sloggi
23.03.05, 22:45
Malownicza wioska obok Jaktorowa. I tuż obok domów olbrzymia masarnia.
Powstała niezgodnie z planem zagospodarowania. Teraz ma być rozbudowana. Aby
umożliwić jej funkcjonowanie, Rada Gminy zmieniła plany.
Masarnia wyrosła przed oknami mieszkańców domu przy ul. Skokowskiego 66. Wbrew
ich woli i zapisom planu zagospodarowania. Decyzję zezwalającą na rozbudowę
istniejącego wcześniej budynku gospodarczego i powstanie masarni wydano pod
koniec 2002 roku. Według miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego
działki, na których wyrosła sporna inwestycja, miały przeznaczenie rolnicze.
Mogły więc na nich powstać jedynie obiekty związane z produkcją rolną lub
wchodzące w skład gospodarstwa. Masarnia takim obiektem nie była - specjaliści
nie mają co do tego wątpliwości.
Decyzję o warunkach zabudowy wydaną przez Urząd Gminy w Jaktorowie uchyliło
więc Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Uznało, że jest ona sprzeczna z
miejscowym planem i powinna być unieważniona. Tyle, że masarnia już działała,
a właściciel przygotowywał się do jej rozbudowy. Mimo protestów mieszkańców
gmina i na to pozwoliła. Decyzję SKO poważnie potraktował jednak starosta
grodziski. Pozwolenie na rozbudowę zakładu uchylił.
Władze gminy w Jaktorowie, jeszcze przed decyzją starosty, znalazły sposób na
legalizację inwestycji. Postanowiły przyjąć nowy plan miejscowy z zapisem
zezwalającym na masarnię. Plan został już przegłosowany przez Radę Gminy. Wójt
Jaktorowa Maciej Śliwerski broni inwestycji.
- Moją rolą jako wójta jest doprowadzenie do tego, by obiekt mógł się rozwijać
- mówi. - Firma BB Butcher jest jednym z największych pracodawców na terenie
gminy.
Przyznaje jednak, że lepiej byłoby, gdyby zakład znajdował się w innym
miejscu. Tymczasem właściciele masarni zapewniają, że nie będzie ona miała
negatywnego wpływu na środowisko. - Wprowadziliśmy system kontroli jakości
HACCP oraz system ISO9001 - 2001 - podkreśla właściciel masarni Bogusław
Kołodziejczyk.
Na pytanie o zgodność inwestycji z planem miejscowym odpowiada enigmatycznie:
- Miejscowe plany zagospodarowania mają to do siebie, że nie przewidują
wszystkich rodzajów obiektów budowlanych, które mogą znaleźć się na danym terenie.
Na kłopotliwe sąsiedztwo skarżą się mieszkańcy pobliskich posesji.
- Mamy dość. Smród i hałas przez 24 godziny - załamuje ręce Czesława
Skoneczna, mieszkanka sąsiedniej posesji. - Masarnia zatruwa nam życie. Po
naszym podwórku biegają szczury, dom stracił na wartości. Nawet gdybyśmy
chcieli go sprzedać, nie sądzę, aby ktokolwiek zechciał go kupić - podkreśla.