Dodaj do ulubionych

Z Rosja przyjazn, a czymu nie z Polska?

27.04.06, 06:36
Tak to je e zyciu, Niemcy chcieli os Berlin, Warszawa, Moskwa, ale nic z tego
nie wyszlo.
Nie tylko z tego powodu, ze USA Polsce zabronili, o nie!
W Polsce rzadza nacjonalistyczne prtie, ktore swoje mandaty otrzymaly tylko z
powodu szrzenia nienawisci do Niemiec.
"Kanclerz Angela Merkel na konsultacjach międzyrządowych w Tomsku

Kanclerz Niemiec Angela Merkel przybyła do Tomska na Syberii zachodniej na
ósme, niemiecko-rosyjskie konsultacje międzyrządowe, które odbędą się w dniu
jutrzejszym.

Prezydent Rosji Władimir Putin przyjął panią kanclerz w bibliotece naukowej
Tomskiego Uniwersytetu Państwowego. Oboje przedstawili tam sobie wzajemnie
członków delegacji, którzy będą uczestniczyć w jutrzejszych konsultacjach.

Obrady w Tomsku są pierwszymi po objęciu władzy w Berlinie przez rząd
chadecko-socjaldemokratyczny. Podróż na Syberię jest drugą wizytą Angeli
Merkel w Rosji w charakterze czefowej rządu. Pierwszął złożyła w styczniu br.

Zdaniem obserwatorów politycznych, głównymi tematami konsultacji w Tomsku
będą dostawy rosyjskiego gazu do Europy oraz program atomowy Iranu."
Obserwuj wątek
    • ballest Re: Z Rosja przyjazn, a czymu nie z Polska? 27.04.06, 07:15

      A to jest wynikiem polskiej polityki
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3309060.html
      • ballest Re: Z Rosja przyjazn, a czymu nie z Polska? 27.04.06, 07:26
        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3307242.html
        ;)

        No prosze, my o tym dawno wiemy!
        • grba Re: Z Rosja przyjazn, a czymu nie z Polska? 27.04.06, 08:34
          Przyjedzie Niemiec do Rosji, tam pokażą mu bezkresną przestrzeń, wszystkie
          bogactwa z tablicy Mendelejewa, wannę kawioru, futra z soboli... i osioł
          trojański Rosji gotowy.
          • ballest Re: Z Rosja przyjazn, a czymu nie z Polska? 27.04.06, 08:54
            Rosja nie chce nic od Niemiec tylko ich technike, za to zaopatrzy nas w
            surowce, a tych dla wszystkich nie wystarczy, dlatego RWE, Eon i BASF angazuja
            sie w Rosji.
            No i wlasnie z tego powodu Niemcy nie zycza sobie wspolnej polityki
            energetycznej UE, bo Rosja by wtedy utrzydupskich USA ukarac nie potrafila.
            Polacy zapomnieli, ze przyszla wojna bedzie o surowce, a w te natura
            zaopatrzyla Rosje, nie USA!
            Ale jak zwykle POLOK madry po szkodzie.
    • stix Tylko USA. 27.04.06, 08:59
      Użeranie się z Niemcami, Rosjanami czy Francuzami to tylko strata czasu. Z nimi
      nie należy wchodzić w żadne układy.
      • ballest Re: Tylko USA. 27.04.06, 09:09
        Roznica jest taka, ze Niymcach mieli byscie partnera, a USA Wami gardza!
        Tylko USA tez beda ressource potrzebowac, ktorych nie maja, i tysz padna na
        kolana przed Rosja!
        ;)
        • stix Niemcy partnerem Polski? Śmiech na sali. 27.04.06, 09:24
          Polacy mają swoich ludzi w Niemczech i wiedzą co jest grane. Jeżeli chodzi o
          surowce to w pierwszej kolejności będzie praca nad nowymi technologiami.
          Szwedzi już tam coś kombinują:
          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34257,3159645.html
          • grba Adam Krzemiński 27.04.06, 09:39
            Rosja Niemcy - nie tylko rura

            Adam Krzemiński 27-04-2006, ostatnia aktualizacja 25-04-2006 19:42

            Kto w relacjach wzajemnych jest górą - Niemcy czy Rosjanie? Na razie wygląda na
            to, że złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma. Niemcy uzależniają się
            od rosyjskich dostaw, ale także uzależniają od siebie Rosjan

            Przed niemiecko-rosyjskim szczytem w Tomsku Rosjanie jak zwykle pokazali i kij,
            i marchewkę. Z jednej strony wszechpotężny szef Gazpromu Aleksiej Miller
            zagroził krajom UE zmniejszeniem dostaw i podniesieniem cen gazu i ropy. Z
            drugiej - wicepremier Rosji Dmitri Miedwiediew kusi niemieckie firmy udziałem w
            lukratywnych państwowych programach gospodarczych, które mają być katalizatorem
            głębokich reform w służbie zdrowia, oświacie i budownictwie. Na razie udział
            Rosji w nowych technologiach sięga zaledwie 7 proc., ale w niedalekiej
            przyszłości ma być zwiększony. Rosjanie zawsze cenili sobie niemiecką
            technologię i cieszyliby się, gdyby Niemcy uczestniczyli w realizacji
            rosyjskich przedsięwzięć państwowych. I dlatego - mówił Miedwiediew w
            Hanowerze - spotkanie w Tomsku ma ogromne znacznie. W ubiegłym roku obroty
            handlowe wzrosły o 40 proc. i sięgnęły 32,9 mld dol. Rosja chce wykorzystać
            bogate niemieckie doświadczenia z alternatywnymi źródłami energii, a także
            pogłębić współpracę w przemyśle motoryzacyjnym, lotniczym i telekomunikacji.

            Dwudniowa wizyta Angeli Merkel na Syberii jest oczywiście konsekwencją
            niemiecko-rosyjskiej umowy o budowie gazociągu bałtyckiego, tego strategicznego
            dziecka "męskiej przyjaźni" Schrödera i Putina. Pani kanclerz wraz z
            prezydentem Rosji ma asystować przy podpisaniu umów przyznających niemieckim
            firmom E.On-Ruhrgas i BASF 49 proc. udziałów w eksploatacji złóż syberyjskich.
            Z kolei niemieckie firmy pomogą wejść Rosji do Europy Środkowo-Wschodniej.
            Równocześnie Gazprom poprzez RWE z Essen stara się wejść do Europy Zachodniej,
            planując budowę i eksploatację nowej sieci gazowni. Ale energia to nie
            wszystko. W czasie rosyjskiej wizyty Angeli Merkel pod Moskwą zostanie
            rozpoczęta budowa hali montażowej Volkswagena. Czy to oznacza, że Niemcy i
            Rosjanie jako "partnerzy strategiczni" znów są razem?

            I tak, i nie. Ich wzajemne stosunki zawsze były pełne sprzeczności.
            Przedstawiciele niemieckich kół gospodarczych i klasa polityczna przebierają
            nogami na myśl o Rosji. Jednak opinia publiczna jest dość powściągliwa.
            Krytykuje brak demokracji w Rosji, traktowanie Czeczenii i neoimperialne zapędy
            Kremla wobec "bliskiej zagranicy" a także popieranie białoruskiego dyktatora.
            Ostrą krytykę budzi też w niemieckich mediach sposób, w jaki Schröder forsował
            gazociąg bałtycki, za co został nagrodzony przez Putina apanażami - ćwierć
            miliona dolarów rocznie za przewodniczenie konsorcjum budującego gazociąg.

            Kto w tym układzie jest górą - Niemcy czy Rosjanie? Na razie wygląda na to, że
            złapał Kozak Tatarzyna... Niemcy uzależniają się od rosyjskich dostaw, ale też
            uzależniają od siebie Rosjan. Tak tłumaczy sytuację Roland Götz, ekonomista
            zajmujący się stosunkami z Rosją. Niemcy muszą importować 97 proc. ropy i 80
            proc. gazu. Przy czym z Rosji otrzymują 34 proc. ropy i 40 proc. gazu. To dużo,
            ale jeszcze jest to równowaga z dostawami z innych regionów. Jak będzie w
            przyszłości? Rosja ma 9 proc. światowych złóż ropy i 34 proc. gazu rozrzuconych
            po całym terytorium Syberii. W ciągu następnych 20 lat zapotrzebowanie UE na
            energię wzrośnie o jedną trzecią. Dopóki nie są wyczerpane zasoby w zachodniej
            Syberii, Europa może z nich korzystać. Potem będzie już obojętne, czy dostawy
            skroplonego gazu będą dochodzić z Bliskiego Wschodu, Afryki, Argentyny czy
            wschodniej Syberii. Rosja zresztą też będzie się coraz bardziej orientować na
            sprzedaż energii do Chin i Ameryki. Niemcom czy Europie, nie grozi więc
            geopolityczna konkurencja USA z Chinami o rosyjskie złoża, twierdzi Götz.

            Jednak od czasu, gdy Rosjanie przykręcili Ukrainie kurek od gazu, również w
            Niemczech podniosły się głosy, że przecież tak samo mogliby potraktować kraje
            UE. To może lęk irracjonalny, pisze w "Süddeutsche Zeitung" Ulrich Schäfer, ale
            Rosjanie sami go podsycają, wykorzystując gaz i ropę jako środek nacisku
            politycznego. "Niemniej i Rosjanie są uzależnieni od tego, czy Europejczycy
            będą kupować ich gaz za dewizy, których Putin potrzebuje dla ratowania finansów
            państwowych. Gdyby nagle zabrakło gazu, a tym samym europejskich pieniędzy, to
            Moskwa miałaby nie mniejsze trudności niż Berlin lub Paryż. Zniszczona byłaby
            reputacja Rosji jako bezpiecznego dostawcy, która została nadwyrężona już przez
            zamknięcie dostaw Ukrainie, a tym samym możliwość narzucania wysokich cen.
            Dlatego Europejczycy nie powinni histerycznie reagować na każde pogrożenie
            palcem przez Moskwę. Nie tylko oni są uzależni od gazociągów, lecz także
            Moskwa. 90 proc. rosyjskiego eksportu gazu i ropy naftowej idzie do Europy.
            Nikogo nie powinno dziwić, gdy Moskwa zwraca się także ku innym klientom -
            Chińczykom czy Amerykanom. Chce po prostu zmniejszyć swe uzależnienie. Jednak
            również Europejczycy powinni się rozejrzeć gdzie indziej. Gaz można dziś
            przewozić z odległych krajów w stanie ciekłym. Jeśli to konieczne, to UE
            powinna uświadomić Rosjanom, że w przyszłości może kupować gaz np. z Kataru lub
            zaangażować się na rzecz alternatywnych źródeł energii. Można to uznać za
            groźbę, ale też za część globalnej konkurencji".

            Takie sygnały się mnożą. Tuż przed wylotem Angeli Merkel na Syberię austriacki
            minister gospodarki Martin Bartenstein ostro nalegał na zredukowanie przez
            kraje UE zależności od rosyjskich dostaw gazu i ropy. Należy większy nacisk
            położyć na gazociąg Nabucco, który od 2011 r. ma powiązać Europę ze złożami nad
            Morzem Kaspijskim i w Iranie. Coraz wyraźniej mówi się o konieczności
            skoordynowania i zróżnicowania polityki energetycznej UE. Jednak i na tym polu
            wciąż dominują narodowe egoizmy. Już wiadomo, że w czasie obecnej prezydencji
            austriackiej nie da się osiągnąć przełomu. Kanclerz Merkel zapowiada go na
            okres prezydencji niemieckiej w 2007 r.

            Wbrew naszej perspektywie patrzenia na stosunki niemiecko-rosyjskie głównie
            poprzez rozbiory Polski, są one, jak zawsze, pełne sprzeczności. Niemcy mają
            apetyt na syberyjskie złoża. Niemieccy analitycy łatwo przeskakują w swych
            rachubach ponad nami. Ale zarazem nie całkiem ufają Rosji. I tak na przykład
            Roland Götz w krętacki sposób zalicza Polskę do "potencjalnie niestabilnych
            krajów tranzytowych" na równi z Białorusią i Ukrainą. Götz dostrzega
            neoimperialną strategię Putina nie mającą nic wspólnego z gorbaczowowską
            ideą "wspólnego domu", lecz związaną z "logiką polityki strachu" i traktowaniem
            UE jako zbioru konkurencyjnych, a nie kooperujących państw, z których jedne
            można napuszczać na drugie, choćby poprzez forsowanie osi Paryż-Berlin-Moskwa i
            osłabianie NATO. Ale swą analizę kończy stwierdzeniem, że "u wschodnich
            sąsiadów Niemiec powstało fałszywe wrażenie niemiecko-rosyjskiego porozumienia
            ich kosztem. Poprzez włączenie ich do niemieckich inicjatyw i procesów
            decyzyjnych wobec Rosji można skorygować zwichnięcie, jakie powstało w wyniku
            nadmiernego akcentowania czysto dwustronnych konsultacji niemiecko-rosyjskich".

            Na zakończenie pozostaje jeszcze sprawa "kanclerza Gazpromu", jak Schrödera
            nazywa "Der Spiegel". Wokół byłego kanclerza powstało w Niemczech poważne
            zawirowanie, gdy okazało się, że jego rząd w ostatnich dniach urzędowania
            zapewnił Gazpromowi gwarancje na miliardowe kredyty. Były kanclerz twierdzi, że
            nie miał o nich pojęcia. W archiwach urzędu kanclerskiego nie ma żadnych
            śladów. Absurdem byłoby, gdyby urzędnicy i minister gospodarki sami podejmowali
            takie decyzje. Te na chybcika udzielone gwarancje spinają "brzydką klamrą"
            wczorajsze kanclerstwo i dzisiejsze interesy finansowe Gerharda Schrödera. Tyle
            że niepodobna dowieść, że i
            • grba Adam Krzemiński #2 27.04.06, 09:45
              że interes stulecia od początku miał swe drugie, prywatne dno.
              • ballest Re: Adam Krzemiński #2 27.04.06, 13:15
                No widzisz Grba, mialem racje, tu nie tylko Niemcy sie uzalezniaja od Rosji,
                ale uzalezniaja tez Rosje swoja technika, nie tylko Rosje, przeciez skrapalnie
                gazu, to niemiecki wynalazek, a w tym do dzisiaj Niemcy wiodaca technologia
                dysponuja.
                • grba Re: Adam Krzemiński #2 27.04.06, 13:35
                  ballest napisał:

                  > No widzisz Grba, mialem racje, tu nie tylko Niemcy sie uzalezniaja od Rosji,
                  > ale uzalezniaja tez Rosje swoja technika, nie tylko Rosje, przeciez
                  skrapalnie
                  > gazu, to niemiecki wynalazek, a w tym do dzisiaj Niemcy wiodaca technologia
                  > dysponuja.

                  Jak na razie Rosjanie nie drogo kupili sobie kanclerza Niemiec.
                  • ballest Re: Adam Krzemiński #2 27.04.06, 22:55
                    Kanclerza, masz na mysli bylego Kanclerza, BLENDERA GERHARDA ;)
                    Tego szuo mozno tonio kupic, ale w tym momencie jest dlo Niemiec pozyteczny.
                    POLOKI by se za cos mieli, jak by takiego Poloka na tym stanowisku mieli!
                    • ballest A Polska sie dalej pograza! 28.04.06, 07:05
                      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3306516.html
                      • ballest a Niemcy sie staraja jak moga! 28.04.06, 11:51
                        Nuncjusz apostolski w Warszawie odznaczony Wielkim Krzyżem RFN

                        Nuncjusz apostolski w Polsce, abp Józef Kowalczyk został odznaczony Wielkim
                        Krzyżem Zasługi Orderu Zasługi RFN. To wysokie odznaczenie rząd Niemiec
                        przyznał mu za wielkie zaangażowanie na rzecz porozumienia między narodem
                        niemieckim i polskim. Uroczystość dekoracji odbyła się dzisiaj w rezydencji
                        ambasadora Niemiec w Warszawie.

                        /´Fakt, że „cud pojednania” między Niemcami a Polską mógł się wydarzyć,
                        zawdzięczać trzeba w pierwszym rzędzie Kościołowi katolickiemu w Polsce /´ -
                        powiedział ambasador niemiecki Reinhard Schweppe wręczając Federalny Krzyż
                        Zasługi.

                        • grba Re: a Niemcy sie staraja jak moga! 28.04.06, 12:21
                          Lubię falerystykę...
                          Przypuszczam, że nuncjusz został udekorowany Großes Verdienstkreuz am Halsband
                          Kommandeur.
                          Ile może kosztować w firmie Steinhauer & Lück takie odznaczenie?
                          • ballest Re: a Niemcy sie staraja jak moga! 28.04.06, 13:29
                            grba napisał:

                            > Lubię falerystykę...

                            albo balerystyke ;)

                            www.steinhauer-lueck.de/produkte/orden/index.htm
                            Hm, ile kosztuje, na nie to trzeba zasluzyc, GRBA, ale nie klamstwami;)

                            Ile
                            • grba Re: a Niemcy sie staraja jak moga! 28.04.06, 13:57
                              Odznaczenia to najprostszy sposób wyrażania uznania, wdzięczności... tym
                              bardziej, że w dzisiajszych czasach, gdy nie są wykonywane z czystych metali
                              ozdabiane szlachetnymi kamieniami niewiele kosztują.
                              Na niemieckim ebayu znalazłem Großes Bundesverdienstkreuz mit Stern im Etui
                              Hersteller: Steinhauer & Lück, Fertigungsdatum: 10/2005
                              cgi.ebay.de/GROssES-BUNDESVERDIENSTKREUZ-MIT-STERN_W0QQitemZ6272895181QQcategoryZ28721QQrdZ1QQcmdZViewItem
                              czyli zupełnie świeży; ciekawe czy cena przekroczy 300 euro?

                              Król Stanisław August Poniatowski dając dekorując jakiegoś obwiesia powiedział:
                              - Dajęć order przyjacielu, lecz mam prośbę do ciebie. Czy spełnisz ją?
                              - Z rozkoszą, sire!
                              - Oto zdejmij ten order, gdy cię będą wieszali!
                              • ballest Re: a Niemcy sie staraja jak moga! 28.04.06, 14:16

                                Zabawne !
                                Ktos do Churchilla pedziou!
                                ze jak uon by bou jego zona to by mu nalou trucizny do herbaty, czytej teju
                                na to Churchill: jak jou by miou takou zona jak tys je, to bych ta herbata
                                wypiou!
                                • grba Masz babo Platzeck 28.04.06, 14:23
                                  Były premier Brandenburgii, były przewodniczący niemieckiej SPD Matthias
                                  Platzeck został kawalerem rosyjskiego Orderu Piotra Wielkiego, przyznanego
                                  przez moskiewską Akademię Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Obrony i Porządku,
                                  związaną z KGB.
                                  "B.Z. am Sonntag", która nagłaśniał sprawę, pisząc, że Platzeck znalazł się
                                  w "doborowym" towarzystwie wcześniejszych laureatów tego orderu, m.in.
                                  prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, ściganego za zbrodnie wojenne Serba
                                  Radovana Karadżicia i rosyjskiego nacjonalisty Władimira Żyrinowskiego.
                                  Platzeck otrzymał order 22 czerwca z okazji 60. rocznicy zakończenia II wojny
                                  światowej w dowód uznania za wkład w organizację imprez związanych z
                                  jubileuszem. Kancelaria premiera przyznała, że nie zasięgała wcześniej opinii o
                                  placówce i sposobie przyznawania odznaczeń.
                                  Hubertus Knabe, kierownik muzeum znajdującego się w byłym więzieniu Stasi -
                                  Hohenschoenhausen uważa, że Platzeck powinien zwrócić odznaczenie. "Ta
                                  nominacja pachnie dawnymi powiązaniami z rosyjską służbą bezpieczeństwa" -
                                  powiedział Knabe. "Odmówiłbym przyjęcia takiego odznaczenia" - powiedział też
                                  partyjny kolega Platzecka, Markus Meckel.
                                  Elmar Brock (CDU) jest zdania, że przyjęcie orderu było wynikiem niedopatrzenia
                                  ze strony współpracowników premiera Brandenburgii. Platzeck utrzymuje bliskie
                                  stosunki z krajami Europy Środkowej i Wschodniej, przede wszystkim z Polską i
                                  Rosją.

                                  www.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum13/petr1.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka