Dodaj do ulubionych

Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2

10.12.05, 22:28
W czesci drugiej watku o przesiedleniach Kresowiakow chialbym troche
przyblizyc fakty na ten temat.
Jak widac z wpisow w czesci pierwszej, wielu dyskutantow slabo orientuje sie
w tematyce przez co czesto mozna spotkac bylo powtarzane ogolnie utarte
opowiastki, ktore jednak znaczaco odbiegaja od realiow.
Obserwuj wątek
    • pistulka2 Dane ogolne 10.12.05, 22:30
      W następstwie rozstrzygnięcia co do przebiegu wschodniej granicy Polski zapadły
      decyzje odnoszące się do losów ludności polskiej, ukraińskiej, białoruskiej,
      litewskiej i żydowskiej zamieszkującej po obu stronach nowego rozgraniczenia.
      Jakkolwiek nie znamy przebiegu rozmów poprzedzających zawarcie układów między
      PKWN a rządami Białoruskiej SRR, Ukraińskiej SRR i Litewskiej SRR, to łatwo
      zauważyć, iż zasadnicze rozstrzygnięcia były identyczne i zapewne wynikały z
      decyzji Moskwy. Ustalenie szczegółów w odniesieniu do porozumienia polsko-
      ukraińskiego i polsko-białoruskiego nie wywołało większych trudności i oba te
      niemal jednobrzmiące układy zostały podpisane w Lublinie 9 września 1944 r.
      Układ polsko-litewski podpisano wprawdzie kilkanaście dni później - 22 września
      1944 r. - ale w brzmieniu niemal identycznym jak układy z 9 września (różnice
      dotyczyły, co oczywiste, obszaru geograficznego obowiązywania układu, a także
      terminów realizacji operacji przesiedleńczej i rozmieszczeniem urzędów
      przesiedleńczych).

      Wszystkie trzy układy regulowały zarówno sprawy przesiedlenia ludności do
      Polski, jak i z Polski do odpowiednich republik radzieckich. Przesiedlenie
      miało być całkowicie dobrowolne. Układy rozstrzygały, iż obejmie ono Polaków i
      Żydów będących do 17 września 1939 r. obywatelami polskimi, którzy wyrażą
      ustnie bądź na piśmie taką chęć i w stosunku do których wyrażona zostanie zgoda
      stron układów. Wraz z przesiedlającymi się mogły wyjechać ich rodziny
      (współmałżonkowie, rodzice, dzieci, wnuki i wychowankowie, a także inni
      domownicy, o ile prowadzili z przesiedlającymi się wspólne gospodarstwo
      domowe). Dorośli członkowie rodziny oraz dzieci od lat 14 wyrażali swą wolę
      przesiedlenia indywidualnie. Otwarta pozostała natomiast kwestia kryteriów
      decydujących o narodowościowej przynależności poszczególnych osób. Rychło miało
      się okazać, iż stronie polskiej niesłychanie trudno było doprowadzić do
      pomyślnego rozstrzygnięcia zrodzonych na tym tle sporów.

      Umowy z Ukrainą i Białorusią przewidywały, iż od 15 września do 15 października
      1944 r. przeprowadzona zostanie rejestracja chcących się przesiedlić, a sama
      operacja transferu potrwa od 15 października 1944 r. do 1 lutego 1945 r. W
      umowie z Litwą terminy te ustalono odmiennie: rejestracja miała trwać od 1
      października do 31 grudnia 1944 r., a przesiedlenie od 1 grudnia 1944 r. do 1
      kwietnia 1945 r.

      Przesiedlającym się miano anulować wszelkie zaległości w dostawach w naturze,
      podatkach pieniężnych i opłatach ubezpieczeniowych oraz zapowiadano zwolnienie
      ich w miejscu nowego osiedlenia z opłat podatkowych i ubezpieczeniowych na 1944
      i 1945 r. Nadto układy przewidywały, że jeżeli przesiedlający się przekaże
      opuszczanemu państwu plony, to w miejscu osiedlenia otrzyma je w identycznej
      wielkości. Przesiedleńcy mieli otrzymać na zagospodarowanie się pożyczki w
      wysokości 5 tys. złotych do spłaty w ciągu 5 lat. PKWN zobowiązywał się
      przydzielić na zasadach ogólnych, przewidzianych przepisami o reformie rolnej,
      przesiedleńcom-rolnikom ziemię.

      Przesiedleńcy mogli zabierać ze sobą odzież, obuwie, bieliznę, pościel,
      produkty żywnościowe, sprzęty domowe, wiejski inwentarz gospodarczy i inne
      przedmioty domowego użytku o łącznej wadze do 2 ton na rodzinę, a także bydło i
      ptactwo domowe. Fachowcom przyznawano również prawo do przedmiotów niezbędnych
      do wykonywania ich zawodu. Zakaz wywozu obejmował natomiast gotówkę powyżej
      1000 rubli na osobę, złoto i platynę w stopach, proszku i złomie, nie obrobione
      kamienie szlachetne, kolekcje dzieł sztuki oraz oddzielne egzemplarze jeśli nie
      stanowiły własności rodziny przesiedlanego, broń (poza strzelbami myśliwskimi)
      i rynsztunek wojskowy, meble, samochody i motocykle, fotografie (poza zdjęciami
      osobistymi), plany i mapy. Pozostawiany dobytek winien zostać być opisany i
      oszacowany, a jego równowartość zwrócona przesiedlanym zgodnie z przepisami
      obowiązującymi w kraju osiedlenia. Kontrola wywożonego dobytku miała być
      zasadniczo prowadzona metodą reprezentacyjną.

      Przewozem przesiedleńców umowy obarczały odpowiednie republiki radzieckie, a
      koszty transportu miały być rozłożone odpowiednio na strony układów. Po
      zakończeniu przesiedleń zapowiadano rozliczenie poniesionych kosztów oraz
      pozostawionego mienia i rozrachunek w naturze lub pieniądzu.

      Układy ustanawiały odpowiedni aparat instytucjonalny do przeprowadzenia
      przesiedleń w postaci pełnomocników stron na terytorium partnera układu i
      przedstawicieli stron na ich terytorium własnym oraz określały ich kompetencje.
      Uszczegółowienia regulacji odnoszących się do trybu działania aparatu
      przesiedleńczego i realizacji przesiedleń dokonały odpowiednie instrukcje
      wykonawcze. W poszczególnych republikach radzieckich powołani zostali polscy
      pełnomocnicy: w Łucku dla USRR, w Baranowiczach dla BSRR i w Wilnie dla LSRR.
      Ich partnerami byli główni przedstawiciele rządów USRR, BSRR i LSRR, którzy
      posiadali swe siedziby w tych samych miejscowościach. Po stronie polskiej
      całością prac związanych z przesiedleniami kierował Główny Pełnomocnik PKWN do
      spraw Ewakuacji. Po utworzeniu Rządu Tymczasowego RP, a później Tymczasowego
      Rządu Jedności Narodowej nazwa tego urzędu ulegała stosownym zmianom. Po
      włączeniu do jego kompetencji także repatriacji ludności polskiej z głębi ZSRR
      i z innych państw ostatecznie w sierpniu 1945 r. przyjęto nazwę Urząd
      Generalnego Pełnomocnika Rządu do spraw Repatriacji, wyodrębniając w nim Urząd
      do Spraw Repatriacji Obywateli Polskich z ZSRR oraz Urząd do Spraw Repatriacji
      Obywateli Polskich z Zachodu. Generalnemu Pełnomocnikowi podlegały także urzędy
      przedstawicieli rządu do spraw ewakuacji ludności ukraińskiej, litewskiej i
      białoruskiej, a od 1946 r. Główny Delegat do spraw Repatriacji Ludności
      Niemieckiej. W ten sposób w urzędzie tym skupiona została całość problemów
      związanych z migracjami zewnętrznymi ludności z Polski i do Polski, a z racji
      podporządkowania mu PUR - także z przemieszczeniami w obrębie państwa
      polskiego. Głównym a następnie Generalnym Pełnomocnikiem był Władysław Wolski,
      po włączeniu PUR do Ministerstwa Administracji Publicznej mianowany
      podsekretarzem stanu w tym ministerstwie. On właśnie przez cały okres trwania
      masowych ruchów ludności skupiał w swym ręku kierownictwo polityki państwowej w
      tym zakresie.

      Układy o transferze ludności między Polską a Białorusią, Litwą i Ukrainą
      ustaliły także utworzenie terenowych placówek obu stron. Na obszarze Litwy
      urzędy rejonowych pełnomocników i przedstawicieli usytuowane zostały w
      Duksztach, Ignalinie, Święcianach, Podbrodziu, Landwarowie, Jaszunach,
      Druskiennikach, Rzeszy, Szumsku, Trokach, Wilnie, Nowej Wilejce, Rudziszkach,
      Druskiennikach i Olkiennikach. W Ukraińskiej SRR siedzibami rejonowych
      pełnomocników były: Kowel, Włodzimierz, Rawa Ruska, Lwów, Sambor, Drohobycz,
      Stryj, Chodorów, Stanisławów, Tarnopol, Kamionka Strumiłowa i Czortków. Tylko
      na Białorusi nie zastosowano podziału na pełnomocnictwa rejonowe, lecz
      okręgowe, obejmujące swym zasięgiem przedwojenne polskie powiaty. Urzędy
      pełnomocników (i przedstawicieli) okręgowych znajdowały się w Brześciu, Berezie
      Kartuskiej, Grodnie, Kobryniu, Lidzie, Pińsku, Prużanie, Słonimiu i Wołkowysku.

    • pistulka2 Litwa 10.12.05, 22:31
      Rejestracja kandydatów do wyjazdu, przewidziana w układzie na okres od 15
      października do 1 grudnia 1944 r., rozpoczęła się dopiero 28 grudnia i
      początkowo objęła jedynie Wilno, a formalnie zakończyła się 11 marca 1945 roku.
      Jednak dopiero w styczniu i lutym udało się uruchomić punkty rejestracyjne w
      innych miejscowościach. Uzgodniono, że rejestracja będzie tam trwała przez dwa
      miesiące od pierwszego dnia zapisów. Do 10 marca 1945 spośród szacowanej na 103
      tys. polskiej ludności Wilna zarejestrowało się 102348 osób, czyli ponad 99 %.
      Poza Wilnem do 15 marca 1945 r. zarejestrowało się jedynie 58636 osób. Wobec
      zaistniałej sytuacji strona polska podejmowała usilne zabiegi o przedłużenie
      akcji i nie chciała przerywać rejestracji. Dopiero jednak rozmowy ministra
      Modzelewskiego z Ludowym Komisarzem Spraw Zagranicznych LSRR Rotomskisem
      przeprowadzone w Moskwie przyniosły 1 maja przedłużenie akcji przesiedleńczej
      do 1 sierpnia 1945 r. Wznowiono w związku z tym rejestrację i rozwinięto polską
      propagandę na rzecz wyjazdów do Polski. 1 czerwca liczba zarejestrowanych osób
      sięgnęła 341 tys. Do Polski wyjechało jednak do 1 czerwca jedynie 27030 osób.
      Terminy zakończenia rejestracji i przesiedlenia były jeszcze kilkakrotnie
      przesuwane. W Wilnie, Nowych Święcianach, Podbrodziu rejestracja trwała do 19
      lub 20 września 1945 r., w Ignalinie nawet do 30 września. Bilans liczbowy
      przesiedlenia w 1945 r. nie jest jednoznaczny. Według jednych danych do 1
      grudnia zarejestrowane na wyjazd do Polski były 350432 osoby, ale przesiedlono
      tylko niewielką ich część - 66408 osób. Inne dokumenty wskazują jednak, że do
      31 grudnia zarejestrowano tylko 341974 osoby, a przesiedlono 73050. Pod koniec
      1945 r. rozpoczęły się znowu rozmowy polsko-litewskie, zakończone podpisaniem
      10 grudnia 1945 r. protokołu uzupełniającego do układu z 22 września 1944 r.
      Ostateczny termin zakończenia akcji przesiedleńczej wyznaczono na 15 czerwca
      1946 r. Litwa ogłosiła 20 grudnia komunikat, zapowiadając wznowienie
      rejestracji, która miała trwać do końca stycznia 1946 r. Nowa rejestracja
      rozpoczęła się jednak dopiero w marcu. W okresie od 20 marca do końca maja
      zarejestrowano 51683 osoby. W wyniku starań polskich na początku czerwca
      jeszcze raz wznowiono prace, rejestrując do połowy czerwca dalszych 9990 osób.
      Ogółem do 1 lipca 1946 r. w LSRR zarejestrowano 382364 osoby, spośród których
      przesiedlono 158540. W sumie w toku całej akcji zarejestrowało się na wyjazd do
      Polski 383135 osób (wedle innych danych 379498 osób), a wyjechało 197156 (wedle
      innych danych 171158 osób), czyli tylko 45,1 % (czy też 51,5 %) chcących się
      przesiedlić. Dla Wilna odsetek ten sięgnął 80 %, ale dla dawnego województwa
      wileńskiego 31,3 %, a dla tzw. Litwy Kowieńskiej ledwie 8,3 %. Jesienią 1946 r.
      pełnomocnik Jan Szkop podjął jeszcze raz starania o przedłużenie operacji,
      wszelako tym razem już nie udało się tego osiągnąć - Litwini ostatecznie uznali
      przesiedlenie za zakończone i przystąpili do likwidacji polskich placówek.
      Ostatnie transporty, tzw. likwidacyjne, odeszły w listopadzie i grudniu 1946 r.
      Strona polska oceniała, że pozostało jeszcze do przesiedlenia niemal 219 tys.
      osób, w tym ponad 49 tys. dawnych obywateli litewskich, którzy otrzymali już
      karty ewakuacyjne, ale nie uzyskali zezwolenia na wyjazd. Później do urzędu
      polskiego pełnomocnika w Wilnie napływały jeszcze podania o umożliwienie
      wyjazdu do Polski członkom rozdzielonych rodzin, ale tylko w części tych
      wypadków osiągnięto pomyślne rozwiązania.
    • pistulka2 Białoruś 10.12.05, 22:32
      Stosunkowo najmniej wiadomo o przebiegu przesiedlenia z Białorusi. Również tam
      nastąpiło znaczne opóźnienie rozpoczęcia całej operacji. Urząd polskiego
      pełnomocnika w Baranowiczach zaczął działalność dopiero w grudniu 1944 r. Do 10
      lutego 1945 r. zarejestrowano 106 tys. osób pragnących wyjechać do Polski, w
      tym 860 osób narodowości żydowskiej. Według stanu na 15 kwietnia 1945 r.
      zarejestrowane były 231152 osoby, ale przesiedlono dopiero nieznaczną ich
      część - ledwie 24769 osób. Po przedłużeniu terminu rejestracji do 1 maja 1945
      r. zapisy były kontynuowane i objęły w sumie 384 tys. osób. Później liczba ta
      wzrosła już w niewielkim stopniu i 15 września 1945 r. wyniosła 387199 osób -
      najwięcej w okręgach Grodno (98985 osób), Wilejka (75901 osób), Głębokie (60064
      osoby) oraz Nowogródek (50113 osób). Wyjechały do tego czasu do Polski 105583
      osoby, tj. 31,7 % zarejestrowanych. Największy strumień przesiedleńców płynął z
      okręgów Grodno (23082 osoby) i Wołkowysk (14385 osób). Z tego ostatniego oraz z
      okręgu brzeskiego przesiedlono najwyższy odsetek zarejestrowanych (ponad 68 %),
      podczas gdy z okręgów o największej liczbie zarejestrowanych wyjechało
      stosunkowo mniej osób: z Grodna 23,3 %, z Nowogródka 20,6 %, z Wilejki 13,4 %,
      a z Głębokiego zaledwie 9,8 % zarejestrowanych. A pamiętać trzeba, iż na
      Białorusi właśnie zbyt krótkie terminy rejestracji przy poważnych trudnościach
      komunikacyjnych i słabo funkcjonującej informacji w szczególnie znaczącym
      stopniu wpłynęły na fakt, iż duża część ludności polskiej w ogóle nie została
      ujęta w rejestrach przesiedleńczych. Władze białoruskie zdecydowanie niechętnie
      odnosiły się natomiast do zgłaszanych przez stronę polską postulatów
      przedłużania rejestracji. Podpisany w listopadzie 1945 r. protokół
      uzupełniający do układu z 1944 r. spowodował wprawdzie wznowienie rejestracji,
      ale na bardzo krótki okres, który kończył się już 15 stycznia 1946 r. Mimo to
      zarejestrowała się wówczas znaczna część Polaków. Wedle polskich zestawień
      ujmujących stan po zakończeniu tej rejestracji zapisano łącznie 520355 osób, w
      tym 515065 Polaków i 5290 Żydów, najwięcej w okręgach Grodno (143300 osób),
      Wilejka (98269 osób), Nowogródek (74525 osób) i Głębokie (72418 osób). Tak więc
      w okresie ponownej rejestracji po podpisaniu protokołu uzupełniającego w
      spisach przesiedleńczych znalazło się ponad 25 % zarejestrowanych, co dowodnie
      wskazywało na ograniczony zasięg pierwszej rejestracji. Przesiedlono do tego
      czasu 136949 osób, tj. 26,9 % zarejestrowanych. Największy odsetek
      zarejestrowanych wyjechał z Brześcia (70,1 %) i Pińska (60,5 %), a więc z
      okręgów, w których zarejestrowano stosunkowo mało chętnych do wyjazdu.
      Natomiast z Grodna wyjechało 20,4 % zarejestrowanych, z Wilejki 16,8 %, z
      Nowogródka 27 %, z Głębokiego 14,6 %.
      Zgodnie z protokołem uzupełniającym wszystkie prace związane z przesiedleniem
      ludności z Białorusi miały być zakończone do 15 czerwca 1946 r. Termin ten
      został w zasadzie dotrzymany, bowiem później przesiedlono już niewielkie grupy
      ludności: do końca 1946 r. - 5097 osób, a w 1947 r. - 2090 osób. Strona
      radziecka uznawała za podlegające przesiedleniu 535284 osoby, z których w całym
      okresie prac przesiedleńczych zarejestrowało się na wyjazd 496240 osób.
      Statystyki polskie wykazywały wyższe liczby zarejestrowanych, ale równocześnie
      zawierały poważne sprzeczności. Zestawienia uwzględniające stan z 1 lipca 1946
      r. informowały, że na terenie BSRR zarejestrowano 499648 kandydatów na wyjazd
      do Polski. Była to więc liczba wyższa od danych radzieckich, ale równocześnie
      aż o 20,7 tys. mniejsza od podawanej w zestawieniach ze stycznia 1946 r. Trudno
      wyjaśnić źródła tych rozbieżności, zresztą nie jedynych w statystyce
      przesiedleńczej. Jeśli jednak odnieść dane zestawienia lipcowego do końcowych
      wyników przesiedlenia z Białorusi, to uznać je wypadnie za zaniżone.

      W przypadku przesiedlenia z Białorusi szczególnie ostro występowała kwestia
      rozstrzygnięcia przynależności narodowościowej. Strona polska, podobnie jak w
      odniesieniu do Litwy i Ukrainy, stała na stanowisku respektowania
      samookreślenia narodowego jako głównej zasady porządkującej stosunki
      narodowościowe, a w wypadkach wątpliwych proponowała przyjmowanie zeznań
      świadków i uwzględnianie kryteriów zobiektywizowanych, przede wszystkim
      językowych. Napotykało to zdecydowany opór strony białoruskiej, która pragnęła
      oprzeć rozstrzygnięcia narodowościowe na dokumentach osobistych ludności, a
      więc podobnie jak na Litwie. Stanowiło to rozwiązanie w oczywisty sposób
      niekorzystne dla ludności polskiej zamieszkałej na Białorusi, było bowiem dla
      jej znacznego odsetka - zwłaszcza dla mieszkańców wsi stanowiący wśród Polaków
      większość - było po prostu niemożliwe wylegitymowanie się odpowiednimi
      dokumentami. Nie ulega wątpliwości, iż czynniki radzieckie musiały sobie z tego
      zdawać sprawę i ich stanowisko w tej materii było wyrazem ogólniejszego
      podejścia do problemu przesiedlenia. Jakkolwiek właśnie na Białorusi znaczny
      był odsetek ludności określającej się mianem "tutejszych?, a więc nie
      poczuwającej się jednoznacznie ani do polskiej, ani do białoruskiej wspólnoty
      narodowej, to zarazem trudno było zaprzeczyć, iż mimo strat wojennych liczba
      zadeklarowanych Polaków była daleko większa niż liczba przesiedlonych.
      Szczególnie negatywnie na skali przesiedlenia z Białorusi zaciążyło - jak się
      zdaje - dążenie władz radzieckich do ograniczenia odpływu ludności wiejskiej, a
      ta właśnie na Białorusi stanowiła szczególnie wysoki odsetek, zaś wielkich
      polskich ośrodków miejskich - tej miary co Lwów na Ukrainie i Wilno na Litwie -
      skąd wyjechać było stosunkowo najłatwiej, po prostu nie było. Władze
      białoruskie starały się ograniczać akcję informacyjną polskich pełnomocników i
      utrudniały rejestrację ludności pragnącej wyjechać do Polski. Od
      przesiedlających się Polaków żądano też uregulowania zobowiązań finansowych i
      rzeczowych oraz przewlekano w nieskończoność procedury opisywania
      pozostawianego przez nich mienia. Miarą niechętnego przesiedleniu stanowiska
      był zakaz tworzenia terenowych oddziałów ZPP, który na dawnych kresach zajmował
      się przede wszystkim problematyką przesiedleń.

    • pistulka2 Galicja i Wołyń 10.12.05, 22:33
      Pod wieloma względami odmiennie rysuje się zagadnienie wyjazdu ludności
      polskiej z zachodnich obwodów Ukraińskiej SRR. Sytuację tej ludności, a w
      poważnej mierze także stanowisko wobec niej władz ukraińskich, zdeterminowały
      stosunki polsko-ukraińskie w okresie wojny. Ukraińscy nacjonaliści rozwinęli
      antypolski terror, krwawo pacyfikując polskie wsie, dopuszczając się na
      Polakach mordów, niejednokrotnie niezwykle okrutnych. Cel tych działań był
      jednoznacznie określony: wyrugowanie polskości z ziem uznawanych za ukraińskie.
      Jeszcze w trakcie trwania okupacji niemieckiej zjawiska te wywołały falę
      migracyjną ze wsi do miast, gdzie zagrożenie było mniejsze, oraz na zachód, do
      części Generalnego Gubernatorstwa obejmującej ziemie etnicznie polskie. Po
      likwidacji okupacji niemieckiej aktywność nacjonalistycznego podziemia
      ukraińskiego była nadal wysoka i w dużej mierze kierowała się przeciw ludności
      polskiej, co znajdowało swój wymiar propagandowy, jak i czysto fizyczny:
      Polacy, zwłaszcza na wsi, nadal żyli w stanie ciągłego zagrożenia. Radzieckie
      władze Ukrainy podjęły działania represyjne przeciw Organizacji Ukraińskich
      Nacjonalistów i UPA, ale nie były one w żaden szczególny sposób nastawione na
      obronę ludności polskiej, a wykorzystywanie Polaków do działań przeciw
      ukraińskiemu podziemiu podsycało konflikt. Równocześnie zresztą przedmiotem
      represji byli także Polacy. Czynniki kierownicze USRR nastawiły się na możliwie
      szybkie i szerokie usunięcie ludności polskiej ze swego terytorium. Naciski
      władz ukraińskich w pierwszych miesiącach po podpisaniu umowy były tak silne,
      że zagrażały wręcz możliwościom strony polskiej i wywołały interwencję
      Bolesława Bieruta u Stalina w celu ograniczenia transferu ludności przed
      wyzwoleniem całego terytorium państwa polskiego spod okupacji niemieckiej.
      Oczywiście zdarzały się odstępstwa od tej ogólnej tendencji, w niektórych
      rejonach utrudniano rejestrację i sam wyjazd, a władze ukraińskie bynajmniej
      nie były gotowe zaakceptować każdej deklaracji wyjazdowej i dopuścić do
      przesiedlenia wszystkich, którzy sobie tego życzyli. W dokumentach archiwalnych
      znaleźć można wiele śladów represji spadających na ludzi w oczywistym związku
      ze zgłoszeniem przez nich bądź ich rodziny chęci wyjazdu do Polski. Na porządku
      dziennym były też przypadki łamania umów przesiedleńczych poprzez egzekwowanie
      obciążeń podatkowych i rozmaitych dostaw w naturze (w części formalnie
      dobrowolnych zobowiązań, od których uchylenie się było praktycznie niemożliwe),
      a nawet nakładanie nowych, niejednokrotnie bardzo dotkliwych w swym wymiarze.
      Przewlekano też dość powszechnie procedury szacowania mienia nieruchomego
      przesiedleńców, starając się nie dopuścić do ich sfinalizowania.
      Problem kryteriów narodowościowych na Ukrainie nie nasuwał tego rodzaju
      problemów, jak na Litwie. Podczas okupacji hitlerowskiej w wyniku specyficznej
      polityki niemieckiej oraz działań ukraińskich czynników politycznych nastąpiło
      na masową skalę jednoznaczne samookreślenie się, nad którym nie sposób było
      przejść do porządku dziennego i którego ani strona polska, ani władze
      ukraińskie w zasadzie nie kwestionowały.

      Bez wątpienia największe rozmiary osiągnęło przesiedlenie z Ukrainy w 1945 r.
      Wedle danych polskich przemieszczono wówczas 511877 osób, w tym 39,9 %
      mieszkańców miast i 60,1 % mieszkańców wsi. Łącznie do 1 listopada 1945 r. z
      Ukrainy przesiedlono 534506 osób, tj. 75 % wówczas zarejestrowanych.
      Potwierdzały to obliczenia ukraińskie, wedle których od rozpoczęcia przesiedleń
      do 25 października 1945 r. wyjechało do Polski 513041 osób. Do 1 lipca 1946 r.
      ogółem na Ukrainie zarejestrowano 854809 osób deklarujących wolę przesiedlenia
      się do Polski, z czego wyjechało już 772 564 (40 % z miast, 60 % ze wsi), tj.
      90,4 % zarejestrowanych. W 1946 r. przesiedlenie objęło 158475 osób, wśród
      których ludność miejska stanowiła 49 %, a ludność wiejska 51 %.

      • slezan Re: Galicja i Wołyń 10.12.05, 23:20
        Czy mnie wzrok myli, czy właśnie przeczytałem coś o represjach i poczuciu
        nieustannego zagrożenia?
        • pistulka2 Re: Galicja i Wołyń 10.12.05, 23:34
          nie badz taki wybiorczy przeczytaj wszystko.
          • slezan Re: Galicja i Wołyń 11.12.05, 22:28
            W świetle Twojej definicji to ma znaczenie zasadnicze.
    • sloneczko1 Pistulko2 10.12.05, 23:36
      jak to wszystko wiedzioueś wcześnij to czymu tegoś sam niy dou?
      • pistulka2 Re: Pistulko2 10.12.05, 23:45
        Pytalem skad sie ten mit o wypedzeniu Kresowian wziol,
        jednak nikt zabradzo nie potrafil odpowiedziec.
        • sloneczko1 Re: Pistulko2 11.12.05, 00:12
          to je tak:jedna baba drugi babie ... ale ziorynko prowdy zawsze tam je,czyż niy
          tak?w końcu wtedy wszysko zaciemniano i nie wolno o tym było godać :)
          • szwager_z_laband Re: Pistulko2 11.12.05, 06:52
            ciekawe wiadomosci sam pistulka dou. Pistulka a kaj przipasowac w takim razie
            familia mojego kolegi, kerych ze Stryja Ruske wywiyzli we 1945 na Sybir, a z
            tamtond przijechali dziynki pewnymu artykuowi we "Przekroju" i pomocy poru
            ludzi na Slonsk. Pistulka na zicher mosz trecht w tym co szkryfues, ale k'woli
            prowdy cza dodac ize bywauo i inaczyj :)
            • slezan Re: Pistulko2 11.12.05, 22:30
              Jesteście obłudni czy nierozgarnięci? Tym samym językiem można opisać
              wypędzenie Niemców i okaże się, że wypędzenia nie było.
              • rita100 Re: Pistulko2 11.12.05, 22:32
                A nie lepiej zwalić winę na los ?
                • slezan Re: Pistulko2 11.12.05, 22:46
                  Nie o takie egzystencjalne przemyślenia tu chodzi, ale o relatywizację zbrodni.
                  Pistulka za wszelką cenę usiłuje uczynić z Niemców Mesjasza narodów. Jakie to
                  polskie:-).
                  • rita100 Re: Pistulko2 11.12.05, 22:53
                    To się już nie wtrącam, bo tu postawić się po jakiejś stronie to już
                    niebezpiecznie. Powodzenia w rozmowach spornych ;)Każdy może mieć swoje zdanie.
                    • rico-chorzow Re: Pistulko2 11.12.05, 23:03
                      Boisz się stawiać po stronie?:),mnie się wydaje nie ma stron,tylko te przegrane
                      i to w każdej stronie,może niektóre strony nie naświetlono odpowiednio.
                      • rita100 Re: Pistulko2 11.12.05, 23:15
                        To sa tematy męskie, a baba to tylko zawieruche sieje ;))))
                        • rico-chorzow Re: Pistulko2 11.12.05, 23:21
                          rita100 napisała:

                          > To sa tematy męskie, a baba to tylko zawieruche sieje ;))))

                          Słyszałaś słowo - emancypacja ;-))
                          • ballest Re: Pistulko2 11.12.05, 23:45
                            Emancypacja, he, he !
              • szwager_z_laband Re: Pistulko2 12.12.05, 06:49
                Slezan, niy rozumisz jednego. Wina Niymcow je niyzaprzeczalno, ale niych zodyn
                niy godo ize Polokow wypyndzali ze ukrainy a Niymcy to byli przesiedlane
                • slezan Re: Pistulko2 12.12.05, 12:46
                  Nie, moje zdanie jest takie, że jedni i drudzy zostali wypędzeni. Poza
                  nielicznymi wyjątkami nikt nie opuszczałs wojego domu z własnej nieprzymuszonej
                  woli.
                  • ramon6 Re: Pistulko2 12.12.05, 12:59
                    mousz recht, jedni i druge MUSIELI opuscic swoje domy rodzinne.
                    A to boli kouzdego tak samo.
                  • szwager_z_laband Re: Pistulko2 12.12.05, 14:38
                    ale prziznostz ze to co szkryfnou sam Pistulka to rzeczy kere mauokery wiy i o
                    kerych te ze wschodu jakos niy godajom - pomyslous czamu?
                    • slezan Re: Pistulko2 12.12.05, 18:27
                      Bo większość tych ze wschodu nie zaprzątała sobie tym głowy, kiedy uciekała
                      przed stalinowskim terrorem.
                      • szwager_z_laband wypyndzynia i wysiedlynia 12.12.05, 20:37
                        Slezan - powia Ci to inaczyj
                        • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 09:17
                          Umierali z wycienczenia głównie ci ewakuowani przez nazistów. Do kogo zatem
                          pretensje?
                          Ja bym wolał wynieść się bez krowy do amerykańskiej czy brytyjskiej strefy niż
                          z krową do sowieckiej.
                          A co do wspomnień - niestety, wśród wypędzonych nie brakuje oszołomów. Może
                          niektórzy wolą jak im gwałcą żonę niż jak im zabierają dobytek? Poza tym wielu
                          z tych, którzy mieli "przyjemnośc" z Armią Czerowną już nie było w stanie
                          niczego wspominać.
                          • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 12:50
                            widza ze jednak niyznosz faktow - sory ale musza to pedziec ...

                            wiysz jak wyglondou typowy transport z "Niymcymi"(Slonzokami)?

                            miyjwiyncyj tak:

                            Najprzod sie nazywauo majom sie zguoszac do wuadz z prosbom o wysiedlynie -
                            praktycznie przi wyciyngniynciu z pod prawa(niy mieli praktycznie zodnych praw -
                            przeciwnie do przibyszow ze np Lwowa). Potym sie ich umieszczauo czynsto(aler
                            niy zowdy) we specjalnych obozach. Nastympny etap, dlo tych co miyszkali w
                            swoich domach(niy zowdy tak bouo - bo czynsto musieli je wczesniyj opuszczac i
                            robic plac polslim familiom, abo miyszkali jako gosc w swoim wuasnym
                            domu/miyszkaniu), to bouo zguosic sie we tyn i tyn dziyn w konkretnym punkcie
                            zbiorczym ze ino takom a takom ilosciom bagazu. Tam juz byli "odpowiednio"
                            rabowane ze majontki przes "przedstawicieli wuadz". Dalyj, w zaleznosci od
                            czasu jaki musieli spyndzac na czekaniu i poddawaniu sie upokorzyn i rabunkom,
                            byli ewyntualnie dzielyni na silnych fizycznie i suabych/chorych, co jednak
                            wiynkszego znaczynia niy miauo bo i tak wszyskich czekaua ta samo dalszo
                            gehynna w wagonach- krowiokach niyogrzewanych zimom, i niy otwiyranych latym
                            (chyba zeby ino w cylu poddawania rabunkowi i gwautu). Jak juz byli
                            we "krowiokach" to nastympowaua rajza, kereo poradzioua trwac i tygodniami,
                            wielokrotnie pociong bou zaczimywany i bandy rabusiow pod ochronom wuadz,
                            przeszukiwauy wagony(znaczy i ludzi) i wszysko co jeszcze nadowauo sie do
                            kradziezy, bouo jeszcze kradzione. Wybiyrano tysz i kobiyty w celu gwautu, a
                            kto sie opiyrou bou pobity abo zaszczelony. Racje zywnosciowe, jak take
                            siezdorzauy wogole, to bouy ino parodiom, a o opiece lekarskyj to wogole zodyn
                            nawet niy marzou. Trupy po drodze bouy usowane do przikop itp.

                            Jak mosz jakes pytania, abo jak ktos czegos niy rozumi abo chciou by wiyncyj
                            sie dowiedziec, to prosza pytac bez pardonu.
                            • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 12:59
                              szwager_z_laband napisał:

                              > Jak mosz jakes pytania, abo jak ktos czegos niy rozumi abo chciou by wiyncyj
                              > sie dowiedziec, to prosza pytac bez pardonu.

                              to jest twój opis ? znasz to z autopsji ? jesteś rocznik... '64 ? :)

                              dobrze było by wziąć pod uwagę, że ci wypędzani byli dla Polaków niedawnymi
                              najeźdźcami i okupantami i chyba nikt się specjalnie nie zastanawiał czy to
                              Ślązacy czy Niemcy. potrafię to zrozumieć.
                              • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 13:42
                                to mauy fragmynt z opisow/ksionzek poswiynconych tymu tematowi. Polecom np
                                polske pozycje(to ino pora wybranych) a o niymieckich ani niy spominom:

                                "Wypedzenie Niemcow z terenow na wschod od Odry i Nysy Luzyckiej relacje
                                swiadkow" (Maria Podlasek/Wydawnictwo Polsko- niemieckie/Warszawa 1995)

                                abo

                                "Przylaczenie Slaska Opolskiego do Polski - 1945-48" (Piotr Madajczyk/Instytut
                                Studiow Politycznych Polskiej Akademii Nauk/ Warszawa 1996)

                                abo

                                "Przeprosic za wypedzenie - o wysiedlaniu Niemcow po II wojnie swiatowej"(pod
                                redakcja Klausa Bachmana i Jerzego Kranca/Centrum Stosunkow Miedzynarodowych
                                Instytutu Spraw Publicznych/Znak /Krakow 1997)

                                abo"Niemcy w Polsce - historia mniejszosci w XX wieku"/Thomas Urban/Wydawnictwo
                                Instytut Slaski sp.zo.o./Ople 1994

                                abo

                                "Slaskie Tragedie"(Ewald Stefan Pollok(Wydawnictwo Zyrowa/Wydanie pierwsze
                                2002)

                                moga i dalyj samyxch polskojynzycznych, kere niy som az tak "szokujonce" dlo
                                Ciebie jeszcze pora podac.

                                ps

                                mosz jeszcze pora pytan, to z chynciom na nie Ci odpowia.

                                • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:16
                                  szwager_z_laband napisał:
                                  > ps
                                  >
                                  > mosz jeszcze pora pytan, to z chynciom na nie Ci odpowia.
                                  >
                                  ja, mom. tylko najpierw racz odpowiedzieć na już zadane. :)

                                  p.s. to, w którym roku ciebie wypędzono z Polski ? '82-'86 ?
                                  możesz uodpowiedzieć jednym zdaniem. :)
                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:32
                                    jo uciyk i zodyn mie niy wypyndziou :))

                                    ps

                                    a niy godom o mie ino o wypyndzonych
                                    • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:36
                                      no, tak myślałem, że nie poradzisz odpowiedzieć.
                                      to jeszcze raz,
                                      w którym roku żeś uciyk przed komuną ? może w '89 ?
                                      • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:38
                                        usatysfakcjonuje Cie tako odpoiedz?

                                        we tym samym dniu we kerym Wojsko Polske mi wkoncu wszkyfuo do
                                        ksionzeczki "rezerwa" moguech dopiyro dostac paszport, i odrazu kupiouech
                                        wycieczka na zachod = bouo to na przeuomie lata i jysiyni 1987.

                                        A tera proponuja cobys zaczou godac na temat, a niy sjyzdzac z braku
                                        argumyntow na osobiste tematy:))
                                        • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:49
                                          w tym synsie, to muszę ci powiedzieć szwager, żeś zdążył "pitnąć" w ostatniej
                                          chwili przed tą komuną...
                                          choć, tak szczerze mówiąc - w '87 komuna już ledwo zipała.
                                          i wycieczki na zachód były powszechnie dostępne...

                                          "z braku argumyntów" na co ? czy ja zabieram głos na temat wyższości świąt
                                          bożego narodzenia nad swiętami wielkiej nocy, czyli w kwestii dla mnie nieistotnej ?
                                          • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:53
                                            niy musisz mi nic pedziec, jo wiym kedy zech uciyk i jak :))

                                            i wiym tysz ze niywiela potym ludzie mogli juz normalnie przijyzdzac do swoich
                                            familii a niy czekac na uaska polskich wuadz:)

                                            wiym tysz ize we tym czasie autobusy ze wycieczek do niymiec wracauy puste a
                                            niykedy musieli po nie i kerowcow posyuac:):)


                                            ps

                                            odezwous sie we temacie na kerym sie mniyznosz, to tysz sie niy dziwia ize
                                            zaczons szukac dziury w coukim:)))
                                            • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:57
                                              :))) widzisz, mocka się mylisz. moja wiedza na ten temat jest podobna do twojej,
                                              czyli nabyta drogą lektur.
                                              ale spoko luz - jesteś bohatyr, "uciykles ze komuny"... :)))
                                              • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 15:59
                                                niy, moja familia tysz czynsciowo boua wypyndzono jak wlezli Poloki na Slonsk -
                                                i to je to co nos zasadniczo rozni :)
                                                • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 18:50
                                                  zasadniczo niy możesz być tego pewien, bohatyrze. :)
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 20:44
                                                    mosz jeszcze jakes pytania co do tematu?
                                                  • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 21:53
                                                    a chciałbyś opowiedzieć ze szczegółami jak z narażeniem życia uciykales ze
                                                    komuny, bohatyrze ?
                                                    to dawaj, tylko bez dłużyzn i krwiście. :)
                                                  • rico-chorzow Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 23:51
                                                    sss9 napisał:

                                                    > a chciałbyś opowiedzieć ze szczegółami jak z narażeniem życia uciykales ze
                                                    > komuny, bohatyrze ?
                                                    > to dawaj, tylko bez

                                                    Bochater z Pana sss;)

                                                    dłużyzny i to krwiście. :)


                            • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 13.12.05, 23:37
                              Wiez ile osób zmarło w czasie tzw. ewakuacji zarządzonej przez nazistów? Im
                              nawet krowioków nie zapewnili.
                              • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 06:47
                                Wiym, ale ze nazistami sprawa je juz rozliczono. Abo?
                                • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 08:17
                                  Ale nie o rozliczeniach rozmawiamy, a o wypędzeniach i o tym, kto został
                                  wypędzony.
                                  Poza tym większości nazistów nie ukarano. Skupiono się na tych, którzy wydawali
                                  rozkazy.
                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 08:20
                                    no,to powiniyns wiedziec ize nazisci we swojyj wersji sie ino wycofywali na
                                    upaczone pozycje :)

                                    ps
                                    a kogo ukarali ze tych funkcjonariuszy kere wypandzali Slonzokow?
                                    • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 11:46
                                      Chciałbyś starych dziadów karać? Poza tym myślisz, że rozliczenie nazistów
                                      przez Amerykanów czy Brytyjczyków, czyni Niemców lepszymi od Polaków?
                                      • ramon6 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 11:54
                                        slezan napisał:

                                        > Chciałbyś starych dziadów karać?

                                        czy starych dziadow bedzie sie karalo albo nie rosczyga sad.
                                        Wystarczy zapewnie ich oskarzenie i wyrok z zawieszeniem.
                                        • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 12:08
                                          To dlaczego takie żałosne dziady jak Pawelka zajmują sie duperelami (bo trudno
                                          traktować poważnie jakieś tam powiernictwo, skoro złożono parę pozwów), zamiast
                                          wnieść zarzuty przeciw polskim funkcjonariuszom?
                                          • ramon6 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 12:11
                                            a co mo jedne z drugim wspulnego?
                                            • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 12:17
                                              Jak to co? Chodzi o rozliczeniap. A Pawelce i jemu podobnym o zaistnienie.
                                              Niech zrobi coś pożytecznego. Do tej pory narobił tylko wielkiego smrodu
                                              gadając o reiwndykacjach, do których najwyraźniej prawie nikt się nie pali.
                                              A jeżeli ktoś chce osądzenia winnych nadużyć podczas wysiedlania Niemców,
                                              powinien zawiadomić stosowne organy.
                                              • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 12:22
                                                w tym jest metoda - gdyby skazano winnych interes przestałby się kręcić. a tak,
                                                można do śmierci puszczać wciąż te same "roszczeniowe" bąki.
                                              • ramon6 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 12:43
                                                slezan napisał:

                                                > Jak to co? Chodzi o rozliczeniap. A Pawelce i jemu podobnym o zaistnienie.
                                                > Niech zrobi coś pożytecznego. Do tej pory narobił tylko wielkiego smrodu
                                                > gadając o reiwndykacjach, do których najwyraźniej prawie nikt się nie pali
                                                to dla mnie tesz dziwne, ze tak malo chetnych jest na zwrot ich wlasnosci -
                                                widac, ze Umerziehung bardzo dobrze funkcjonuje.

                                                > A jeżeli ktoś chce osądzenia winnych nadużyć podczas wysiedlania Niemców,
                                                > powinien zawiadomić stosowne organy.
                                                to napewno nie piszesz na serijo?
                                                te wydazenia sa powszechnie znane i dlatego prokuratura (obojetnie czy z D albo
                                                Pl)sama sie tym zajac, a nie czekac az jakas oma jakiegos opay oskarzy.
                                                • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 12:48
                                                  A co to znaczy powszechnie znane? Czy niemiecka prokuratura wszczęła sama z
                                                  siebie postępowanie przeciw tym, którzy wysiedlali Polaków z Kraju Warty?
                                                  A BdV to nic już dla swoich członków poza czczym gadaniem nie robi?
                                                  • ramon6 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 13:08
                                                    do 1. Keine Ahnung,
                                                    > A BdV to nic już dla swoich członków poza czczym gadaniem nie robi?
                                                    niewiym dokladnie co oni robiom, albo i niy.
                                                    ale czeba wzonsc pod uwaga ze poprzez permamentne kryminalyzowanie(jest takie
                                                    slowo w polskim?)BdV, sa jego mozliwosci wiecej jak ograniczone.

                                                    Pozytywnie czeba BdV zaliczyc, ze Slask i nie tylko, nadal jest tematem w
                                                    srodkach massowego przekazu.
                                                    Jak myslisz, czy RAS bylby wogule mozliwy bez pracy BdV?
                                                    Jo mysla ze niy.



                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 14:26
                                                    to sie nazywo KO

                                                    :)
                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 16:14
                                                    Oczywiście, że RAŚ byłby możliwy bez "pracy" BdV. Sądzę nawet, że miałby się
                                                    lepiej. BdV nie ma i przez lata nie miało wieszego wpływu na świadomośc ludzi
                                                    na Górnym Śląsku.
                                                    BdV to typowa krowa co dużo muczy a mało mleka daje. Pomoc w przygotowaniu
                                                    wniosków do prokuratury to nic trudnego. Wizerunek BdV nie ma tu nic do rzeczy.
                                                    Wniosek to wniosek i prokuratura musi się tym zająć.
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 18:41
                                                    niy,tukej sie mylisz :)

                                                    jo niyma we BdV ale Ty zapominosz ze to som tysz Slonzoki, i to nima fajnie,
                                                    tak samo jak niyma fajnie jak jakis przedstawiciel tzw niymieckich Slonzokow
                                                    najyzdzo na RAS. We obu przipadkach jo otworza gamba i powia "niyma wom ganba?"
                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 19:16
                                                    Oceniam trzeźwo to co BdV robi. I realnie patrzę na ich znikome wpływy na
                                                    sytuację na Górnym Śląsku. BdV jest baaaardzo daleko od górnośląskich problemów.
                                                  • sss9 Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 19:26
                                                    to sie nazywo K.O.

                                                    :)
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 19:28
                                                    :)

                                                    Slezan, jo zawsze ghodou ze BdV bez RAS tak samo jak RAS bez BdV to nikaj niy
                                                    znadom, a niy cza nom konfliktow ino szukania spolnego mianownika.

                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 19:46
                                                    A jakich konfliktów? Z BdV to my możemy się zetknąć jedynie podczas wycieczki
                                                    do Niemiec. Członkowie BdV płacą podatki w Niemczech, chodzą do wyborów w
                                                    Niemczech. Co BdV może zrobić dla Górnego Śląska?
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 19:50
                                                    Jak wiysz Mynszosc Niymiecka mo z jednyj zajty wiyncyj kontaktow ze BdV, co
                                                    niykere starajom sie krytykowac, a z drugyj juzas zajty wiadomo mi o niychynci
                                                    obustronnyj pewnych kou ze tzw Mynszosci Niymieckyj i np RAS. Na szczynscie niy
                                                    dotyczy to wszyskich!
                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 19:58
                                                    Mniejszośc Niemiecka jest elementem polskiej polityki, BdV niemieckiej. MN ma
                                                    wpływ na sytuacje na Górnym Śląsku, BdV nie. To dwie zupełnie różne sprawy.
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:09
                                                    i tukej wszyscy robiom pieronowy feler, jak tak myslom:)

                                                    Slonzoki niy powinni sie dowac jeszcze roz i juzas dzielic!
                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:15
                                                    Wiesz dokąd LdO robi sobie wspólne wycieczki? Do Włoch. Szczerze mówiąc tonie
                                                    rozumiem takiego gadania o dzieleniu, jedności itp. Ktoś coś chce robić dla
                                                    Górnego Śląska, to robi. Inni wolą jedynie sobie powspominać - też ich sprawa.
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:17
                                                    a mozno RAS tysz by mog pora wycieczek zorganizowac?

                                                    czymu niy:)
                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:19
                                                    I organizuje, tyle że po Śląsku.
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:22
                                                    www.oberschlesien-ka.de/term-bund.htm
                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:43
                                                    Z programu wynika, że jest to organizacja o charakterze czysto senytmentalnym.
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:45
                                                    to nalezy tyn sentymynt w takim razie odpowiednio wykrzystac ze zajty RAS :)

                                                    abo?
                                                  • slezan Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:50
                                                    A co te oupy i oumy z BdV mogą jeszcze zrobić? Mają swoje problemy tam gdzie
                                                    mieszkają, a ty byś ich chciał jeszcze do jakiejś roboty gonić:-).
                                                  • szwager_z_laband Re: wypyndzynia i wysiedlynia 14.12.05, 20:54
                                                    oumy i oupy majom se odpoczywac i niych nom jak nojduzyj zyjom
    • stefan_ems Mapa przesiedleń... 13.12.05, 20:46
      Niektóre miejsca grupowych osiedleń ludności wiejskiej, przesiedlonej na teren
      woj. opolskiego w pierwszy latach po II wojnie światowej:

      www.brozbar12.webpark.pl/grzymalow/mapa-przesiedlen-1.jpg
    • szwager_z_laband Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 14.12.05, 19:29
      mozno to sie komus na cos przido:)

      www.ipn.gov.pl/biuletyn6-7_41-42.pdf
    • pistulka2 Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 16.12.05, 22:47
      Widze, ze ciagle stara sie tu znalzsc analogie w losie wypedzonych Niemcow z
      terenow na wschod od Odry i Nysy Luzyckiej i przesiedlanych Polakow z Kresow.
      Robiono to juz za czasow PRL i jak widac ze skutkiem.
      Wypedzono Polakow z Poznanskiego czy Pomorzy Gdanskiego w latach 1940-1941 tak
      jak i wypedzono Niemcow ze Slaska, Pomorza czy tez Prus Wschodnich w 1945-47.
      Przesiedlono natomiast np. Niemcow z Wolynia czy krajow Baltyckich w latach
      1940-41 albo polodniowych Tyrolczykow w latach 1940-43 i tak samo przesiedlono
      Polakow z Kresow w latach 1944-46.
      Wszyscy rozstali sie z wlasym Heimatem, z ta roznica ze jedni nie mieli wyjscia
      i zostali zmuszeni opuscic swoje domy i swoj Heimat ci inni mieli mozliwosc
      zostania.
      U jednych byla to samowola okupanta u drugich bylo nie byl to uregulowane
      sprawy pomiedzy panstwami.
      Jednych wypedzano w ruiny i do przeludnionych terenow, innym oferowano
      zagospodarowane puste tereny na ktorych mogli sie osiedlac.

      Reakcje na ta tematyke sa typowe i tez nic innego sie nie spodziewalem, no moze
      z wyjatkeim paru adwesarzy, ktorzy mnie swym barkiem wiadomosci mocno
      zaskoczyli.
      Kiedys podczas jednej dyskusji na ten temat, poruszylem kwestie dobrowolnosci
      to tez sporu ludzi chcialo mnie mnie natychmiast "zlinczowac" ale potem
      rozwinela sie dyskusja i bylo nie bylo jeden starszy pan zdobyl sie na
      powiedzenie prawdy i potwierdzil to co powiedzialem. Kobieta z Wilna
      twierdzila, ze musieli sie wynosic a na to ze mieszkal przeciez dwie ulice
      dalej i niech nie opowiada bzdur, potem stwiedzila, ze jako dziecko tak to
      odebrala.
      Inna byla bardzo oburzona stwierdzeniem o przejeciu domow i kompletnej
      infrastruktury, cytuje "... a wie pan jak bylo sie ciezko przyzwyczaic spac w
      obycym lozku i pod obca lampa..." Miala niewatpiwie racje, zycie w przejetych
      po wypedzonych Niemcach domach bylo na poczytku moralnie nielatwe podobne
      relacje mozna tez przeczytac w wspomnieniach przesiedlencow niemieckich,
      ktorych osiedlono w Poznanskiem po wypedzeniu Polakow.
      Jednak to nie zmienia statusu tych ludzi.
      Jezeli uznac Kresowian za wypedzonych to wtedy wypedzonymi sa tez tzw.
      Spätaussiedlerzy za lat 1955-1990.

      Mysle, ze nalezy trzymac sie faktow i nie wymyslac jakis mitow, to w
      przyszlosci nie jest nikomu pomocne.

      • szwager_z_laband Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 17.12.05, 13:05
        "Historyjka niezmyślona z tego tygodnia
        Śląsk poznałem dopiero w Niemczech

        Niewiarygodne, co mi opowiedział K., pomagający S.S. w Düsseldorfie podczas
        jego przeprowadzki w porcie tego miasta, nad wodą z widokiem na parlament
        nadreńsko-westfalski. K. jak i ja pomagaliśmy w ramach przysługi koleżeńskiej,
        naszemu tu człowiekowi kultury, malarzowi i architektowi, mojemu z ziemii
        plesskiej domowiny, przyjacielowi. Przenosząc setki jego obrazów na płótnie czy
        papierze pozwalałem sobie na dygresje z tym związane. Tak nam schodził czas z
        pożytecznym dla niego i przyjemnym nam dla poznania. Nagle K. odzywa się z
        grubej rury strzelając - ja to w Bydgoszczy waszego Śląska to nie znałem
        wogóle. Poznałem go dopiero o dziwo tu w Niemczech podziwiając wasze obrazy.
        Kiedy po wojnie z Jaruzelskim znalazłem się w Niemczech, trafiłem kanałami
        znajomych do „Stan-a”, tzn. do S. S., do jego galerii, jego atelier, do jego
        wnętrza śląskości połączonej z jego teraźniejszością w stolicy Nadrenii.
        Opowiada dalej K. - pojechałem z wycieczką do Polski. Pierwszy etap tuż za
        Olszyną przejścia granicznego Forst, zboczyliśmy do Żar. Ach do Sorau,
        przerwałem mu. Ja urodziłem się w Sohrau, ale na Górnym Śląsku, tzn. Żorach,
        powiat Rybnik, wtedy Kreis Rybnik. Podajesz tu niemieckie nazwy, wtrąca mi K.
        Tak, takie losy tej ziemi, ale Rybnik to nazwa czeska, jak Mikołów, Łaziska i
        inne miejscowości porozsiewane po śląskiej ziemi od czasów, gdy ziemia ta
        zależna była od Bohemii, obecych Czech. Ach miesza się w głowie. Przecież twój
        Bydgoszcz nazywał sie długo też inaczej, wiesz jak - Bromberg, kiedyś w Prussii
        Zachodniej, czyli West Preussen. Po niemiecku już mówisz, wiesz co to znaczy i
        tu pracujesz w Düsseldorfie i zarabiasz tu na swój chleb K. K. ci mówią, choć
        jesteś Polakiem, no nie? Tak, tak, ale wróce do tych Żar - zwiedzając stare
        ruiny wielkiego zamku, podziwiałem rozmach tamtych czasów polskich, tak
        pomyślałem. Gdy w tym przewodnik polski głośnym tonem dla całej wycieczki
        oznajmia m.in., że zamek żarski w swej świetności setki lat temu okupowany był
        8 lat przez wojowników polskich. Coś mi tu nie grało, Polskie Żary tylko 8 lat
        w posiadaniu Polaków? Czy to tereny tu za Odrą to też DDR / NRD kiedyś było?
        Nigdybym nie pomyślał, że Śląsk był niemiecki. Przewodnik trochę zmieszany, a
        zarazem niepewny, kto tu jeszcze inny, może postkomunista stoi i słucha, nie
        kontynuował toku myślenia pana K., mówiąc dalej o zwyczajach tu panujących. Po
        23ch latach życia w Polsce i teraz 15 w Niemczech poznałem sedno śląskie,
        zwierzył się K. przy przenoszeniu dorobku artystycznego S. do nowego atelier w
        Porcie czyli Düsseldorfer Hafen przy ulicy Bremer Str. 70. Dojść tu może każdy
        bardzo prosto, od Parlamentu NRW na pierwszy pieszy most do półwyspu portowego
        nad Renem, dalej 100 metrów i już w galerii S. Samochodem potrzeba 6 km
        omijając cały półwysep.
        A mówił wam przewodnik w tych Żarach o Georg Philipp-ie Telemann-ie (1681-
        1767), barokowym muzyku, kompozytorze, którego to panowie tego zamku Promnitz-
        owie sprowadzili z Magdeburgu by koncertował dla nich na zamku plesskim jak
        dzisiaj w Sali Lustrzanej, dzisiaj Pszczyńskim Muzeum Państwowym w Pszczynie,
        15 km odległych od tych wspmnianych Żor. Nic wam nie wspominał? A może teraz
        wiesz coś o corocznych koncertach muzyków z Magdeburga, Halle i z Polski w
        Pszczynie na corocznych „Wieczorach Telemanna”, też nie? No tak konsumpcja
        zabija kulturę, już ci jest lepiej z niemieckim Euro i panującymi tu
        stosunkami. No tak tłamsi nas kapitalizm, tak jak komuniści nie uczyli cię o
        historii Śląska, nie mówili ci o twoim Bydgoszczy czy Toruniu, nie wiesz w
        końcu gdzie twoje korzenie, Kresy Wschodnie, Bydgoszcz czy Düsseldorf? Wiesz na
        Śląsku po wojnie było podobnie, nas dzieci nie uczyli tego co było wcześniej na
        tej ziemi. Tak i niemieckich dzieci w Niemczech ze wstydu nie uczyli dużo o 1.
        i 2. wojnie światowej, których byli ich przyczynami. Ale to, że nas nie uczyli
        właściwego podejścia do ... śpiewania - to już zakrawało na polonizowaniu
        małych górnoślązaków w przedszkolach i szkołach. Właśnie śpiew podkreślał nasze
        korzenie, nasze zwaczaje, nasze identyfikacje i to nam chciano odebrać, naszą
        identyfikację, nie ucząc nas tradycji przez lokalne stare pieśni, i to
        przeżyłem i ja. Śpiew to połowa Heimatu. Dobrze, że na uczelni pedagogicznej
        mieliśmy kulturę żywego słowa ze śpiewem połączoną. To mi zostało, to
        kontynuuję, w tych 3-ch tygodniach mam 12 adwentowych koncertów chóralnych w
        Leverkusen i Düsseldorfie. Masz jeszcze szanse K., 8 stycznia w Düsseldorf-
        Benrath o godz. 10.00 śpiewamy w kościele mszę wg Mozarta, Missa in C -
        Spatzenmesse, interesuje Cie to?
        Co mnie boli, kolego K., to to, że tacy ludzie jak ty, którzy w Polsce nie
        znają przeszłości ich nowej ziemi, czyli w ich małych ojczyznach i piastują
        stanowiska o decydujących znaczeniach dzisiaj często nie chcą właściwie
        kontynuować kulturę tej ziemi, lansując swoją zza Buga, nam tu obcą. Czytałeś
        moje z dnia.23 09.2005 uwagi internetowe p.t. Das September -2005-Nachdenken
        in der Plesser Heimat - czyli Refleksje wrześniowe 2005 w pszczynskiej
        domowinie -
        pod kątem architektów magistratu i ich fuszerek, pozwalając nowym właścicielom
        starych zabudowań na zmiany architektoniczne, starszych niż 100 lat, po to
        tylko, by konsumpcyjnie więcej zarobić, niszcząc tym samym śląskie perły
        historycznej architektury. A tym samym więcej tu zmienić, by śląskie
        architektury nie przypominały czasów tu świetności, czasów, które porozsiewały
        wiele objeków tych epok i kują w oczy tym, którzy na ten teren zasiewają
        oziębłość, by tylko w spekulacji pieniędza i „Ellen-Bogen-Gesellschaftu”
        przepychania się łokciami w karierze. Tak Pocztę Tyską z neoklasycystycznego
        stylu sobie przerobili w piękne dziwactwo konsumpcyjne.
        Tak chyba też teraz w Parku Tyskim z zameczku tych Promnitz-ów z Żar, ich
        myśliwski kiedyś zameczek Tyski, później Anhalt-ów i Hochberg-ów teraz w
        prywatnych rękach może spotka ten sam los, też go zeszpecą!
        Jedno jest mi tu niejasne, dlaczego ja to muszę znów mówić i brać w troskę
        historię tej ziemi. Czy nie ma tam instytucji niezależnych, stowarzyszeń czy
        prawa dziedzictwa historycznego w ich urzędach, które by na nieprawidłowości
        właściwie i skutecznie reagowały. Ich większość robi rodowitych Górnoślązaków
        mniejszością, nie liczącą się w dalszym kształtowaniu ich dziejów śląskich.
        Wyobraźcie sobie, że objekt tego Zameczku jeszcze 10 lat temu chylił się do
        ruiny, jak żarski zamek Promitz-ów, ale dzięki Organizacji - Fundacji Polsko-
        Niemieckiej w Warszawie, zainicjowanej za czasów kanclerza Helmuta Kohl-a,
        czyli ten to Stiftung Deutsch-Polnische Zusammenarbeit in Warschau z myślą, że
        Zameczek będzie służył celom ogólnospołecznych ziemi Pszczyńskiej, wydali
        miliony złotych na zrekonstruowanie nowego o stalowych belkach, dachu! Ten
        dorobek i dar dla społeczeństwa teraz przejdzie w prywatne ręce, konsumentów
        prywatnych, waszym kosztem, ludzie! Wy ludzie tej ziemi, czy wy tego nie
        dostrzegacie, że waszymi pieniędzmi, które bezpośrednio wam miały służyć znów
        poszły w straty zamiast na rzecz tu krzewienia tradycji i kultury. Urząd idzie
        na łatwiznę, bo kiedyś zobowiązał się umową, gdy Fundacja Polsko-Niemiecka
        zabezpieczy zadaszenie to strona miasta Tychy miała zapewnić remonty wnętrza i
        otynkowania budynku. Temat podjął się miejski Związek Górnośląski wybielając 10
        m kwadratowych z zewnątrz i uzurpując sobie własność dla siebie. Niestety,
        budynek otynkuje teraz nowy właścicie, a miasto nie straci na tym, a zyska
        kasując pieniądze za sprzedaż objektu przeznaczonego do ogólnospołecznych
        celów. Piszę to po polsku, ale wiele instytucji niemieckich otrzyma ten
        artykuł również.
        Gdzie te czasy, gdy wierni, tak i moja babcia W. S. dawała materiały na budowę
        dziś tyskiego iden
        • szwager_z_laband Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 17.12.05, 13:07
          Gdzie te czasy, gdy wierni, tak i moja babcia W. S. dawała materiały na budowę
          dziś tyskiego identyfikatra, wieżę kościoła pw. Marii Magdaleny za czasów
          Kapicy w 1928 roku. W tym czasie pod zwałami urwiska piachu w kopalni jej
          piasku śmierć poniosła jej mała 5-cio letnia córeczka Wand, a brata babci
          spalono w Auschwitz, to później komuniści uznali ją za wroga państwa, myśląc,
          żeby się wyniosła z rodziną po 46-tym do Niemiec. Widocznie czyhali na wille z
          ubojnią i sklepem rzeźniczym!
          A może tak, teraz my wyślijmy do Niemiec na przeszkolenia na żywo niektórych ze
          stanowisk decydujących o takich fatalnych dla miasta decyzjach i jak K. z
          Bydgoszczy znalazł się w Düsseldorfie. Być może wtedy dopiero jak on - poznają
          tą krainę, jej kulturę, jej tradycję, jej istnienie na rzecz ludzi tej ziemi, z
          jej losami i drzemiącymi do dzisiaj możliwościami.
          Jak ten K. albo K., gdzie to on ma korzenie? Przecież nigdzie się nie zadomowił
          wykorzystując przywilej „Solidarnościowców” z pobytem w Niemczech. Tu nie ma
          ani małej ani wielkiej ojczyzny, tam zostawił lata młodzieńcze, a na Kresach
          korzenie. Jego rodacy ze Wschodu dawnej Polski zaraz po 45-tym weszli z deszczu
          pod rynne, do komunistycznej Polski, ich wrogów, którzy ich wyrzucili. Jak
          Kazik tak i inni do dzisiaj czują wrogość do sąsiada, nie patrzmy daleko, ale
          wyżej - i rząd stoi okoniem do Rosjan, ciekawe to po latach. Istotnie jedynie
          Kościół im pomógł ideologicznie przetrwać, komasując się pod płaszczykiem KIK-u
          Klubu Inteligencji Katolickiej - przetrwali, i teraz prowadzą prym, wyszkoleni,
          wychowani wśród swoich, propagują wschodnią kulturę polską, tzn nie
          zaadaptowani do śląskości, tarktując ją za coś gorszego od „Lwowskiego”.
          Stanąli na nogach, teraz należałoby przejść do etapu trzeciego - do śląskości
          panowie szlachta trzeba się dostosować, „taż to” Zachód dla was był zawsze i
          jest do dzisiaj. Śląsk był Zachodem w setkach lat dla Polski i Polaków, jest
          nim i teraz, ale pod warunkiem, że „Lwowiak” przyjmie „wiarę Ślązaka”, i
          przestanie wokół mieć państwowych wrogów: Rosję, Czechy i Niemcy! No bo w końcu
          tu mieszkasz, to musisz poznać tę 800 letnią historię z kulturą i zwyczajami,
          nauką i wielkimi ludźmi tej ziemi. W tym raju masz krakać jak inni, sławić tę
          krainę, mieć ją na ustach i w sercu! Jak mało a nie będzie między nami różnic,
          dostosuj się do Zachodu, w końcu tak walczyliście o tę UE, stańcie się w niej
          pomostem na Śląsku - pomostu dla Polski i Europy, tak jak to robią
          Górnoślązacy."

      • slezan Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 17.12.05, 14:11
        Tjaaa, op trzymani się faktów najwięcej gadają ci, którzy nawet nie wiedzą czym
        jest fakt. A faktem z pewnościa nie jest to, że ktos został wypędzony, a ktoś
        wysiedlony. Jest to intepretacja. Przyjąleś tajką, jaka jst dla Ciebie wygodna,
        co nie oznacza, że jesteś bliżej prawdy. Zresztą, to, że dzieli Cię od niej
        spory dystans, przejawia się w twierdzeniu, iż w PRL usiłowano szukac analogii
        między losem Kresowian i Niemców. Oczywiście jest ono tak enigmatyczne, że
        możnapod nie podciągnąć rozmowy rodzinne, literaturę drugiego obiegu itp.
        Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że usiłujesz sugerować, że było to
        stabowisko oficjalnej propagandy. To delikatnie mówiąc nadużycie.
        A ogólnie rzecz biorąc, zadziwia płytkośc Twoich interpretacji. Zupełnie nie ma
        w nich miejsca dla szerszego kontekstu. Noi nie ma konsekwencji. Bo przecież
        ewakuowanych Niemców uważasz za wypędzonych.
        • szwager_z_laband Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 17.12.05, 14:23
          DFlo tych co niy wiedzom.

          Slezan za ewakuowanych uwarzo sam tych kerym nazisci rozkazywali w mrozie i na
          ostatnio sekundy ewakuowac ze slonska.

          Slezan i to je prowda, ale my niy godomy sm o zbrodniach Hanke i odniego
          kamaradow ino o wypyndzyniach. Starej sie niy miyszac problymow.
          • slezan Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 17.12.05, 14:32
            Kiedy ewakuowani uznawani są często za wypędzonych, więc problemów nie mieszam.
            Dla mnie alternatywa jest oczywista - albo stosujemy pojęcie wypędzenia w
            szerokim znaczeniu, i wtedy uwzględniamy ewakuowanych i Kresowian, albo w
            wąskim, i wtedy pozostają nam jedynie Niemcy, którzy padli ofiarą tzw. dzikich
            wypędzeń.
            • szwager_z_laband Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 17.12.05, 14:43
              Slezan - miyszosz
              • szwager_z_laband ps 17.12.05, 14:44
                chyba mi niy powiysz ze uwazosz Lwowiakow za ewakuowanych :)))
        • pistulka2 Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 18.12.05, 17:13
          No coz kolego miales tu tygodniami czas wskazac fakty, ale nie bardzo ci to
          wychodzilo.
          Twierdziles jakoby Kresowianie musieli opuszczec swoj Heimat, co jest poprostu
          nieprawda, pozatym prucz wyzywania i obrazanie bylo jeszcze troche watpliwej
          polemik z twojej strony, sam przyznasz, ze jak na czlowieka po studiach to
          troche miernie.
          Ale by sprawe wyjasnic napisz prosze konkretnie w jedym poscie kto twoim
          zdaniem jest wypedzonym a kto przesiedlonym lub ewakuowanym i juz bedzie po
          sprawie.
          • slezan Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 18.12.05, 19:04
            To chyba Ty chciałeś udowodnić jakąś tezę, a może się mylę? Najpierw
            miałesproblemy ze zdefioniowaniem pojęcia "wypędzenia", potem nie wykazałeś
            żadnej konsekwencji w stosowaniu podanej wreszcie definicji. Zamiast tego
            zacząłeś cytować ustalenia między komunistycznymi instyucjami, co ma równą
            wartość jak dowodzenie istnienia demokracji w PRL przez cytowanie ówczesnej
            konstytucji.
            W przecwieństwie do Ciebie napisałem już konkretnie, kogo uważam za
            wypędzonego. Ale jeżeli Ci to umknęło, mogę powtórzyć - wypędzonymi są dla mnie
            zarówno Ci, którzy uciekli w ramach ewakuacji przed zbliżającą się Armią
            Czerwoną, ci, których wyrzucono przed Poczdamem i po, jak i ci, którzy opuścili
            polskie Kresy uciekając przed stalinowskim terrorem.
            • pistulka2 Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 18.12.05, 22:22
              Wiem, ze zawsze lubisz lekko mijac sie z prawda ale no coz juz taki jestes.
              Ja nic nie udowadnialem, bo nie ma po co, pytalem tylko skad sie ten mit wziol,
              jednak nikt nie potrafil odpowiedziec.
              Z definicja nie ja mam problemy tylko Ty miales.

              Dziwi mnie, ze jako humanista masz takie klopoty z rozpoznaniem co jest ukladem
              miedzypanstwowym a co opracowaniem historycznym, ale to inny temat.

              Jezeli chodzi o twoje traktowanie tematu wypedzen zapomniales wymienc tu tez
              jeszcze przesiedlonych np. Niemcow z ZSSR przed 1941 jak i Spätaussiedlerow z
              lat 1950-1990, ci tez bowiem uciekali przed komunistycznym terrorem a pozniej
              przed polska dyskryminacja.
              Mysle, ze tak jest ten Twoj obraz wypedzonych pelniejszy, ze nie jest calkiem
              prawdziwy to nie szkodzi.

              Nawet jakbys sam doszedl do wniosku, ze sie mylisz i tak bys tego nie napisal,
              do tego trzeba mniec troche Mumm in den Knochen a jak wiem z przeszlosci to tu
              raczej slabo u Cibie wypada. Jednak wazne jest, ze ten temat tu poruszono i
              napewno nie jedna osoba sie tu czegos nowego dowiedziala i spojrzy na ta
              problematyke dzis moze pod innym katem.

              Cieszy mnie tez fakt powolnego powrotu do cywilizowanego sposobu dyskusji bez
              obelg i wyzwisk z twojej strony to tez zawsze cos, Moze mniej Silesiany a
              wiecej lektury , ale masz swoje lata wiec wiesz co robisz;-)
              • slezan Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 18.12.05, 22:54
                pistulka2 napisał:

                > Wiem, ze zawsze lubisz lekko mijac sie z prawda ale no coz juz taki jestes.

                Cóż za głębokie i merytoryczne stwierdzenie!

                > Ja nic nie udowadnialem, bo nie ma po co, pytalem tylko skad sie ten mit
                wziol,

                To mniej więcej tak, jakby zapytać - skąd się wziął mit o tym, że naziści
                mordowali Żydów. Też się przecież niczego nie udowadnia.

                >
                > jednak nikt nie potrafil odpowiedziec.

                Na powyższe też nikt nie PRÓBOWAŁBY odpowiedzieć.

                > Z definicja nie ja mam problemy tylko Ty miales.

                Jak dziecko w piaskownicy:-). Jeśli masz ambicję stać się "pogromcą" mitów,
                musisz dźwigać ciężar dowodu. A ze stosowaniem własnej definicji miałeś poważny
                problem.

                >
                > Dziwi mnie, ze jako humanista masz takie klopoty z rozpoznaniem co jest
                ukladem
                > miedzypanstwowym a co opracowaniem historycznym, ale to inny temat.

                Podobnie mnie zdziwiły Twoje problemy ze zrozumieniem sowa "traktat" i jego
                słownikowej definicji. A Twoja uwaga nie ma nic do rzeczy, bowiem to nie
                traktaty definiują "wypędzenie".

                >
                > Jezeli chodzi o twoje traktowanie tematu wypedzen zapomniales wymienc tu tez
                > jeszcze przesiedlonych np. Niemcow z ZSSR przed 1941 jak i Spätaussiedlerow z
                > lat 1950-1990, ci tez bowiem uciekali przed komunistycznym terrorem a pozniej
                > przed polska dyskryminacja.

                Spaetuassiedlera nie uciekały już przed żadnym terrorem. Po roku 1950 w
                przypadku większości z nich nie występowała realna groźba utraty życia.

                > Mysle, ze tak jest ten Twoj obraz wypedzonych pelniejszy, ze nie jest
                calkiem
                >
                > prawdziwy to nie szkodzi.

                Taaaak. Bo prawdę posiadłeś Ty.

                >
                > Nawet jakbys sam doszedl do wniosku, ze sie mylisz i tak bys tego nie
                napisal,
                > do tego trzeba mniec troche Mumm in den Knochen a jak wiem z przeszlosci to
                tu
                > raczej slabo u Cibie wypada. Jednak wazne jest, ze ten temat tu poruszono i
                > napewno nie jedna osoba sie tu czegos nowego dowiedziala i spojrzy na ta
                > problematyke dzis moze pod innym katem.
                >
                > Cieszy mnie tez fakt powolnego powrotu do cywilizowanego sposobu dyskusji
                bez
                >
                > obelg i wyzwisk z twojej strony to tez zawsze cos, Moze mniej Silesiany a
                > wiecej lektury , ale masz swoje lata wiec wiesz co robisz;-)

                Dla mnie ta dyskusja też była pouczająca. Przekonałem się, że brak
                denazyfikacji (pojmowanej także jako działanie na płaszczyźnie edukacji) na
                obszarach utraconych przez Niemcy w 1945 r. jest realnym problemem.
                Doświadczyłem także faktycznej, a nie urojonej, niemieckiej relatywizacji
                historii. Łatwiej mi teraz będzie zrozumieć polski punkt widzenia.
                • pistulka2 Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 18.12.05, 23:06
                  slezan napisał:

                  > Dla mnie ta dyskusja też była pouczająca. Przekonałem się, że brak
                  > denazyfikacji (pojmowanej także jako działanie na płaszczyźnie edukacji) na
                  > obszarach utraconych przez Niemcy w 1945 r. jest realnym problemem.

                  Rozwin prosze ten temat moze w osobnym watku, napewno bedzie to ciekawa
                  dyskusja!
                • bartoszcze Re: Kresowiacy przesiedlency czy wypedzeni ? Cz.2 19.12.05, 16:08
                  slezan napisał:

                  > Jeśli masz ambicję stać się "pogromcą" mitów,
                  > musisz dźwigać ciężar dowodu.

                  hihihi
                  przypomniał mi się pewien wątek poświęcony polski mitom na Silesianie:)))
                  zwłaszcza o micie Byczyny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka