Gość: Kaziu
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
10.01.05, 10:59
Bill Gates, jako gość o dużych wpływach, dostał kontrakt na wyposażenie
amerykańskiej armii do Iraku. W miesiąc jego firma skleciła super lekki
karabin, który w ciągu minuty miał skosić ponad dwa tuziny wojaków, a do
tego zero odrzutu, sam się przeładowywał itp. itd.
Nastał więc dzień próby. Na poligon zajechał sam Bill. Wziął do ręki
karabin, rozłożył trójnóg, ustalił ilość pocisków na 5, sprawdził cel na
ekranie komputerka i delikatnie nacisnął spust. Pięć pocisków śmignęło w
stronę celu... Po chwili przychodzi wiadomość, że wszystkie chybiły.
Niezrażony Bill, przeładował karabin i odpalił kolejne pięć kul. I znowu
wiadomość, że nie trafił. Bill zajrzał do lufy, przeczyścił ją, sprawdził
komputerek, ustawił karabin i nacisnął spust drugą ręką. I znowu pudło!
Zdenerwowany Bill bierze do ręki krótkofalówkę i mówi:
- Nic z tego nie kumam... U mnie wszystko gra - problem jest po stronie
celu!