zwrot miynia

06.09.06, 16:29
Żydzi zrezygnowali z walki o zwrot mienia w Polsce przed sądami w USA
2006-08-30 22:00


Żydzi amerykańscy starający się o restytucję swego mienia w Polsce w sądach w
USA zrezygnowali z wniesienia do Sądu Najwyższego odwołania od niekorzystnych
dla siebie orzeczeń sądów niższych instancji.
dalej »




Poinformowało o tym biuro Kongresu Polonii Amerykańskiej w Waszyngtonie.
Adwokaci powodów powiadomili o ich decyzji na początku tego tygodnia
dyrektora Komisji ds. Dokumentacji Holocaustu KPA, Charlesa Chotkowskiego.

Tym samym jedyną drogą restytucji indywidualnego mienia żydowskiego -
zrabowanego w czasie wojny przez Trzecią Rzeszę i przejętego potem przez rząd
PRL - może być ewentualne wniesienie pozwu w sądzie w Polsce, albo
uregulowanie sprawy w ustawie sejmowej o restytucji.

W dniach 6-8 września Sejm ma zdecydować o losach projektu ustawy na temat
rekompensat za majątki prywatne skonfiskowane przez hitlerowców. Projekt
przewiduje rekompensaty w wysokości 15 procent wartości majątków na podstawie
ich aktualnych cen. Obywatelstwo polskie nie jest wymagane w przypadku
występowania o roszczenia.

Organizacje żydowskie w USA szacują, że w razie uchwalenia ustawy około 20%
roszczeń majątkowych - dotyczących także utraconych majątków innych obywateli
przedwojennej Rzeczpospolitej - będzie pochodziło od ich żydowskich
właścicieli lub ich spadkobierców.

Zgłaszają jednak zastrzeżenia co do proponowanej w ustawie wysokości
rekompensat.

Grupa powodów - Żydów z USA i Wielkiej Brytanii - złożyła pozew o restytucję
przeciwko rządowi RP w 1999 r. w okręgowym sądzie federalnym w Nowym Jorku.
Sąd ten jednak uznał, że nie ma jurysdykcji w sprawie majątków w Polsce -
powołał się przy tym na ustawę o suwerenności rządów obcych państw w takich
przypadkach.

Po kilkakrotnych odwołaniach decyzja ta została ostatecznie podtrzymana w tym
roku przez federalny sąd apelacyjny na Manhattanie
    • ballest Re: zwrot miynia 06.09.06, 16:55
      To uech juz kajs czytou, ale tam chyba tysz pisauo, ze najwyzsza Sad USA nie
      jest zuständig!
      Myslam ze to w FAZ pisauo!
      • olandi1 Re: zwrot miynia 06.09.06, 18:28
        Ale z tego bydzie jeszcze haja
        • szwager_z_laband Re: zwrot miynia 06.09.06, 18:31
          czymu?

          mosz na mysli "Slonzokow" ?
          • hanys_hans Re: zwrot miynia 06.09.06, 20:19
            szwager_z_laband napisał:

            > czymu?
            >
            > mosz na mysli "Slonzokow" ?

            Noom jusz miynie zwroociyli!
            Nazywoomy sie teroski juzajs´tak jak za starego piyrwy!
            • hanys_hans Re: zwrot miynia 06.09.06, 22:26
              arbeit.blox.pl/html
              • rita100 Re: zwrot miynia 06.09.06, 22:40
                Właśnie , chyba wszystko już grzecznie zwrócili - Tacy są hojni Polacy.
                A Wy narzekacie ;)))))
                • olandi1 Re: zwrot miynia 07.09.06, 08:51
                  Co nom zwrócili?
                  Cołki ślonski przemysł rozpieprzyli i tela
                  • hanys_hans Re: zwrot miynia 07.09.06, 09:14
                    Reprywatyzacja i zwrot mienia

                    Prawo do ubiegania się o odzyskanie znacjonalizowanego mienia (w przypadku
                    Polaków rzecz dotyczy przede wszystkim ziemi) przysługuje, w myśl prawa
                    litewskiego, jedynie obywatelom państwa litewskiego. Właściciele, którzy
                    Wileńszczyznę opuścili w ramach deportacji sowieckich, zostali wywiezieni przez
                    Niemców lub wyjechali w ramach tzw. "repatriacji" do PRL, wszelkie prawa do
                    pozostawionego mienia utracili na zawsze. Teoretycznie mogą się ubiegać o
                    obywatelstwo litewskie (jeżeli potrafią udowodnić swoje związki z litewskością i
                    legitymują się znajomością języka litewskiego) w trybie wyjątkowym, co umożliwi
                    im wystąpienie o zwrot mienia, w praktyce jednak z prawa tego skorzystało
                    dotychczas zaledwie kilka osób, a ich sprawy majątkowe nie zostały do dziś
                    ostatecznie uporządkowane. Wymownym przykładem jest tu hrabia Alfred
                    Tyszkiewicz, potomek byłych właścicieli uzdrowiska Połąga nad Morzem Bałtyckim.
                    Po długich zabiegach hrabia uzyskał w końcu obywatelstwo litewskie i rozpoczął
                    starania o odzyskanie skromnego drewnianego budynku w centrum miasteczka,
                    rezygnując z pałacu, rozległego parku, gruntów i licznych budynków. Proces
                    reprywatyzacyjny postępował z ogromnym trudem, sprawa kilkakrotnie trafiała do
                    sądu, aż w końcu budynek w niewyjaśnionych okolicznościach spłonął. Podobne
                    przygody przeżywa na Żmudzi inny hrabia, Dominik Plater, m.in. przyrodni wnuk
                    Emilii Platerówny: z byłych rozległych włości rodowych udało mu się odzyskać
                    tylko jezioro, nie jest jednak w stanie odsądzić parku, na terenie którym
                    wyrastają prywatne domy miejscowych nowobogackich.

                    Cechą specyficzną litewskiego ustawodawstwa o ziemi jest podział na grunty
                    miejskie i wiejskie. O ile istnieje przewidziana przez prawo możliwość
                    odzyskania w terenie wiejskim ziemi w całości, a nawet w naturze, czyli w tym
                    samym miejscu, o tyle w obrębie miasta potomkowie byłego właściciela mogą się
                    tylko ubiegać o przydział parceli budowlanych, po jednej na każdego spośród
                    najbliższych potomków w prostej linii, niezależnie od powierzchni posiadanej
                    kiedyś ziemi. Ustawa określa wielkość takiej parceli na 20 arów, w
                    rzeczywistości zaś w Wilnie, na przykład, przydzielanych jest 9, a nawet do 5
                    arów. Przewidziana w ustawie rekompensata pieniężna może być wypłacona za
                    kilkanaście lat.

                    W pierwszych dwóch latach niepodległego państwa ziemia była w dyspozycji
                    samorządów, w tym istniejących jeszcze wtedy samorządów szczebla najniższego -
                    rad gminnych. Póki nie ruszyły procesy prywatyzacyjne, była to raczej tylko
                    formalność, gmina mogła jednak nie wydać zezwolenia na budowę na jej terenie
                    tego czy innego obiektu. Kiedy jednak baza ustawodawcza reprywatyzacji została
                    przyszykowana i zaczął się proces reprywatyzacji, państwo litewskie
                    przeprowadziło "reformę" samorządową, która polegała na zlikwidowaniu rad
                    gminnych. W ich miejsce wprowadzono instytucję starostw. Starostom, nominowanym
                    przez jedyne samorządy, jakie pozostawiono - rejonowe oraz miejskie -
                    pozostawiono tylko funkcje wykonawcze. Pojawiła się jednocześnie instytucja
                    powiatu jako jednostki terytorialno-administracyjnej, zarządzanej nie przez
                    organ obieralny, lecz administrację rządową, której podporządkowano też
                    wszystkie sprawy związane z regulacjami rolnymi. Również samorządowe służby
                    rolne przeszły w gestię powiatu i samorządy utraciły wszelki wpływ na procesy
                    reprywatyzacyjne.

                    Jednakże nawet ten jeden szczebel władz samorządowych nie istniał na
                    Wileńszczyźnie przez prawie dwa lata niepodległego państwa: 4 września 1991 r.
                    Rada Najwyższa RL rozwiązała wileńską i solecznicką rady rejonowe. Pretekstem do
                    tego drastycznego posunięcia było rzekome poparcie przez samorządy puczu w
                    Moskwie. Zarzut był jednoznacznie bzdurny i nieuzasadniony. Powodem prawdziwym
                    tego antypolskiego posunięcia było pragnienie władz uniemożliwienia
                    reprezentacji samorządowej Polaków udziału i wpływania na procesy odzyskiwania
                    przez ludność Wileńszczyzny ziemi. Związek Polaków na Litwie, Frakcja Polska w
                    Radzie Najwyższej RL wskazywały (por. "Kurier Wileński", 6-7 września 1991 r.)
                    na ewidentne złamanie prawa i odnośnych procedur prawnych przez Radę Najwyższą,
                    nawoływały do cofnięcia decyzji, apele te jednak pozostały bez odzewu.

                    Rząd wyznaczył swoich komisarzy w obu rejonach, nadając im pełnomocnictwa
                    równoznaczne z uprawnieniami samych samorządów. Pełnomocnikom rządowym
                    przysługiwało m.in. prawo przydzielania wszystkim chętnym działek o powierzchni
                    do 3 hektarów, niezależnie od miejsca zamieszkania. W ten sposób rozdzielono
                    przybyszom spoza Wileńszczyzny kilkadziesiąt tysięcy hektarów ziemi pod Wilnem,
                    późniejsza zaś nowelizacja ustawy o ziemi zezwoliła na sprywatyzowanie tej ziemi
                    w pierwszej kolejności. Ogromna większość 3-hektarowych przydziałów znajdowała
                    się w obrębie gruntów, do których byli na miejscu prawowici pretendenci.

                    Ta sama ustawa w ogóle uniemożliwiła Polakom nawet zwracanie się o zwrot mienia
                    - poprzez odmowę honorowania dokumentów, dowodzących tytułu własności -
                    "wydanych przez obce państwo". Autorom ustawy nie przeszkadzało, że państwo
                    litewskie nie mogło na tych terenach wydawać w okresie międzywojennym żadnych
                    dokumentów, ponieważ wtedy po prostu tam nie istniało. Wiele czasu upłynęło,
                    zanim archiwa zaczęły wydawać Polakom odpisy dokumentów własnościowych: prawie
                    dwa lata informowały petentów, że takich dokumentów w swoich zbiorach nie
                    posiadają i radziły szukać ich na Białorusi lub w Polsce, gdzie miały rzekomo
                    się znajdować.

                    Ustawa zezwalała także na przenoszenie własności. Choć formalnie przenoszenie
                    miało się odbywać na tereny wolne, do których nie było pretendentów na miejscu,
                    w pierwszej zaś kolejności prawo do restytucji własności przysługiwało
                    mieszkańcom miejscowym, w praktyce kolejność ta była (i nadal jest) nagminnie
                    łamana. Pozbawiło to prawowitych pretendentów do odzyskania własności w
                    okolicach Wilna kolejnych kilkudziesięciu tysięcy hektarów.

                    Poza ziemią pod gospodarstwa, pełnomocnicy rządowi w rejonach wileńskim i
                    solecznickim rozdali kilka tysięcy parceli pod budowę domów. Miało to miejsce
                    szczególnie w najbliższym sąsiedztwie stolicy, gdzie wartość gruntów jest
                    najwyższa. Parcele otrzymali praktycznie za darmo politycy, posłowie na Sejm,
                    funkcjonariusze rządowi, sędziowie, prokuratorzy. Powoływane później z
                    inicjatywy posłów Polaków komisje do zbadania zgodności z prawem tych decyzji
                    pełnomocników rządowych stwierdzały jednoznacznie niezgodność tego procederu z
                    prawem, żadnych jednak konsekwencji prawnych wnioski tych komisji nie miały.

                    Nadużycia i malwersacje stwierdzano też niejednokrotnie w postępowaniu
                    urzędników władz powiatowych i podległych im służb rolnych w rejonach. Ujawniane
                    były (przeważnie przez media) liczne przypadki powiązań instytucji powiatowych
                    ze strukturami przestępczymi, jednak i to nie pociągnęło żadnych konsekwencji
                    dla łamiących prawo.

                    Jeszcze jednym antypolskim posunięciem władz państwowych było stworzenie tzw.
                    "wielkiego Wilna". Granice stolicy poszerzono o ponad 10,5 tys. hektarów
                    (wariant pierwotny zakładał powiększenie o prawie 29 tys. ha), kosztem ziemi, do
                    której pretendowali mieszkańcy rejonu wileńskiego, prawie wszyscy bez wyjątku
                    Polacy. Organizacje polskie wskazywały niejednokrotnie na brak uzasadnienia
                    ekonomicznego i urbanistycznego takiego poszerzenia granic miasta, zostało ono
                    jednak przeprowadzone. Sejm RL zadeklarował, że na terenach przyłączonych do
                    miasta obowiązywać będą nadal przepisy prywatyzacyjne jak dla terenu wiejskiego
                    (czyli nie będzie ograniczeń w powierzchni odzyskiwanej ziemi), rząd jednak nie
                    wydał odnośnych przepisów wykonawczych i pretendenci do dziś, jeśli odzyskują
                    ziemię, to tylko przez sądy, co samą procedurę niezwykle utrudnia i komplikuje.
                    Miasto zaś w trybie przyspieszonym projektuje na tych terenach, powiat zaś
                    rozdziela parcele budowlane. Samo postawienie fundamentu przez nowego
                    właściciela uniemożliwia już ostatecznie o
                    • hanys_hans Re: zwrot miynia 07.09.06, 09:16
                      Samo postawienie fundamentu przez nowego właściciela uniemożliwia już
                      ostatecznie odzyskanie ziemi przez prawowitego pretendenta, nawet drogą sądową.

                      W kwestiach zwrotu ziemi rozróżniać należy dwa zasadnicze wątki. Polacy
                      zamieszkują zwarcie tereny wokół Wilna. Odzyskanie ziemi przez byłych
                      właścicieli znacznie by umocniło całą społeczność polską pod względem
                      ekonomicznym, materialnym, czyniąc z niej stosunkowo zamożną warstwę.
                      Niezależnie od tego, czy właściciele korzystaliby z ziemi sami czy ją
                      odnajmowali bądź sprzedawali, odnosiliby znaczne korzyści materialne. Władze
                      państwowe, niechętne społeczności polskiej, czynią wszystko, by do tego nie
                      dopuścić. Służy temu tendencyjne ustawodawstwo, jak i wykonywanie uchwalonych ustaw.

                      Z drugiej strony, tereny podstołeczne, jak w każdym innym kraju, mają wartość o
                      wiele wyższą, niż jakiekolwiek inne grunty w innych regionach. Stąd wynika ich
                      atrakcyjność i wielkie nimi zainteresowanie przybyszów z innych części kraju,
                      spekulantów ziemią, zorganizowanych grup przestępczych. Cele świadomej
                      antypolskiej polityki władz pokrywają się tu z interesami ugrupowań
                      przestępczych, skutek zaś tego jest taki, że rolnik podwileński, przeważnie
                      niezamożny, nie jest po prostu w stanie konkurować z połączonymi siłami
                      państwowo-mafijnymi.

                      Procesy restytucji własności są już zasadniczo zakończone w całym kraju, w
                      rejonie zaś wileńskim nadal się wloką i końca wciąż nie widać. Im bliżej Wilna,
                      tym procent właścicieli, którzy ziemię już potrafili odzyskać, jest coraz niższy.

                      W samym mieście podejmowane były przez społeczne organizacje polskie próby
                      odzyskania kilku budynków, wzniesionych w swoim czasie z funduszy publicznych.
                      Są to gmachy Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Teatru na Pohulance i Stanicy
                      Harcerskiej. Akty założycielskie wszystkich tych obiektów stwierdzają
                      jednoznacznie, że budynki służyć mają polskiej społeczności miasta. Władze
                      jednak nie uznały tego za wystarczającą podstawę do przekazania przynajmniej
                      jednego z budynków organizacjom polskim. W budynku teatru polskiego mieści się
                      teatr rosyjski, budynek Towarzystwa Przyjaciół Nauk służy jako skład jednego z
                      muzeów, w Stanicy Harcerskiej zaś mieści się ambasada Stanów Zjednoczonych.
                      Organizacje żydowskie odzyskały tymczasem w Wilnie kilkanaście budynków.
                      • rita100 Re: zwrot miynia 07.09.06, 23:02
                        Jak to jest , że Żydom tak łatwo przychodzi zwrot mienia, a innym nie ?
Pełna wersja