jz_61
23.12.08, 11:14
Witam !
Wróciłem kilka dni temu z objazdówki Kuby.
Byliśmy na wyspie 19 dni, z tego 3 dni w Hawanie i 16 dni objeżdżając wyspę.
Zrobiliśmy samochodem ok. 3800 km.
Nocowaliśmy głównie w casa particulares.
Trasa naszej podróży:
Hawana - Vienales - Maria la Gorda - Pinar del Rio - Hawana - Cienfuegos -
Trinidad - Gamaguey - Holquin - Bayamo - Manzanillo - Pilon - Santiago -
Baracoa - Moa - Holguin - Las Tunas - Santa Lucia - Camaguey – Hawana.
Polecam szczególnie:
- wody przybrzeżne dla amatorów nurkowania (zaglądaliśmy w Maria la Gorda,
Trinidad, Santa Lucia)
- Vienales - krajobrazy, jaskinie, możliwość zwiedzania okolicy konno
- Cienfuegos – w porównaniu z Hawaną miasto doskonale utrzymane (jak na
kubańskie warunki)
- Trinidad - specyficzna atmosfera miasta składającego się głównie ze starówki
- drogę (czy raczej jej resztki) Pilon - Santiago - wzdłuż południowego
wybrzeża - fantastyczna widokowo, wciśnięta pomiędzy góry Sierra Maestra i
brzeg morza, ale w fatalnym stanie
- Santiago - roztańczone miasto
- drogę Santiago - Baracoa - piękna górska droga, ta o dziwo w doskonałym stanie
- wycieczki w góry - choć ze względu na wilgoć i wysoką temperaturę chodzi się
trudniej niż w Polsce ...
***
Wrażenia- jak to w odniesieniu do Kuby - mieszane. Zachwyt nad naturą,
przyrodą i urokiem tego, co zostało po specyficznej architekturze kolonialnej,
a z drugiej strony - zadziwienie, jak daleko może się posunąć rozkład
wszelkich zdobyczy cywilizacji i w jak trudnych warunkach godzą się żyć
kubańczycy.
Szok, jak kiepsko można zorganizować ekonomię i życie codzienne i jak
skutecznie stawiać czoła żywiołom.
Zadziwienie, jak głęboko wniknęła indoktrynacja, jak bardzo ludzie - nawet ci
bardziej niż przeciętnie wykształceni i stykający się z ludźmi "z zewnątrz" -
potrafią być łatwowierni wobec sztampowych argumentów propagandy.
Wrażenie anachronizmu obserwacji - rozmawiam przez komórkę - bo jest zasięg
sieci - spoglądając na chłopów pracujących na polu - jeden z nich orze ziemię
jednoskibowym pługiem - radłem prawie - ciągnionym przez woła, drugi powozi
parą innych wołów zaprzężonych do prymitywnego wozu z drewnianymi kołami. Na
noc wrócą do swoich krytych strzechą z palmowych liści, drewnianych chatek,
wielkości domków z naszych ogródków działkowych. A następnego dnia ich dzieci
pójdą do szkoły, działającej w centrum wsi małym w pawiloniku wielkości sklepu
GS, na dachu którego zainstalowane są ... baterie słoneczne.
Po letnich huraganach - wbrew naszym obawom - śladów zostało na szczęście
niewiele. Przyroda ma zadziwiające zdolności samoodradzania się a ludzie,
przyzwyczajeni do powracających nawałnic, dobrze zorganizowani i wcale nie
załamani. Nie znam się na makroekonomii, ale po "wizji lokalnej" wieszczenia
ekonomistów, że Kuba nie podniesie się gospodarczo po letnich kataklizmach,
oparte są chyba bardziej na wyobrażeniach o skutkach podobnych katastrof w
krajach wysoko rozwiniętych niż na realnej ocenie sytuacji.
Mogę odpowiedzieć na pytania jeżeli ktoś potrzebuje jakichś konkretnych
informacji.
Pozdrawiam
JZ