szwager_z_laband
18.09.06, 14:19
Piłsudski chciał sprzedać Śląsk
Janusz Korwin-Mikke
Jak się wydaje, myśli zachowują się jak ziarna rzucane w glebę. Niektóre są
prawdziwe, tj. zdrowe - niektóre fałszywe, pełne sprzeczności - i te rozwinąć
się w ogóle nie powinny. Jednak nawet te, które są zdrowe, nie rozwijają się,
gdy nie trafią na odpowiednia glebę. Czasem nawet kiełkują - ale nie wydają
potomstwa lub też wegetują w jakiejś niszy ekologicznej, podczas gdy inne
rozprzestrzeniają się jak pożar w stepie.
Oczywiście przyczyną patologii jest to, że nie istnieje już opinia publiczna
ludzi światłych; zastąpiona jest przez opinię motłochu nie mającego pojęcia o
niczym - oraz opinię w telewizji. Ta druga jest albo opinią robioną przez
dziennikarzy pod gust motłochu (i wtedy fałszywe idee szerzą się jak pożar na
prerii...), albo manipulowana przez politycznych macherów - ale wtedy też nie
jest to "opinia elit", lecz "opinia urabiana w masach przez część elit".
Przed kilkunastoma tygodniami obiecałem, że po 11 listopada napisze więcej o
Józefie Piłsudskim. Chodziło mi nie o 11 listopada - lecz o to, że od 21
listopada wycofuję się ze wszelkich stanowisk w UPR, więc wreszcie mogę mówić
nie tylko prawdę - ale i całą prawdę; a także wygłaszać hipotezy, które
odjęłyby UPR-owi może część i tak wątłego elektoratu. A teraz mogę już sobie
pisać, co chcę.
A chcę pisać o Piłsudskim - choć mam pewne wewnętrzne zastrzeżenia. Deng Xiao-
Ping przeprowadził w Chinach zasadniczą reformę, zniszczył mao-ze-dong-ideę -
ale kult Wielkiego Przewodniczacego Mao pozostawił nienaruszony; natomiast
Sowieci w 1956 r. (czy Polacy w 1989) dokonali zasadniczej zmiany
ideologii... Ideę Socjalistyczną pozostawiając na miejscu.
W swej broszurze "Zastanawiająca tęsknota" powstałej w listopadzie 1981 r.,
przerabianej jeszcze w "internacie" i opublikowanej na wiosnę 1982 r.
przez "Officynę Liberałów" (w 1983 roku było drugie wydanie podziemne; druku
odmówiły inne wydawnictwa podziemne twierdzące, że jest to tekst pro-
reżymowy - oraz oczywiście reżymowe gazety...) stwierdziłem, że biurokracji
jest wszystko jedno, jaka panuje idea, byle był to etatyzm (bo wtedy są
stołki...), a "polskiej inteligencji" - byle był to etatyzm lewicowy, czyli
socjalizm; chcą rządzić chamami, decydować o tym, jak chamy mają uczyć swoje
dzieci i czym je karmić - i jest im obojętne, czy będą to robić w imię
Lenina, Stalina, Piłsudskiego, Mitteranda - dziś dodałbym np. p. Romana
Prodiego... Więc nie minie parę latek, a PZPR-owcy będą robić dokładnie to
samo, co robią - z Piłsudskim na sztandarze; a co im tam!
Byłem dobrym prorokiem. Nie minęło parę lat, a JE Aleksander Kwaśniewski na
czele pochodu SdRP czy SLD składał kwiaty przed pomnikiem Wielkiego
Marszałka... Co oburzało byłe lewicowe Podziemie - a ja uważałem za
naturalne, logiczne i uczciwe postawienie sprawy.
Moje oskarżenia pod adresem Piłsudskiego to oczywiście (co sili się zamazać
tzw. "centro-prawica") Jego socjalistyczność. Co do tego nie ma dwóch zdań;
Piłsudski był przywódcą PPS, potem PPS-frakcja rewolucyjna, bandytą (za co
metropolita krakowski nie chciał pochować Go na Wawelu) itd. O tym pisałem
już wielokrotnie - i powtarzać się nie będę, bo fakty są bezsporne.
Mniej znany jest fakt - doskonale udokumentowany przez p. dr. Ryszarda
Świętka (z Instytutu Historii Wydziału Filologiczno-Historycznego
Uniwersytetu Gdańskiego) w liczącym prawie 1000 stron dziele "LODOWA ŚCIANA;
Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918" Kraków, 1988 (Bez nazwy
wydawcy!!! Wszyscy się bali?) - że Józef Piłsudski był płatnym agentem
japońskim, austriackim, wreszcie niemieckim. Akurat P.T.
Czytelnicy "Najwyższego CZASU!" o tym wiedzą świetnie - choć nie jestem
pewien, czy przyjmują to do świadomości, a zwłaszcza do podświadomości.
Nacisk mediów i urobionej przez nie opinii jest przytłaczający.
Krytyka piłsudczyzny popularna jest wśród socjalistów i komunistów - ale są
to spory w rodzinie. Jedynym ośrodkiem fanatycznie wręcz anty-
piłsudszykowskim jest eNDecja, która po śmierci "tow. Ziuka" zamawiała msze
dziękczynne (i były one odprawiane!!). Jednak publicystyka eNDecka jest
właśnie fanatyczna, bezkrytyczna - i lewicowi inteligenci po prostu ją
wyśmiewają - co szkodzi racjonalnej krytyce. Oto jak publicysta "Gazety
Wyborczej", p. Włodzimierz Kalicki, pisał 26 czerwca 2005 r. pod tytułem:
"Jędrzej Giertych lustrował Piłsudskiego"
"Józef Piłsudski był nie tylko niemieckim agentem, ale też pozbawionym
skrupułów mordercą, który nie zawahał się wydać rozkazu zabicia prezydenta
Narutowicza. Rewelacje te zawdzięczamy książce endeckiego publicysty Jędrzeja
Giertycha.
Jeśli komuś się zdaje, że lustracja jest oryginalnym wkładem III RP do
polskiej historii, to znak, że przeoczył on książkę »O Piłsudskim«. Wydał ją
własnym nakładem w 1987 r. w Londynie Jędrzej Giertych - dziadek posła i
lustratora Romana Giertycha. W dziełku tym emigracyjny polityk endecki
lustruje Józefa Piłsudskiego. Z wielkim powodzeniem. Takiego Piłsudskiego
przed Giertychem nie znał nikt.
Agent niemiecki
Jędrzej Giertych musiał przede wszystkim ustalić, czy Komendant, potem
Naczelnik Państwa, Marszałek i w końcu - dla swoich wielbicieli - Dziadek nie
był aby jakimś tajnym współpracownikiem. Lustracja okazała się nadzwyczaj
owocna - wedle Giertycha Józef Piłsudski był agentem niemieckim".
Te słowa pokazują, że publicyści "GW" (ale i 98% Polaków) po prostu żyje w
ciemnocie. Rozumiem przeciętnego zjadacza chleba - ale jest objawem
kompletnego nieuctwa, że p. Kalicki najwyraźniej naprawdę po raz pierwszy
usłyszał, że istnieją ludzie twierdzący, że Piłsudski był agentem
niemieckim!! P. Kalicki zachowuje się jak członek KPZS, który nie wie - a jak
się dowie, to nie chce tego przyjąć do wiadomości - że Włodzimierz I. Uljanow
(ksywka: "Lenin") też był agentem niemieckim. (Drobna ciekawostka: w
odróżnieniu od Leona (Lejby) Bronsteina (ksywka: "Lew Trocki") Lenin nie
wsparł Bawarskiej Republiki Rad ani jednym rublem, ani jednym żołnierzem!!).
Jest rzeczą zdumiewającą, jak silnie działają nawyki. Bez zmrużenia oka
przyjmujemy informację, że agentem niemieckim był przywódca wielkiego
sąsiedniego mocarstwa - natomiast nie wierzymy, że Niemcom udało się ulokować
agenturę na szczycie władzy w Polsce!! To zrozumiałe: łatwo wierzymy, że
matka sąsiada jest k***ą - znacznie trudniej przyjąć do wiadomości, że
dotyczy to własnej matki...
Zobaczmy teraz, jak p. Kalicki wyszydza (słusznie!) tezy śp. Jędrzeja
Giertycha:
"A jakie zadania postawili Niemcy swojemu tajnemu agentowi? Jędrzej Giertych
wykrył i to:
Ten w istocie rewolucjonista i marksista chciał reformować nie Polskę, lecz
świat. Uznawał on potęgę i pozycję Anglii i Niemiec - i nie chciał ich
naruszać, ani przeciw nim występować. Ale widział przed sobą jedną, wielką,
rysującą się realnie perspektywę: chciał zburzyć Rosję. Na miejsce Rosji
chciał zbudować wielką federację, w istocie antyrosyjską. Był kontynuatorem
dynastycznej polityki niektórych Jagiellonów - także i Kazimierza
Jagiellończyka, który przecież budował potęgę nie Polski, lecz swojej
dynastii, walcząc o Czechy i Węgry, a trochę myśląc i o Nowogrodzie, a więc i
o Morzu Białym, i kresach Syberii, a na Śląsku wyżej stawiał interesy czeskie
od polskich.
Wymieniam punkt szczególnie ważny mojej hipotezy. Piłsudski chciał być, tak
mi się wydaje, władcą Rosji. To znaczy mieć stolicę w Moskwie. Być
Aleksandrem Wielkim krajów na wschód od terytorium, mówiąc słowami
Iłłakowiczówny »Od Wisły do Ładogi, od Tatr aż do Krymu«. (...).
Na dalszą metę władanie Piłsudskiego na Ukrainie, albo nawet w Rosji na miarę
Stalina, też przecież nie Rosjanina, torowałoby oczywiście drogę ekspansji
niemieckiej. Po rządach Piłsudskiego przyszłyby tam rządy niemieckie. Ale aż
do ś