wyscig szkół

30.11.06, 18:30
co wy na to, ze uczniow slabszych w klasie maturalnej nauczyciele nie chca
dpouscic do matury, zeby sobie nie obnizac wynikow?? a co robili do tej pory
i dlaczego ci slabi uczniowie dostawali do tej pory promocje?? znacie takie
praktyki z wlasnego doswiadczenia??
    • unsatisfied6 prawdziwy cyrk na kółkach 30.11.06, 23:14
      yagu napisała:

      > co wy na to, ze uczniow slabszych w klasie maturalnej nauczyciele nie chca
      > dpouscic do matury, zeby sobie nie obnizac wynikow?? a co robili do tej pory
      > i dlaczego ci slabi uczniowie dostawali do tej pory promocje?? znacie takie
      > praktyki z wlasnego doswiadczenia??

      jasne , że znamy . w szkołach językowych na przykład często przed maturą
      międzynarodową robią testy wstępne i dopuszczają do matury tylko tych ,
      którzy dobrze wypadają na tych testach - mają rewelacyjne wyniki spośród
      tych , co do tych matur są dopuszczani ( może to być kilku uczniów zaledwie ),
      a gazety trąbią o wielkich sukcesach uczniów na maturach międzynarodowych
      i sukcesach szkoły mającej 100% uczniów , którzy zdali maturę międzynarodową -
      prawdziwy cyrk na kółkach .
      • danuta49 Jak się nie znasz - nie pisz!!! 01.12.06, 18:32
        W programie międzynarodowej matury nie ma czegoś takiego jak drugoroczność czy
        niedopuszczenie do matury.Można owszem, nie móc przystąpić do matury(lub jej
        otrzymać) za więcej niż 50% absencję na danym przedmiocie albo nenapisanie prac
        kursowych czy opisów prac laboratoryjnych.Rozumiem, że u ciebie każda polska
        szkoła i nauczyciel osiągająca sukces, i to wymierny międzynarodowo, wywołują
        odruch wymiotny, ale choć nie kłam!
        • unsatisfied6 Re: Jak się nie znasz - nie pisz!!! 01.12.06, 21:43
          danuta49 napisała:

          > W programie międzynarodowej matury nie ma czegoś takiego jak drugoroczność
          czy
          > niedopuszczenie do matury.Można owszem, nie móc przystąpić do matury(lub jej
          > otrzymać) za więcej niż 50% absencję na danym przedmiocie albo nenapisanie
          prac
          >
          > kursowych czy opisów prac laboratoryjnych.Rozumiem, że u ciebie każda polska
          > szkoła i nauczyciel osiągająca sukces, i to wymierny międzynarodowo, wywołują
          > odruch wymiotny, ale choć nie kłam!

          po pierwsze , żadna to polska szkoła - sowieci i usłużni im komuniści
          wprowadzili reformy w polskiej szkole i nie ma nic wspónego z tradycjami
          polskiej szkoły lwowskiej .

          po drugie , każde kłamstwo ma to do siebie , że można je
          udowodnić statysykami , a brak statytyk świadczy o kłamstwie .

          oparłem treść postu na realcji uczniów szkoły anglojęzycznej ,
          z ktorymi miałem przyjemność porozmawiania wiele lat temu
          w pociągu ( nie podam szkoły , bo może mie pamięć mylić i
          mogę wskazać na niewłaściwą ) .
          • danuta49 Znowu kłamiesz! 01.12.06, 21:58
            Poza szkołami amerykańską i brytyjska(dla dzieci dyplomatów- czesne 12-22tys.$
            rocznie!) pierwsza miedzynarodowa matura odbyła sie w dwóch liceach polskich w
            roku 1995.Były to III LO w Gdyni oraz XXXXIII LO w Warszawie)Ich statystyki i
            wyniki są znane.
            Nie mogłeś więc niczego opierać na zasłyszanej wiele lat temu rozmowie w
            pociągu z jakimiś anonimowymi uczniami anglojęzycznej szkoły.
            Co ma do tego programu lwowska szkoła matematyczna dwudziestowiecznej
            matematyki.Skądinąd, poza klasami eksperymentalnym w Staszicu i paru podobnych
            szkołach, nie ma już w żadnej polskiej szkole takiego zakresu matematyki(dla
            chętnych) jak w tm programie.
            • unsatisfied6 poniosło cię i to daleko 02.12.06, 01:19
              danuta49 napisała:

