Dodaj do ulubionych

Brunatny burmistrz.

16.06.10, 19:00
wyborcza.pl/1,75477,8014798,Brunatny_burmistrz.html
W Arnstadt w Turyngii neonaziści bez problemu organizują pochody, a wydawana przez ratusz gazetka gloryfikuje skrajnych polityków. Miastem rządzi jedyny w Niemczech brunatny burmistrz.

- Jestem narodowcem, prawicowcem i populistą, bo jestem blisko ludzi - mówi Hans-Christian Köllmer. 25-tysięcznym Arnstadt rządzi od 16 lat, poglądów ani nie ukrywa, ani się ich nie wstydzi. W lutym odszedł z CDU i wstąpił do skrajnie prawicowego ruchu Pro Arnstadt.

- Walczymy z nim, jak się da. Demonstrujemy, piszemy wnioski do prokuratury, ostatnio próbowaliśmy go odwołać, ale bezskutecznie - mówi Christian Hühn, radny socjaldemokrata w Arnstadt.

Mieszkańcy stoją za burmistrzem murem. - Dla ludzi Köllmer nie jest neonazistą, tylko konserwatywnym politykiem. Widzą w nim dobrego gospodarza - mówi Olaf Sundermeyer, badacz niemieckich ruchów neonazistowskich. O Arnstadt ostatnio opublikował reportaż w "Die Zeit".

Pod kuratelą Köllmera miasto zmienia się w bastion brunatnych. Burmistrz ich przygarnia, bo - jak powiedział w jednym z wywiadów - "inaczej myślących prześladuje się teraz tak jak Żydów w III Rzeszy".

W zeszłym roku w Arnstadt odbył się zlot pojazdów Wehrmachtu z czasów II wojny. Na Turyńskie Dni Niemieckiej Młodzieży Narodowej zjechali brunatni z całego landu; przygrywały neonazistowskie kapele, działacze wygłaszali referaty, a sympatycy mogli kupić brunatne publikacje. "To, że festyn się odbył, dowodzi panującej w naszym mieście swobody" - pisał wydawany przez ratusz miesięcznik "Stadtecho".

- To pismo to tuba neonazistów. Można w nim przeczytać, że prawdziwym zagrożeniem dla Niemiec jest lewica, że w Wehrmachcie służyli bohaterowie, że austriacki populista i rasista Jörg Haider zginął w zamachu, za którym stały nieznane siły, czytaj: żydowscy bankowcy - mówi radny Hühn. Burmistrz zresztą nie kryje, że Haidera, słynącego z rasizmu premiera Karyntii, który dwa lata temu zginął w wypadku samochodowym, uważa za wzór.

Arnstadt nie jest typowym biednym postenerdowskim miasteczkiem borykającym się z wyludnieniem i masowym bezrobociem. Żyje się dostatnio, a mieszkańcy pracują m.in. w pobliskiej fabryce Boscha albo w stolicy landu Erfurcie.

- W Arnstadt społeczeństwo jest drobnomieszczańskie. Ludzie nie chcą zmian, nie lubią obcych i kultywują historię. Burmistrz umie to wykorzystać - opisuje Olaf Sundermeyer. - Köllmer przy każdej okazji mówi o przeszłości, ale czasy III Rzeszy przemilcza. O wojnie wypowiada się wyłącznie w kontekście cierpień Niemców.

O winie za zbrodnie nie mówi słowa. "Stadtecho" pisało, że "wojna miała wielu ojców". - To przynosi efekt. Ludzie zaczepiają mnie na ulicy i pytają, dlaczego krytykuję burmistrza. Mówią, że mieli ojców w NSDAP i się tego nie wstydzą - opowiada radny Hühn.

Według Sundermeyera burmistrz Köllmer to polityk skrajnej prawicy nowej generacji. - Kilka lat temu politycy jego pokroju mówili, co myślą o granicy na Odrze i Nysie czy cudzoziemcach. Teraz się hamują, by nie zostać uznanymi za jawnych neonazistów i nie wypaść z głównego nurtu.

Także stowarzyszenie, z którym Köllmer się związał, działa inaczej niż okryta złą sławą NPD, która za idola ma Rudolfa Hessa. Pro Arnstadt to część ogólnoniemieckiego ruchu Pro Deutschland. Jego główny postulat to walka z islamizacją Europy przez imigrantów z Bliskiego Wschodu. I choć Pro Deutschland odcina się od NPD, to jego lokalne struktury tworzą zwykle ci sami ludzie.

- Sytuacja w mieście robi się coraz bardziej napięta. W zeszłym miesiącu w biurze SPD wybito szyby, kilka dni temu zniszczono nam drzwi. Ja dostaję pogróżki, ostatnio ktoś podrzucił mi na dach auta zdechłego kota - mówi radny Hühn.

Obserwuj wątek
    • stroppendorf_os Re: Brunatny burmistrz. 16.06.10, 21:45
      W zabrzu były wiceprezydent Jerzy Wereta na sesji rady miejskiej zaatakował
      redaktora gazety samorządowej Nasze Zabrze Samorządowe Igora Cieślickiego za
      opublikowanie tekstu Zbigniewa Gołasza "Walterów dwóch. Bohater i zdrajca", w
      któym autor na marginesie uchwały Rady Miejskiej o likwidacji pomnika renegata
      Świerczewskiego zaprezentował losy dwóch ludzi - renegata Świerczewskiego -
      komunistę i zdrajcę narodu polskiego, który w wojnie polsko - bolszewickiej
      walczył przeciwko cywilizacji europejskiej po stronie bolszewickiej Rosji i
      generała "Waltera" Jankego - dowódcy AK na Sląsku, skazanego przez komunistów na
      karę śmierci. Wetreta nazwał autora pseudohistorykiem, odzierającego ludzi z
      pamięci - jego zdaniem naród polski pod władzą komunistów rósł w siłę dzięki
      czemu wybił się na niepodległość. Jak wiadomo, wg ustawy "promocja"komunizmu
      jest polskim prawem zabroniona, jak i nazizmu. Co ciekawe, nikt z prawicowych
      radnych, którzy podjęli uchwałe o likwidacji pomnika, nie zabrał głosu w tej
      sprawie. Nikt tez nie wypowiedział zdania, że to Walter Janke i żołnierze AK
      przez 60 lat byli obdzierani z pamięci, podobnie jak ich rodziny. To pyrsk stix!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka