Dodaj do ulubionych

Studenci UW nie chcą płacić za studia

25.02.08, 21:56
Płatne studia to akurat bardzo dobry pomysł. Zlikwiduje występujący na
większości wydziałów wyraźny podział na studentów lepszych, dziennych, i
gorszych - wieczorowych. Obowiązkowe czesne zniechęci również osoby, które
pojawiają się na kierunku tylko dla tego, że się akurat tam dostały, a
studiować przecież trzeba a) aby nie iść do wojska; b) bo to siara nie
studiować; c) bo rodzice każą;.

Nie wątpię, że w wypadku wprowadzenia opłat za studia, system stypendiów
socjalnych zostanie jeszcze silniej rozbudowany i będzie stanowił silną
podporę dla osób, które nie będą mogły pozwolić sobie czesne. Poza tym student
może otrzymać swego rodzaju dofinansowanie za swoje wyniki w nauce.
Obserwuj wątek
    • franek31 Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 07:58
      skolopendromorf napisał:

      > Płatne studia to akurat bardzo dobry pomysł. Zlikwiduje występujący na
      > większości wydziałów wyraźny podział na studentów lepszych, dziennych, i
      > gorszych - wieczorowych.

      Ten podział to raczej jest skutek innych błędów w edukacji, popełnionych
      kilkanaście lat temu.

      > Obowiązkowe czesne zniechęci również osoby, które
      > pojawiają się na kierunku tylko dla tego, że się akurat tam dostały, a
      > studiować przecież trzeba a) aby nie iść do wojska; b) bo to siara nie
      > studiować; c) bo rodzice każą;.

      Oj oj... ludzie o takiej motywacji to chyba częściej wybierają płatne
      "wyższe szkoły wszystkiego najlepszego", gdzie płacenie czesnego
      = zaliczenia, a uczyć się specjalnie nie trzeba.

      >
      > Nie wątpię, że w wypadku wprowadzenia opłat za studia, system stypendiów
      > socjalnych zostanie jeszcze silniej rozbudowany i będzie stanowił silną
      > podporę dla osób, które nie będą mogły pozwolić sobie czesne. Poza tym student
      > może otrzymać swego rodzaju dofinansowanie za swoje wyniki w nauce.

      Dofinansowaniem za wyniki w nauce już teraz są bezpłatne studia dzienne - bo i
      trzeba mieć dobre wyniki z matury, i potem się na tych
      dziennych studiach utrzymać. Czy władze potrafią lepiej to
      zorganizować - może potrafią, ale wątpię czy chcą, kiedy widzę jak
      obecnie funkcjonuje system stypendialny i kredytowy.
      • behemotka2 Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:04
        > Płatne studia to akurat bardzo dobry pomysł. Zlikwiduje występujący na
        > większości wydziałów wyraźny podział na studentów lepszych, dziennych, i
        > gorszych - wieczorowych.

        no ale to chyba normalny podział wynikający z wyników matury- czyli jak ktoś się bardziej przyłożył, więcej uczył wcześniej i lepiej zdał maturę to jest na dziennych i ma z tego korzyści. Nie wiedzę nic złego w tym podziale- zawsze jest ktoś lepszy i ktoś gorszy.
    • sznicel4 a dzieci tuska 26.02.08, 08:18
      płaciły za swoje wykształcenie? czy raczej na koszt podatnika?
      • malysiusiak Re: a dzieci tuska 26.02.08, 14:55
        I tak i nie.
      • olias Re: a dzieci tuska 26.02.08, 22:08
        na koszt podatnika. Ale to lepszy rodzaj ludzi. Nowa rasa. Elyta.
    • dowis3 Nikt nikogo nie zmusza do studiowania 26.02.08, 08:25
      Jak cię pacanie nie stać na studia, to zbieraj pietruszkę.
      Inni jakoś mogą i nie mają z tym problemu - PRL dawno się skończył,
      czas sie obudzić...
      • sznicel4 Re: Nikt nikogo nie zmusza do studiowania 26.02.08, 08:28
        dowis3 napisała:

        > Jak cię pacanie nie stać na studia, to zbieraj pietruszkę.
        > Inni jakoś mogą i nie mają z tym problemu - PRL dawno się skończył,
        > czas sie obudzić...
        ale co z tymi tuskowymi dziećmi, płaciły?
      • susanoo25 Re: Nikt nikogo nie zmusza do studiowania 26.02.08, 09:19
        Powoli zmierzamy do amerykańskiego modelu szkolnictwa, efekt będzie oczywisty -
        głupie, niedouczone społeczeństwo.
      • cesarz_lodow_smietankowych Re: Nikt nikogo nie zmusza do studiowania 26.02.08, 14:57
        Po poziomie twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś tępakiem, który jest za głupi
        na studia. Nie umiesz pojąć, że studia powinny być dla najmądrzejszych, a nie
        dla najbogatszych?
      • olias Re: Nikt nikogo nie zmusza do studiowania 26.02.08, 22:10
        jak tatuś podprowadził firmę ojczyźnie kochanej to dziecie moze
        studiować.
    • anyakondya Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 10:33
      > Nie wątpię, że w wypadku wprowadzenia opłat za studia, system stypendiów
      > socjalnych zostanie jeszcze silniej rozbudowany i będzie stanowił silną
      > podporę dla osób, które nie będą mogły pozwolić sobie czesne.

      "jeszcze silniej"??? zastanów się, co mówisz. chyba że 150 zl stypendium
      socjalnego w miesiącu to Twoim zdaniem pieniądze pozwalające na studiowanie, bo
      mniej więcej tak to sie przedstawia w tej chwili.
      • olias Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:13
        kto dostaje stypendium socjalne? ci których rodzice mogą na papierze
        osiągać dochody bliskie zeru. czyli przedsiębiorcy.
        jeśli rodzina ma dochód na poziomie ok. 500 zł/osobę to raczej
        dzieci z tych rodzin nie studiują.
    • brutus36 Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 10:53
      Jak to, nie chcą lyberalizmu? Kaum zu glauben!
    • katon42 Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 11:19
      I całkiem słusznie, ponieważ Ci którzy to usiłują to przeforsować
      może sami powinni zwrócić do fiskusa koszty swoich studiów
      magisterskich oraz doktoranckich, powiększone o należne odsetki z
      tytułu zwłoki.
    • tantiemo Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 13:06
      > Nie wątpię, że w wypadku wprowadzenia opłat za studia, system stypendiów
      > socjalnych zostanie jeszcze silniej rozbudowany i będzie stanowił silną
      > podporę dla osób, które nie będą mogły pozwolić sobie czesne. Poza tym student
      > może otrzymać swego rodzaju dofinansowanie za swoje wyniki w nauce.

      Mów za siebie, jeśli kogoś nie stać na płacenie czesnego na prywatnych
      uczelniach, to między innymi idzie na studia dzienne by takiej opłaty nie
      uiszczać. Po drugie, jeśli mam płacić za usługę, czyli zdobywanie wiedzy, to
      także oczekuję dobrych wyników ze strony wykładowców. Więc wypadałoby patrzeć na
      wprowadzenie czesnego przez pryzmat dwóch stron biurka.
      Łatwo mówić o systemie socjalnym, jeśli się takiego nie potrzebuje. Ile jest
      osób, które na uniwersyteckich molochach takich jak UW, UWr, UJ mają dobre
      średnie, ale z racji ilości osób na stypendium się nie kwalifikują? Znasz może
      te problemy?
      Nie uważam, żeby to był dobry pomysł i dobrze, że studenci też chcą mieć w tym
      swój udział. Szkoda tylko, że wyłącznie ten samorząd jest taki aktywny, a nie inne.
      • aron2004 Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 14:35
        przede wszystkim należy zlikwidować bezpłatne studia dla dzieci
        bogatych rodziców, np. lekarzy. Przecież to absurd że syn lekarza
        czy prawnika zarabiającego 10 000 zł miesięcznie studiuje za darmo,
        a córka rolnika który ma 5 hektarów płaci za studia. A takich
        przypadków jest masę w Polsce.

        Bezpłatne studia tylko dla tych, którzy potrafią wykazać za pomocą
        zaświadczeń z Urzędu Skarbowego, że ich rodzice zarabiają mniej niż
        średnią krajową.
        • olias Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:22
          masz rację, ale to nierealne. przypomnij sobie jak Tusku-Tusku
          rozkładał ręce w tv, bo NIKT w PL nie wie ile tak naprawdę zarabia
          lekarz. Widziałeś kiedy kasę fiskalną w gabinecie lekarza czy
          adwokata?
          Kolejna grupa bogatych źle zarabiajacych to polscy
          przedsiębiorcy ,Ich dochody są zbliżone do zera zł.
          Kogo da się rozliczyć do 1 zł? Zwyczajnych pracowników.
      • olias Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:19
        zdarzyło mi się w ostatnim roku mieć pod opieką w sumie 4 stażystów,
        praktykantów itp. Ludzi po studiach technicznych. Tak naprawdę każdy
        z nich musi po skończeniu studiów zaczynać swoja prawdziwą edukację
        od zera. Od znajomości alfabetu i 4 działań matematycznych. Poslkie
        uczelnie przygotowują kopie wykładowców akadfemickiech. Z zerową
        przydatnością dla gospodarki. Dno i 10 m mułu.
        A ja muszę na to płacić swoje podatki. jeśli jednak juz płacę to i
        żądam by MOJA kasa szła na utrzymanie tzw. bezpłatnych studiów dla
        lepszych. tzn. tych którzy chcą się uczyć.
    • cesarz_lodow_smietankowych Znieść dofinansowanie przedszkoli na wsi 26.02.08, 15:02
      oraz ,,bezpłatne" podstawówki, gimnazja, licea, technika, szkoły zawodowe.
      Wszystko albo nic.
      • maximan Re: Znieść dofinansowanie przedszkoli na wsi 26.02.08, 17:09
        Nie studiuje dziennie na bezplatnych studiach, bo mnie na to nie stac!
        i co z tego, ze mam dobre wyniki w nauce jak nikt nie jest w stanie
        zapewnic mi utrzymania.
        • camelot Re: Znieść dofinansowanie przedszkoli na wsi 26.02.08, 17:35
          Ja proponuję aby za swoje bezpłatne studia dzienne zapłacili Ci którzy je
          skończyli 5, 10 i 15 lat temu.
    • marabut123 chodzi o koryto 26.02.08, 18:43
      rektorzy wyższych uczelni rozpoczęli lobbowanie na rzecz płatnych
      studiów. Sami kończyli bezpłatne.
      Pracownicy szkół wyższych czują na plecach idący DRAMATYCZNY NIŻ
      DEMOGRAFICZNY. Jego początek jest w tej chwili w gimnazjum, a dno
      niżu - w drugiej klasie podstawówki. Jak te roczniki dojdą do matury
      to wiele prywatnych "wyższych uczelni" będzie można pozamykać. Dla
      każdego, kto zda maturę wystarczy miejsc na państwowych uczelniach.
      Profesorkowie chcą zadbać o swoje etatki, godzinki, wykładziki
      jednym słowem o własne koryto.
      Tym, którzy już teraz studiują za pieniądze (i chcą tą przyjemność
      rozszerzyć na wszystkich) chcę powiedzieć że jeśli odpłatność będzie
      powszechna - to najlepsi, skoro i tak trzeba płacić - wyjadą na
      studia zagraniczne. A ceny studiów w Polsce poszybują daleko i
      wysoko.
      Głupie gadanie, że stypendia, że równość szans to mydlenie oczu
      (chodzi o koryto).
      Za polskie stypendium można wyżywić psa średniej wielkości - nie da
      się skończyć studiów.
      A równość szans? Człowiek rodzi się z określonym ilorazem
      inteligencji. Czy to dzięki Bogu czy jak kto woli przypadkowi.
    • marabut123 chodzi o koryto 26.02.08, 18:43
      rektorzy wyższych uczelni rozpoczęli lobbowanie na rzecz płatnych
      studiów. Sami kończyli bezpłatne.
      Pracownicy szkół wyższych czują na plecach idący DRAMATYCZNY NIŻ
      DEMOGRAFICZNY. Jego początek jest w tej chwili w gimnazjum, a dno
      niżu - w drugiej klasie podstawówki. Jak te roczniki dojdą do matury
      to wiele prywatnych "wyższych uczelni" będzie można pozamykać. Dla
      każdego, kto zda maturę wystarczy miejsc na państwowych uczelniach.
      Profesorkowie chcą zadbać o swoje etatki, godzinki, wykładziki
      jednym słowem o własne koryto.
      Tym, którzy już teraz studiują za pieniądze (i chcą tą przyjemność
      rozszerzyć na wszystkich) chcę powiedzieć że jeśli odpłatność będzie
      powszechna - to najlepsi, skoro i tak trzeba płacić - wyjadą na
      studia zagraniczne. A ceny studiów w Polsce poszybują daleko i
      wysoko.
      Głupie gadanie, że stypendia, że równość szans to mydlenie oczu
      (chodzi o koryto).
      Za polskie stypendium można wyżywić psa średniej wielkości - nie da
      się skończyć studiów.
      A równość szans? Człowiek rodzi się z określonym ilorazem
      inteligencji. Czy to dzięki Bogu czy jak kto woli przypadkowi.
    • ihateschool jest o wiele za dużo studentów 26.02.08, 18:53
      Kiedy debilny obowiązek wojska zostanie zniesiony, liczba studentów
      płacących spadnie o 70%. Kobiet nie licze bo są głupie z natury i
      nawet "sekretarką będąc" w pustym łbie ma zakodowane, że nawet ten
      licencjat "musi być".
      • dr_andrzej_lepper Re: jest o wiele za dużo studentów 26.02.08, 19:47
        mnie zawsze rozwala zalozenie: dzienny- dobry, madry, zaoczny-slabszy!!!
        przeciez to jest debilizm..znam wielu ludzi, ktorzy wybieraja studia zaoczne,
        gdyz na inne nie moga sobie pozwolic finansowo a przypuszczam, ze MENSA by ich
        przyjela :-)

        i jeszcze jedno- po skonczeniu PW nie ma czym sie chwalic....przynajmniej w swiecie
        • guru133 Re: jest o wiele za dużo studentów 26.02.08, 20:32
          dr_andrzej_lepper napisał:

          > mnie zawsze rozwala zalozenie: dzienny- dobry, madry, zaoczny-slabszy!!!
          > przeciez to jest debilizm..znam wielu ludzi, ktorzy wybieraja studia zaoczne,
          > gdyz na inne nie moga sobie pozwolic finansowo a przypuszczam, ze MENSA by ich
          > przyjela :-)
          >
          > i jeszcze jedno- po skonczeniu PW nie ma czym sie chwalic....przynajmniej w swi
          > ecie
          Ty zapewne skończyłeś renomowane przedszkole a w MENSiE jesteś prezesem?
        • behemotka2 Re: jest o wiele za dużo studentów 26.02.08, 22:12
          Na studiach wieczorowych, które są od 15.00 i tak nie da się pracować na cały etat (o 14.00 trzeba wyjść z pracy). Obecnie na studiach jest tak mało godzin, że spokojnie przy dziennych można pracować, a przy okazji zaoszczędzić na czesnym. Ja jakoś sporadycznie spotkałam osoby, które świadomie wybrały wieczorowe. Większość chce iść na dzienne i dorabiać wieczorami, weekendami itp. I spokojnie daje radę się utzrymać samodzielnie w obcym mieście.

          Zasada- lepsi na dziennych sprawdza się w 99% przypadków. U mnie na wydziale egzaminy mamy łączone więc można porównać średnie oceny dziennych i wieczorowcy- na tych drugich 4,5 lub 5 zdarza się rzadko.
      • guru133 Re: jest o wiele za dużo studentów 26.02.08, 20:30
        ihateschool napisał:

        > Kiedy debilny obowiązek wojska zostanie zniesiony, liczba studentów
        > płacących spadnie o 70%. Kobiet nie licze bo są głupie z natury i
        > nawet "sekretarką będąc" w pustym łbie ma zakodowane, że nawet ten
        > licencjat "musi być".
        Jakiś kretyn którego z powodu zbyt małych umiejętności i jeszcze mniejszego IQ
        nie przyjęli na studia wylewa swoje żale na tych którzy nadają sie na studia:)
    • fasolala Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 19:54
      JA: w liceum liceum się uczyłam, w klasie maturalnej chodziłam na lekcje
      przedmiotu, który zdawałam do wszystkich możliwych klas. Na korepetycje nie
      chodziłam, niestety nie miałam pieniędzy. Teraz jestem na państwowej uczelni. Na
      akademik się "nie łapię"- rodzice prowadzą małe (przynoszące bardzo niewielkie
      dochody) działalności gospodarcze. (czyli jeśli przydział stypendiów będzie
      podbny do tego jaki jest przy przydzielaniu DSów mogę być automatycznie
      dyskwalifikowana)

      KOLEżANKA: nigdy się nie uczyła. W klasie maturalnej poszła na kilka godzin
      drogich korepetycji, po paru tygodniach stwierdziła, że jej się nie chce uczyć.
      Prace z języka polskiego napisała jej siostra. Ona i tak w połowie szkoły
      uznała, że pójdzie na prywatną uczelnię więc po co się uczyć- tak ją stać. Jej
      rodzicie mają także działalność gospodarczą, przynoszącą jednak bardzo duże dochody.


      Dlaczego mam płacić i ja i ona?

      Kolejną sprawą jest czy mieszka się w mieście, w którym się studiuje- wtedy
      koszty są dużo niższe, czy się wynajmuje stancję. Akademików jest mało,
      studentów coraz więcej (także tych prywatnych szkół), mieszkania drożeją, koszty
      są coraz wyższe.

      Jeżeli studia będą odpłatne, nie będzie mnie na nie stać. Dyplom zdobędzie (co z
      tego, że "wyższej szkoły z wypcza") koleżanka, która nie przeszła rekrutacji,
      olała liceum i przed maturą nie otworzyła książki. Teraz nie jest inaczej.

      Jak kogoś stać na płacenie to płaci to płaci już teraz.
      • olias Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:29
        sprawiedliwość być musi. Wczesniej czy później pan prof trafi pod
        nóż chirurga z płatnych studiów.
        Widzisz, w ciagu wielu lat głupiej dyskusji o płatnych studiach ANI
        RAZU profesorowie nie zauważyli problemu studenta spoza miasta
        akademickiego. Dla nich takiego obszaru nie ma. On nie istnieje w
        ich chorej imaginacji.
    • guru133 Ciekaw jestem ile płacili za studia ci, którzy 26.02.08, 20:26
      dziś chcą zmusić wszystkich studentów do płacenia.
    • glasswalker Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 21:19
      Osoba ktora napisala artykul nie przeczytala nawet tego
      psrp.org.pl/?sub=artykul&id_aktualnosci=1307
      i od razu napisala ze: "Parlament Studentów RP jest przeciwny wprowadzeniu opłat za studia."
      Poza tym jedna rzecz mnie ciekawi - ile osob z samorzadu studentow UW jest na platnych, a ile osob jest na bezplatnych studiach - podejrzewam ze zdecydowana wiekszosc, jesli nie wszyscy, jest na studiach dziennych czyli bezplatnych.
      Poza tym ciekawe ilu kierowcow by protestowalo kiedy ceny benzyny by wzrosly o 100%?
      A w tym przypadku ceny studiow zwrastaja o ile? (placisz cokolwiek)/(placisz zero)= plus nieskonczonosc% , wiec nie ma sie co dziwic ze protestuja tylko ze za pare lat bedziemy nadal placic za studentow ale zeby sie leczyc to bedziemy juz musieli jechac za granice, bo przez studentow-darmozjadow nie znajdziemy kasy na podwyzki dla lekarzy.
      Autorce artykulu sugeruje pojsc w sobote lub niedziele na uniwerek i popytac sie studentow zaocznych czy sa za platnymi czy za bezplatnymi studiami.
    • olias Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:04
      elyty nie zyczą sobie by wraz i ch dziećmi studiowali gorsi polacy.
      elyty nie mogą pogodzić się z tym że byle kto, jacyś przypadkowi
      ludzie zajmują ich dziatwie miejsca na uczelni.
      mam opytanie - zważywszy że studia płatne oznaczają eliminację
      młodzieży mieszkajacą poza ośrodkami akademickimi i zmniejszenie
      chętnych na studia czy rozważa się rezygnację z matury? (parę pkt.
      wystarczy by dostać upragniony indeks po reformie PO)
      drugie pytanie - czy studia ciężkie, inżynierskie będą losowane i
      przymusowe, czy naprawdę ci kretyni sądzą że bedą chętni płacić kasę
      i męczyć się?
      pytanie trzecie - o płatnych studiach maja decydować profesorowie,
      którzy dzięki temu mają mieć kasę na swoje apanaże Czy rząd to
      idioci?.
    • olias Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:07
      Ty faktycznie wierzysz w rozbudowę systemu stypendialnego czy robisz
      sobie jaja?
      A podział na studentów lepszych (dziennych) i gorszych
      (wieczorowych) jest jedną z nielicznych sprawiedliwości w tej Banana-
      republice. Ci lepsi - są lepsi bo są zdolniejsi i mieli lepsze
      wyniki maturalne.
    • auwmen Studenci UW nie chcą płacić za studia 26.02.08, 22:35
      no dobra już jako byla studentka mogę i ja wrzucić swoje 3 grosze,
      studia muszą być płatne (niestety) niech ktoś pokaze mi państwo
      gdzie studia są bezpłatne... Studia nie są obowiązakowe i tylko dla
      tych co chcą studiować czyli pogłębiać wiedzę a nie tzw przedłużać
      sobie młodość. Niestety gro studentów i na dziennych i płatnych
      zamiast studiować, rzetelnie niestety kolosy zalicza po prostu
      ściągająć (nie wyobrażam sobie leczyć się u lekarza który ściągał
      lub mieszkać w budynku zbudowanym przez inżyniera który zżynał). Na
      studia trzeba niestety zarobić, lub od wczesnych lat szkoły zbierać
      na studia. Ja uczylam sie i pracowałam i nie żądałam aby ktoś mi
      studia fundował. Życie nie jest łatwe drodzy studenci którzy żądają
      bezpłatnych studiów. Przeszłam 5 lat katorgi pracy i studiów.. i
      teraz zbieram żniwo swojej (ciężkiej) pracy
    • marabut123 w Europie studia są faktycznie bezpłatne 27.02.08, 00:01
      podać państwo gdzie studia są darmowe? - proszę bardzo - np. Francja
      Właściwie wszędzie w Europie studia są faktycznie darmowe. Przy
      zachodnim systemie stypendialnym odpłatność za studia jest fikcją.
      Zaś studenci naprawdę wybitni(informatyka, chemia, fizyka) - mogą
      już na studiach dobrze zarobić.
      Nie dotyczy to jedynie kilku elitarnych uczelni.
      Najlepszym potwierdzeniem moich słów jest fakt, że Polacy którzzy
      bez grosza wyjeżdżali do Anglii teraz pracują tam i studiują.
      Jeśli oni są w stanie zarobić tam na studia to chyba oczywiste że
      dla angielskiej rodziny wysłanie dziecka na studia to żaden problem
      Tyle że nie wszyscy chcą studiować
      • cometessa Re: w Europie studia są faktycznie bezpłatne 27.02.08, 11:18
        pracowałam jakis czas z młodymi Anglikami w wieku od 16 do 20 lat i
        wszyscy zapytani, dlaczego nie poszli na studia powiedzieli, ze
        chcieli sie juz usamodzielnic. Nie planowali tez dalszej edukacji,
        mimo, iz praca, która wykonywali byla ciezka i nie dajaca
        satysfakcji.
        Rok studiów na podrzednej uczelni to ok 3000 f.
    • bwab Re:Płacenie za studia tak,ale... 28.02.08, 08:13
      Płacenie na studiach to dobry pomysł,ale nie na takich zasadach jakie są
      proponowane.
      Lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie taiego systemu: po rekrutacji lista
      rankingowa. Najlepsze 10% - studia bezpatne. Potem kolejne progi - im niższe
      miejsce na liście tym wyższa kwota do zapłacenia za studia. Tylko żeby nie
      łączyło się to z przypisaniem do okreslonego trybu - dzienne, wieczorowe, zaoczne.
      Wszyscy powinni mieć możliwość wybrania systemu studiów.
      Jeżeli ktoś jest na szczycie listy rankingowej może wybrać system weekendowy,ale
      za niego nie płaci. Jeżeli ktoś jest niżej,płaci,ale wybiera studia w tygodniu.
      Podział na dzienne i wieczorowe powinien zostać zniesiony. Osoby decydujące się
      na tygodniowy system studiów powinny po prostu układac sobie plan wybierając
      zajęcia o różnych godzinach.
      Można przyjąć,że na pierwsyzm roku pierwszeństwo w zapisach mają ci, którzy
      mieli najwyższy wynik w czasie rekrutacji. Od drugiego roku powinna o tym
      decydować średnia.
    • polidaktyl Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 02.03.08, 19:23
      Jestem studentem historii i prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Studiuję w
      trybie dziennym, bezpłatnym, jednocześnie pracując. Postanawiam sobie wyrazić,
      swoje obawy dotyczące odpłatności za studia dla wszystkich studentów.
      Jest wiele argumentów podnoszonych na korzyść odpłatności studiów. Jednym z
      nich, który uderzył mnie w prasie (Polska 28-XI-2007), jest sprawiedliwość
      społeczna. Faktycznie wielu studentów traktuje odpłatność za studia wieczorowe
      jako swoistą karę. Karę za niedostateczną naukę w okresie przedmaturalnym, przez
      co nie udało się dostać na wybrany kierunek. Jednak niektórzy sugerują, iż
      uczniowie z bogatych rodzin mają możliwość lepszej nauki, dzięki korepetycją,
      drogim książką, dodatkowym zajęciom po lekcjach. Przez to wszystko zawyżają
      poziom i zajmują miejsca uczniom z biednych rodzin. Zatem obrońcy
      sprawiedliwości nie dostrzegają, iż lepiej wyrównywać szanse na poziomie liceum.
      Wybierają drogę sztucznej solidarności, gdzie bez względu na to, kto jak się
      uczył (i dla czego czy przez wzgląd na swoją zdolność, czy na kosztowne zajęcia
      dodatkowe) powinni płacić wszyscy. Czemu zatem dopiero na poziomie akademickim?
      Czy ludzie z bogatych rodzin przestają być bogaci po maturze a biedni stają się
      po niej zamożni? Czy biedny dalej nie będzie musiał dorabiać kosztem zajęć i
      wyników w nauce? Jeśli on też będzie musiał płacić, nic to nie zmieni. Czy nie
      lepiej w ramach obecnego systemu zamiast dawać groszowe stypendia, zwalniać
      najlepszych z czesnego, jeśli jest na studiach płatnych? Obrońcy sprawiedliwości
      nie zauważają, iż czesne na różnych kierunkach jest nierówne. Dlaczego prawo
      wieczorowe kosztuje ponad 7 tys. rocznie a historia zaledwie 4 tys.? W czymże
      prawo jest lepsze, prestiżem? Czy profesor lub adiunkt na Wydziale Prawa wie
      więcej niż w Instytucie Historycznym? Czy prawnicy potrzebują wyjazdów, drogich
      bibliotek, badań terenowych? Czy też to student prawa potrzebuje kupować coraz
      to aktualniejsze książki? A może student medycyny płacący wieczorowo ok. 10 tys.
      zł. ma tańsze pomoce naukowe i wszystkie są dostępne w wydziałowej bibliotece?
      Sprawiedliwości edukacyjnej nie ma, ale nie równa się nierówności w dostępie do
      edukacji. Iluż to profesorów dzisiejszych nigdy by nie skończyła studiów gdyby
      nie bezpłatne szkolnictwo. Przed wojną studia były tylko dla ludzi zamożnych,
      biedniejszym pozostawało tylko szkolnictwo zawodowe.
      Kolejnym argumentem rzekomo przemawiającym na korzyść studiów płatnych jest
      niewydolność dotacji państwowych. Czy jednak gdy wszyscy będą musieli zapłacić
      za studia, coś się zmieni jeśli o sytuacje uczelni. Jeśli wszyscy zapłacą to
      jakaż musiała by być wysokość czesnego aby wyrównać poziom dotacji państwa.
      Rozumiem też że uczelnia musiała by się obejść bez pomocy rządu, który
      dotychczasowe pieniądze dawane uczelni, da studentowi w postaci stypendium, bonu
      edukacyjnego lub dopłat do noclegu? Czy też uczelnie chcą jednocześnie brać i od
      państwa i od studenta? Na jakiej podstawie ustali się wysokość czesnego? Kto
      zadecyduje, oraz na jakiej podstawie, że politologia jako bardziej atrakcyjna
      będzie droższa niż filologia klasyczna a tańsza niż administracja?
      Najsprawiedliwszym systemem byłoby opłata za ilość zajęć w toku studiów. Czyli
      zlikwiduje się dysproporcja między czesnym na Prawie a Historii gdyż na historii
      jest tyle samo zajęć. Może jednak to doprowadzić do patologii, iż uczelnie
      zaczną sztucznie zwiększać ilość obowiązkowych zajęć.
      Jeśli wszyscy zaczną płacić za studia zaczną mieć też wymagania. Konkurencyjność
      uczelni to kolejna sprawa, która ma świadczyć na rzecz płatnej edukacji. Zatem
      student płacący zapewne dość wysokie czesne, (jeśli podkreślam uczelnia ma się
      tylko z niego utrzymać), będzie miał pełne prawo żądać od uczelni wielu rzeczy:
      miłej i profesjonalnej obsługi administracyjnej, bogatej bazy bibliotecznej,
      bazy noclegowej, profesjonalnych zajęć, wyboru lektoratu z języka obcego,
      możliwości ułożenia sobie planu zajęć tak by można dostosować się do godzin
      pracy. Uniwersytet Warszawski daje możliwość układania planu zajęć, oferuje
      mnogość języków obcych do nauczenia, jednak system ten mocno kuleje i
      każdorazowo wprowadza mnóstwo problemów. Rozumiem jednak, że wprowadzanie
      technicznych zmian musi nieść początkowo problemy. Czy jednak konkurencyjność
      uczelni nie wynaturzy sprawy, iż szkoły o gorszej bazie technicznej, kadrowej
      nie będą rozdawały prawie za nic dyplomów? Albo najlepsi profesorowie,
      najzdolniejsi studenci nie skupią się w 5 miejscach kraju, tworząc zamknięte
      enklawy o wyśrubowanych kosztach?
      Po co dawać stypendia, kiedy nie umarza się w większości przypadków czesnego i
      całość nagrody za dobrą naukę wraca do uczelni. Może warto, zatem wprowadzić
      bezpłatne studia na I roku a potem opłaty w zależności od wyników? W warunkach
      polskiej rzeczywistości doprowadzi to do wynaturzenia. Kadra naukowa specjalnie
      by zaniżała stopnie na I roku by jak najwięcej studentów płaciło na kolejnych
      latach.
      Kolejny problem, jaki wywołają płatne studia to likwidacja lub mocne
      ograniczenie kierunków studiów. Jeśli wszystkie kierunki kosztowałyby tyle samo
      oznacza to, że już dziś niszowe ośrodki i wydziały, borykające się z niedoborem
      chętnych jak filologia klasyczna, matematyka, fizyka będą musiały się mocno
      przeorganizować.
      • polidaktyl Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia CD 02.03.08, 19:25
        Największe koszty, ale i wymierne efekty dają nauki wykładane na politechnikach
        i wydziałach przyrodniczych uniwersytetów. Czy zatem Państwo Rektorzy liczą na
        przeniesienie licznych studentów z kierunków takich jak socjologia, politologia,
        europeistyka na fizykę, inżynierię, budownictwo? Jeśli taka jest myśl to
        przypomina ona inny swego rodzaju paradoks. Podnoszony był do niedawna a i dalej
        jest podnoszony, problem braku obowiązkowej matematyki na maturze. Rektorzy
        licznych uczelni nalegali, by matematyka, jako królowa nauk, ucząca logicznego
        rozwiązywania problemów, myślenia i radzenia sobie w różnych sytuacjach
        powróciła obowiązkowo. Jednak ze swej strony nie zauważyli dwóch kwestii.
        Pierwszej, iż matematyka w wydaniu szkolnym to rachunkowość, a nie nauka
        myślenia i logicznego rozwiązywania problemów, oraz że maturzyści wybierają na
        egzaminie dojrzałości (od 2005 roku), te przedmioty, od których całkowicie
        zależy ich obecność na studia. W rezultacie akademie medyczne, które wymagały
        fizyki na maturze, miały mniej chętnych niż te, które ograniczyły się do
        biologii i chemii. Same uczelnie zaś nie zaczęły solidarnie wymagać matematyki
        na kierunki takie jak prawo, nauki polityczne czy ogólnie społeczne różnego
        rodzaju, Międzywydziałowe Studia Humanistyczne. Czyżby bały się braku chętnych i
        tego, że prywatne uczelnie nie wymagając matematyki zabiorą część studentów? Nie
        da się, zatem sztucznie przekonać studentów by swoje bony edukacyjne lub gotówkę
        wydali na Politechnice.
        Czy w momencie wprowadzenia studiów płatnych obejmą one wszystkie lata a jeśli
        tak to, dlaczego? Czy będąc na II czy V roku zdecydowałbym się kilka lat
        wcześniej wiedząc, że będę musiał płacić? Jeśli nie, to, dlaczego starsi koledzy
        mogą studiować za darmo, a ja tylko z winy metryki płacę? Druga rzecz to
        atrakcyjność uczelni po wprowadzeniu opłat. Jeśli muszę płacić w kraju i
        zagranicą a zagranicą mogę dużo zarobić w Polsce zaś nie to, co wybrać? Czy
        zatrzyma mnie uczelnia wykładowym językiem polskim? A może pomysłem będzie
        brudny akademik, wysokie koszty utrzymania się bez możliwości zarobku, niemiły
        dziekanat, nieuchwytny promotor pracy, przetłoczony wydział, drogie książki
        niedostępne w bibliotece? Ile lat po wprowadzeniu studiów płatnych będziemy
        osiągali standardy zachodnie i czy się to uda, jeśli studenci będą odpływać za
        granicę, zwłaszcza Ci bogatsi a już na pewno bogaci i zdolni jednocześnie.
        Biedni zaś nadal będą biedni. Mało tego będą musieli płacić więcej niż teraz.
        Nie da się zrobić tak by 30% darmowych dziś studentów pokryło różnicę dotacji
        więc trzeba będzie podwyższyć i tym płacącym już dziś biedniejszym.
        Czy w Polsce ma sens kredytowanie studiów w proponowanej przez reformatorów
        formie? System kredytów wykształcił się w edukacyjnej gospodarce zachodu na
        skutek długotrwałego procesu i rozwoju. Nie można przeskoczyć długoletnich
        zapóźnień jedną ustawą (lub nawet szeregiem ustaw). Osoba kończąca studia będzie
        zadłużona. Nigdy nie da rady wyjść z pętli permanentnej niewypłacalności. Mało
        tego, już dziś studenci dzienni by w ogóle przeżyć (a często wegetować),
        zadłużają się na kartach kredytowych, kredytami i pożyczkami. Taka droga też
        wyprowadzi wszystkich zadłużonych na zachód by tam szybko zarobić na spłatę
        zobowiązań. Nie mówiąc już, że przy dzisiejszym najgorszym w UE systemie
        bankowym (wysokie prowizje przy opłatach kartami płatniczymi, najwyższe prowizje
        za jakiekolwiek operacje), kredyty studencie będą fikcją.
        Czy planuje się zmienić program studiów tak by go w 90% układał student? Jeśli
        uiszczam opłatę, zaciągam kredyt na naukę, chcę jednocześnie zdobywać praktyczne
        umiejętności nie zaś wymyślone odgórnie przedmioty „wszechstronne”. Zatem na
        politechnice nie chcę mieć socjologii, studiując bibliotekoznawstwo rezygnuje z
        „podstaw matematyki”, na studiach MISH nie chcę płacić za astronomię. Wolę
        zainwestować w języki obce, warsztaty, praktyki, przedmioty specjalizacyjne,
        prowadzących z zagranicznych uczelni. Na pewno nie mam ochoty płacić za
        skostniały system w obecnej formie.
        Dla wszystkich zabierających głos w debacie nad płatnością studiów dziennych,
        oczywiste jest, że stan obecny nie może trwać wiecznie i należy go zmienić.
        Jednak każdy, chce likwidować pojedyncze problemy, wyrywkowo i nieskładnie.
        Kilka lat temu w jednym mieście zaobserwowałem podobną metodę przy remoncie
        ulicy. Jednego dnia położono nową nawierzchnię zaś następnego, asfalt został
        rozryty by ułożyć jakieś przewody. Edukacja to całość. System naczyń
        połączonych, od nauczania przedszkolnego po studia doktoranckie. Nie można
        wyrywkowo i jednostkowo zajmować się tą problematyką. Przedstawię poniżej moją
        propozycję jak można spróbować zmienić na lepsze sytuację szkolnictwa.
        Według mnie, największym błędem i problemem edukacji w Polsce, jest to, iż dąży
        ona do wszechstronnego wykształcenia. Jest to wyciągnięty z Rosji Carskiej
        przeżytek, który nie daje państwu pożytecznych obywateli, za to zniewala
        umysłowo jednostkę i ogranicza ją. Doprowadza się do sytuacji, iż osoba mająca
        czy to 16 czy 26 lat nie wie, co umie robić, ani nie wie, co pragnie czynić.
        Problem ten dotyczy wielu osób. Ileż to ludzi zmienia studia w połowie albo
        jeszcze wcześniej żałuje wyboru profilu klasy w liceum? Mamy mnóstwo osób
        umiejących wszystko, czyli nic. Takie osoby dobre są do bycia służącymi dla
        specjalistów na zachodzie. Nasi ogólnie wykształceni młodzi obywatele, zmywają
        naczynia, prowadzą autobusy, przetykają rury, gotują albo zamiatają. Ci, którzy
        od młodego wieku mieli wytyczony cel, nie bali się marzeń i ich realizacji, na
        przekór zmurszałym zasadą zgłębiali tajniki swojej pasji, zarabiają także na
        zachodzie godne pieniądze w bankach, na uczelniach, szpitalach i itp. Szkoła w
        Polsce nie robi materialnie nic by pomóc odkryć talent. Instytucjonalnie zawęża
        horyzonty umysłowe. Tylko trud wielu wspaniałych nauczycieli, pozwala czasem
        wybić się młodemu człowiekowi i realizować pasje.
        Zacząć by należało od obowiązkowego kształcenia przedszkolnego. Dzieci muszą od
        początku socjalizować się. Nie będzie dobrze się uczył ani mieszczański
        młodzieniec zapatrzony pierwsze 6 lat życia w telewizor, lub komputer, ani
        zahukany mieszkaniec najzapadlejszej prowincji posyłany od 3 roku życia w pole
        (to nie cynizm, rok rocznie w okresie żniw przywozi się do szpitali wiele małych
        dzieci, które uległy wypadkowi podczas prac polowych). Kształcenie ogólne i
        podstawowe trwałoby do ok. 12-13 roku życia. Nauczanie powinno odbywać się w
        małych klasach. Nie może być tak, że podczas niżu demograficznego robi się 3
        klasy po 40 osób zamiast 6 po 20. Skoro mogło istnieć 6 po 40 uczniów kilka lat
        temu. Co semestr lub rok, dzieci poddawane by były testom sprawdzającym. Oprócz
        nauczycieli przedmiotowych pracowaliby nauczyciele opiekunowie klasy, będący
        cały czas z uczniami. Pomogłoby to (testy i nauczyciele), wybrać młodzieży w
        wieku ok. 12 lat ścieżkę, która bardziej przypada mu do serca. Na poziomie
        kształcenia 13-16, uczniowie dalej mieli lekcje na poziomie przedmiotów
        ogólnych, ale już z rozszerzoną ilością godzin w czymś, co jest bardziej
        interesujące. Oczywiście kontrole i obserwacje dalej by sprawdzały czy wybrany
        tok nauki jest właściwy, nie zamknęłoby to możliwości zmiany profilu, ale
        utwierdziło lub zanegowało zainteresowania. W reszcie poziom przed studencki
        16-19 lat, polegałby na tym, iż uczniowie wybieraliby sobie tylko przedmioty.
        Przedmioty różnorakie od języków przez filozofię, teatrologię, teologię. Nie
        byłoby już klas takich jak dziś, zamkniętej grupy uczniów. Uczniowie chodziliby
        na konkretne przedmioty, które sobie wybrali. Każdy kończyłby się egzaminem
        zewnętrznym (coś jakby maturą z danego przedmiotu). Przedmioty byłyby punktowane
        (tak jak ECTS dla szkół wyższych). Uzyskanie świadectwa dojrzałości, byłoby
        uzależnione od zdania kreślonej ilości egzaminów za jakąś ilość punktów.
        Uczelnia dostałaby wtedy
        • polidaktyl Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia CD 02.03.08, 19:26
          Pozostaje pytanie jak finansować szkoły? Dziś szkoła dostaje pieniądze za ucznia
          (dlatego tworzy się 3 klasy po 40 osób) a nie za jego wyniki. Mój pomysł polega
          na tym, by szkoły dostawały pieniądze w mniejszej ilości za ucznia (tak by
          wystarczyło jej na przetrwanie) zaś największe dotacje, otrzymywane by były za
          zewnętrznie sprawdzane wyniki uczniów. Wtedy nauczycielom na równi z uczniami
          zależałoby na wynikach. Im nauczyciel lepiej nuczy tym lepiej zarobi. Co prawda
          słabe szkoły będą skazane na wegetację, ale dlaczego ten problem ma się zacząć
          na poziomi dopiero szkół wyższych?
          Oczywiście tak potężna zmiana nie mogłaby być wprowadzona znienacka. Całość
          według mnie powinna potrwać ponad 20 lat. Należałoby zacząć od dzieci w wieku 3
          lat, które by były objęte zmianami. I reforma podążałaby za nimi. Nie miałoby
          sensu zaczynanie wszystkiego od środka, bez owego kształcenia przedszkolnego,
          gdyż wszystko musi mieć dobre podstawy. Oczywiście 20 letni proces zmian
          musiałby być kontrolowany przez ponad parlamentarno rządową instytucję (Komisję
          Edukacji Narodowej?), która istniałaby obok resortu edukacji (miałby on nadzór
          nad tymi których reforma nie obejmie oraz sprawami bieżącymi).
          Chciałbym by mój głos był czymś więcej niż utopijną wizją. Zwracam uwagę na
          potrzebę kompleksowego zajęcia się problematyką edukacji. Płatne studia nie
          rozwiążą ani jednego dotychczasowego problemu, za to spowodują masę innych. Bez
          odpowiedzi na pytania, które zadałem nie da się rozsądnie dyskutować nas
          zmianami w finansowaniu uczelni. Każdy podnoszący hasła o płatnych studiach,
          unika konkretów, ja pokazuję iż konkrety są i to dużo ważniejsze niż sama idea
          odpłatności lub nie.
    • nefis Re: Studenci UW nie chcą płacić za studia 23.04.08, 20:30
      Powiem szczerze, że tak wysokie czesne to ciężko zapłacić za jednym
      zamachem. Gdyby nie serwisy social lending to niemogła bym sobie
      pozwolić na studiowanie na UW. Mała pożyczka na kokos.pl , a resztę
      sobie doskrobałam i problem miałam z głowy. Podobnie da się na
      finansowo.pl ale jeszcze nie testowałam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka