niewygodny
07.03.08, 00:45
Chyba coś pokręciłem i mój termostat padł ;)
No bo tak gdzieś - ok 70 min treningu (ćwiczę : rozgrzewka + 60-70
siłówki + 15 rowerek) zaczynam czuć chłód. Tzn spocony jestem jak
mysz, "w środku" jest mi dość ciepło ale jak się dotknę to czuję że
ciało mam chłodne wręcz zimne (przy czym nie marznę - to coś raczej
w rodzaju uczucia chłodu po psmarowaniu się jakimś szybko parującym
specyfikiem)
Puls w normie, oddech też, samopoczucie dobre do świetnego.
Dość ciepły prysznic po treningu i dwie koszule na plecach
sprowadzają sytuację do normy.
Z innych objawów tego typu: przy HIIT jak przechodzę barierę 175 bpm
to czuję "strzał" chłodu w połączniu z nagłym intensywnym poceniem
się (jakby mi ktoś szklanę wody na głowę wylał:)
Czy coś jest nie tak ? Czy to raczej normalna reakcja organizmu
zabezpieczjąca przed ugotowaniem się ?