ballest
24.11.06, 22:59
To nas MILIARDY KOSZTUJE!
"Żydzi w Niemczech
W jaki sposób urzędnik ma poznać, kto jest Żydem, a kto nie? Takie mrożące
krew w żyłach dylematy prowokuje żydowska emigracja do Niemiec.
Jürgen Dahlkamp
Ulica Tucholsky’ego 9 w Berlinie: najpierw napotykamy policjanta, który
patroluje teren przed budynkiem, potem czerwono-białe bariery odgradzające,
następnie wejście z kontrolą dla celów bezpieczeństwa – dwoje szklanych drzwi
bez klamek.
Wartownik przejeżdża wykrywaczem metali wzdłuż ciał wchodzących, sprawdza
zawartość toreb, po czym wreszcie otwierają się drugie szklane drzwi i można
przejść do holu i ławki w poczekalni, na którą skierowana jest umieszczona na
suficie kamera. Berlin, Tucholskystrasse 9, to siedziba Zentralrat der Juden
(Centralnej Rady Żydów) w Niemczech. To tyle na temat normalności życia Żydów
w Republice Federalnej.
Ale problemem jest nie tylko bezpieczeństwo. Dla gmin żydowskich
najważniejsza jest imigracja Żydów z Rosji, Ukrainy, z państw powstałych po
rozpadzie Związku Radzieckiego. Od 1991 roku przybyło ich prawie 200 tysięcy.
Ci prawdziwie religijni przyczynili się do rozkwitu żydowskich wspólnot.
Gdyby nie oni, 89 gmin zrzeszonych w Centralnej Radzie liczyłoby dziesięć
razy mniej członków...."