szwager_z_laband
27.10.06, 11:06
tak twierdzom te co pojyncia niy majom:
Odnaleziono domniemaną agentkę gestapo
Piotr Płatek, Józef Krzyk2006-10-27, ostatnia aktualizacja 2006-10-27 10:26
Helena Mathea, zwana Matejanką, domniemana agentka gestapo, przez którą mieli
zginąć dowódcy antyhitlerowskiego podziemia na Śląsku, żyje w Londynie. Od
kilkudziesięciu lat jest poszukiwana przez polski wymiar sprawiedliwości, a
odnalazł ją dziennikarz "Gazety"
Powojenne zdjęcie Heleny Matejanki
ZOBACZ TAKŻE
Mówią o Helenie Mathei: (27-10-06, 00:16)
Mathea obok Salomona Morela (byłego komendanta komunistycznych obozów) i
stalinowskiej prokurator Heleny Wolińskiej jest osobą najdłużej poszukiwaną
przez polskich prokuratorów.
W 1941 roku była łączniczką i najbliższą współpracownicą Karola Kornasa,
szefa Sztabu Okręgu Śląskiego Związku Walki Zbrojnej (poprzedniczki Armii
Krajowej). Wraz z nim i kilkuset innymi wpadła w ręce gestapo. Większość
pozostałych została przez hitlerowców osadzona w obozach koncentracyjnych i
zgładzona, ale ona wyszła na wolność. Dla wielu osób już w czasie wojny był
to wystarczający dowód, żeby oskarżyć ją o zdradę. "Krwawą Julką" (od jej
konspiracyjnego pseudonimu) miał ją podobno nazwać w przemyconym z więzienia
liście sam Kornas.
Wyrok śmierci na nią wydał Wojskowy Sąd Specjalny Śląskiego Okręgu ZWZ, ale
nie zdołano go wykonać. Wyjechała do Lipska, a potem do Wiednia, gdzie jako
wolny słuchacz studiowała medycynę, zaś po zakończeniu wojny przez prawie rok
pracowała w szpitalu w Katowicach, zanim przez Austrię wyjechała do Wielkiej
Brytanii. Polska wystąpiła w 1949 roku o jej ekstradycję, ale spotkała się z
odmową. W 2001 roku śledztwo w sprawie Mathei podjęła Okręgowa Komisja
Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, ale po czterech
latach postępowanie zawiesiła, gdyż nie udało się jej ustalić adresu
podejrzanej kobiety.
Przez kilkadziesiąt lat nazwisko Mathei było symbolem zdrady. Dom jej
krewnych w dzielnicy Katowic Ligocie swego czasu ktoś wymalował swastykami i
niemieckimi obraźliwymi napisami. Nasi rozmówcy na hasło Matejanka podnoszą
głos, niektórzy jakby szykowali się do plunięcia czy przeklinania. Czarna
legenda Heleny cały czas obrasta dodatkowymi historiami - ktoś zaklina się,
że "Krwawa Julka" współpracowała z Niemcami jeszcze przed wojną, ktoś inny
jest przekonany, że dziewczyna nie jest bratanicą księdza kanonika, ale
jego... córką! Niektórzy dają głowę, że pracowała dla Niemców jako szpieg w
Hiszpanii i Portugalii. A przy tym są przekonani, że Helena jest winna
śmierci nie kilku zarzucanych jej przez prokuratora osób, ale kilkuset
członków Sił Zbrojnych Polski! Są i tacy, którzy widzieli, jak paradowała w
niemieckim mundurze wśród więźniów. W kilku gazetach określono ją
mianem "diabła w ludzkiej skórze".
O przeszłość kobiety spierali się historycy i prawnicy, film o jej losach -
"Na straży swej stać będę" - nakręcił Kazimierz Kutz.
Po latach starań do mieszkającej w Londynie 85-letniej Mathei dotarł Piotr
Płatek, dziennikarz katowickiej "Gazety Wyborczej". Przekonał też ją do
rozmowy. Tylko przez telefon, pod warunkiem że nie podamy jej obecnego
nazwiska. Kobieta mówi piękną polszczyzną, mimo że od 60 lat mieszka za
granicą. Zapewnia, że jest niewinna, ale nie ma zamiaru przyjeżdżać do Polski.
- Wcale się nie ukrywam. W pewnym momencie otrzymałam wezwanie do komisariatu
policji. Oficer śledczy wypytywał mnie o zdarzenia z okresu wojny,
najwidoczniej to był efekt działań polskiego sądu. Wszystko opowiedziałam, na
koniec dodałam, że albo mogą mi wierzyć, albo nie. Dobrze zapamiętałam zdanie
angielskiego policjanta: My pani wierzymy! - mówi "Gazecie" Mathea.
Prokurator Ewa Koj, szefowa pionu śledczego Okręgowej Komisji Badania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach: - Mam nadzieję, że "Gazeta" ujawni
nam adres Heleny Matejanki. Dopiero wtedy będziemy mogli podjąć następne
kroki. Dziś nie przesądzam, że będzie to wniosek o ekstradycję. Wpierw może
postaramy się ją przesłuchać, ale na to też potrzebujemy zgody strony
brytyjskiej - mówi.