Dodaj do ulubionych

dlaczego FCE nie zalicza matury?

25.10.06, 09:21
dla mnie odpowiedź jest prosta . polska szkoła nie ma eliminować zbędnego
stresu stresu , ale o ile można , dołożyć obowiązki uczniom i nauczycielom
kosztem skuteczności zdobywania umiejętności praktycznych i rozrzerzania
wiedzy .

każdy nauczyciel angielskiego nie zaprzeczy , że to absurd , żeby testować
ucznia , który zdał już egzamin na wyższym poziomie - dlaczego zatem tego
ucznia się testuje ? jaką wartość ma test maturalny w porównaniu z testem FCE
poza murami szkoły ? oczywiście przyszły pracowdawca będzie honorował wyżej
FCE .
Obserwuj wątek
    • gdabski Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 25.10.06, 13:50
      Nie znam FCE, ale mam wątpliwość jak ten egzamin ma się do poziomu matury
      rozszerzonej. Natomiast z pewnością honorowanie FCE czy jakiegokolwiek innego
      certyfikatu niezależnie od jego poziomu uniemożliwiałoby określenie wyniku
      matury, który potrzebny jest w rekrutacji na uczelnie wyższe.

      /Gdabski
      • unsatisfied6 ciekawy pogląd 25.10.06, 14:37
        gdabski napisał:

        > Nie znam FCE, ale mam wątpliwość jak ten egzamin ma się do poziomu matury
        > rozszerzonej. Natomiast z pewnością honorowanie FCE czy jakiegokolwiek innego
        > certyfikatu niezależnie od jego poziomu uniemożliwiałoby określenie wyniku
        > matury, który potrzebny jest w rekrutacji na uczelnie wyższe.
        >
        > /Gdabski

        mówisz , że "uniemożliwiłboby" określenie wyników matury ? brak wiedzy
        personelu uczelni na temat umiejętności językowych określonych zakresem
        egazminu FCE "uniemożliwiłoby określenie wyników matury" ?:))

        albo chranisz farmazony , albo jesteś jednym z tych co są zwolennikami
        zawalenia uczniów bezsensownymi egzaminami .
        • gdabski Re: ciekawy pogląd 25.10.06, 15:37
          Przyznam, że nierozumiem. Co ma do tego personel uczelni?

          /Gdabski
          • gdabski Re: ciekawy pogląd 26.10.06, 20:10
            Cały czas proszę o wyjaśnienie. W jaki sposób oceny z FCE miałyby być
            przeliczane na wyniki matury?

            /Gdabski
            • unsatisfied6 Re: ciekawy pogląd 26.10.06, 21:42
              gdabski napisał:

              > Cały czas proszę o wyjaśnienie. W jaki sposób oceny z FCE miałyby być
              > przeliczane na wyniki matury?
              >
              > /Gdabski

              tak jak na każdej normalnej uczelni poza granicami naszego grajdołka .
              • playadelsol Re: ciekawy pogląd 26.10.06, 23:19
                czyli jak? pochawal sie, w końcu masz doświadczenia zwiazane z obcymi uczelniami, więc nas oswieć, a nie tylko pisz jakis slogan

                pare razy miałes napisać jaką to metodą niby nauczałeś skutecznie angielskiego, i za kazdym razem wykpiwałes sie pustym sloganem, nie podając żadnych konkretów

                teraz robisz to samo
                • unsatisfied6 nie traktowałem swoich uczniów jak baranów 27.10.06, 08:31
                  playadelsol napisała:

                  > czyli jak? pochawal sie, w końcu masz doświadczenia zwiazane z obcymi
                  uczelniam
                  > i, więc nas oswieć, a nie tylko pisz jakis slogan
                  >
                  > pare razy miałes napisać jaką to metodą niby nauczałeś skutecznie
                  angielskiego,
                  > i za kazdym razem wykpiwałes sie pustym sloganem, nie podając żadnych
                  konkretó
                  > w
                  >
                  > teraz robisz to samo

                  nie traktowałem swoich uczniów jak baranów - to zapewne podstawa dobrego
                  nauczania . w każdym widziałem potencjał i szukałem sposobów by do nich
                  dotrzeć . nie stosowałem testów książkowych ale własne . starałem się
                  im wytlumaczyć język , tak jak ja go rozumiem - może bez fachowej terminologii
                  ale docierałem z tą informacją i do studentów politechniki i do uczniów 3 klasy
                  szkoły pdst . gramatykę tłumaczyłem gdy pojawiła się konstrukcja , która
                  wymagała wyjaśnienia - większość czasu spędzałem na mówieniu po angielsku
                  szukając tematów , które mogłyby zaiteresować uczniów . stosowałem ćwiczenia
                  z kluczem odpowiedzi ( nie chodzi w uczeniu o to by komuś udowodnić brak
                  wiedzy , ale o to , by kogoś nauczyć ) i teksty z nagraniami audio , by uczeń
                  w domu mógł samodzielnie i skutecznie uczyć się angielskiego - byli chętni
                  i wcale nie musiałem zmuszać ich złymi ocenami . najniższą ocenę , którą
                  wystawiłem to była 3 . szóstki nie za osięgnięcia na olimpiadach ale za
                  bardzo dobre przygotowanie - uczeń się sam zgłaszał do prezentacji a nie
                  wywoływałem do tablicy . każdy uczeń wiedział kiedy go będę odpytywał i
                  z czego będę go pytać . każdy miał szansę poprawienia oceny - jak dostał
                  3 np zawsze mógł poprawić na 6 niezależnie od poprzednio zdobytej oceny .

                  komuś było nie w smak , że ci uczniowie bez większego stresu szybko
                  wchłaniali więdzę - posypały się rozowy na dywaniku u dyrektora ,
                  w następnym roku odebraono mi moje klasy ( dwóch olimpijczyków między
                  innymi ) i dano do uczenia klasę maturalną , która nie miała najmnijeszych
                  pdst języka angielskiego - wiem o co chodziło . wyrzucić mnie nie mogli ,
                  bo rodzice ustawieni - to była szkoła elitarna i rodzice chcieli dla swoich
                  dzieciaków dobrego nauczania .
                  ale mogli mi udowdnić , że mam mierne wyniki w nauczaniu dając klasę która
                  poprzednie 3 lata uczyła się w szkole 5 godzin tygodniowo angielskiego
                  i nic nie umie , by przygotować ich do matury .
                • unsatisfied6 jak zwykle odgywasz rolę idiotki 27.10.06, 08:44
                  playadelsol napisała:

                  > czyli jak? pochawal sie, w końcu masz doświadczenia zwiazane z obcymi
                  uczelniam
                  > i, więc nas oswieć, a nie tylko pisz jakis slogan
                  >
                  żaden normalny człowiek nie będzie zmuszał drugiego do poświadczenia
                  kwalifiakacji egzamienem , jeżeli ten ewidentnie takimi kwalifikacjami
                  się wykazał .

                  zostałem przyjęty na UCSD warunkowo - miałem wysokie wyniki na college
                  ale wynik z Toefl był za niski . miałem w ciągu roku poprawić ten wynik ,
                  co okazało się zbytecznym , gdy w tym samym roku wykazałem się na lekcjach
                  angielskiego z Amerykańskimi studentami na poziomie 3+ .
                  • playadelsol Re: jak zwykle odgywasz rolę idiotki 29.10.06, 20:28
                    hm, tyle ze to niezupelnie odpowiedx na pytanie...wyniki fce jakoś trzeba przeliczyć na wyniki matur, by otrzymac srednią, pozwalająca potem uczelniom decydować kogo przyjąc na studia...więc jakoś to trzeba przeliczyc

                    a tak poza tym, to wbrew pozorom jestem tego samego zdania - ze nie ma sensu potwierdzac papierkiem czegoś, czego znajomość się wykazało w praktyce, tyle ze tu sytuacja jest troche inna, bo uczelnie nie wiedza nic o studencie, poza papierkiem którym się "legitymuje"
                    no i jeszce podązając tym tokiem myslenia, to ani matura nie jest potrzebna (wystarczyc powinno 3 lata nauki w liceum) ani fce (w końcu uczen uczęszczał na kurs, i tam się wykazywał)
                    więc juz samo załozenie tego typu egzaminów przeczy i Twojemu i mojemu punktowi widzenia
            • daktylek Re: ciekawy pogląd 26.10.06, 23:07
              Pewnie tak samo jak matura rozszerzona na maturę podstawową ;PPP
            • agawamala Re: ciekawy pogląd 31.10.06, 16:05
              Bardzo prosty - zamiast pisać "Matura poziom podstawowy .........48%"
              wpisywałoby się "FCE...B". Proste jak drut.
              • unsatisfied6 oczywiście , że proste :)) 31.10.06, 16:15
                agawamala napisała:

                > Bardzo prosty - zamiast pisać "Matura poziom podstawowy .........48%"
                > wpisywałoby się "FCE...B". Proste jak drut.

                oczywiście , że proste , ale mam wrażenie że biorący udział w dyskusji
                chcą wszystko zamataczyć i skomplikować , niby to dla dobra polskiej szkoły .
                • playadelsol Re: oczywiście , że proste :)) 03.11.06, 23:55
                  o tak, to bardzo proste, w jednym wypadku centymetry w innym cale, ale wazne ze i tu 1 (czy jakakolwiek inna cyfra/liczba) i tu 1
                  czy ty naprawde jestes matematykiem? za malo subtelności i niuansów dostrzegasz....
                  • unsatisfied6 biednym nie pomożesz a innym zaszkodzisz 04.11.06, 15:13
                    playadelsol napisała:

                    > o tak, to bardzo proste, w jednym wypadku centymetry w innym cale, ale wazne
                    ze
                    > i tu 1 (czy jakakolwiek inna cyfra/liczba) i tu 1
                    > czy ty naprawde jestes matematykiem? za malo subtelności i niuansów
                    dostrzegasz
                    > ....

                    w twoich argumentach dostrzegam wiele "subtelności i niuansów" - wszystkie
                    są w "słusznej sprawie" dla dobra "biednych i pokrzywdzonych przez los" .

                    największy biznes robi się eksploatując biedę i nieszczęścia ludzkie , ci
                    którzy robią to profesjonalnie żyją w największych luksusach .

                    twoje argumenty biednym nie pomogą a innym zaszkodzą , tworząc wiekszą
                    biedę , bo nieefektynie zarządzany kapitał ludzki musi siłą rzeczy tworzyć
                    większą biedę w społeczeństwie .
                    • playadelsol Re: biednym nie pomożesz a innym zaszkodzisz 05.11.06, 23:47
                      jak zaszkodza bogatym?
                      zablokuja im mozliwośc kształcenia? nie
                      wprowadza stres? to własciwie dość wątpliwy argument (mowiąc o osobach z juz zdanym fce), a jesli nawet, to trochę to im p;omoze w późniejszym zyciu (chocby na studiach), bo niestety stresu uniknąc się nie da, a oni zostaną choc troche na to "zaszczepieni"
                      moze jeszcze inaczej: zróbmy zatem polski odpowiednik fce wszystko tak samo, tylko z pomninięciem anglii), za darmo, choćby w ramach państwoego systemu edukacji, i wtedy niech sobie biedne dzieci przystepują do tego egzaminu, to przynajmniej wyrówna szanse (jesli chodzi o nierównomnierną ilośc podejść do egzaminu)
        • daktylek Re: ciekawy pogląd 25.10.06, 23:14
          Jasne, stres ucznia przy zdawaniu obowiązkowego FCE będzie mniejszy, niż przy
          zdawaniu matury :)
          • unsatisfied6 Re: ciekawy pogląd 26.10.06, 10:08
            daktylek napisał:

            > Jasne, stres ucznia przy zdawaniu obowiązkowego FCE będzie mniejszy, niż przy
            > zdawaniu matury :)

            FCE nie jest obowiązkowy . nieliczni uczniowie podchodzą do tego egzaminu
            i nie rozumiem dlaczego muszą zdawać maturę .
            • daktylek Re: ciekawy pogląd 26.10.06, 23:06
              Najkrócej mówiąc - dlatego, że takie są przepisy w Polsce :)
              • unsatisfied6 otóż to 27.10.06, 08:00
                daktylek napisał:

                > Najkrócej mówiąc - dlatego, że takie są przepisy w Polsce :)

                ty krótko i z uśmiechem :) a ode mnie wymagasz długich elaboratów
                na temat czegoś zupełnie oczywistego - jest to jeden z wielu innych
                czynników mobingu ucznia polskiej szkoły .
            • playadelsol Re: ciekawy pogląd 26.10.06, 23:21
              swoją droga kiedyś fce zastępowalo maturę, ale dla mnie było to conajmniej nie zrozumiałe, jak państwo moze w ogóle na coś takiego pozwalac, zresztą, jesli ktoś zdał fce, to cóz to za problem zdać maturę...chyba ze coś z jego znajomością języka jest jednak nie tak...
              • unsatisfied6 w jednym zdaniu kilka sprzeczności 27.10.06, 08:14
                playadelsol napisała:

                > swoją droga kiedyś fce zastępowalo maturę, ale dla mnie było to conajmniej
                nie
                > zrozumiałe, jak państwo moze w ogóle na coś takiego pozwalac, zresztą, jesli
                kt
                > oś zdał fce, to cóz to za problem zdać maturę...chyba ze coś z jego
                znajomością
                > języka jest jednak nie tak...

                problemu w zdaniu matury , jak sama zauważyłaś nie ma - probelem jest
                w narzucaniu zbędnych obowiązków na uczniów i wstrzymywaniu ich procesu
                poznawczego - do matury każdy musi przygotować kosztem np przeczytania
                kilku lektur w języku angielskim .

                niegdyś testwałem dwie Amerykanki ze znajomosci angielskiego na pdst
                polskich testów dla początkujących - jedna zaliczyła test na 40% , druga
                na 60% .
                • playadelsol Re: w jednym zdaniu kilka sprzeczności 29.10.06, 03:21
                  wbrew pozorom wcale nie dziwią mnie wyniki Twoich testów, bo ucząc sie języka juz na okreslonym poziomie miałam wrazenie ze natives mieliby z takimi testami bardzo duze kłopoty, przy czym chodziło jednak również o testy brytyjskie (no powiedzmy na poziomie cae i cpe)
              • titta Re: ciekawy pogląd 29.10.06, 01:18
                > swoją droga kiedyś fce zastępowalo maturę, ale dla mnie było to conajmniej
                nie
                > zrozumiałe, jak państwo moze w ogóle na coś takiego pozwalac,

                A zastanawiales sie po co jest matura czy egzaminy? Podpowiem: po to zeby
                zdiagnozowac i poswiadczyc czyjac wiedze. Po co robic wiec to dwa razy? FCE
                jest na poziomie wyzszym (ew, rownym) maturze. Po co dublowac?
                • playadelsol Re: ciekawy pogląd 29.10.06, 21:27
                  a po to, ze:
                  a) tak naprawde, z polskiego punktu widzenia to te egzaminy przeprowadza Bóg wie kto, i nie ma zadnej gwarancji zachowania odpowiendnich procedur, np odnośnie formy przeprowadzania egzaminu
                  b) matura potwierdza (przynajmniej w załozeniu) pewne umiejętności w danym czasie, na danym etapie edukacji, fce zdane np 4 lata wczesniej nic nie mówi o obecnej sytuacji, więc czemu miałoby umozliwić zaliczenie jednego z maturalnych przedmiotów??

                  no i jeszcze jedno: skoro fce tak wspaniale poswiadcza wiedze i umiejętności, to w czym u licha problem? kazda osoba z fce zda sobie maturę z palcem w nosie, byc moze poprawiając przy okazji wyniki uzyskane na fce....
              • aoife2 Re: ciekawy pogląd 23.07.19, 16:42
                Hahahaha dokladnie, ja zdalem FCE w 2002 i bylem zwolniony z matury z ang bo FCE to wyzszy poziom niz matura.
      • daktylek Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 25.10.06, 23:15
        FCE to poziom B2, czyli mniej więcej matura rozszerzona, bo matura dwujęzyczna
        to już poziom C1.
        • yennefer01 Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 15.12.06, 23:27
          tak gwoli ścisłości, matura dwujęzyczna( przynajmniej w poprzednich latach, nie
          mówię o tegorocznej próbnej, bo była dziwnie prostrza) to poziom pomiędzy C1 a C2
          • daktylek Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 19.12.06, 22:33
            Matura dwujęzyczna to właśnie poziom C1.
    • daktylek Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 25.10.06, 23:08
      a dlaczego polska publiczna szkoła i uczelnia (niepubliczne zresztą też) mają
      nabijać kabzę obcym instytucjom edukacyjnym?
      • unsatisfied6 Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 26.10.06, 10:10
        daktylek napisał:

        > a dlaczego polska publiczna szkoła i uczelnia (niepubliczne zresztą też) mają
        > nabijać kabzę obcym instytucjom edukacyjnym?

        nie chodzi mi o to by zastąpić test maturalny testem FCE , ale by nie obarczać
        uczniów egzaminami , gdy już wykazali się swoimi kompetencjami na innych
        egzaminach .
        • playadelsol Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 26.10.06, 23:16
          na innych egzaminach, tyle ze prowadzonych przez ludzi których kwalifikacje nie zostaly zweryfikowane przez instytucję (tu: państwo) poswiadczająca swym autorytetem wydawany dyplom (tu: świadectwo maturalne)
          • unsatisfied6 twoje wypowiedzi śmierdzą mi .. 27.10.06, 08:05
            playadelsol napisała:

            > na innych egzaminach, tyle ze prowadzonych przez ludzi których kwalifikacje
            nie
            > zostaly zweryfikowane przez instytucję (tu: państwo) poswiadczająca swym
            autor
            > ytetem wydawany dyplom (tu: świadectwo maturalne)

            twoje wypowiedzi śmierdzą mi jakimś przynależeniem do partii lub związku .

            władze w demokracji wybiera naród , by swoim autorytetem tworzyły przepisy
            dla korzyści tego narodu a nie dla obarczania go masą bezsensowanych obowiązków
            tłumiąc potencjał twórczy obywateli tego kraju .
            • playadelsol Re: twoje wypowiedzi śmierdzą mi .. 29.10.06, 03:13
              chodzi mi raczej o relacje siły
              to my, jako naród polski (czy w ogole jest coś takiego jak naród? ale to juz inna kwestia..) powinnismy ustalać reguły i zasady, a nie pozwalac na to innym

              zatem powinniśmy dązyć do tego ze to my ustalamy standardy, i to niekoniecznie tylko na terenie naszego kraju (więc w sytuacji krancowo absurdalnej, w kazdym razie jak na obecny stan rzeczy, to polska matura z angielskiego powinna byc na swiecie uznawana za dowód znajomosci języka angielskiego i cieszyc się duzo większą renomą niz angielskie certyfikaty językowe...)

              w gruncie rzeczy chodzi o to, zeby to inni uczyli sie polskiego, a nie bysmy my musieli uczyć się języków obcych
              byłeś w ameryce: ile osób zna tam języki obce? owszem, mają w szkole francuski, bądź hiszpański, są tez osoby dwujęzyczne z racji pochodzenia, tyle ze tak naprawde amerykanie języków obcych nie znają, nie znaja bo nie muszą się uczyć, bo wiedzą ze gdziekolwiek nie pojadą, to jest bardzo duza szansa ze dogadają się w swoim języku ojczystym....
              dlatego nauka języków obcych nauką języków ocbcych, ale celem nadrzędnym powinno być uczenie polskiego obcokrajowców...absurd? oczywiscie.....tyle ze w przypadku mieszkańców małej wioski zwanej Roma był to taki sam absurd, a jednak....
              • zibi_mazurak Re: twoje wypowiedzi śmierdzą mi .. 10.12.06, 17:56
                Reguły i zasady gramatyczne i ortograficzne języka angielskiego nie będziemy
                ustalać my, więc matura z angielskiego jest absurdem.
          • titta Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 29.10.06, 01:24
            Innymi slowy: co mi tu jakis agol bedzie podskakiwal ze swoimi egzaminami,
            przeciez wiadomo, ze nasi nauczyciele znaja ten jezyk lepiej (bo zostali
            zweryfikowani przez panstwo). Tak to jest jak ktos legalizm przeklada nad
            zwykle, logiczne myslenie.
            Z podobnym mysleniem spotkalam sie na poczcie (szweckiej), gdzie panienka nie
            chciala mi wydac przesylki na podstawie polskiego paszportu i rzadala
            legitymacji (wystawianej przez innego urzednika na podstawie tegoz paszportu).
            • playadelsol Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 29.10.06, 19:32
              chyba nie zrozumiałas do końca sensu moich wypowiedzi (które zostały uzupelnione w pozostałych postach tu)
              prosze bardzo, niech angol bierze w tym udział, przeciez to oczywiste ze angielski zna lepiej niz polacy, ale niech ten angol ma uprawnienia nadane przez nasze, polskie władze..na tym własnie, w sensie międzynarodowym, polega róznica między rządzącymi, a rzadzonymi, czyli frajerami...jak masz aspiracje by byc niezależnym to sama ustalasz reguły, jak chcesz być niewolnikiem podporządkowywuj się innym, ot i tyle...w szwecji po prostu pokazano Ci ze jestes niewolnicą i nic nie znaczysz Ty i kraj z którego pochodzisz..i teraz Twoja decyzja: mozesz im dalej lizać d... albo coś z tym zrobić..wybór nalezy do Ciebie....
          • randybvain Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 01.11.06, 18:52
            Wiec wedlug ciebie egzaminator FCE z Oxfordu albo cambridge, wykazujacy sie
            odpowiednimi angielskimi stopniami naukowymi do przeprowadzania takich
            egzaminow - nie jest osoba wiarygodna?

            Znam osobe, ktora zdawala FCE i CAE w Wielkiej Brytanii, po powrocie do Polski
            zas nie uznano jej tych egzaminow w ten sam sposob, o ktorym mowi unsatisfied.
      • playadelsol Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 26.10.06, 23:17
        daktylek napisał:

        > a dlaczego polska publiczna szkoła i uczelnia (niepubliczne zresztą też) mają
        > nabijać kabzę obcym instytucjom edukacyjnym?

        trafne
        • unsatisfied6 nie traktuj innych jak stada baranów 27.10.06, 08:09
          playadelsol napisała:

          > daktylek napisał:
          >
          > > a dlaczego polska publiczna szkoła i uczelnia (niepubliczne zresztą też)
          > mają
          > > nabijać kabzę obcym instytucjom edukacyjnym?
          >
          > trafne

          wiem , że kretynką nie jesteś - ale mylisz się uważając , że cała reszta
          to kretyni , którym można takie banialuki wciskać .

          dokładnie wiesz , że nie chodzi o żadne "nabijanie kabzy obcym instytucjom
          edukacyjnym" , a o obarczanie ucznia bezsensownymi obowiązkami .
          • playadelsol Re: nie traktuj innych jak stada baranów 29.10.06, 03:18
            moje wypowiedzi w tym wątku (a w gruncie rzeczy i w innych) oparte są na relacjach siły, a nie kwestiach merytorycznych, moze to dobrze, moze źle, ale jak juz rej pisał: "polacy nie gęsi.."
            moim zdaniem mamy nie tylko własny język, ale i sami mozemy, i powinniśmy o sobie stanowic, co nakazuje sporą ostrożność w korzystaniu z pomocy instytucji zewnętrznych do rozwiązywania kwestii wewnętrznych...
            • ratyzbona Re: dlaczego FC nie zalicza matury 29.10.06, 17:51
              certyfikat FC nie zalicza matury z kilku powodów. po pierwsze dlatego że jest w
              polsce bardzo drogi co oznacza że zwolnione ze stresu matury z angielskiego
              byly by zwolnione tylko bogate dzieci - zdawanie FC to bez porównannia mniejszy
              stres niż zdawanie matury z resztą FC mozna bez problemu poprawiac - jak kogoś
              stać a oblanie matury to jednak oblanie matury. po drugie znam wiele osob które
              wielkim wysiłkiem nauczyły się do FC zdaly go jeszcze przed liceum poczym
              systematycznie wszystko zapomniały - zaliczenie im matury nie było by więc
              uczciwe z resztą nie odwzorowywało by faktycznego stanu wiedzy. Tak więc nie
              uznając FC na maturze dajemy wszystkim przynajmniej iluzorycznie ten sam start
              a nie promujemy dzieciaki z bogatszych rodzin ( i dużych miast bo w polsce na
              wsi FC nie ma gdzie zdać). Nikogo nie krzywdzimy bo jesli ktoś ma zdany FC to
              bez problemu sobie z matura rozszerzoną poradzi.
              • unsatisfied6 równać wszystkich do asfaltu dając jednakowe szans 29.10.06, 19:32
                ratyzbona napisała:

                > certyfikat FC nie zalicza matury z kilku powodów. po pierwsze dlatego że jest
                w
                >
                > polsce bardzo drogi co oznacza że zwolnione ze stresu matury z angielskiego
                > byly by zwolnione tylko bogate dzieci - zdawanie FC to bez porównannia
                mniejszy
                >
                > stres niż zdawanie matury z resztą FC mozna bez problemu poprawiac - jak
                kogoś
                > stać a oblanie matury to jednak oblanie matury. po drugie znam wiele osob
                które
                >
                > wielkim wysiłkiem nauczyły się do FC zdaly go jeszcze przed liceum poczym
                > systematycznie wszystko zapomniały - zaliczenie im matury nie było by więc
                > uczciwe z resztą nie odwzorowywało by faktycznego stanu wiedzy. Tak więc nie
                > uznając FC na maturze dajemy wszystkim przynajmniej iluzorycznie ten sam
                start
                > a nie promujemy dzieciaki z bogatszych rodzin ( i dużych miast bo w polsce na
                > wsi FC nie ma gdzie zdać). Nikogo nie krzywdzimy bo jesli ktoś ma zdany FC to
                > bez problemu sobie z matura rozszerzoną poradzi.

                równać wszystkich do asfaltu dając jednakowe szanse ?
                to jest chore i nielogiczne co piszesz .

                peuntujesz swoją wypowiedź , że jeżeli ktoś ma FCE to sobie bez probelemu
                poradzi z maturą a jednocześnie zaobserwowałaś , "że uczniowie wszystko
                zapomnieli" - to przecież oczywiste , że zapomną za kilka tygodni
                maturzyści "wiedzę" którą wykazali się na maturze .

                twojej wypowiedzi żaden normalny człowiek zajmujący się oświatą w przyzwoitym
                kraju nie wziąłby poważnie . tragedią jest to natomiast , że w naszym kraju
                takie wypowiedzi to jak woda na młyn dla ustawodawcy i takie głównie są brane
                pod uwagę w dyskusji nad oświatą pomijając konstruktywne propozycje zmian w
                oświacie . animatorzy edukacji w Polsce "na życzenie" obywateli wyrażanej w
                takich beznadziejnie głupich wypowiedziach jak twoje kształtują tą oświatę
                tłumacząc później , że to "głos wyborcy" a nie oni zdecydowali
                o sfajdaniu tego co mamy .

                przypuszczam , że FCE zaliczało poprzednio maturę - znalazło się bydło
                zazdroszczące "bogatym" i w imieniu "biednych dzieci ze wsi" zarządało "równych
                praw" dla wszystkich . ( większość z tych co zdaje ,robi to kosztem swoich
                wakacji za ten egzamin , przypuszczam i wcale nie są bogaci - w twoim tylko
                patologicznym umyśle widzisz ich masę pieniędzy w banku ) . jak można tak
                zazdrościsz komuś za odrobinę komfortu ? jak można zazdrościć , że rodzice
                wydali za egzamin FCE kosztem np komórki lub wakacji i pierniczyć o "równych
                szansach" ?
                • playadelsol Re: równać wszystkich do asfaltu dając jednakowe 29.10.06, 19:37
                  ale nie rozumiem dlaczego się tak oburzasz...wypowiedź ratyzboiny jest całkiem logiczna, i to wcale nie równanie do asfaltu, po prostu na pewnym etapie edukacji nalezy sie wykazac okresloną wiedza z danego przedmiotu i tyle, a jesli ktoś zdał fce (a faktycznie moze sobie i 20 razy zdawac bez konsekwencji, poza finansowymi, czyli stawia go to w uprzywilejowanej sytuacji wobec tych którzy pierwsza szanse beda mieli dopiero na maturze, a potem bodaj rok oczekiwania na nastepna...)ale kontynuując: jesli ktos zdał fce, to czemu mialby sie stresowac maturą i obawiać się o jej wynik? chyba ze faktycznie zapomniał wszystko..no ale wówwczas powinien dziekować takim przepisom bo bedzie musial sobie wszystko poprzypominać :)
                  • unsatisfied6 ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 29.10.06, 19:48
                    playadelsol napisała:

                    > ale nie rozumiem dlaczego się tak oburzasz...wypowiedź ratyzboiny jest
                    całkiem
                    > logiczna, i to wcale nie równanie do asfaltu, po prostu na pewnym etapie
                    edukac
                    > ji nalezy sie wykazac okresloną wiedza z danego przedmiotu i tyle, a jesli
                    ktoś
                    > zdał fce (a faktycznie moze sobie i 20 razy zdawac bez konsekwencji, poza
                    fina
                    > nsowymi, czyli stawia go to w uprzywilejowanej sytuacji wobec tych którzy
                    pierw
                    > sza szanse beda mieli dopiero na maturze, a potem bodaj rok oczekiwania na
                    nast
                    > epna...)ale kontynuując: jesli ktos zdał fce, to czemu mialby sie stresowac
                    mat
                    > urą i obawiać się o jej wynik? chyba ze faktycznie zapomniał wszystko..no ale
                    w
                    > ówwczas powinien dziekować takim przepisom bo bedzie musial sobie wszystko
                    popr
                    > zypominać :)

                    takie argumenty możesz zachować dla głupców i niech tobie przestanie się
                    wydawać , że ja jestem jednym z nich .

                    ezgamin maturalny to egzamin a nie wiedza którą ma uczeń zdobywać w procesie
                    edukacji - egzamin nie ma hamować procesu kształcenia a weryfikować czy uczeń
                    nadaje się do dalszego etapu . doskonale pewnie zdajesz sobie z tego
                    sprawę , że takich przepisów nie ma w krajach o skutecznych systemach
                    oswiatowych - jeżeli nie spójrz na warunki przyjęcia na uczelnie zagraniczne .
                    istenieje szeroki wachlarz weryfikacji umiejętności językowych ( lub innych )
                    i nie ma ograniczenia , że musi to być tylko św MAUTRA , bo nie egzamin
                    chodzi ale o potencjał tego ucznia potwierdzony wierzytelnym egzaminem .
                    • playadelsol Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 29.10.06, 20:04
                      tak o potencjał, potwierdzony jakimś dokumentem ("wierzytelnym"), tyle potencjał zblizony w czasie do okresu w ktorym dana umiejętność ma być weryfikowana, więc jesli ów dokument na podstawie którego coś się stwierdza ma być rzeczywiście "wierzytelny" to powinien pochodzic z okresu powiedzmy pól roku bądź roku poprzedzającego, w tym wypadku maturę
                      innymi slowy jesli fce miałoby zaliczac maturę to nie powinno to być fce z przed powiedzmy 3-4 lat, bo w tym czasie uczeń mógl albo osiągnąc poziom cpe albo (równie dobrze a moze i z większym prawdopodobienstwem, w zalezności od motywacji) wrócić na poziom elementary

                      no i jeszce dwie kwestie: w polsce egzaminy polskie (ale to juz wyjasniałam)
                      a także: nie rozumiem dlaczego koinmecznośc zdania matury miałaby ograniczać poziom edukacji? przeciez na lekcjach mozna wykraczać poza ten poziom
                      fakt jednak faktem ze się tego raczej nie robi, i nigdy nie bedzie robc, więc w praktyce nawet gdyby fce zaliczało maturę (a kiedyś przeciez tak bylo) to i tak w szkole nie zrobi się nic ponadto (czyli poziom matury), więc Twój argument jest i tak pozbawiony sensu
                      no i per analogiam: fce to egzamin a nie wiedza...
                      • unsatisfied6 sprawa jest prosta ale z jakiegoś powodu mataczysz 30.10.06, 08:56
                        playadelsol napisała:

                        > tak o potencjał, potwierdzony jakimś dokumentem ("wierzytelnym"), tyle
                        potencja
                        > ł zblizony w czasie do okresu w ktorym dana umiejętność ma być weryfikowana,
                        wi
                        > ęc jesli ów dokument na podstawie którego coś się stwierdza ma być
                        rzeczywiście
                        > "wierzytelny" to powinien pochodzic z okresu powiedzmy pól roku bądź roku
                        popr
                        > zedzającego, w tym wypadku maturę
                        > innymi slowy jesli fce miałoby zaliczac maturę to nie powinno to być fce z
                        prze
                        > d powiedzmy 3-4 lat, bo w tym czasie uczeń mógl albo osiągnąc poziom cpe albo
                        (
                        > równie dobrze a moze i z większym prawdopodobienstwem, w zalezności od
                        motywacj
                        > i) wrócić na poziom elementary
                        >
                        > no i jeszce dwie kwestie: w polsce egzaminy polskie (ale to juz wyjasniałam)
                        > a także: nie rozumiem dlaczego koinmecznośc zdania matury miałaby ograniczać
                        po
                        > ziom edukacji? przeciez na lekcjach mozna wykraczać poza ten poziom
                        > fakt jednak faktem ze się tego raczej nie robi, i nigdy nie bedzie robc, więc
                        w
                        > praktyce nawet gdyby fce zaliczało maturę (a kiedyś przeciez tak bylo) to i
                        ta
                        > k w szkole nie zrobi się nic ponadto (czyli poziom matury), więc Twój
                        argument
                        > jest i tak pozbawiony sensu
                        > no i per analogiam: fce to egzamin a nie wiedza...

                        sprawa jest prosta ale z jakiegoś powodu mataczysz . w Polsce coraz więcej
                        trzeba zdać egzaminów i coraz więcej barier dla uzyskania wysokich kwalifikacji
                        naszego społeczeństwa i coraz mniejsze szanse na wykształcony potencjał ludzki
                        naszej gospodarki , co stanowi o dobrobycie naszego państwa . przytoczę jeszcze
                        raz przykład gospodarki Irlandii , która gwałtownie wzmocniła pozycję w świecie
                        dzięki skutecznym reformom oświaty .

                        FUNDAMENTEM gospodarki jest jej potencjał ludzki . rozumiejąc tę zasadę
                        każdy widzi co się dzieje w polskiej oświacie mającej zasadnicze znaczenie
                        dla naszej ekonomii . stwarzając bariery w zdobywaniu wiedzy pod kątem
                        pragamtcznego wykorzystania w gospodarce ( nie chodzi mi
                        tutaj oczywiście o teraźniejsze kształcenie taniej siły roboczej ,
                        ale kształcenie wykorzystujące wzrorce innych krajów dla uzyskania takiego
                        potencjału czynnika ludzkiego naszej ekonomii by Polska mogła stanowić
                        równorzędnego partnera i konkurenta w gospodarce dla pozostałych ) .

                        kroczek po kroczku jednakże , oświata polska kieruje się w przeciwnym kierunku,
                        znajdując własne "najlepsze w świecie" rozwiązania , wg "zasady demokracji"
                        nagłaśniając poprzez media te czynniki w dyskusji społeczenej , które prowadzą
                        do gorszej efektywności zdobywania wiedzy i umiejętnosci pragmatycznych .
                        nawet w tak prostej sprawie , która jest bezdyskusyjna w pozostałych krajach
                        unii i USA , jak sprawa zaliczenia matury kosztem innego egzaminu ( o wyższym
                        poziomie ) prowadzi się "dyskusję" dowodząc zasadność patologicznego sposobu
                        kształcenia potencjału ludzkiego . to tylko drobny przykład potwierdzający
                        ogólny kierunek oświaty w Polsce - jest coraz więcej i z coraz gorszym
                        efektem .

                        odnośnie matury - nie ma matury w USA i uważam , że w tym kierunku powinny
                        zmierzać zmiany w oświacie .

                        zrozumiałem na własnej skórze , co oznacza więcej w edukacji - ja musiałem
                        się uczyć niezncznie więcej niż np student z Niemiec na uczelni amerykańskiej ,
                        by uzyskać dyplom jej ukończenia . dla wstrzymania procesu wykształcenia
                        ucznia wystarczy czasami dodać mu jeden nieprzyjemny dla niego przedmiot lub
                        kilka lektur mocno zaniżając jego motywacje i chęci do zdobywania wiedzy ,
                        angażując go w coś co jest dla ucznia po prostu nieprzyjemnym . w Polsce to nie
                        jest jeden przedmiot - to cała masa przedmiotów i egzaminów i coraz to innych
                        lektur dla samego chyba procesu eliminacji kreatywnego i pragamtycznego
                        poznania .
                      • randybvain Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 01.11.06, 19:03
                        a także: nie rozumiem dlaczego koinmecznośc zdania matury miałaby ograniczać po
                        > ziom edukacji?

                        A ja to rozumiem. Pamietam, ze dawniej to bylo tak: trzeba bylo zaliczyc w
                        czwartej klasie liceum kazdy przedmiot, potem uczyc sie do matury, a potem do
                        egzaminu na wyzsza uczelnie. Niby to bylo tak, ze jak ktos mial same piatki
                        9szostek wtedy nie bylo) z przedmiotow to bylo to nic nie warte, jak ktos mial
                        mature na same piatki to tez nie bylo wazne, wazne byly ichnie egzaminy na
                        wyzsze uczelnie, bo wyzsze uczelnie twierdzily, ze piatki na maturze i wszkole
                        to nie sa wiarygodne...

                        Tu mamy ta sama sytuacje. Miedzynarodowy egzamin z jezyka nie jest wiarygodny.
                        Smiesza mnie zdania, ze to zle, ze mozna go zdawac kilka razy (no bo - zgroza! -
                        nie przykleja zdajacemu etykietki nieuka na cale zycie tylko daje mu szanse
                        nauczenia sie!), ze po jego zdaniu czlowiek zapomina rzeczy i w ogole zdal nie
                        w tym czasie, co trzeba - na tej zasadzie po roku trzeba byloby odbierac
                        ludziom prawa jazdy, bo pewnie przez rok zapomnieli jak sie jezdzi:^>>>>
                        • playadelsol Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 01.11.06, 20:21
                          hm, interesujące...a od kiedy to egzamin daje szanse nauczenia się? tzn ze bez egazaminu to juz nie mozna sie nauczyć?

                          ale to zupełnie inna kwestia...

                          piszesz w kazdym razie ze smieszą cie zdania ze to źle ze mozna go zdawac kilka razy...no cóż chyba nie przeczytałeś zbyt dokladnie tego co pisałam, bo jest tam WYRAŹNIE stwierdzone ze to źle ze jedni, dzięki lepszemu statusowi finansowemu moga sobie zdawać do skutku, natomiast ci którzy pieniędzy nie maja dostają szanse tylko na maturze (no i ewentulana poprawka po roku, w którym to czasie coniektórzy zdążą np odsłuzyc wojsko, bo bogaci przeciez do wojska nie chodza a ktoś musi....)

                          a co do zapominania..ehh..no po prostu az szkoda komentowac idiotyzmu twojej wypowiedzi..ok, zakładam ze mature zdałes na piątki, czy tam czwórki..no to mądralo spróbuj to zrobic znowu, tak bez przygotowania, siądź i napisz, w starej formie, w takiej w jakiej pisałeś..same jedynki dostaniesz...więc nie gadaj bzdur..
                          liczy sie nie to kiedy sie coś zdawało, a czy po zdaniu nie utracilo się kontaktu z danym czyms..więc jesli zdasz prawo jazdy i jeździsz, to nie ma sprawy..ale jeśli nie jeźdizsz np przez 2-3 lata, uczyc musisz się od nowa i niemal od zera...
                          • randybvain Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 03.11.06, 18:08
                            Problem polega na zalozeniu, ze tylko bogaci zdaja kilka razy FCE. A to
                            nieprawda. FCE zdaja osoby, ktorym zalezy na posiadaniu miedzynarodowego
                            certyfikatu, a nie jakiejs lokalnej matury, ktora nie wiadomo, co pokazuje:
                            myslisz, ze jak pokazesz angielskiemu pracodawcy zdana mature z angielskiego,
                            to go poruszy?
                            • agawamala Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 03.11.06, 18:45
                              Nie, będzie miał to dokładnie w nosie! Moje dzieci ( 18 i 19 lat) mają zdane
                              FEC, CAEi ZD ( niem). Mają także zdane niższe egzaminy i to wcale nie dlatego,
                              że nie wiem co robić z forsą. Uznaliśmy, że zdając kolejno KET'a ( żadnych
                              uprawnień) PET'a ( także nie uprawnia do niczego) po pierwsze zdobywa się
                              wiedzę o egzaminach, otrzaskuje z arkuszami, techniką zdawania, pokonywaniem
                              stresu, a po wtóre jeśli potencjalny pracodawca zobaczy, że osoba X w kolejnych
                              latach zdaje kolejne egzaminy to oznacza, że jest systematyczna, pracowita i
                              wie czego chce. To też coś mówi o kandydacie do pracy, mówi więcej niż suche
                              oświadczenie "jestem solidny i systematyczny".
                              • playadelsol Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 03.11.06, 23:01
                                no i tu wychodzi cała ta motywacja...zdobyc papierek, otrzaskac sie z egzaminami, ustawić sie w zyciu....
                                a ani słowa w tym poscie, ze ktoś to robi dla przyjemności, bo jest ciekawy swiata, bo chce czytac zagraniczną literature w oryginale...
                                post równie załosny jak Twoje poprednie, choc owszem, pragmatyczny, i to jak...
                            • playadelsol Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 03.11.06, 22:58
                              słuchaj (a ścislej: "czytaj" :P) ja wiem dlaczego ludzie zdaja fce, z tego samego powodu wielu zdaje równiez mature, bo bez tego teraz nawet do sprzatania nie biorą, chodzi o to ze w ten sposób bogaci zyskaja więcej podejśc
                              szanse i tak sa nie równe, ale niech p[rzynajmniej przy sprawdzaniu wiedzy bedzie po rowno, skoro juznie jest przy jej przekazywaniu (a jesli juz miałyby tu być jakiejś nierowności to na korzyśc biedniejszych raczej - zatem więcej podejsc dla nich)
                        • daktylek Re: ty też nie zgrywaj się na głupio-mądrą 02.11.06, 07:42
                          jeśli tak uważasz, to może wskaż kraj, spośród tych w ktorych język polski
                          można zdawać na maturze, gdzie zamiennikiem owego egzaminu może służyć
                          Certyfikat znajomości języka polskiego jako obcego i bedzie to wpisane do
                          wyniku matury?
              • randybvain Re: dlaczego FC nie zalicza matury 01.11.06, 18:54
                Rozumiem, ze trzeba wprowadzic komunistyczna urawnilowke i UKARAC bogate dzieci
                za to, ze sa bogate i stac ich bylo na FCE? O to ci chodzi? Zeby biedne biedne
                dzieci nie czuly sie pokrzywdzone?
                • playadelsol Re: dlaczego FC nie zalicza matury 01.11.06, 20:24
                  nie, chodzi mi o to, zebyś ufundował stypendia dla biednych dzieci zeby tez po 10 razy mogły sobie podchodzić do fce i nie mieć potem stresu na maturze...

                  a tak poza tym jaka to kara niby, co??/ czy ktoś tu zabrania bogatym dzieciom zdawać fce??? niech sobie zdają, a skoro sa takie dobre to i maturę zaliczą z palcem w nosie, i z duzo mniejszym stresem, świadome tego ze juz sobie kiedyś poradziły z językiem na podobnym, czy nawet wyższym poziomie...
                  • randybvain Re: dlaczego FC nie zalicza matury 03.11.06, 18:10
                    Tu nie o to chodzi, ze ja zdadza, ale po co?
          • daktylek Re: nie traktuj innych jak stada baranów 30.10.06, 07:57
            Nie nabijanie kabzy? To egzaminy FCE są za darmo?
            • unsatisfied6 powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusji 30.10.06, 09:08
              daktylek napisał:

              > Nie nabijanie kabzy? To egzaminy FCE są za darmo?

              jeżeli byłby za darmo , czy uważałbyś że można ewentualnie dyskutować
              nad tym , że ten egzamin powinien zwalniać z matury ?

              ponadto , żebyś mnie zrozumiał - nie jestem zwolennikiem tego , żeby
              tanim kosztem obce instytucje nabijały sobie kabzę . to zupełnie inny
              temat , ktory wymaga osobnej dyskusji .

              twój pkt widzenia w kontekście tematu natomiast , jest chory - bo
              twoim argumentem koronnym nie jest fakt poświadczenie kwalifiakacji , ale
              cena którą się płaci za to poświadczenie .
              • ratyzbona Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 30.10.06, 18:26
                Unsatisfield6 naucz się sepraować emocje od dyskusji. Tak się akurat składa że
                sama odmówiłam zdawnia egzaminu FC bo choć moi rodzice mają na niego pieniądze
                uznałam że 500 zł na papierek który straci wazność przy zdawaniu następnego
                poziomu ( CAE) nie jest wart swojej ceny. Dla ciebie nie uznawanie FC to
                równanie do asfaltu - bo skoro ktoś ma pieniądze to dlaczego miałby nie mieć
                uprzywilejowanej pozycji. powiem ci dlaczego - bo matura ocenia umiejętności
                ucznia a nie zasobnośc prtfela jego rodziców. Znam bardzo dużo bogatych i
                bardzo dużo biednych osób - tak się zlożyło że miałam do czynienia z
                największymi snobami w warszawie i z uczniami którym ledwo na chleb starczało.
                Nie wiem dlaczego jendych mielibysmy traktowac lepiej niż drugich - powiedz mi
                w imię czego polska szkoła ma dawac fory bogatszym? Bo stać ich na korepetycje
                i kursy przygotowawcze więc nauczyli się lepiej? Ok - niech sobie znają lepiej
                język angielski ale niech nie rządają od państwowego systemu edukacji by to
                honorował.
                • unsatisfied6 ???? 30.10.06, 21:57
                  ratyzbona napisała:

                  > Unsatisfield6 naucz się sepraować emocje od dyskusji. Tak się akurat składa
                  że
                  > sama odmówiłam zdawnia egzaminu FC bo choć moi rodzice mają na niego
                  pieniądze
                  > uznałam że 500 zł na papierek który straci wazność przy zdawaniu następnego
                  > poziomu ( CAE) nie jest wart swojej ceny. Dla ciebie nie uznawanie FC to
                  > równanie do asfaltu - bo skoro ktoś ma pieniądze to dlaczego miałby nie mieć
                  > uprzywilejowanej pozycji. powiem ci dlaczego - bo matura ocenia umiejętności
                  > ucznia a nie zasobnośc prtfela jego rodziców. Znam bardzo dużo bogatych i
                  > bardzo dużo biednych osób - tak się zlożyło że miałam do czynienia z
                  > największymi snobami w warszawie i z uczniami którym ledwo na chleb
                  starczało.
                  > Nie wiem dlaczego jendych mielibysmy traktowac lepiej niż drugich - powiedz
                  mi
                  > w imię czego polska szkoła ma dawac fory bogatszym? Bo stać ich na
                  korepetycje
                  > i kursy przygotowawcze więc nauczyli się lepiej? Ok - niech sobie znają
                  lepiej
                  > język angielski ale niech nie rządają od państwowego systemu edukacji by to
                  > honorował.

                  piszesz farmazony - za pieniądze to można było robić w Polsce
                  nie tylko maturę ale i studia a do FCE trzeba się solidnie przygotować .

                  fory to masz u belfra , u którego weźmiesz korki a nie przy braniu
                  egzaminu FCE .

                  mylisz ponadto państwowy system edukacji ze zwyczajnym komunistycznym
                  podejściem do edukacji - w każdym innym państowym systemie zalicza się
                  egzaminy zdane prywatnie .

                  ponadto zadałem konkretne pytanie , na które nie odpowiedziałaś .
                  • playadelsol Re: ???? 30.10.06, 23:00
                    NIe no, teraz Ty z lekka pleciesz głupoty, niestety nie zauwazasz tego ze za pieniądze mozna sobie "kupic" wiele szans na zaliczenie danego przedmiotu - ktos kto ma pieniądze moze sobie zdawać to fce do skutku przez iles tam lat przed matura, i potem gdy w końcu mu sie uda no to maja kłopot z głowy, podczas gdy uczniowie biedniejsi dostaną tylko jedną sznse - na maturze (a ewentlualne poprawki sa juz duzo bardziej kłopotliwe)

                    pomijając pozostale elementy tej dyskusji, chyba przyznasz ze jest to jednak pewne uprzywilejowanie, wprowadzające nierównośc szans, i niewiele ma to wspólnego z komunizmem, a raczej z moralnością i uczciwością (czy ścislej z ich naduzyciem...)
                    • unsatisfied6 obaził się uczciwy , że nieuczciwy dał łapówkę 31.10.06, 08:59
                      playadelsol napisała:

                      > NIe no, teraz Ty z lekka pleciesz głupoty, niestety nie zauwazasz tego ze za
                      pi
                      > eniądze mozna sobie "kupic" wiele szans na zaliczenie danego przedmiotu -
                      ktos
                      > kto ma pieniądze moze sobie zdawać to fce do skutku przez iles tam lat przed
                      ma
                      > tura, i potem gdy w końcu mu sie uda no to maja kłopot z głowy, podczas gdy
                      uc
                      > zniowie biedniejsi dostaną tylko jedną sznse - na maturze (a ewentlualne
                      popraw
                      > ki sa juz duzo bardziej kłopotliwe)
                      >
                      > pomijając pozostale elementy tej dyskusji, chyba przyznasz ze jest to jednak
                      pe
                      > wne uprzywilejowanie, wprowadzające nierównośc szans, i niewiele ma to
                      wspólneg
                      > o z komunizmem, a raczej z moralnością i uczciwością (czy ścislej z ich
                      naduzyc
                      > iem...)

                      mówicie o pieniądzach za egzamin , jego uczciwym zaliczeniu ( nie słyszałem
                      o tym by ktoś zaliczył FCE z powodu przychylności egzaminatorów ) i "równych
                      szansach" dla młodzieży podając to jako swoje argumenty na niezaliczenie
                      FCE - to typowe podejście komunistów "zapłacił więc dlaczego ma mie lepiej" .

                      tym bardziej , że jak powiem , że gdy w innych najparawdopodobniej
                      liczniejszych przypadkach od ilości zdanych egzaminów na FCE "zapłata" mogła
                      odbyć się w kopercie , to obrońcy "wyrównywnia szans" piszą , że "obrażam tych
                      co zdali uczciwie" - typowe dla komunistów argumetnowanie , bo ci co zdali
                      uczciwie nie czują się obrażeni za tych co zapłacili w kopertach i nieuczciwie
                      zdali .

                      "uprzywilejowanie" o którym piszesz nie dotyczy oszukiwania i wymigania się
                      z uczciwego zaliczenia wiedzy , ale z z faktu odrobiny komfortu jaki daje
                      test FCE w przeciwieństwie do matury - choć matura jest prostsza , trudniej
                      ją zaliczyć , jak sami to dowodzicie i poprzez "równe traktowanie" chcecie
                      by każdy uczeń w Polsce był pozbawiony tego komfortu .

                      ja natomiast rozpoczynając tę dyskusję miałem nadzieję , że sprawdzę ją na
                      rozmowę o innych wyrównywniu szans niż w waszym wydaniu - tworzyć egzamin
                      maturalne na wzór FCE - dać wszystkim ten komfort żeby zaliczali w takiej
                      atmosferze jak zalicza się ten test , bez stresu , że jak np źle się czują i
                      gorzej wypadną na maturze , cały świat im się wali , bo "ewentualne poprawki są
                      bardziej kłopotliwe" .

                      bronicie tego patologicznego systemu w przypadku zaliczania znajomości
                      angieslkiego , jakby wam zależało żeby wykazać , że tak trudno się tego
                      języka nauczyć . chcecie dzierżyć w swoich szponach władzę nad uczeniem
                      by mu udowodnić , że czegoś jeszcze nie potrafi , a wy mu jesteście to zawsze
                      w stanie udowodnić . zarzucacie go masą "ćwiczeń" które blokują jego
                      progres w nauce i jeżeli on w końcu wybierze kurs pozaszkolny ( oczywiście
                      nie dotyczy to bogatych , którzy swoje dzieciaki wysyłaja do Angli lub USA ) ,
                      to wy nie pozwolicie by wyrwał się wam z waszej władzy zaśmiecania jego
                      umysłu twierdząc , że to "wyrównywanie szans" i wszyscy jednakowo muszą
                      uczęszczać na zajęcia i testowanie podczas lekcji masą ćwiczeń ( wy
                      macie do nich klucze , gdybym dał wielu z was inne ćwiczenia, bez klucza , to
                      juz nie zgrywalibyście się na alfy i omegi ) rzekomo dla dalszego
                      progresu ucznia - natives mają kłopoty z waszymi ćwiczeniami i nic
                      dziwnego , że uczeń szkoły nic z tej szkoły nie wynosi , jeżeli chodzi
                      o umiejetności językowe .
                      • playadelsol Re: obaził się uczciwy , że nieuczciwy dał łapówk 31.10.06, 22:42
                        ja mówie tylko ze za te 500 czy ile tam złotych kupujesz sobie jedną szanse zdania (czyli jedno podejście), drugie, trzecie, czwarte, piąte..w zalezności od wiedzy i potrzeb...
                        i nic ponadto
                        a ktoś kto nie ma tych pieniędzy, nie podejdzie do fce, jego jedyną szanśą bedzie więc dopiero matura, a tu poprawki sa duzo bardziej utrudnione pod względem formalnym niż w przypadku fce
                        trudno wiec mówić o rowności szans, kiedy jedna osoba moze sobie zdawać choćby i dziesięć razy nim w końcu zda i automatycznie zaliczy sobie w ten sposób część matury, a inna, biedniejsza, dostanie tylko to jedno podejście na maturze..i to jest własnie nierówność o której ja mówie

                        a co do komfortu zdawania - nieporównywalna jest waga fce i matury, więc nawet choćby nie wiem jak zbilzyć sposób zdawania matury do sposobu zdawania fce i tak nigdy nie wyeliminujesz wielkiego stresu towarzyszącego temu egzaminowi
                    • agawamala Re: ???? 01.11.06, 16:39
                      Do FCE sporadycznie przystępują gimnazjaliści. Najwięcej jest licealistów z II.
                      III klasy. Sesje egzaminacyjne są jesienią, zimą , wiosną i w czerwcu. Na
                      wynik czeka się ok 2,5 miesiąca , tak więc dla uczniów III klasy pozostaje
                      tylko ,mozliwość zdawania późną jesienią i zimą. Nie tak dużo.
                      • playadelsol Re: ???? 01.11.06, 16:46
                        ale mozna juz próbować od gimazjum, a tak naprawde to nawet i od pierwszej klasy podstawówki, więc Twoj argument jest pozbawiony podstaw.... nawet gdyby zaczynać od liceum to wychodzi około 10 szans (po 4 i w 3 klasie 2)
                        • agawamala Re: ???? 02.11.06, 09:59
                          To tylko chwała tym, którzy chcą próbować. Znów bezinteresowna zawiść? Ich
                          pieniądze, jeden przeznacza na flachę i papierosy, drugi na naukę. Cenię tego
                          drugiego.
                          • playadelsol Re: ???? 03.11.06, 23:05
                            nie nie w tym rzecz
                            (pomału zaczynam cie widziec "oczyma duszy mojej" i kurcze..nie lubie tego typu ludzi :P)
                            jesli zechcesz zrozumieć: nikt nikomu nie zabrania zdawania fce, niech probuja i 30 razy, tylko jak ktoś zda za 30 razem i potem zaniesie to do szkoły i uzyska zwolnienie z matury, to przyznasz ze bedzie miał przewagę (29 oblanych i w końcu zdany egz) nad kims kto z braku pieniędzy (a nie kazdy biedy pije...poza tym mówimy o dzieciach ciągle jescze..słyszałaś np o czyms takim jak domy dziecka??/) ale wracając: bedzie mial przewage nad kims kto przystapi do egzaminu sprawdzającego dopiero na maturze, jak obleje topoprawka za rok..obleje 29 razy to zrobi mature koło 50 dopiero...
                            widzisz juz o co chodzi?
                            bo juz sie priosciej nie da..wiec jesli nie to tragedia...
                  • daktylek Re: ???? 31.10.06, 07:37
                    Znowu piszesz coś, nie podając, żadnych przykładów. Mam na myśli: "w każdym
                    innym państowym systemie zalicza się egzaminy zdane prywatnie". W ktorym
                    państwie?

                    Następnie: "za pieniądze to można było robić w Polsce
                    nie tylko maturę ale i studia a do FCE trzeba się solidnie przygotować ."

                    Po pierwsze obrażasz tych, którzy matury i wyższych studiów nie kupowali, a
                    tych jest zdecydowana większość.
                    Po drugie - do FCE trzeba się solidnie przygotować, a do matury to już wcale
                    nie trzeba sie przygotowywać?
                    • agawamala Re: ???? 31.10.06, 16:12
                      Gdyby egzaminy ( FCE, CAE, ZD, DELF.....) zwalniały z matury, to korzyść byłaby
                      dla wszystkich.
                      1. Wiadomo czym jest np. zdany na A FCE, czym zdany na C CAE.
                      2. Stres egzaminacyjny zostałby rozłożony w czasie i byłby mniejszy ( nie zda
                      FCE, to zda maturę)
                      3. Egazminy z języków obcych są obowiązkowe i jest ich całkiem dużo do
                      sprawdzenia. Egzaminatorów jest nie tak wielu, a na dodatek trzeba im zapłacić.
                      Może więc albo zaoszczędzić na płaceniu egzaminatorom ( za FCE każdy placi
                      sam), albo CZEGO JESTEM ZWOLENNICZKĄ zapłacić im więcej .
                      Czy to nie wystarczające argumenty, żeby FCE i inne egzaminy zwalniały z
                      matury??????????
                      • unsatisfied6 ponadto 31.10.06, 16:31
                        agawamala napisała:

                        > Gdyby egzaminy ( FCE, CAE, ZD, DELF.....) zwalniały z matury, to korzyść
                        byłaby
                        >
                        > dla wszystkich.
                        > 1. Wiadomo czym jest np. zdany na A FCE, czym zdany na C CAE.
                        > 2. Stres egzaminacyjny zostałby rozłożony w czasie i byłby mniejszy ( nie zda
                        > FCE, to zda maturę)
                        > 3. Egazminy z języków obcych są obowiązkowe i jest ich całkiem dużo do
                        > sprawdzenia. Egzaminatorów jest nie tak wielu, a na dodatek trzeba im
                        zapłacić.
                        >
                        > Może więc albo zaoszczędzić na płaceniu egzaminatorom ( za FCE każdy placi
                        > sam), albo CZEGO JESTEM ZWOLENNICZKĄ zapłacić im więcej .
                        > Czy to nie wystarczające argumenty, żeby FCE i inne egzaminy zwalniały z
                        > matury??????????

                        kryteria na FCE jak i CAE nie zmieniły się bardzo od 10 lat . można swobodnie
                        korzystać ze starych podręczników a i nauczyciele szkół językowych są
                        zdecydowanie bardziej skuteczni od polskich nauczycieli , którzy co roku
                        przygotowują do czegoś innego niż w poprzednich latach - widać po doborze
                        podręczników , że wielu nie wie do czego faktycznie przygotowują i zdarza
                        się , że gimnazjaliści "zaawansowanych grup" pierwszych klas korzystają z tych
                        samych podręczników co liceliści drugich klas również "grup zaawansowanych" -
                        nie wiem , może w hurtowni zalegają te podręczniki i stąd bierze się
                        ten ewidentny paradoks :)
                        • playadelsol Re: ponadto 01.11.06, 16:50
                          nie wiem czy jakoś CIę to ominęło czy jak, ale nauczyciele ze skoł językowych to tez polscy nauczyciele...(pomijając native speakers, dość nielicznych przecież) nie przyjezdzają przeciez ze wschodu, nie pochodzą z rumunii, ani nawet grenlandii, a własnie z polski...
                          • daktylek Re: ponadto 02.11.06, 23:11
                            Dokładnie tak, to najczęściej są ci sami nauczyciele, którzy pracują w szkole.
                            Wobec tego dlaczego w prywatnych szkołach językowych ich uczniowie mają
                            sukcesy, a w publicznych nie? Pewnie prostej odpowiedzi na to pytanie nie ma,
                            ale jedną z przyczyn jest liczebność grup. Inaczej uczy się w klasie liczącej
                            28 osób( bo powyżej tej liczby klasa powinna być dzielona na grupy, choć zdarza
                            się, że nie są one dzielone), a inaczej w grupie 5-10 osobowej. Z drugiej
                            strony, jeśli uczeń decyduje się na prywatne lekcje, to raczej ma inną
                            motywację do nauki, niż odwalenie kolejnych lekcji w szkole.

                            P.S. Niestety, coraz częściej w szkole pracują nauczyciele języków obcych,
                            szczególie angielskiego, pochodzący zza wschodniej granicy. A uczenie języka za
                            pośrednictwem jeszcze jednego języka to raczej nie jest dobry pomysł.
                      • daktylek Re: ???? 31.10.06, 23:20
                        Wiesz, tyle, że egzaminy są płatne. Takie CPE kosztowało w zesłym roku 590
                        złotych. Znaczy ci, których stać na to, będą mieli mniejszy stres, niż ci,
                        których na to nie stać. Zaiste sprawiedliwe ....
                        Na dodatek polska szkoła za polskie publiczne pieniądze będzie przygotowywała
                        do obcych egzaminów i obcym instytucjom nabijała kabzę. Zaiste świetne
                        podejście do publicznych pieniędzy ...
                        Poza tym naprawdę jeśli ktoś zna jezyk na poziomie FCE, to bezstresowo powinien
                        zdać państwową maturę z angielskiego.
                        • ratyzbona Re: ???? 01.11.06, 10:56
                          I znów pojawia się ten sam watek z jakim spotkałam się w nie jednej dyskusji -
                          jeśli ktoś mówi o wyrównywaniu szans od razu zostaje nazwany komunistą. Dla
                          mnie komunizm to tylko historia a brak równych szans to poważny problem
                          polskiej szkoły. Moim zdaniem uznawanie FC na maturze niezależnie od tego jak
                          wygodne było by dla egzaminatorów tylko ten stan pogłębi.
                          • mamosz Re: ???? 01.11.06, 16:35
                            Japroponuje dla czystosci tych dyskusji wywalac posty unsatisfied -bo ten
                            belkot tylko zajmuje miejsce i playdesol jesli sie bedzie z oszolomstwem wdawal
                            w dyskusje bezproduktywna.To po pierwsze Po drugie ludzie,powtarzam ,ze zdrowy
                            rozsadek z Polski wyemigrowal jakis czas temu i sprawa FCE oraz poziom tej
                            dyskusji to potwierdza.FCE i inne egz Cambridge oraz amerykanski TOEFL sa
                            punktem odniesienia do ustalenia poziomu znajomosci jez. bo maja bardzo
                            precyzyjne kryteria.Nasza matura jest na tychze samych kryteriach oraz tych
                            egzaminach wzorowana wiec sprawa klopotu z wynikiem egz.odpada w przedbiegach.A
                            co ma do tego sprawa wiekszych czy mniejszych szans czy...Zeby zdac FCE mature
                            czy jaki kjolwiek inny egzamin trzeba sie do tego po prostu przygotowac,sprawa
                            ilosci stresu towarzyszacego jest sprawa indywidualna.A matura nie ma mierzyc
                            poziomu stresu tylko poziom wiedzy ergo jesli ktos te wiedze posiadl i ma na to
                            papier to co za roznica czy zdal uznany miedzynarodowy egzamin czy polska
                            lokalna mature.Nie mowiac juz o tym ze FCE CAE sa znacznie bardziej wiarygodne
                            niz polska matura z jez ,ktora mierzy wlasciwie nie wiadomo co....
                            • playadelsol Re: ???? 01.11.06, 16:55
                              nie no, wiesz, to juz jednak zahacza o komunizm, czy raczej totalitryzm, to wywalanie postów, i nie chodzi o to ze mnie to też miałoby dotyczyc. NIech uns6 piszeco chce, jego prawo, to w koncu otwarte forum (choć jednak i tak cenzurowane, bo niektóre posty wylatują), nalzey pamietac ze to "oszołomstwo" to jest tylko w naszym przekoniu, a nie jakieś "objawienie" z pogranicza absolutu, moze to uns6 ma rację a nie ja np, więc niech i jego posty tu bedą...
                        • agawamala Re: ???? 01.11.06, 16:35
                          Wiem, że są to płatne egzaminy tylko co z tego? Jeden przeznacza 590 PLN na
                          egzamin ( na marginesie FCE jest nieco tańsze), inny na flachę i fajki. 530
                          PLN , bo tyle kosztuje FCE, to nie jest jakaś astronomiczna i niedostępna
                          kwota. Dla chcącego. Piszesz o niesprawiedliwości. Śmieszne. Nigdzie nie jest
                          powiedziiane, że wszyscy mają równy i taki sam start, takie same możliwości,
                          tyle samo stresu.
                          Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania należałoby, w ramach swoistej
                          sprawiedliwości, zabronić wyjazdów na zagraniczne kursy językowe, bo napewno
                          lepiej przygotują do matury/egzaminów niż lekcje w 30 osobowej klasie. A
                          przecież nie każdego stać.........
                          No i koniecznie wycofać wszelkie uprawnienia dla olimpijczyków!!!!! Dlaczego
                          mają być preferowani? A nuż nauczyli się czegoś na korepetycjach , a nie
                          wszystkich na nie stać!!!
                          • playadelsol Re: ???? 01.11.06, 16:59
                            jak masz 480 zł zasilku na cały miesiąc na 4 osoby np to istotnie to nie jest astronomiczna kwota....zycze Ci (ale nie złośliwie a z dobrego serca) zebyś na jakiś czas, np miesiąc, poznała, co to jest prawdziwa nędza (niech np błąd komputera w banku wyczyści Twoje konto i dopiero po miesiącu czy dwóch znów zyskasz dostep do swoich pieniędzy) - no i wtedy nam tu znów napiszesz: czy 530 zł to nie jest taka astronomicna kwota, czy moze uznasz, ze to w okreslonych sytuacjach pieniądze gigantyczne inieosiągalne....
                            • ratyzbona Re: ???? 01.11.06, 18:50
                              Po co odrazu mówić o biedzie? wystarczy że nie mieszka się w dużym mieście w
                              którym nie ma szkoły wystawiającej FC. Wystarczy mieszkań na wsi czy w małym
                              maisteczku i nie mieć ochoty dojeżdżać długie godziny na odpowiednie kursy. Dla
                              mnie 530 zł to nie kwota astronomiczna choć wysoka a nie przepuszczam kasy na
                              piwo i papierosy. Z resztą nie płaci się za sam egzamin ale też za kursy bo
                              szkoła do niego nie przygotuje. Różnica między olimpiadą a FC jest taka że
                              olimpiady są bezpłatne - żeby przygotowac się do olimpiady z polskiego czy
                              matematyki wystarczy być zdolnym dużo czytac albo mnieć książkę z zadaniami.
                              Nie jestem idiotką i wiem że nie da się wyeliminowac różnicy jaką dzieci mają
                              na starcie ale nie uważam żeby należało tą różnicę sankcjonować. Uznanie
                              egzaminu FC za równoważny z maturą to danie młodym ludziom do zrozumienia że ci
                              którzy mają kasę są lepsi. Zaiste bardzo wychowawcze
                              • agawamala Re: ???? 01.11.06, 20:08
                                Nie sá lepsi, tylko mogá mie© pewne uøatwienia. Nie tylko zresztá przy zdawaniu
                                egzaminów. Pójdá prywatnie do lekarza, a nie bédá czeka© póø roku w kolejce NFZ
                                ( czy prywatnego leczenia teæ zabronisz), bédá lepiej odæywiani ( no chyba, æe
                                wprowadzisz nakaz identycznych posiøków w ramach równoßci spoøecznej), pójdá na
                                dodatkowe kursy jézykowe- takæe za granicá itd, itp.
                                Taka jest prawda, æe kto ma pieniádze temu bywa w æyciu læej. Nawet jeßli
                                bédzie Ci sié to bardzo niepodobaøo.
                                • playadelsol Re: ???? 01.11.06, 20:31
                                  no i chodzi o to ze przynajmniej przy zdawaniu egzaminów i przynajmniej oficjalnie tych ułatwień nie beda mieli
                                  a jak sa naprawdę tacy dobrzy to zdadzą sobie spokojnie mature i po sprawie....
                            • agawamala Re: ???? 01.11.06, 20:03
                              Wzruszyłam się jak stary siennik. Wystarczy, żeby rodzice, bo mniemam, że jest
                              to rodzina z 2 dzieci, zamiast żebrać o zasiłki w opiece spolecznej , zakasali
                              rękawki i zabrali się do roboty.
                              Sprzątnięcie mieszkania kosztuje w Warszawie 100 PLN. Wystarczy, że matka
                              sprzątnie 4 mieszkania tygodniowo a ojciec 5 to głodem raczej przymierać nie
                              będą.
                              Sorry, ale denerwuje mnie narzekanie i lenistwo.
                              Wracając zaś do meritum sprawy - nie mają pieniędzy na egzamin - niech go nie
                              zdają, ale dlaczego zabraniać innym???
                              • playadelsol Re: ???? 01.11.06, 20:29
                                sprawiasz wrazenie jesteś chorej psychicznie..no ale cóż, zycze ci zebyś była kiedyś biedna to zrozumiesz....

                                zacytuj kto i gdzie zabrania komukowliek zdawać fce...

                                a na egzaminach państwowych wszyscy powinni miec równe szanse...

                                skoro ktoś zdał fce to i maturę zda, nie widze więc zadnego klopotu..chyba ze to ma byc po prostu ułatwienie, obejscie matury za pieniądze...

                                chyba zapominaz ze niekazdy mieszka w warszawie...

                                zapominasz tez ze są ludzie chorzy którzy pracowac nie są w stanie, a dzieci im sie jakimś cudem urodziły...

                                ehh
                                w ogóle szkoda gadać...
                                a pewnie wszystkim w koło opowiadasz ze inteligentna jesteś....
                    • playadelsol Re: ???? 01.11.06, 16:47
                      poza tym jakby ktoś sie dobrze postarał, to i fce sobie kupi....
                      • agawamala Re: ???? 01.11.06, 20:09
                        A niby jak? W Anglii?????
                        • playadelsol Re: ???? 01.11.06, 20:32
                          nie, nie w anglii, w polsce, zreszta gdziekolwiek...wystarczy ze to co trafi do anglii do sprawdzania bedzie juz odpowiednio spreparowane, a egzamin ustny to tez nie kłopot, wystarczy przychylność egzaminatora....
                          • agawamala Re: ???? 02.11.06, 09:56
                            Chyba nie masz pojęcia jak wyglądają tego typu egzaminy. Masz obsesję -
                            trudno.Oczywiście, że młody człowiek, który zda FCE, CAE bez trudu poradzi
                            sobie z maturą. Problem jednak polega na tym, m.in.że egzaminatorzy będą mieli
                            o ileś tam prac więcej do sprawdzania, na poziomie podstawowym, na poziomie
                            rozszerzonym. A to oznacza, że egzaminatorom trzeba za to zapłacić. Nie ma ich
                            wielu więc sprawdzanie trwa, trwa i trwa.
                            A poza tym do cholery, dlaczego karać osoby zamożniejsze, bardziej pracowite,
                            zapobiegliwe? Pewnie po to, żeby równać w dół.
                            Idąc dalej tym tokiem rozumowania,4 osobowa rodzina żyjąca za 480 PLN nie ma
                            szans ani na leczenie (leki są drogie), ani na szczepienia ( też kosztują), ani
                            na badania profilaktyczne, dentystę, matka-Polka - ginekologa. Nie może zamówić
                            sobie okularów itd,itp. Czy w związku z tym w ramach sprawiedliwości
                            uniemożliwić innym lecznie???? To tylko jeden przyklad. Jest takich więcej.
                            Mamy kapitalizm, a w kapilalizmie są różnice. I nie każdy ma tak samo.
                            • playadelsol Re: ???? 03.11.06, 23:17
                              wiesz co, nie rozumiesz o co chodzi
                              moze powiem inaczej; ok jetem z atym zeby fce zaliczało maturę, ale pod dwoma warunkami, i to zupełnie róznymi:
                              a) egzaminatorzy są zweryfikowai przez państwo polskie, chocby miala to być tylko formalnośc, tzn np za okazaniem dyplomu brytyjskiej uczelni, ale mają byc formalnie wpisani na odpowiednia listę w polsce
                              b) zdany fce zalicza maturę, niezdany powoduje oblanie matury tzn jesli ktoś zdał za 3 razem, to jesli chce zeby mu fce zaliczalo mature, to wtedy swiadectwo dostanie, tyle ze w praktyce po 2 latach (bo nie zda matury, nie zda poprawki za rok, i w końcu zaliczy za 3 razem, czyli po dwóch latach) - to i tak da jedną szanse więcej (nie chce mi sie tlumaczyc ale chyba potrafisz sobie to logicznie rozłozyc na "czynniki pierwsze") ale bedzie bardziej uczciwe niz to co wy proponujecie
                              • agawamala Re: ???? 04.11.06, 19:28
                                Anglicy- egzaminatorzy Cambridge nie muszą się tłumaczyć przed Polakami ze
                                swoich kwalifikacji. Mogą po prostu rzec, że jeśli Polaczkowie mają wątpliwości
                                niech się gnieżdżą w swoim grajdołku. Przepraszam za dobitność.
                                A drugi warunek jest równie kuriozalny. FEC - podobnie zrasztą jak inne
                                egzaminy - może być zdawany prawie wszędzie na świecie. Jak zamierzasz
                                wprowadzić kontrolę czy pan X nie zdawał np. we Włoszech? Zmusisz Włochów do
                                pisania raportów????????
                                • playadelsol Re: ???? 05.11.06, 23:51
                                  jesli, jak słusznie zauwazasz,nie musza sie tłumaczyc, to tez nie mogą wystawiać dokumentów które ot tak bylyby w polsce traktowane na równi z państwowym egzaminem...
                                  jesli tego nie rozumiesz to w miedzynarodowym układzie sił stawiasz sie w pozycji niewolnika, i twoje prawo, ale nie zmuszaj do tego reszty polaków...

                                  jesli i drugi warunek jest kuriozalny, to wobec nie spełniania przez fce zadnych warunkiów, nie moze on byc uznawany w polsce jako zwalniający z matury..
                                  ale przynajmniej chciałam pomóc :)
                                  • agawamala Re: ???? 06.11.06, 07:54
                                    Wiesz, czasem wstydzę się , że jestem Polką. Wstydzę się polskiej
                                    zaściankowości, polskiego szowinizmu, polskiego rozumowania, polskiej
                                    zaciekłości.
                                    I nie dziwię się, że moje dzieci - znające bardzo dobrze angielski i niemiecki-
                                    będąc za granicą nawet między sobą nie zamieniają słowa po polsku.
                                    W "międzynarodowym układzie sił",jak byłeś to uprzejmy określić, Polacy są
                                    rzeczywiście niewolnikami i liczą się tak długo, dopóki przelewają krew,
                                    machają szabelką. Do udziału w rzeczach poważniejszych nie są już dopuszczani,
                                    a w UE traktowani są jako zło konieczne.
                                    Podskakiwanie i stawianie warunków np. Anglikom, żeby musieli udokumentować
                                    swoje wykształcenie przy ocenianiu egzaminów Cambridge jest żałosne i śmieszne.
                                    • playadelsol Re: ???? 06.11.06, 19:53
                                      a) nie "byłeś" a "byłaś"
                                      b) nikt nie kaze aglikom udowadniać swojego wykształcenia przy ocenianiu egzaminów cambrigde, a jedeynie przy ocenianiu tych egzaminów cambridge które miałyby zwalniac z polskiego ezaminu państwowego..wybór nalezy do Ciebie, mozesz jechac do anglii i tam sprzątac, a mozesz zacząc anglikom stawiać warunki..wbrew pozorom i trendom to własnie to pierwsze, a nie drugie, jest śmieszne i załosne....
                • randybvain Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 19:08
                  w imię czego polska szkoła ma dawac fory bogatszym?

                  Odpowiem ci twoimi slowami:

                  "Bo stać ich na korepetycje
                  > i kursy przygotowawcze więc nauczyli się lepiej"

                  Oceniamy w szkole wiedze, czy zamoznosc rodzicow? Jezeli ktos sie nauczyl
                  lepiej," zna sobie lepiej jezyk angielski", to niech nie smie od "panstwowego
                  systemu edukacji, by to honorowal"... I TY TO NAZYWASZ ROWNYMI SZANSAMI
                  EDUKACYJNYMI? W TEN SPOSOB OSOBY ZNAJACE JEZYK LEPIEJ OD INNYCH MAJA BYC
                  KARANE, BO SA BOGATSZE?

                  Pani juz dziekujemy.
                  • ratyzbona Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 19:22
                    Tak. Wiem że trudno to przyjąć do wiadomości osobie która ma dostęp do
                    internetu najprawdopodobniej mieszka w dużym mieście i musi miec całkiem niezłą
                    pensję ( mamy bardzo drogi internet w karaju) ale są w POlsce młodzi ludzi
                    którzy nie mają kasy na korepetycje, szkoły językowej pod domem i muszą polegać
                    wyłacznie na własnej pracowitości i szkole która powinna ich czegoś nauczyć. Ci
                    którzy zdali egzamin FC nie stracą zdając maturę z angielskiego ale ci którzy
                    tego egzaminu zdawać nie mogli stracą jeśli zwolnimy z matury wszystkich tych
                    którzy mieli wystarczająco dużo kasy by egzamin zdać wcześniej. Wyrównywanie
                    szans nie polega na tym że uznamy że jedni mają lepiej więc inni muszą się
                    starać im dorównać. Polega na dostrzeganiu tych co mają gorzej i podejmowaniu
                    starań by nie pogarszać ich sytuacji jeszcze bardziej. Sadzając wszystkich
                    uczniów tych bogatych z miast i biednych z miasteczek jednego dnia nad tą samą
                    maturą nie wyeliminujemy wszystkich różnic ale pokażemy że interesuje nas tylko
                    wiedza z języka angielskiego na dzień 15 maja a nie zasaobnośc portfeli ich
                    rodziców zagraniczne wyjazdy czy wielkość miasta w którym mieszkają. Możesz to
                    nazwać idealizmem ja to nazywam uczciwością
                    • randybvain Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 19:38
                      Nie jest uczciwe zmuszanie osoby o wyzszych, miedzynarodowo uznawanych
                      kwalifikacjach, do zdobywania nizszych, lokalnych kwalifikacji.


                      Przypomina mi sie Stefan Banach, ktory nie mial ukonczonych studiow, a
                      doktoryzowal sie. Ty bys mu nie pozwolila, nie? podejrzewam, ze kazalabys
                      doktorowi Banachowi robic magisterke...
                      • playadelsol Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 20:37
                        no dobra, domyslałam sie, teraz mam niemal pewność: uns6 - serdeczne pozdrownienia dla ciebie pod innym loginem :) :) :)
                        • unsatisfied6 ???? 02.11.06, 07:58
                          playadelsol napisała:

                          > no dobra, domyslałam sie, teraz mam niemal pewność: uns6 - serdeczne
                          pozdrownie
                          > nia dla ciebie pod innym loginem :) :) :)

                          to tylko dowód na to , jak bardzo możesz się mylić :)))

                          ja nie zmieniach loginów od lat - jak to zrobiłem kilka lat temu
                          na forum swojego miasta , poinformowałem innych formowiczów .
                        • randybvain Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 03.11.06, 18:13
                          Bzdura!
                    • agawamala Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 20:11
                      A ja gøupotá.
                      • aga_ta85 Agawamala jestes w Danii?? 01.11.06, 20:12
                        • agawamala Re: Agawamala jestes w Danii?? 02.11.06, 10:00
                          Dlaczego o to pytasz?
                          • aga_ta85 Re: Agawamala jestes w Danii?? 02.11.06, 15:36
                            Literki w wyrazach na to wskazuja:)

                            Poza tym nie odpowiada sie pytaniem na pytanie!
                            Prosta zasada:)
                      • playadelsol Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 20:37
                        patrząc w lusto....
                    • playadelsol Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 20:35
                      i trudno coś do tego dodać..a wszyscy którzy myslą inaczej to ..no coz..
                      w każdym razie pewnie co tydzień do koscioła biegają i sie katolikami nazywają....
                    • randybvain Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 03.11.06, 18:16
                      Tak. Wiem że trudno to przyjąć do wiadomości osobie która ma dostęp do
                      > internetu najprawdopodobniej mieszka w dużym mieście i musi miec całkiem
                      niezłą
                      >
                      > pensję ( mamy bardzo drogi internet w karaju)

                      Ach, jak kula w plot....

                      Na swoj kurs angielskiego w English Unlimited zbieralem 2 lata. Dzieki
                      wykorzystaniu umiejetnosci tam nabytych teraz dopiero mam przyzwoita pensje.
                  • playadelsol Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 20:34
                    karane??? a jaka to kara zdać egzamin który wszyscy zdają (w sensie podchodzą, i tez nie wszyscy oczywiście)...
                    poza tym zaczyna mi wychocic na to ze uczyć się trzeba tylko po to zeby zaliczyć egzamin....
                    • ratyzbona Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 01.11.06, 23:49
                      Uznane międzynarodowe kfalifikacje są drugorzędne w stosunku do jakiejś
                      elementarnej równości jaka powinna w szkołach panować. Reszta edukacji rządzi
                      się własnymi prawami ( nie przeszkadza mi uznawanie FC na studiach) ale w
                      szkołach które są dla wszystkich obowiązkowe trzeba brać pod uwage tych
                      biedniejszych a nie bogatszych. Jeśli dla ciebie sprawiedliwe traktowanie jest
                      karą to nie wiem jaka ty masz definicję sprawiedliwości.
                      • unsatisfied6 wiem , kim jesteście w realu 02.11.06, 08:50
                        ratyzbona napisała:

                        > Uznane międzynarodowe kfalifikacje są drugorzędne w stosunku do jakiejś
                        > elementarnej równości jaka powinna w szkołach panować. Reszta edukacji rządzi
                        > się własnymi prawami ( nie przeszkadza mi uznawanie FC na studiach) ale w
                        > szkołach które są dla wszystkich obowiązkowe trzeba brać pod uwage tych
                        > biedniejszych a nie bogatszych. Jeśli dla ciebie sprawiedliwe traktowanie
                        jest
                        > karą to nie wiem jaka ty masz definicję sprawiedliwości.

                        rozmawiam z podobnymi ludźmi w realu . zdarzyło mi się kilka dni
                        temu rozmawiać o "elementarnej równości jaka panuje w szkołach" .

                        rózmówca kłamał sam pewnie silnie przekonany o tym , że mówi prawdę -
                        jakoś tak go wykształciła nasza polska szkoła .

                        rozmowa dotyczyła między innymi stypendium dla biedniejszych dzieciaków z
                        osiągnięciami dla których przenaczono stypendium - wielokrotnie w ustach
                        rozmówcy słyszę "trzeba biednym dzieciakom pomóc" i z tym się faktycznie
                        nie da się polemizować . po prostu trzeba im pomóc . jak to jednak wygląda
                        w praktyce ? otóż jego syn jest sportowcem , ćwiczy i występuje z kolegą
                        którego matka jest na bezrobotnym a ojciec umarł w tamtym roku . syn rozmówcy
                        jest bardzo utalentowany i bezdyskusyjnie nalezy mu się stypendium ale
                        nie wiem , czy to dla biednych dzieci w Polsce - trzy lata temu kupili
                        dom i już spłacili kredyty , więc do biednych trudno go kwalifikować .
                        jego syn uzyskał to stypendium , o którym wspomniałem , a partner z którym
                        wspólnie osiągają sukcesy nie otrzymał tego stypendium i pewnie nawet
                        nic o nim nie wie , choć tak często rozmówca przytacza sprawę "biednych
                        dzieci " często podając przykład partnera swojego syna .

                        wiele lat temu , gdy uczyłem jeszcze w szkole , do szkoły uczęszczała
                        dziewczynka , którą nie stać było na autobus i dochodziła do szkoły ponad
                        10 km na piechotę . na zebraniu podjęto decyzję by "pomóc" innemu dziecku
                        i zafundować córce wizytatora wycieczkę do Francji - dziewczynka chodząca
                        pieszo do szkoły nie dostała grosza .

                        w dyskusji w realu "w sprawie biednych dzieci" , ci co mają gębę pełną frazesów
                        często robią to ze zwyczajnej chamskiej pazerności i zazdrości . złożyło
                        się tak , że wspomnieliśmy w rozmowie również sprawę FCE - i podobnie jak
                        na tym forum , rozmówca mi przedstawił argument taki jak wasz przytaczając
                        sprawę biednych dzieci . jego oczywiście stać na to , by za egzamin zapłacić ,
                        tylko że jego dziecko nie jest w stanie zdać tego egzaminu i tylko z tego
                        powodu tak mu na sercu leży "sprawa biednych dzieci" .

                        gdy zaczęło brakować mojemu rozmówcy i jego otoczeniu argumentów ( wiedzą
                        o tym , że mam dyplom UCSD ) , nagle podali "dowody" na miernność edukacji
                        w Anglii podając masy zasłysznaych przykładów od znajomych i z mediów - tam
                        na uczelniach są sami nieudacznicy . o tym , jak moim rozmówcom się udaje
                        w życiu w tym świetnym i najlepszym w świecie systemie ( nie tylko
                        dotyczy to edukacji ) , nie będę pisał - żałosne . krótko mówiąc , kto cwańszy
                        ten lepszy a wiedzy i własnych przemyśleń prawie zero . wiele natomiast faktów
                        encykolpedycznych i masy propagandowaych argumentów wyczytanych w gazetach
                        potwierdzjących ich "słusznośc rozumowania" .


                        zauważyłem , że rodzice nie widzą , co dzieje się z ich dzieciakami i w szkołach
                        i przedszkolu - wytarczy im , że mamy "coś najleszego w świecie" i ci co
                        się do tego przystosują , zakraczą innych wsparci silnym argumentem medialnym .
                        pytam się dziecka , w co najlepiej lubi bawić się w przedszkolu - " w doktora"
                        odpowiada 3-letnia dziewczynka , a rodzicie nie słyszą jej odpowiedzi i twierdzą
                        jak wielu tutaj na forum , że "mamy najlepiej w swiecie wykształcona kadrę
                        przedszkolanek" , bo z wyższym wykształceniem . pytam się tej samej dziewczynki
                        jaką ma ulubiona lalkę - "nia ma lalek w przedszkolu" - odpowiada dziewczynka .

                        inna już starsza dziewczynka uwielbia heavy metal - sygnalizowałem znajomym
                        o idolach tego naprawdę utalentowanego dziecka bez żadnego skutku . sprawdziłem
                        kim są twórcy tej muzyki i powiedziałem rodzicom - "taka moda" odpowiedzieli
                        dobrzy katolicy co niedziela całą rodziną uczeszczający do kościoła -
                        ich dzieku wyraźnie ten kosciół nie przeszkadza i nie buntuje się . chodzi
                        posłusznie razem z nimi - na komputerze sięgnąłem do historii . ona czytuje
                        bardzo często satanistyczne teksty , co nie było dla mnie zaskoczeniem znając
                        jej gusta "muzyczne" . ale rodzicom to też nie za bardzo chyba przeszkadza , bo
                        ma dobre oceny w szkole ....

                        skąd wzięło się jej upodobanie do heavy metal ? - wyli pod jej oknem co
                        niedzielę na koszt miasta . przestali kilka tygodni temu , gdy zapytałem
                        na forum , kto tych ludzi i dlaczego sposoruje .
                        • ratyzbona Re: wiem , kim jesteście w realu 02.11.06, 11:37
                          Z twojej jakże psychologicznej wnikliwej oceny wnika tylko to że nie wierzysz
                          aby w Polsce kraju twoim zdaniem zepsutym do cna byli ludzie którzy naprawdę
                          wiedzą o czym mówią. Ja nie mam żadnego interesu w tym żeby FC nie zaliczał
                          matury - swego czasu sama byłam zła że wszedł taki przepis ( zanim poszłam do
                          liceum) bo wtedy pewnie zrobiła bym FC i miała święty spokój z maturą. Dopiero
                          w liceum gdzie spotkałam się z ludźmi naprawdę biednymi mieszkającymi poza
                          maistem zrozumiałam po co się takie przepisy wprowadza. Ty zaś jesteś
                          człowiekiem który najprawdopodobniej uważa że jeśli ktoś jest biedniejszy to
                          jego strata trzeba było pilnować żeby tatuś zarabiał - podejście zaiste
                          Biblijne ,, Ojcowie jedli kwaśne owoce a synom ścierpły zęby"
                          • mamosz Ludzie zacznijcie myslec 02.11.06, 16:06

                          • mamosz Ludzie zacznijcie myslec 02.11.06, 16:20
                            Po pierwsze playdesol,masz racje ,ponioslo mnie bo nie moge tego belkotu juz
                            czytac .Z toba sie nie zawsze zgadzam ,ale generalnie nieglupio gadasz i dziwie
                            sie po prostu ze chce ci sie odpowiadac na brednie unsatisfied`a A ad
                            rem .Powiedzcie mi drodzdy panstwo skad sie to bierze ze w naszym, pszenno-
                            buraczanym kraju wiekszosc dyskusji edukacyjnych konczy sie walka w obronie
                            ucisnionych (finansowo) Jasne jest jak slonce ze nie wszyscy maja tyle samo,ze
                            nie wszyscy z roznych powodow maja dostep do egzaminow Cambridge -ale na Boga
                            Ojca co to ma do rzeczy?????NIC -albowiem ci ktorzy nie maja srodkow albo
                            fizycznych mozliwosci zaliczenia matury przy pomocy zdania FCE albo CAE czy
                            TOEFL, wlasnie w postaci ogolnie dostepnej i darmowej matury,maja szanse
                            nauczenia sie jezyka w szkole (jesli im sie chce uczyc) i moga te znajomosc
                            przy pomocy zaliczenia tejze potwierdzic.Ci ktorzy maja ochote przy okazji
                            uzyskac miedzynarodowy certyfikat potw.znajomosc jez.powinni miec mozliwosc
                            zdawania owych egzaminow.Nie wiem dlaczego uwazacie te grupe za jakos
                            szczegolnie uprzywilejowana-nie dosc ze placa za egzamin kupe pieniedzy,musza
                            znac jezyk na tyle zeby ow egzamin zdac-i tu nie ma przebacz ergo musza
                            poswiecic obawiam sie znacznie wiecej czasu i wysilku niz ci ktorzy zdaja (ha
                            ha ha) panstwoewy egz.maturalny na poziomie podstawowym.A jesli chodzi o to
                            zeby wszyscy otrzymali te sama dawke stresu hmmmmmm.Mysle ze kazdy egzamin
                            niesie ze soba stres duzy lub maly w zaleznosci od wlasciwosci
                            osobniczych ,poziomu przygotowania itd.Wiec suma sumarum -dyskusja bladzi po
                            bezdrozach a moim zdaniem nie ma ZADNEGO uzasadnienia dla tego zeby zaliczenie
                            FCE lub innego tego typu egz nie zwalnialo z matury z jezyka ang
                            • daktylek Re: Ludzie zacznijcie myslec 02.11.06, 23:00
                              A ja ponownie zapytam, w których krajach, gdzie zdaje się maturę (bo nie w
                              każdym kraju taki egzamin istnieje) zagraniczny certyfikat językowy zwalnia z
                              egzaminu maturalnego?
                              • agawamala Re: Ludzie zacznijcie myslec 03.11.06, 07:01
                                Nie znam systemów edukacyjnych w innych krajach, być może są takie państwa, być
                                może nie. Ale czy musimy zawsze małpować innych? Czy nie może być już tak, że
                                stworzymy coś własnego, oryginalnego???

                                Egzaminy Cambridge są znane od bardzo wielu lat, porównywalne, wiadomo co się
                                za nimi kryje. I wiadomo, że FEC nawet zdane na C oznacza znacznie więcej niż
                                matura na 30% na poziomie podstawowym.
                                • playadelsol Re: Ludzie zacznijcie myslec 03.11.06, 23:41
                                  własnie, świete slowa
                                  tylko konsekwencji brak...bo przecież fce i cea i cpe to polsie egzaminy :), polski pomysł
                                  i w ogóle, moze oddajmy niemcom korytarz do prus wschodnich, choc juz ich nie mają, ale co tam, bądzmy oryginalni, stwórzmy pierszy korytarz do nikąd
                                • aga_ta85 agawmala!!!!!! 05.11.06, 18:22
                                  Jestes w DANII??? Nie mozesz odpowiedziec na proste pytanie?
                            • unsatisfied6 pamiętasz stek bredni którymi zalewałaś forum ? 03.11.06, 14:58
                              mamosz napisała:

                              >Z toba sie nie zawsze zgadzam ,ale generalnie nieglupio gadasz i
                              dziwie
                              >
                              > sie po prostu ze chce ci sie odpowiadac na brednie unsatisfied`a A ad
                              > rem .

                              jeżeli masz coś przecikwo "bredniom" , to pisz w tych postach , gdzie wg
                              ciebie to brednie , bym mógł się ewentualnie ustosukować do twojej oceny .

                              twoja krytyka mojej osoby i schlebianie playdasol w kontekście tego postu
                              to zwyczajna brenia w towim wydaniu .

                              niegdyś sporo sprzeczliśmy się na tym forum - brednie pisałaś , ale
                              sporo się zmieniło w twoich postach . może się czegoś po wielu latach
                              nauczyłaś i zaczęłaś trochę myśleć . fakt , że w tym poście i ty
                              i ja jesteśmy przeciwko FCE nie przeszkadza ci jednakże , byś znajdywała
                              w tym co pisze "brednie" . z tak dziwną krytyką to ja się w życiu nie
                              spotakałem . może chodzi co o urażone ambicje z przeszłości ?

                              tak nawiasem mówiąc skąd u ciebie wziął się tak diametralnie różny pkt
                              widzenia w twoich postach w ciągu może dwóch lat ?- niegdyś siałaś bredniami w
                              każdym poscie .
                              • playadelsol Re: pamiętasz stek bredni którymi zalewałaś forum 03.11.06, 23:43
                                ty jestes przeciw fce? moze zacytuj, bo chyba nie na tym forum taki pogląd wyrazałes
                                czyżbym pierwszy raz zgłupiala czytając twojego posta? :)
                                • mamosz Re: pamiętasz stek bredni którymi zalewałaś forum 05.11.06, 07:22
                                  playadelsol napisała:

                                  > ty jestes przeciw fce? moze zacytuj, bo chyba nie na tym forum taki pogląd
                                  wyra
                                  > załes
                                  > czyżbym pierwszy raz zgłupiala czytając twojego posta? :)

                                  Nie ja nie jestem przeciw tylko ZA uznawaniem egzaminow Cambridge na maturze
                                  czytaj ze zrozumieniem co?
                                  • unsatisfied6 jak już krytykujesz , to .. 05.11.06, 13:19
                                    mamosz napisała:

                                    > playadelsol napisała:
                                    >
                                    > > ty jestes przeciw fce? moze zacytuj, bo chyba nie na tym forum taki poglą
                                    > d
                                    > wyra
                                    > > załes
                                    > > czyżbym pierwszy raz zgłupiala czytając twojego posta? :)
                                    >
                                    > Nie ja nie jestem przeciw tylko ZA uznawaniem egzaminow Cambridge na maturze
                                    > czytaj ze zrozumieniem co?

                                    jak już krytykujesz , to przede wszystkim sama czytaj ze zrozumieniem i
                                    nie czepiaj się przejęzyczenia
                                  • playadelsol Re: pamiętasz stek bredni którymi zalewałaś forum 05.11.06, 23:53
                                    wybacz, ale to raczej ty zacznij czytac ze zrozumieniem, bo mój post był do uns6 nie do ciebie!
                                    • mamosz Re: pamiętasz stek bredni którymi zalewałaś forum 06.11.06, 00:41
                                      playadelsol napisała:

                                      > wybacz, ale to raczej ty zacznij czytac ze zrozumieniem, bo mój post był do
                                      uns
                                      > 6 nie do ciebie!

                                      To sorry poniewaz to jest post do posta ktory unsatisfied wystosowal pod moim
                                      adresem myslalam ze to do mnie .SORRYYYYYY
                              • mamosz Re: pamiętasz stek bredni którymi zalewałaś forum 05.11.06, 07:14
                                unsatisfied6 napisał:

                                > mamosz napisała:
                                >
                                > >Z toba sie nie zawsze zgadzam ,ale generalnie nieglupio gadasz i
                                > dziwie
                                > >
                                > > sie po prostu ze chce ci sie odpowiadac na brednie unsatisfied`a A ad
                                > > rem .
                                >
                                > jeżeli masz coś przecikwo "bredniom" , to pisz w tych postach , gdzie wg
                                > ciebie to brednie , bym mógł się ewentualnie ustosukować do twojej oceny .
                                >
                                > twoja krytyka mojej osoby i schlebianie playdasol w kontekście tego postu
                                > to zwyczajna brenia w towim wydaniu .
                                >
                                > niegdyś sporo sprzeczliśmy się na tym forum - brednie pisałaś , ale
                                > sporo się zmieniło w twoich postach . może się czegoś po wielu latach
                                > nauczyłaś i zaczęłaś trochę myśleć . fakt , że w tym poście i ty
                                > i ja jesteśmy przeciwko FCE nie przeszkadza ci jednakże , byś znajdywała
                                > w tym co pisze "brednie" . z tak dziwną krytyką to ja się w życiu nie
                                > spotakałem . może chodzi co o urażone ambicje z przeszłości ?
                                >
                                > tak nawiasem mówiąc skąd u ciebie wziął się tak diametralnie różny pkt
                                > widzenia w twoich postach w ciągu może dwóch lat ?- niegdyś siałaś bredniami
                                w
                                > każdym poscie .

                                Nie przypominam sobie specjalnych bredni w swoim wydaniu dziele sie tym co znam
                                z autopsji a doswiadczenie edukacyjne w odroznieniu od ciebie mam realne a nie
                                wydumane.A czepiam sie ciebie poniewaz jestes specjalista od rozwazan
                                teoretycznych do tego potwornie dlugich i zagmatwanych i przewaznie obok
                                tematu-nawet jesli sam temet rozpoczynasz.Na rozne sprawy mam rozne poglady
                                ale nie przypominam sobie jakiejs diametralnej zmiany.Krocej i konkretniej
                                unsatisfied i nie bedziesz obrywal od wspolgadaczy
                                • unsatisfied6 buhahaha 05.11.06, 13:25
                                  mamosz napisała:

                                  > Nie przypominam sobie specjalnych bredni w swoim wydaniu dziele sie tym co
                                  znam
                                  >
                                  > z autopsji a doswiadczenie edukacyjne w odroznieniu od ciebie mam realne a
                                  nie
                                  > wydumane.A czepiam sie ciebie poniewaz jestes specjalista od rozwazan
                                  > teoretycznych do tego potwornie dlugich i zagmatwanych i przewaznie obok
                                  > tematu-nawet jesli sam temet rozpoczynasz.Na rozne sprawy mam rozne poglady
                                  > ale nie przypominam sobie jakiejs diametralnej zmiany.Krocej i konkretniej
                                  > unsatisfied i nie bedziesz obrywal od wspolgadaczy

                                  pamięć jest wybiórcza a i twoje wyobrażenie o mnie zapewne takie , jak
                                  wartościujesz tych , którzy są spoza grupy ludzi mówiących podobnym językiem
                                  jak ty , niezależnie od tego czy masz taki sam pkt widzenia na pewne
                                  sprawy , czy nie .
                            • playadelsol Re: Ludzie zacznijcie myslec 03.11.06, 23:38
                              juz to pisalam, ale napisze tu jeszcze raz: ok, niech zwalnia, pod warunkiem ze olanie fce bedzie powodowalo oblanie matury..oczywiscie nie tak bezposrednio, ale tak jak pisałam - zdajesz za 3 razem fce, i chcesz to wykorzystac - ok, ale bedzie to traktowane jakbyś 2 razy oblał, czyli swiadectwo za dwa lata, nie chcesz wykorzystywac, zdajes sobie spokojnie mature i tyle, a fce masz do innych potrzeb
                              wtedy tez bedzie jedna szansa więcej (nie zdasz za pierwszym razem fce, to juz nie uzywasz fce do zaliczenia matury, choćbyś zdał to zaraz za drugim razem) ale to juz jest jakoś tam sprawiedliwe, a nie 10 podejść i w końcu sie uda, a matura zaliczona ...
                        • playadelsol Re: wiem , kim jesteście w realu 03.11.06, 23:32
                          uns6, miałam sie odnieść do tego co piszesz, ale potem przeczytąłam ostani akapit....
                          tak się składa ze ja tez bardzo lubie heavy metal, i to juz od 20 lat, po prostu nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz
                          pomiom twoich ograniczeń, o których juz pisałam, myslalam ze masz bardziej otwarty umysł, a ty jestes zascianek, moher, piszesz o czyms i krytukujesz coś, o czym poczytałes troche w internecie...
                          juz pomijając warstwe tekstową, która w zdecydowanej wiekszości wypadków traktuje o czyms zupełnie innym niz to o cyzm piszesz
                          ta muzyka to szczytowa i krancowa zarazem forma muzyczna, stanowiąca kres muzycznego rozwoju, naturalna konsekwencja i nastepstwo bacha, mozarta, bethovena, i pod względem wirtuozerskim paganiniego, poszerzona o warstwe wokalną i przekaz słowny (rowniez bardzo wazny, często stanowiący krytyke zastanej sytuacji spłoecznej, miedzy innymi takiej dziei ktorej bogate dzieciaki zdają fce, a biednych, nie z ich winy przeciez, na to nie stac, bo ich rodzice mieli mniej w zyciu szczescia etc etc)

                          a teraz zagadka dla ciebie, jesli doczytałes do tego momentu: co uprawnia włascicieli ziemi do jej posiadania?
                          • unsatisfied6 odniosię się do twoich argumentów 04.11.06, 10:30
                            playadelsol napisała:

                            > uns6, miałam sie odnieść do tego co piszesz, ale potem przeczytąłam ostani
                            akap
                            > it....
                            > tak się składa ze ja tez bardzo lubie heavy metal, i to juz od 20 lat, po
                            prost
                            > u nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz
                            > pomiom twoich ograniczeń, o których juz pisałam, myslalam ze masz bardziej
                            otwa
                            > rty umysł, a ty jestes zascianek, moher, piszesz o czyms i krytukujesz coś, o
                            c
                            > zym poczytałes troche w internecie...
                            > juz pomijając warstwe tekstową, która w zdecydowanej wiekszości wypadków
                            traktu
                            > je o czyms zupełnie innym niz to o cyzm piszesz
                            > ta muzyka to szczytowa i krancowa zarazem forma muzyczna, stanowiąca kres
                            muzyc
                            > znego rozwoju, naturalna konsekwencja i nastepstwo bacha, mozarta, bethovena,
                            i
                            > pod względem wirtuozerskim paganiniego, poszerzona o warstwe wokalną i
                            przekaz
                            > słowny (rowniez bardzo wazny, często stanowiący krytyke zastanej sytuacji
                            spło
                            > ecznej, miedzy innymi takiej dziei ktorej bogate dzieciaki zdają fce, a
                            biednyc
                            > h, nie z ich winy przeciez, na to nie stac, bo ich rodzice mieli mniej w
                            zyciu
                            > szczescia etc etc)
                            >
                            > a teraz zagadka dla ciebie, jesli doczytałes do tego momentu: co uprawnia
                            własc
                            > icieli ziemi do jej posiadania?

                            nie dotyczy to wyłącznie twojej powyższej wypowiedzi .

                            przede wszystkim , tworzysz z pozoru logiczny argument na ograniczanie
                            możliwości zdobywania kwalifikacji stosując typowe argumenty "zwolenników
                            wyrównywania szans" dla własnych korzyści - tacy są w USA i tych nie brakuje
                            w Polsce . tworzą bariery dla pozostałych spoza ich grupy pod
                            hasłami "wyrównywania szans" .

                            tak np w USA istnieje affirmative action skutecznie i systematycznie redukując
                            liczbę niezamożnych obywateli USA w tworzeniu całokształtu struktury władzy ,
                            ograniczając białym obywatelom dostęp do kariery . masę pieniędzy przeznacza
                            się na "wspieranie minorities" celem tworzenia barier dla niezamożnych białych
                            obywateli USA . szybciej np intratną posadę dostanie latynos niż biały , bo za
                            kilka miesięcy jego zatrudnienia zapłaci państwo i jego start
                            i awnans w życiu nie zależy od wyników uzyskanych na uczelni ani od ich
                            potencjału .

                            w wyniku takich "wyrównań szans" uzyskuje się w prosty sposób korzystną dla
                            grupy ścisłej elity gwarancję systematycznie rosnącej władzy , manipulując
                            pozostałymi poprzez hasełka "my wam chcemy pomóc wyrównac szanse" .

                            w Polsce tworzono niegdyś system wspierający pochodzenie robotnicze , z tym
                            że dla naprawdę kreatywnych i krytycznie myślących jednostek dowolnego
                            pochodzenia istniały zawsze bariery zdobywania kwalifikacji i awansu od ławki
                            szkoły podstawowej co można wydedukawać chociażby z tworzonych
                            definicji "nieużytecznych obywateli" takiego sytemu - socjopata wg definicji
                            definicji polskiej psychologii ( też na użytek tworzenia fundamentów takiego
                            systemu ) to osoba , która nie przystosowuje się do tego systemu , co z góry
                            eliminuje taką jednostkę z awansu .

                            sama niegdyś podałaś definicję inteligencji , która to wcale o żadnej
                            inteligncji człowieka nie świadczy , ale tak pojmowana przez większość
                            ( tego pewnie nauczyli ich w szkolnych ławkach ) stanowi o barierze
                            inteligentnych jednostek spoza grupy elity władzy - dla nich "inteligentny"
                            znaczy taki , który się potrafi przystosować , a oni są inetligentni , bo
                            potrafią środowisko tak przystosować , by mieli z tego największe korzyści .
                            • daktylek Re: odniosię się do twoich argumentów 04.11.06, 11:36
                              Jednym słowem - żadnych preferencji dla nikogo?
                              Tym samym niepełnosprawny niech siedzi w domu, bo po co umożliwiać mu kontakt
                              ze światem, po co budować przyjazne niepełnosprawnym budynki i podjazdy w
                              miejscach publicznych?
                              Po co w autobusach miejsca dla matek z małymi dziećmi i dla osób starszych i
                              niepełnosprawnych?
                              Po co klasy i szkoły integracyjne? Po co lekcje wyrównawcze dla tych, którzy
                              maja kłopoty z nauką?
                              Po co specjalne programy przekwalifikowywania dla osób po 50, jak ich zwolnią
                              to ich problem.
                              Po co programy dla młodzieży wspomagające w poszukiwaniu pracy, niech sobie
                              sami radzą.


                              • unsatisfied6 nie wsadzaj mi w usta słów których nie powiedziałe 04.11.06, 13:41
                                daktylek napisał:

                                > Jednym słowem - żadnych preferencji dla nikogo?
                                > Tym samym niepełnosprawny niech siedzi w domu, bo po co umożliwiać mu kontakt
                                > ze światem, po co budować przyjazne niepełnosprawnym budynki i podjazdy w
                                > miejscach publicznych?
                                > Po co w autobusach miejsca dla matek z małymi dziećmi i dla osób starszych i
                                > niepełnosprawnych?
                                > Po co klasy i szkoły integracyjne? Po co lekcje wyrównawcze dla tych, którzy
                                > maja kłopoty z nauką?
                                > Po co specjalne programy przekwalifikowywania dla osób po 50, jak ich zwolnią
                                > to ich problem.
                                > Po co programy dla młodzieży wspomagające w poszukiwaniu pracy, niech sobie
                                > sami radzą.
                                >
                                >

                                tego nie powiedziałem - powiedziałem , że grupa tworząc programy "wyrównawcze"
                                robi to celem zwiększania gwarancji rozszerzania swoich wpływów i na swoją
                                korzyść - tworzą image "dobrych wujków" dla swoich korzyści .

                                przeczytaj dokładniej mój poprzedni argument . affirmative action w USA
                                to olbrzymia bariera dla biednych białych studentów w ich awansie i starcie
                                życiowym - z pozoru absurdalny wynik jakby nie było elity również białej rasy ,
                                która tworzy te akcje zasadniczo nie po to by pomóc afro-amerykanom , ale by
                                wyelminować konkurencję z nieustannej walki o władzę . w Polsce nie można
                                siłą rzeczy pomagać Murzynom na taką skalę jak to się robi w USA , więc
                                "pomaga się biednym i pokrzywdzonym przez los" dla tworzenia dobrego
                                image sprawowania władzy elit .

                                absurdalny z twojej strony argument nie zaliczania matury egzaminem FCE , to
                                jeden z wielu innych czynników takiej "polityki wyrównania szans" .
                                • daktylek Re: nie wsadzaj mi w usta słów których nie powied 04.11.06, 21:35
                                  Dokładnie to powiedziałeś, czyli jesteś przeciwny tworzeniu takich programów,
                                  bo służą one tylko poprawieniu twarzy władzy. Przy takim założeniu można też
                                  wysnuć wniosek, że sam nie pomożesz nikomu, kto będzie w potrzebie i nie
                                  przyłączysz się dożadnych działań wspomagających.
                                  • unsatisfied6 może ty się przyłączysz ? 04.11.06, 23:33
                                    daktylek napisał:

                                    > Dokładnie to powiedziałeś, czyli jesteś przeciwny tworzeniu takich programów,
                                    > bo służą one tylko poprawieniu twarzy władzy. Przy takim założeniu można też
                                    > wysnuć wniosek, że sam nie pomożesz nikomu, kto będzie w potrzebie i nie
                                    > przyłączysz się dożadnych działań wspomagających.

                                    co proponujesz ? ja proponuje lepszą edukację , mniejszy stres w szkole
                                    i też zaangażownie większego potencjału poprzez honorowanie wiedzy i
                                    kompetencji zdobytych poza murami polskiej szkoły , która zamknęła
                                    swoje wrota przed jakimkolwiek "obcymi wpływami" tworząc getto polskiej
                                    edukacji , która jest coraz trudniejsza i mniej szkuteczna tworząc coraz
                                    gorsze warunki wykształcenia potencjału ludzkiego stając się jednocześnie
                                    fundamentem dla niskiej jakości produktu "made in Poland" a tym samym
                                    ceną wartości siły roboczej wykonującej ten produkt .
                                    • daktylek Re: może ty się przyłączysz ? 04.11.06, 23:49
                                      Czyli twoim zdaniem polska szkoła jest tylko zła, żadnych pozytywów w niej nie
                                      widzisz? Dla ciebie jest to tylko getto, skąd nikt nigdy nie wyściubia nosa i
                                      nie wie co się w świecie dzieje.
                                      A skąd ty to wszystko wiesz? Robiłeś jakieś badania na temat jakości polskiej
                                      edukacji?
                                      Bo opublikowane badania PISA wskazują, że w 2003 roku polscy uczniowie
                                      uzyskali, w porównaniu z 2000 rokiem, znacząco lepszy rezultat w czytaniu ze
                                      zrozumieniem (poprawa z 479 do 500 punktów). Jednocześnie zmniejszyła się
                                      rozpiętość między uczniami najlepszymi i najsłabszymi. Jest to zasługa zarówno
                                      poprawy wśród najsłabszych, jak i najlepszych uczniów. Polska dołączyła tym
                                      samym do grupy krajów o wyniku zbliżonym do średniej OECD. Statystycznie
                                      istotną poprawę odnotowano także w matematyce (wśród słabych i średnich
                                      uczniów).

                                      To ci nie daje nic do myślenia?
                                      • unsatisfied6 wiem , że nie mogę uczyć w polskiej szkole 05.11.06, 00:21
                                        daktylek napisał:

                                        > Czyli twoim zdaniem polska szkoła jest tylko zła, żadnych pozytywów w niej
                                        nie
                                        > widzisz? Dla ciebie jest to tylko getto, skąd nikt nigdy nie wyściubia nosa i
                                        > nie wie co się w świecie dzieje.
                                        > A skąd ty to wszystko wiesz? Robiłeś jakieś badania na temat jakości polskiej
                                        > edukacji?
                                        > Bo opublikowane badania PISA wskazują, że w 2003 roku polscy uczniowie
                                        > uzyskali, w porównaniu z 2000 rokiem, znacząco lepszy rezultat w czytaniu ze
                                        > zrozumieniem (poprawa z 479 do 500 punktów). Jednocześnie zmniejszyła się
                                        > rozpiętość między uczniami najlepszymi i najsłabszymi. Jest to zasługa
                                        zarówno
                                        > poprawy wśród najsłabszych, jak i najlepszych uczniów. Polska dołączyła tym
                                        > samym do grupy krajów o wyniku zbliżonym do średniej OECD. Statystycznie
                                        > istotną poprawę odnotowano także w matematyce (wśród słabych i średnich
                                        > uczniów).
                                        >
                                        > To ci nie daje nic do myślenia?

                                        wiem , że nie mogę uczyć w polskiej szkole , bo rzekomo nie mam do
                                        tego komptencji by uczyć matematyki w języku angielskim , choć takie
                                        komptencje mam do nauczania w USA .

                                        ponadto przyglądałem się naszym osiągnięciom z matematyki
                                        na stronach olimpiady międzynarodowej - kiedyś byliśmy potęgą ,
                                        dzisiaj jesteśmy daleko w tyle .

                                        zobaczyłem na strony iralndzkich uczelni - w 4 lata przygotowują
                                        matematyków do zawodu akturiusza , w tym 8 miesięcy płatnej praktyki .
                                        w Polsce student obarczany jest mało pragamtyczną teorią i nadaje
                                        się głównie do uczenia w szkole - nie potrafi oszacować prostego kredytu
                                        na przykład .

                                        wykorzystanie i kształcenie potencjału ludzkiego naszej gospodarki stanowi
                                        o wynikach naszej ekonomii - mało kreatywność , brak kształcenia krytycznego
                                        myślenia , angażowanie uczniów i nauczycieli w nie przynoszące żadnych skutków
                                        edukacyjnych czynności . uważam , że szkoła "polska" wyspecjalizowała
                                        się podczas okupacji sowieckiej w redukowaniu nabytych naturalnie cognitive
                                        skills uczniów . ewidentnym jest dla mnie , że nie da się dobrze nauczyć
                                        gdy uczeń musi spędzić do 7 godzin w szkole ciągle pod stresem , że
                                        może go ktoś odpytać w każdym momencie . uczeń nie może być solidnie
                                        i uczciwie przygotowany do siedmiu zajęć w szkole .

                                        ze szkoły "polskiej" wyrzucono nauczanie i kształcenie takich umiejętności ,
                                        które mają wpływ na zwiększenie cognitive skills - tj śpiewanie na lekcji
                                        muzyki ( jak już coś śpiewają , to ze średniecza ) , granie na jakimś
                                        instrumencie ( to zredukowano do fujarki ) , rysowania i malowanie zastąpiono
                                        wiedzą encykopedyczno-hostoryczną ( z wyjątkiem malowania wizerunku papieża ) .

                                        stworzono coś w "polskiej szkole" , co zredukowało jakąkolwiek przyjemność
                                        poznawczą do mninimum znacznie obniżając kreatywność potencjału Polaków .
                                        prawdę mówiąc ta szkoła zniechęca do jakiejkolwiek kreatywności .
                                        • daktylek Re: wiem , że nie mogę uczyć w polskiej szkole 05.11.06, 09:20
                                          No to bądź kreatywny i zrób w końcu te uprawninia, skoro lubisz uczyć, i nie
                                          marudż.
                                          W Polsce aktuariuszy przygotowuje Letnia Szkoła Nauk Aktuarialnych, która
                                          organizowana jest co roku na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW, a uprawnienia
                                          zyskuje się po zdaniu egzaminu organizowanego przez Ośrodek Doskonalenia Kadr
                                          Resortu Finansów.
                                          Chyba nie masz pojęcia, czego uczą na lekcjach muzyki i rysunków.
                                          Z jednym się zgodzę - nie uczy polska szkoła gry na instrumentach, ale
                                          zainteresowany może zawsze zapisać się na kurs np. gitary albo pójść do szkoły
                                          muzycznej.
                                          Nie mamy może już takich osiągnięć w matematyce, ale z pewnością jesteśmy
                                          jednymi z najlepszych na świecie w informatyce, szczególnie w programowaniu.
                                          • unsatisfied6 priorytety w procesie kształcenia ustala szkoła 05.11.06, 13:58
                                            daktylek napisał:

                                            > No to bądź kreatywny i zrób w końcu te uprawninia, skoro lubisz uczyć, i nie
                                            > marudż.
                                            > W Polsce aktuariuszy przygotowuje Letnia Szkoła Nauk Aktuarialnych, która
                                            > organizowana jest co roku na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW, a uprawnienia
                                            > zyskuje się po zdaniu egzaminu organizowanego przez Ośrodek Doskonalenia Kadr
                                            > Resortu Finansów.
                                            > Chyba nie masz pojęcia, czego uczą na lekcjach muzyki i rysunków.
                                            > Z jednym się zgodzę - nie uczy polska szkoła gry na instrumentach, ale
                                            > zainteresowany może zawsze zapisać się na kurs np. gitary albo pójść do
                                            szkoły
                                            > muzycznej.
                                            > Nie mamy może już takich osiągnięć w matematyce, ale z pewnością jesteśmy
                                            > jednymi z najlepszych na świecie w informatyce, szczególnie w programowaniu.

                                            stek bredni . o osiągnięciach w programowaniu zapewne wyczytałeś w gazetach ,
                                            bo w 99% szkół uczniowie nie uczą się programowania co zapewne też dotyczy
                                            twojej szkoły .

                                            profesor Madeja ostatnio tłumaczył gorsze wyniki swoich wychowanków tym , że
                                            zadania były zbyt proste i mało w niej było matematyki .

                                            ogólnie rzecz biorąc , uczniowie nie wiedzą nic na temat systemun binarnego ,
                                            a ty mi wyjeżdżasz z wielkimi osiągnięciami kilku samouków .

                                            co do zajęć plastycznych , widzę co moje dzieci i dzieci znajomych robią w
                                            szkole - rok temu malowały papieża .

                                            na lekcji śpiewu przerabiali bogurodzicę - zapis nutowy ze średniowiecza .

                                            piszesz , że można kształcić dziecko poza zajęciami szkolnymi - tych
                                            obowiązków szkolnych jest tyle , że z pozoru jest to prosta sprawa .
                                            szkoła ponadto dysponuje instrumentami motywacyjnymi , ktorych instytucje
                                            pozaszkolne lub rodzice nie posiadają , ustalając priorytety ucznia .

                                            często pewnie uczeń korzystając z lekcji prywatnych , nie oczekuje
                                            lekcji w prawdziwym tego słowa znaczeniu , ale pomocy w realizowaniu
                                            programu szkoły oczekując zapewne lepszej oceny w szkole za dodatkową
                                            pomoc poza murami szkoły . gdybym np uczył swoje dzieciaki statystyki
                                            lub analizy z książek amerykańskich , nie miałoby to dla szkoły i ich wyników
                                            żadnego znaczenia . owszem rezultaty w przyszłości mogłyby być imponujące
                                            ale realizowanie takiego programu jest utopią - dziecko szybko by się
                                            zniechęciło nie znajdując żadnych ku temu motywacji w szkole .

                                            w USA natomiast , takie dziecko ma szansę zdania np analizy lub innego
                                            przedmiotu i to mu daje motywacje do samodzielnego kształcenia znacznie
                                            powyżej programu szkoły .

                                            wspominałem o uczniu , który z entuzjazmem i zapałem uczył się pilnie ,
                                            by dostać się do "anglojęzycznej szkoły" . uczeń po roku czasu oduczył
                                            się w tej szkole angielskiego , którym już potrafił się komunikować .
                                            zapytany , co robi tam tyle godzin , odpowiedział że masę ćwiczeń z gramatyki
                                            i zero konwersacji . na prośbę zaniepokojonych rodziców spojrzałem do
                                            zeszytu "piątkowego ucznia" - nie poprawione błędy i masa teorii .
                                            prosty przykład na to , jak naprawdę można w szkole polskiej źle
                                            i bez żadnych konsekwencji oduczać , czegoś co uczeń nauczył się
                                            poza murami szkoły .
                                          • unsatisfied6 Re: wiem , że nie mogę uczyć w polskiej szkole 05.11.06, 14:07
                                            daktylek napisał:

                                            > No to bądź kreatywny i zrób w końcu te uprawninia, skoro lubisz uczyć, i nie
                                            > marudż.

                                            mam zdać FCE i udawać na zajęciach wieczorowych z pedagogiki , że się
                                            zgadzam z wykładowcą ?
                                            • mamosz Re: wiem , że nie mogę uczyć w polskiej szkole 05.11.06, 15:59
                                              unsatisfied6 napisał:

                                              > daktylek napisał:
                                              >
                                              > > No to bądź kreatywny i zrób w końcu te uprawninia, skoro lubisz uczyć, i
                                              > nie
                                              > > marudż.
                                              >
                                              > mam zdać FCE i udawać na zajęciach wieczorowych z pedagogiki , że się
                                              > zgadzam z wykładowcą ?

                                              unsatisfied dlaczego jesli pada konkretna propozycja ktora uniemozliwi ci
                                              snucie kolejnego wywodu na 7 akapitow buchasz takim oburzeniem.Niestety co
                                              chwila wychodzi twoj dyletantyzm kompletny po pierwsze FCE ni daje ci uprawnien
                                              do uczenia w szkole.Po drugie "wieczorowe zajecia z pedagogiki" niekoniecznie
                                              musza byc taka glupota za jaka je a priori uwazasz po trzecie gdybys chcial to
                                              zrobilbys pomaturalne studia dla nauczycieli j.ang ktore sa ciekawe bo nie sa
                                              to zajecia wylacznie z pedagogiki i takie uprawnienia bys mial.Ale z twoich
                                              postow wynika ze po pierwsze o uczeniu masz pojecie mierne.Na poziomie
                                              korepetytora -czyli byc moze dobrze znasz ang. i matematyke mozesz douczac
                                              niedouczonych lub chcacych poszerzyc wiedze ale to by bylo na tyle.To co
                                              pisales gdzies tam na temat swoich rewelacyjnych metod jest malo odkrywcze i
                                              dla tych ktorzy naprawde zajmuja sie edukacja smieszne po prostu-stek
                                              komunalow .Po drugie powiedz mi w jakim kraju nie trzeba miec lokalnych
                                              uzyskanych na miejscowych uczelniach,kursach itd uprawnien do uczenia .W
                                              uwielbianych przez ciebie US zeby uczyc w szkole (a jest ogromne
                                              zapotrzebowanie na nuczycieli i chetnie widziani sa rowniez cudzoziemcy) trzeba
                                              miec udokumentowane kwalifikacje z wlasnego kraju plus zrobic co najmniej
                                              roczne (czasem 2 lub 3 letnie) studia uzupelniajace.Tak nawiasem mowic ta
                                              uwielbiana przez ciebie amerykanska szkola boryka sie na poziomie szkoly
                                              publicznej z b.podobnymi problemami jak nasza ,a jej poziom,metody itd to jest
                                              osobny temat do rozmowy - nie ma powodu w kazdym razie zeby padac na kolana i
                                              wychwalac pod niebiosa i to nie z powodow poziomu matematyki,jest tu wiele b.
                                              dobrych pomyslow ale tez mnostwo beznadziejnych.Wiec nie prowadz wywodow
                                              opartch na jakiejs wycinkowej obserwacji-prawdopodobnie dobrej szkoly w dobrej
                                              dzielnicy.Zgadzam sie z toba tylko w jednym pkcie ze bzdura jest nieuznawanie
                                              egz Cambridge jako zaliczajacych mature bo dla mnie jest oczywiste ze powinno
                                              tak byc z powodow jakie juz wyluszczylam.
                                              • unsatisfied6 krótko odpowiem 05.11.06, 16:23
                                                na twój długi elaborat odpowiem krótko : studiowałem w Polsce - nie odpowiada
                                                mi środowisko , czego ty jesteś przykładem .
                                              • unsatisfied6 ja byłem zatem na Marsie i USA mi się tylko śniło 05.11.06, 16:38
                                                mamosz napisała:

                                                > W
                                                > uwielbianych przez ciebie US zeby uczyc w szkole (a jest ogromne
                                                > zapotrzebowanie na nuczycieli i chetnie widziani sa rowniez cudzoziemcy)
                                                trzeba
                                                >
                                                > miec udokumentowane kwalifikacje z wlasnego kraju plus zrobic co najmniej
                                                > roczne (czasem 2 lub 3 letnie) studia uzupelniajace.

                                                brednie wciskasz - nie słyszałem o żadnych "studiach uzupełniających"
                                                dla absolwentów uniwersytetów dla uzyskania kwalifikacji do nauczania w
                                                szkole . może takie "studia uzupełniające" są dla absolwentów szkół średnich .

                                                w trakcie studiów ( nie ma nauczycielskiej matematyki ) uczęszcza się na
                                                1,5 godzinne/tydzień/semestr ( może rok , nie pamiętam ) warsztaty - nie ma
                                                za to oceny i nie ma to nic wspólnego z praniem mózgu , który ty przeszłaś , by
                                                stosować "lepsze metody" z ewidentnie gorszymi rezultatami . nie jestem
                                                pewien , czy te warsztaty są warunkiem koniecznym , do posiadania kwalifikacji
                                                do nauczania w USA ale jestem pewien , że tylko jakiś down wybrałby się po
                                                studiach na "dwuletnie studia uzupełniające" by nauczać w szkole .
                                              • unsatisfied6 jaka ty jesteś wybiórcza 05.11.06, 16:57
                                                mamosz napisała:

                                                >To co
                                                > pisales gdzies tam na temat swoich rewelacyjnych metod jest malo odkrywcze i
                                                > dla tych ktorzy naprawde zajmuja sie edukacja smieszne po prostu-stek
                                                > komunalow .

                                                odkrywczość ? żadna - trzeba po prostu dobrze znać przedmiot , którego
                                                się naucza i szukać kontaktu z uczniem - nie da się nauczyć angielskiego
                                                np jak się go samemu nie zna . nie da się bezstresowo uczyć jak się
                                                samemu ma lęk przed zadaniami np , bo może się znaleźć w klasie uczeń
                                                który zadanie , którego nauczyciel nie jest w stanie .

                                                > Wiec nie prowadz wywodow
                                                > opartch na jakiejs wycinkowej obserwacji-prawdopodobnie dobrej szkoly w
                                                dobrej
                                                > dzielnicy

                                                a ty z jakich obserwacji piszesz o edukacji w USA - podziel się z innymi
                                                informacją jak to wygląda a nie ściemniaj , skoro masz okazję przyjrzenia
                                                się tej edukacji na miejscu . napisz o electives , honor classess
                                                przywyzszających poziomem program pierwszych dwóch lat studiów i niekoniecznie
                                                w szkołach prywatnych . jak ktoś chce się uczyć w USA , szkoła nie stwarza
                                                mu barier . nie pisz mi o "biednych dzielnicach" - bo ja mieszkałem w biednej
                                                dzielnicy i poznałem wielu ludzi z biednych dzielnic - jak chcą i mają
                                                potencjał , mogą kończyć dobre uczelnie i pieniądze nie są przeszkodą .

                                                odnośnie jeszcze kwalifikacji - Escalante uczący w East LA , który z zawodu
                                                był programistą , jakie "studia uzuepłeniające kończył" , by młodzież
                                                swoich klas złozonych z biednych studentów mógł nauczać matematyki na
                                                poziomie uniwersyteckim ?
                                              • unsatisfied6 dla mnie odkrywcze i fascynujące 05.11.06, 20:49
                                                mamosz napisała:

                                                >
                                                > > daktylek napisał:
                                                > >
                                                > To co
                                                > pisales gdzies tam na temat swoich rewelacyjnych metod jest malo odkrywcze i
                                                > dla tych ktorzy naprawde zajmuja sie edukacja smieszne po prostu-stek
                                                > komunalow .

                                                dla mnie osobiście to odkrywcze i fascynujące , że tak proste zasady nauacznia
                                                przynoszą doskonałe rezultaty jeżeli naprawdę komuś się chce uczyć .

                                                nigdzie natomiast nie twierdziłem , że są to wielkie odkrycia . dziwi mnie
                                                że te proste zasady nie stosowane są w szkołach .

                                                przypomnę "mało odkrywczy stek komunałów" , bo te są "zbyt proste"
                                                by zastosować w polskim szkolnictwie .

                                                1. ocena powinna być relatywna względem osiągnięć innych uczniów klasy .
                                                powinno stosować się średnią ważoną i uczeń powinien mieć jasno określone
                                                warunki oceny jego pracy semestralnej . uczeń powinien znać terminy odpowiedzi
                                                ustnych i mieć prawo do poprawienia oceny ( nie średnia arytmetyczna dwóch
                                                ocen , a ocena z poprawki , lub wyższa z dwóch ocen ) . czas na wykonanie
                                                testu powinien być na tyle wystaczający , by o ocenie nie decydowała szybkość
                                                napisania odpowiedzi ( bo się nauczycielowi , który się spóźnił na lekcję
                                                spieszy ).

                                                2. podręcznik/ćwiczenia( tutaj odnoszę się do podręczników do angielskiego )
                                                powinien zawierać klucz odpowiedzi i kasetę audio by uczeń mógł korzystać
                                                z podręcznika w domu . przykład teoretyczny powinien być poparty masą przykladów
                                                pragmatycznych , by wiedza/umiejętność zdobyta przez ucznia była jak "amen
                                                w pacieżu" .

                                                3. uczeń powinien być zachęcany do zadawania pytań na lekcji . klasa , to nie
                                                miejsce ciągłego stresu i nieustannego testowania wiedzy ucznia - żeby coś
                                                przetestować , trzeba tego najpierw solidnie nauczyć .

                                                4. uczeń powinien być zachęcany do wyrażania swojej opinii - bez takiego
                                                kształcenia , nie ma mowy o dobrym wykształconym obywatelu ustroju
                                                demokratycznego .

                                                5. program powinien być fundamentalnie zmieniony - jest tego po prostu za
                                                dużo i wiele bez pozytywnego skutku na wykształcenie wartościowych
                                                kwalifikacji - za to sporo lektur i informacji , które niszczą zdolności
                                                wrodzone ucznia - naturalną cechą umysłu jest odrzucania informacji , której
                                                jest za wiele . uczeń musi dokonać redukcji tego , czego powinien się
                                                nauczyć w trakcie swojego kształcenia - z małym prawdopodobieństwem sięgnie
                                                po wiedzę pozaszkolną , bo jest po prostu zmęczony ( może mieć owszem
                                                satysfakcję i złudzenia , że ucząc się np do wielorakich konkursów szkolnych
                                                jego edukacja zmierza w jakimś dobrym kierunku , a to jest zwyczajna
                                                eksploatacja jego potencjału ) .

                                                5. nie można ( patrz uwagi naukowców nie polskich oczywiście zajmujących
                                                się procesami przetwarzania informacji w mózgu ) stosować "skoków" w procesie
                                                edukacyjnym . wg specjalistów zajmujących się tą branżą (cognitive science) , w
                                                ten sposób zaniża się umiejętności efektywnego uczenia się . uczeń powinien
                                                rozumieć nową ideę swoim dotychas poznanym językiem ( ten język to właśnie
                                                główny obiekt kształcenia ) i w przestrzeni swojego dotychczasowego poznania i
                                                doświadczeń . wymaganie od ucznia podania definicji drogi , jezdni , chodnika ,
                                                horyzontu , funkcji wewnętrzej Dos-a to tylko nieliczne przykłady abdurdalnych
                                                pytań na lekcji . innymi absurdami zasypywani są uczniowie na lekcjach języka
                                                angielskiego - mają np zapamiętać regułkę ( HORROR ) , że "here" zamienia się
                                                na "there" , "today" na "that day" itp , koniecznie stosując następstwo czasów
                                                ( następny HORROR ) .

                                                ps
                                                nie traktuj powyższego jako pracę naukową albo jakieś odkrycie - to kilka z
                                                nielicznych pktów , które teraz mi przyszły do głowy .

                                                i jeszcze jedno - jak ty wytłmaczyłaś w USA swoje wyksztacenie pedagiczne ?
                                                ja zawsze miałem z tym słowem problem i zastanawiam się , czy takie istnieje
                                                w ich użyciu .
                                            • daktylek Re: wiem , że nie mogę uczyć w polskiej szkole 06.11.06, 07:25
                                              Skoro tak lubisz uczyć, to dlaczego się przed tym wzbraniasz?
                                          • randybvain Re: wiem , że nie mogę uczyć w polskiej szkole 05.11.06, 17:21
                                            Nie mamy może już takich osiągnięć w matematyce, ale z pewnością jesteśmy
                                            > jednymi z najlepszych na świecie w informatyce, szczególnie w programowaniu

                                            Nie jestesmy. To sa pojedyncze jednostki, takie jak moj znajomy informatyk,
                                            ktory zyskal nie dzieki temu, ze wszystko co wie, nauczyl sie w szkole, ale
                                            wlasnym sumptem i czasem.
                            • playadelsol Re: odniosię się do twoich argumentów 06.11.06, 00:02
                              wiem ze w usa jest tak jak piszesz, i to jeden z powodów dlaczego nie lubie usa
                              gdzies nawet pisało o "reversed discrimination"

                              nie, wcale nie zabraniam nikomu poszerzania kwalifikacji, wręcz przeciwnie
                              moze porównam to do biegów
                              ktoś trenuje i biega coraz dalej i szybciej. No i załózmy ze matura to dystans 7 kilometrów, a fce 10, wiec jesli ktos codzienie biega 10 km, to cóz to dla niego za kłopot przebiec raz 7 km pod okiem sędziów??
                              ktos moze rok przed tym "biegiem' pokonywac 10 km i dalej trenować i wtedy biega np 15 czy 20 km (cae) - przeciez nikt nie zabrania mu biegac coraz dalej jesli "bieg testowy" ma byc na dystansie 7 km... tym bardziej ze nie o czas a o dystans własnie chodzi...a ktos inny moze zaprzestać treningu i zamiast 10 byc w stanie przebiec tylko 2-3, tak ten ma się czego obawiac
                              dobra, nie chce mi sie tego dopracowywac, ale o to własnie chodzi
                              czytając angielskie lektury tez mozna sie przygotowywac do matury, moze nawet skuteczniej, matura naprawde nie powstrzymuje postepu w edukacji...
                      • randybvain Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 03.11.06, 18:21
                        ale w
                        > szkołach które są dla wszystkich obowiązkowe trzeba brać pod uwage tych
                        > biedniejszych a nie bogatszych

                        To oczywiscie caly czas zgadza sie z twoja linia wypowiedzi. Dyskryminacja ze
                        wzgledu na zamoznosc.
                        Wiesz, jakis czas w moim miescie facet wygral proces. Oskarzyl pracodawce o
                        dyskryminacje. Byl bialym mezczyzna, a pracodawca stwierdzil, ze moze przyjac
                        do pracy niebialego i lepiej kobiete: zeby pokazac, ze nie dyskryminuje
                        niebialych i kobiet.

                        W obowiazkowej szkole jedynym kryterium oceniania powinno byc to, co uczen ma w
                        glowie, a nie to, co ma w kieszeni.
                        • playadelsol Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 03.11.06, 23:50
                          bądź w teczce z dokumentami (czytaj swiadectwo zdania egzaminu fce)

                          niniejszym więc przyznajesz racje poglądom przeciwników fce (ponoc uns6 tez jest przeciw)

                          słuchaj, ni to obojętne - matura czy fce,juz nawet oleje to zeby egzaminatorzy byli weryfikowani przez nasze władze, ale mam jescze inna propozycje: niech zdają to fce w tym samym czasie co inni maturę; obleja, to sa w tej samej sytuacji (wprowadzając obostrzenie by poprawiać mogli fce za rok dopiero..)
                          kiedy wy w końcu zrozumiecie o co tu naprawde chodzi..ze to nie o fce a o ilość ewentualnych prób

                          to tak jakby na studiach (państwowych, bo prywatne to troche inna bajka) egzamin i poprawka byly za darmo, a kazdna nastepna poprawka 600 zł, zdawana do skutku czyli nawet 20 razy (cóz to jest te 12 tys dla ządnych "wiedzy" (czyt. papierka))
                          • daktylek Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 04.11.06, 08:32
                            Najlepsze będzie jeśli niezdanie FCE będzie równało się niezdaniu matury, bez
                            możliwości przystąpienia do egzaminu maturalnego z angielskiego. To co, wtedy
                            amnestia maturalna dla tych, którzy nie zdali FCE?

                            • playadelsol Re: powiedz mi co ma to do rzeczy w całej dyskusj 06.11.06, 00:09
                              ale to chyba przyznawana przez angielskiego ministra edukacji? :) :) :)
    • starucha_izergiel Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 03.11.06, 19:48
      oczywiście przyszły pracowdawca będzie honorował wyżej
      > FCE .

      Hmm.. FCE to się honorowało kilka lat temu. Teraz znajomość na tym poziomie jest
      oceniana raczej jako mierna i musisz mieć CPE, żeby dostać dobrą pracę w której
      korzystasz z angielskiego.
      • randybvain Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 04.11.06, 12:21
        Tak, na pewno, ale i tak FCE stoi wyzej od matury.
        • ratyzbona Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 04.11.06, 19:44
          I dobrze - jako płatny egzamin do którego trzeba się osobno przygotowywać
          powinien być wysoko ceniony i uznany - chodzi tylko o to żeby nie decydował np.
          oo przyjęciu na studia - skoro tyle zrobiliśmy żeby matura była dla wszystkich
          taka sama i obiektywna to wprowadzenie FC zamiast egzaminu z angielskiego
          zniszczyloby całą koncepcję nowej matury ( nie jestem jej fanką ale skoro już
          tyle zrobiono to rozwalanie tego teraz nie ma sensu)
          A załozycielowi watku chcę przypomnieć że polska to nie ameryka - i
          wyrównywanie szans stoi u nas na żenująco niskim poziomie. Z resztą dziwi mnie
          to że na wyrównywanie szans zawsze skarżą się biali ludzie z klasy średniej
          którzy według wszystkich badań mają najlepszy start
          • unsatisfied6 a ty jesteś afro-amerykanka? 04.11.06, 23:05
            ratyzbona napisała:


            > wyrównywanie szans stoi u nas na żenująco niskim poziomie. Z resztą dziwi
            mnie
            > to że na wyrównywanie szans zawsze skarżą się biali ludzie z klasy średniej
            > którzy według wszystkich badań mają najlepszy start

            w Polsce jest mało ludzi innej rasy niż biała .

            dziwi mnie ta twoja uwaga w naszych realiach .

            ponadto , odnośnie biednych w imieniu których tutaj występujesz .
            mój ojciec i matka byli biedni . moich dzieciaków też nie stać
            na edukację prywatną i jeżeli zafunduję im egzamin FCE to nie dlatego
            że mam dużo pieniędzy , ale dlatego żeby zafundować im minimum
            komfortu zaliczenia pewnego etapu ich edukacji .

            powtarzam jeszcze raz - na biedzie i krzywdzie ludzkiej robi się
            najlepsze interesy . brzydzi mnie taka forma dorabiania filozofii
            celem zacofania naszego szkolnictwa , by inni mogli swobodnie eksploatować
            tanią siłę roboczą moich rodaków tym samym tworząc gorsze środowisko
            w którym najprawdopodobniej przyjdzie żyć moim dzieciakom .

            widzę jak na główną scenę naszego życia wciskają się zwolennicy "wyrównywania
            szans" , co tworzą image , że tylko i wyłącznie dla "biednych dzieci"
            śpiewają na koncertach , sprzedają towar z "podaruj dzieciom słońce" i
            tworzą liczne fundacje niby to na rzecz biednych dzieci , których jakimś
            dziwnym sposobem przybywa w miarę , jak więcej tak akcji się tworzy .

            te biedne dzieci ciągną jak muchy do gówna na koncerty Owsiaka , gotowe
            są oddać każdy grosz na różne akcje charytatywne i wierzą tym co rzerują
            na ich naiwności , że ich złotówka zmieni świat na lepsze i że skoro
            tak wiele się mówi o ich biedzie , to coś w końcu się zrobi , by
            szkoły były lepsze i zredukuje się tą biedę - zamiast tego jednkaże
            obarczani są coraz większymi obowiązkami szkolnymi z coraz mniejszą
            skutecznością nauczania i gorszą alokacją środków potencjału ludzkiego
            co generuje jeszcze większą biedę .

            chcesz dzieciom podarować słońce ? daruj im zbędne egzaminy z matury .
          • randybvain Re: dlaczego FCE nie zalicza matury? 05.11.06, 17:23
            Ja jednego nie rozumiem, Dlaczego ta pomoc dla biednych dzieci ma polegac na
            obnizaniu kryteriow wiedzy specjalnie dla nich?
    • danuta49 Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;-) 04.11.06, 21:58
      FCE uprawnia nawet do uczenia angielskiego, ale...Z matury nie zwalnia nawet
      znacznie trudniejsze CPE!I to mimo,że istnieje europejska(więc porównywalna!)
      skala stopnia zaawansowania znajomości języka obcego!
      • unsatisfied6 zwróć uwagę na argumenty przeciwników 04.11.06, 23:54
        danuta49 napisała:

        > FCE uprawnia nawet do uczenia angielskiego, ale...Z matury nie zwalnia nawet
        > znacznie trudniejsze CPE!I to mimo,że istnieje europejska(więc porównywalna!)
        > skala stopnia zaawansowania znajomości języka obcego!

        zwróć uwagę na argumenty przeciwników zaliczenia matury ezgazminem FCE -
        doskonale wiedzą , że FCE uprawnia do nauczania agielskiego a słowem
        nie wspomną o tym , że "ich wiedza" mogła po roku po zdaniu egzaminu
        ulec znaczemu zmniejszeniu - ale w stosunku do obowiązków ucznia chętnie
        ten argument kilkakrotnie zastosowali i to w kontekście "równych szans
        dla wszystkich" .

        mam wrażenie , że nie chodzi im w całej dyskusji o "równe szanse" ale o
        obarczanie zbędnymi obowiązkami uczniów polskiej szkoły dla uzyskania mniejszej
        skuteczności kształcenia potencjału ludzkiego naszej gospodarki .
        • daktylek Re: zwróć uwagę na argumenty przeciwników 04.11.06, 23:58
          unsatisfied6 napisał:
          mam wrażenie , że nie chodzi im w całej dyskusji o "równe szanse" ale o
          > obarczanie zbędnymi obowiązkami uczniów polskiej szkoły dla uzyskania
          mniejszej skuteczności kształcenia potencjału ludzkiego naszej gospodarki .

          Wyjątkowo logiczny argument:
          zbędnym obowiązkiem jest przygotowywanie się do matury, ale przygotowanie się
          do zdania FCE już zbędnym obowiązkiem nie jest ;PP
          • unsatisfied6 o jaką logikę ci chodzi - o jakąś twoją logikę ? 05.11.06, 14:04
            daktylek napisał:

            > unsatisfied6 napisał:
            > mam wrażenie , że nie chodzi im w całej dyskusji o "równe szanse" ale o
            > > obarczanie zbędnymi obowiązkami uczniów polskiej szkoły dla uzyskania
            > mniejszej skuteczności kształcenia potencjału ludzkiego naszej gospodarki .
            >
            > Wyjątkowo logiczny argument:
            > zbędnym obowiązkiem jest przygotowywanie się do matury, ale przygotowanie
            się
            > do zdania FCE już zbędnym obowiązkiem nie jest ;PP

            o jaką logikę ci chodzi - o jakąś twoją logikę ? ja naprawdę nie rozumiem
            twojej wypowiedzi .

            ja twierdzę , że zbędnym obowiązkiem jest powtórne testowanie ucznia z
            materiału które już poprzednio zaliczył . nigdzie nie sugerowałem coś tak
            absurdalnego jak wprowadzenie obowiązku zdawania FCE .
      • randybvain Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 05.11.06, 17:25
        Tak na marginesie. Moja znajoma, Niemka, moze w Wielkiej Brytanii nauczac
        angielskiego na podstawie swoich kwalifikacji, a w Polsce nie...
        • unsatisfied6 Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 05.11.06, 17:43
          randybvain napisał:

          > Tak na marginesie. Moja znajoma, Niemka, moze w Wielkiej Brytanii nauczac
          > angielskiego na podstawie swoich kwalifikacji, a w Polsce nie...

          może uczyć - jak zrobi jakieś studia zaoczne pedagogiczne wg i zda polskie
          egazminy z angielskiego , dokładnie jak mi tutaj dowodzą , że nie ma
          żadnych przeszkód i bym "wykazał się w końcu kreatywnością" .:))

          ja też mogę nauczać matematyki w Polsce , jak "uzupełnię" swoją edukację
          zdobytą na UCSD , bo teraz to wg polskich przepisów nie mam żadnych
          kwalifikacji .

          dlaczego tak jest ? wcale nie pcham się do szkoły , choć przyznam ,
          że podobało mi się nauczanie - ale widzę , że nie chodzi o to by skutecznie
          kształcić kapitał ludzki naszej gospodarki w szkole "polskiej" .

          polska szkoła była przed wojną - teraz to jakiś twór i nie wiadomo
          skąd wszyscy biorą te informacje o wielkich sukcesach "polskiej" szkoły
          w informatyce i na międzynarodowych olimpiadach matematycznych .

          wystarczy trochę poczytać o cognitive science i psychologii w języku
          angielskim by wyraźnie dostrzec , jak Polaków robi się w trąbę oferując
          im "najlepsze w świecie metody nauczania" .
          • mamosz Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 05.11.06, 21:56

            >
            > dlaczego tak jest ? wcale nie pcham się do szkoły , choć przyznam ,
            > że podobało mi się nauczanie - ale widzę , że nie chodzi o to by skutecznie
            > kształcić kapitał ludzki naszej gospodarki w szkole "polskiej" .
            >
            > jak sie nie pchasz to po cholere d....zawracasz i skoncz juz z ta demagogia
            wreszcie ,czepianiem sie personaliow itd.po pierwsze nie masz pojecia jakim
            jestem nauczycielem i czy w ogole,poza tym bzdury gadasz o szkole
            amerykansjkiej,naborze do niej nauczycieli itd A po trzecie i ostatnie nie chce
            mi sie z toba gadac ...bo nie ma o czym.Zaloz moze bloga i tam dawaj upust
            swoim chorym pomyslom.A poza tym pocwicz sobie troche sztuke logicznego
            argumentowania i trzymania sie tematow.I moze powiedz wreszcie do czego te
            twoje nieustanne utyskiwania maja prowadzic.Nikt nie twierdzi ze polsk szkola
            jest dobra ,bo nie jest -ale twoje wywody naprawde kompletnie niczemu nie
            sluza,podajesz jakies durne przyklady zwykle obok tematu i generalnie biorac
            nic sie u ciebie kupy nie trzyma.Zajmij sie lepiej czyms zamiast wysiadywac
            przed kompem i ludziom humor psuc
            >
            >
            • yggdrasill Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 05.11.06, 22:27
              Poziom dyskusji osiąga wartości przydenne, a ja nadal nie rozumiem: dlaczego z
              moim CAE muszę zdawać maturę z angielskiego, skoro pierwsza lepsza olimpiada
              zwalnia z egzaminu dojrzałości? Absurd. Idiotyzm. Czyli polska specjalność.
              • mamosz Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 06.11.06, 00:05
                Ta dyskusja nie sluzy wyjasnieniu ci tej watpliwosci tylko wykazaniu
                absurdalnosci tego zarzadzenia lub jego zasadnosci pieprzu calej sprawie
                dodaje fakt,ze ze twoj nauczyciel ang.posiadajac CAE i kurs ped-metod moze cie
                uczyc i doprowadzic do matury (sic!)
          • randybvain Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 06.11.06, 18:59
            może uczyć - jak zrobi jakieś studia zaoczne pedagogiczne wg i zda polskie
            > egazminy z angielskiego ,

            Tak.
          • daktylek Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 06.11.06, 23:04
            Nieprawda, w stosunku do obywateli państw Unii Europejskiej obowiązują inne
            przepisy :), wynikające z Dyrektywy o zawodach regulowanych.
            Zawód nauczyciela jest zawodem regulowanym, co oznacza, że mogą być lub są
            wprowadzone ograniczenia w dostępie do wykonywania zawodu.
      • grzmucin Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 10.12.06, 18:35
        > FCE uprawnia nawet do uczenia angielskiego

        To pewnie temat na inną dyskusję, ale FCE nigdy nie powinno uprawniać do uczenia angielskiego.
        • doornail Re: Zapytaj min.Sawickiego-to jego złota myśl!!;- 11.12.06, 00:55
          Nie rozumiem tej dyskusji - matura to matura - pierwszy naprawde wazny egzamin
          w zyciu, celowo zdawana teraz taka sama wszedzie, aby byla jasnosc, rownosc
          kryteriow itd. argument, ze "uczniowie sa przywalani stosani egzaminow" jest
          dosc smieszny...mi jakos zdarzylo sie zdac nowa mature, rowniez z angielskiego
          i jakos zyje i mam przynajmniej poczucie, ze odbylo sie to na sprawiedliwych
          zasadach i kazdy pisal dokladnie ten sam test.
          nie rozumiem tez gloryfikowania FCE - tak naprawde fce nijak ma sie do matury
          pod wieloma wzgledami...i skad ten pomysl zeby uznawac FCE? dla mnie to jest
          smieszne, biorac pod uwage, ze mamy w przypadku matury do czynienia z egzaminem
          panstwowym,natomiast FCE juz teraz to narzedzie do zarabiania grubej kasy przez
          panow z Cambridge, kotrzy owszem, pojecie o jezyku angielskim maja lepsze niz
          polscy nauczyciele - ale to polscy nauczyciele lepiej wiedza co konkretnie
          nalezy wymagac od ucznia na tym a tym poziomie i polacy sa
          bardziej "predysponowani"do oceniania polakow w tym wzgledzie.
          Rownie dobrze wezmy pod uwage wszystkie TOEFLe, IELTSy, a zamiast matury
          podstawowej z informatyki certyfikat ECDL, tok myslenia podobny...
          • zibi_mazurak hahahaha! 18.12.06, 18:47
            doornail napisała:

            to polscy nauczyciele lepiej wiedza co konkretnie
            > nalezy wymagac od ucznia i polacy sa
            > bardziej "predysponowani" do oceniania polakow.

            HAHAHAHAHAHAHAHAHA!

            Nie pisz publicznie, ośmieszasz się.
            • unsatisfied6 nie zauważyłeś ? 18.12.06, 23:03
              zibi_mazurak napisał:

              > doornail napisała:
              >
              > to polscy nauczyciele lepiej wiedza co konkretnie
              > > nalezy wymagac od ucznia i polacy sa
              > > bardziej "predysponowani" do oceniania polakow.
              >
              > HAHAHAHAHAHAHAHAHA!
              >
              > Nie pisz publicznie, ośmieszasz się.

              nie zauważyłeś , że na tym forum nie chodzi o to czy ktoś się ośmiesza ,
              ale czy nie tworzy "argumentu masy" , tworząc pozory , że tak myśli większość .

              większość biorąca udział w dyskusji na temat edukacji oczywiście tak myśleć
              nie może , ale takie ma się wrażnie i na forum i w realu , że tak myślą
              i dlatego zmiany w szkolnictwie przybierają taki kierunek , że skuteczność
              nauczania maleje a obowiązków i uczniom i nauczycielom przybywa .
              i w dyskusji społecznej .

              innymi słowy prosta manipulacja opinią .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka