rybniker
08.07.07, 22:41
Moja teoria jest taka.Ludzkosc jakby podswiadomie oczekiwala przyjscia obcych
istot lub zmian na swiecie.W tym wielkim oczekiwaniu byl rok 1000.Gdy nic sie
niezdarzylo wypatrywano roznych dat.Teraz mielismy rok 2000 ,nastepnie
nadchodzi 2012 (rok wielkich zmian na swiecie)Jednak nie o tym chce
pisac.Nurtuje mnie jedna mysl.To ,ze swiat istnieje to przez wielki
przypadek.Mogl nasza ziemie zniszczyc kataklizm lub meteor.Ale nie ! my dalej
istniejemy.Coraz bardziej gnamy naprzod .Mysli przescigaja to co teraz jest
cudem techniki.Prymitywny wydaje sie samochod,samolot itdNawet seks jest juz
prymitywna rozrywka.Budzimy sie.Coraz mniej zaczynamy przypominac ludzi
stereotypowych.Golimy wlosy ,wykonujemy coraz czesciej prace
umyslowe.Odbiegamy coraz bardziej od naszych przodkow malp !
Budzi sie to cos co boskie w naszych sercach i umyslach.
Poprostu bedziemy juz niedlugo gotowi :)
Wracajac do umyslu.Gdy tylko on jest wolny od trosk dnia codziennego i
pracy.Zaczyna rozgladac sie glebiej i dalej.Nasze mysli penetruja wszechswiat.
Moze kiedys poznamy i zrozumiemy nicosc,przypadek,a nawet pole magnetyczne.
Poznamy prawdziwe zrodlo wody,ktore jest Bogiem.
Mysl,o Bogu powoli wypelnia wszystko.
Ale My ludzie poki co musimy walczyc,przezywac sie,gnebic i bic.
Ja tej gry nie wybieralem ,zostalem wrzucony na boisko :)
a tu wspaniala teroria na powstanie swiata
www.niewyjasnione.pl/Nibiru%21-t5351.html