Dodaj do ulubionych

Dziś refleksyjnie

31.10.05, 10:18
przeczytałam w Wysokich Obcasach takie coś i dzielę się tym z Wami.
Powiem tak, że osobiście baaaaardzo żal mi córki głównej bohaterki...i mam
nadzieję, że ta dziewczyna ma kogoś bliskiego koło siebie, bo na matkę liczyć
już zdaje się nie będzie mogła. Zresztą wygląda na to, że nigdy nie mogła.


kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,2984687.html
Obserwuj wątek
    • r.kruger Re: Dziś refleksyjnie 31.10.05, 11:46
      jest na gazecie forum-chore dziecko,strata dziecka-tragedii osobistych, małych
      końców świata jest wiele...
      nie idę w tym roku na cmentarz, nie miałabym sił minąć małych grobów-małych
      bram wieczności bez bólu, ciąża i macierzyństwo zmienia ludzi
      • chiara76 Re: Dziś refleksyjnie 31.10.05, 12:00
        wiem, że jest takie forum. Bólu matki nie kwestionuję...sama mam kogoś w
        rodzinie, kto stracił dziecko, więc sprawę znam.
        Mnie w całej tej wypowiedzi jednak zszokowało co innego...nie wiem , czy
        rzeczywiście są to wypowiedzi kobiety, czy podkoloryzowane przez dziennikarzy,
        ale czytając ją miałam wrażenie, jakby żalu, że drugie dziecko żyje...mogę się
        mylić, dlatego właśnie to wkleiłam, chciałam poznać Wasze opinie...na ile
        żałoba może przesłonić komuś normalne życie, funkcjonowanie. Bo na razie
        wygląda na to, że śmierć tego dziecka praktycznie zniszczyło całą rodzinę...
        żal mi tej 21 latki, pamiętam dobrze, że mimo tego, że człowiek zdaje się być
        już dorosły bardzo często potrzebuje wsparcia i opieki...a tu tego chyba nie
        widać.
        • r.kruger Re: Dziś refleksyjnie 31.10.05, 12:09
          krzywdzące, ale wydaje mi się że niestety często tak jest, nie wiem jaka bym
          była...mam nadzieje że pozostałabym dobrą matką a nie tylko żałobnicą
          jakoś za pierwszym razem skupiłam się na czymś innym, chyba się ciesze że
          zwróciłaś moją uwage na inne aspekty
          teraz jeszcze myślę tak-jedna osoba odchodzi ale to nie jeden ból to wiele łez
          wielu ludzi...
        • andorinha Re: Dziś refleksyjnie 31.10.05, 12:52
          moze to taki etap
          jej sie wydaje ze juz nigdy nie bedzie inaczej...ale czas naprawde leczy rany
          teraz wszystko jest bardzo swieze
          ale za rok, dwa, moze piec...

          faktycznie do tego czasu pewnie corka sie od niej zupelnie oddali
        • conejito13 Re: Dziś refleksyjnie 31.10.05, 15:25
          Nie mam wrazenia, ze ona ma pretensje o to, ze umarl jej syn a corka zyje. Nie
          znamy rowniez historii z drugiej strony: corki i meza, ktorzy zostali. Byc moze
          corka wcale nie mysli o tym, ze stracila matke tylko o tym jak jej teraz ona
          moze pomoc. W koncu jej brat zachorowal majac 14 lat, a wiec te 14 lat byly
          blisko. Nie mozna stwierdzic po tym tekscie niczego oprocz tego, ze kobieta
          jest w zalobie, co jest normalne. Ja nawet ja rozumiem i mysle, ze to jest
          calkiem dobra droga do osiagniecia spokoju i rozpoczecia nowego zycia. Pierwsze
          zaprzeczenie, odizolowanie sie od wszystkiego, wyrzucenie starych ubran,
          odnowienie mieszkania itd. To wszystko prowadzi do oczyszczenia wewnetrznego i
          nawet jesli ona teraz nie wyobraza sobie, zeby mogla isc do kawiarni czy do
          kina lub po prostu smiac sie, jestem pewna, ze przyjdzie moment, w ktorym to
          sie stanie. Samo albo przez 'inspiracje syna', z ktorym w jakims sensie ma
          kontakt. Brak mi w tym artykule opinii meza i corki tej kobiety, co mogloby
          wiele wyjasnic. Nie wyrokowalabym, ze te dwie kobiety nie byly nigdy zwiazane i
          ze nie beda mogly na siebie liczyc. I jeszcze jedno: kazdy inaczej przezywa
          swoja zalobe.
        • maya2006 Re: Dziś refleksyjnie 31.10.05, 16:55
          chiara76 napisała:

          > wiem, że jest takie forum. Bólu matki nie kwestionuję...sama mam kogoś w
          > rodzinie, kto stracił dziecko, więc sprawę znam.
          > Mnie w całej tej wypowiedzi jednak zszokowało co innego...nie wiem , czy
          > rzeczywiście są to wypowiedzi kobiety, czy podkoloryzowane przez dziennikarzy,
          > ale czytając ją miałam wrażenie, jakby żalu, że drugie dziecko żyje...mogę się
          > mylić, dlatego właśnie to wkleiłam, chciałam poznać Wasze opinie...na ile
          > żałoba może przesłonić komuś normalne życie, funkcjonowanie. Bo na razie
          > wygląda na to, że śmierć tego dziecka praktycznie zniszczyło całą rodzinę...
          > żal mi tej 21 latki, pamiętam dobrze, że mimo tego, że człowiek zdaje się być
          > już dorosły bardzo często potrzebuje wsparcia i opieki...a tu tego chyba nie
          > widać.

          chiara mam identyczne odczucia. zal mi ogromnie tej dziewczyny, bo
          prawdopodobnie juz za zycia brata byla troszke na boku, a teraz ..echhh
    • annb Re: Dziś refleksyjnie 01.11.05, 19:22
      ta dziewczyna była silna bo musiała byc
      nie przychodziła do matki z problemami bo wiedziała że choroba brata jest
      wazniejsza
      po smierci tez nie podejdzie bo..matka cierpi.
      ta rodzina albo się rozsypie albo scali....ale wszystko zalezy od matki.
      bo na razie t o chyba kazdy zyje osobno...
      • chiara76 Re: Dziś refleksyjnie 01.11.05, 19:28
        trochę mi to przypomina film "Pokój syna", tak troszkę, dość dawno oglądałam i
        nie wszystko pamiętam...
        W sumie, ciekawi mnie, jak to wszystko się u nich potoczy.
        • annb Re: Dziś refleksyjnie 01.11.05, 20:39
          to jest zbyt swieze aby wymagac od matki żeby zauważyła córkę i męża
          do tego trzeba czasu
          nigdy nie zapomni ale może się z tym "poukłada"-nie pogodzi..poukłada
          to jeszcze jest zbyt swieze dla niej
          • chloe30 Re: Dziś refleksyjnie 02.11.05, 08:31
            A ja odniosłam wrażenie, że sytuacja przed chorobą była "mamusia synusia" (pada
            zdanie, że z cóką nigdy nie była zbyt blisko - zwierzenia to z synem) a teraz
            sama powiedziała, że nic ją już nie czeka, że chce już tylko spotkać się z
            synem. Tak jakby całe życie córki nie miało dla niej większego znaczenia.
            • annb Re: Dziś refleksyjnie 02.11.05, 09:34
              mamusia synusia
              córeczka tatusia
              normalne
              a czy blisko....w pewnym momencie ma się swoje sprawy i córka nie zawsze z
              matka chce o tym rozmawiac
              to jest dla nich zbyt swieze
              i tyle

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka