nie "olewacz" kasujący 45 zł za 45 minut, może przygotować do CAE. Niestety
            > wymaga to bardzo dużo własnego wkładu, szczególnie słownictwa, czyli czytać,
            > słuchać itd. Wyłożyć dobrze gramatykę nie jest trudno, reguł można się
            nauczyć.
            > K: CAE zdac jest latwo, ale to nie ma wiele wspolnego ze znajomoscia
            > angielskiego. To jest jak prawo jazdy - papierek stwierdzajacy
            > zdanie egazminu, ale nie umiejetnosc prowadzenia samochodu w kazdej
            > sytuacji spotykanej na drogach...


            Akcentu może nauczyc sie każdy i właśnie z telewizji też.
            Jestem nauczycielem i na lekcjach miałam chłopaczka, który mówił pieknym
            amerykańskim, a nigdy za granicami nie był i bynajmniej nie pochodził z
            rodziny, gdzie jeden rodzic był amerykaninem.
            Sama też nabyłam akcentu własnie z TV, który Amerykanie uznają za amerykański.
            jeżeli ktoś tylko chce nabyc dobrego akcentu, a przy tym ma dobry słuch, to na
            pewno mu sie uda, bez względu na wiek.
            >
      • Gość: ff BEZROBOTNI angole I NAUCZYCIELE POLACY IP: *.icpnet.pl 27.11.03, 07:02
    • Gość: ABeCe Re: Native czy polski lektor IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 13:13
      ile moze kosztowac godzina z nativem - znajomi native speakerzy biora w
      warszawie do 60 zlotych za godzine. mysle ze taniej niz 40 nie znajdziesz ale
      powodzenia. a tak na marginesie najwazniejsza imho jest rozmowa - oczywiscie
      podstawy gramatyczne trzeba miec. pzdr.

      ps: a jezeli szukasz kogos do konwersacji po angielsku to ja bardzo chetnie i
      niedrogo to oferuje (moze nie jestem native ale dlugi pobyt w anglii w tym
      czesc studiow tam odbytych i studia w polsce po angielsku mam za soba).
    • Gość: pundit Re: Native czy polski lektor IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 18:39
      Moze sie naraze, ale moim zdaniem malo ktory lektor native jest w stanie
      przygotowac do CAE lub CPE. Znalem tylko dwoje takich, oboje mieli
      wyksztalcenie filologiczne i brali po ok 100 dolarow za godzine (na szczescie
      nie ja placilem). Najbardziej polecalbym lektora polskiego z wyksztalceniem
      filologicznym, najlepiej po studiach na Zachodzie, polecanego przez znajomych.
      Taniej niz 60 PLN - raczej nie. Prowadze protal www.angielski.EDU.pl -
      z mojego doswiadczenia wynika, ze do egzaminu najlepiej sie uczyc na zwyklym
      kursie, w grupie 3-6 osobowej. To lepsze niz korepetycje, no i tansze.
      • Gość: Mouchi Re: Native czy polski lektor IP: 195.136.95.* 09.08.02, 11:46
        Gość portalu: pundit napisał(a):

        > Moze sie naraze, ale moim zdaniem malo ktory lektor native jest w stanie
        > przygotowac do CAE lub CPE. Znalem tylko dwoje takich, oboje mieli
        > wyksztalcenie filologiczne i brali po ok 100 dolarow za godzine (na szczescie
        > nie ja placilem). Najbardziej polecalbym lektora polskiego z wyksztalceniem
        > filologicznym, najlepiej po studiach na Zachodzie, polecanego przez
        znajomych.
        > Taniej niz 60 PLN - raczej nie. Prowadze protal <a
        href="www.angielski.E
        > DU.pl"target="_blank">www.angielski.EDU.pl</a> -
        > z mojego doswiadczenia wynika, ze do egzaminu najlepiej sie uczyc na zwyklym
        > kursie, w grupie 3-6 osobowej. To lepsze niz korepetycje, no i tansze.



        rany boskie, dlaczego po studiach na zachodzie????????? a nasze filologie i
        NKJoty to pies???? znam wielu genialnych nauczycieli po tych wydziałach i nie
        rozumiem, dlaczego zachodnie uczelnie miałyby być lepsze. bo nie są
        • Gość: pundit Re: Native czy polski lektor IP: *.bis.krakow.pl / 192.168.0.* 10.08.02, 12:42
          Gość portalu: Mouchi napisał(a):
          > rany boskie, dlaczego po studiach na zachodzie????????? a nasze filologie i
          > NKJoty to pies???? znam wielu genialnych nauczycieli po tych wydziałach i nie
          > rozumiem, dlaczego zachodnie uczelnie miałyby być lepsze. bo nie są
          Wybacz, ale mam inne zdanie o naszych NKJotach. Nie wierze, ze ktos po
          skonczeniu tam studiow moze przygotowac do CPE, jesli nie przebywal dlugo
          zagranica.
          A studia filologiczne zagranica - nie sposob twierdzic, ze nie sa lepsze.
          Porownaj sobie poziom polonistyki we Francji i w Polsce - gdzie sie lepiej
          nauczysz polskiego?
          • Gość: aggie Re: Native czy polski lektor IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 14:20
            Gość portalu: pundit napisał(a):

            > Gość portalu: Mouchi napisał(a):
            > > rany boskie, dlaczego po studiach na zachodzie????????? a nasze filologie
            > i
            > > NKJoty to pies???? znam wielu genialnych nauczycieli po tych wydziałach i
            > nie
            > > rozumiem, dlaczego zachodnie uczelnie miałyby być lepsze. bo nie są
            > Wybacz, ale mam inne zdanie o naszych NKJotach. Nie wierze, ze ktos po
            > skonczeniu tam studiow moze przygotowac do CPE, jesli nie przebywal dlugo
            > zagranica.
            > A studia filologiczne zagranica - nie sposob twierdzic, ze nie sa lepsze.
            > Porownaj sobie poziom polonistyki we Francji i w Polsce - gdzie sie lepiej
            > nauczysz polskiego?
            Zgadzam się całkowicie. Mam też duże doświadczenie w tej branży i jeśli
            chodzi o polskich lektorach po NKJ to często świetnie potrafią sobie poradzić
            na poziomie podstawowym do intermediate. Powyżej intermediate radziłabym
            sobie darować naciągactwo. Sama sprawność metodyczna nie wystarczy, natomiast
            wiedza językowa nie dorasta do poziomu dobrze rozgarniętego uczestnika na
            poziomie zaawansowanym. Wiem z doświadczenia, prowadzę szkołę językową.
            Native speaker-najlepszy do konwersacji, bardzo dobry metodycznie native
            speaker- trudny do złapania na rynku, często za drogi i trudno przewidzieć jak
            szybko mu się znudzi pobyt w naszym kraju, np się odkocha!( ceny kursów też
            spadają). Polak z odpowiednim wykształceniem kierunkowym i długim, często
            związanyj z nauką pobytem za granicą- całkiem niezłe wyjście w tej sytuacji.
            • Gość: xxx Re: Native czy polski lektor IP: *.pl 28.08.02, 18:10
              A gdzie się znajduje twoja szkoła i jakie są opłaty? Skoro już robisz sobie
              reklamę to chociaz mi doradź co jest w twojej szkole lepszego niż w innych, bo
              może skorzystam, aggie?
              • Gość: aggie Re: Native czy polski lektor IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 23:11
                w Warszawie. a co lepsze? nie wiem, inne też są dobre, czasami naciągają, to
                wszystko.
          • Gość: Bejbi Re: Native czy polski lektor IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.03, 21:25
            Gość portalu: pundit napisał(a):

            > Gość portalu: Mouchi napisał(a):
            > > rany boskie, dlaczego po studiach na zachodzie????????? a nasze filologie
            > i
            > > NKJoty to pies???? znam wielu genialnych nauczycieli po tych wydziałach i
            > nie
            > > rozumiem, dlaczego zachodnie uczelnie miałyby być lepsze. bo nie są
            > Wybacz, ale mam inne zdanie o naszych NKJotach. Nie wierze, ze ktos po
            > skonczeniu tam studiow moze przygotowac do CPE, jesli nie przebywal dlugo
            > zagranica.
            > A studia filologiczne zagranica - nie sposob twierdzic, ze nie sa lepsze.
            > Porownaj sobie poziom polonistyki we Francji i w Polsce - gdzie sie lepiej
            > nauczysz polskiego?

            Co za bzdura! Jak możesz porównywać polonistykę we Francji i w Polsce. Przecież
            na tych studiach chodzi zupełnie o coś innego. Francuzi uczą się języka
            polskiego zwykle od podstaw, studia polonistyczne to dla nich jak intensywny
            kurs polskiego. A Polacy przecież nie uczą się polskiego na filologii polskiej
            w Polsce, tylko historii literatury, skomplikowanych struktur gramatycznych,
            historii języka itd. Studiowałam germanistykę w kraju i za granicą wiem, że
            nie mozna dokonywać takich porównań, ponieważ przede wszystkim Niemcy nie uczą
            się niemieckiego na germanistyce u nich w kraju, tak jak Polacy robią to w
            Polsce na filologii germańskiej. Dlatego dużo łatwiej nauczyć się języka
            niemieckiego na filogii obcojęzycznej w Polsce!
            • Gość: kaja Re: Native czy polski lektor IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 05.03.03, 18:00
              a właśnie, że można
              jeżeli ktoś studiował np. filologię angielską w Anglii, to nauczy się
              angielskiego lepiej niż w Polsce, ponieważ musi uczestniczyć w wykładach,
              dyskutować, pisać prace po angielsku i jest non stop otoczony przez angielski
              to jest wyższa szkoła jazdy
              Francuz, który skończył polonistykę w Polsce, zna polski lepiej niż ten, który
              studiował polonistykę we Francji - jeżeli są wyjątki, to tylko potwierdzają
              regułę
      • Gość: 206 Re: Native czy polski lektor IP: 195.239.80.* 25.09.02, 06:58
        Gość portalu: pundit napisał(a):

        > Moze sie naraze, ale moim zdaniem malo ktory lektor native jest w stanie
        > przygotowac do CAE lub CPE. Znalem tylko dwoje takich, oboje mieli
        > wyksztalcenie filologiczne i brali po ok 100 dolarow za godzine (na
        szczescie
        > nie ja placilem). Najbardziej polecalbym lektora polskiego z wyksztalceniem
        > filologicznym, najlepiej po studiach na Zachodzie, polecanego przez
        znajomych.
        > Taniej niz 60 PLN - raczej nie. Prowadze protal <a
        href="www.angielski.E
        > DU.pl"target="_blank">www.angielski.EDU.pl</a> -
        > z mojego doswiadczenia wynika, ze do egzaminu najlepiej sie uczyc na zwyklym
        > kursie, w grupie 3-6 osobowej. To lepsze niz korepetycje, no i tansze.

        Wlasnie odwiedzilem strone www gdzie byl blad dnia: Cos na temat "comes to
        mind" What a lot of cobblers... many more many people would say "comes to my
        mind" as "comes to mind" so there. Your web page is not strictly correct, what
        is correct is what people would normally use in everyday language - no cast in
        stone rules. Gramatically you are correct. Anyway brits do not talk as we
        poles expect them to talk. Their talk varies from one individual to the next,
        from one region to the next. Have you ever heard people from Peterhead in
        Scotland talk to a Scouser? I have and I had to interpret for them. Quite
        funny a pole interpreting for the locals.
        • Gość: pundit Re: Native czy polski lektor IP: *.wspiz.edu.pl 21.10.02, 19:41
          Gość portalu: 206 napisał(a):
          > is correct is what people would normally use in everyday language - no cast
          > in
          > stone rules. Gramatically you are correct. Anyway brits do not talk as we
          > poles expect them to talk. Their talk varies from one individual to the next,
          > from one region to the next. Have you ever heard people from Peterhead in
          > Scotland talk to a Scouser? I have and I had to interpret for them. Quite
          > funny a pole interpreting for the locals.
          Hi. Thanks for visiting www.angielski.edu.pl . Indeed you are right - we
          focus on strict grammar, rather than "everyday language". We have our reasons -
          even though Real Natives "do not talk as we expect them to", avoiding
          grammatical errors and language accuracy is better for non-natives. Natives
          live their language - we just use it. Therefore our slips are different than
          theirs, and (I believe) we should stick to the book more than to what someone
          says in Scotland over a pint of beer.
          Anyway - the site is just to help you know what is 'correct' or 'incorrect'
          theoretically. if you know that, you can notice that Real Natives not always
          observe these rules...
    • Gość: AL Re: Native czy polski lektor IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 28.08.02, 21:17
      wydaje mi się że lepiej zapłacić dobremu polskiemu lektorowi a on na pewno
      nauczy cię poprawnej, gramatycznej angielszczyzny. A native - na pewno praca z
      nim poprawi twój akcent i język potoczny ale to możesz uzyskać za darmo
      odwiedzając puby i kluby w których często przesiaduja Angole.
      • Gość: well Re: Native czy polski lektor IP: *.homechoice.co.uk 24.09.02, 00:49
        Oczywiscie najlepszy jest native speaker, a im ich
        wiecej, tym lepiej i dlatego najlepiej uczyc sie
        angielskiego w kraju anglojezycznym. Jezyk to czesc
        kultury i to nieodlaczna. Nie da rady nauczyc sie
        spreparowanego jezyka, to tak jakby uczyc sie o zyciu
        lisow na podstawie futra. No chyba, ze chce sie mowic cos
        takiego jak np. "Moge zobaczyc samochod. Samochod jest
        czerwony." albo nawet przeslawne "Jakbym ci zmierzyl
        temperature, to wiedzialbym, ze masz goraczke." Naprawde
        nikt tak w tym swiecie nie mysli. Anglojezyczni to
        indywidualisci i indywidualnosci sa doceniane. Robcie
        bledy, bo sami angole je robia (nieraz slyszalem o "the
        most fastest car" albo widzialem "you have to mett her by
        5pm" - co do "the most fastest car" to mozecie sie
        zdziwic, ale czesto tak mowia dzieci, chociaz nie tylko,
        i moznaby to przetlumaczyc jako "najszybciejszy samochod"
        - sami tak mowimy, nieprawdaz? natomiast "mett", czyli
        "meet", to ordynarny blad gramatyczny). Jezyk mowiony, to
        zywy twor. Angielski juz zgodzil sie byc jezykiem
        elastycznym, wiec mowcie, mowcie, mufcie, a najlepiej z
        native speaker.

        Goraco pozdrawiam,

        J-
        • Gość: belferka Re: Native czy polski lektor IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 22:30
          . Nie da rady nauczyc sie
          > spreparowanego jezyka, to tak jakby uczyc sie o zyciu
          > lisow na podstawie futra. No chyba, ze chce sie mowic cos
          > takiego jak np. "Moge zobaczyc samochod. Samochod jest
          > czerwony." albo nawet przeslawne "Jakbym ci zmierzyl
          > temperature, to wiedzialbym, ze masz goraczke." Naprawde
          > nikt tak w tym swiecie nie mysli.

          Wspolczyje, chyba miales miernych nauczycieli, bez poparcia metodycznego, stad
          te idotyczne tlumaczenia...
          Najlepsza jest osoba bilingualna. Bez wzgledu na to czy to native, ktory
          swietnie zna polski, czy polak, ktory swietnie posluguje sie angielskim, do
          tego KSZTALCONA na nauczyciela ang. jako obcego jezyka. Nie np. nauczyciel
          matematyki z amerykanskiego liceum, czy brytyjski sklepikarz.
          Nie samym slangiem sie zyje, a co do bledow... Zdarzaja sie, oczywiscie, ale
          to nie moze byc zadnym wzorem. To tak jakby uczy angoli, ze poprawna forma
          jest poszlem.
        • Gość: Kagan Re: Native czy polski lektor IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.03, 11:49
          Gość portalu: well napisał(a):
          > Oczywiscie najlepszy jest native speaker, a im ich
          > wiecej, tym lepiej i dlatego najlepiej uczyc sie
          > angielskiego w kraju anglojezycznym. Jezyk to czesc
          > kultury i to nieodlaczna. Nie da rady nauczyc sie
          > spreparowanego jezyka, to tak jakby uczyc sie o zyciu
          > lisow na podstawie futra. No chyba, ze chce sie mowic cos
          > takiego jak np. "Moge zobaczyc samochod. Samochod jest
          > czerwony." albo nawet przeslawne "Jakbym ci zmierzyl
          > temperature, to wiedzialbym, ze masz goraczke." Naprawde
          > nikt tak w tym swiecie nie mysli. Anglojezyczni to
          > indywidualisci i indywidualnosci sa doceniane. Robcie
          > bledy, bo sami angole je robia (nieraz slyszalem o "the
          > most fastest car" albo widzialem "you have to mett her by
          > 5pm" - co do "the most fastest car" to mozecie sie
          > zdziwic, ale czesto tak mowia dzieci, chociaz nie tylko,
          > i moznaby to przetlumaczyc jako "najszybciejszy samochod"
          > - sami tak mowimy, nieprawdaz? natomiast "mett", czyli
          > "meet", to ordynarny blad gramatyczny). Jezyk mowiony, to
          > zywy twor. Angielski juz zgodzil sie byc jezykiem
          > elastycznym, wiec mowcie, mowcie, mufcie, a najlepiej z
          > native speaker.
          > Goraco pozdrawiam,
          > J-
          K: Well said! W Polsce ucza martwego, sztucznego jezyka, i regulek
          gramatyki, ktorej w krajach angielskojezycznych malo kto
          przestrzega. Ja w Australii napisalem thesis na MA (by research)
          i PhD, oba z tzw. social sciences, czyli sporo pisaniny;
          wydrukowano mi po angielsku kupe artykulow do tzw. refereed journals,
          moj doktorat (o Lemie zreszta) ocenil wysoko profesor
          anglistyki z uniwersytetu w Perth (oczywiscie tzw. native
          speaker), ale moge sie zalozyc, ze oblalbym egamin z angielskiego
          w Polsce na jakichs tam kruczkach gramatycznych...
          Pozdr.
          Kagan
        • Gość: POLISH TEACHER Re: Native czy polski lektor IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 12:27
          :)))))))))
          niezle sie przy twoim liscie usmialam!!!!! a moze wedlug twojej teorii powinnam
          powiedziec uchachalam.... etc. Skad taka teoria ???? ROBMY BLEDY - WLASCIWIE
          PO CO WIEC UCZYC SIE ANGIELSKIEGO???? z jakimi Angolami miales do czynienia??
          kitchen help, bus boys...??? z takimi co po polsku mowia poszlem??? gratuluje!
          • Gość: mat. Re: Native czy polski lektor IP: *.chello.pl 23.07.03, 13:55
            Zgadzam się. Do Polski przybywają Aglicy,Amerykanie czy inni obywatele
            anglojęzycznych krajów, którzy z kakichś powodow nie mogą pracować u
            siebie.Można trafić na niewykwalifikowanego robotnika ( takiego, który mówi
            niepoprawnie gramatycznie, ale płynnie co w przypadku ojczystego języka nie
            jest sztuką). Można miec pecha i stać się uczniem pijaka - młodzieńca po
            angielskiej/amerykańskiej maturze, który urwał sie z domu i "ucząc"Polaków
            zarabia kasę na wódeczkę. Ten ostatni często przychodzi na lekcję skacowany
            i "odwala" zajęcia. Nie zależy mu na opinii bo po roku szkolnym/semestrze
            ucieka do swojego kraju a do Polski prawdopodobnie już nie zawita. Nie zależy
            mu na postępach uczniów, bo ważniejsza jest doraźna kasa! Właściciele szkół
            językowych działają pod presją ludzi, którzy chcą być uczeni przez nativów i
            zatrudniaja ludzi bez kwalifikacji.
            JESTEM ABSOLUTNIE PRZECIWNA NATIVOM!!!!!!!!!Stokroć lepszy jest wykwalifikowany
            polski nauczyciel. A jeśli komuś tak zależy na kontakcie z nieskazitelnym
            angielskim/amerykańskim akcentem to ma dzis do dyspozycji CNN,BBC, kasety
            magnetofonowe i liczne stacje telewizyjne nadające filmy w oryginale.
            TYLKO POLSCY NAUCZYCIELE.
            P.S. Ja nie jestem nauczycielką angielskiego, bo znając zapatrywania niektórych
            forumowiczów moge byc o to posądzona!
    • Gość: 206 Re: Native czy polski lektor IP: 195.239.80.* 25.09.02, 06:28
      Pytasz ile kosztuje 60 min. Stare Angielskie powiedzenie: "How long is a piece
      of string" - zalezy gdzie - Warszawa napewno jest duzo drozsza niz inne
      miasta. Angielski znam lepiej niz Polski (zylem tam ponad 25 lat) i
      rzeczywiscie wiekszosc anglikow nie mowi poprawnie po angielsku. Jest tez duza
      (i znaczna) roznica pomiedzy angieslkim a "amerykanskim" i niech nikt nie
      powie ze sa to te same jezyki (mozez im powiedziec "You don't know your ass
      from your elbow"). Jest wiele anglikow ktorzy ucza w Polsce ale niewielu
      dobrych, bez odpowiedniego przygotowania to nie polecam (mialem do czynienia z
      paroma - ludzie ktorzy byli bezrobotni w angli i odpowiedzieli na ogloszenie w
      gazecie - pare godzin przygotowania i wynocha do Polski). Nauczylem sie
      angielskiego w Londynie gdzie mialem 40godz. tygodniowo i tylko po angielsku i
      nadal mam akcent ale nie o akcent chodzi tylko o znajomosc jezyka. Przez
      nastepne 25 lat dalej sie go uczylem i nadal sie ucze. Na poprawe i
      uzupelnienie jezyka najlepiej jechac do Anglii (do Szkocji w okolice Inverness
      gdzie mowia "Queens English") w Londynie za duzo cudzoziemcow ktorzy mowia
      wieloma akcentami i roznie wladaja angielskim. Jak juz wyjazd do Anglii to
      unikac rodakow (nie tak latwo) bo z lenistwa i wygody rozmawia sie po polsku a
      nie po angielsku. The Best of British to you...
      • Gość: 602 Do ktorej szkoly?.............. IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.09.02, 21:50
        Czesc! Czy moglbys mi polecic jakąś konkretną szkołę w której mogłabym się
        dobrze nauczyć języka (chodzi oczywiście on UK). W przyszłym roku wybieram sie
        tam i zamierzam nie wracac dopoki nie opanuje jezyka na poziomie proficiency.
        Bede widzeczna za info. Pozdrawiam
        • Gość: flameboy Re: Do ktorej szkoly?.............. IP: 157.25.99.* 15.03.03, 14:13
          Richard Language School in Bournemouth is great - not too many Poles
    • Gość: Ja Tylko native IP: *.acn.waw.pl 25.09.02, 10:37
      Ja od kilku lat uczę się tylko u native speakers, i dzięki temu moja znajomość
      angielskiego jest dużo lepsza.Oczywiście, nie każdy z nich jest dobry - nie
      polecam bardzo młodych, bo pomimo ich dużej nieraz wiedzy nie zawsze potrafią
      ją przekazać.Trafiłam tylko na dwóch młodych Brytyjczyków, którzy potrafili
      rzeczywiście wszystko doskonale objaśnić.Za to native speakers od ok. 35 lat
      wzwyż byli naprawdę doskonali - nie tylko b.dobrze tłumaczyli, ale jednocześnie
      wymyślali ciekawe tematy zajęć i formę ich prowadzenia.Dzięki temu nie była to
      sztywna nauka regułek.Zdecydowanie nie polecam Polaków - w zeszłym roku tak się
      złożyło, że musiałam się zapisać do polskiej lektorki, i wiecie, co?Byłam
      zaskoczona, że można tak źle wymawiać PODSTAWOWE słowa!Do tego nie znała
      znaczeń wielu słów z tekstów, które sama przynosiła.Grupa była wielce
      zaskoczona.Dodam, że kobieta była wykładowcą uczelni wyższej...
      • qrack15 Re: Tylko native 04.10.02, 19:44
        nie do końca sie z tobą zgodze. właśnie przygotowywuje
        sie do CAE w szkole językow obcych, i mam zajęcia zarówno
        z lektorką polską jak i Nativem. Wg mnie polski
        nauczyciel jest niezbędny! Oczywiście jest tak dobry, jak
        moja nauczycielka. Prowadzi lekcje bardzo ciekawie, jest
        zawsze doskonale przygotowana - po prostu ideał ;) Moim
        zdaniem, lektorzy polscy, którzy sami przecież uczyli sie
        tego języka, są dzięki temu w stanie duzo lepiej wyjaśnić
        jego działanie. Oczywiście jeśli są bardzo dobrze
        przygotowani...
      • Gość: nauczyciel polski Re: Tylko native IP: *.lodz.mm.pl 05.10.02, 12:14
        ??? Każda taka generalizacja musi poprowadzić do błądzenia. Żeby oceniać -
        trzeba mieć jakąkolwiek wiedzę - na jakiej podstawie ocenia Pani tak
        zdecydowanie negatywnie nauczycieli polskich uczących języka obcego, znając
        jedynie jednego ich przedstawiciela. Poza tym, lektor wyższej uczelni, z całym
        szacunkiem, nie daje Pani sobą gwarancji sukcesu na podstawie samego tylko
        faktu pracy ze studentami wyższej uczelni. To jest lektor, jak każdy inny
        lektor. Podobnie, kucharz z Wielkiej Brytanii nie będzie dla Pani szczególnie
        przydatny jako nauczyciel języka angielskiego, no chyba,że akurat takiego
        języka oczekiwałaby Pani.
        Sukces polega na właściwej (metodyka + doświadczenie tu się kładniają),
        efektywnej organizacji zajęć oraz umiejętności współpracy z obu stron + wiele
        jeszcze innych dość delikatnych podpunktów. Tak naprawdę, proszę Państwa, nie
        istnieje żadna "złota recepta", że tylko "Callan" lub "tylko nie Callan"
        albo "tylko Polak" lub "tylko native". Sukces będzie wtedy, gdy Pan/ Pani
        napotka właściwego dla siebie nauczyciela i będzie umiała od niego się czegoś
        nauczyć. A życie i tak wystawi Panią na uczciwy egzamin. Stąd ja i moje solidne
        koleżanki/ koledzy, pozostajemy bez obaw o naszą przyszłosć i miejsce wsród
        cenionych lektorów. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • Gość: POLISH TEACHER Re: Tylko native IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 12:17
        Smiesza mnie ogromnie takie kategoryczne opinie o native / polskich lektorach.
        Sama od wielu lat prowadze kursy jezykowe i pracuje wlasnie z takimi
        przyjezdnymi nauczycielami z Anglii. Ich wymowa jest bardzo rozna zaleznie od
        miejsca zamiszkania i wcale nie zawsze zgodna z uznana wymowa brytyjska RP -
        tak jak Polacy bardziej / mniej wyksztalceni mowia po polsku lepiej lub gorzej.
        Stad takie bezpodstawne oskarzenia ze polski lektor "zle dane slowo wymawia". A
        najczesciej osoba uczaca sie angielskiego bez przygotowania merytorycznego nie
        ma dosyc wrazliwego ucha aby wlasciwie odroznic dzwieki! Trudno tutaj
        uogolniac - zdarzaja sie nativi - fachowcy ale rzadko udzielaja oni lekcji
        prywatnych a jesli juz to pracuja w renomowanych a co za tym idzie drogich
        szkolach. Z autopsji wiem ze wiekszosc bardzo lekko traktuje to zajecie a pobyt
        w Polsce uwaza za "great fun" i albo przejsciowa alternatywe dla kiepskiej
        posady w Anglii. Czy Pani potrafilaby nauczyc Anglika jezyka polskiego????
        Jesli juz to wlasnie slowek .... czasem lepiej zajrzec do dobrego slownika!
        • Gość: mat. Re: Tylko native IP: *.chello.pl 23.07.03, 13:59
          Oczywiście, że masz rację.Mój syn uczył sie przez semestr z nativem, mając juz
          całkiem niezłe podstawy angielskiego, w tym pobyt w Anglii. Uważam, że lekcje
          to stracony czas i pieniądze. Znacznie więcej zyskał ucząc się z dobrą polska
          nauczycielką i słuchając BBC
    • Gość: go-ha Re: Native czy polski lektor IP: webcacheH* / *.cougar.dialup.pol.co.uk 12.11.02, 22:31
      czyka napisał(a):

      > Chce zdawać CAE.Szukam lektora prywatnie.Native czy polski lektor?
      > Czy brytyjczyk bez kwalifikacji nauczy mnie mówić,a jeśli powinien posiadać
      > dokumenty to jakie?Nie chcę być oszukany.Ile może kosztować 60 min z nativem.

      Moj Boze, rozumiem rozteki.Prywatnie jestem lektorem j.ang., a moj szanowny
      malzonek-jest Brytyjczykiem o kompletnie nie-humanistycznym wyksztalceniu.Oboje
      z jednakowym powodzeniem jednak udzielalismy lekcji j.ang.Moj maz jest
      wspanialy w konwersacjach na kazdy temat,prywatni uczniowie byli
      zachwyceni,dobijaja sie do niego nadal..niestety na razie mieszkamy w
      Londynie.Nie zalezy to wiec od kwalifikacji, ale od wrodzonych
      zdolnosci.Bedziesz juz wiedziec po pierwszych zajeciach, czy gosc ci
      odpowiada,jesli nie-przeciez zawsze mozesz powiedziec-NIE i juz do niego nie
      wrocic.To TY placisz,i WYMAGASZ.Zycze powodzenia i udanego polowania na
      natywnych.
    • Gość: koral Re: Native czy polski lektor IP: 80.240.165.* 18.11.02, 18:05
      czyka napisał(a):

      > Chce zdawać CAE.Szukam lektora prywatnie.Native czy polski lektor?
      > Czy brytyjczyk bez kwalifikacji nauczy mnie mówić,a jeśli powinien posiadać
      > dokumenty to jakie?Nie chcę być oszukany.Ile może kosztować 60 min z nativem.

      postaraj sie o native speakker`a jesli polak udaje angielski nigdy się nie
      nauczysz go w j ego wlasciwej formie
      znam to z praktyki


    • Gość: ii a propos: szukam miłej brytyjki do konwersacji... IP: proxy / 62.29.253.* 06.12.02, 16:55
      ... tak na 2-3 godziny tygodniowo, poziom Advanved i wyżej.

      Ktoś może pomóc?
      • Gość: English Native Spe Re: a propos: szukam miłej brytyjki do konwersacj IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 25.02.03, 14:59
        Hi!

        I'm a young, English Native Speaker (female)- working as an English Teacher in
        Warsaw . I have travelled all over the world (England - obviously, New Zealand,
        Spain) so I have a lot to offer.

        I teach all levels (FCE, CAE, Business English), so maybe I could be of some
        help to you.

        Anyone interested please contact me at :Englpol@hotmail.com, or 0505479293
    • Gość: Natalia Re: Native czy polski lektor IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.03, 18:44
      Najlepiej native spiker.
    • Gość: AsiUL NATIVE!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 23:19
      zdecydowanie native! fakt, że nie jest to tania inwestycja, jednak naprawdę
      warto. ja mialam zajęcia z native tylko przez 2 tygodnie, i widzę imponującą
      poprawę. polecam
      • Gość: Cez Re: NATIVE!!! IP: *.chello.pl 20.07.03, 19:35
        Absolutnie nie native, a jezeli już to ktoś wykształcony. Niestety, większość
        tzw. nativów uczących w Polsce to ludzie nie posiadający wykształcenia
        pedagogicznego, którz przyjechali do naszego kraju szukać przygoddy. Czy
        chałbyś, żeby polskiego uczył Cię np. hydraulik, sprzedawca,bezrobotny
        maturzysta?
        Nativi zdzieraja, bo wydaje im się, że są niewiadomo kim. Ja osobiście wolę
        zapłacic więcej dobremu polskiemu nauczycielowi, albo zainwestować w wyjazd na
        kurs zagranicę ( ok 8000/2 tygodnie). Tamtejszy native jest dyplomowanym
        nauczycielem a nie osoba po prostu znającą język!
    • Gość: BUKA Re: Native czy polski lektor IP: *.cm / 192.168.0.* 29.07.03, 13:32
      Ja z doświadczenia wiem,że nikt tak dobrze nie nauczy jak DOBRY native
      speaker. Uogólnianie, że wszyscy native speakerzy to Ci, którzy nie moga
      znaleźć pracy u siebie jest bzdurą! Wiadomo,że gość który jest u nas np.
      murarzem nie nauczy dobrze cudzoziemca polskiego, ale np. dobrze wyedukowany
      anglik czy niemiec z doświadczeniem w nauce języka na pewno będzie lepszy od
      wyuczonego nauczyciela po filologii w Warszawie bez stażu za granicą~!
      • Gość: Cez Re: Native czy polski lektor IP: *.chello.pl 29.07.03, 16:31
        Tylko jaki DOBRY native przyjedzie do Polski uczyć ? Po co? Jaki będzie miał
        interes? Z wysokimi kwalifikacjami znajdzie pracę u siebie za nieporównywalnie
        wyższe pieniądze. 99% nativów to: albo bezrobotni w swoich ojczystych krajach,
        albo studenci szukajacy rozrywki i w przerwie w studiach chałturzący w Polsce (
        oni nie traktuja tej pracy poważnie a doświadczenie w nauczaniu mają zerowe).
        Jest jeszcze jeden rodzaj "nativów" - dzieci emigracji do , głównie Stanów, z
        lat 80. Znaja angielski, znają polski, uważają sie za nativów a do końca nimi
        nie są. Często powody ich pobytu w Polsce wynikają z kłopotów w odnalezieniu
        się w nowej ojczyźnie a czasem i w życiu.
        Z moich obserwacji wynika,że dla wielu nativów wazniejsza jest flacha niż
        nauka.
        • Gość: gosc Re: Native czy polski lektor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.03, 14:36
          chyba zazdroscisz ze nie miales okzji albo odwagi wyjechac w latach 80 a teraz
          dwa slowa dukasz po angielsku ktorego sie nauczyles w liceum.



          > Tylko jaki DOBRY native przyjedzie do Polski uczyć ? Po co? Jaki będzie miał
          > interes? Z wysokimi kwalifikacjami znajdzie pracę u siebie za
          nieporównywalnie
          > wyższe pieniądze. 99% nativów to: albo bezrobotni w swoich ojczystych
          krajach,
          > albo studenci szukajacy rozrywki i w przerwie w studiach chałturzący w Polsce
          (
          >
          > oni nie traktuja tej pracy poważnie a doświadczenie w nauczaniu mają zerowe).
          > Jest jeszcze jeden rodzaj "nativów" - dzieci emigracji do , głównie Stanów, z
          > lat 80. Znaja angielski, znają polski, uważają sie za nativów a do końca nimi
          > nie są. Często powody ich pobytu w Polsce wynikają z kłopotów w odnalezieniu
          > się w nowej ojczyźnie a czasem i w życiu.
          > Z moich obserwacji wynika,że dla wielu nativów wazniejsza jest flacha niż
          > nauka.
          • Gość: Cez Re: Native czy polski lektor IP: *.chello.pl 30.08.03, 20:28
            Pudło! Mówię płynnie po angielsku i francusku ( spędziłam za granicą w latach
            70 kilka lat z rodzicami na placówkach). W dalszym ciągu podtrzymuje to co
            napisałam - nativi z prawdziwego zdarzenia nie przyjadą do Polski, bo po co ?
            Jeśli ktoś ma odpowiednie kwalifikacje u siebie zarobi więcej! Do Polski
            przyjeżdżają "uczyć" ludzie bez przygotowania merytorycznego ani jakiejkolwiek
            koncepcji. Ot "odwalają" lekcje i tyle!
            • Gość: barbra do gramatyki - tylko polski nauczyciel! IP: *.t-systems.com.pl 03.09.03, 17:34
              ostatnio spędziłam trochę czasu w meskyku i postanowiłam zacząć pobierać tam
              lekcje hiszpańskiego. chcąc nie chcąc musiał to być native. no i obecnie jestem
              wg skali szkół w polsce na poziomie zaawansowanym, bo swobodnie się
              porozumiewam i znam nawet slangowe zwroty, tyle że gramatyka kuleje, albowiem
              nie potrafiłam do końca zrozumieć dość zawikłanej, w porównaniu do
              angielskiego, gramatyki hiszpańskiej. będąc tam zrozumiałam, jak dużo daje
              odnoszenie pewnych konstrukcji gramatycznych w obcym języku do języka
              rodzimego. teraz zamierzam kontynuować naukę w polsce i mam nadzieję, że jakiś
              polak w końcu mnie gramatycznie oświeci!
              • Gość: persona Re: do gramatyki - tylko polski nauczyciel! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 03.09.03, 18:05
                Gramatyka to zasady, które trzeba wkuć na pamięć . Do tego nie potrzebny jest
                Ci Polak ale dobra gramatyka. Nie pisz proszę ,że jesteś zaawansowana/y skoro
                kulejesz z gramatyką. Znać slang to bardzo dużo ale nie wszystko. żaawansowany
                w mowie i piśmie to ten, który stosuje bezbłędnie zasady miedzy innymi
                grmatyczne.ty możesz powiedzieć o sobie,że masz płynną znajomość języka, skoro
                znasz slang a gramatyka kuleje.
                • Gość: barbra Re: do gramatyki - tylko polski nauczyciel! IP: *.t-systems.com.pl 04.09.03, 11:45
                  w mojej opini to faktycznie nie jestem zaawansowana, ale wg wszelkich testów
                  kwalifikacyjnych niestety tak :(
                  • kociamama Re: do gramatyki - tylko polski nauczyciel! 04.09.03, 15:14
                    Taka dyskusja (bardzo zaciekla) juz sie pojawila na English only watek nazywal
                    sie Are Polish teaching English well qualified czy jakos tak. Tam wiecej na
                    ten temat.
                • Gość: Ewa Re: do gramatyki - tylko polski nauczyciel! IP: *.chello.pl 05.09.03, 11:19
                  Mówię płynnie po polsku. Ileś tam lat temu zdałam maturę w renomowanym liceum
                  na 5. Ukończyłam studia ( niestety nie filologiczne) - zajęcia prowadzone były
                  po polsku. Słucham radia, oglądam telewizje, czytam gazety i rozmawiam ze
                  wszystkimi wokół także w tym języku. Co więcej - czasem piszę artykuły ze
                  swojej dziedziny i też sa one , zdaniem redaktorów, poprawne pod wzgledem
                  językowym. Błędów ortograficznych raczej nie robię.
                  Czy zatem jestem na poziomie zaawansowanym pod względem znajomości języka
                  polskiego?
                  Twoim zdaniem nie, bowiem kuleję z gramatyką. Nie potrafie odróżnić imiesłowu
                  uprzedniego od współczesnego, nie bardzo wiem co to jest przydawka, i chyba
                  miałabym kłopoty z rozbiorem zdania!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • Gość: Koralowa Re: do gramatyki - tylko polski nauczyciel! IP: *.icpnet.pl 26.11.03, 16:05
                Ja uczę się hiszpańskiego na studiachdość intensywnie, konwersacje mam z
                Hiszpanką, gramatykę z polskim nauczycielem oraz dodatkowe konwersacje z osobą
                dwujęzyczną we własnym zakresie. Jestem bardzo zadowolona, wiem że ucze sie
                autentycznego języka i nie płacę dużo.
Pełna wersja