Dodaj do ulubionych

Program nauczania

18.10.07, 23:50
Co sądzicie o programie nauczania w szkołach? Bo ja sądzę, że w programie jest
za dużo wkuwania, a za mało ćwiczenia myślenia. Po co komuś wiedzieć jak jest
zbudowane DNA, czym się różni mitoza od mejozy, jak jest owad zbudowany, jak
dokładnie przebiegała II Wojna Światowa itp. Ważne, żeby ktoś wiedział np.
ogólnie o tym czym jest DNA, żeby wiedział o co komuś chodzi, jak chce zrobić
DNA. Budowa DNA to tylko informacja "techniczna" potrzebna na przykład
lekarzom. Czy którakolwiek partia polityczna zamierza coś z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • konrado5 Re: Program nauczania 24.10.07, 11:23
      Czemu tu nikt nie pisze? Czyżby to był mało istotny problem polskiej oświaty?
      • mefs Re: Program nauczania 24.10.07, 15:23
        Sluchaj, nie kazdy musi isc na studia - nie chcesz, nie uczysz sie i koniec. Nie
        ma zadnych owadow, II wojny swiatowej, mitozy, przypadkow, lektur,
        prawdopodobienstwa i pochodnych. Jest tylko cichy szelest spadajacych lisci,
        ktore musisz pozmiatac.
        • dopamina2 Re: Program nauczania 24.10.07, 16:26
          I to jest CUDNA odpowiedź mefs!!! i to mówię ja, która uczy mitozy i
          mejozy oraz jeszcze paru rzeczy o DNA.
        • konrado5 Re: Program nauczania 26.10.07, 22:19
          Problem w tym, że takich rzeczy uczą się ci, którzy chcą iść na kierunek w
          którym ani trochę nie są potrzebne mitozy i mejozy.
          • marzeka1 Re: Program nauczania 28.10.07, 19:16
            Ale jeśli rozumiem, jesteś uczniem liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO? Może jednak kurs zawodowy, TYLKO to, co potrzebne, żadnych "głupot".
            • konrado5 Re: Program nauczania 29.10.07, 15:46
              Jestem studentem filozofii. Filozofia od nauki w Liceum różni się tym, że bada
              świat ogólnie, a nie jakieś szczegóły "techniczne". Owszem każdy powinien
              wiedzieć co to jest atom, DNA itp. Ale po co znać dokładną budowę DNA? Filozofia
              zajmuje się odpowiadaniem na pytania "dlaczego", a nie wkuwaniem regułek.
              • mefs Re: Program nauczania 29.10.07, 16:03
                Skoro juz jestes PO liceum, to dlaczego zadajesz bardzo nierozsadne pytanie?
                Liceum ma okreslenie "ogolnoksztalcace", co oznacza, ze uczen ma sie uczyc
                wiedzy ogolnej, co oznacza, ze wszystkiego po trochu, a ze swiat idzie do
                przodu, to to "po trochu" jest coraz wieksze. Wiedze z danej dziedziny (u ciebie
                nauki humanistyczne, a raczej filozofia) zglebia sie dopiero na studiach.

                A dlaczego uczniowie ucza sie fizyki, matematyki, biologii, etc? Po to, zeby nie
                suszyli sobie glowy suszarka pod prysznicem, by ich nie oszukano w sklepie
                podczas promocji, by zaden oszolom nie wmawial im, ze badania DNA to szatanski
                wymysl USA i prezydenta Busha Jr.. By wiedzieli, kto to jest Hitler i dlaczego
                Niemcy przegrali II WS, a pozniej Polska znalazla sie pod okupacja sowiecka.

                I to jest wlasnie powod, dla ktorego pierwsza praca domowa z fizyki na moich
                zajeciach brzmi "Zrob notatke na temat humanizmu", a nastepna "sprawdz kim byl
                Kelvin a kim Kalwin i dlaczego zaden z nich nie moze byc Kevinem Kleinem". Choc
                nadal mam kilka osob, dla ktorych Kalwin i Kevin Klein to jedna i ta sama osoba,
                ale przynajmniej wiedzia, kto to Kelvin.
                • konrado5 Re: Program nauczania 29.10.07, 17:16
                  Do tego wystarczy, żeby wiedzieli ogólnie czym jest DNA. Po co mają znać
                  szczegółową budowę? Podobnie z II Wojną Światową. Po co znać szczegóły
                  przebiegu? Wystarczy, że będą wiedzieli, że Niemcy ją przegrali. Poza tym czy
                  nie sądzisz, że tego co się uczy w szkole się praktycznie nie pamięta? Na cóż
                  więc taka wiedza, którą i tak się zapomni? Czy nie sądzisz, że nauka w szkole
                  powinna się bardziej skupiać na ćwiczeniu myślenia niż na pamięciówce?
                  • mefs Re: Program nauczania 29.10.07, 17:39
                    Faktycznie, cos jest nie tak... Ostatnio kolezanka w pierwszej klasie LO
                    zapytala kto to byl Hitler i w odpowiedzi uslyszala cisze.
                    Jak rozmawiasz ze swiatla mlodzieza unijna, to slyszysz pytanie czy:
                    a. Polska lezy na Syberii
                    b. czy mamy w Polsce telefony komorkowe
                    c. czy podczas II WS Polska byla przeciw czy za Niemcami
                    d. ...
                    ale za to powiedza tobie, ze Polsce do niedawna rzadzila faszystowska patria
                    Kaczynskich i geje ploneli na stosach i ze szykanujemy Afro-Amerykanow (czyli po
                    polsku Murzynow, a swoja droga jak nazywa sie czarny obywatel Francji? Rowniez
                    Afro-Amerykanin czy Afro-Francuz?).

                    Nie wpadles czasami na to, zeby uczyc sie skladania faktow, najpierw musisz te
                    fakty znac? Najpierw musisz wiedziec co to DNA i do czego sluzy, to, ze sklada
                    sie z 4 zwiazkow chemicznych to pikus, nikt nie kaze sie licealistom uczyc
                    calego genomu (a to wynika z twojej wypowiedzi). Nikt nie kaze sie w LO uczyc
                    ludziom rachunku rozniczkowego, ale procenty sa obowiazkowe, choc swiatli
                    licealisci uwazaja to za wiedze zbedna - a pozniej biora jako dorosli ludzie
                    kredyty... i pokazuje sie pozniej w telewizji ich jako ofiary
                    pazernych-i-bezdusznych-bankow-co-to-ograbiaja-ludzi-z-dobytku. Jakby ci sami
                    ludzie nie byli sobie w stanie oszacowac kosztow kredytu.
                    Ostatnio panienki z pierwszej klasy zalily sie, ze prof. od historii kazal im
                    sie nauczyc na pamiec polozenia kilkudziesieciu miejsc na mapie - same
                    nieistotne dla naszej cywilizacji miejsca, takie jak Rzym, Efez, Grecja Jonska,
                    Teby egipskie, Eufrat, ciesnina Bosfor, itp. Nie mogly zrozumiec, ze znajomosc
                    tychze miejsc jest kluczowa dla zrozumienia tego, dlaczego swiat starozytny
                    rozwijal sie tak, a nie inaczej.

                    Chyba nie rozumiesz co to takiego proces nauczania i jak on zachodzi.
                    • randybvain Mylisz dwa pojecia 29.10.07, 18:47
                      To znaczy wiedze i inteligencje. Wiedza jest to ilosc informacji
                      pamietanych, ale to inteligencja sluzy do ich wykorzystywania.
                      Wrazenie, ze wieksza ilosc to wieksza jakosc jest mylace. Malo jest
                      osob, ktore po wkuciu na pamiec encyklopedii bedzie potrafilo
                      wykorzystac wszystkie informacje.

                      Podajesz przyklad profesora historii. Kaze on sie nauczyc na pamiec
                      polozenia miejsc na mapie - ale po co? Ile z tych uczennic bedzie
                      mialo pelny plastyczny obraz i wiazalo goegrafie miejsca ze
                      zdarzeniem historycznym?

                      Zalozyciel watku sugeruje, ze zbyt szczegolowa wiedza jest
                      niepotrzebna na tym etapie. I ja sie z tym zgadzam. Uczen powinien
                      przede wszystkim wiedziec, gdzie szukac informacji, jezeli mu bedzie
                      potrzebna. I niekoniecznie musi to byc wlasna pamiec.

                      W moim przypadku ponad 75% rzeczy, ktore nauczylem sie w szkole,
                      okazalo sie nieprzydatne ze wzgledu na zbytnia szczegolowosc i
                      niespojnosc. Co z tego, ze pamietam jakies tam daty czy wzory, jak
                      mi one sie do niczego nie przydaja, tylko zasmiecaja umysl (chyba,
                      ze chcialbym wystartowac w teleturnieju albo zaimponowac jakims
                      wyksztalciuchom).

                      Piszesz o procentach. Podejrzewam, ze dzisiaj tak samo jak za moich
                      czasow zadania na procenty sa tak samo oderwane od rzeczywistosci i
                      niezrozumiale sformulowane. W kazdym razie to, ze ludzie sobie
                      kredytu nie potrafia policzyc, to nie jest wina nieznania rachunku
                      na procentach, ale wlasnie to, ze umieja, ale nie zostali nauczeni,
                      jak go zastosowac.

                      ...Chyba nie rozumiesz, ze proces nauczania nie zachodzi na sile...
                    • konrado5 Re: Program nauczania 30.10.07, 15:53
                      Co do procentów rzeczywiście uważam, że są potrzebne. Podobnie z rachunkiem
                      prawdopodobieństwa, żeby ludzie wiedzieli czy można trafić w totolotka czy nie.
                      Natomiast po co mi na przykład wiedzieć czym się różni mitoza od mejozy? Po co
                      mi badanie przebiegu zmienności funkcji, jak to jest przydatne tylko na
                      niektórych kierunkach studiów? Co do DNA to ja nie znam budowy DNA (nie
                      pamiętam), ale wiem, że jest to sposób kodowania cech organizmów, dzięki czemu
                      dziecko ma pewne cechy matki i ojca.
                      • mefs Re: Program nauczania 30.10.07, 17:44
                        Ale w LO nic wiecej na temat DNA sie nie nauczysz! Chyba, ze jestes w klasie o
                        rozszerzonym profilu. Co do badania zmiennosci funkcji, to juz go nie ma od
                        dawna w programie, poniewaz licealistow nie uczy sie juz czegos takiego jak
                        pochodne. A bez pochodnych badania funkcji nie zrobisz i juz. Prawdopodobienstwo
                        zostalo ograniczone do drzewka. A procenty nie sa oderwane, poniewaz zadania sa
                        typu "przychodzi pan Kazio do banku i bierze kredyt...".

                        Z tego co widze, to raczej wy jestescie oderwani od tego, co obecnie jest w
                        programie.

                        A jesli chodzi o tych kilkadziesiat miejsc/nazw zwiazanych ze starozytnoscia, to
                        mnie przeraza wasza wypowiedz. Jak mozna, bedac w klasie o profilu
                        humanistycznym (i z naciskiem na historie), nie wiedziec gdzie byly Delfy i
                        dlaczego byly one tak wazne dla Grecji i Rzymu. Gdzie lezy Jerozolima i dlaczego
                        ludzie wycinaja sie w pien od tysiacleci probujac zapanowac nad tym skrajem
                        nieurodzajnych kamieni; gdzie jest Tygrys i Eufrat oraz co odziedziczylismy po
                        ludach tam zyjacych.

                        Ale moze macie racje, w koncu Szekspir jest nudny, a z lektur nalezy czytac
                        tylko i wylacznie bryki, bo po co zasmiecac sobie glowe czymkolwiek. Ulamki to
                        przezytek, wystarczy nalepic plaster i zadna mitoza nam nie straszna, historia
                        jest niepotrzebna, wazne, ze PiS przegral, bo oni palili na stosach gejow (a
                        przynajmniej tak mowi kolezanka, ktora ma namiary na kosmetyczke z tanszymi
                        tipsami). W koncu dzis wtorek, a jutro wieczor jest impreza, jest Helloween,
                        typowo polskie swieto, ktore nalezy hucznie obchodzic.
                        • dopamina2 Re: Program nauczania 30.10.07, 18:07
                          A ja dzisiaj byłam z młodzieżą na filmie pt." Katyń". Wczoraj
                          zrobiłam małą sondę i oto co usłyszałam:
                          - zabili tam żołnierzy ( ale nie wiadomo jakich i nie wiadomo kto)
                          - Katyń lezy w Polsce, ale również w Bułgarii i Rosji.
                          - Co wspólnego ma zPolską-tego to już nikt nie wiedział.
                          I w końcu po co ta wiedza, przecież nic nie wnośi do codziennego
                          życia i jest całkowicie niepraktyczna. Młodzież z LO i LP.
                          A tak na marginesie, to myślę, że filozofowi szczególnie potrzebna
                          jest wiedza z wielu dziedzin, chyba, że jest filozofem z łapanki
                          ulicznej ( szczególnego oblężenia na ten kierunek to nie ma). Bo po
                          co komu potrzebna jakaś filozofia?????
                        • konrado5 Re: Program nauczania 30.10.07, 20:45
                          Ja miałem podstawową biologię, a z tego co pamiętam to mi kazano się dużo więcej
                          uczyć o DNA niż ja powiedziałem. Kazano mi się uczyć o jakiś kwasach
                          nukleinowych, spiralach itp. Kazano mi się uczyć jeszcze o jakiś mitochondriach
                          itp. Jestem przekonany, że zdecydowana większość uczniów i tak nic z tego
                          pamięta. Co do pochodnych, to miałem je w programie, bo miałem rozszerzoną
                          matematykę. Był to nawet dość prosty dział, chociaż już zapomniałem o wszystkim.
                          I nie wiem dlaczego wielu ludzi uważa, że wyższy poziom nauczania polega na tym,
                          że więcej trzeba zapamiętać definicji i faktów. Wyższy poziom to więcej
                          ćwiczenia myślenia. Myślę, że nawet filozofia by się przydała w Liceum, żeby
                          wyćwiczyć myślenie, tylko nie chciałbym, żeby to był kolejny przedmiot
                          traktowany jako coś, co trzeba zaliczyć i mieć z tym spokój. W jakiś sposób
                          trzeba zachęcić uczniów.
                          • mefs Re: Program nauczania 30.10.07, 21:40
                            Rozbrajasz mnie.

                            Jak mozesz dyskutowac na jakikolwiek temat nie majac pojecia o czym dyskutujesz?
                            Wracam do swojego pierwotnego pytania. Czy wiesz czym wogole sie zajmuje
                            filozofia? I to nie ta marksistowska, albo ta filozofia pokolenia '68, ktora
                            ogranicza sie tylko do jednego: USA - be, lewica - cacy.
                            Wprowadz filozofie do LO, a zapewniam ciebie, ze po (gora) miesiacu, bedzie to
                            najbardziej znienawidzony przedmiot w szkole sredniej. Dlaczego? Poniewaz musisz
                            ruszyc glowa, pomyslec... a nie mozesz pogadac o sukience, ktora ostatnio
                            wystaniono w mallu, albo o klipie kolejnej panienki-co-biega-w-stringach.

                            Wyzszy poziom nauczania wymaga wlasnie wiekszej ilosci definicji i faktow, a
                            przede wszystkim wymaga o wiele wiecej pracy ze strony ucznia. Ciezkiej pracy,
                            wkuwania, rozumienia, kojarzenia... prawie jak na studiach, prawie, bo uczysz
                            sie wielu rzeczy.

                            W liceum przydalyby sie podstawy greki i laciny (zaluje, ze nie mialem, pomaga
                            czasem w angielskim) we wszystkich klasach - ale to zawyzyloby poziom umyslowy
                            przyszlych studentow.

                            Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz. Dlaczego do tych szkol, w ktorych wiadomo, ze
                            poziom jest wysoki, kandydaci wala drzwiami i oknami, jest ostra konkurencja o
                            miejsca i jakos nikt nie marudzi. Natomiast usta pelne pustych frazesow na temat
                            ilosci materialu maja zawsze ci licealisci, ktorzy nie sa w renomowanych
                            liceach? Glupiutkie pytanie: dlaczego? Mozesz na nie odpowiedziec Konrado?
                            • konrado5 Re: Program nauczania 30.10.07, 22:56
                              No właśnie zastanawiam się co by tu zrobić, żeby filozofia była lubianym
                              przedmiotem. Filozofia zajmuje się poszukiwaniem prawdy na tematy fundamentalne.
                              Myślę, że przyczyną tego, że uczniowie w Liceach o "wysokim poziomie" nie
                              narzekają na ilość materiału jest to, że do takich szkół chodzą ludzie, którzy
                              lubią wkuwać dużo materiału. Problem w tym, że w szkole jest 90% wkuwania, a
                              tylko 10% myślenia, rozumienia. Poza tym dlaczego nie wprowadzono podstaw
                              mnemotechniki (sztuki zapamiętywania)? Tu koszty nie grają większej roli, bo
                              wystarczyłoby na to kilka lekcji. Poza tym powinny być jakieś podstawy ekonomii,
                              żeby ludzie mieli pojęcie czym jest liberalizm gospodarczy i nie głosowali na
                              partie tak jak LiD czy PiS, a głosowali na PO.
                              • mefs Re: Program nauczania 31.10.07, 16:39
                                khem... podstawy ekonomii sa w LO - nazywa sie toto podstawy przedsiebiorczosci.
                                Stopien zainteresowania mlodziezy jest gdzies na poziomie 0% (w tym liceum, w
                                ktorym ucze - powod jest prozaiczny - licealisci uwazaja sie za humanistow i nie
                                chca byc skazeni wiedza majaca cokolwiek wspolnego z przedmiotami naturalnymi).

                                Myslisz sie, uczniowie z dobrych liceow ucza sie (a nawet ryja), poniewaz chca
                                cos osiagnac w zyciu. Ponadto wiedza, ze rywalizacja jest dobra i stymuluje
                                rozwoj jednostki.

                                Co do glosowania, to przestaje widziec roznice pomiedzy PO, PiS a reszta. I
                                takiej roznicy nie bedzie, jesli nie bedzie jednomandatowych wyborow, czyli do
                                czasu, kiedy nie bedziesz glosowac na jednego czlowieka, a nie na partie.
                                • rudi1307 Re: Program nauczania 31.10.07, 18:22
                                  Witam wszystkich. Piszecie o poziomie i sposobie nauczania w liceum.
                                  A gimnazjum? W tym roku kończę gim i jeśli chodzi o sposób nauczania
                                  to bywa z tym różnie. Niektórzy nauczyciele chba nie mają serca do
                                  nauczania. Trochę wysiłku i lekcje mogłyby wyglądać ciekawiej. A co
                                  do polityki mefs, a właściwie panie, bo pan chyba naucza, to ja się
                                  w tym zupełnie gubię. Powinny być dwie partie, rządząca i opozycja,
                                  to nie byłoby problemu z koalicjami.
                                  • mefs Re: Program nauczania 31.10.07, 21:05
                                    Wypowiadac sie moge jedynie na temat LO i wyzszych uczelni, poniewaz tylko z
                                    takim szkolnictwem mam stycznosc. Jesli chodzi o gimnazjum, to, wybacz, ale do
                                    LO przychodza ludzie nieprzygotowani. Wlasciwie to trzeba nauczyc ich
                                    samodzielnego uczenia sie. Tak, jakby przez kilka lat nic nie robili.
                                    Rozmawialem wczoraj z polonistka, przeprowadzila prosty test i okazalo sie, ze
                                    mozna bez problemu zaznaczyc dwa akcenty w trzysylabowym wyrazie, czy tez nie
                                    bylo przerabianych polowa lektur, choc sa w spisie ministerialnym (tym
                                    obowiazkowym).

                                    Cos jest nie tak z calym systemem. Zreszta moi uczniowie sami mowia, ze z moich
                                    zajec wychodza z wiedza (mniejsza wieksza, ale wiedza), co jest dla nich
                                    szokiem, poniewaz pomni doswiadczen z gimnazjum powinni nic nie rozumiec.

                                    Co do polityki. To wybacz, ale do momentu, kiedy nie bedzie jednomandatowych
                                    okregow wyborczych, to bedziemy mieli w tym kraju tak a nie inaczej. Nawet jesli
                                    beda dwie partie (przy obecnym systemie), to i tak nic sie nie zmieni. Nie ma
                                    mozliwosci rozliczenia poslow z czegokolwiek, nie mowiac juz o tym, ze oddajac
                                    glos na okreslonego kandydata, de facto nie oddajesz glosu na niego, ale na
                                    partie, ktora ma swoje wlasne typy. Do tego dochodzi odpowiedni sposob liczenia
                                    glosow, preferujace male, badz wieksze partie...
                                    Sposob liczenia glosow podczas wyborow prezysdenckich w USA jest przy naszym
                                    sposobie wybierania poslow prosty jak budowa cepa i przejrzysty niczym krysztal
                                    gorski.
                                • konrado5 Re: Program nauczania 31.10.07, 19:17
                                  Są tacy, którzy lubią się dużo uczyć, a zwłaszcza wkuwać na pamięć nowe fakty.
                                  Myślę, że wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że wkuwanie na pamięć to żadna
                                  mądrość, a takiego wkuwania ma 90% programu Liceum. Ja też miałem podstawy
                                  przedsiębiorczości, ale tam się chyba nie uczyłem czym jest liberalizm
                                  gospodarczy (wolny rynek), dopiero brat mi to musiał wytłumaczyć uzasadniając
                                  to, dlaczego głosuje na PO.
                                  • mefs Re: Program nauczania 31.10.07, 21:13
                                    Z tym wolnym rynkiem to nie przesadzaj. Raczej nici z obnizania podatkow,
                                    wprowadzenia podatku liniowego i kilku innych rzeczy, ktore PO obiecywal.
                                    Poczytaj sobie Rzeczpospolita (jesli chodzi o gospodarke, to jest chyba
                                    podstawowe zrodlo informacji, Gazete i Dziennik pomine milczeniem), to bedziesz
                                    wiedzial co sie dzieje i co bedzie sie dzialo w gospodarce. PO nosi sie nawet z
                                    wycofaniem obnizenia podatkow zatwierdzonym juz przez poprzedni sejm. Dlaczego?
                                    Poniewaz PSL chce wydawac pieniadze.

                                    Wolny rynek, a przynajmniej w miare dobry przyklad wolnego rynku, masz w USA, UK
                                    i Irlandii. W Polsce panuje obecnie eurosocjalizm i jakos nikomu nie zalezy na
                                    zmianach (pisze tu nie o ludziach, ale o tych 'wybrancach narodu'). Wolny rynek
                                    masz wowczas, kiedy sa niskie podatki, maly interwencjonizm panstwa, maly
                                    socjal, stabilne panstwo (czytaj silne) i stabilna walute.

                                    Wybacz, ale sprobuj byc lekarzem albo inzynierem nie majac podstawowej wiedzy
                                    (wkuwanie) i nie majac umiejetnosci korzystania z niej (czynnosc myslenia). Nie
                                    da rady. Jesli chodzi o filozofa, to rowniez nie da.
                                • randybvain Re: Program nauczania 02.11.07, 15:02
                                  uczniowie z dobrych liceow ucza sie (a nawet ryja), poniewaz chca
                                  > cos osiagnac w zyciu.

                                  ...hm, a nie dlatego, ze istnieje duza presja ze strony rodzicow? To
                                  samo dotyczy pojscia do takiej szkoly. Zreszta, nie chodzi o szkoly
                                  z rozszerzonym programem, gdzie wiadomo z gory, ze bedzie wiecej
                                  informacji do przyswojenia.
                                  • konrado5 Re: Program nauczania 02.11.07, 18:26
                                    Poza tym po co dążyć, żeby było jak najwięcej materiału w szkole? Nie lepiej by
                                    było, jakby było mniej, ale żeby uczniowie byli bardziej nim zainteresowani?
                            • randybvain Re: Program nauczania 31.10.07, 19:08
                              W liceum przydalyby sie podstawy greki i laciny (zaluje, ze nie
                              mialem, pomaga
                              > czasem w angielskim

                              A dlaczego nie podstawy japonskiego i arabskiego? Prawo?
                              Religioznawstwo? Cokolwiek?

                              Widzisz, dziedzin, ktore mozna nauczac w szkole, jest wiele. Mozna
                              kazac dziecku zapamietac kazda informacje i wymagac od kazdego
                              znajomosci kompletnego DNA, mitozy, mejozy, dlugosci i szerokosci
                              geograficznych Delf i tego, pod jakim numerem stoi Sfinks? Jednak
                              zachodzi pytanie o zasadnosc - skoro w tym wieku - licealnym -
                              mlodzi ludzie maja poczucie, co chca a czego nie chca wiedziec. Od
                              jakiegos czasu trwa dyskusja na temat mozliwosci wyboru przez ucznia
                              tego, czego chce sie nauczyc i niestety ze strony srodowiska
                              nauczycielskiego jest to torpedowane. Matematyk zada, aby wszyscy
                              jego uczniowie znali pochodne i funkcje hiperboliczne, polonista
                              zada znajomosci calego kanonu lektur na wyrywki, historyk dat i
                              miejsc i tak dalej. Najgorzej wychodza na tym ci, ktorzy zdecydowali
                              sie na jakas konkretna dalsza kariere, gdyz to oni jecza, ze musza
                              uczyc sie np. matematyki, zamiast poswiecic sie historii (ida na
                              historie). Jedyny argument przeciwko to jest standardowy slogan: im
                              wiecej wiesz, tym jestes lepszy, ktory zdaje sie ty tu tez
                              prezentujesz. A nastepnego dnia po ukonczeniu szkoly jaskrawo widac,
                              ze to wszystko psu na bude. Nikt nie klania sie glebiej ludziom,
                              ktorzy znaja te wszystkie rzeczy i blyszczeli w szkole. Nikt ich nie
                              chce zatrudnic, bo wyszkolili sie w uczeniu i nic innego nie umieja.
                              Wiedza dokladnie ile osob umarlo w Katyniu i gdzie jest Jerozolima i
                              siedza na bezrobotnym, bo tej wiedzy do niczego sie nie wykorzysta
                              (poza zarabianiem na krzyzowkach i w teleturniejach).

                              Nie podoba mi sie poza tym sugestia, ze ktos, kto nie nauczyl sie
                              czegos w szkole, to juz nigdy przenigdy sie tego nie nauczy.
                              • konrado5 Re: Program nauczania 31.10.07, 19:19
                                A wie ktoś może w jakich krajach jest program lepszy? Która partia u nas
                                proponuje zmianę programu nauczania?
                              • mefs Re: Program nauczania 31.10.07, 21:28
                                randybvain napisał:
                                > A dlaczego nie podstawy japonskiego i arabskiego? Prawo?
                                > Religioznawstwo? Cokolwiek?

                                Poniewaz w angielskim czesc wyrazow ma greckie korzenie, inaczej wyglada
                                budowanie liczby mnogiej. Mnie by sie przydalo i juz.

                                > Widzisz, dziedzin, ktore mozna nauczac w szkole, jest wiele. Mozna
                                > kazac dziecku zapamietac kazda informacje i wymagac od kazdego
                                > znajomosci kompletnego DNA, mitozy, mejozy, dlugosci i szerokosci
                                > geograficznych Delf i tego, pod jakim numerem stoi Sfinks? Jednak
                                > zachodzi pytanie o zasadnosc - skoro w tym wieku - licealnym -
                                > mlodzi ludzie maja poczucie, co chca a czego nie chca wiedziec. Od

                                [cut]
                                Widzisz... nie potrafisz nawet czytac ze zrozumieniem. Tego, co napisales, nie
                                wymaga nikt, co juz raz zaznaczylem. Kompletnego genomu czlowieka nie zna nikt
                                na swiecie. A znajomosc wlasnej historii jest niezbedna, by nikt tobie nie
                                mieszal w glowie, nie wazne, czy jest lewakiem, prawicowcem, gejem, sekciarzem
                                czy terrorysta. Nikt.

                                Przyjmujesz bledne zalozenie, ze KAZDY musi miec mature. Otoz nie kazdy. Matura
                                nie jest obligatoryjna, co ostatnio udalo sie wmowic bardzo wielu osobom.
                                Podobnie studia nie sa obligatoryjne. Nie uszczesliwiaj ludzi na sile. To chyba
                                jest podstawowy problem. Czesc osob nie nadaje sie ani do LO, ani na studia. Po
                                prostu. Dlatego nie ma sensu dalszego obnizania standardow nauczania, poniewaz
                                nie tedy droga.

                                Przyjmujesz jeszcze jedno zalozenie, ze uczen wie lepiej, czego chce sie uczyc.
                                Taki eksperyment przeprowadzono juz raz - w latach '60 w USA w college'ach.
                                Skutki sa oplakane i trwaja do dzis. Wiekszosc studentow wybierala rzeczy
                                zupelnie nieprzydatne w ewentualnej dalszej karierze, ale latwe do zaliczenia.
                                Czy koniecznie nalezy popelniac te same bledy?

                                > Nie podoba mi sie poza tym sugestia, ze ktos, kto nie nauczyl sie
                                > czegos w szkole, to juz nigdy przenigdy sie tego nie nauczy.

                                Masz na mysli ogol, czy poszczegolne przypadki? Czy wiesz, ile kosztuje wysilku
                                osobe czterdziestoletnia przygotowanie sie do egzaminu marutalnego? Ja wiem,
                                ucze rowniez w LO zaocznym. Jest koszmarnie ciezko przypomniec sobie bardzo
                                wiele rzeczy.
                                • rudi1307 Re: Program nauczania 01.11.07, 11:02
                                  A jakie są różnice między poziomem nauczania w liceum i technikum,
                                  oprócz tego, że są tam przedmioty zawodowe? Potrzebuję rady mądrych
                                  ludzi, napiszcie coś do mojego "Liceum czy technikum".
                                • randybvain Re: Program nauczania 01.11.07, 19:10
                                  Poniewaz w angielskim czesc wyrazow ma greckie korzenie, inaczej
                                  wyglada
                                  > budowanie liczby mnogiej. Mnie by sie przydalo i juz

                                  Czesc wyrazow w angielskim ma korzenie walijskie. Proponuje nauke
                                  walijskiego.

                                  ...Nikt? Zalozysz sie?

                                  Przyjmujesz jeszcze jedno zalozenie, ze uczen wie lepiej, czego chce
                                  sie uczyc.

                                  No a kto wie lepiej od niego? Jest to totalitarny sposob myslenia.
                                  Probujesz mi wmowic, ze sa ludzie, ktorym trzeba wmowic to, czego
                                  maja sie uczyc, dla ich dobra?
                                  Przyklad ze studentami jest dobry. A czy wiesz, co sie dalej stalo?
                                  Poniesli konsekwencje swojego wyboru. I na tym polega doroslosc. Czy
                                  ktorys z nich plakal, ze wredne panstwo nie zmusilo go do
                                  studiowania czegos innego?


                                  Nie uwazam, ze matura jest obligatoryjna. Uwazam, ze POWINNA byc
                                  obligatoryjna jako wskaznik jakiegos standardu pokazujacego poziom
                                  wiedzy.
                                  • mefs Re: Program nauczania 02.11.07, 19:07
                                    randybvain napisał:
                                    > Czesc wyrazow w angielskim ma korzenie walijskie. Proponuje nauke
                                    > walijskiego.

                                    Jesli bede musial, bo bedzie mi to potrzebne, to zaczne.

                                    > No a kto wie lepiej od niego? Jest to totalitarny sposob myslenia.
                                    > Probujesz mi wmowic, ze sa ludzie, ktorym trzeba wmowic to, czego
                                    > maja sie uczyc, dla ich dobra?

                                    Problem polega na tym, ze ty przedstawiasz lewicowy sposob myslenia i uwazasz,
                                    ze twoj jest lepszy i to ja powinienem przyjac twoj punkt widzenia, a ty nie
                                    chcesz przyjac do wiadomosci, ze ktos moze inaczej spojrzec na ten sam problem
                                    (btw, ktory totalitaryzm?). Nie czytasz dokladnie i imputujesz cos, czego nie
                                    napisalem.

                                    > Przyklad ze studentami jest dobry. A czy wiesz, co sie dalej stalo?
                                    > Poniesli konsekwencje swojego wyboru. I na tym polega doroslosc. Czy
                                    > ktorys z nich plakal, ze wredne panstwo nie zmusilo go do
                                    > studiowania czegos innego?

                                    Problem polega na tym, ze o ile studenci sa doroslymi ludzmi, o tyle licealisci
                                    jeszcze nie. Mylisz rozwoj biologiczny z psychicznym.

                                    > Nie uwazam, ze matura jest obligatoryjna. Uwazam, ze POWINNA byc
                                    > obligatoryjna jako wskaznik jakiegos standardu pokazujacego poziom
                                    > wiedzy.

                                    Czyli jestes swiadom, ze spora czesc osob przystepujacych do matury nie bedzie w
                                    stanie jej zdac. Zdawalnosc nie bedzie na poziomie dziewiecdziesieciu kilku
                                    procent, ale na poziomie piecdziesieciu - szescdziesieciu. Jesli wszyscy to
                                    przyjma do wiadomosci, to niechaj matura bedzie obligatoryjna, ale obawiam sie,
                                    ze za jakis czas znow zjawi sie 'bardzo dobry' minister edukacji, ktory obnizy
                                    standardy tak, zeby zdawalo 99%. Nie tedy droga.
                                • konrado5 Re: Program nauczania 01.11.07, 20:20
                                  Problem w tym, że budowa DNA nie przydaje się na kierunki studiów niezwiązane z
                                  medycyną. Wiele jest takiego materiału nieprzydatnego na pewne kierunki studiów
                                  w Liceum.
                                  • randybvain Aha 02.11.07, 15:12
                                    Problem polega na tym, ze uczniowie nie maja mozgow z gumy. Owszem,
                                    mozna dodac mnostwo rzeczy w tym wieku, ale uczen MUSI miec
                                    mozliwosc wyboru, ktorych rzeczy chce sie uczyc na poziomie
                                    podstawowym, a ktorych na rozszerzonym i MUSI miec mozliwosc zmiany
                                    w jakimkolwiek momencie, to znaczy np. jesli w ostatniej klasie
                                    zachce mu sie poznac rozszerzona chemie, to nic nie powinno stanac
                                    mu na przeszkodzie. Tymczasem dzisiaj nauka dla samej wiedzy jest
                                    praktycznie zamknieta, bo nie da sie nauczyc pewnych rzeczy bez
                                    przejscia pewnych egzaminow, na ktore trzeba sie nauczyc rzeczy,
                                    ktore sa zupelnie zbedne z punktu widzenia uczacego sie.

                                    Poniewaz jednak kazda szkola nie moze przygotowac pelnej oferty
                                    przedmiotowej, MUSI istniec mozliwosc douczania sie w roznych
                                    terminach w roznych szkolach, np. jesli rozszerzona astronomia
                                    znajduje sie w szkole w innym miescie, to nie powinno byc przeszkod,
                                    aby uczen mogl uczeszcza tam na zajecia. Aby ulatwic to
                                    logistycznie, mozna przeciez stworzyc zestaw multimedialnych i
                                    interaktywnych wykladow, w ten sposob uczen nie musialby fizycznie
                                    przebywac za kazdym razem w innym miescie, gdy chce sie czegos
                                    dowiedziec.
                                    • mefs Re: Aha 02.11.07, 19:17
                                      randybvain napisał:
                                      > Problem polega na tym, ze uczniowie nie maja mozgow z gumy. Owszem,
                                      > mozna dodac mnostwo rzeczy w tym wieku, ale uczen MUSI miec
                                      > mozliwosc wyboru, ktorych rzeczy chce sie uczyc na poziomie
                                      > podstawowym, a ktorych na rozszerzonym i MUSI miec mozliwosc zmiany
                                      > w jakimkolwiek momencie, to znaczy np. jesli w ostatniej klasie
                                      > zachce mu sie poznac rozszerzona chemie, to nic nie powinno stanac
                                      > mu na przeszkodzie. Tymczasem dzisiaj nauka dla samej wiedzy jest
                                      > praktycznie zamknieta, bo nie da sie nauczyc pewnych rzeczy bez
                                      > przejscia pewnych egzaminow, na ktore trzeba sie nauczyc rzeczy,
                                      > ktore sa zupelnie zbedne z punktu widzenia uczacego sie.

                                      ROTFL, czy na studiach studenci ucza sie tylko i wylacznie przydatnych rzeczy?
                                      Zapewniam ciebie, ze nie.

                                      Jesli uczen bedzie chcial poznac np. chemie na poziomie rozszerzonym, to ja
                                      pozna. Ale jesli pod koniec 2 klasy, albo na poczatku 3 zdecyduje sie, ze zdaje
                                      mature z rozszerzone historii czy geografii, to przerzucenie sie na chemie jest
                                      co najmniej nierozsadne.

                                      >
                                      > Poniewaz jednak kazda szkola nie moze przygotowac pelnej oferty
                                      > przedmiotowej, MUSI istniec mozliwosc douczania sie w roznych
                                      > terminach w roznych szkolach, np. jesli rozszerzona astronomia
                                      > znajduje sie w szkole w innym miescie, to nie powinno byc przeszkod,
                                      > aby uczen mogl uczeszcza tam na zajecia. Aby ulatwic to
                                      > logistycznie, mozna przeciez stworzyc zestaw multimedialnych i
                                      > interaktywnych wykladow, w ten sposob uczen nie musialby fizycznie
                                      > przebywac za kazdym razem w innym miescie, gdy chce sie czegos
                                      > dowiedziec.

                                      Tak pieknie, cudownie... to sie nazywa e-learning i jak na razie nikt tego nie
                                      wprowadzil na stale do oferty programowej, poniewaz zajecia za kazdym razem
                                      konczyly sie spektakularna klapa.
                                      Rozmawiamy o uczniach LO, ktorym czesciej sie nie chce, niz chce.
                                      • randybvain Re: Aha 03.11.07, 12:51
                                        > ROTFL, czy na studiach studenci ucza sie tylko i wylacznie
                                        przydatnych rzeczy?
                                        > Zapewniam ciebie, ze nie.

                                        Zgadza sie, i to jest nie w porzadku. Cos jak sprzedaz wiazana.
                                        Chcesz kupic ksiazke, musisz razem z nia nabyc dzbanek. Gdzie tu
                                        wolnosc wyboru.

                                        Tak pieknie, cudownie... to sie nazywa e-learning i jak na razie
                                        nikt tego nie
                                        > wprowadzil na stale do oferty programowej, poniewaz zajecia za
                                        kazdym razem
                                        > konczyly sie spektakularna klapa.
                                        > Rozmawiamy o uczniach LO, ktorym czesciej sie nie chce, niz chce.


                                        A dlaczego klapa? Mozesz dac jakies przyklady?

                                        A dlaczego sie nie chce? Dlaczego nie chca? Dlaczego tego wyboru nie
                                        uszanowac i pozwolic im na poniesienie konsekwencji wyboru.

                                        BTW nie jestem lewicowcem, fuj.

                                        ...hmmm, caly czas zakladasz, ze licealista jest glupi, nie potrafi
                                        sam wybrac czego chce, dlatego trzeba mu kazac, bo ktos inny wie, co
                                        dla niego najlepsze. Student nie jest zmuszony do studiowania tak
                                        jak licealista, bo przeciez jak nie przyjdzie na wyklady to sad go
                                        nie bedzie scigal tak jak wagarujacego licealiste.
                                        • mefs Re: Aha 05.11.07, 17:09
                                          randybvain napisał:
                                          > Zgadza sie, i to jest nie w porzadku. Cos jak sprzedaz wiazana.
                                          > Chcesz kupic ksiazke, musisz razem z nia nabyc dzbanek. Gdzie tu
                                          > wolnosc wyboru.

                                          khem, a kto tobie wmowil, ze masz jakakolwiek wolnosc wyboru? :)
                                          Jesli uczniowie mieliby wolnosc wyboru, to nie uczyliby sie, tj tak by
                                          kombinowali, by w koncu sie nie uczyc. To nie o to chodzi...
                                          Chyba juz dawno nie byles w LO, dochodzi do rzeczy zatrwazajacych. Od dwoch
                                          miesiecy przy kazdej okazji walkowane sa na moich zajeciach jednostki. Z
                                          ciekawosci rzucilem na sprawdzianie jedno zadanie typu "podaj jednostki w
                                          ktorych liczymy" i byla min. temperatura. W ukladzie SI liczy sie ja w kelvinach
                                          (by nie bylo watpliwosci), oznaczenie jest K, a i tak jakies 10% uczniow
                                          napisalo, ze temperature liczy sie w KALWINACH. Teraz pytanie, czy mam ich
                                          wyslac do zboru kalwinskiego, zeby zalapali roznice? Notatke o roznicy pomiedzy
                                          Kelvinem i Kalwinem pisali wszyscy. Bez rezultatu, choc jakas jaskolka jest -
                                          nikt nie napisal, ze temperature mierzy sie w kevinach-kleinach (co zdarzalo sie
                                          we wrzesniu).
                                          Inny przyklad - samochod porusza sie ze stala predkoscia. W piatej sekundzie
                                          przebyl droge 5 metrow. Pytanie - jaka droge przebedzie samochod w siodmej
                                          sekundzie. Zapewniam ciebie, ze prawidlowa odpowiedz, czili rowniez 5 metrow
                                          pojawila sie w ok. 10-15% prac.
                                          Rzecz jasna bylem zlosliwy, poniewaz to samo zadanie bylo robione podczas zajec.

                                          > A dlaczego klapa? Mozesz dac jakies przyklady?

                                          Jest problem z kilkoma rzeczami. Z jednej strony platforma e-learningowa, ktora
                                          np. uniemozliwi podszywanie sie pod czyjas tozsamosc, odpowiednio szybki serwer
                                          do prowadzenia zajec wykladowych, przeprowadzania egzaminow, szybkie lacza u
                                          sluchaczy czyli sprawy techniczne. Z drugiej problem z motywowaniem uczestnikow
                                          kursu do terminowego oddawania prac, rozliczania sie z zaliczen, etc. Kolejna
                                          kwestia, czyli brak kontaktu uczen-nauczyciel rowniez negatywnie odbija sie na
                                          jakosci ksztalcenia.
                                          Materialy multimedialne (czy raczej prezentacje) sa dobre jako uzupelnienie
                                          klasycznej dzialalnosci dydaktycznej. Ach, jeszcze jedno, sluchacz dysponujac
                                          gotowymi materialami nie czyni wlasnych notatek, czyli, de facto, mniej sie uczy.

                                          > A dlaczego sie nie chce? Dlaczego nie chca? Dlaczego tego wyboru nie
                                          > uszanowac i pozwolic im na poniesienie konsekwencji wyboru.

                                          Poniewaz za chwilke przybiegna:
                                          a. rodzice, ktorzy sa zdania, ze szkola uczy, bawi, wychowuje i to obowiazkiem
                                          nauczyciela jest odpowiadac za wszystko, lacznie z glupota ucznia
                                          b. politycy, ktorzy chca zdobyc poklask (zreszta jakies wybory sa mniej wiecej
                                          co roku), zatem obsmaruja nauczyciela za bycie lewicowym konserwatysta, co to
                                          zmusza dzieci do nauki poprzez niezadawanie prac domowych i dowolnosc w
                                          wybieraniu przedmiotow, a nastepnie jeszcze cham sprawdza wiedze biednej dziatwy
                                          szkolnej - glupota - jasne, ze tak, ale politycy sa w tym kraju zazwyczaj po
                                          zawodowkach, albo robia tak, jakby byli po zawodowkach
                                          c. dziennikarze, ktorzy na sile zrobia material o
                                          zlym-nauczycielu-co-to-dzieciom-dal-wybor-a-pozniej-wyciaga-konsekwencje

                                          > BTW nie jestem lewicowcem, fuj.

                                          good for you, tak trzymaj

                                          > ...hmmm, caly czas zakladasz, ze licealista jest glupi, nie potrafi
                                          > sam wybrac czego chce, dlatego trzeba mu kazac, bo ktos inny wie, co
                                          > dla niego najlepsze. Student nie jest zmuszony do studiowania tak
                                          > jak licealista, bo przeciez jak nie przyjdzie na wyklady to sad go
                                          > nie bedzie scigal tak jak wagarujacego licealiste.

                                          Ale studenta moge wywalic za drzwi, jak mi sie nie pokaze dwa razy pod rzad na
                                          cwiczeniach / laboratoriach, co wiecej, Dziekan i Rektor mnie popra, a tego
                                          samego z uczniem zrobic nie moge. Zatem uczen jest zmuszany do uczeszczania na
                                          zajecia, a jesli je olewa, to, de facto, jako nauczyciel nie mam wlasciwie
                                          moznosci wyciagniecia jakichkolwiek konsekwencji.
                                          Nie wiem, czy zauwazasz ta "delikatna" roznice.
                                          Poza tym nie twierdze, ze wszyscy licealisci to osobniki o ograniczonej
                                          zdolnosci do rozumowania. Przeciwnie, wiekszosc z nich jest calkiem zdolna,
                                          tylko do perfekcji wykorzystuja umiejetnosc nieuczenia sie czegokolwiek.
                                          Pytanie, jak przekazac, a pozniej sprawdzic wiedze osoby, ktora sie nie chce uczyc?
                                  • mefs Re: Program nauczania 02.11.07, 19:08
                                    geez... ile razy mozna pisac, ze nikt nie zna genomu ludzkiego? Skoro nikt nie
                                    zna, to nie mozna kazac uczniom LO sie go uczyc.
                                    • randybvain Re: Program nauczania 03.11.07, 12:52
                                      mnie genomu nie uczono, ale rysunkow technicznych roznych maszyn -
                                      tak, bylo to wymagane (ale dawno).
                                      • mefs Re: Program nauczania 05.11.07, 16:35
                                        Bo dawno, to poziom byl wyzszy i tylko czesc osob szla do LO, a calkiem sporo
                                        szlo do zawodowek i technikow (nie twierdze, ze technika byly gorsze od LO).
                                        Teraz czasy sie zmienily i do LO idzie wiekszosc - poziom spadl koszmarnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka