hanys_hans
25.05.07, 06:15
www.tvn24.pl/12690,1506752,wiadomosc.html
Podejrzany sponsor Aleksandra Kwaśniewskiego
KOMENTARZE PO UJAWNIENIU AFERY WOKÓŁ FUNDACJI BYŁEGO PREZYDENTA
Kwaśniewski podobny do Schroedera?
TVN24
Przypadki brania pieniędzy przez polityków od zagranicznych przedsiębiorców -
w trakcie sprawowania urzędów i po ustąpieniu z nich - to stosunkowo
powszechna praktyka w krajach Trzeciego Świata - tak nasze doniesienia o
kontrowersyjnym sponsorze byłego prezydenta komentuje "Rzeczpospolita".
Wiadomość ujawniona przez tvn24.pl wywołała lawinę komentarzy i nie przeszła
bez echa w żadnym z polskich dzienników.
O sprawie piszą m.in. "Rzeczpospolita", "Dziennik", "Gazeta Wyborcza", "Fakt",
"Życie Warszawy". Umknęła ona "Trybunie", która nie zamieściła nawet krótkiej
notatki na ten temat.
"Rzeczpospolita" nawiązując do afery wokół sponsorowania fundacji
Kwaśniewskiego przypomniała głośną sprawę jaką wywołał skandal z udziałem
byłego już kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera. Chodzi o przyjęcie przez
Schroedera po ustąpieniu ze stanowiska kanclerza posady w kierownictwie
należącego w większości do rosyjskiego Gazpromu konsorcjum budującego gazociąg
północny. Pojawiły się zarzuty, że decyzja o podpisaniu kontraktu z Rosją na
budowę gazociągu w czasie, gdy Schröder był kanclerzem, mogła być w
rzeczywistości spowodowana interesem osobistym, a nie interesem Niemiec.
"Przypadki brania pieniędzy przez polityków od zagranicznych przedsiębiorców -
w trakcie sprawowania urzędów i po ustąpieniu z nich - to stosunkowo
powszechna praktyka w krajach Trzeciego Świata. Ale też w krajach Zachodu -
trzeba przyznać - zdarzają się tego typu przypadki. Pierwszy Świat od
Trzeciego różni się jednak właśnie sposobem reakcji opinii publicznej - a
czasami także organów państwa - na takie sytuacje. W Trzecim Świecie dominuje
przyzwolenie dla takich zachowań, w Pierwszym Świecie takiego przyzwolenia nie
ma. Właśnie dlatego reakcja klasy politycznej i opinii publicznej na przypadek
wzięcia przez fundację Kwaśniewskiego pieniędzy od Pinczuka jest niczym
papierek lakmusowy - jasno pokaże, jak daleko nam z Trzeciego Świata do
Pierwszego" - pisze szef działu krajowego gazety Piotr Gabryel.
Gazeta cytuje ukraińskich ekspertów, których zdaniem Kwaśniewski nie powinien
przyjmować pieniędzy od Pinczuka. - Ma on opinię oligarchy, który pomnożył
swój majątek dzięki teściowi. A Kuczma jest uosobieniem procesów korupcyjnych
- komentuje Antin Borkowski, który zajmuje się tematyka polską.
Poza tym "Dziennik" donosi, że Pinczuk był podejrzewany o udział w fałszowaniu
wyborów prezydenckich na Ukrainie. Amerykański Departament Stanu umieścił go
na tzw. czarnej liście, by utrudnić mu wjazd do USA. Po wygranej pomarańczowej
rewolucji władze zaczęły przyglądać się majątkowi Pinczuka. Największym ciosem
była dla niego strata udziałów w koncernie produkującym 20 proc. ukraińskiej
stali - Kryworiżstal. Okazało się, że Pinczuk i jego partnerzy kupili zakład
za 800 mln dol. W 2005 roku Kryworiżstal odebrała Pinczukowi Julia Tymoszenko
i sprzedała hinduskiemu koncernowi Mittal Steel za blisko 5 mld dol.
O kulisach sprzedaży Krywożstali krążyły anegdoty, które przytacza "Dziennik".
"Leonid Kuczma dzwoni do swojej córki. Odbiera Pinczuk: - Cześć tato! Kuczma:
- Cześć Witia. Słyszę, że ktoś tam u was płacze. Pinczuk: - To Katieńka, twoja
wnuczka. Kuczma: Katieńka płacze? A czegóż ona chce? Pinczuk: No ja czego,
Kryworiżstali!"
Gazety piszą, że Pinczuk zawsze mógł liczyć na pomoc wpływowego teścia.
Podczas wizyt w Moskwie zabiegał na przykład o zniesienie rosyjskich
ograniczeń eksportowych na dostawy rur stalowych z Ukrainy. Potentatem w ich
produkcji był jego zięć. Jego majątek plasuje go na drugim miejscu na liście
najbogatszych Ukraińców. Fortunę Pinczuka szacuje się na 3,7 mld dol.
"Dziennik" ujawnia także, że 30 listopada zeszłego roku informacja o
partnerskiej umowie z fundacją Wiktora Pinczuka pojawiła się na stronie Amicus
Europea, jednak tylko w wersji angielskiej. Ponadto były prezydent jest
członkiem zarządu innej fundacji zięcia Leonida Kuczmy. Obok m.in. Marka
Siwca, europarlamentarzysty, i polityków europejskich zarządza Yalta European
Strategy. To właśnie YES opłaciła Kwaśniewskiemu i Siwcowi przelot do Kijowa w
kwietniu 2007 r. Były prezydent usiłował wtedy załagodzić ostry konflikt
między zwolennikami Wiktora Juszczenki i Wiktora Janukowycza.