Dodaj do ulubionych

Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki...

25.04.08, 01:04
Moje wspomnienie z trzeciej klasy gimnazjum. Lekcja historii, do
odpowiedzi idzie jedna z koleżanek, niestety nieprzygotowana do
zajęć. Ma problem z odpowiadaniem na pytania nauczycielki, w pewnym
momencie jednak trafia na odpowiednie pytanie i pewnym głosem
zaczyna opowiadać o poczynaniach ADOLFA HUTLERA. Wraca do ławki z
oceną "minus mierny" i tłumaczy się, że nie było jej na ostatniej
lekcji, więc pożyczyła zeszyt od koleżanki, która niestety nie
pisała zbyt wyraźnie.

Jakich innych szkolnych wpadek byliście świadkami/ albo jakie sami
popełniliście?
Obserwuj wątek
    • denaturat.mi.sie.rozlal Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 25.04.08, 01:17
      Aha, dodam, że nie była to jakaś zła uczennica.
      Przeciwnie, była to dziewczyna z prawie samymi piątkami, która z
      historii też miała piątkę...nawet pod koniec trzeciej klasy
      gimnazjum.

      Co do moich wpadek- kiedyś kupiłem w szkolnym sklepiku napój w
      szklanej butelce, z takim hmmm...."zrywalnym" kapslem. Na przerwie,
      tuż przed rozpoczęciem godziny wychowawczej, próbowałem otworzyć
      butelkę tak skutecznie, że zraniłem się kapslem w nadgarstek.
      Tak więc na stronę "Uwagi" w klasowym dzienniku trafił wpis w
      pięknym różowym kolorze: "X. na przerwie za pomocą kapsla próbuje
      popełnić samobójstwo". Każdy nauczyciel, którego wzrok zabłądził na
      ww. stronę doznawał szoku, a ja przez długi czas nosiłem
      przezwisko:"Kapsel".
      • sabina69 Klasówka z geografii 25.04.08, 11:09
        Klasa IV lub V SP.
        Na pytanie: Co byś zrobił(a), gdybyś znalazł(a) granat?
        Odpowiedź: Zaniosłabym go na milicję.
        Odpowiedź wyraźnie nie spodobała się nauczycielce i dostałam dwóję.
        W tamtych czasach to była najniższa ocena.
        :)))
    • yasemin Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 25.04.08, 16:45
      dobre:)
      chociaż tym Hutlerem to jestem zaszokowana, no ale właśnie jako
      początkująca nauczycielka już miałam parę razy zaobserwować jak to
      uczniowie potrafią nie kojarzyć najoczywistszych faktów, nie wiem
      czym to wytłumaczyc- chyba tym że teraz kompletnie nic nie czytają,
      może poza Harrym Potterem...
      Ja natomiast z moich lat edukacji pamiętam takie oto "kwiatki" moich
      kolegów:
      -Tadeusz Piłsudski
      -Jagienka ze Zgorzelca (Krzyżacy)
      -Powała ze Staczewa (j.w.)
      -Rejent Wilczek (Zemsta)
      -Cześniak (j.w.)
      -"według mnie prezydentem powinna być najwyższa osoba w państwie"
      jak mi się przypomni to jeszcze dopiszę:)
      • bzyk1977 Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 25.04.08, 19:00
        Dawne czasy. Egzamin z historii gospodarczej. Pytanie: "Rozwój kapitalizmu po
        1945r." Kumpela się pyta wykładowcy: "czy to chodzi o Polskę? " wszyscy w śmiech
        a on do niej ze stoickim spokojem: "Jak pani uważa, że po 45r. w Polsce był
        kapitalizm to niech pani pisze" :):)
    • sabina69 Wojsko, lata 77/78 25.04.08, 19:41
      Jakiś test, jakieś pytanie...Koleżanka patrzy na mnie, a ja jej
      podpowiadam: NATO, a ona szeptem: na co? To ja jeszcze raz: NATO, a
      ona: ale na co???
      Do dziś to pamiętamy i śmiejemy sie z tego:)
    • kazek100 Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 27.04.08, 09:16
      ja widziałem w pracy licealnej tajemnicze imię "Jezós" ;-)).
      Orzeczenia o dysortografii nie było.
    • asia_czarownica Jan z Czarnobyla... 22.05.08, 13:51
      "Jan z Czarnobyla"- z wypracowania szkolnego kolegi

      Poza tym: w mojej szkole w jednej z klas wisiała gazetka: "Przywódcy
      totalitarni", ze zdjęciami Hitlera, Stalina i spółki. Pewnego dnia
      okazało się, że ktoś wkleił tam olbrzymie zdjęcie Kwaśniewskiego :)
      • dzowa Usłyszałam kiedyś... 22.05.08, 15:20
        Pieśń o żołnierzach z Łesterplatte deklamowana przez jedną z moich uczennic.
        • yasemin Re: Usłyszałam kiedyś... 23.05.08, 10:21
          U nas katechetka (!) czytala nam na lekcji fragment 'Quo vadis'
          wymawiajac imie Chilon jako 'Czilon'.

          a na francuskim kolezanka chciala zamowic w restauracji 'poison'
          (czyt. płazą) czyli trucizne. (domyslilam sie ze chodzilo
          o 'poisson' (czyt. płasą) czyli rybe.

          nie rozumiem tylko dlaczego zawsze gdy w takich sytuacjach parskalam
          smiechem od ktorego przeciez nie dalo sie powstrzymac koledzy
          patrzyli na mnie zawsze takim wzrokiem jakbym kogos zabila... czy
          ktos mial moze podobne refleksje na temat szkolnych wpadek?
    • krociech A słyszeliście o nowej rasie psa? 23.05.08, 10:28
      Great Brytan.
    • kingadaw Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 26.05.08, 08:21
      św. Antoni Paderewski

      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka