Nie wiem, czy było już coś o tym panu. Wrzuciłam w wyszukiwarkę i nie wyskoczył, ale może coś przegapiłam. W każdym razie czytam właśnie jakoś zupełnie przypadkiem "Tamtą stronę świata" i bardzo mi się podoba. Czytadło to jest pierwszej wody, owszem, ale za to mocno wciągające. Detektyw Owen Yeates jest taki, jaki powinien być detektyw w czarnym kryminale - wrednawy, bezczelny i pewny siebie, a do tego ciut za dużo pije i zdecydowanie za wiele pali. Kobiety przewijają się gdzieś w tle, humoru jest akurat tyle, ile powinno być, żeby książka nie zmieniła się w autoparodię, a na dodatek, jak widzę, są jeszcze kolejne części! Osobom, które nie znają pana, a lubią powieści utrzymane w konwencji czarnego kryminału, serdecznie polecam. Widzi mi się to jako idealne czytadło wakacyjne, więc pewnie jeszcze się z detektywem Yeatsem spotkamy