Dodaj do ulubionych

Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zachować

10.08.14, 18:21
Narzeczony mojej siostry, który jest profesorem na uczelni gdzie studiuję, oblał mnie w zeszłym semestrze (miałam z nim zajęcia, dodam, że dziekan nie wyraził zgody na zmianę wykładowcy tego przedmiotu, uznał, że tego typu znajomość to nie jest wystarczający powód). Przyznaję, że zapewne zasłużyłam na tę dwóję, bo przedmiot który wykłada akurat nie należy do moich mocnych stron, ale nie ukrywam, że mam do niego żal. Już na początku wyczułam problemy. Wiedział, kim jestem, zaczepił mnie przed zajęciami i kazał do siebie mówić „formalnie" (tzn. per „panie profesorze”wink. Czy to jest normalne? Od początku powiedział, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, ale nie sądziłam, że posunie się do tego, żeby mnie oblać! Mógł jakoś zagadać, czy rozumiem przedmiot, czy potrzebuję pomocy itp, tak mi się przynajmniej wydaje. Najgorsze są teraz te wszystkie rodzinne obiadki itp, w których nie uczestniczę, kiedy on tam jest. Nie potrafię się zmusić, żeby z tym człowiekiem usiąść przy jednym stole, bo nie wiem, jak się zachować - jakby nigdy nic się nie stało? I jak mam się do niego zwracać, czy po imieniu, czy „panie profesorze"? Jest to dla mnie bardzo trudna sytuacja, proszę więc o radę, jak z tego wybrnąć zgodnie z sv.
Obserwuj wątek
    • talibanek_talibanek Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 18:55
      mam wrażenie, że trochę robisz z igły widły. jeśli oblał, widocznie była podstawa, tym bardziej, że sama piszesz, że orłem z tego przedmiotu nie jesteś i wsparcie by się przydało. jeśli poprawka nadal jest niezaliczona, to trzeba zjawić się na tym obiadku albo u siostry w domu, jeśli mieszkają razem, pogościć się chwilkę i zagaić, czy możesz liczyć na wsparciu w wyjaśnieniu KONKRETNYCH ZAGADNIEŃ z przedmiotu, bo uczysz sie, uczysz i ogarnąć nie możesz. umówić się trzeba na owe korki, douczy się i zdać.

      niedługo będziecie rodziną, a Tobie, zdaje się, jeszcze kredki w głowie wink do pana profesora na zajęciach mówimy zgodnie z uczelnianymi standardami, czyli "panie profesorze", ale przy obiadku u rodziców - raczej po imieniu, chyba że ów pan profesor woli inaczej. najllepiej by było pogadać z siostrą, jak ona to widzi, jakie zdanie o tym wszystkim ma narzeczony, który chce wejść do rodziny, i zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.
      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 19:20
        Masz rację, pewnie robię trochę z igły widły, ale jestem z natury nieśmiała, i takie sytuacje mnie przerastają. Nie potrafię się zachować swobodnie. W dodatku z siostrą nie mam za bardzo wspólnego języka ani bliskiego kontaktu (to jest właściwie przyrodnia siostra, sporo starsza ode mnie, mieszkałyśmy osobno, mamy tylko tego samego ojca), więc każda próba rozmowy na ten temat sprowadza się do tego, że ona nie widzi problemu - no bo w końcu jak się nie nauczyłam, to chyba zasługuję na dwóję? Co do zwracania się do niego, on póki co woli żebyśmy "nie skracali dystansu", cokolwiek to znaczy. Nie wiem, czy kiedykolwiek zgodzi sie bym mu mówiła po imieniu, tym bardziej, że jest starszy ode mnie o prawie 20 lat. O wsparcie mi głupio go poprosić, z tego samego powodu, dla którego nie chodzi się na korki do swojego wykładowcy. Owszem, chodzę na korki bo mam poprawkę we wrześniu, ale do kogoś innego.
        • joanna_can Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 15.08.14, 16:49
          O formie, w jakiej bedziecie sie do siebie zwracac poza uczelnia decydujesz ty, nie on. Roznica wieku nic nie znaczy. Skoro jednak on jest niechetny "skracaniu dystansu", zachowaj formalnosc. Bedzie kiedys smiesznie przy rodzinnym stole i pierwsza osoba, ktora peknie, bedzie on. Wowczas mozesz mu oznajmic, ze musisz sie zastanowic, kiedy "skrocic dystans".
          • baba67 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 15.08.14, 18:28
            Nie do konca decyduje ona bo zaproponowanie tykania z jej strony jest poza dyskusja.
            Owszem, pierwszenstwo ma kobieta ale nie przy takiej roznicy wieku(no chyba ze 20 lat mlodsza kobieta jest ciocia co zdarzyc sie teoretycznie moze.
            O tyle decyduje ze moze sprzeciwic sie jednostronnemu tykaniu.
      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 20:38
        aga.doris napisała:

        > Może na początek wieź się do roboty i zalicz przedmiot bez oglądania się na for
        > y u przyszłego szwagra. Reszta z czasem rozwiąże się sama, bo chyba nie zamierz
        > asz być wieczną studentkąwink

        Nie liczę na fory, uczę się do tego egzaminu, biorę korki. Nie chodzi o to. Wiesz, ten egzamin, na którym mnie oblał, to był egzamin ustny. Miałam nieodparte wrażenie, że on niejako specjalnie zadawał mi podchwytliwe pytania, żebym tego nie zaliczyła (może mnie nie lubi, nie wiem). Inni opowiadali, że ich naprowadzał, podpowiadał, i zdali... Wiesz, na ustnym można każdego oblać, naprawdę każdego, nawet najlepszego studenta. Boję się, że doprowadzi do tego, że będę powtarzać u niego przedmiot... wiem, że panikuję, ale mam różne myśli...

        Nie chcę być wieczną studentką, ale jestem dopiero na pierwszym roku, więc jeszcze mi zostało kilka lat na tej uczelni. Przez ten cały czas ma być - panie profesorze, a potem - pstryk, nagle - po imieniu? Jak sobie to wyobrażasz? W dodatku, mam zapomnieć o tym oblanym egzaminie, i tak po prostu przejść nad tym do porządku dziennego, i np. siedzieć z nim przy jednym stole?
        • agulha Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 20:51
          To, co mówisz, ma sens. I dlatego na przykład są uczelnie, gdzie egzamin zawsze musi być pisemny. Lata temu spędziłam rok na francuskiej uczelni, i tam nawet egzamin organizowany dodatkowo dla dwojga studentów, którzy byli na rocznym stypendium: Niemka nie mogła być na normalnym terminie z powodu pogrzebu babci, a Polak był przekonany, że egzamin będzie po południu, tak jak zajęcia, a egzamin był rano - był pisemny. Przedmiot był nadobowiązkowy, tej dwójce certyfikat z niego (tam nie było indeksu i wpisów do takowego) nie był w sumie taki potrzebny, mój kolega myślał, że profesor ich przepyta, ale nie, nie wolno. Musi być pisemny. I wtedy właśnie wszystko wiadomo - jest ślad na piśmie: jakie były tematy, jakie odpowiedzi, jak je oceniono.
          Skończyłam swoją uczelnię (w Polsce) lata tamu, z wyróżnieniem, było u nas dużo ustnych egzaminów i widywałam przypadki, kiedy naprawdę student oblewał nie za niewiedzę, tylko z powodu sposobu zadania pytania albo nawet z powodu irytacji egzaminującego baranami zdającymi w tej samej grupie. Chyba jestem obiektywnym świadkiem, bo udało mi się żadnego egzaminu nie oblać.
        • liisa.valo Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 11:59
          andellka napisał(a):

          > Przez ten cały czas ma być - panie pro
          > fesorze, a potem - pstryk, nagle - po imieniu? Jak sobie to wyobrażasz?

          Normalnie. Przez dwa lata moją szefową była moja mama. Za nic nie wyobrażam sobie, żeby powiedzieć do niej w pracy "mamo". Zawsze była to "pani dyrektor", a mama po godzinach.
      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 20:59
        Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie co będzie później, nawet jak jakimś cudem zaliczę ten przedmiot, to i tak będę pamiętać ten nieszczęsny niezdany egzamin... co do zwracania się do siebie, on mówi do mnie "proszę pani", nawet poza uczelnią, ja do niego "panie profesorze". Na szczęście to są rzadkie sytuacje, że się widzimy poza uczelnią, bo go unikam. Wiem, że mnie pewnie za to zaraz "objedziecie", ale ostatnio nie wytrzymałam, gdy przyszli do nas na obiad, jedzenie mi w gardle stanęło, wstałam od stołu i poszłam się do swojego pokoju.
        • agulha Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 21:06
          Ja Ci się nie dziwię. Rzadko zdarza się, żeby niezdany egzamin nie był traumą dla normalnej, na ogół dobrze uczącej się osoby. W czasie moich studiów tylko raz byłam świadkiem, jak komuś niezaliczono kolokwium w takim stylu, że nie można było nie przyznać asystentowi racji. W sensie: nie było żadnych wycieczek ad personam, tylko asystent grzecznie powiedział, że nie może przepuścić dalej studenta, dopóki nie opanuje tego materiału, i żeby jeszcze popracował nad nim (materiałem). Zresztą, nie postawił studentowi żadnego stopnia, po prostu kazał przyjść jeszcze raz. Student szczęśliwy nie był - wiadomo, chciał mieć sprawę z głowy - ale wydaje mi się, że z takim wykładowcą mógłby usiąść do stołu.
          Nie wiem, na ile miało to dla Ciebie znaczenie praktyczne, że tego egzaminu nie zdałaś: tylko przykrość, czy zmarnowane wakacje, czy tydzień siedzenia nad książkami, czy utrata stypendium. Osobom w moim wieku, które Cię krytykują, proponowałabym wyobrazić sobie, jak by się czuły, gdyby spotkały się w sytuacji towarzyskiej z byłym szefem, który zwolnił je z pracy, bo nie były dość dobre albo nie dość się starały. Albo choćby z szefem, który musiał zwolnić jakieś osoby i wybrał akurat nas - bez złości. Albo rekruter, który nie przyjął nas do pracy, kiedy była nam ona bardzo potrzebna.
        • baba67 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 21:09
          Panie profesorze to sobie w domu daruj. Wystarczy pan.Nie umialas-oblal, nie doszukuj sie trzeciego dna jak nie ma nawet drugiego. Myslisz ze mu zalezy na rodzinnych kwasach i zrobil to zlosliwie?Takie zalozenie jest zwyczajnie infantylne. I tak, po skonczeniu studiow moze bedziecie po iieniu a moze cale zycie na pan/pani.
          • klawiatura_zablokowana Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 17.08.14, 20:15
            >Myslisz ze mu zalezy na rod
            > zinnych kwasach i zrobil to zlosliwie?

            Może bardzo się starał, żeby go nie posądzono o kumoterstwo i przegiął?
            Mam w rodzinie takiego jednego pana profa, na rodzinnych obiadkach zawsze opowiadał, że nie życzy sobie żadnych członków rodziny na wykładanym przez siebie kierunku, bo zaraz będą podejrzenia, że daje dobre oceny za nazwisko. Więc żeby nikt z młodzieży nawet tam nie startował, bo on i tak obleje.
            • profesor_na_uczelni Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 18.08.14, 00:09
              A ja się staram zrozumieć tego profesora.
              Miałem na swoich zajęciach i znajomych, i rodzinę, i sporo nerwów mnie to kosztowało. Dlatego też rozumiem, jak niekomfortowa jest to sytuacja. Np. kuzynka podpytywała - a jak tam, a co mu dałeś z egzaminu, i przyjmowała za oczywiste że chłopak dostanie piątkę. Najlepsze jest to, że młody nawet nie wiedział że matka za nim oręduje, a ja miałem wszystkiego serdecznie dość. Aż mnie kusiło, żeby młodego tak przemaglować żeby oblał (a uwierzcie, że tak sie da zrobić! dlatego rozumiem trochę andellkę, która się uczyła i mimo to nie zdała), i utrzeć im wszystkim nosa. Tak sobie pomyślałem, że może w przypadku ten profesora z wątku znalazł się w podobnej sytuacji, "osaczony" przez rodzinę, zdenerwował się.

              Co do kwestii zwracania się: młody mówił do mnie per "panie profesorze" na uczelni, a podczas spotkań rodzinnych - proszę pana. Sam tak chciał, mimo, że jestem formalnie jego wujkiem, co prawda dalszym i rzadko widywanym, ale jednak jesteśmy rodziną. A mnie było też zręczniej zwracać się do niego "proszę pana". Aha, zdarzało mu się tytułować mnie na gruncie prywatnym, i nikt nie robił z tego problemu. Nie powiem, nawet mnie to cieszyło, mile łechcąc moją profesorską dumę (to ostatnie zdanie to oczywiście żart, a poważnie: było mi to obojętne czy mówi "pan profesor" czy "proszę pana").

              A że nazwał autorkę gówniarą... hmm... eleganckie to może nie było, ale nie znamy szczegółów. Tłumaczył się, że nie spał kilka nocy z tego co pisze autorka, może miał chwilę załamania nerwowego, może terminy go goniły, a tu narzeczona na obiadek rodzinny wyciągnęła i nie wypadało odmówić, i ogólnie wszystko go wkurzało.
    • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 21:10
      andellka napisał(a):

      > Narzeczony mojej siostry, który jest profesorem na uczelni gdzie studiuję, obla
      > ł mnie w zeszłym semestrze (miałam z nim zajęcia, dodam, że dziekan nie wyraził
      > zgody na zmianę wykładowcy tego przedmiotu, uznał, że tego typu znajomość to n
      > ie jest wystarczający powód).

      - prawidłowo.



      > Wiedział, kim jestem, zaczepił mnie przed zajęciami i kazał do siebie mówić „formalnie" (tzn
      > . per „panie profesorze”wink. Czy to jest normalne?

      - zwrócenie Tobie uwagi, to ogromny nietakt, choć sama zasada oczywista.
      Przyjmuję, że uwaga była na wyrost, profilaktyczna. Stąd jej cała niestosowność.


      > Najgorsze są teraz te wszystkie
      > rodzinne obiadki itp, w których nie uczestniczę, kiedy on tam jest. Nie potrafi
      > ę się zmusić, żeby z tym człowiekiem usiąść przy jednym stole, bo nie wiem, jak
      > się zachować - jakby nigdy nic się nie stało? I jak mam się do niego zwracać,
      > czy po imieniu, czy „panie profesorze"? Jest to dla mnie bardzo trudna sy
      > tuacja, proszę więc o radę, jak z tego wybrnąć zgodnie z sv.

      - na gruncie prywatnym, przywilej propozycji wychodzi od kobiety.
      Możesz Go długo trzymać na dystans, za szkolne pouczenie.
      • vitadea Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 22:26
        > - zwrócenie Tobie uwagi, to ogromny nietakt, choć sama zasada oczywista.
        > Przyjmuję, że uwaga była na wyrost, profilaktyczna. Stąd jej cała niestosowność

        Nie wiem, czemu jest to niestosowne. Facet może chciał uczulić autorkę, żeby się nie spoufalała podczas wykładów, żeby nie wypaliła czegoś w stylu - ej, szwagier, powtórz raz jeszcze...

        > - na gruncie prywatnym, przywilej propozycji wychodzi od kobiety.
        > Możesz Go długo trzymać na dystans, za szkolne pouczenie.

        No nie jestem do końca przekonana co do tego przypadku. Facet jest starszy o całe pokolenie i na dodatek jest profesorem. Niegrzecznie byłoby, gdyby to autorka jako młoda dziewczyna zaproponowała przejście na "ty".
        • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 22:51
          vitadea napisał(a):

          > > - zwrócenie Tobie uwagi, to ogromny nietakt, choć sama zasada oczywista.
          > > Przyjmuję, że uwaga była na wyrost, profilaktyczna. Stąd jej cała niestos
          > owność
          >
          > Nie wiem, czemu jest to niestosowne.

          - bardzo niestosowne, oczywiście w konwencji s-v.

          > Facet może chciał uczulić autorkę, żeby si
          > ę nie spoufalała podczas wykładów, żeby nie wypaliła czegoś w stylu - ej, szwag
          > ier, powtórz raz jeszcze...

          - s-v nie przewiduje "profilaktyki". To co by ewentualnie powiedziała, to obciążyłoby wyłącznie Ją (s-v).

          > > - na gruncie prywatnym, przywilej propozycji wychodzi od kobiety.
          > > Możesz Go długo trzymać na dystans, za szkolne pouczenie.
          >
          > No nie jestem do końca przekonana co do tego przypadku. Facet jest starszy o ca
          > łe pokolenie i na dodatek jest profesorem.

          - nie rozmawiamy o przekonaniach, ale o dość ścisłych zasadach s-v. Tytuł jest wskazany, ale nie prywatnie. Nawet 40 lat to za mało, chyba, że "dżentelmen" chce uchodzić z staruszka.


          > Niegrzecznie byłoby, gdyby to autork
          > a jako młoda dziewczyna zaproponowała przejście na "ty".

          - zgodne z s-v. Niegrzeczne byłoby odwrotnie. Nie mówmy o emocjach i kompleksach, ale o zasadach s-v.

          A jaka jest różnica, bo nie doczytałem, jako elementu, na gruncie prywatny mało istotnego?
          • vitadea Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 23:12
            > - s-v nie przewiduje "profilaktyki". To co by ewentualnie powiedziała, to obcią
            > żyłoby wyłącznie Ją (s-v).

            Jego niestety, też. Wszyscy by się dowiedzieli, że są powiązani na gruncie prywatnym. Może właśnie tego chciał uniknąć.

            > > Niegrzecznie byłoby, gdyby to autork
            > > a jako młoda dziewczyna zaproponowała przejście na "ty".
            >
            > - zgodne z s-v. Niegrzeczne byłoby odwrotnie. Nie mówmy o emocjach i kompleksac
            > h, ale o zasadach s-v.

            Mylisz się. Zasady SV wyraźnie mówią, że z propozycją przejścia na ty występuje: osoba starsza do młodszej, wyższy rangą do niższego rangą, szef do podwładnego, itp. I oczywiście, na gruncie prywatnym, kobieta do mężczyzny, ale jak są mniej więcej równolatkami. Tzn. gdyby autorka miała 30 lat, a pan 35, wtedy jak najbardziej pierwszeństwo w tej propozycji ma kobieta. Jeśli jednak różnica wieku jest znaczna (20 lat), wówczas z propozycją skrócenia dystansu występuje osoba starsza, niezależnie czy jest mężczyzną czy kobietą.
            • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 00:18
              vitadea napisał(a):

              > > - s-v nie przewiduje "profilaktyki". To co by ewentualnie powiedziała, to
              > obcią
              > > żyłoby wyłącznie Ją (s-v).
              >
              > Jego niestety, też. Wszyscy by się dowiedzieli, że są powiązani na gruncie pryw
              > atnym. Może właśnie tego chciał uniknąć.

              - tu właśnie są ukryte Jego kompleksy. Żenująca postawa.


              >
              > > > Niegrzecznie byłoby, gdyby to autork

              > Mylisz się. Zasady SV wyraźnie mówią, że z propozycją przejścia na ty występuje
              > : osoba starsza do młodszej, wyższy rangą do niższego rangą, szef do podwładneg
              > o, itp. I oczywiście, na gruncie prywatnym, kobieta do mężczyzny,

              - sama przyznajesz. Prawidłowo.

              > ale jak są mn
              > iej więcej równolatkami. Tzn. gdyby autorka miała 30 lat, a pan 35, wtedy jak n
              > ajbardziej pierwszeństwo w tej propozycji ma kobieta. Jeśli jednak różnica wiek
              > u jest znaczna (20 lat), wówczas z propozycją skrócenia dystansu występuje osob
              > a starsza, niezależnie czy jest mężczyzną czy kobietą.

              - nie. Argument, nie do obalenia.
              Mężczyźni mają za partnerki dużo młodsze kobiety, a różnica 20 lat jest mało istotna.

              Zapominasz, że uprzywilejowany może jedynie... zaproponować. Sytuacja tego drugiego zawsze jest lepsza, bo to on(a) faktycznie podejmuje decyzję.
      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 22:19
        kol.3 napisała:

        > Zalicz egzamin, na uczelni zwracaj się do niego formalnie, tak jak sobie życzy,
        > w domu zakop topór wojenny, zwracaj się do niego tak jak inni, ew. ustalcie ja
        > k ma być.

        Z rodzicami jest po imieniu, z moim kuzynostwem też, z siostrą - wiadomo. Tylko ze mną na "pan-pani". Co to znaczy "zakop topór wojenny"? Nie drzemy ze sobą przysłowiowych kotów, tylko ja się czuję niekomfortowo i niezręcznie w jego obecności, i na to niestety nic nie poradzę.

        > Z wpisu wynika, że a priori wystąpiłaś o zmianę wykładowcy, a w zasadzie dlacze
        > go

        Właśnie dlatego, że nie chciałam znaleźć się w takiej sytuacji, w jakiej jestem teraz...
        A ty byś chciała, żeby Twoim wykładowcą był ktoś z rodziny czy znajomych? Przyznasz, że to nie jest komfortowa sytuacja dla żadnej ze stron. Nie wiem, jak dla niego, dla mnie przynajmniej nie jest.
        • kol.3 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 08:00
          Najprościej by było gdybyś od początku się porządnie nauczyła, zdała i nie kombinowała jak koń pod gorę.
          Występowanie o zmianę wykładowcy, jak dla mnie trudne w tej sytuacji do uzasadnienia, chodzenie w tej sprawie do władz, mogło być źle przyjęte przez Twojego przyszłego szwagra, dodatkowo mogło spowodować jakieś komentarze i konieczność tłumaczenia się przez niego władzom katedry.

          Wydaje mi się, że sama ten konflikt wywołałaś, za bardzo chcąc ustawić sobie sytuację wg wlasnego widzimisię, a w sumie będąc osobą która ma najmniej do powiedzenia, czyli studentką na uczelni która ma się nauczyć i zdać.
          • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 08:38
            > Występowanie o zmianę wykładowcy, jak dla mnie trudne w tej sytuacji do uzasadn
            > ienia, chodzenie w tej sprawie do władz, mogło być źle przyjęte przez Twojego
            > przyszłego szwagra,

            Muszę tu coś wyjaśnić. Zmianę wykładowcy doradzili mi rodzice i to w porozumieniu z siostrą, nie było to moje widzimisię jak twierdzisz, chodziło o to, żeby nie stwarzać dla nas niekomfortowej sytuacji. I nie, to nie było źle przyjęte, chodziło bardziej o to, że profesor w tym semestrze jest jedynym wykładowcą na uczelni z tego przedmiotu (ten drugi akurat wyjechał na pół roku), i musiałby mnie egzaminować ktoś z zewnątrz, a to już byłby duży kłopot dlatego dziekan uznał, że nie ma do tego podstaw. Gdyby jednak był ten drugi wykładowca, to nie byłoby problemu ze zmianą, bo dziekan sam przyznał, że rozumie sytuację i popiera taką postawę. Nie opisywałam tego wcześniej, żeby nie wydłużać wątku.
            • kol.3 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 09:04
              Z pierwszego postu wynika jednak co innego, że dziekan uznał przyczynę za niewystarczającą, tutaj piszesz, że poparł taką postawę.
              Jeśli to podanie nie jest przyczyną niechęci, to pozostaje Ci tylko szczera rozmowa ze szwagrem co się dzieje, bo z twoich wpisów wynika, że nie masz sobie nic do zarzucenia a człowiek jest wyraźnie na Ciebie obrażony.
              • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 10:25
                > Z pierwszego postu wynika jednak co innego, że dziekan uznał przyczynę za niewy
                > starczającą, tutaj piszesz, że poparł taką postawę.

                Pisałam skrótowo, żeby nie zamydlić tekstu. Wyjaśniłam o co dokładnie chodziło w kolejnym poście. Poparł w tym sensie, że zrozumiał, że zarówno dla mnie, jak i dla profesora, to jest sytuacja zawsze niekomfortowa, i zgodził się ze mną że zmiana grupy to najlepsze wyjście. Powiedział, że będzie to niewystarczający argument do zaangażowania kogoś z zewnątrz, i że musimy się wszyscy przemęczyć. A w podaniu napisałam tylko prośbę o zmianę grupy, nie pojawiło się nazwisko profesora, to wyjaśniłam tylko podczas ustnej rozmowy z dziekanem, na którą zostałam zaproszona.

                > Jeśli to podanie nie jest przyczyną niechęci, to pozostaje Ci tylko szczera roz
                > mowa ze szwagrem co się dzieje, bo z twoich wpisów wynika, że nie masz sobie ni
                > c do zarzucenia a człowiek jest wyraźnie na Ciebie obrażony.

                Nie sądzę, żeby to było przyczyną niechęci. Tym bardziej, że zapewne i jemu by było na rękę, gdybyśmy się nie spotykali na wykładach. Nie wiem, czy jest na mnie obrażony, ale niechęć da się wyczuć, np. lodowaty ton, pan-pani w relacjach prywatnych. Próbowałam rozmawiać z siostrą, ale ona mówi że nie chce się wtrącać. Wiem, że najlepszym wyjściem byłaby bezpośrednia rozmowa, ale czy profesor nie pomyśli, że chcę tą rozmową "ugrać" zaliczenie egzaminu i będzie jeszcze gorzej?
                  • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 10:55
                    > To jeszcze gorzej niż myślałam bo w papierach zostało to, że chcesz zmienić pro
                    > fesora bez podania przyczyny.

                    Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem. Pisałam, że chcę zmienić GRUPĘ, nie profesora. Nazwisko profesora w ogóle się nie pojawiło w tym podaniu. Prawdziwa przyczyna wyszła jedynie podczas rozmowy z dziekanem.
                      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 11:12
                        > W pierwszym poście napisałaś wyraźnie że dziekan nie wyraził zgody na zmianę [b
                        > ]wykładowcy.[/b], a nie grupy.

                        Przepraszam, oczywiście uprościłam! Jak mogłabym napisać pismo o zmianę WYKŁADOWCY? Przecież to nawet niemożliwe! Takie podanie może napisać tylko cała grupa i to w uzasadnionych przypadkach, np. jak wykładowca nie pojawia się na zajęciach. Student, chcąc zmienić wykładowcę, pisze podanie o przeniesienie do innej grupy, to jedyne wyjście.
        • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 08:12
          andellka napisał(a):

          > Z rodzicami jest po imieniu, z moim kuzynostwem też, z siostrą - wiadomo. Tylko
          > ze mną na "pan-pani". Co to znaczy "zakop topór wojenny"? Nie drzemy ze sobą p
          > rzysłowiowych kotów, tylko ja się czuję niekomfortowo i niezręcznie w jego obec
          > ności, i na to niestety nic nie poradzę.

          - z kontekstu tego co piszesz wynika, że ten pan ustala z kim chce być po imieniu lub nie?

          Czy to On zaproponował owe spoufalenie Twoim rodzicom, skoro, jako kobieta, Ty czekasz na ruch z jego strony?

          Ta kwestia jest bardzo istotna z punktu widzenia s-v.






          ***********************************************
          Nowe forum (19 dni 63 posty), na którym funkcja moderatora jest... zbędna. Pisać może każdy. Nawet wspak. smile Kategoria: Społeczeństwo
          forum.gazeta.pl/forum/f,250409,Savoir_vivre_i_komunikacja.html
          Świetne fotki Matyldy
          • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 08:50
            > Czy to On zaproponował owe spoufalenie Twoim rodzicom, skoro, jako kobie
            > ta, Ty czekasz na ruch z jego strony?

            Szczerze mówiąc, nie wiem, jak było dokładnie. Jak siostra zaczęła nas z nim odwiedzać, to było w okolicach maja, wtedy właśnie oblałam ten egzamin. W żadnym rodzinnym obiadku czy grillu z jego udziałem nie uczestniczyłam w takim sensie, żebyśmy siedzieli przy jednym stole. Jak przychodził, przywitałam się - dzień dobry panie profesorze, i tyle, po czym szłam do siebie. Wiem, że może to głupio wygląda, ale jestem osobą nieśmiałą, i nie byłabym w stanie nic przełknąć w takiej sytuacji.
            • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 09:22
              andellka napisał(a):

              > > Czy to On zaproponował owe spoufalenie Twoim rodzicom, skoro, jako
              > kobie
              > > ta, Ty czekasz na ruch z jego strony?
              >
              > Szczerze mówiąc, nie wiem, jak było dokładnie.

              - a to postawy s-v. Dobrze jakby od tego zacząć.

              > Jak siostra zaczęła nas z nim od
              > wiedzać, to było w okolicach maja, wtedy właśnie oblałam ten egzamin. W żadnym
              > rodzinnym obiadku czy grillu z jego udziałem nie uczestniczyłam w takim sensie,
              > żebyśmy siedzieli przy jednym stole. Jak przychodził, przywitałam się - dzień
              > dobry panie profesorze, i tyle, po czym szłam do siebie. Wiem, że może to głupi
              > o wygląda, ale jestem osobą nieśmiałą,

              - pisząc, swoją nieśmiałość przemogłaś. Pora na następne kroki.

              > i nie byłabym w stanie nic przełknąć w t
              > akiej sytuacji.

              - Jego ta sytuacja bardziej przerasta. Dlatego takie skandaliczne jest Jego zachowanie.
            • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 09:16
              baba67 napisała:

              > W przypadku tak duzej roznicy wieku w tym okrezie zycia 20-40 pannie absolutnie
              > nie wypada proponowac przejsccia na ty. Inaczej jesli kobieta ma 40 pan 60 -tu
              > juz bardziej wypada.

              - pierwszeństwo ma relacja, a pan może mieć i 135 lat, ale jest jedynie pretendentem do ręki siostry.

              Babo, podstawy s-v.
              Wiek bezwzględnie to liczy się jedynie do... emerytury.

              S-v to niuanse.

              Tata mojej dziewczyny może być ode mnie 20 lat młodszy, ale jest Jej ojcem. Ja jestem w hierarchii rodzinno-towarzyskiej... dużo niżej.
              • baba67 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 10:06
                Pretendentowi tym bardziej nie wypada proponowac.Szwagrowi jednak tez nie.Tu roznice w relacji nie maja wiekszego znaczenia. Zaczynaja miec w tzw rodzinach z tapnieciem pokoleniowym- ja sama w taka weszlam.
                Brat cioteczny meza jest o rok starszy o naszego syna.No i jego zona bedzie dla mojego syna ciocia choc moze byc od niego mlodsza. Zalozywszy ze wujek?stryjek ozeni sie pozno(co sie zdarza w tej rodzine) z osoba znacznie mlodsza od siebie(tez nie dziwo)moj syn moze miec ciocie mlodsza i o 15 lat. Tu mamy zdecydowanie pierszenstwo relacji bo mowienie po imieniu proponuje ciocia nawet jesli moj syn mialby 40 a ona ok 20. Jednak nie sa to sytuacje bardzo czeste.
                    • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 18:14
                      Zgadzam się, że byłoby nietaktowne ze strony 20-letniej studentki zwracać się z propozycją przejścia na "ty" do 40-letniego profesora (również w prywatnych relacjach).
                      Jednakże równie nietaktowna była jego prośba o tytułowanie, i niepoprawianie dziewczyny gdy przypadkiem "zatytułowała" go przy stole. Do szwagra mówi się po imieniu, nie ma od tego wyjątków, wszelkie inne formy są sprzeczne z sv (chyba, że żadnej ze stron to nie przeszkadza). Miał okazję żeby przejść na "ty", np wtedy gdy zwróciła się do niego panie profesorze, powinien był zareagować z uśmiechem mówiąc np. "profesorem jestem tylko na uczelni, poza nią mówmy sobie po imieniu, jeśli nie ma pani nic przeciwko".
                        • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 18:34
                          Racja, to narzeczony siostry. Co za różnica. Papierek nic tu nie zmieni (a rozstać się i po ślubie można). A jakby w ogóle nie brali ślubu, to też by miała mówić "proszę pana" przez cały czas?
                          Sytuacja tak czy inaczej jest niezręczna, i to dla obydwu stron. Dlatego prośba o zmianę grupy była moim zdaniem bardzo rozsądnym pomysłem, nie rozumiem, dlaczego tyle osób tutaj to krytykowało (no ale, znając to forum, gdyby nie chciała zmienić grupy, to by się wszyscy na nią rzucili, dlaczego o tym nie pomyślała,).
                          Po co jeszcze tę niezręczność pogłębiać, stwarzając sztuczny dystans w rodzinie poprzez mówienie sobie pan-pani w sytuacjach prywatnych, lub o zgrozo, "panie profesorze". Możesz wyjaśnić, czemu to ma służyć? Bo jakoś nie łapię. Tak czy inaczej będzie ją egzaminował, tak czy inaczej będzie musiała się przygotować do tego egzaminu.
                          Pan profesor powinien się puknąć solidnie w głowę i wyjąć ten kij z d...y.
    • angazetka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 21:47
      Sytuacja w ogóle nie jest trudna, tylko ty masz dziwne oczekiwania. Po pierwsze, narzeczony siostry na uczelni jest dla ciebie profesorem i nikim więcej. Nie ma powodu, by traktować cię inaczej niż innych studentów. I chwała mu za to, że cię oblał, skoro na to zasługiwałaś, jak sama mówisz.
      Oddziel to, co się dzieje na uczelni, od relacji prywatnych. Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych.
      A przy okazji odebrałaś cenną lekcję życia - nie wszystko da się, na szczęście, załatwić "po znajomości".
      • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 22:37
        angazetka napisała:

        > Sytuacja w ogóle nie jest trudna, tylko ty masz dziwne oczekiwania. Po pierwsze
        > , narzeczony siostry na uczelni jest dla ciebie profesorem i nikim więcej.

        - nie jest to takie oczywiste.
        Jako osoba ważniejsza, wykładowca może przyznać się do koligacji ze studentem. Może zrobić wyjątek dla przyszłej szwagierki i dać Jej 5. Ma takie uprawnienia. Ważne aby zrobił to jasno.

        > Nie
        > ma powodu, by traktować cię inaczej niż innych studentów. I chwała mu za to, że
        > cię oblał, skoro na to zasługiwałaś, jak sama mówisz.
        > Oddziel to, co się dzieje na uczelni, od relacji prywatnych. Nie mieszajmy dwóc
        > h systemów walutowych.
        > A przy okazji odebrałaś cenną lekcję życia - nie wszystko da się, na szczęście,
        > załatwić "po znajomości".

        - podejrzenie odbieram ludzi z takim "kryształowym charakterem".
        Faktem jest, że zarówno wykładowca powinien być bardziej rodzinny, a student - nieroszczeniowy.

        Koligacje z powodzeniem może także demonstrować osoba ważniejsza, co absolutnie nie wypada tej podległej. W tym wypadku studentce-przyszłej szwagierce.

        Pan profesor nie popisał się.
        • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 22:53
          > Jako osoba ważniejsza, wykładowca może przyznać się do koligacji ze studentem.
          > Może zrobić wyjątek dla przyszłej szwagierki i dać Jej 5. Ma takie uprawnienia.
          > Ważne aby zrobił to jasno.

          Nie chodzi o to, że ja chcę "5" po znajomości. Chodzi o gest, który nic nie kosztuje, zapytanie z jego strony, czy czegoś nie rozumiem itp. Tylko tyle. Tymczasem atmosfera podczas egzaminu była napięta, bardzo się stresowałam, bo chciałam wypaść przed nim jak najlepiej. Nie twierdzę, że TYLKO dlatego oblałam przedmiot, ale milej by było, gdyby profesor był bardziej ludzki.

          > Faktem jest, że zarówno wykładowca powinien być bardziej rodzinny, a student -
          > nieroszczeniowy.

          W czym konkretnie jestem "roszczeniowa"?

          > Koligacje z powodzeniem może także demonstrować osoba ważniejsza, co absolutnie
          > nie wypada tej podległej. W tym wypadku studentce-przyszłej szwagierce.

          Nikt z mojej grupy nie wie, kim jest dla mnie ów profesor (ani on, ani tym bardziej ja, nie afiszujemy się z tym). Wie tylko dziekan, musiałam mu wyjaśnić dlaczego chcę zmienić prowadzącego.
          • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 23:25
            andellka napisał(a):


            > Nie chodzi o to, że ja chcę "5" po znajomości.

            - może postawić.

            > Chodzi o gest, który nic nie kos
            > ztuje, zapytanie z jego strony, czy czegoś nie rozumiem itp. Tylko tyle. Tymcza
            > sem atmosfera podczas egzaminu była napięta, bardzo się stresowałam, bo chciała
            > m wypaść przed nim jak najlepiej. Nie twierdzę, że TYLKO dlatego oblałam przedm
            > iot, ale milej by było, gdyby profesor był bardziej ludzki.

            - tu s-v jest bezradny. smile

            >
            > > Faktem jest, że zarówno wykładowca powinien być bardziej rodzinny, a stud
            > ent -
            > > nieroszczeniowy.
            >
            > W czym konkretnie jestem "roszczeniowa"?

            - tego nie napisałem o Tobie, ale o zasadzie.


            > > Koligacje z powodzeniem może także demonstrować osoba ważniejsza, co abso
            > lutnie
            > > nie wypada tej podległej. W tym wypadku studentce-przyszłej szwagierce.
            >
            > Nikt z mojej grupy nie wie, kim jest dla mnie ów profesor (ani on, ani tym bard
            > ziej ja, nie afiszujemy się z tym). Wie tylko dziekan, musiałam mu wyjaśnić dla
            > czego chcę zmienić prowadzącego.

            - już napisałem, że On może, a nawet powinien. Ma dużo większe problemy niż Ty.
            Dziekan zachował się należycie.
            • vitadea Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 23:30
              > > Nikt z mojej grupy nie wie, kim jest dla mnie ów profesor (ani on, ani ty
              > m bard
              > > ziej ja, nie afiszujemy się z tym). Wie tylko dziekan, musiałam mu wyjaśn
              > ić dla
              > > czego chcę zmienić prowadzącego.
              >
              > - już napisałem, że On może, a nawet powinien. Ma dużo większe problemy niż Ty.
              > Dziekan zachował się należycie.

              Bubo, bredzisz czasem. Dlaczego powinien (afiszować się znajomością)? I jaki ma to związek z jego problemami.
              • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 00:04
                vitadea napisał(a):

                > > - już napisałem, że On może, a nawet powinien. Ma dużo większe problemy n
                > iż Ty.
                > > Dziekan zachował się należycie.
                >
                > Bubo, bredzisz czasem.

                - subiektywna ocena. Czasem nie rozumiemy drugiego, więc, o właśnie!

                Dlaczego powinien (afiszować się znajomością)? I
                > jaki ma to związek z jego problemami.


                - powinien to pewien skrót.
                Zasada s-v jest taka, ile można powtarzać?

                Ważniejszy się przyznaje, bo niby czego ma się wstydzić?
                Podległy - nie. Decyzję pozostawia ważniejszemu. Ta prosta zasada powinna być znana każdemu, kto interesuje się s-v. Inaczej się nie da.
                ***********************************************
                Nowe forum (19 dni 63 posty), na którym funkcja moderatora jest... zbędna. Pisać może każdy. Nawet wspak. smile Kategoria: Społeczeństwo
                forum.gazeta.pl/forum/f,250409,Savoir_vivre_i_komunikacja.html
                Świetne fotki Matyldy
            • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 11:08
              > I sekretarka dziekana i kadry lub podobny dział, bo pismo zostało odesłane ad a
              > cta do działu prowadzącego takie sprawy.itd. itd.

              Nie przesadzaj. Pracuję na uczelni, i takich pism przez ręce dziekana i jego sekretarek przechodzą codziennie dziesiątki, zarówno od studentów, jak i od pracowników. Naprawdę sądzisz, że wszystkie działy na uczelni będą rozpatrywać wniosek jakiejś studentki pierwszego roku przez następne kilka lat?. Tym bardziej, że chodziło jedynie o zmianę grupy, typowa sprawa, gdzie dziekan jest ostatecznym decydentem, pismo nie zostaje przekazywane do żadnego innego działu, ani do rektora, ani do kadr jak piszesz. A nazwisko profesora w ogóle tam nie padło, więc gdzie tu widzisz problem?
                • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 17:50
                  > Dopiero później autorka wycofała się ze swojego stwierdzenia że poprosiła o zmi
                  > anę wykładowcy (patrzy pierwszy post).

                  Już tłumaczyłam: zastosowałam uproszczenie. Oczywistym jest, że nie da się zmienić wykładowcy. Można jedynie zmienić grupę np. z powodu wykładowcy czy innych godzin zajęć (a wraz z nią, zmienia się i wykładowca).

                  > Wystarczy że panienka poleciała do dziekana i podważyła bezstronność profesora.

                  Nie "poleciała do dziekana", tylko została zaproszona na rozmowę żeby wyjaśnić powód zmiany grupy.
        • madry11 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 23:02
          > Może zrobić wyjątek dla przyszłej szwagierki i dać Jej 5. Ma takie uprawnienia.
          > Ważne aby zrobił to jasno.

          Jasne jest to, że za takie coś powinna być dyscyplinarka
          Mylisz się, nigdzie nie ma uprawnień stawiania ocen wg widzimisię. Są natomiast kryteria oceny, i nie przypominam sobie, żeby koligacja rodzinna była jednym z nich.
          • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 23:41
            madry11 napisał:

            > > Może zrobić wyjątek dla przyszłej szwagierki i dać Jej 5. Ma takie uprawn
            > ienia.
            > > Ważne aby zrobił to jasno.
            >
            > Jasne jest to, że za takie coś powinna być dyscyplinarka
            > Mylisz się, nigdzie nie ma uprawnień stawiania ocen wg widzimisię.

            - nie widzimisię, ale według dobrej wiary i szeregu okoliczności. Wykładający psychologię bez trudu rozróżni wpływ stresu. Znaczy powinien.

            Nie słyszałem o wydaleniu wykładowcy za niesprawiedliwą ocenę. Dziekan utrzymując zaistniały stan, dał przyzwolenie i nie obawiał się "problemów".

            > Są natomiast
            > kryteria oceny, i nie przypominam sobie, żeby koligacja rodzinna była jednym z
            > nich.

            - egzamin był ustny, a nie testowy (bezduszny).
            Wykładający może zwolnić z egzaminu, kiedy grupa jest nieliczna, a wykłady mają charakter konwersatorium. Przed upływem 30 godzin wiadomo co kto umie. Jakie pytania zadaje.
            Obiektywnej sprawiedliwości nie ma. To nawet dobrze.
      • ann.38 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 22:48
        angazetka napisała:
        > Oddziel to, co się dzieje na uczelni, od relacji prywatnych. Nie mieszajmy dwóc
        > h systemów walutowych.

        Ale do tego trzeba chęci z obu stron. Z tego, co Autorka pisze, to ten pan też ma z tym problem. Pracowałam wiele lat na uczelni i za oczywiste uważam, że podczas zajęć powinna zwracać się formalnie i że nie będzie taryfy ulgowej, ale łapanie dziewczyny przed zajęciami i wyłuszczenie jej tego jest w moim odczuciu niepotrzebną nadgorliwościa. Znajomości pracowników naukowych ze studentami nie są czymś dziwnym czy niespotykanym. Nie spotkałam się z tym, aby wynikały z tego problemy. W sytuacjach prywatnych osoby zachowywały się zwyczajnie, a mówienie pani/pan profesor pomiędzy szwagrostwem nie jest zwyczajne. Może wspólny obiad wykładowcy i studentki nie jest codziennością w każdym domu, ale nie ma też pwodu dziwaczyć i udawać, że nie jest się rodziną aż do końca studiów. Nie wywnioskowałam, że dziewczyna oczekiwała czegoś po znajomości, ale ma poczucie, że została potraktowana surowiej (może pan obawia się posądzenia o ulgowe traktowanie?) i podczas domowch wizyt nadal się traktowana obco i z dystansem. Może to tylko jej odczucie, tego nie wiemy, może być jednak uzasadnione.
      • tobestudent Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 10.08.14, 23:47
        angazetka napisała:

        > Sytuacja w ogóle nie jest trudna, tylko ty masz dziwne oczekiwania.

        Nie no jasne, że sytuacja nie jest trudna. Jest raczej typowa i stosunkowo często spotykana. Ja mam chyba ze trzech wujków-profesorów z którymi miałem kiedyś tam zajęcia. U każdego co najmniej jedna poprawka, a przez jednego to nawet rok powtarzam. I nie mam z tym żadnego problemu. Wódeczkę pijemy prywatnie i na ryby chodzimy. Ten wujek co mnie usadził na roku, kazał do siebie mówić "profesorze" dopóki nie poprawię przedmiotu. Nawet podczas rodzinnych obiadków. Jak poprawię przedmiot, obiecał, że będziemy z powrotem na "ty".
        • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 00:26
          tobestudent napisał(a):

          > angazetka napisała:
          >
          > > Sytuacja w ogóle nie jest trudna, tylko ty masz dziwne oczekiwania.
          >
          > Nie no jasne, że sytuacja nie jest trudna. Jest raczej typowa i stosunkowo częs
          > to spotykana. Ja mam chyba ze trzech wujków-profesorów z którymi miałem kiedyś
          > tam zajęcia. U każdego co najmniej jedna poprawka, a przez jednego to nawet rok
          > powtarzam. I nie mam z tym żadnego problemu. Wódeczkę pijemy prywatnie i na ry
          > by chodzimy. Ten wujek co mnie usadził na roku, kazał do siebie mówić "profesor
          > ze" dopóki nie poprawię przedmiotu. Nawet podczas rodzinnych obiadków. Jak popr
          > awię przedmiot, obiecał, że będziemy z powrotem na "ty".


          - rodziny się nie wybiera. Nawet na fotografiach widać trendy rodzinne i przepychanki.

          Większość wykładowców to ludzie z zaburzeniami posiadania nawet iluzorycznej władzy.

          S-v nakazuje, aby mając cień przewagi, nie okazywać jej drugiemu. To tak a'propos Twoich wujów-profesorów.
            • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 00:49
              tobestudent napisał(a):


              > Mój wpis to była ironia - odpowiedź na posta angazetki, że "sytuacja nie jest t
              > rudna".
              > Jak dla mnie - jest.


              - chyba, ja tylko samą ironię wypisuję. Tu inaczej się nie da. smile
              ***********************************************
              Nowe forum (19 dni 63 posty), na którym funkcja moderatora jest... zbędna. Pisać może każdy. Nawet wspak. smile Kategoria: Społeczeństwo
              forum.gazeta.pl/forum/f,250409,Savoir_vivre_i_komunikacja.html
              Świetne fotki Matyldy
    • matylda1001 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 03:08
      andellka napisał(a):

      >Już na początku wyczułam problemy. Wiedział, kim jestem, zaczepił mnie przed zajęciami i kazał do siebie mówić „formalnie" (tzn. per „panie profesorze”wink. Czy to jest normalne?<

      Nie, to nie jest normalne. Ten pan Cię zwyczajnie obraził. Dorosłą osobę potraktował jak dziewczynkę z "podstawówki", której trzeba wytłumaczyć, jak powinna się zachować. Poza tym (co jest jeszcze gorsze) z góry założył, że będziesz chciała wykorzystać tę prywatną znajomość. Ot, jeszcze jeden niedowartościowany człowieczek smile Tacy zazwyczaj nie wiedzą, że autorytetu nie buduje się w taki sposób. Gdyby miał uzasadnione obawy, a przy nich odrobinę taktu, to mógł poprosić narzeczoną, żeby jako siostra, przekazała Ci delikatnie jego oczekiwania. Cóż, dla mnie pozostałby panem profesorem także na rodzinnych obiadkach, od przystawki do deseru, a tego pana profesora odmieniałabym przez wszystkie przypadki - "panie profesorze, czy panu profesorowi smakowała rybka? a może pan profesor woli schabowego"? smile Chce - niech ma. A o egzamin się nie martw, zdasz smile
      A żeby dać panu profesorowi szansę, żeby go już tak w czambuł nie potępić to opowiem Ci pewna historię. Dawno, dawno temu, jeszcze w liceum uczył mnie matematyki pewien starszy, sympatyczny człowiek. Łagodny jak baranek i taki dobry, że to dzięki niemu mogę teraz powiedzieć, że z matematyką to my się nie lubimy wink Ten człowiek był kiedyś młodym nauczycielem i miał narzeczoną... swoją uczennicę w maturalnej klasie. Wszyscy o tym wiedzieli, chociaż oni nikomu nie mówili. Mieli się pobrać zaraz po maturze dziewczyny. No i on jej do matury nie dopuścił. Pobrali sie rok później bo narzeczona musiała powtórzyć ostatnią klasę. Oczywiście wszyscy go pytali dlaczego to zrobił, bo przecież nawet prawdziwych osiołków dopuścił, a on, że osiołków, tak, ale jego własna żona matematykę umieć musi, i koniec. Może ten Twój pan profesor też taki "delikatny na ambicji"? wink
    • claratrueba Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 05:53
      Już tytuł Twojego wpisu świadczy o tym, że masz problem z rozdzieleniem relacji rodzinnych z relacjami formalnymi wykładowca-student. Nie masz żadnego "konfliktu" ze swoim przyszłym szwagrem- po prostu nie zdałaś egzaminu. Uczciwie przyznajesz, że jest to przedmiot, z którego jesteś słaba- więc to jest powód. Natomiast oczekiwanie, że wykładowca zainteresuje się czy cyt "potrzebujesz pomocy" to jest oczekiwanie, że jako członek rodziny narzeczonej będziesz traktowana inaczej niż pozostali studenci. Czyli oczekiwałaś kumoterstwa po prostu.
      Co do tego:
      Już na początku wyczułam problemy. Wiedział, kim jeste
      > m, zaczepił mnie przed zajęciami i kazał do siebie mówić „formalnie" (tzn
      > . per „panie profesorze”wink. Czy to jest normalne?
      To, że student na uczelni mówi "panie profesorze" do każdego, kto ma taki stopień naukowy bez względu na prywatnie łączące ich relacje jest całkowicie normalne (podobnie sami wykładowcy kiedy nie jest to prywatna rozmowa bez świadków). Bo na uczelni te osoby są wyłącznie w relacjach formalnych, gdzie zwyczaj i dobre wychowanie nakazuje używać stopni naukowych podobnie jak w innych syt. formalnych np. tytułów zawodowych. Czy normalne jest, że Ci kazał tak się do Ciebie zwracać? Widocznie miał wątpliwości, czy znasz zasadę, że tytułowania prywatnego z formalnym się nie miesza. I wolał zapobiec sytuacji, kiedy zwrócisz się do niego w sposób niewłaściwy dla miejsca i relacji wykładowca-student.
      To, że człowiek, który nie jest dla wykładowcy/nauczyciela obcy ma stawiane wyższe wymagania a nie niższe jest typowe. Po prostu tak już jest, że obcym łatwiej darować nieuctwo a w przyp. osoby bliskiej jednak chce się, by zdobyła wiedzę a nie została kolejnym wykształciołkiem, której dyplom niewiele jest wart.
      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 08:26
        > to jest oczekiwanie, że jako członek rodziny narzeczonej będziesz traktowana in
        > aczej niż pozostali studenci. Czyli oczekiwałaś kumoterstwa po prostu.

        Nie, nie oczekiwałam kumoterstwa. Gdybym tak było, to bym napisała, że mimo że nie umiałam powinnam dostać 5, nie uważasz? Oczekiwałam jedynie bardziej "ludzkiego" podejścia, czy to coś nienormalnego? Czy naprawdę byś się nie zdziwiła, gdyby np. twój znajomy czy szwagier pracujący jako lekarz na oddziale w szpitalu, w którym byś leżała, ani razu do ciebie nie zajrzał, zapytać, jak się czujesz? Ok, to się nie da tak do końca porównać, ale idea ta sama.

        > To, że student na uczelni mówi "panie profesorze" do każdego, kto ma taki stopi
        > eń naukowy bez względu na prywatnie łączące ich relacje jest całkowicie normaln
        > e (
        Czy normalne jest, że Ci kazał tak się do Ciebie z
        > wracać? Widocznie miał wątpliwości, czy znasz zasadę, że tytułowania prywatnego
        > z formalnym się nie miesza.

        Przecież ja o tym dobrze wiem, chodziło o to besztanie "na wyrost". Poza tym, on też powiedział przy okazji coś w stylu że to się odnosi do wszystkich okazji i wolałby zachować dystans - a więc do prywatnych (chyba) też. Powiem tak. Siostra ma ślub za trzy miesiące, czy do niego jako do szwagra mam dalej się zwracać "panie profesorze" albo "pan", podczas rodzinnych uroczystości, zamiast po imieniu?

        > To, że człowiek, który nie jest dla wykładowcy/nauczyciela obcy ma stawiane wyż
        > sze wymagania a nie niższe jest typowe. Po prostu tak już jest, że obcym łatwie
        > j darować nieuctwo a w przyp. osoby bliskiej jednak chce się, by zdobyła wiedzę
        > a nie została kolejnym wykształciołkiem, której dyplom niewiele jest wart.

        Może masz rację, ale mnie bardziej chodzi o formę. I widocznie nie uważa mnie za osobę bliską, jak piszesz, skoro prywatnie jesteśmy na pan-pani, a jak zdarzyło mi się też kilka razy powiedzieć mu z rozpędu 'panie profesorze', to nie prostował tego.
        • kol.3 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 08:54
          Znamy tylko Twoją relację, ale postaw się na miejscu szwagra.
          Przychodzi studentka na uczelnię na pierwszy rok i z mety występuje z podaniem do dziekana o zmianę wykładowcy. Dziekan na pewno wezwał Twojego szwagra i rozmawiał z nim. Cala ta sytuacja, konieczność tłumaczenia się, musiały być dla Twojego szwagra nieprzyjemne. Na pewno podanie wywołało na uczelni komentarze zakulisowe, dywagacje. Wystąpienie o zmianę wykładowcy to zawsze votum nieufności do niego. W przyszłości będzie się pamiętać, że jakaś studentka występowała w sprawie profesora X o zmianę wykładowcy, o przyczynie będzie się pamiętać mniej. Takie rzeczy w pracy nie pomagają. To tak jak przysłowiowe bycie zamieszanym w kradzież rowerów - nie wiadomo czy on ukradł, czy jemu ukradli, ale był zamieszany.
          Jednym słowem podstawiłaś mu nogę na uczelni.
          A następnie domagasz się od pana aby był ludzki wobec Ciebie, aby Ci tłumaczył trudne rzeczy.
          Osobiście nie dziwię się człowiekowi, że się usztywnił i chce pozostać z Tobą tylko na oficjalnej stopie.
          W tej sprawie widzisz tylko siebie, nie widzisz drugiego człowieka.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 12:15
          andellka napisał(a):
          ? Oczekiwałam jedynie bardziej "ludzkiego" podejścia, czy to coś nienormalnego?

          swiadczy o pewnym niedojrzeniu, potrzebie opiekuna, aniola stroza zawsze i wszedzie.
          ja mam wrazenie ze oczekiwalas ze sie toba zaopiekuje jak dobry wujek,
          jak troskliwa mamusia.
          widocznie musial wyczuc ze cos takiego od niego oczekujesz skoro wolal ci powiedziec
          zawczasu zebys na to nie liczyla. a ze jestes wrazliwa, to cie to mocno zabolalo.

          musisz to przezyc, przyjac do wiadomosci - zrozumiec ze jest to facet ktory po glowie cie nie bedzie glaskal. przykre, ale prawdziwe.
          ze twoje oczekiwania rozminely sie z rzeczywistoscia. nic wiecej.

          a ocene dostalas, jak sama przyznajesz - zgodna ze stanem twojej wiedzy.
          jedyne co moze to zmienic, to wziac sie do roboty, wykuc ile mozesz i poprawic sobie stopien.
          to naprawde wszystko co w tej historii jest,

          i nie warto sie rozdrabniac czy szwagier popelnil gafe (moze troszke)
          zwracajac sie do ciebie pierwszy, kazac ci mowic "panie profesorze" (tu akurat ma racje)
          bo to doprawdy nieistotne. co jest istotne to szukalas w nim opieki i nie znalazlas.
          i musisz pogodzic sie z tym.

          Minnie
          • tobestudent Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:44
            > zwracajac sie do ciebie pierwszy, kazac ci mowic "panie profesorze" (tu akurat
            > ma racje)
            > bo to doprawdy nieistotne. co jest istotne to szukalas w nim opieki i nie znala
            > zlas.
            > i musisz pogodzic sie z tym.

            "Panie profesorze, czy pan profesor ma coś przeciwko, jak siądę przy tym samym stole co pan profesor? Jeśli by to panu profesorowi przeszkadzało, to zjem w kuchni."
            • baba67 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:56
              On sie kazal zwracac panie profesorze NA UCZELNI.Nie powinien wogole poruszac tematu, ale nie robmy zfaceta wiekszego dziwa niz jest.Co do tytulowania w domu to chyba panna zaczela, a sytuacja jest na tyle drazliwa ze rodzina nie wie jak sie zachowac. A pan profesor moze smiesznosci nie widziec bo kij polknal a poczucie humoru jest u obce
              • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 14:08
                baba67 napisała:

                > On sie kazal zwracac panie profesorze NA UCZELNI.Nie powinien wogole poruszac t
                > ematu, ale nie robmy zfaceta wiekszego dziwa niz jest.Co do tytulowania w domu
                > to chyba panna zaczela, a sytuacja jest na tyle drazliwa ze rodzina nie wie ja
                > k sie zachowac. A pan profesor moze smiesznosci nie widziec bo kij polknal a po
                > czucie humoru jest u obce

                Babo, faktycznie sytuacja miała miejsce na uczelni, ale mimo tego, że nie było przy tej rozmowie świadków, to mówił mi per "pani". W domu też mi tak mówił, jak nas odwiedza z siostrą, a ja do niego z rozpędu "panie profesorze", ale nie protestował. Nikt też się z tego nie śmiał, ani nie rozładował sytuacji. A co do poczucia humoru - jest dokładnie tak, jak go opisałaś.
        • azm2 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 10:05
          andellka napisał(a):
          "Nie, nie oczekiwałam kumoterstwa. Gdybym tak było, to bym napisała, że mimo że nie umiałam powinnam dostać 5, nie uważasz? Oczekiwałam jedynie bardziej "ludzkiego" podejścia, czy to coś nienormalnego?"

          Z tego zdania wynika, że jednak oczekiwałaś kumoterstwa i lepszego traktowania tylko z tego powodu, że on jest narzeczonym twojej siostry.

          On bardzo dobrze zrobił, że przed zajęciami zaczepił cię i kazał tytułować się "panie profesorze" nawet poza uczelnią. Widocznie obawiał się, że w czasie zajęć mogłabyś zwrócić się do niego po imieniu (w rodzaju: - Tomek, przepraszam, ale nie rozumiem, czy mógłbyś powtórzyć ten dowód...) albo w ogóle rozpowiadać innym studentom, że znacie się prywatnie (- Profesor Tomek Kowalski? Znam go, to narzeczony siostry, bywa u nas na obiedzie...). Chciał uniknąć takich sytuacji, które mogłyby spowodować domysły, że on ciebie potraktuje łagodniej niż innych.

          Przeciwnie, niż kilka innych osób, które tutaj się wypowiadały, uważam, że on wcale nie ma kija w dupie. On bardzo rozsądnie podchodzi do znajomości z tobą.

          Ty masz 20 lat, jesteś na pierwszym roku studiów. On jest wykładowcą i musisz u niego zdawać egzaminy. Teraz możesz się złościć i mieć pretensje, ale za niedługi czas zrozumiesz, że taka sytuacja jest dla ciebie lepsza niż przejście na "ty".
          • jose35 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 12:02
            azm2 napisał:

            > On bardzo dobrze zrobił, że przed zajęciami zaczepił cię i kazał tytułować się
            > "panie profesorze" nawet poza uczelnią.

            Czytam i nie wierzę. Ty tak na poważnie? Ma mówić "panie profesorze" do szwagra, podczas rodzinnego obiadu? A jak będzie świadkową na ślubie siostry, to dalej ma być on dla niej "profesorem"? Czy to jest naprawdę forum SV?
      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 10:58
        > powiem wprost: trzeba bylo się do egzaminu przygotować

        Lepiej się poczułaś, że mi dokopałaś?
        Przygotowywałam się, i to długo, ale mimo to nie zdałam. Ścisłych przedmiotów nie da się po prostu wykuć, trzeba je jeszcze zrozumieć. A i tak może się trafić zadanie, którego nie będziesz w stanie rozwiązać. U mnie doszedł dodatkowo stres, bo egzamin był ustny, i naprawdę zapomniałam języka w gębie, jak to się mówi.
          • onmytoes Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:22
            nowamama2 napisała:

            > dokopałam pisząc prawdę ?? Trzeba było się przygotować i tyle. Ja tez studiował
            > am na niejednej uczelni i niestety.... widać się uczyłaś ale NIE NAUCZYŁAŚ

            A Ty nowamama rozumiem, ze na tym egzaminie OSOBISCIE siedzialas i slyszalas i stad tak dokladnie i Z PEWNOSCIA wiesz czy autorka sie nauczyla czy nie nauczyla? Dowartosciowalas sie troszke? Moze jednak warto sie zastanowic czasem co sie pisze?
            Nikt z objezdzajacych tu autorke nie siedzi w glowie profesora i nie ma tak naprawde pojecia dlaczego ja oblal, ale do upominania i wytykania jej ze sie nie nauczyla to wszyscy pierwsi.

            MOŻE autorka nie umiała nawet na trójkę a MOŻE profesorek był jednak nadgorliwy i przesadził w druga stronę. Nikt tutaj nie wie napewno jak było, znamy wersje tylko z jednej strony, ale jak widać nie powstrzymuje to wielu osób od złośliwych komentarzy.
            Autorka przyznała, że orłem z przedmiotu nie jest, ale orłem nie trzeba być, żeby zdać. Uważam, że postąpiła słusznie prosząc o przeniesienie, jak najbardziej rozsądna prośba w tej sytuacji i w żaden sposób nie szkodzi profesorowi, a wręcz przeciwnie, pozwoliłoby to uniknąć podejrzeń, że ją faworyzuje. Tymczasem to profesor zachował się jak burak, upominając ją na wyrost jak ma się do niego zwracać.
          • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:32
            nowamama2 napisała:

            > dokopałam pisząc prawdę ?? Trzeba było się przygotować i tyle. Ja tez studiował
            > am na niejednej uczelni i niestety.... widać się uczyłaś ale NIE NAUCZYŁAŚ

            Oj dokopałaś, dokopałaś smile lepiej ci już? To idź się teraz upij z radości! Studiowałaś na niejednej uczelni i niestety... ale kultury to się tam nie nauczyłaś (studiowałaś i "niestety..." - żadnej nie skończyłaś?).
    • azm2 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 11:55
      Na terenie uczelni jesteś tylko studentką, a on jest tylko wykładowcą. Lepiej nie zdradzaj, że znacie się prywatnie.

      Piszesz "Od początku powiedział, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, ale nie sądziłam, że posunie się do tego, żeby mnie oblać!". Spodziewałaś się jakichś względów z powodu jego narzeczeństwa z twoją siostrą? On dba o swoją opinię i pozycję, dlatego w żaden sposób nie pomaga ci - i bardzo dobrze. To jest najlepsze rozwiązanie.

      Gdyby w stosunku do ciebie miał mniejsze wymagania i gdyby wydało się, że znacie się prywatnie, to mógłby mieć problemy (spowodowane przez innego wykładowcę albo innego studenta) związane z podejrzeniem o korupcję albo o czerpanie innych korzyści (na zasadzie: a może ona z nim sypia? Nikt nie ma pewności, ale wszyscy przypuszczają).

      Lepiej ucz się tak, żeby zdawać egzaminy mimo jego podwyższonych wymagań.

      Gdy już skończysz studia, to najprawdopodobniej usłyszysz od niego: Nareszcie możemy przejść na "ty".
      • mozambique Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 12:15
        wszyscy pojechali po dziewczynie jak po lysej kobyle
        ale...
        z tego co pisze moze wynikac z ów pan chyab cierpi ja jakis kompleks, i to raczej nizszosci
        albo odwrtonie - manię wielkości

        jesli niemal od poznania osobistego autorki co chwilę podkresla ze do niego tylko per panie profesorze, ze bedzie ją tarktowal niezwykle surowo, ze w kazdych okolicznosciach rozmowy tylko oficjalne to moze panu ( co to ma ok 40tki zapewne) coś sie w glowei poprzestawialo , na wejciu do uczelni niemal ją na wszelki wyapdek opieprza o to , czego jeszce nie było to moze powinien się leczyć

        co do zachowani na uczelni - to trudno , juz tak jest ze student musi sie podporzadkować najbardziej absurdlanym ządaniom kadry ale w sytuacji domowej ? w dodatku gdy ów pan jest na razie tylko gosciem w rodzinnym domu autorki ?
        na zadanie "profesorowania" komuś w mojej wlasnej chałupie zabiłąbym smiechem chyba a potem spokojnei pzrełknąc nie dałą, skoro na "pan profesor" to zupa kosztuje tyle, kotlet z surówką tyle a za desre extra sie należy

        facetowi przydałoby sie wyjąc ten kij z tyłka bo juz mu gardłem wychodzi
        mlody chłop a zachowuje sie jak stary , pardą, pier... nik

        siostra przyrodnia tez nie bardzo pozytywnie w tej sytuacji wychodzi bo żądania jej sa tak samo absurdalne
        • claratrueba Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 12:49
          z tego co pisze moze wynikac z ów pan chyab cierpi ja jakis kompleks, i to rac
          > zej nizszosci
          > albo odwrtonie - manię wielkości
          >

          Niekoniecznie. Pan może być po prostu w pełni świadomy jak takie relacje, kiedy są znane środowisku uczelnianemu sa odbierane. Szczególnie w przyp. profesora stos. młodego (średnia wieku to 60 lat) choć takich ok. 40 to mamy w Polce zdaje się trzech lub czterech.
          Podejrzliwość jest zdaje się jedną z naszych narodowych przywar. Przez krótki czas moją nauczycielką w szkole średniej była osoba, z którą mojego bliskiego pokrewieństwa nie dało się ukryć- nazwisko to samo, podobieństwo fizyczne duże, poza tym- małe miasto. Każdą wysoką ocenę "dostawałam, bo wiadomo" mimo, że po prostu bardzo solidnie się uczyłam, mimo, że u poprzedniego nauczyciela też miałam oceny wysokie. I nauczyciele i uczniowie demonstrowali tę samą niesprawiedliwą postawę. Przy czym paru nauczycieli gnębiło mnie z powodu niechęci do owej nauczycielki, być może dlatego, że uczyła też ich a "piła" z niej była straszliwa.
          Podobne doświadczenia miał mój syn, kiedy uczył go mój dawny uczeń, który niechcący tę relację zdradził zwracając się do mnie na zebraniu rodziców "pani profesor". W sumie- bardzo dobrze- 97% z matury rozszerzonej "syna dawnej belferki", choć ocena końcowa- "dobry" (kogo obchodzi ocena końcowa?)
          Moje doświadczenia z relacji w pracy- dopóki nikt nie wiedział, że znam się z szefem prywatnie długo, było oczywiste dla wszystkich, że robotę zawdzięczam wyłącznie kwalifikacjom. Teraz- znajomości, choć zupełnie kto inny mnie zatrudniał.
          Im mniej ludzie wiedzą, tym lepiej.
          • mozambique Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:13
            no dobrze - srodowisko na uczelni to srodowisko

            ale "profesorowanie " w domu ?
            na ulicy? kiedys w przyszlosci przy myciu talerzy ?
            jak p.prof zabraknie papieru w ubikacji to tez tzreba mu przyniesc z czolobitnym uklonem ?

            w warunkach prywatnych zachowanie tego facecika jest po prostu śmieszne i zasługuje na porządne i konsekwentne przeczołganie przez całą rodzinę
          • nm.buba011 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 16:34
            claratrueba napisała:

            > Niekoniecznie. Pan może być po prostu w pełni świadomy jak takie relacje, kiedy
            > są znane środowisku uczelnianemu sa odbierane. Szczególnie w przyp. profesora
            > stos. młodego (średnia wieku to 60 lat) choć takich ok. 40 to mamy w Polce zdaj
            > e się trzech lub czterech.


            - Twoje spostrzeżenia z punku s-v nie mają nawet najmniejszego znaczenia.


            Zwracając się do doktorów habilitowanych, grzecznościowo tytułujemy ich... profesorami.
            To norma dla ludzi wychowanych.
            Szkoła może profesorem zrobić swojego pracownika ze stopniem doktora, choć to rzadkie przypadki. Niemniej uważać należy.

            Młodych wykładowców których trzeba nazywać profesorami jest bardzo dużo.
            • jolunia01 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 13.08.14, 15:28
              nm.buba011 napisał:

              > Zwracając się do doktorów habilitowanych, grzecznościowo tytułujemy ich...
              > profesorami
              .
              > To norma dla ludzi wychowanych.

              To działa w obie strony. Grzecznościowo to ten "pan" mógł zagaić autorkę na gruncie neutralnym czy prywatnym i poprosić, żeby na uczelni zwracała się do niego w sposób formalny. "Pan" jest burakiem, mimo stwarzania pozorów kultury.
          • claratrueba Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:11
            Jak najbardziej r
            > ozumiem oficjalna forme przy stole, ale bez tego profesorowania bo to nie czas
            > i miejsce.

            Wiesz, babo, ale tu mamy tylko relację autorki wpisu.
            Kiedyś żartem ale, oczywiście, z miną grobowo poważną mój własny kuzyn (syn brata mamy)"poprawił" mnie, że mamy się do niego zwracać "panie kapitanie". Co, oczywiście, natychmiast podchwyciliśmy. Świetnie sie przy tym bawiąc. Poza jedną osobą, która była przekonana, że to "tytułomania" i bardzo oburzona, rzecz jasna (jak on śmie oczekiwać, że jego ciotka i matka chrzestna będzie mu mówić panie kapitanie!!!")
            Podobnie ja zwróciłam sie do mojego promotora "panie docencie" i usłyszałam "jestem profesorem i bardzo proszę o tym pamiętać" co w połączeniu z tą osobą wywołało ryk śmiechu całej grupy.
            A stres i strach zabijają wyczucie żartu.

      • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:21
        > Gdy już skończysz studia, to najprawdopodobniej usłyszysz od niego: Nareszcie m
        > ożemy przejść na "ty".

        A cóż to jakaś łaska i przywilej? Nagroda za skończenie studiów? Gdyby byli tylko znajomymi, owszem, byłby to w pewnym sensie przywilej.
        Czy to jednak nie powinno być rozumiane samo przez się, że do szwagra mówi się przez "ty"?
        Poza tym, dziewczyna pisze, że jest dopiero na pierwszym roku, załóżmy że będzie studiować jeszcze lat cztery. A siostra wychodzi za mąż za 3 miesiące. I co? Na ślubie czy weselu też będzie "profesorować?" To jest nienaturalne. Powiem więcej: mówienie sobie pan-pani w tak bliskiej rodzinie jest wręcz obraźliwe.
        Na uczelni powinna go tytułować jak najbardziej (w obecności innych, bo jak sam na sam się gdzieś spotkają, to i po co), ale w domu przy kolacji czy grillu - tylko po imieniu. I propozycja ta powinna wyjść od tego szanownego pana profesora, tym bardziej, że dziewczyna nieśmiała.
        Aha, i jeszcze jedno. Wiecie co, łatwo jest mówić "trza się było uczyć" i wieszać psy na autorce, bo nie zdała trudnego egzaminu. Cóż, każdemu może podwinąć się noga. Chodzi o to, że moim zdaniem, jako pracownika uczelni, to ten pan profesor nie powinien był w ogóle dopuścić do sytuacji "oblania" tego egzaminu przez przyszłą szwagierkę, bo tak czysto po ludzku nie pozostanie to bez wpływu na relacje rodzinne. Sorry, ale ci co piszą żeby rozdzielić życie prywatne od uczelni, chyba nigdy w takiej sytuacji sami nie byli, i im się wydaje, że się da. To nie chodzi o to, żeby się afiszować znajomością. Ale na pewno ów profesor musiał zauważyć, że dziewczyna ma problemy z jego przedmiotem, i jeśli coś podejrzewał, mógł jakoś delikatnie zagadać, zaproponować pomoc, spytać, czy wszystko ok. Nie chodzi o to, żeby dać 5 za nic, ale o zatroszczenie się. Szczerze mówiąc, ja bym tak zrobiła, i sama też bym oczekiwała takiego gestu. Pan jednak wolał być formalistą i jej pokazać, że on taki do bólu sprawiedliwy jest, a nawet jeszcze sprawiedliwszy, traktując dziewczynę nawet surowiej niż pozostałych studentów.
        • claratrueba Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:49
          Sorry, ale ci co piszą żeby rozdzielić życie prywatne od ucze
          > lni, chyba nigdy w takiej sytuacji sami nie byli, i im się wydaje, że się da

          Niejeden był i doskonale sobie z tym radzi. Nawet w bliższych relacjach. I dzięki "formalistycznemu podejściu" wykładowcy znajomego/spokrewnionego dużo więcej umie niż inni.
          A wiesz jak jest jak się traktuje ulgowo?
          Byłam tak potraktowana studentką - koleżanką przyszłego męża (może miałam chwalić ową panią- nie wiem). Po egzaminie- totalny niesmak. Mimo najwyższej oceny, ale tak- za niewiele, choć umiałam dużo. I duża niechęć do tej pani, że nie szanuje swojej pozycji zawodowej, renomy uczelni i pieniędzy podatnika i przepuściłaby głąba tylko dlatego, że znajomy. Zaczęłam jej unikać.
          • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 13:53
            Mimo najwyższej oceny,
            > ale tak- za niewiele, choć umiałam dużo. I duża niechęć do tej pani, że nie sza
            > nuje swojej pozycji zawodowej, renomy uczelni i pieniędzy podatnika i przepuśc
            > iłaby głąba tylko dlatego, że znajomy. Zaczęłam jej unikać.

            A w którym miejscu napisałam, że ma dostać najwyższą ocenę za niewiedzę?
            Napisałam o propozycji pomocy, a to jest zupełnie coś innego. Przykład nieadekwatny.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 21:20
              maria.francesca napisała:
              Napisałam o propozycji pomocy, a to jest zupełnie coś innego.

              proponowac pomoc moglby, gdyby nie byl jej profesorem na uczelni.
              tak to moze byc podejrzany za stronniczosc, nieobiektywnosc czy bojawiemco.
              poza tym, moze ma dosc zajec w szkole i po pracy chce sie odciac, odpoczac psychicznie?
              zworccie prosze uwage ze panienka ma juz 20lat, a ma potrzeby troche jak dzidzius -aby sie 'nia opiekowac'. a co ze studentami ktorzy musieli np. wyjechac ze swojego miasta,
              swojej wioski,
              isc do pracy zeby miec z czego wyzyc na studiach i jeszcze sie ucza do tego - kto sie nimi
              "opiekuje"?? prowadzi za raczke? zycie jest twarde, jak mowia.

              I jak Baba podkreslila, zazyczyl sobie tytulowania sie profesorem na uczelni,
              wiec bez przesadyzmu wink

              Minnie
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 21:25
                ps.

                dodam jeszcze, ze panna jest oburzona glownie za oblanie - ze moglby chociaz jej nie oblewac tak napisala doslownie:
                Czy to jest normalne? Od początku powiedział, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, ale nie sądziłam, że posunie się do tego, żeby mnie oblać!

                co to znaczy - "posunie sie" ?

                Jesli zaslugiwala na oblanie, to nie posunal sie a zasluzyla na to zeby ja oblac.
                chyba nie spodziewala sie ze po znajomosci ma gwarantowana troje na szynach
                ale "przepchanie" wszystko jedno co?

                na to wyglada. i tu zdaje sie jest ten niedobry pies pogrzebany.

                Minnie
                • melinda.123 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 22:11
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > dodam jeszcze, ze panna jest oburzona glownie za oblanie - ze moglby cho
                  > ciaz jej nie oblewac

                  No właśnie, też na to zwróciłam uwagę czytając ten wątek. A teraz autorka odwraca kota ogonem, że to niby się zestresowała. Tymczasem nie znamy relacji drugiej strony, czyli tego profesora. Może być tak, że panna jest wysoce roszczeniowa, gość chciał się po prostu od niej zdystansować (zarówno prywatnie, jak zawodowo). Kluczowa jest tutaj rola siostry, z którą autorka się nie wychowywała, z opisu wynika że nie mają ze sobą bliskiego kontaktu.
                • baba67 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 16:12
                  I to wlasnie swiadczy o nim nie najlepiej.Dzwiek tytulu najwyrazniej piesci jego uszy.
                  Nie zmieniato faktu ze pomysl profesorowania w domu wyszedl od gleboko urazonej panny ktorej oczekiwania byly nieco na wyrost.
                  Przypomne ze pan nie jest jeszcze szwagrem i bedzie dziewczyne egzainowal zatem niechec do przechodzenia z nia na ty wlasnie teraz rozumiem.
                    • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 11:08
                      azm2 napisał:

                      > ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      > "przez swoich przelozonych, na ten przyklad.
                      > moze byc podejrzany ze chocby udziela jej korepetycji a potem oczywista przepyt
                      > uje z materialu o ktorym wie, ze dobrze zna."
                      >
                      > Dokładnie tak.

                      Z całym szacunkiem, ale mało wiecie o realiach pracy na uczelni. Chce mi się trochę śmiać czytając tę wypowiedź. Prawda jest taka, że przez nasze gabinety przewija się bardzo wielu ludzi, studentów i nie-studentów. Często przychodzą też do mnie seminarzyści (także poza oficjalnymi konsultacjami), którym tłumaczę np. jak mają prowadzić badania do pracy mgr. I - o zgrozo - tłumaczę też studentom materiał do egzaminu - i to poza godzinami konsultacji a więc w moim wolnym czasie! Skandal - no nie? Ale nie biorę za to kasy, robię to "społecznie", czy wobec tego posądzisz mnie o udzielanie korepetycji? Robię też dużo gorsze rzeczy. Oprócz pracy na uczelni, mam etat w przemyśle, mój przełożony i rektor wyrazili na to zgodę. Z moją firmą realizujemy badania we współpracy z uczelnią, często bywa tak, że spotykamy się na uczelni. Czasem schodzimy na sprawy wyłącznie firmowe (a nie firmowo-uczelniane) podczas rozmowy. Aha, czasem odwiedzają mnie znajomi z innych wydziałów czy uczelni. Jak sądzisz, kto jest w stanie skontrolować, z kim się spotykam, i w jakiej sprawie? No, kto? A jakbym bardzo chciała udzielać prywatnych korepetycji, to tez nie byłoby problemu nawet mając wścibskiego szefa, zawsze mogę się udać do jednej z licznych kawiarni na terenie uczelni, albo na zewnątrz. Albo robić to w domu - w dowolnych godzinach, bo mój czas pracy jest nienormowany. Zawsze mogę też przyjąć kogoś w moim pokoju po 16, kiedy już na uczelni nie ma nikogo. Zdarzało mi się z kimś spotykać o 20.00, widział mnie tylko portier smile Mogę też powiedzieć dociekliwemu koledze czy przełożonemu, ze tłumaczę materiał studentowi. I jak sądzisz, kto to będzie sprawdzał? Myślisz, że przełożeni (a raczej jeden, kierownik katedry) mają czas i chęci żeby "prześwietlać" każdą jedną osobę jaka się u mnie pojawi, i dociekać w jakim celu przyszła? Toż to absurd.

                      Jest jednak coś czego nie należy robić. Znam przypadek wykładowcy, który na pierwszym wykładzie dał studentom do zrozumienia, że bez (płatnych) korepetycji u niego nie ma szans na zaliczenie egzaminu. Sprawa wyszła na jaw, bo studenci się poskarżyli dziekanowi, wykładowca został zwolniony i dobrze. Ja mam taką zasadę, że własnemu studentowi nie udzielam płatnych korepetycji (mimo że kilka razy padły takie propozycje), tylko zawsze odsyłam na konsultacje i tłumaczę materiał (który później pojawia się na egzaminie - /o zgrozo!/). Ale zwracam uwagę, że jest różnica pomiędzy szantażowaniem studentów (co jest karalne), a udzielaniem korepetycji na czyjąś wyraźną prośbę (co karalne nie jest, aczkolwiek nieetyczne i kontrowersyjne, dlatego jestem przeciwna).

                      Tak czy inaczej, wracając do tematu wątku. Naprawdę myślisz, że ów profesor, który by jedynie wytłumaczył studentce materiał (co nie jest równoznaczne z dostarczeniem gotowca na egzamin), mógłby mieć problemy ze strony swoich przełożonych? Przecież to absurd. Dziewczyna musiałaby pójść do dziekana i poskarżyć się, że profesor jej nie chce zaliczyć egzaminu bez płatnych korepetycji. Albo, że dostała gotowca na egzamin. Nie sądzisz, że byłoby to sprzeczne z jej interesem? Tak zawodowym, jak i prywatnym?

                      • azm2 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 16:07
                        Jestem wdzięczny za tak długą i opisową, rozbudowaną wypowiedź. smile

                        Może odpowiesz na takie pytanie:
                        Którą z dwóch przykładowych próśb studenta/studentki w trakcie zajęć na auli czy w laboratorium wolałabyś usłyszeć:
                        - Maria Franczeska, powtórz, bo nie rozumiem
                        czy
                        - Pani magister/doktor/profesor, proszę powtórzyć, bo nie rozumiem.

                        Chodzi tylko o to, a nie o spotkania ze znajomymi z przemysłu.

                        W tym wątku profesor - narzeczony siostry nie chce, aby na uczelni studentka przypadkiem nie zaczęła odzywać się do niego po imieniu i aby nie myślała, że może liczyć u niego na jakiekolwiek preferencje. Popieram jego punkt widzenia. Jak widzimy na początku wątku, studentka liczyła na "ludzkie traktowanie" z powodu jego znajomości z jej siostrą.

                        Przy okazji: byłem studentem, ukończyłem studia (politechnika). Potrafię sobie wyobrazić stosunki między studentami a kadrą na uniwersytecie czy politechnice z punktu widzenia pracownika dydaktyczno-naukowego. Nawet wciąż pamiętam: profesor (belwederski, nie uczelniany) do studenta zwracał się albo "Panie Kowalski", albo "Kolego Kowalski", albo "Proszę pana" (gdy nie znał nazwiska). Student Kowalski na pewno nie odezwałby się "Kolego profesorze". smile

                        Czy teraz wszyscy są ze wszystkimi na "ty"?
                        • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 18:42
                          > Jestem wdzięczny za tak długą i opisową, rozbudowaną wypowiedź. smile

                          A proszę bardzo smile

                          > Może odpowiesz na takie pytanie:
                          > Którą z dwóch przykładowych próśb studenta/studentki w trakcie zajęć na auli cz
                          > y w laboratorium wolałabyś usłyszeć:
                          > - Maria Franczeska, powtórz, bo nie rozumiem
                          > czy
                          > - Pani magister/doktor/profesor, proszę powtórzyć, bo nie rozumiem.
                          >
                          > Chodzi tylko o to, a nie o spotkania ze znajomymi z przemysłu.

                          Moja długa wypowiedź dotyczyła ewentualnych "problemów" z powodu podejrzeń udzielania korepetycji. Teraz zadałeś pytanie dotyczące czegoś innego, co już było tu po wielokroć wałkowane: nie chodzi o to, jak się studentka powinna zwracać do profesora NA UCZELNI, bo to jest raczej oczywiste. Chodzi o ich relacje PRYWATNE. Na uczelni - wolałabym opcję nr 2. Prywatnie - nr 1.

                          > W tym wątku profesor - narzeczony siostry nie chce, aby na uczelni studentka pr
                          > zypadkiem nie zaczęła odzywać się do niego po imieniu i aby nie myślała, że moż
                          > e liczyć u niego na jakiekolwiek preferencje.

                          Przyznasz jednak, że takie połajanki "na wszelki wypadek" w stosunku do dorosłej osoby są niezgodne z SV i świadczą nie najlepiej o pouczającym.

                          profe
                          > sor (belwederski, nie uczelniany) do studenta zwracał się albo "Panie Kowalski"

                          To tylko źle świadczy o tym profesorze (co z tego, że belwederski...). SV nie dopuszcza zwrotu panie/pani + nazwisko. Majster na budowie może tak wołać do robotników, ale nie profesor do studenta. Już bardziej dopuszczalne jest pani/panie + imię, ale tylko w sytuacjach kiedy można skrócić dystans (np. do seminarzystów). Student oczywiście powinien wykładowcę tytułować, ale nieraz się zdarza, że studenci mówią mi "pani Mario", bo np. robimy jakąś wspólną konferencję, i jest ok.
                          • azm2 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 13.08.14, 08:33
                            maria.francesca napisała:
                            "Przyznasz jednak, że takie połajanki "na wszelki wypadek" w stosunku do dorosłej osoby są niezgodne z SV i świadczą nie najlepiej o pouczającym."

                            Połajanki? Przepraszam, że ośmielam się zabrać głos w tej sprawie, ale obawiam się, że, o ile wiem, Pani użyła tego wyrazu w nieprawidłowym znaczeniu. Otóż definicja w Słowniku Języka Polskiego PWN brzmi: połajanka «słowa wyrażające krytykę, niezadowolenie z kogoś lub z czegoś». sjp.pwn.pl/szukaj/po%C5%82ajanka

                            Nie wiem dokładnie, jak brzmiała ta pierwsza rozmowa profesora ze studentką. W każdym razie, jeżeli on poprosił albo stwierdził, że wolałby, aby ona w przyszłości czegoś nie zrobiła (na przykład: nie zwracała się do niego po imieniu i nie rozgłaszała faktu, że znają się prywatnie), to wątpię, czy taką prośbę czy informację można uznać za połajankę. Ona w ogóle nie zwracała się do niego po imieniu, więc nie było podstaw do krytyki ani do do niezadowolenia. W związku z tym użycie określenia "połajanki" nie było zasadne.

                            Będąc osobami o raczej ścisłych umysłach (Pani - pracownik naukowo-dydaktyczny wyższej uczelni, domniemywam, że absolwentka politechniki, ja - magister inżynier z przemysłu), starajmy się wysławiać precyzyjnie. Terminologię należy definiować i uzgadniać, aby mieć pewność, że, używając takich samych słów, każda strona mówi o tym samym.

                            Mam nadzieję, że moja skromna uwaga nie zostanie zrozumiana jako połajanka pod Pani adresem.

                            Ponadto mam nadzieję, że cały mój wpis spełnia wymagania s-v.
                            wink

                            • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 13.08.14, 11:13
                              > W związku z tym użycie określenia "połajanki" nie było zasadne.

                              Oczywiście że nie było! Masz rację! Cieszysz się? smile

                              Wytłumaczę. "Połajanki" z dopiskiem "na wszelki wypadek" użyłam dla podkreślenia "krytycznego" tonu użytego przez ów profesora wobec autorki smile piszę szybko a jakoś to słowo mi się nasunęło. Polonistką nie jestem. Ale fakt, powinnam była sprawdzić dokładne znaczenie tego słowa w słowniku j.pl, ażeby nie urazić czyjejś wrażliwości językowej. smile

                              > Ponadto mam nadzieję, że cały mój wpis spełnia wymagania s-v.

                              Nie spełnia. W komunikacji internetowej na forach mówimy sobie przez "ty" a nie Pani / Pani - poczytaj sobie netykietę. Ale oczywiście, jak lubisz ten zwrot to go sobie używaj smile
        • kramka1 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 13:51
          Ale wieszacie psy na profesorze... sad
          Ja widze tu dwa ważne wpisy:
          "W dodatku z siostrą nie mam za bardzo wspólnego języka ani bliskiego kontaktu (to jest właściwie przyrodnia siostra, sporo starsza ode mnie, mieszkałyśmy osobno, mamy tylko tego samego ojca)"
          "co do zwracania się do siebie, on mówi do mnie "proszę pani", nawet poza uczelnią, ja do niego "panie profesorze"".
          Istotny fakt: to przyrodnie, a nie rodzone rodzeństwo, w dodatku jest duża różnica wieku i slaby kontakt na co dzien. Nie przypuszczam, by istotne dla układów rodzinnych były przyszłe relacje profesora z przyrodnią siostrą zony, jeżeli same relacje obu sióstr są dość powierzchowne.
          Po drugie, prywatnie autorka wątku mówi per profesor chyba na własne zyczenie, jak rozumiem. A profesor to po prostu przyjmuje do wiadomości.
          A ponadto, tytuł wątku mówi o konflikcie, a ja to widzę jedynie pretensje młodej dziewczyny z jednej strony i obojętnośc z drugiej strony. A czemu miałby profesor juz teraz skakać koło przyrodniej siostry swojej narzeczonej, gdy same siostry są emocjonalnie dość daleko od siebie?
      • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 14:02
        On dba o swoją opinię i poz
        > ycję, dlatego w żaden sposób nie pomaga ci - i bardzo dobrze. To jest najlepsze
        > rozwiązanie.

        Naprawdę sądzisz, że jego opinia i dobre imię ucierpiałyby, gdyby dyskretnie zaproponował pomoc, wytłumaczył coś? Moim zdaniem - nie. Oczywiście, jeśli mimo tej pomocy szwagierka by egzamin oblała, to trudno. Ale jeśli celowo traktuje ją surowiej, żeby "nikt nic nie podejrzewał", to już normalne nie jest.
        • claratrueba Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 14:07
          > Naprawdę sądzisz, że jego opinia i dobre imię ucierpiałyby, gdyby dyskretnie za
          > proponował pomoc, wytłumaczył coś?

          Tak. Taka pomoc rodzinna na etapie szkoły wyższej jest odbierana bardzo źle. I poza uczelniami tylko z nazwy a tak naprawdę sklepikami z dyplomami jest to powód dużych przykrości dla wykładowcy ze strony uczelni.
          • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 14:20
            > Tak. Taka pomoc rodzinna na etapie szkoły wyższej jest odbierana bardzo źle. I
            > poza uczelniami tylko z nazwy a tak naprawdę sklepikami z dyplomami jest to pow
            > ód dużych przykrości dla wykładowcy ze strony uczelni

            A konkretnie, przez kogo taka pomoc odbierana jest bardzo źle? I z jakimi "przykrościami" się wiąże? Bo to ciekawe, co mówisz, ja nigdy nie spotkałam się z tym, żeby wykładowcę spotkała jakaś "przykrość" bo komuś coś wytłumaczył... A na uczelni (dobrej, państwowej) pracuję już od wielu lat. Powiem więcej: nikogo z władz czy kolegów nie interesuje, komu ja pomagam, tłumaczę, czy nie pomagam. Każdy ma swoje problemy, naprawdę. Kiedyś przychodził do mnie regularnie na konsultację student, który był akurat znajomym mojej mamy, i z którym miałam zajęcia. Nie rozumiał materiału, poprosił mnie o wytłumaczenie. Tak bym się zresztą zachowała w stosunku do każdego innego studenta.
            Zresztą nikt się nie musi o niczym dowiedzieć. Pisałam przecież: dyskretnie się zainteresować, czy ma problemy z przedmiotem, nawet podczas spotkania rodzinnego. Tyle. Przecież nie ma co udawać że się nie znają, bo to jest po prostu śmieszne.
            • claratrueba Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 14:30
              Kiedyś przychodził do mnie regularnie na kon
              > sultację student, który był akurat znajomym mojej mamy, i z którym miałam zajęc
              > ia. Nie rozumiał materiału, poprosił mnie o wytłumaczenie. Tak bym się zresztą
              > zachowała w stosunku do każdego innego studenta.

              Ależ od tego konsultacje są. I o to rzeczywiście nikt nie robi afery. Ale czy autorka wpisu poszła na konsultacje? Do czego ma prawo każdy student. Z jej wpisu to nie wynika.
              • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 14:35
                > Ależ od tego konsultacje są. I o to rzeczywiście nikt nie robi afery. Ale czy a
                > utorka wpisu poszła na konsultacje? Do czego ma prawo każdy student. Z jej wpis
                > u to nie wynika.

                Tłumaczyłam mu również i poza konsultacjami. A więc w moim prywatnym czasie. I z tego powodu nie doświadczyłam żadnych "przykrości".
                • claratrueba Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 14:53
                  Ok, wierzę, choć na mojej miejscowej uczelni nierenomowanej choć państwowej, miałabyś problemy. Relacje między wykładowcami nie są, delikatnie mówiąc, zbyt serdeczne.
                  Natomiast myślę, że cała ta dziwaczna sytuacja jest spowodowana paniką autorki wpisu, jej onieśmieleniem wobec siostry i szwagra. I postępującą nerwową reakcją.
                  Zda i jeszcze kiedyś wszyscy będą się z tego śmiali.
                  Czego jej szczerze życzę.
                  • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 17:58
                    > Ok, wierzę, choć na mojej miejscowej uczelni nierenomowanej choć państwowej, mi
                    > ałabyś problemy. Relacje między wykładowcami nie są, delikatnie mówiąc, zbyt se
                    > rdeczne.

                    Rozumiem, aczkolwiek dalej nie mogę sobie wyobrazić jakiego rodzaju "problemy" mogłyby mnie spotkać za poświęcenie komuś czasu na wyjaśnienie zadania. Pomijam już to, skąd ktoś miałby wiedzieć, że ten komu coś tłumaczę to nie jest akurat mój student. No ale ok, widocznie na tej twojej uczelni ma miejsce jakaś masowa inwigilacja pracowników. Radziłabym zmienić pracę, bo zdrowe to nie jest.
                    • kramka1 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 20:52
                      A może klucz do zrozumienia sytuacji jest tutaj: "to jest właściwie przyrodnia siostra, sporo starsza ode mnie, mieszkałyśmy osobno, mamy tylko tego samego ojca".
                      Czyż nie jest tak, ze dużo starsza siostra przyrodnia ma spory dystans do nowego układu rodzinnego ojca i do siostry z tego związku? Jeżeli tak, to czemu wymagać od jej jeszcze nie-męża, by się spoufalał z, za przeproszeniem, jakąś smarkulą. Rozumiem tez, że profesor bywa na obiadkach w domu ojca narzeczonej i jego nowej rodziny z obowiązku, a nie dla przyjemności. Przypuszczam, że gdyby chodziło o dużo młodszą rodzoną siostrę narzeczonej, dystansu na gruncie prywatnym by nie było.
                      • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 11.08.14, 22:31
                        > Czyż nie jest tak, ze dużo starsza siostra przyrodnia ma spory dystans do noweg
                        > o układu rodzinnego ojca i do siostry z tego związku?

                        Nie do końca tak jest. Siostra jest mocno z tatą związana emocjonalnie, w pełni też akceptuje jego nową żonę (moją mamę). Jej matka też ma nowego faceta.
                        Fakt, że z powodu różnicy wieku i wychowania w osobnych domach nie mamy za bardzo wspólnych tematów, ale nasze relacje są poprawne.

                        Jeżeli tak, to czemu wyma
                        > gać od jej jeszcze nie-męża, by się spoufalał z, za przeproszeniem, jakąś smark
                        > ulą. Rozumiem tez, że profesor bywa na obiadkach w domu ojca narzeczonej i jego
                        > nowej rodziny z obowiązku, a nie dla przyjemności.

                        Nie wiem, czy profesor gości w naszym domu z obowiązku, czy z przyjemnością. Czy jeśli to pierwsze, to znaczy że może np. obrażać gospodarzy? Nie. Czy jeśli kogoś z rodziny nie lubi, to może mu to jawnie okazywać? Też nie. Nikt nie mówi o spoufalaniu się, tylko o poprawnych relacjach w rodzinie! Czy sądzisz, tak szczerze, że mówienie przez "pani" do siostry swojej narzeczonej (wszystko jedno czy rodzonej, czy przyrodniej, czy przybranej), to są poprawne relacje?
                        • kol.3 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 07:51
                          No dobrze. Z Twoich wpisów wynika, że profesor z pozostałą rodziną jest w przyjaznych stosunkach, tylko w stosunku do Ciebie jest nieprzyjazny, oficjalny, dystansuje się od Ciebie. Jaka jest tego przyczyna? Nie widzisz potrzeby dotarcia do źródeł konfliktu?
                          Z niczego to się nie wzięło.
                          • ankac23 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 09:34
                            Profesor, to zwykły nadęty bufon - jak większość profesorów i nauczycieli w ogóle. Mniemam, iż ci, którzy go tutaj bronią i z satysfakcją upokarzają Ciebie i atakują, są albo zwykłymi nauczycielami, albo - pożal się boże - nauczycielami na uczelni, nazywanymi nie wiadomo czemu - profesorami. Nie wspominając o szkołach średnich, gdzie także wymagana jest taka tytułomania. Jeszcze niedawno, nawet na tabliczkach drzwi taki - pożal się boże - profesor, przed nazwiskiem by sobie walnął "prof". Ot, taka mania wielkości, jaką mają wszyscy nauczyciele, niezależnie od stopnia mianowania. Zatem - czego wymagać od - pożal się boże - profesora na uczelni? Jego mania wielkości nie pozwala mu zniżyć się do poziomu zwykłej studentki, także na gruncie prywatnym. Co jeszcze dobitniej świadczy o jego bucie i wielkim mniemaniu o swoim - pożal się boże - "profesorowaniu". Normalny człowiek, w sytuacji, której się znaleźliście, ( trudny egzamin) pokazałby ludzką twarz, nie dlatego, że jesteś siostrą narzeczonej, ale dlatego, że jest człowiekiem. Od nauczycieli nie należy wymagać takiego rodzaju człowieczeństwa, bo zdarza się rzadko.
                            I jeszcze jedno - żal mi Twojej ( przyrodniej) siostry u boku takiego "profesorka"...
                            • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 11:23
                              > Profesor, to zwykły nadęty bufon - jak większość profesorów i nauczycieli w ogó
                              > le. Mniemam, iż ci, którzy go tutaj bronią i z satysfakcją upokarzają Ciebie i
                              > atakują, są albo zwykłymi nauczycielami, albo - pożal się boże - nauczycielami
                              > na uczelni, nazywanymi nie wiadomo czemu - profesorami.

                              Hej, a może jednak nie uogólniaj, co? smile I przede wszystkim sprawdź, kim jest profesor, wtedy będziesz wiedzieć, dlaczego niektórych pracowników uczelni (nie wszystkich) nazywa się "profesorami". Jeśli nie ich, to kogo mamy nazywać profesorami? Nauczycieli w szkołach? Owszem, zwyczajowo magistra z LO tytułuje się profesorem, ale z "prawdziwym" profesorem to nic wspólnego nie ma. Radzę uzupełnić wiedzę. Mylisz nauczycieli akademickich (którzy są jednocześnie naukowcami) ze "szkolnymi".

                              Poza tym, racji odmówić Ci nie można. Pracuję na uczelni i obserwuję, że bufonowatość jest tu wszechobecna. Zachowanie pana profesora z wątku, jest właśnie kwintesencją akademickiego zadęcia. Oburzające, a zarazem żałosne. Pan jest może i dobrym profesorem, ale brak mu kompletnie klasy i obycia.
                              • kramka1 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 12:11
                                "Pan jest może i dobrym profesorem, ale brak mu kompletnie klasy i obycia."
                                Czemu tak ostro? Nie każdy ma potrzebę bratania się ze wszystkimi, a w szczególności z członkami rodziny przyszłego małżonka. Mam w rodzinie wieloletnią przyjaciółkę 80-letniego pana, z którą jego dzieci są na pani, oraz partnera kuzynki męża, z którym tez jesteśmy na pan/pani. Po prostu w naszym kręgu dopiero ślub sankcjonuje mówienie na "ty" do odległych wiekiem powinowatych, ktorych nie widuje się na co dzień . Do tego czasu tacy z rzadka widziani partnerzy są traktowani z pewnym dystansem, który nie mam nic wspólnego z brakiem obycia, klasy lub z nieżyczliwością, lecz raczej wynika z poczucia tymczasowości niesformalizowanych związków. Ponadto, w pokoleniu 50+ nie każdy ma wkodowaną potrzebę tykania wszystkich na prawo i lewo.
                                Tu jest starszy o pokolenie partner kobiety, której ojciec ma nowy dom i nową rodzinę, w tym dużo młodszą siostrę, a na dodatek ten partner jest nauczycielem tej siostry, co z definicji usztywnia sytuację. A młoda siostra jest na dodatek niesmiała, jak to deklaruje w wątku, i nie do końca potrafi się znaleźć w tej sytuacji. Nic wykraczającego poza normalne sytuacje, jakie się w niejednej rodzinie zdarzają.
                                • maria.francesca Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 12:23
                                  kramka1 napisała:

                                  > Czemu tak ostro? Nie każdy ma potrzebę bratania się ze wszystkimi, a w szczegól
                                  > ności z członkami rodziny przyszłego małżonka. Mam w rodzinie wieloletnią przyj
                                  > aciółkę 80-letniego pana, z którą jego dzieci są na pani,

                                  Co innego 80-paro-letnia "przyjaciółka" (jednak nie żona, czy narzeczona) ojca, gdzie z definicji występuje jedno pokolenie różnicy, czy partnerka jakiegoś tam dalszego kuzyna "piąta woda po kisielu". A co innego narzeczony własnej SIOSTRY. To, że akurat zdarzyła się "luka" pokoleniowa w tym związku nie ma nic do rzeczy. Siostra to najbliższa rodzina, to nic, że dużo starsza i przyrodnia. Ale jednak siostra. Zwyczajowo szwagrostwo mówi sobie po imieniu, a jeśli jest inaczej, to w tej rodzinie nie ma zdrowych relacji. No i ten pan profesor to nie sędziwy staruszek, ale młody jeszcze facet. Poza tym, zwróciłaś uwagę na to że dziewczyna mówi mu "panie profesorze" poza uczelnią?
                                • ankac23 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 12:29
                                  kramka1 napisała:
                                  Tu jest starszy o pokolenie partner kobiety, której ojciec ma nowy dom i nową r
                                  > odzinę, w tym dużo młodszą siostrę, a na dodatek ten partner jest nauczycielem
                                  > tej siostry, co z definicji usztywnia sytuację. A młoda siostra jest na dodatek
                                  > niesmiała, jak to deklaruje w wątku, i nie do końca potrafi się znaleźć w tej
                                  > sytuacji"

                                  To może, do tego starszego o pokolenie partnera kobiety, której ojciec ma nowy dom i nową rodzinę, w tym dużo młodszą siostrę, a na dodatek ten partner jest nauczycielem tej siostry - dziewczyna powinna, przy tejże rodzinie, zwracać się po prostu - "proszę pana"? No chyba, że Pan Profesor udławi się rosołem przy obiedzie, jeśli zamiast "profesora", nazwie go "panem"? "Pan" też brzmi dostojnie i nikt nikogo nie tyka na prawo i lewo... Ponadto jest dystans i poczucie tymczasowości niesformalizowanego związku...
                                  A gdyby na taki rodzinny obiad przyszła ze swoim chłopakiem ( narzeczonym) - czy on też powinien zwracać się do tego kolesia "panie profesorze", czy też "pan" by wystarczył?... I co na to koleś.. tzn. ów profesor?.. Też by się udławił, słysząc "pana" nie zaś "pana profesora"?...
                                • kol.3 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 17:32
                                  Ależ Autorka wyraźnie pisze, że z pozostałą rodziną profesor jest na ty, na normalnej stopie towarzyskiej, przychodzi do jej rodziców na obiadki, ona odchodzi od stołu (co jest nieładne), tylko z Autorką jest na sztywno.
                                  I co tak bez przyczyny?
                                  Wg mnie takie postępowanie świadczy o tym, że profesor jest na Autorkę skrajnie wkurzony.
                                  Ale przyczyna jej nie interesuje, co jest dla mnie kuriozalne.
                                  • andellka Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 19:10
                                    > Ależ Autorka wyraźnie pisze, że z pozostałą rodziną profesor jest na ty, na nor
                                    > malnej stopie towarzyskiej, przychodzi do jej rodziców na obiadki,

                                    Zgadza się. Z innymi jest na ty. Być może dlatego, że są starsi.
                                    No dobra. Dzięki Waszym odpowiedziom tutaj staram się trochę inaczej spojrzeć na tę całą sytuację. Jak sobie o tym wszystkim myślę, czytając komentarze, to rzeczywiście ta sytuacja może być trudna też dla profesora. Macie rację, trochę mnie poniosło w tym wyżalaniu się nad sobą, ale dzięki za trzeźwe i obiektywne spojrzenie... Może powinnam była pójść do niego przed rozpoczęciem wykładów, pogadać, uprzedzić, że z jego przedmiotu jestem "cienka" i czy mogłabym liczyć na ewentualną pomoc podczas konsultacji. Ale bałam się... że on to odbierze jako prośbę o szczególne traktowanie, czy coś.

                                    przychodzi do jej rodziców na obiadki, ona odchodzi
                                    > od stołu (co jest nieładne), tylko z Autorką jest na sztywno.

                                    Moi rodzice go lubią. O dziwo, dobrze się z nimi dogaduje, może dlatego, że mój tata też pracuje naukowo. Ostatnio przychodzi z siostrą w każdą niedzielę, co jest dla mnie katorgą. Tak, wiem, że odchodzenie od stołu jest niegrzeczne. Ale pozostanie przy nim, znając siebie, byłoby jeszcze gorsze. Z nerwów trzęsą mi się ręce, w gardle mam gulę, i to jest ode mnie niezależne. Z pewnością nic bym nie przełknęła i rozchlapywała zupę na obrus. Co gorsze, nie wiem, czy zdołam to opanować nawet po zdanym już egzaminie... myślałam, że byłoby mi łatwiej, gdyby skrócił jakoś ten dystans (prywatnie, ma się rozumieć), a tak to jest "pan profesor"...

                                    > Wg mnie takie postępowanie świadczy o tym, że profesor jest na Autorkę skrajnie
                                    > wkurzony.

                                    Wkurzony to raczej nie, raczej zdystansowany i rozżalony.

                                    > Ale przyczyna jej nie interesuje, co jest dla mnie kuriozalne.

                                    Oczywiście, że mnie interesuje. Myślę, że z jednej strony jest to spowodowane moim wiekiem, z drugiej tym, że jest moim wykładowcą, może chce utrzymać dystans jednocześnie wiedząc, że powinien go " skrócić" bo niedługo zostanę jego szwagierką. Może też być urażony domyślając się że to z jego powodu nigdy mnie nie ma na wspólnym obiedzie.
                                    • kol.3 Re: Konflikt z narzeczonym siostry - jak się zach 12.08.14, 19:20
                                      Wiesz co, musisz się przemóc i pogadać z człowiekiem, powiedz, że zależy Ci na polepszeniu stosunków, pokpiłaś sprawę z jego przedmiotem, ale pracujesz nad tym by dobrze zdać egzamin itd.
                                      Szkoda życia i cała sprawa jest funta kłaków niewarta.
                                      W zasadzie burza w szklance wody.