stix
22.12.06, 09:43
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3808508.html
Nakłonił dziennikarkę publicznej telewizji, by ta nie zapraszała do swojego
talk-show byłego mistrza świata w szachach, a dziś sławnego przeciwnika
Kremla - twierdzi niemiecka prasa.
Talk-show Sabine Christiansen w pierwszym programie publicznej telewizji ARD
to najpopularniejszy taki program w Niemczech. Sama Christiansen jest od lat
jedną z najbardziej znanych twarzy telewizji.
W niedzielę 10 grudnia swój program poświęciła tajemniczemu otruciu
Aleksandra Litwinienki, byłego oficera rosyjskiego wywiadu i wroga prezydenta
Władimira Putina. Christiansen zaprosiła m.in. ambasadora Rosji w Niemczech
Władymira Kotieniewa, a także Garriego Kasparowa, szachowego arcymistrza,
jednego z liderów antyputinowskiej opozycji.
Jednak mistrz nie wziął udziału w nagraniu, bo ARD stwierdziła, że z przyczyn
technicznych nie da się przeprowadzić transmisji między studiem ARD w
Moskwie, gdzie miał być Kasparow, a Berlinem. W efekcie talk-show wypadł
bardzo blado i, jak komentowano, w Berlinie przerodził się w niesmaczny hołd
dla gospodarza Kremla.
Bo o tym, że tropy w śledztwie w sprawie Litwinienki prowadzą do Moskwy i że
w Rosji tłamsi się demokrację prawie nie mówiono.
Ale prawdziwa awantura rozpętała się teraz, gdy tygodnik "Focus" napisał, że
to ambasador Kotieniew poprosił Christiansen, by Kasparowa nie zapraszać i
dziennikarka na to przystała. Informację potwierdził moskiewski korespondent
telewizji WDR w Moskwie Klaus Bednarz. - Ambasador po prostu nie chciał
występować przed kamerą z Kasparowem - mówi "Focusowi".
Bednarz też miał wystąpić w programie, ale nie wystąpił. Dwa dni przed
nagraniem powiedziano mu, że jednak nie będzie potrzebny, choć wcześniej
otrzymał już do podpisania umowę z telewizją i bilet na samolot.
Dziennikarz uważa, że ostatecznie nie zaproszono go, bo w swoich
korespondencjach nie szczędzi Kremlowi cierpkich słów. Zamiast Bednarza
wystąpiła Gabriele Krone-Schmalz, była korespondentka telewizyjna w Rosji,
która o prezydencie Putinie wyrażała się ciepło.
ARD odpiera zarzuty. Rzecznik Christiansen zaprzeczył, że były jakiekolwiek
naciski. Stwierdził najpierw, że transmisja z Moskwy była technicznie
niemożliwa. Potem pod naciskiem mediów oświadczył, że telemost był dla ARD za
drogi. "Focus", powołując się na doświadczoną dziennikarkę ARD, wyśmiewa ten
argument. I pyta, dlaczego Krone-Schmalz ściągano z Hiszpanii, skoro redakcja
taką wagę przywiązuje do kosztów?
Sprawa irytuje Niemców, bo ARD jest telewizją publiczną. Rządzona przez
Putina Rosja natomiast jest nad Renem coraz gorzej postrzegana, a zamach na
Litwinienkę zrobił na Niemcach jak najgorsze wrażenie.
Christiansen gorzkich słów nie szczędzi Günter Nooke, chadecki pełnomocnik
rządu ds. praw człowieka. - Jeśli ambasador Rosji może decydować, kto może
brać udział w talk-show w publicznej telewizji, a kto nie, to jest to skandal
i ograniczenie wolności słowa. To też fatalny sygnał dla rosyjskiej opozycji,
który szkodzi wizerunkowi niemieckiej demokracji - mówił Nooke.
Pełnomocnik żąda, by wobec Christiansen wyciągnięto konsekwencje. Wielu
niemieckich dziennikarzy uważa, że do wyjaśnienia sprawy ARD powinno zawiesić
emisję jej talk-show.