soach
17.06.06, 11:10
Tzw. ścieżki międzyprzedmiotowe to jest dopiero science-ficiton [nauka
fikcyjna]! Po co w ogóle to jest wprowadzone? Przecież i tak na przedmiotach
się robi te treści! W rzeczywistości wygląda to tak, że pod koniec semestru
dostajemy wydruk z tabelką, dopasowujemy lekcje z dziennika do zapisu i
wpisujemy daty "realizacji". Jeszcze jedno biurokratyczne obciążenie szkoły,
bo musi być osoba [szczerze jej współczuję], która to potem spisuje,
raportuje itd. Wychowawcy ganiają za nauczycielami, żeby te ścieżki
wpisywali - wszyscy przeklinają, bo pod koniec roku są ważniejsze sprawy -
wystawianie ocen itd. A rezultat to stos zadrukowanych kartek! Nie ma za to
bonusów - nawet gdyby się ktoś postarał. Zresztą i tak się omawia te treści,
także na lekcjach muzealnych itd. Po co to jeszcze księgować? Niech ktoś mi
wyjaśni, czemu to ma służyć? W mojej szkole nie ma nauczyciela [bez względu
na płeć, wiek, stopień awansu, wykształcenie, doświadczenie itp.], który by
nie uważał, że to czysty formalizm biurowy. Co o tym Państwo sądzą?