              > Poza szkołami amerykańską i brytyjska(dla dzieci dyplomatów- czesne 12-
              22tys.$
              > rocznie!) pierwsza miedzynarodowa matura odbyła sie w dwóch liceach polskich
              w
              > roku 1995.Były to III LO w Gdyni oraz XXXXIII LO w Warszawie)Ich statystyki i
              > wyniki są znane.
              > Nie mogłeś więc niczego opierać na zasłyszanej wiele lat temu rozmowie w
              > pociągu z jakimiś anonimowymi uczniami anglojęzycznej szkoły.
              > Co ma do tego programu lwowska szkoła matematyczna dwudziestowiecznej
              > matematyki.Skądinąd, poza klasami eksperymentalnym w Staszicu i paru
              podobnych
              > szkołach, nie ma już w żadnej polskiej szkole takiego zakresu matematyki(dla
              > chętnych) jak w tm programie.

              poniosło cię i to daleko-wiesz oczywiście o co mi chodzi , chociaż
              wątpię byśmy tą kwestię wyjaśnili na forum .
    • vitaaga Re: wyscig szkół 01.12.06, 12:48
      Znamy, znamy:) Nauczyciele najbardziej boją się o samych siebie.
      Jeśli uczeń jest zdolny i ma wyniki, to oczywiście twierdzą, że ma doskonałego
      nauczyciela i to głównie zasługa nauczyciela. Przeważnie to guzik prawda, bo
      uczeń po prostu jest zdolny i sam się uczy.
      Jeśli uczeń jest słaby, to oczywiście również twierdzą, że ma doskonałego
      nauczyciela, tylko uczeń jest głąbem niereformowalnym.
      Słaby uczeń wywołuje u nauczycieli agresję, bo wymaga od nich roboty. Trzeba się
      najzwyczajniej napracować, żeby nauczyć złego ucznia, a komu chce się tyrać.
      Na pewno nie nauczycielom.
      • lineborder Re: wyscig szkół 01.12.06, 15:53
        > Słaby uczeń wywołuje u nauczycieli agresję
        u mnie nie wywołuje

        > ...a komu chce się tyrać. Na pewno nie nauczycielom.
        a mnie się chce
        • unsatisfied6 jak już pisałeś , jesteś po ekonomii 01.12.06, 21:50
          lineborder napisał:

          > > Słaby uczeń wywołuje u nauczycieli agresję
          > u mnie nie wywołuje
          >
          > > ...a komu chce się tyrać. Na pewno nie nauczycielom.
          > a mnie się chce

          jak już pisałeś , jesteś po ekonomii .
          mam nadzieję , że ich ekonomii nie uczysz , bo to byłby horror :))
          nie byłoby jeszcze tak źle z twoim nauczaniem ekonomii , gdyby
          ci się mniej chciało nauczać tego przedmiotu - gorzej to sobie
          wyobrażam , jak naprawdę chce ci się uczyć czegoś , czego nie
          znasz , albo co znasz sprzed kilkuset lat :))
          • lineborder Re: jak już pisałeś , jesteś po ekonomii 02.12.06, 01:01
            > mam nadzieję , że ich ekonomii nie uczysz , bo to byłby horror :))
            A po czym tak sądzisz? Sądząc po kolejnym zdaniu chyba mnie nie lubisz.
            Przecież nie wiesz jakie mam wykształcenie, gdzie się kształciłem, czego uczę i jak. W odróżnieniu od ciebie pracuję w zawodzie nauczycielskim wiele lat, moi uczniowie są chwaleni na kolejnym etapie edukacji za poziom wiedzy i umiejętności, moi zwierzchnicy doceniają moją pracę. I ty myślisz, że masz prawo deprecjonować moją pracę? Za krótki jesteś misiu. Frustracja prowadzi cię w złym kierunku.
            • unsatisfied6 tak - ciebie nie lubię 02.12.06, 01:09
              lineborder napisał:

              > > mam nadzieję , że ich ekonomii nie uczysz , bo to byłby horror :))
              > A po czym tak sądzisz? Sądząc po kolejnym zdaniu chyba mnie nie lubisz.
              > Przecież nie wiesz jakie mam wykształcenie, gdzie się kształciłem, czego uczę
              i
              > jak. W odróżnieniu od ciebie pracuję w zawodzie nauczycielskim wiele lat,
              moi
              > uczniowie są chwaleni na kolejnym etapie edukacji za poziom wiedzy i
              umiejętnoś
              > ci, moi zwierzchnicy doceniają moją pracę. I ty myślisz, że masz prawo
              deprecjo
              > nować moją pracę? Za krótki jesteś misiu. Frustracja prowadzi cię w złym
              kierun
              > ku.

              nie lubię głupich ludzi zgrywających się na mędrców i z krótką pamięcią

              lineborder napisał:

              > Wybacz, mimo studiów ekonomicznych nie rozumiem. Pewnie dlatego, że kończyłem
              j
              > e w Polsce.


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=51397971&a=52925033
              • lineborder Re: tak - ciebie nie lubię 02.12.06, 01:35
                > nie lubię głupich ludzi
                Dlaczego nazywasz mnie głupim? Skończyłem dwa fakultety, pracuję w wybranym zawodzie. Mędrcem nie jestem, natomiast rozpoznaję sfrustrowanych nieudaczników z daleka. Krótkiej pamięci też nie mam, po prostu nie chciałem cię zawstydzać moim wykształceniem. Trzym się bracie, weź się za siebie bo sfiksujesz całkiem.
                • unsatisfied6 jednego nie skończyłeś dobrze , to po co ci dwa ? 02.12.06, 08:31
                  lineborder napisał:

                  > > nie lubię głupich ludzi
                  > Dlaczego nazywasz mnie głupim? Skończyłem dwa fakultety, pracuję w wybranym
                  za
                  > wodzie. Mędrcem nie jestem, natomiast rozpoznaję sfrustrowanych nieudaczników
                  z
                  > daleka. Krótkiej pamięci też nie mam, po prostu nie chciałem cię zawstydzać
                  mo
                  > im wykształceniem. Trzym się bracie, weź się za siebie bo sfiksujesz całkiem.

                  ty jednego dobrze nie skończyłeś , co dałeś wyraz w swojej krórkiej rozprawce
                  o ekonomii , zatem twoje dwa fakultety czynią cię głupiego mędrca z krótką
                  pamięcią , który zapomniał , że niedawno wspominał na forum , że ma
                  wykształcenie ekonomiczne .

                  uważaj , żebyś ty nie sfiksował z tymi dwoma fakultetami - trzeciego ci
                  nie polecam , odpocznij sobie , bo twoje szare komórki nie wytrzymują
                  tego tempa .
                  • lineborder puszczają ci nerwy misiu 02.12.06, 09:36
                    > co dałeś wyraz w swojej krórkiej rozprawce o ekonomii
                    rozprawki o ekonomii to ty nam serwowałeś, ja tylko powiedziałem, że nie rozumiem twojego bełkotliwego ich przedstawienia

                    > który zapomniał , że niedawno wspominał na forum , że ma wykształcenie ekonomiczne
                    nie zapomniałem, wyobraź sobie, że są ludzie, którzy skończyli dwie renomowane, państwowe uczelnie dające prawo wykonywania określonego zawodu, a nie jakieś amerykańskie szkółki

                    Wiem, że nauczyciele rzetelnie wykonywujący swój zawód nie pasują do twojej teorii degrengolady polskiej oświaty i dlatego na tym forum próbujesz ich z braku argumentów deprecjonować i obrażać, ale rzeczywistość jest niestety dla ciebie inna.Przeczytaj sobie poniżej post bamboliny - to jest rzeczywistość. Wiedzą o tym ci, którzy codziennie w niej pracują. Ty ją oceniasz opierając się na relacjach co najmniej z drugiej ręki, a takie zawsze są obciążone błędem indywidualnej oceny relacjonującego. Nauczyciele wiedzą jak czasami dzieci relacjonują rodzicom swoje wybryki w szkole. A już największym błędem jest czynienie z jednostkowych faktów reguły - co jest nagminne na tym forum, niezaprzeczalnie to również twoja zasługa.
                    • unsatisfied6 dziękuję ci za uzanie mojego wkładu :))) 02.12.06, 10:10
                      lineborder napisał:

                      > co jest nagminne na tym forum, niezaprzeczalnie to równi
                      > eż twoja zasługa.

                      a ja myślałem , że nikt oprócz kilku mataczy nie czyta moich postów :)))
                    • bambolina1 Re: puszczają ci nerwy misiu 02.12.06, 16:00
                      Lineborder daj sobie spokój, szkoda czasu. Nasz wielki matematyk sam nie umiał
                      odpowiedzieć na post chłopaka, który kiedyś prosił o pomoc w zadaniu z
                      matematyki. Także jego pierdoły o naszym wykształceniu są śmieszne (zreszta
                      podobne, bo też skończyłam kierunek ekonomiczny i fil.angielską:) ).

                      Pozdrawiam i życzę dużo sukcesów w pracy z dziciakami, które są tak przez nas
                      eksploatowane i wyniszczane, że aż strach.;p
                      • unsatisfied6 nieładnie tak kłamać 02.12.06, 16:28
                        bambolina1 napisała:

                        > Lineborder daj sobie spokój, szkoda czasu. Nasz wielki matematyk sam nie
                        umiał
                        > odpowiedzieć na post chłopaka, który kiedyś prosił o pomoc w zadaniu z
                        > matematyki. Także jego pierdoły o naszym wykształceniu są śmieszne (zreszta
                        > podobne, bo też skończyłam kierunek ekonomiczny i fil.angielską:) ).
                        >
                        > Pozdrawiam i życzę dużo sukcesów w pracy z dziciakami, które są tak przez
                        nas
                        > eksploatowane i wyniszczane, że aż strach.;p

                        nieładnie tak kłamać - post został usunięty , zatem możesz pisać co chcesz. ja
                        dałem wskazówkę do rozwiązania jednego z forumowiczów wskazując , że łatwiej
                        policzyć prawodopodobieństwo zdarzenia przeciwnego .
    • danuta49 Niedopuszczenie do matury-wielki wyjątek!;-) 01.12.06, 18:27
      Opowiadasz bajki!Niedopuszczenie do matury, jak każde pozostawienie na drugi
      rok, jest obwarowane tyloma ograniczniami formalnymi i możliwościami
      odwoławczymi, egzaminami klasyfikacyjnymi, wcześniejszymi ostrzezeniami, że
      zdarza się bardzo rzadko.Góra 1-3(!) uczniów na szkołę!Z drugiej strony są
      uczniowie, którzy z różnych powodów w klasie maturalnej przestają się uczyć z
      różnych powodów -np.nieszczęsliwa albo bardzo szczęsliwa;-) miłość, problemy
      rodzinne,nieszczęśliwie wybrany moment młodzieńczego buntu.Zawsze na 200-300
      maturzystów paru takich się trafi.
      • yagu Re: Niedopuszczenie do matury-wielki wyjątek!;-) 01.12.06, 19:18
        a czy nauczyciele mogą sie "umowic" ze nie dopuszca konkretnych uczniow do
        matury bo im zaniza wyniki(autentyczny przypadek) jak mozna temu zapobiec?? bo
        tacy uczniowie z gory sa przegrani.i gdzie ci szlachetni nauczyciele,ktorzy sie
        oburzaja gdy sie mowi ze nie chce im sie pracowac???! skoro uczen ma problem(a
        nie chodzi tu o chuliganow ani wagarowiczow tylko zwyklych przecietnych
        uczniow) t moze nalezy mu pomoc?? jak sadzicie??
        • danuta49 Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 01.12.06, 21:32
          1.Człowieku!To nie jest kwestia umówienia się.Jesli się nie dopuści do matury
          nawet jednego ucznia to jest - kuratoryjni wizytatorzy afera,badanie
          papierów,zawiadomień o zagrożeniach,systemów oceniania, egzaminy
          klasyfikacyjne/sprawdzające.Wielu nauczycieli dla świętego spokoju nie stawia
          nawet najbardziej zasłuzonych jedynek!Natomiast niektórzy nauczyciele owszem
          straszą(!) klasy i poszczególnych uczniów niedopuszczeniem do matury.Ale to już
          zupełnie inna historia...
          2.Gdy ja chodziłam do liceum(lata 70-te!) nawet klasa humanistyczna miała przez
          4 lata po 2 godziny tygodniowo np.biologii, chemii, czy fizyki.W podstawówce
          też było ich(równiez matematyki!)więcej niż dziś!Dziś w klasach biol-chem
          liceum z "rozszerzoną"biologią, chemią czy fizyką są ... po 2 godziny
          tygodniowo przez 3 lata!Cudów nie ma - mając tyle godzin nauczyciel nie ma
          czasu na żadnych "niekumatych".Za to WF jest 5 godzin tygodniowo(których nie ma
          na ogół gdzi prowadzić!)i 2 godziny religii tygodniowo.Oraz 2 godziny
          tygodniowo michałka pt.wiedza o kulturze w klasie maturalnej.Nauczyciele nie są
          cucdotwórcami, a siatkę godzin dla szkół przygotowała p.Dzierzgowska z p.Handke!
          To może warto do nich mieć pretensje, a nie do nauczycieli, którzy nie dostają
          ministerialnych tylko głodowe pensje!;-)
          • bambolina1 Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 02:01
            To trochę nie tak. Ja w zeszłym roku nie dopuściłam 2 uczniów do matury z j.
            ang., a 3 dostał 1 na koniec. Klasę miałam po raz pierwszy, więc nie wiem,
            gdzie był ich poprzedni nauczyciel, ale sądząc po ich wiedzy nie tam gdzie
            trzeba. Wszyscy zaczynali z tego samego poziomu. Niektórzy nie umieli się
            przedstawić!! więc zaczynałam od my name is.... Niestety, zwalanie winy na
            nauczycieli jest powrzechne, bo przecież my się lenimy. W tej klasie były 23
            osoby, wszystkie zdawały j. ang. i wszytskie miały takie same szanse. Niestety
            ci uczniowie ich nie wykorzystali. Na 23 osoby były tylko 3 bardzo dobre. Z
            resztą trzeba było się nieźle gimnastykować, ale udało się.

            Czy uważasz, że powinnam dopuścić do matury ucznia, który przez cały rok siedzi
            w ławce bez zeszytu, oddaje puste testy, nic nie robi i na każde pytanie
            odpowiada nie wiem/nie chce mi się? Oczywiście, że rozmawiałam i z uczniem i z
            matka, która ze łzami w oczach oświadczyła mi, że jej syn powiedział tak: a po
            co ja mam się uczyć i iść na studia jak dziś ludzie po studiach nic nie maja, a
            ci bez studiów mają niezłą kasę. Mama szybko wyjaśniła mi, że syn patrzy na
            nich (matka+ojciec po studiach 'zapieprzają' jak dziki osioł na najniższych
            stanowiskach) i na swoich kolegów,kórzy szybko dorobili sie mamony i ma prosty
            rachunek.

            Teraz mam tylko jedna klasę maturalną: swoją połówkę ( z zeszłego roku) i
            połówkę drugiej pani (od tego roku). Dzieciaki z nowej połówki nic nie umieją,
            robię im zajęcia dodatkowe, żeby nadgonili moją połówkę, która niestety traci
            na tym połączeniu. Mam 5 uczniów, którzy niestety, ale są zagrożeni
            niedopuszczeniem do matury. Są to uczniowie wiecznie nieprzygotowani,
            uciekający z lekcji, nie interesujący się niczym. Dosłownie kilka dni temu
            wysiadając z autobusu w drodze na lekcje właśnie z klasą maturalna, dorwałam
            jednego z nich jak już zamierzał odjechać sobie w siną dal. Musiałam zagonić go
            do szkoły.

            Także, nie przesadzajmy z tym niedopuszczaniem dla wyników. Jeżeli tak jest to
            współczuje nauczycieli. U nas większość jest dopuszczana, nawet jeżeli istnieje
            podejrzenie, że uczeń nie zda. Ja nie dopuszczam, bo nie mam podstaw. Skad mogę
            wiedzieć jaka jest wiedza ucznia, który na moich zajęciach był 10 razy w ciągu
            3 miesięcy?

            Podobnie jak lineborder także jeszcze mam siłe się wysilać dla tych dzieciaków,
            a wyniki? Nawet super przygotowany uczeń może zawalić, a najsłabszy uczeń może
            zaskoczyć. Nie ma reguły.
            • bambolina1 Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 02:02
              A no właśnie chciałam napisać, że mimo, iż 3 uczniów nie przystąpiło do matury
              nie miałam żadnych wizytacji i innych takich nagonek.
              • yagu Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 10:51
                nikt nie zrozumial mojego postu,byc moze niejasno napisanego. ale nie chodzi o
                uczniow wagarowiczow, a problem jest powaznijeszy. to tyle. dzieki za brak
                pomocy.pozdrawiam serdecznie PANSTWA NAUCZYCIELI
              • danuta49 Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 13:03
                >A no właśnie chciałam napisać, że mimo, iż 3 uczniów nie przystąpiło do matury
                nie miałam żadnych wizytacji i innych takich nagonek.<
                Jesli rodzice tych uczniów pogodzili się z oceną, uznali ją za słuszną czy
                wygodną dla siebie - tak.Gdyby jednak ktos z nich uznał, że ocena jest
                niesłuszna albo zechciał walczyć bo a nuż się uda, to byś miała!!!A takich
                rodziców jest coraz więcej!!!



            • gdabski Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 14:14
              > Ja w zeszłym roku nie dopuściłam 2 uczniów do matury z j.
              > ang., a 3 dostał 1 na koniec.

              A czym się różni niedopuszczenie do matury od jedynki na koniec?

              /Gdabski
              • bambolina1 Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 15:53
                A czym się różni niedopuszczenie do matury od jedynki na koniec?

                Tym, że uczeń z jedynką musi przyjść w sierpniu na egzamin komisyjny i zaliczyć
                przedmiot, co ciągle nei gwarantuje mu, że go zda. Jeżeli nie zda musi
                powtarzać klasę (ale przeważnie wszyscy zdają).

                Uczeń, który nie został dopuszczony do matury ma możliwość przeniesienia się
                np. do liceum zaocznego (tak zrobił mój 1 uczeń) lub pójście do studium. Czy
                może dalej kontynuować naukę.

                A jeśli chodzi o rodziców/kuratorium itd. To nie wiem co bym miała, jeżeli mam
                czarno na białym napisane w dzienniku 11 jedynek, spis nieobecności i klasówki
                oddane tylko z podpisem ucznia, ewentualnie czymś co przypomina próbę
                odpowiedzi na pytania. Każdy ma szansę do końca, ale nie każdy chce ją
                wykorzystać.

                Do autorki:ale o jaką dokładnie pomoc Ci chodziło??Nie rozumiem. U nas nie
                ma 'specjalnego' niedopuszczania do matury, umawiania się nauczycieli itd.
                Przeciwnie: wychowawca chodzi za tobą jak cień i prosi o ostatnią szansę dla
                ucznia. Większość nauczycieli jednak przepuszcza uczniów, daje im szanse. A
                niedopuszczeni są tylko ci, którzy nie chcą się wysilić odrobinkę.

                Musisz być bardziej precyzyjna:)

                Ps. W liceum obok, gdzie wcześniej uczyłam też przepuszcza się każdego licząc,
                że jednak zda. Tylko ewenementy nie są dopuszczone. Także tu też nie ma tego o
                czym piszesz.
                • gdabski Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 17:28
                  Byłem przekonany, że nie ma w prawie przewidzianej takiej instytucji jak
                  niedopuszczanie do matury, i że to jest równoznaczne z oceną niedostateczną z
                  danego przedmiotu. Tak w każdym razie powinno być.

                  /Gdabski
                  • bambolina1 Re: Nauczyciel-kozłem ofiarnym?;-) 02.12.06, 18:00
                    Poprzez niedopuszczenie mam na myśli albo ocenę niedostateczna, albo uczeń
                    decyduje się nie podchodzić do egzaminu z angielskiego, ale ma 2 (dwójkę) na
                    koniec. To daje mu możliwość uczenia się dalej. Tamci 2 uczniowie, którzy nie
                    podeszli do egzaminu z angielskiego, ale mieli 2 (czytaj: nie zostali do niego
                    dopuszczeni)byli uczniami bardzo słabymi bez żadnych szans na zdanie matury,
                    ale! nie aż tak słabymi i 'olewającymi' żeby wstawiać im 1.

Pełna wersja