annak12
24.01.06, 22:05
Dramat gołębi
Piotr Jers z ulicy Drozdów poskarżył się straży miejskiej na hodującego
gołębie i bażanty sąsiada. Okazało się, że sprawa pana Piotra ujawniła pewną
lukę w przepisach przyjętych przez Radę Miasta! Na wizji lokalnej miejscy
strażnicy mówili panu Piotrowi, że hodowla sąsiada jest niezgodna z uchwałą "w
sprawie szczegółowych zasad utrzymania czystości i porządku na terenie gminy".
W straży miejskiej pan Piotr usłyszał, że uchwała dotyczy wyłącznie zwierząt
rogatych! Rozbieżne opinie na temat tego, jakich zwierząt dotyczy przepis
wydali naczelnik Wydziału Przedsięwzięć Gospodarczych i Usług Komunalnych oraz
wiceprezydent Andrzej Karasiński!
REKLAMA
- W ten sposób gołębiom ucięto łeb! - mówi gliwiczanin. - Latem śmierdzi z
oddalonego o około pięć metrów od okien kurnika, ptaki załatwiają się na
parapecie, a wokół latają muchy. Poprosiłem więc o interwencję straż miejską -
mówi nasz Czytelnik.
Uchwała miejskich rajców mówi, że hodowla ma nie być uciążliwa dla innych
osób. I to wystarczający powód, by jej zakazać – mówi Piotr Jers. JOANNA HELER
Według jego relacji, strażnicy w kurniku zobaczyli nie tylko gołębie, ale i
bażanty. Pan Piotr usłyszał wówczas, że tyle ptactwa to nie ma nawet w
rolniczym Bojkowie, a co dopiero mówić o mieszkalnych osiedlach! Jednak od
komendanta straży Andrzeja Nowaka otrzymał pismo, że strażnicy nie widzą
podstaw, by skierować sprawę o ukaranie sąsiada pana Piotra do sądu.
- I dalej się tego trzymamy, bo gołębie to nie bydło rogate, a o nich mówi ta
uchwała. Jeśli pan Jers nie jest usatysfakcjonowany, niech założy swemu
sąsiadowi sprawę cywilną. Trudno mu będzie jednak znaleźć argumenty, bo
zarówno nasze kontrole, jak i sanepidu nie wykazały, by ptactwo
zanieczyszczało jego teren - stwierdził komendant Andrzej Nowak.
Widząc co się dzieje, nasz Czytelnik wystąpił do Urzędu Miasta o interpretację
przepisów. Naczelnik Irena Dąbrowska napisała mu że "przepisy dotyczące
hodowli zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolnej
odnoszą się również do hodowli ptactwa". Inaczej twierdzi wiceprezydent
Andrzej Karasiński. Jego zdaniem "przepisy prawne nie kwalifikują
jednoznacznie gołębi do grupy zwierząt gospodarskich".
Ponieważ straż miejska odmówiła wystąpienia do sądu, sprawę zasadności tego
wniosku bada, jako jednostka nadrzędna, referat obrony cywilnej gliwickiego
magistratu.
Radni się nie rozdrobnią
Marek Zalewski, naczelnik referatu obrony cywilnej
Naszym zdaniem, straż miała powody, by odmówić skierowania sprawy do sądu.
Uchwała ewidentnie odnosi się do zwierząt gospodarskich. Czy to oznacza, że w
miejskich uchwałach jest luka? Nie sądzę, żeby radni mieli obowiązek
regulowania hodowania każdego zwierzęcia z osobna. Ponieważ mamy mimo wszystko
patową sytuację poprosiliśmy o opinię powiatowego lekarza weterynarii.