Dodaj do ulubionych

wice po slonsku

16.12.12, 12:19
wciepujcie co ino, ale ino do smiychu;)


"Ponboczek rozdawali różnym ludom języki.

Ci dostali mowa niemiecko, ci francusko,

inksi angielsko itd.

Na koniec przychodzą Ślązoki.

Siengo Ponboczek do miecha.

Szuko, szuko... pusto.

Patrzy na śląski ludek i godo:

"Wiecie co roztomili, godki mi sie skończyły".

Ludziska gowy pozwieszali, zmarkotnieli.

Ponboczek sie zafrasowoł,

w broda się podropoł i godo:

"No dobra, to wy bydziecie godać tak jak jo"
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 16.12.12, 12:25
      Najmłodszy synek Hawranka ze starego familoka - Hubercik, poszoł do szkoły i ło dziwo polubił czytanie książek. Fest to dziwiło wszystkich i we szkole, i w doma, że kiej ino mógł to czytoł, a jak kajś trefił coś, czego nie kapowoł, to dycki sie o to pytoł.

      Kieregoś dnia przyiszoł do Hawranka i godo:

      - Tato, moga Cie sie co spytać?

      - Toć, że ja.

      - Tato, czy możesz mi ino pedzieć jako je różnica w naszym języku miyndzy słowami: "siedzieć", a "zasiadać"?

      Stary Hawranek aże se na ryczce zicnył i po glacy sie zaczoł dropać. Łoroz go łolśniło i tak padoł:

      - Hubercik, tak dej se pozór i słuchej mie: Fater tera ci skorze w czym rzecz. Tyś je fest mondry synek i bez tuż nyi musza ci klarować co to je Sejm - prowda?

      - Ja tato, mosz recht; już nom to w szkole godali...

      - Tak widzisz. W tym Sejmie zasiado 460 takich pieronowych hachorów, kierzyi w większości już downo powinni siedzieć, a nie zasiadać...
      • hanys_hans Re: wice po slonsku 18.12.12, 20:58
        Kejsik deptoł taki elwer, bezrobotny ze synkiym kole srogi hali targowyj we Chorzowie i tak jymu rzondzioł:
        – Wiysz! Kej jusz ustanymy te wongle na hołdzie zbiyrać, kiej ino jakosik robota erbnymy,
        to zarozki sie jakigosik kormika, jakosik świnia lajstnymy. Niyskorzij zaszlachtujymy,
        narobiymy krupniokow, rzymlokow, preswusztu, i pojyme sie arze nom sie chepnie!
        – Tatulku, tatulku! A jak to bydymy ćkać? Ino same krupnioki i preswuszty!
        Ojciec chlast tego synka bez pysk i godo:
        – Ty gizdzie! Chleba se wejś, a niy ino same krupnioki i preswuszty.
        • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 10.03.13, 12:29
          www.youtube.com/watch?v=5p69gw04UrE
          ;)
          • berncik Re: wice po slonsku 10.03.13, 18:12
            www.youtube.com/watch?v=AkRCaFtNjFc
            • 1fatum Re: wice po slonsku 10.03.13, 18:24
              Dlaczego lepiej mieć psa niż żonę?

              Oto kilka powodów, dla których lepiej jest mieć psa niż żonę:


              1. Im później wracasz do domu, tym bardziej pies cieszy się z twojego powrotu.
              2. Pies nawet nie zwróci uwagi, jeżeli nazwiesz go imieniem innego psa.
              3. Pies lubi, kiedy zostawiasz swoje skarpetki na podłodze.
              4. Rodzice psa nie przychodzą do was w odwiedziny.
              5. Na psa nigdy nie musisz czekać - zawsze jest gotowy do wyjścia.
              6. Pies uważa, że jesteś całkiem zabawny gdy jesteś pijany.
              7. Pies lubi polowania i łowienie ryb.
              8. Pies nigdy nie obudzi cię w nocy z pytaniem, czy jak umrze to weźmiesz sobie nowego psa.
              9. Jeśli pies wyczuje od ciebie zapach innego psa, nie wkurzy się a tylko go to zaciekawi.
              10. Gdy pies odejdzie, nie zabierze Ci połowy twoich rzeczy.

              Aby przetestować tę teorię zamknij żonę i psa na godzinę w garażu.
              Potem otwórz i zobacz, kto się bardziej ucieszy na Twój widok .............
    • 1fatum Re: wice po slonsku 10.03.13, 22:18
      Nie po śląsku, ale też fajne:

      Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
      Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
      - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
      - Jedną, szefie.
      - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
      - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
      Szefa zatkało.
      - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
      - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
      - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
      - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
      - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
      - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
      • cirano Re: wice po slonsku 11.03.13, 10:00
        Kurde, nic ino zazdrościć talyntu sprzedawcy
        • 1fatum Re: wice po slonsku 11.03.13, 10:35
          cirano napisał:

          > Kurde, nic ino zazdrościć talyntu sprzedawcy

          Takie talenty lęgną się w oparach czosnkowego aromatu, a wodny rytuał jest zastępowany nożem. Może coś w tym jest, bo wraz ze skrawkiem skórki jest odrzucana nieudolność w handlu.
          • cirano Re: wice po slonsku 11.03.13, 14:16
            Zgadza siem.
    • 1fatum Re: wice po polsku 11.03.13, 22:53
      Tekst kabaretowy, ale prawdziwy do bólu.

      Kilka lat temu na strychu wiekowego domu, znalazłem kronikę pewnej jednostki. Pomiędzy rokiem 1883 a rokiem 1983. Cóż, kronika jak kronika. Skrótowo napisana. Po jednej stronie daty, po drugiej krótkie komentarze. Co się wydarzyło.

      Anno Domini 1883 - hrabia Zygmunt Kostrzewa Rastwicki założył straż ogniowo.
      1885 - dostalim nowe mundury. Nic nie gasim, nic nie palim ino paradujem.
      1890 - wybuch pierwszy pożar. Zanim sie przebralim w gorsze, było po wszystkim.
      1894 - spalilim hrabiowski dwór, bo ktoś powiedział, że teraz taka moda idzie.
      1895 - Odbudowujem dwór. Nijak żyć bez pana.
      1900 - Ten zabór nam sie nie podoba. Konspirujem jak wymienić cara na cysarza.
      1903. 04. 10 - Mamy święto. Hrabia wraca z Monte Carollo.
      1903. 04. 15 - Przyjechał wczoraj. Z drugiej strony. Przegrał nas i wieś. Wysłalim bojówkę. Jak sie chłop ni ma komu kłaniać to zły.
      1903 - Pierwszy maja. Przyjechała policja. Rozwiązała nam drużynę. Nienawidzim jej za to. Wy jeszcze ten pierwszy maja popamiętacie.
      1905 - Wypuścili nas z twierdzy. Dojrzewa w nas świadomość. Idziem na gorzałkie.
      1914 - W Sarajewie zabili jakiegoś ważnego. Ale żeby przez to nam wojne światowo zaczynać?
      1915 - Wojna. Przyszli austriaki i zabrali nam konie. Konspirujem jak wymienić cysarza na cara.
      1916 - Wojna. Przyszli Niemcy. Zabrali nam krowy. Spalilim łąke, żeby carskie nie zabrali nam siana. Konspirujem bez motywacji.
      1918 - Dziedzic odbudowuje niepodległą jednostkę. Niech no tylko zasieje, to zaraz mu zrobim parcelacje.
      1920 - Zrobilim. Komendont dostał 7 lat. My po 5. Burżuj nigdy chłopa nie zrozumie.
      1925 - Wychodzim na wolność. Podzielone politycznie. Komendont teraz ENDEK, motopompiarz PEPEESIAK, a my som za tolerancjom. Ino oni nie chcą nas słuchać.
      1926 - Dalij nie chcą nas słuchać.
      1927 - Podpalilim im obory. Niech sie uczom szanować cudze poglondy.
      1931 - Wychodzim na wolność. A ENDEKI to kapusie !
      1935 - Ustatkowalim sie.
      1940 - Całom drużynom idziem do lasu.
      1945 - Całom drużynom wychodzim z lasu.
      1955 - Wychodzim na wolność. Las był ten sam. Tylko zrzuty nie te...
      1955 - Maj. Przyjechali z powiatówki i mówio żeby założyć drużyne.
      1955 - Czerwiec. Przyjechali znowu. I mówio, że mówio po dobroci.
      1955 - Lipiec. Przyjechali we dwie ciężarówki. Cała wieś zgłosiła sie do drużyny.
      1956 - Październik. TEŻ BEDZIEM SZLI NOWOM DROGOM.
      1958 - Drużyna sie umacnia. Wyrzucilim inteligentów.
      1959 - Komendant idzie do szkoły. Bedzie komu podpisywać rozkazy.
      1960 - Komendant nie zdał. Przyjmujem inteligentów.
      1963 - Nauczylim sie czytać. Jasienica to paszkwilant.
      1970 - P O M O Ż E M Y ....
      1975 - Nie mamy komendanta powiatowego. A komendant nie ma powiatu.
      1975 - Maj. Reforma. Jezdemy w województwie warszawskim.
      1975 - Czerwiec. Reforma. Jezdemy w województwie płockiem.
      1975 - Lipiec. Reforma. Jezdemy w ciechanowskiem.
      1978 - Wchodzim w etap PROPAGANDY SUKCESU. Nic nie palim, żeby nie było informacji, że sie pali.
      1980 - Ustawa o CENZURZE.
      1981 - Wchodzim w etap PROPAGANDY KLĘSKI. Nic nie gasim, żeby była informacja, że sie pali.
      1983 - 100 lecie istnienia jednostki. Ze strażo kiepsko. Pożary może i bywajo, ale za to MY CHODZIM PRZYGASZONE...
      • 1fatum Re: wice po polsku 11.03.13, 22:56
        atodowcip.pl/upload/file/489.png
        atodowcip.pl/upload/file/555.png
    • 1fatum Re: wice po slonsku 12.03.13, 08:29
      Dzwoni Palikot do Biedronia

      - gdzie jesteś?

      - w Kaliszu
    • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 12.03.13, 18:21
      na usprawiedliwiynie - mauy slonski akcynt sie sam znondzie (na upartego;)

      www.youtube.com/watch?v=5lQM8giIuUI
      • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 12.03.13, 18:36
        www.youtube.com/watch?v=s-rfcQaQcNw
        • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 12.03.13, 19:20
          www.youtube.com/watch?v=Jcyf67Whgs8
    • gryfny Re: dobry wic polski 12.03.13, 20:52
      "zdrowa polska zywnosc"
      • szwager_z_laband Re: dobry wic polski 12.03.13, 21:07
        www.youtube.com/watch?v=_Y5XbLgFQGA
        • szwager_z_laband Re: dobry wic polski 12.03.13, 21:35
          www.youtube.com/watch?v=64vB_rrmZMY
          • szwager_z_laband Re: dobry wic polski 13.03.13, 18:22
            www.youtube.com/watch?v=n4jvjtXxqJ8
            • 1fatum Re: dobry wic polski 13.03.13, 18:51
              www.youtube.com/watch?v=MrEMVNS0yqo
      • cirano Re: dobry wic polski 28.03.13, 12:34
        Dyrektor Wawrzecki ponoć niywinnym niy był, kombinowoł jak i reszta Polski, a Gomuła potrzebowoł kozła ofiarnego i koniecznie chcioł kogoś powiesić.
        Kara nieadekwatna do winy, ale kogo to wtedy interesowało?
        Może, hehe, teroz Gomuły w piekle wiyszajom... dziynnie i na masarskim hoku... oby
    • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 13.03.13, 07:54
      www.youtube.com/watch?v=HozIL2Mdr0Y
      www.lowcyb.pl/
      keby kerys niy wiedziou to oni som z Cieszyna
      • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 13.03.13, 18:14
        www.youtube.com/watch?v=ocTBiwnqs5k
        • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 13.03.13, 18:19
          www.youtube.com/watch?v=zMyC_e2gSro
        • 1fatum Re: wice po slonsku 13.03.13, 18:21


          https://paczto.pl/upload/790/1338730840_7116.jpg


          https://paczto.pl/upload/790/1331936449_529.jpg


          https://paczto.pl/upload/790/1335888061_4625.jpg
    • 1fatum Ruski wice 14.03.13, 23:55
      Wania w kołchozie ożenił się
      następnego dnia po weselu przychodzi do kołchozu, a koledzy szturchają go...
      -Nu kak Wania paruchał ???
      -niet
      -nu kak niet
      -no niet
      -a pacziemu
      -ni wchadit
      -a slinił ??
      -niet
      -paslini

      Następnego dnia Wani smutny do kołchozu przychodzi.
      koledzy się pytają:
      -Nu kak Wania paruchał ???
      -niet
      -nu kak niet
      -no niet
      -a pacziemu
      -ni wchadit
      -a maslił ??
      -niet
      -pamasli

      Następnego dnia Wani znowu smutny do kołchozu przychodzi.
      koledzy się pytają:
      -Nu kak Wania paruchał ???
      -niet
      -nu kak niet
      -no niet
      -a pacziemu
      -ni wchadit
      -a slinił??
      -da
      -a maslił ??
      -da
      -a w słoj z towotem wkładał ??
      -ni wchadit
    • szwager_z_laband Re: wice po slonsku 15.03.13, 06:57
      www.dziennikzachodni.pl/artykul/782924,konklawe-i-nowy-papiez-franciszek-na-wesolo-memy-internetowe,id,t.html
    • 1fatum Re: wice po slonsku 16.03.13, 10:44

      Wszystkie choroby pochodzą od stresu.

      Tylko weneryczne wywodzą się z zadowolenia.

      ==========

      Przyjaciel to nie ten, który taszczy cię z baru.

      Ale ten, co czołga się razem z tobą!

      ==========

      Śniadanie na kacu jest jak przeszczep,

      może się nie przyjąć.

      ==========

      Blondynka żali się przyjaciółce:

      - Już trzy miesiące piję tę hennę,

      a włosy mi nie ciemnieją.
      • 1fatum Re: wice po slonsku 17.03.13, 11:45
        Nawet kot się uzależnił.

        https://images35.fotosik.pl/1846/0685ece3ce62f4ac.jpg
    • 1fatum Re: wice po slonsku 19.03.13, 13:22
      https://img.sadistic.pl/pics/88695ffea5b4.jpg
    • cirano Re: Ślonzok w gorach 20.03.13, 08:44
      - Baco - woło istny, - moga przelecieć bez ta łonka? Uwijo mi sie jak pieron na cug uo 9-tyj!
      - Leć - godo baca - a jak na mojigo byka po drodze trefisz to zdonżysz i na tyn uo 8-myj!
    • 1fatum Re: wice po slonsku 20.03.13, 10:51
      Początek XX wieku. Uboga wiejska rodzina miała jedyną żywicielkę - krowę. Kiedy nastał kolejny ranek, mąż wstał jak zwykle przed świtem i poszedł do obory ją wydoić. Niestety krowa leżała całkiem martwa. Człowiek się załamał, przed oczami stanęła mu wizja śmierci głodowej, więc wyjął ze spodni pasek i powiesił się pod powałą. Po dłuższej chwili obudziła się żona, zaniepokojona brakiem małżonka. Od razu pomyślała, że mąż powinien być w oborze. Kiedy się tam udała i okazało się, że mąż popełnił samobójstwo, a na klepisku leży martwa krowa - jedyna żywicielka rodziny, niewiele myśląc powiesiła się koło męża, w końcu zgodnie z przysięgą małżeńską chciała dzielić jego los. Po chwili obudził się starszy syn. Kiedy zobaczył, że łoże rodziców jest puste, a na stole nie stoi kanka z mlekiem, jak zazwyczaj bywało, postanowił poszukać rodzicieli w oborze. Jakiż był jego szok, gdy odnalazł martwą krowę i rodziców równie martwych, a okoliczności wskazywały na samobójstwo. Pomyślał, że musi to sobie poukładać, postanowić coś, a najlepiej zawsze udawało mu się myśleć nad rzeką. Wziął więc wędkę i poszedł nad wodę. Zarzucił haczyk i w tej chwili z wody wyłoniła się postać pięknej syreny:
      - Jeśli przelecisz mnie pięćdziesiąt razy, wskrzeszę twoich rodziców, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
      Niestety syn dał radę syrenie tylko 25 razy i kiedy zasłabł pochłonęły go czeluście piekielne. W tejże chwili obudził się młodszy syn ubogich rolników. Kiedy zobaczył, że izba stoi pusta, postanowił, że poszuka współmieszkańców. Kiedy zobaczył martwą krowę i martwych rodziców w oborze, bardzo zafrasowany zauważył brak również wędek. Przecież miał jeszcze brata.
      - Pewno poszedł nad rzekę - pomyślał i poszedł go poszukać. Zastał porzuconą wędkę i pomyślał, że brat poszedł za potrzeba i zaraz wróci, jednak w tym momencie z wody wyłoniła się piękna syrena i zapytała:
      - Ile masz lat chłopcze?
      - 16?
      - Hm, jeśli przelecisz mnie 25 razy, wskrzeszę twoich rodziców, brata, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
      - A mogę 30?!
      - No, możesz?
      - A 40?
      - Możesz chłopcze, oczywiście, jak tylko dasz radę.
      - A 50 razy mogę?
      - Tak, tak, tak! - krzyknęła uradowana syrenka.
      - A nie zdechniesz jak krowa?
    • 1fatum Re: wice po slonsku 21.03.13, 17:35
      Czterech kumpli spotyka się po wielu latach. Jeden z nich poszedł zamówić coś do picia, natomiast pozostali zaczynają rozmawiać o swoich synach. Pierwszy mówi:
      – Jestem taki dumny z mojego syna. Zaczął pracę jako goniec, wieczorowo skończył studia. Po paru latach został dyrektorem, a następnie prezesem firmy. Stał się tak bogaty, że swojemu przyjacielowi na urodziny podarował super luksusowego mercedesa.
      Drugi opowiada:
      – Ja też jestem bardzo dumny z mojego syna. Zaczął pracę jako steward w samolocie. Po niedługim czasie stał się pilotem. Założył spółkę z paroma wspólnikami i otworzył własne linie lotnicze. Dzisiaj jest tak bogaty, że swojemu przyjacielowi na urodziny podarował mały samolot dwusilnikowy Cessna.
      Trzeci opowiada:
      – Nie wyobrażacie sobie, jaki ja jestem dumny z mojego. Studiował inżynierię. Otworzył firmę budowlaną i zarobił miliardy. Pomyślcie, że na urodziny swojego przyjaciela podarował mu cudowną willę z basenem 1500m².
      Tymczasem wraca czwarty kumpel i pyta, o czym rozmawiali. Opowiadają, że o synach, pytając go jednocześnie o jego syna.
      – Mój syn jest gejowym żygolakiem. Utrzymankiem bogatych gejów. W ten sposób zarabia na życie!
      Przyjaciele:
      – Biedaczek, jakie nieszczęście!
      – Jakie tam nieszczęście, cudownie mu się żyje! Wyobraźcie sobie, że w tym roku na urodziny od swoich trzech klientów gejów dostał: mercedesa, prywatny samolot i willę z basenem. A wasi synowie co robią ciekawego?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka