szwager_z_laband
15.02.06, 09:14
Kłopoty komendanta
Wtorek, 14 lutego 2006r.
Dochodzenie w sprawie rzekomej kradzieży kostki przez Andrzeja Nowaka , szefa
Straży Miejskiej w Gliwicach umorzono bezpodstawnie. Tak uznali katowiccy
prokuratorzy. To oznacza, że zostanie wszczęte nowe śledztwo. Nowak ma na
głowie także inne problemy. Tarnogórscy prokuratorzy sprawdzają, czy nękał
podwładnych i uporczywie łamał ich prawa. Gliwicki Sąd Pracy zajmie się
sprawą mobbingu wobec strażniczki Joanny Osieji, a tamtejsza prokuratura
zbada, czy Nowak znieważył funkcjonariusza na służbie. Na dyskryminację do
sądu poskarżyli się także związkowcy. Czy ciągany po sądach i
prokuraturach "szeryf" będzie miał czas na pilnowanie porządku w mieście?
Komendant Nowak jest osobą kontrowersyjną. Jako jedyny szef straży miejskiej
w kraju ma na koncie prawomocny wyrok karny za pobicie... strażnika. Osoba
karana funkcjonariuszem być nie może. Mimo to jego szef prezydent Zygmunt
Frankiewicz nie zwolnił go z pracy, uznając że komendant to nie strażnik,
tylko pracownik administracyjny...
Po raz pierwszy DZ pisał o komendancie w czerwcu 2005 roku, kiedy z terenu
Centrum Ratownictwa zniknął stos granitowej kostki brukowej. Jak się okazało
został przewieziony na prywatną działkę komendanta, a po ujawnieniu kradzieży
przez DZ - cudownie się odnalazł. Gliwiccy prokuratorzy rejonowi sprawą się
zajęli. Ale szybko ją umorzyli. Nie zauważyli znamion przestępstwa.
Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wystąpiła do Prokuratury Apelacyjnej w
Katowicach, a ta do Prokuratury Krajowej. W rezultacie śledztwo zostanie
wszczęte jeszcze raz. Na jego wyniki będziemy musieli poczekać.
Podwładni Nowaka twierdzą, że po publikacjach w mediach komendant zaczął się
na nich mścić. DZ pisał o tym, jak zwolnił z pracy Joannę Osieję i Piotra
Grabowskiego za nie zaliczenie testu sprawnościowego. Strażnicy zostali
przywróceni do pracy przez Sąd Pracy. Pani Joanna zamiast do patrolowania
ulic, została skierowana do mycia ubikacji, okien i podłóg. Niedługo w sądzie
zacznie się proces o mobbing. Jednocześnie Nowakiem zajmuje się tarnogórska
prokuratura.
- Na obecnym etapie śledztwa mogę powiedzieć, że toczy ono się w sprawie a
nie przeciwko. Nasi prokuratorzy prowadzą przesłuchania podwładnych
komendanta gliwickiej straży. Chodzi o uporczywe naruszanie praw
pracowniczych - mówi prok. Anna Szymocha.
Także przedstawiciele związku zawodowego działającego w gliwickiej straży
występują przeciwko swojemu szefowi do Sądu Pracy. Krzysztof Kleczka - szef
związkowców - został pominięty przy przyznawaniu premii. Powód? Jak twierdzi -
zemsta Nowaka za współpracę z dziennikarzami. Z kolei Edward Moreń otrzymał
od szefa nieuzasadnione - jak zapewnia - upomnienie. - Komendant zarzucił mi,
że nie asekurowałem swojego kolegi z patrolu przy wypisywaniu mandatu. Stałem
od niego w odległości kilku metrów, a nie tuż obok. Tymczasem np. do
rozwożenia wezwań wysyłani są strażnicy w pojedynkę. Z upomnieniem wiąże się
brak premii. Zostałem ukarany niesłusznie - mówi Moreń.
Aldona Minorczyk-Cichy - Dziennik Zachodni